Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - zachód
#61
Na miejscu Czarnego Ciemniejące Niebo bez wahania wybrałby matkę. Szanował Mysi Krok bez porównania bardziej niż Gilowe Gardło, uważał nawet, iż rozłąka tej parki wyjdzie kocicy na zdrowie, czego nie można powiedzieć o Okoniowym Ogonie. Zachował jednak to zdanie dla siebie, gdyż gdyby podzielił się nim ze swym byłym terminatorem nieuchronnie doprowadziłby do konfliktu, a tego przecież nie znał.
- Aż trzech? - zapytał, nie kryjąc rozbawienia. - Tamci poruszają się stadami, czy jak? - Trzech wojowników towarzyszyło jakiejś terminatorce? Widać w tym klanie nie mają zbyt wiele do roboty skoro na byle spacer do Czterech Drzew łażą w takiej grupie. Chyba, że mieli w tym jakiś cel, lecz co można robić w miejscu zgromadzeń oprócz ewentualnego podziwiania widoków, otoczenia i wyobrażania sobie, że kiedyś pojawią się tam grupy kotów ze wszystkich czterech klanów? Pfi.
- I co, mówili coś ciekawego? - zagaił. Sam dawno nie miał kontaktu z jakimś Wichrowcem. Z tamtego klanu kojarzył głównie Bladą Łapę i był ciekaw, czy Czarny Bez natknął się na tą samą terminatorkę, co jego mentor wieele księżyców temu.
- Ano, próbowałem. Trudno powiedzieć, jak mi poszło - rzekł z przekąsem, wspominając krnąbrność Czereśni, jak i agresywność Winogrona. I dziwną fascynacje Żurawiny trupami oraz wszystkim, co zdecydowanie nie było odpowiednie dla kotki w jej wieku. Ciemniejące Niebo starał się jak mógł, ba, dalej to robił, lecz nie był pewien czy faktycznie dobrze postępował. Wsparcie udzielane mu przez Jaworkę nie było tak silne, jak się tego spodziewał. Tłumaczył sobie, iż kocica była zbyt młoda i niedoświadczona, trawiona własnymi problemami, jednakże nie mógł pozbyć się gorzkiego uczucia, iż ostatnio został z tym wszystkim sam. Na szczęście Żurawiną zajmował się Iskrzyk, zaś Wina Czarny Bez, a ponadto Wierzbowa Gałązka zawsze służyła mu radą.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Kącik jego ust, podniósł się na moment. On właściwie wybrał się tam z Gilowym Gardłem, wtedy jeszcze nie wiedział, że ojciec zrobił sobie nowe dzieci.
- Polowali tam - zupełnie jakby wichrzakom brakowało zwierzyny na terenach. Może rzeczywiście brakowało? Chociaż i Czarny z ojcem poszli pod Cztery Dęby zapolować, co prawda czarnuch przystąpił na propozycję z widoczną niechęcią i trzymał się zdania, że na własnych terenach mają mnóstwo piszczków.
- Nic w-wa-ważnego. Właściwie t-t-to ją przestraszyłem... - z takim pyskiem nie ma co się dziwić. Choć on również się wystraszył, jednak u niego powód był taki, że szylkretka pojawiła się znikąd, centralnie przed nim. A to skazało terminatorkę na patrzenie, na szpetny pysk wojownika.
- Chyba dobrze - nikt z dzieci Ciemniejącego nie skończyło jak siostra Kopytka, Kasztan. Wygnana, znienawidzona i sprowadzająca na dzieci Gila jeszcze większą hańbę. Córki szarego wojownika sprawiały wrażenie iż wyrosną na dobre wojowniczki. Przynajmniej determinacja Winka i jej pewność siebie, utwierdza czarnuch a w tym przekonaniu - żadna nie s-sk-skończyła jak Kasztan. Żadna nie z-z-z-zniknęła z obozu... A to już p-po-poł-połowa sukcesu -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
- Akurat tam? - pytanie retoryczne. Czyżby Wichrowcom brakowało pożywienia, że polowali na samych obrzeżach swojego klanu, ba, na ziemiach niczyich? Ewentualnie oszczędzali, chociaż nie było takiej potrzeby. Mieli sprzyjającą porę roku, czyli tą obfitującą w zwierzynę i naprawdę nie było potrzeby, aby łazić nie wiadomo gdzie w poszukiwaniu piszczków.
Na kolejne słowa Czarnego jedynie parsknął, nim zdał sobie sprawę, iż dla wojownika nie musiało to być miłe. Ale sama myśl, że terminatorka otoczona trzema wojownikami obawia się jednego... no, właściwie do dwóch innych, jeśli liczyć Gilowe Gardło - chociaż w oczach Ciężkiego znaczył on mniej niż niejeden terminator - rozbawiła go. Czarny Bez nie wyglądał przerażająco. Wielu pewnie śmiało się z jego zwisającego jęzora i ubytku w uzębieniu, posturą też nie powalał, aczkolwiek Ciemniejące Niebo nie widział w tym nic złego. Sam dopilnował, aby syn Mysiego Kroku nauczył się walczyć, kocur przekazał mu całą swoją wiedzę i wierzył, iż jego pierwszy terminator sobie poradzi, a lichy wygląd zapewni mu element zaskoczenia. Ponadto Czarny Bez radził sobie z Winogronem, a nie każdy był do tego zdolny. Szczerze mówiąc nie miał pojęcia, dlaczego ruda córka jest taka potulna w otoczeniu młodego wojownika, łudził się, że po prostu została odpowiednio ustawiona do pionu i nie zamierzał drążyć tego tematu.
- To... to fakt. Dzięki - mruknął cicho. Bo w sumie to prawda. Żadna jeszcze nie odwaliła czegoś na tyle poważnego, aby zainteresowała się tym Czerwia bądź Świetlik, żadna jeszcze nie odesłała nikogo do Łosoś w kawałkach i przede wszystkim cała czwórka znajdowała się w klanie, którego, miejmy nadzieję, nie zamierzały nigdy opuszczać. A to było przecież najważniejsze. Może nie powinien się martwić, iż nie wychował ich tak jakby chciał, bądź co bądź każda miała swój charakter, którego nie mogła zmienić.
- Wracamy? - Ciemniejące Niebo zatrzymał się, gdy wraz z Czarnym Bzem dotarł prawie że do samej granicy z Ziemiami Niczyimi. Nie odczuwał dziś potrzeby, aby włóczyć się gdzieś dalej, terytorium Klanu Rzeki zazwyczaj w pełni mu wystarczało, dlatego... cóż, nie mieli tu chyba już zbyt wiele do roboty. Syn Wierzbowej Gałązki, aby odciągnąć myśli towarzysza od jego rodzinnych spraw i problemów, które najwyraźniej go gryzły, zaproponował mu, aby w drodze powrotnej zapolowali. Jeśli się zgodził, to świetnie, a jeśli nie, to cóż, pozostał im tylko powrót do obozu.

z/t
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Chłodne podmuchy wiatru mierzwiły futra dwóch kotek - srebrne należące do Czaplego Skrzydła i czarne jej młodszej siostry. Ulewna Łapa posiadła już potrzebną do polowania wiedzę. Rzeczniaczki wyruszyły w kierunku Ptasich Krzewów, które, podobnie jak drzewa, zgubiły wiele liści i wydawały się bardziej ponure. Nie zniechęciło to jednak do szukania ptaków w tej okolicy - niezależnie od aury brzuch trzeba napełnić.
- Pamiętaj żeby się zbytnio nie oddalać - miauknęła na wszelki wypadek. Kropelka pewnie wiedziała, że ma przebywać w pobliżu, ale zawsze lepiej przypomnieć. Jeszcze, nie daj Gwiezdny Klanie, zapomniałaby i coś by je się stało. Las bywał niebezpieczny. Od dawna na terenach Klanu Rzeki nie pojawiły się drapieżniki. Nie oznaczało to jednak, że koty mogły się zrelaksować i zasnąć gdzieś na terenach. Psy czy lisy zawsze mogły się gdzieś czaić...
Kotka przybrała pozycję łowiecką. Patrzyła uważnie pod łapy, pilnowała też żeby iść pod wiatr. Skupiła się na szukaniu zwierzyny. Rozglądała się, nasłuchała, węszyła. Jakie niespodzianki przyniesie dzisiejszy dzień?

/jeszcze Kropelka i MG

This is home
Now I'm finally where I belong, where I belong
Yeah, this is home
Now I've found it, maybe, this is home
Yeah, this is home

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Wiatr wiał przyjemnie owiewając futra sióstr. A przynajmniej Ulewnej Łapy. Szła właśnie, przygotowując się do polowania. Jej pierwszego w życiu własnego polowania! Czaple Skrzydło, najlepsza siostra na świecie, nauczyła ją potrzebnych informacji i teraz razem mogły wyruszyć by wyżywić klan. Oczywiście czarna nie oderwie się od siostry i przez cały czas będzie podążała za nią.
-Oczywiście, nigdzie nie pójdę. - wyszeptała, żeby nie odstraszyć zwierzyny. Widząc, że siostra zmienia kierunek i ustawia się pod wiatr, zrobiła to samo i przyjęła pozycję łowiecką około uderzenie serca później. Dodatkowo spłyciła oddech, by było ją mniej słychać.

//Sory, że tak długo nie odpisywałam, ale ostatnio nie mam weny
[Obrazek: 28ayRbS.png]
I m home, with moonlight on the river, saying my goodbyes
I m home, there s moonlight on the river, everybody dies
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Nic nie wskazywało na to, by w zasięgu wzroku, słuchu czy węchu znajdowała się zwierzyna, na którą srebrzysta kocica mogła się połasić. Okolica była cicha i pozornie pusta, a wonie dość stare i nieco zwietrzałe. Okazjonalnie odzywały się tylko ptaki, które zdecydowały się pozostać tutaj pomimo zbliżającej się wielkimi krokami Pory Nagich Drzew. Jeden z nich najwyraźniej był niezłym żartownisiem, bo oto tuż przed nosem Czaplego Skrzydła przeleciała ptasia kupa, w którą Wojowniczka niemal wdepnęła. Nie ma to jak dobry początek polowania.

Czaple Skrzydło: S: 9 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75/75 | W: 55/55
» prz: 0/3

Młodsza córka Kolczastej Mordki miała w pewnym sensie nieco więcej szczęścia od Wojowniczki, z którą wyruszyła na polowanie - żadnej przykrej niespodzianki w polu widzenia, przynajmniej na razie. Okolica świeciła pustkami, żadna nowa i interesująca woń nie dolatywała do czarnego nosa. Najwyraźniej trzeba było się trochę bardziej przyłożyć do poszukiwań, jeśli się chciało coś złapać o tej porze.

Ulewna Łapa: S: 7 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65/65 | W: 45/45
» prz: 0/1
x x
x
[Obrazek: CYV3Fze.png]
- ̗̀ ✿. ̖́-

na zakrętach s m u t k u w biegu tych wydarzeń
jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć
każdy t y l k o gorzko sam siebie p r z e k l i n a
zestarzałem się po cichu....................................
....................................trudno to wytrzymać jest


bije nam zaklęty dzwon
w święconej wodzie......
........palce brudnych rąk
bliżej podszedł pod nasz próg
zimny od śmierci duch


niektórzy z nas życiem już zmęczeni
jak staliśmy razem.............................
..................................tak leżymy podzieleni
jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu
drudzy całkiem w lewo inni zaś s t a n ę l i

≡ w przejściu ≡
x

✿ czasem tylko zerkamy za siebie u k r a d k i e m......................
...................i to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem ✿
xxx
LVL 5 90 / 400
MedLVL 2 109 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Okolica wydawała się wymarła, jakby cała zwierzyna gdzieś uciek... Hej, który to taki śmieszek? O mały włos wdepnęłaby w ptasią kupę. Jakiś pierzak musiał się chyba za bardzo cieszyć, że lata sobie gdzieś w górze i polujący kot nie może go dosięgnąć. Takiemu to dobrze. Wojowniczka cieszyła się mniej, bo nie potrafiła fruwać i nic jeszcze nie złapała, ale jej wąsy drgnęły z rozbawieniem. Ech, te ptaki. Jeśli nadawca śmierdzącej niespodzianki myślał, że ją tym zniechęci, to się mylił. Wciąż przeczesywała teren w łowieckiej pozycji. Patrzyła pod łapy, rozglądała się też po okolicy. Wiatr wiał jej prosto w mordkę.

This is home
Now I'm finally where I belong, where I belong
Yeah, this is home
Now I've found it, maybe, this is home
Yeah, this is home

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Ulewna Łapa zauważyła niespodziankę siostry Io mało nie parsknęła śmiechem. Powstrzymała się jednak i nie wydała z czarnej Mordki ani jednego odgłosu. Hej, kogoś dzisiaj spotkał pech? Czarna miała takie szczęście, że jej nie spotkało to samo. Chociaż siostra w to nie wdepnęła. Terminatorka idąc śladem wojowniczki przeczesywała okolicę, nie tracąc kotki z zasięgu wzroku. Ona jest za nią odpowiedzialna i nie młodszą nie chciałaby sprawić jej kłopotów. Rozglądała się wszędzie, a wiatr nadal wiał jej w mordkę. Może tym razem jej się poszczęści i wróci do obozu z chociaż jednym trupem którym mógłby się pożywić klan Rzeki.
[Obrazek: 28ayRbS.png]
I m home, with moonlight on the river, saying my goodbyes
I m home, there s moonlight on the river, everybody dies
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Srebrzysta kocica nie zniechęciła się przez ptasiego żartownisia, co jej się opłaciło, bo zaraz do jej nosa doleciała smakowita woń, a niedługo jej oczom ukazało się sporawy gryzoń, choć nieco chudy przez niekoniecznie sprzyjającą porę. Nie był to jednak szczur, miał futerko dużo bardziej puchate, podobnie jak ogon. Popielica poruszała się wśród traw i krzewów spowijających tutejszy teren, najwyraźniej nie dostrzegając jeszcze niebezpieczeństwa w postaci srebrzystej kocicy. Co jakiś czas przystawała, rozglądając się uważnie.

Czaple Skrzydło: S: 9 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75/75 | W: 55/55
» prz: 0/3

Podobnie jak jej starszej siostrze, Ulewnej Łapie również dopisała odrobina szczęścia; przynajmniej na tyle, by na jej drogę zesłać potencjalną ofiarę, na którą mogła spróbować zapolować. Gdzieś po prawej stronie za pobliskimi zaroślami usłyszała dziwne, skrzekliwe pianie oraz ciche szelesty. Jeśli słyszała kiedyś głos samca bażanta, z łatwością mogła go rozpoznać. Nie znajdował się on w jej polu widzenia, ale na pewno był niedaleko za krzakami, i tylko one go osłaniały przed oczami czarnej kotki.

Ulewna Łapa: S: 7 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65/65 | W: 45/45
» prz: 0/1
everything _goes _a w a y
yeah, e v e r y t h i n g _goes away
but i'm going to be here 'til forever
so just _call_ when you're _around
enter, ok
LVL 5 310 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Niebawem dostrzegła smakowity kąsek. Może nieco chuderlawy, ale nie można wymagać, żeby wszystkie piszczki były tłuste o tej porze roku. Teraz trzeba tylko umiejętnie podejść do delikwenta - pod wiatr, oddychając i stąpając jak najciszej, żeby żaden hałas czy drganie podłoża nie spłoszyło obiadu. Wojowniczka przystawała i zamierała w bezruchu, gdy popielica spoglądała w jej stronę. Oczywiście kotka cały czas miała ugięte łapy, a ogon i głowę na linii grzbietu. Jeśli udało jej się podejść wystarczająco blisko, zatopiła pazury w ciele gryzonia. Chciała go szybko, sprawnie zabić.

This is home
Now I'm finally where I belong, where I belong
Yeah, this is home
Now I've found it, maybe, this is home
Yeah, this is home

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
No to ma przechlapane. Znalazła jakieś stworzenie, kto wie, nawet duże. Oczywiście najpierw to usłyszała. Przeszła tak w pozycji łowieckiej i bezszelestnie wyłoniła się z zarośli. Na chwilę obejrzała się za siostrą, ale ona była zajęta swoją zwierzyną. Ostatecznie zdecydowała skoczyć, by najpierw połamać temu czemuś skrzydła, a potem zabić. Bo przecież po złamaniu skrzydeł jej nie odleci. Uderzenie serca i jej plan się zaczął.
[Obrazek: 28ayRbS.png]
I m home, with moonlight on the river, saying my goodbyes
I m home, there s moonlight on the river, everybody dies
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Wojowniczka sprawnie zbliżyła się do gryzonia, jak na doświadczoną wojowniczkę przystało. Jednak nawet przy najbardziej profesjonalnych podchodach przypadki się zdarzały, i tak było w tej sytuacji. Dosłownie w momencie kiedy Czapla ruszyła na popielicę z pazurami, zwierzątko zrobiło parę niepewnych kroków. Jeden z pazurów przebił szarą skórę. Z gardła popielicy wydobył się cichy pisk, po którym wyrwała się i rzuciła do ucieczki. Jednak jeśli kocica była dostatecznie szybka, wciąż miała szansę ją złapać.

Czaple Skrzydło: S: 9 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75/75 | W: 55-3=52/55
» prz: 0/3

Błędy, które popełniła Ulewna Łapa, były wręcz karygodne, co natychmiast odbiło się na powodzeniu jej polowania. Nim jeszcze obeszła zarośla, bażant usłyszał trzask suchej gałązki pod jej łapami. Zaraz później ujrzał czarną sylwetkę i to mu wystarczyło, by rzucić się czym prędzej do ucieczki. Nie podlatywał co prawda, ale biegł po ziemi, wydając z siebie nieprzyjemny krzyk. Terminatorka miała wciąż szansę go złapać, ale potrzebowała włożyć trochę wysiłku w pogoń.

Ulewna Łapa: S: 7 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65/65 | W: 45/45
» prz: 0/1
everything _goes _a w a y
yeah, e v e r y t h i n g _goes away
but i'm going to be here 'til forever
so just _call_ when you're _around
enter, ok
LVL 5 310 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Co robiła tego dnia Brzozowa Łapa? Cóż, Nie wykazała się oryginalnością. Jak zwykle włóczyła się po terenach Klanu Rzeki jednak tym razem smutna, zła i oburzona swoim zachowaniem. Zraniła swoją jedyną przyjaciółkę - Pustułczą Łapę. Czy ona na prawdę nie potrafi utrzymać jakiejkolwiek relacji? Wystarczy sam fakt, że z kontkat rodziną srebrnej to katastrofa. Do tego dochodzą te nieszczęsne treningi! Jasna cholera, że to ona musi mieć te wszystkie problemy. Nie dość że została później mianowana przez chorobę to mentorka ją zaniedbywala. Musi porozmawiać z Czerwonym Makiem.... nawet jeśli nie ma do niej zaufania i można powiedzieć, że czuje przed przyszłą przywodczynią pewien lęk. Nie chce zostać w tyle, ale w jakiś sposób boi się porozmawiać z ciemnoszarą. Batek jej nie lubi, więc na pewno nie będzie zadowolona, kiedy dowie się, że cętkowana powie Czerwonej o treningach. Ale dlaczego nie przepada za nią? Brzozowa nie może tego wiedzieć skoro nigdy nawet nie zamieniła słowa z pomarańczowooką. Może nie jest taka zła, w końcu tyle kotów ją szanuje. Musi to przemyśleć, ale już zamierza porozmawiać z nią kiedy wróci z wyprawy. Musi to zrobić jeśli kiedykolwiek chce zostać wojownikiem i znaczyć coś dla Klanu.

// Mrówcza Łapa
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
I don't care about the storyI don't care about the myth
I don't care how you see my life
You haven't witnessed it
Use fear as a weapon and pity as a whip
Convince everyone around
That I'm a piece of shit

OBNIŻONA AKTYWNOŚĆ

LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Przypadek, czy może jakieś dziwne zrządzenie losu sprawiło, że Brzozowa Łapa podczas swojej bezcelowej włóczęgi natknęła się akurat na córkę Czerwonego Maku? Nie wiadomo. Zaskakujące jak wiele je łączyło. Obie rozpoczęły trening z opóźnieniem, tylko po to aby ich mistrzynie odpuściły sobie edukacje i było to dla nich bardzo frustrujące. Dla srebrzystej pewnie bardziej, w końcu miała już coś tam przerobione, Mrówka natomiast ledwo liznęła temat walki i... tyle. Miała też usprawiedliwienie w formie długiej nieobecności w Klanie, ale nie umniejszało to rozgoryczenia czarnej, że musiała wepchnąć się komuś na trening bo Sowia Przełęcz postanowiła się zapaść pod ziemię. Dlatego podobnie jak terminatorka Bławatkowego Nieba – wędrowała po terenach. Z tą różnicą, że miała konkretny cel: przydybać kogoś polującego na ptactwo. Przyczaiła się w pobliżu Ptasich Krzewów licząc, że ktoś w końcu skorzysta z tej lokalizacji i zdradzi tym samym tajniki podchodzenia do pierzaków. Skupiła spojrzenie na srebrnej jedynie na moment. Nie wyglądała na taką, co zamierza polować w tej chwili, więc czarna szybko straciła zainteresowanie jej osobą.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Potrząsnęła głową odrzucając te wszystkie myśli. Czas wziąć się w garść i przestać marudzić. Dla Klanu Rzeki i tak nic nie znaczy... Z resztą sam Klan nie znaczy zbyt wiele dla niej. Nie czuje przynależności do niego nawet w połowie tak bardzo jak przeciętny Rzeczniak. Tęskno jej raczej do wolności, dzikich łąk czy lasów, a teraz wszystko ogranicza jej to kim jest. Nie może chodzić tam gdzie chce czy kiedy chce. Nie może też jeść kiedy chce, bo oczywiście według tego całego Kodeksu Wojownika musi stawiać na pierwszym miejscu Klan. Najlepsze w tym wszystkim jednak jest to, że nawet nie wierzy w Klan Gwiazdy... więc? Po co jej to wszystko? Nie lepiej urwać się z tej dziury raz na zawsze i pozbyć się problemów życia w Klanie. Jej naturą nie jest przebywanie w grupie. W końcu nie każdy ma powołanie do bycia kotem Klanowym. Może pomimo tego, że urodziła się Reczniakiem jest w duchu samotnikiem. Krótki, szorstki ogon uderzał agresywnie o ziemię. Teraz tylko otrzeć się o walkę, trochę polowania i się stąd urwie, tylko do tego potrzebuje nowego mentora. Może będzie przychodzić do Pustułki na treningi? Tak, przecież sama to proponowała, potem ucieknie razem z nią. Brzoza zabierze szylkretkę na osiedle, ta powinna się zgodzić.
Ruszyła się z miejsca idąc w kierunku pobliskiego pnia. Niewiele myśląc zaczęła drapać szorstką korę pazurami chcąc je naostrzyć. Zdążyły się stępić przez ostatni czas.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
I don't care about the storyI don't care about the myth
I don't care how you see my life
You haven't witnessed it
Use fear as a weapon and pity as a whip
Convince everyone around
That I'm a piece of shit

OBNIŻONA AKTYWNOŚĆ

LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości