Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Kiedy ostatnim razem wyszedł gdzieś ze Szponem, to naprawdę miło spędził ten czas. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko nadarzyła się okazja, Nagietek zaproponował wspólne polowanie – i to nie tylko białemu kuzynowi, ale i jego czarnemu przyjacielowi, Nocnej Furii. Nie dawało to może tylu możliwości do rozmowy, ale zajmowało przecież umysł i łapy, no nie? A przy okazji oferowało więcej bezpieczeństwa niż podczas samotnych łowów. – Chyba tu możemy się zatrzymać, co? – spytał, kiedy zaczęli zbliżać się do Ptasich Krzewów. Jeżeli tylko przystanęli na jego propozycję, dorzucił: – No to udanych łowów. I w razie czego: wołajcie.
Odbił w kierunku, na jaki nie zdecydowali się Szpon z Furią. Wreszcie przyjął pozycję łowiecką, uważnie rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu jakiejś zwierzyny.
[Szpon, Szczerb i MG!]
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
- Ahaaa~ Jak coś to wołajcie i wszystko zrównam z ziemią - powtórzył za kuzynem z drobną poprawką, rzucając obu wesoły uśmiech. Sam niedługo później odskoczył na bok, już zaczynając węszyć za piszczkami czy innymi zwierzętami, które mógłby upolować. Oczywiście, cokolwiek by mu nie wpadło, byłby zadowolony... bo lepsze to, niż jak ostatnio, kiedy łaził cały czas i wpadł na koniec tylko na jakiegoś jenota czy innego łosia. A jak się nie uda nic znaleźć, trudno. Przynajmniej się przespaceruje.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Ostatnie polowanie ze Szponem było fajnie, dlatego z dziką chęcią zgodził się na towarzyszenie mu i jego łaciatemu koledze-kuzynowi w kolejnych łowach. Dodatkowo, jako świeżo upieczony wojownik, z wielką dumą podchodził do wszelkich aktywności społecznych, ponieważ czuł się dużo pewniej z nowym imieniem, zupełnie jak nowonarodzony.
- Tak, tak. Narazki - rzucił im wesoły uśmiech i odskoczył gdzieś w bok, wybierając kierunek inni niż jego towarzysze.
Po chwili dopiero przybrał pozycję łowiecką, węsząc za zwierzyną, w nadziei że tym razem nie trafi na padalca.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Na Ptasich Krzewach zebrała się całkiem spora grupka polujących kotów. Każdemu z nich dopisywał humor i każdy z nich liczył na jakąś dobrą zwierzynę, najlepiej inną niż padalce.
Pierwszy szczęście te otrzymał Nagietkowy Prześwit, dosłownie chwilę po tym, jak cała trójka się rozdzieliła, niedaleko przed plamistym kocurem wylądował niczego nieświadomy gawron. Ptaszor szybko poprawił swoje czarne piórka i nie tracąc czasu, zaczął coś skubać w ziemi…
Szponowi z drugiej strony niestety musiał na razie wystarczyć spacerek, bo dookoła niego nie było żadnych nowych zapachów, dźwięków, czy czegokolwiek co by mogło świadczyć o potencjalnej zwierzynie.
I Proszę, Nocna Furia nie trafił na padalca, tylko... no na nic niestety nie trafił. Ptasie Krzewy jak ciche były tak dalej są. A przynajmniej nie był w tej sytuacji sam, bo dzielił pecha ze swoim niebieskookim przyjacielem.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nie musiał się specjalnie natrudzić, bo ledwo odłączył się od grupy, gdy już dostrzegł stroszącego piórka gawrona. Ostrożnym krokiem, cały czas tkwiąc w pozycji łowieckiej, zaczął się skradać w jego kierunku. Mimo otaczających go krzewów, co jakiś czas nieruchomiał, uważnie lustrując otaczający go teren; nie chciał przecież przez moment nieuwagi stracić tak cennej zdobyczy. A gdy tylko znalazł się dostatecznie blisko, wyskoczył w kierunku gawrona, chcąc pochwycić go oboma łapami, co umożliwiłoby mu zręczne wgryzienie się w szyję i pozbawienie ptaka życia.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Jak lubił, zwyczajny spacerek jak zawsze, który niewiele wniesie do jego życia, poza dbaniem o formę. Nie poddawał się jednak, a szedł dalej i węszył za czymkolwiek. Pal licho, może znalazłby coś, co by znowu wypełniło jego serduszko, a nie brzuch, jak ostatnim razem gdy trafił na czarną, skrzydlatą, zabawkową mysz... czy cokolwiek to było!
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Nic, nic kompletnie. Rozejrzał się jeszcze raz, by się upewnić, czy przypadkiem nie przemknęła mu gdzieś po krzakach jakaś piszczka. Nie? No to idziemy dalej. Wyprostował się na moment, w celu chwilowej obserwacji terenu, by następnie ponownie wrócić do pozycji łowieckiej i poruszać się do przodu, węsząc za zwierzyną. Albo czymkolwiek innym tak na dobrą sprawę.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Nagietek podchodził coraz bliżej, a Gawron jak zaalarmowany jak nie był wcześniej to dalej taki pozostał. Okazjonalnie zerkał dookoła, jednak za każdym razem nic dziwnego nie dostrzegał. Akurat schylił dziób po jakieś znalezisko w ziemi, gdy nagle coś na niego skoczyło. Bidulek nie zdążył nawet zareagować, a już pożegnał się z życiem.
Spacerki były super przyjemne, a szczególnie o takiej wspaniałej pogodzie! Nic tylko podziwiać widoki i zapachy pory młodych liści, bo jak długowłosy liczył na jakieś fajne znaleziska... To musiał niestety szukać dalej.
Najciekawszą zdobycz dostał natomiast Szczerbatek! Kocur musiał przejść jeszcze kawałek terenów, jednak dalej ptasie krzewy świeciły pustkami... Aż tu nagle woosh! Nie wiadomo skąd, nie wiadomo co, ale coś przeleciało niebezpiecznie blisko nad wojownikiem. Nim Szczerbatek zdołał jakkolwiek zareagować, szpony drapieżnika go już sięgnęły, pozostawiając tam nie głębokie, ale jednak krwawiące ślady.
Szczerbatek: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70-7=63(70) | W: 50 • rana 1 stopnia: ślady szponów na grzbiecie, krwawi, -1HP do końca walki
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Syknął, czując nagły ból. Nie spodziewał się nagłego ataku ze strony ptaszyska, ani tym bardziej, że faktycznie pozostawi mu na grzbiecie krwawiące rany. W końcu był niezniszczalny.
- NAGIETEK, SZPON, ŁUU!! PATRZCIE UWAŻNIE, ZARAZ ROZWALĘ SÓWKĘ - zawołał do braci w niedoli, chcąc brzmieć jak najbardziej odważnie i pewnie siebie. W rzeczywistości miał ochotę porzygać się ze stresu albo zakopać pod ziemię i nie wyłazić, aż puchacz sobie nie odpuści. Nie był jednak frajerem, szczególnie, że miał towarzystwo, któremu nie chciał pokazywać tej wersji siebie, którą ukrywał nawet przed samym sobą.
Ugiął się, przyjmując ponownie pozycję łowiecką, starając się utrzymywać ptaka w zasięgu wzroku, by, o ile ten zniżył się wystarczająco, wyskoczyć i spróbować złapać sowę pazurami tak naprawdę gdziekolwiek by trafił.
Dobrze mu szło spacerowanie. Zdecydowanie, to było jedną z jego pasji. Może nawet ją rozwinie, może zajmie się zbieractwem? Mógłby szukać grzybów i uczyć się je rozróżniać, albo kto wie - sam będzie uczył się o kwiatkach, jak Jaśmin? Opcje niemniej się rozwiały wraz z rykiem Szczerbatka, który mógł przerazić wszystkie możliwe okoliczne zdobycze.
Ale chyba... warto było mu krzyczeć, bo jakiś przeraźliwie wielki ptaszor się pojawił. Ba, i zdążył zranić przyjaciela. Nie było co dużo myśleć; on sam sobie nie da rady z sową, więc jakiś biały rycerz bez konia by się przydał. Wystartował w jego stronę, z zamiarem wyskoczenia na ptaka tak, by podrapać mu oczy. Ślepy nie zrobi zbyt wiele, a nawet jeśli to... na oślep. - SKRZYDŁA!! POŁAMCIE SKRZYDŁA! Z ZIEMI BĘDZIE TRUDNIEJ!! - krzyknął zaraz, licząc na to że i Nagietek zareaguje.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nie zdążył nawet otrzepać się z ziemi, którą zgrabnie przykrył upolowanego gawrona, bo rozniósł się jazgot czarnego wojownika. Zaalarmowany uniósł głowę, nim wreszcie dojrzał puchacza.
Szpon nie musiał go wcale zachęcać; czym prędzej popędził w kierunku kocurów, chcąc im pomóc w starciu z ogromnym ptaszyskiem. Nawet jeżeli Nocna Furia mógłby okazać się nieco... niechętny, sądząc po wykrzyczanych słowach. Będąc już obok, chciał zastosować się do słusznej uwagi kuzyna – i zdecydowanym ruchem zamachnął się na skrzydła, chcąc utrudnić puchaczowi ataki z powietrza.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Puchacza > krytyczny! > (34-18)*1,5 > 24 Atak Puchacza (na ślepo) > nieudany
Cała ekipa w mgnieniu oka zebrała się, by wspomóc swojego przyjaciela w walce z ogromnym ptaszorem. Potwór huknął, zapikował w ich stronę, jednak nie był to z jego strony najmądrzejszy ruch. Pierwszy był Szczerbatek, któremu udało się złapać za skrzydło puchacza i zaorać je pazurami. Ostry Szpon szybko skorzystał z tej sytuacji i prawie trafił w wyznaczony cel, prawie, bo przejechał po jego gardle, a nie mordce. Na sam koniec przyszła pora na Nagietka, kocur rzeczywiście sięgnął skrzydła ptaszora, jednak zdołał wyrwać tylko kilka piór, zanim drapieżnik znalazł się poza zasięgiem jego łap.
Puchacz wyraźnie obrażony na Szpona za tę ranę, głośno skrzeknął i wleciał w niego z impetem, celując w łapy kocura. Udało mu się nawet jedną z nich pochwycić, a wręcz nieprzyjemnie zgnieść. Na tyle mocno, że coś wyraźnie pękło. Ostry ból przeszył ciało wojownika, jednak nim sytuacja mogła się pogorszyć, ptaszor dość szybko puścił. Ból jednak nie chciał zniknąć, a przy każdym ruchu kończyną się nasilał.
Szpon: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65-24=41 (65) | W: 65-5=60 (65) • rana 2 stopnia: proste złamanie w połowie prawej przedniej łapy, -2 zręczności i szybkości od następnej tury do końca walki, póżniej -1 do momentu wyleczenia rany
przerzuty w walce: 2/3
Szczerbatek: lvl: 3 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 63-1=62 (70) | W: 50-4=46 (50) • rana 1 stopnia: ślady szponów na grzbiecie, krwawi, -1HP do końca walki
przerzuty w walce: 2/2
Puchacz (w locie): S: 16 | Zr: 11 (14) | Sz: 7 (10) | Zm: 10 | HP: 70-20-12-6=32 (70) | W: 57-4=53 (60) • rana 0 stopnia: wyrwane pióra skrzydle • rana 2 stopnia: długie ślady szponów przechodzące od gardła do brzucha, krwawi, w następnej kolejce -3HP, później po -2HP do końca walki • rana 1 stopnia: głębokie ślady pazurów na lewym skrzydle, krwawi, -1HP do końca walki
Walka 3:1 - zręczność i szybkość obniżona o 3
Od następnej tury obniżenie statystyk z powodu spadku HP do połowy
Od następnej tury obniżenie statystyk z powodu uziemienia
Nieprzyjemny, paskudny, przeciągliwy ból przeszedł przez jego łapę, kończąc się gdzieś w okolicy torsu. Wrzasnął głucho, bardziej dla wyzbycia się tymczasowo bólu i próbie zignorowania go. Cała chwała bijącej w jego żyłach adrenalinie, która teraz pomagała mu mieć tymczasowo ból pod ogonem.
Na pewno dużo chaotyczniej, ale spróbował wyskoczyć na puchacza tak, by (zdrową) łapą wydrapać mu te oczy. Pal licho, uda się i teraz go oślepi. Albo będzie wleczony do obozu za ogon bo połamie sobie drugą łapę, obie opcje brzmiały git.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nie taki był plan; zdecydowanie nie usatysfakcjonowało go to kilka piór, które udało mu się wyrwać, a już tym bardziej, gdy rozległ się przeraźliwy wrzask Szpona. Nie było jednak czasu, by troskliwie przyglądać się zadanej mu ranie, bo niewątpliwie wpierw trzeba było pozbyć się zagrożenia. Położył po sobie uszy, zanim powtórzył atak – znów spróbował wskoczyć na puchacza, chociaż tym razem rozchylonymi szczękami celował w kark.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Pięknie złapał ptaszysko za skrzydło. Doskonały plan, jeszcze lepiej wyegzekwowany. Problem był taki, że jego ziomkowie, którzy mieli się NIE WTRĄCAĆ, wtrącić się postanowili (chwała im za to). Szpon oberwał dość mocno, przynajmniej tak to wyglądało, tak więc trzeba było ratować przyjaciela. Nocna Furia ugiął łapy, by następnie odbić się tylnymi od ziemi, z zamiarem skoczenia i zorania ptakowi grzbietu pazurami. Zadośćuczynienie za jego poharatane plecy.