Logo Artemidy
Paprociowe Pło
Nie wiedział, czy jego słowa coś dały i czy Ciemna starała się zmienić podejście, a przynajmniej być bardziej surowa, mimo zachowania swojego wewnętrznego ja, bo fakt, że była delikatna i uległa, szczególnie w jego towarzystwie, w ogóle mu nie przeszkadzał. Inna sprawa, że terminatorom powinna zdecydowanie mniej popuszczać, żeby więcej nie pojawiły się żadne Górskie Rosy, które draznily królewicza.
Kiedy Ciemna zajmowała się pracą nad samą sobą oraz stosowanymi przez siebie metodami, siódmy syn Lamparciego Płomienia... oddawał się wielu chwilom namiętności z Chrząszczem, skutecznie się z tym kryjąc. Spodobało mu się to i choć wcześniej praktycznie nie odczuwał żądzy, tak teraz chuć w połączeniu z presją nałożoną przez Ciernisty Kwiat sprawiały, że kocur sporo trenował, a srebrzystemu wyraźnie to odpowiadało. Sęk w tym, że relacja z Chrząszczem coś mu uświadomiła.
Pora Młodych Liści zapowiadała się cudownie i słonecznie. Lubił taką pogodę dopóty, dopóki temperatura nie zaczynała mu doskwierać. Upalne dni znosił bardzo źle i chodzil wtedy wyjątkowo rozdrazniony. Na Ciemną wpadł właściwie przypadkiem udając się na właściwy patrol po cienistych wlosciach po kolejnej sekretnej schadzce z Chrząszczowym Brzuchem, a widząc ją na horyzoncie od razu pewnie ruszył w jej stronę swoim płynnym, eleganckim krokiem.
- Dzień dobry, Ciemna - przywitał się z nią, kusząc się nawet na skrócenie jej imienia, choć zwykle zwracał się do kotów pełnym mianem. Tego dnia był wyjątkowo zadowolony, zapewne za sprawą spotkania ze srebszystym kocurem, toteż przysiadł się do niej z szarmanckim uśmiechem na pysku i z ogonem ustawionym na sztorc.
- Jak mija ci dzień? Wprowadziłaś już zmiany w prowadzonych przez ciebie wojowniczych treningach? - zapytał, spoglądając jej głęboko w bursztynowe ślepia.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Praktycznie wcale nie spodziewała się go dzisiaj ujrzeć albo przynajmniej nie na porannym spacerze. Pewnie musiał wracać z polowania, patrolu lub tak jak ona poszedł napawać się pięknem wiosny. Co do polowania, mogło być to bardzo prawdopodobne, gdyż jak sam kiedyś mówił, on nie sypia w nocy, a zwarzywszy, że był dosyć wczesny ranek, mogło tak być. Po prostu.
Słysząc przyjemny głos Królewicza, obróciła w jego kierunku najpierw uszy, a dopiero później pysk, na którym zagościł ogromny i ciepły uśmiech. Przekładając ogon na druga stronę, zrobiła mu tym samym miejsce, aby przysiadł się koło niej, co następnie uczynił.
- Witaj Olchowy Szepcie . - odparła mrucząc przy tym cicho i liżąc szorstkim językiem jego policzek, ot tak na przywitanie! Ostatnimi czasy ich relacja bardzo się pogłębiła i zmierzała w coraz lepszym kierunku, a to dobrze świadczyło. Kolejne spotkanie i kolejny raz siódmy syn Lamparciego Płomienia był nadzwyczaj jak na siebie szczęśliwy. Nie ukrywajmy, zaczęło to zastanawiać Ciemną Toń, ale może był to zwykły przypadek? Poranek, jeszcze dzień się dobrze nie zaczął, może z tej racji jest taki szczęśliwy? Przynajmniej tak twierdziła długowłosa kocica. Co do skrócenia jej imienia...jakoś bardzo się tym nie przejęła. Zdążyła się już na przestrzeni tylu księżycy do tego przyzwyczaić, że Olchowy Szept zwraca się do niej, można powiedzieć kocięcym imieniem.
- Jak na razie cudownie. Wybrałam się na spacer, aby pooglądać trochę tych cudnych widoków. A tobie jak mija dzień? - zapytała i oparła się o jego bok, pozwalając, aby ich ślepia się zetknęły. Miło, że zapytał się o jej dzień, choć nijak mogła na nie odpowiedzieć. W końcu ledwo co się rozpoczął, no nie? - Taak...znaczy jeszcze nie do końca, wiesz jednak ciężko mi trochę przejść ze starych metod na nowe, ale zmierzam w coraz lepszym kierunku. - nie wyjawiła mu do końca swojej wojny, jaką toczyła wewnątrz siebie. Stwierdziła, że lepiej będzie uciąć w tym miejscu.
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szorstki język kocicy przejechał po jego policzku zupełnie niespodziewanie i przez chwilę królewicz odczuwał promieniujące z tego miejsca ciepło. Hm, zagalopowała się trochę? Z drugiej strony było to dość przyjemne i w żadnym stopniu nie ustępowało pieszczotom, którym oddawał się z Chrząszczem, a to oznaczało, że jego rozmyślania były słuszne i że relacja ze srebrzystym kocurem naprowadziła go na właściwą ścieżkę w życiu. W każdym razie nie odwzajemnił jej przywitania i jedynie posłał jej krótki, bezzębny uśmiech. Może i ten wschód słońca się dopiero zaczął, ale Olchowy Szept nie podlegał dobowemu cyklowi, jak normalne koty i funkcjonował praktycznie całą dobę, chociaż nie można było powiedzieć, że słońce nie dodawało animuszu i dobrego humoru.
- Bardzo dobrze. Właśnie wracam z patrolu - odpowiedział jej przy okazji mijając się nieco z prawdą. Nie miał zamiaru zdradzać czarnowłosej kocicy na jakim poziomie zażyłości była jego relacja ze srebrzystym kocurem, którego nazywał swoim przyjacielem. Od początku rozmowy nie odrywał od niej spojrzenia. Nawet cień stresu załomotał jego sercem, choć przecież zawsze był pewny siebie. Adrenalina jednak jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziła.
- To zrozumiałe. Najlepiej jeśli znajdziesz ssswoja własssną metodę, która będzie przychodziła ci łatwo, ale będzie bardziej ssssurowa, niż dotychczassowa - odparł swoim niskim, przyjemnym w brzmieniu głosem, patrząc na kocicę z góry. Ciemna nie była małą kocicą, ale Król Olch i tak ją przewyższał dzięki swoim długim, smukłym łapom i szerokiej klatce piersiowej oraz bardzo gęstemu futru. W pewnym momencie wziął głęboki oddech i po raz kolejny zabrał głos:
- Ciemna, ossstatnimi czassy pokazałaś mi wiele i udowodniłaś, że wtedy to nie były jedynie pussste frazessy - zaczął, wstając na równe łapy i zatrzymując się na przeciwko czarnej kocicy. Nie był to jeszcze koniec jego słów. Był pewny swego, choć tętno mu trochę przyśpieszyło, aczkolwiek wiedział, że wszystko pójdzie po jego myśli. W końcu Ciemna już raz mu to pokazała.
- Od niedawna poświęcałem temu sssporo myśli i wszysssstko ssstało sssie jasssne. - Tu odchrząknął krótko, aby nadać tej rozmowie bardziej oficjalnego wydźwięku i wprawić kocię w odpowiedni nastrój. Na koniec spojrzał jej głęboko w bursztynowe ślepia i rzekł:
- Ciemna, czy zosssstaniesz moją partnerką? - Odpowiedzi spodziewał się jednej, tak po prawdzie. W ostatnich dniach myślał o sprawie dość intensywnie, dochodząc do pewnych klarownych wniosków, a także uświadamiając sobie, że jest już w odpowiednim wieku, by założyć rodzinę, zaś relacja z Chrząszczowym Brzuchem pozwoliła mu wszystko zrozumieć. Poza tym, wciąż z tyłu głowy miał umowę zawartą z Ciernistym Kwiatem.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
eMimo wszystko spodziewała się, chociaż odwzajemnienia gestu powitalnego...ale nic. Tylko bezmętny uśmiech, który udało się jej dotrzeć. Lekko posmutniała i zamiast patrzeć mu prosto w oczy i w nich szukać odpowiedzi, spojrzała mu wprost na kudłatą, burą klatkę piersiową. Jeśli zrobiłaby coś złego...to przecież odsunąłby ją od siebie, no nie? Gdyby się zagalopowała, to najprawdopodobniej właśnie by to zrobił, tak się jej zdawało. Może nie spodziewał się takiego gestu?
- Ooo. Znalazłeś jakieś niepokojące ślady albo zapachy, o których warto by poinformować Wężową Gwiazdę? - zapytała, spoglądając na niego spod rzęs. Być może Król Olch znalazł coś wartego większej uwagi na patrolu, który widocznie już musiał się zakończyć. Jeśli cos takowego było, Ciemna Toń chciała o tym wiedzieć. Zważywszy na to, że chciała wybrać się jeszcze na polowanie i nie bardzo widziało się jej spotkać z na przykład psem dwunogów.
- Taak wiem, ale mimo wszystko, zanim wymyśle i dokładnie ją wprowadzę minie pewnie jeszcze kilka treningów. - dodała szybko, dopełniając tym samym jego wypowiedź. Własna metoda była pewno zdecydowanie lepsza niż czyjaś, lecz żeby ją stworzyć, trzeba było zaczynać od samiusieńkiego początku, aby była jak najbardziej dopracowana. Musiała przecież zmienić swoje nastawienie do terminatorów, a to było dla niej nieco wyzwanie.
I w ten zdarzyło się coś, czego długowłosa kocica o aksamitnie czarnym futrze się nie spodziewała usłyszeć, dzisiejszego poranka. Słysząc jego kolejny głęboki oddech, ponownie przekierowała bursztynowe oczy na jego pysk, tym razem nie zdejmując go i czekając na słowa, które zaraz miały paść z niego. Czekała cierpliwie i ze stoickim spokojem. W oddali było można dosłyszeć jedynie ćwierkanie porannych ptaszków i niewielki szum liści pałek wodnych.
Nie przerywała mu, gdy ten zaczął mówić. Czekała jedynie na pełną i jawną odpowiedź, do czego zmierzał kocur przed nią. Tak, właśnie przed nią. Bowiem chwile temu postanowił powstać na równe łapy i ponownie górować nad nią, przez co córka zmarłej Świerkowej Igły, czuła się mniejsza niż faktycznie była. - Ossstatnimi czassy pokazałaś mi wiele i udowodniłaś, że wtedy to nie były jedynie pussste frazessy - zabrzmiało w jej uszach. Do czego on zmierzał? Czy on...poruszyła lekko końcówką ogona, po części domyślając się możliwych słów, które zaraz wpadną do jej uszu.
- Od niedawna poświęcałem temu sssporo myśli i wszysssstko ssstało sssie jasssne. - pewna tajemniczość słów ogarnęła ich rozmowę. Poświęcał...czemu sporo myśli? Jej? Słowom, które mu kiedyś powiedziała? Rozmowie o kociakach? Kolejne zdanie obiło się o jej uszy i w tym momencie serce zaczęło szybciej bić. Szybciej i szybciej. Kocur nie poprzestawał jeszcze na tym. On kontynuował swoją wypowiedź, brnąc w to dalej i dalej. Mówił to tak poważnie, tak oficjalnie. Tak, on chciał jej wyznać miłość!
Serce niemal eksplodowało wewnątrz wojowniczki, gdy usłyszała to: czy zosssstaniesz moją partnerką? Zaniemówiła. Totalnie zaniemówiła, nie będąc w stanie uwierzyć, że on jej to powiedział. Że on wyznał jej, że ją kocha...no bo chyba nie prosi się o zostanie partnerem byle jakiego kota, którego nie darzy się większym uczuciem, prawda?...Próbowała jakoś pozbierać myśli, wydusić cokolwiek z siebie. Przeżyła ogromny szok i Olchowy Szept musiał to zrozumieć. Nie codziennie mówi jej o zostawaniu partnerem. Nie była nawet gotowa na nie. Wzięła jeden głęboki oddech, bardzo głęboki. Otwarła najpierw pysk, ale nic się z niego nie wydobyło. Żadne nawet najmniejsze słowo. Nawet nie wiedziała, ile to trwało. Czas dla niej teraz nie istniał. Ona zatrzymała się w tej chwili i tylko w niej. Teraz czekała ją tylko odpowiedź, która powinna być jawna od samego początku Królewiczowi.
- Olchowy Szepcie...Przyznam, że nie spodziewałam się tego dzisiaj usłyszeć i bardzo mnie tym zadziwiłeś... Nawet nie jestem ci w stanie powiedzieć, jak bardzo się z tego powodu cieszę... Tak, zostanę twoją partnerką. - zerknęła na chwilę swoje na łapki, po czym na jej pysku w ułamek sekundy pojawił się ogromny, promienny uśmiech. Czyli, teraz byli partneram,i tak? Mogli założyć rodzinę i żyć razem szczęśliwie, tak? Ciemna była teraz w innym świecie. Nie pojmowała jeszcze dokładnie wszystkiego. Pewnie zrozumie to pod koniec dnia albo za kilka godzin. Również powstała z siadu. Podchodząc bliżej, zanim jeszcze wtuliła się w jego gęste futro, rzekła:
- Uczyniłeś mnie dzisiaj najszczęśliwszą kotką... Kocham cię.
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
"Nie, ale znalazłem przyjemny, zasłonięty zaułek z Chrząszczem" - cisnęło mu się na język, ale darował sobie wypowiadanie tych słów na głos, hamując się zawczasu i pozwalając jedynie, żeby przemknęły mu przez myśl. Jasne było, że takie puszczenie farby mogłyby być w tej sytuacji, jak strzelenie sobie w kolano, a Olcha nie mógł do tego dopuścić. Mimo wszystko miał pewne plany, które nakładały na niego sporą presję, a i świadomość swojego wieku oraz rozmowa z Lamparcim Płomieniem dała mu do zrozumienia, że czas się ustatkować w najbliższym czasie. Wszak nie był już wcale takim młodzieniaszkiem, jak paręnaście księżyców temu, choć do starości było mu jeszcze daleko.
- Nic ciekawego - mruknął krótko, zbywając temat. To nie było w tym momencie istotne. Zmierzył Ciemną wzrokiem i doszedł do wniosku, że naprawdę dobrze dzisiaj wygląda. Co jak co, ale mógłby ją oglądać codziennie. Uniósł kąciki pyska wciąż na nią spoglądając.
- Kwessstia przyzwyczajenia i doświadczenia - odparł. Nie było co więcej na ten temat dodawać, bo, cóż, taka była właśnie prawda. Ciemna musi znaleźć złoty środek, a wiadomo, że to bynajmniej łatwo nie przychodzi. Dopiero po tym mógł przejść do bardziej oficjalnej części ich rozmowy i wygłosić swoje jakże wzniosłe oraz przejmujące przemówienie, którym uraczył czarnofutrą kocicę. Później jedynie patrzył na to, jak zaskoczona i jednocześnie wzruszona była w tym momencie Ciemna Toń. W końcu sama się odezwała, a królewicz nie odrywał od niej spojrzenia. Odmowy nawet nie brał pod uwagę. Kiedy podeszła po prostu przytulił ją do swojej futrzastej piersi.
- Właśnie na to liczyłem - powiedział nieco żartobliwie. Cóż, ten etap mieli już z głowy. Teraz Olchowy Szept musiał dokładnie przemyśleć jak zabrać się za dotrzymanie słowa danego Ciernistemu Kwiatowi.
- Jessteśmy już coraz ssstarsssi i w końcu trzeba było ssssię ussstabilizować. Rozmawiałem o tym z ojcem. Był rad, że właśnie ty dołączysz do naszej rodziny - oznajmił jej na koniec. Faktycznie mniej więcej tak wyglądała ta rozmowa, kiedy Olchowy Szept zarzucił Ciemną jako propozycją. Ojciec był dla niego bardzo ważny i w związku z tym należał do wąskiego grona kotów, z których zdaniem smoliście czarny pręgus się liczył.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła jedynie lekko łbem na zakończenie kwestii dotyczącej porannego patrolu, jaki odbył syn Lamparciego Płomienia. Zresztą to samo uczyniła na zakończenie rozmowy o jej metodach treningów. Sama Ciemna Toń, nie wiedziała, co jeszcze mogłaby poruszyć w tym wątku, dlatego też najlepiej było to zakończyć i przejść do zdecydowanie ciekawszych spraw, jakie miał do niej Królewicz. Bowiem jeszcze chwile temu, nie zdawała sobie sprawy z tego, co zaraz miała usłyszeć. Bury kocur poprosił ją o to by została jego partnerką, na co Ciemna Toń oczywiście się zgodziła, składając uroczystą przysięgę bycia z nim. Dzisiejszy dzień zapowiadał się naprawdę bardzo dobrze, a czy może być jeszcze lepszy? O tym przekona się z biegiem dnia.
Gdy pozwolił jej wtulić się w jego bujną kryzę, Ciemna cicho zamruczała, po czym odsunęła się kawałeczek, tak by widzieć jego pysk i to na nim skoncentrować całą swoją uwagę. I powiedzieć, że ich początkowa relacja nie wróżyła niczego większego. Że zaczęła się od zaanektowania jednej, potem drugiej kryjówki burego Królewicza. Następnie przerodziło się to w lepszą znajomość, a z czasem i nawet w przyjaźń, której potrzebował po zniknięciu Czarnej Łapy. Nawet Ciemna niezrozumiała dobrze, kiedy zrodziło się w niej większe uczucie, które wykazała podczas próby odratowania relacji, jaka ich łączyła sprzed kłótni, którą swoją drogą niegdyś mocno przeżyła. Tego akurat nie dało się ukryć....aż po dziś dzień, gdy wyższy od niej kocur prosił ją o tak poważne sprawy. Czy ktoś mógł spodziewać się takiego zakończenia? Cóż, na pewno nie Ciemna od samego początku.
Uśmiechnęła się i cicho zachichotała na jego słowa. Kto by nie był najszczęśliwszym kotem w takiej sytuacji? Chyba nikt. To był przełom w życiu każdego, nowa wspólna ścieżka, którą połączeni mieli razem podążać.
- Rozumiem... - Poruszyła końcówką ogona i dodała jeszcze po krótkiej chwili ciszy - ... Cieszę się, że uświadomiłam ci, że słowa, które niegdyś wypowiedziałam, wcale nie były tylko pustymi słowami, a...naprawdę znaczyły wiele. Cieszę się również, że dzisiaj dałeś mi do zrozumienia, że ty też coś do mnie czujesz, że moja miłość nie jest jednostronna...a także z powodu, że twój ojciec zaakceptował moją osobę i nic nie ma przeciwko twojemu wyboru. - odpowiedziała, nadal nie przestając się uśmiechać, bo nawet jeśli by chciała to uczynić, to nie potrafiła. Nawet nie wiedziała, że słowa, które wypowiedziała, mogą przyjść jej z taką łatwością, że da radę przebić się przez kule, która powstała w jej gardle podczas ogromnego szoku.
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właściwie dla Olchy na samym początku poprawy ich relacji Ciemna była jedynie zastępczym substytutem za własną siostrę, Czarną Łapę, która najpierw została poważnie ranna, a potem zniknęła z klanu i słuch po niej zaginął. Królewicz był okropnie zły na Powój, ale jednocześnie mu jej brakowało, toteż potrzebował kogoś, kto wypełni lukę. Ciemna, siostra zaginionej, o takim samym kolorze futra i nie głupia nadawała się idealnie. Z tego wszystkiego właśnie znajomość tej dwójki się rozwinęła, a dzisiaj zostali parą. Ciemna oczywiście o tym nie wiedziała. Tak po prawdzie, to nikt nie wiedział poza samym Królem Olch, który był bardziej skomplikowany niż mogłoby się wydawać. W końcu jego przerośnięte ego przysłaniało naprawdę wiele.
- Wyborowi - poprawił ją, skupiając się w tym wszystkim na błędzie gramatycznym, który kocica popełniła. Teraz byli już parą i ona sama pod pewnym względem zostanie jedną z jego wizytówek. Co jak co, ale w takich chwilach odzywał się w nim perfekcjonista. Aż przypomniało mu sie, jak wyprowadził Króliczy Pląs z równowagi, zwracając jej uwagę na bzdury, które plotła. Bawił się wtedy świetnie.
- Teraz jesssteś moja, pamiętaj - rzekł nieco poważniej prosto do ucha kocicy, przygryzając je przednimi zębami. Jakby chciał jej przekazać, żeby żadne głupstwa nie przychodziły jej do głowy. Kiedy puścił ucho zapytał:
- Z kim sssię teraz przyjaźnisz, ssskoro Ćmiego Lotu zabrakło?
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ...wyborowi. - odmiaukła niemrawo szybko się poprawiając. Oczywiście uczyniła to dopiero gdy jej partner zwrócił jej uwagę. Wcześniej niezbyt się tym przejęła. Cóż, każdemu może się zdarzyć raz czy dwa źle odmienić słowo, ale to jeszcze nie koniec świata. Nikt przecież nie jest nieomylny, prawda? Zapewne kiedyś i Królewiczowi zdarzyło się popełnić podobny błąd, co czarnofutrej córce Świerkowej Igły. Mimo wszystko, poruszyła końcówką ogona i nadal nie odwracała wzroku od jego masywnej postury.
Teraz jesteś moja.
Przez jej ciało przeszedł dreszcz, gdy tylko siódmy syn Lamparciego Płomienia zbliżył swój pysk do jej ucha, mówiąc wprost do niego. Na dodatek przygryzł jej płatek ucha. Na sam rozbrzmiewający jego niski głos w uchu, Ciemna Toń poruszyła lekko białymi wybrysami, które co prawda nie były tak wygięte w górę co u Olchy, a lekko uchylone ku dołowi. Do końca nawet nie wiedziała jak ma zinterpretować ten gest, ale po dłuższej chwili zastanowienia, na jej pysku zagościł niewielki zadziorny uśmieszek, a następnie spojrzała na niego spod rzęs.
- Myślisz, że byłabym w stanie zdradzić uczucie do ciebie? - zapytała melodyjnym głosem. Czyżby Król Olch wątpił w jej uczucie? A może chciał jej tylko przypomnieć do kogo teraz należała jakby nie wiedziała? - W moim sercu zagościł tylko jeden kocur, który swym wdziękiem i elegancją mnie oczarował. Jesteś nim ty, Olchowy Szepcie i tylko ty, a moje uczucie do ciebie jest na tyle silne, że nikt inny nie oczaruje mnie swoją osobą tak jak ty. - przymrużyła odrobinę bursztynowe ślepia i poszerzając swój uśmiech, który teraz był bardziej promienny niżeli zadziorny, przejechała koncówką puszystego ogona po jego mocno odznaczjącej się żuchwie.
- Wiesz, można uznać, że przyjaźnie się z wieloma kotami, z którym załapałam jakiś lepszy kontakt niżeli tylko znanie się z widzenia, lecz nikt nie zastąpi mi mojej przyjaciółki Ćmy. - odparła wzdychając i w mgnieniu oka posmutniając. Od czasu zaginięcia szylkretki, Ciemna nie trzymaja się z nikim tak blisko jak z dawną przyjaciółką. No oczywiście oprócz Olchy, ale jego darzyła innym uczuciem niż córkę Żmijowego Ogona. Nawet nie szukała już takiej przyjaźni. Być może w nadziei, że Ćmi Lot jeszcze do niej powróci i do klanu...
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Król Olch baaardzo dbał o poprawność swoich wypowiedzi. Powiedzmy, że była to swego rodzaju rekompensata za wadę wymowy, którą się odznaczal. Niegdyś go irytowala, ale już od dawien dawna w pełni ją akceptowal, jednak nawyk i potrzeba perfekcyjnosci zostały. Mimo wszystko Olcha był typem, który uwielbiał dobrze wyglądać na obrazku.
- Nie, przypominam, żebyś o tym pamiętała i nie robiła żadnych głupssstw. Teraz będą cię odbierać przez mój pryzmat, a mnie przez twój - rzekł nieco surowo, choć na jego grotoeskowy pysk wyszedł lekki uśmiech w postaci uniesionych kącikow. Deklaracja Ciemnej Toni zarówno go rozbawila, jak i połechtała ego wojownika, czyli krótko mówiąc... odczuwał ogromną satysfakcję z takiego obrotu sprawy. W tym momencie położył jej łapę na grzbiecie i przyciągnął do siebie, wtulając jej pysk w gęste futro na własnej piersi.
- Dobrze wiedzieć, że jesstem czarujący - wymruczał jej do ucha zdecydowanie pogodnej i weselej. Na wieść o tym, że kocica jeszcze nie wypełniła luki po tej strawie dla wron, Ćmie, Olchowy Szept zastrzygl uszami i zmarszczyl nos. Powinna już dawno i niej zapomnieć.
- Musssisz znaleźć sssobie nową przyjaciółkę, żeby o niej zapomnieć i odciąć ssie od przeszłości. Więcej z tego problemu niż pożytku - rzekł stanowczo. Lekko odsunął się od Ciemnej tak, by mógł spojrzeć w jej bursztynowe oczy. Przydałoby jej się jakieś angażujące zajęcie, by wymazać tego lisiego bobka z jej życia.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nigdy o tym nie zapomnę. - przyrzekła unosząc w górę łapę i przykładając ją do piersi, jakby chciała mu przekazać, że poraz kolejny nie rzuca sobie od tak tych słów. Nie chciała być z nim, tylko po to aby mieć kogoś przy sobie i latać do innych kocurów na prawo i lewo. Nie, ona go szczerze kochała i chciała tę miłość pielęgnować...miała nadzieję, że Król Olch również dążył do tego, co ona. Przynajmniej poprawiła mu jeszcze bardziej humor, co dało się zaobserwować dzięki poruszeniu jego zakręconych wibrysów i ogromnego uśmiechu na jego licu. I nagle zdarzyło się coś czego dawno Ciemna Toń nie doznała. Bodajże ostatni raz kiedy sam siódmy syn Lamparciego Płomienia, przyciągnął ją jednym zamaszystym ruchem do siebie, było na ceremonii przed kłótnią o Ćmi Lot. Było to...przyjemne uczucie, a niewielkie zaskoczenie jakie pojawiło się na jej pysku, znikło w przeciągu dosłownie chwili, zastąpione lekkim rozbawieniem przez tę całą sytuację. Oczywiście nie omieszkała się skorzystać z okazji przylgnięcia i zagłębienia się w jego burej kryzie.
- Odkąd pamiętam, zawsze dla mnie taki byłeś. - wystawiła na chwilę czarną łepetynkę z ponad jego nadzwyczaj ciemnego jak na burego kota futra i spojrzała na niego maślanymi oczkami, mrucząc przy tym cicho. Niestety nie dane było jej trwać jak najdłużej w tym ułamku chwili, gdyż po niedługim czasie na jego mocno odznaczającym się pysku, zauważyła zachmurzenie. Przekrzywiła lekko łeb na bok i spojrzała na niego z dołu. Po czym, po wysłuchaniu tego, co miał do powiedzenia, zastrzygła uszami i spojrzała na jedno uderzenie serca na ciemne łapy. Po chwili nawet jeśli została odsunięta, chciała wtulić się ponownie, w jego gęsty włos.
- Kiedy...ja mam z tym problem. Uwierz, wiem, że się nie lubiliście, ale...ona była dla mnie ważna. Może wystarczy tylko poczekać jeszcze trochę, a tęsknota za nią minie. - westchnęła.
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ssspróbowałabyś - mruknął zaczepnie do Ciemnej. Wiedział, że o tym nie zapomni, ale lubił droczyć się z innymi kotami, bo dawało mu to poczucie wyższości, a taki arogant jak on wręcz uwielbiał się wywyższać i robił to przecież na każdym kroku. Nawet w sytuacji z Chrząszczowym Brzuchem najpierw się nim pobawił, a dopiero później zabrali się za inne rzeczy.
Zawsze lubił gdy się w niego wtulała. Ciepło kocicy było przyjemne, podobnie jak i srebrzystego kocura. Oba koty darzyły go uczuciem, ale to czarnofutra regularnie rzucała kolejnymi komplementami, pokazując jaki jest niesamowity i jaka jest mu oddana, kiedy z Chrząszcza musiał to wyciskać siłą. Z nią jednak było łatwiej. Doskonale wiedział, że mógł z nią być już od wielu księżyców, gdy po raz pierwszy wyznała mu miłość, jednak w ogóle nie miał takiej potrzeby. Podejście kocura oczywiście zmieniło się na przestrzeni czasu, lecz świadomość została. Poza tym, nie mógł odpuścić sobie okazji podręczenia, a właśnie to z jej robił. Przyciągał i odpychał, aż w końcu zagarnął dla siebie.
Nie odpowiedział, a jedynie uśmiechnął się do niej ukazując zęby i patrząc na kocicę z góry. Co jak co, ale większość kotów w klanie raczej go w ten sposób nie odbierała. Miał bardzo zarysowaną reputację i albo się go kochało, albo nienawidziło. Ciemna należała do tej pierwszej grupy, która nie była obecnie zbyt liczna. Nawet jeśli chciała się do niego przysunąć, to jej nie pozwolił, kładąc jej łapę na piersi i trzymając na odległość.
- Powinnaś to zakończyć tak, jak zabija ssssię zwierzynę, żeby nie cierpiała. Szybko. Pogrążasz ssssię w tej tęsssknocie bez żadnego ssssenssu. Ona na to nie zassssługuje. Sssskup sssię na tych, którzy ssssą tu z tobą - odpowiedział jej równie szorstko, co wcześniej. Nie podobało mu się, że wzdycha do tego lisiego bobka i zaprząta nim sobie myśli. Może dlatego jeszcze nie znalazła odpowiedniego sposobu na prowadzenie treningów? Kocur zmarszczył nos, nie odrywając od kocicy krytycznego spojrzenia.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Sprobowałabym czego? Pójścia do innego kocura?... Skladając ci przysięgę pozostania twoją partnerką ofiarowałam całą siebie tobie i tylko tobie. Inne kocury nie mają już dla mnie znaczenia. Ważny jesteś tylko ty, Olchowy Szepcie. - Mruknęła unosząc w górę jedna z kocich brwi i uśmiechając się leciutko zadziornie. Droczył się z nią, czy faktycznie tak myślał? Szczerze Ciemna Toń wolała aby okazało się być to prowokacją niżeli zwątpieniem w jej lojalność. Czarny ogon zawirował w powietrzu, a ona wpatrywała się niego jak w obrazek, czekając na jakąkolwiek reakcje z jego strony. Co ty na to Olchowy Szepcie, czy nadal mi nie uwierzysz? Jeśli tak, to co mam zrobić, abyś mi uwierzył?
Od pierwszego wyznania miłości, minęło już sporo czasu. Aż szkoda, że musiała powiedzieć mu to wtedy, w takich okolicznościach i tak postąpić. Gdyby mogła cofnąć czas, może...postapiłaby inaczej? Może wpierw przekonałaby się bardziej o swoich uczuciach, co do niego, by pewnego dnia wyznać mu to ze 100 procentową pewnością? Być może. Teraz możemy jedynie snuć domysły.
Oczarowana jego wyglądem, nawet nie zdołała zobaczyć, co z nią czyni. Jak w niektórych sytuacjach nią manipuluje. Dla niej były to jedynie zwykle dobre rady, które potajemnie doprowadzały do podporządkowywania się, coraz bardziej woli siódmego syna Lamparciego Płomienia. Tak też było w przypadku Ćmiego Lotu, do której wrócimy za chwilę.
Odwzajemniła ukazujący zęby uśmiech, lecz gdy ponownie pragnęła przylgnąć do jego przyjemnie cieplej piersi, skutecznie została odepchnięta, na co z jej pyska ulotnił się cichy jęk niezadowolenia.
- Skoro twierdzisz, że to najlepsze rozwiązanie...postaram się znacznie ograniczyć myśli skupiające się na jej osobie. Jednak wiedz, że nie pozbędę się jej nigdy w całości. Za bardzo odcisnęła swoje piętno na moim sercu... Wiesz, zajrzę w tej sprawie jeszcze do Ciernistego Kwiata. Chce wiedzieć co się stało, a ona najlepiej będzie wiedziała dlaczego Ćma przepadła jak kamień w wodę. - odparła i już kolejnej próby podejścia bliżej się nie podjęła. Opatulona więc przednie łapy ogonkiem, spojrzała wprost w jego jak zwykle lodowate przez bladozielony kolor oczęta. Nieważne jakby Olchowy Szept się starał, dlugowlosa córka Świerkowej Igły, nie potrafiła sobie ot tak, za pomocą pstryknięcia palcem, zapomnieć o relacji jaka łączyła ją z szylkretką. Czyżby kolejna nieświadoma manipulacja, miała wpłynąć na decyzję Ciemnej?
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Olchowy Szept momentalnie nabrał powietrza w szeroką pierś i wywrócił ślepiami, kiedy tylko usłyszał co powiedziała Ciemna. Chwilę później gwałtownie wypuścił je z nosa i z uniesionymi brwiami spojrzał na kocicę.
- Wiem, że jesssstem miłością twojego życia. Mówiłaś mi to już z pięć razy, Ciemna. Ile można, na osssty i ciernie - mruknął ostro. Był zażenowany całą tą sytuacją. Próbował z nią poflirtować, pozaczepiać się, a tymczasem Ciemna postanowiła mieć kij w zadzie i po raz kolejny mówić mu to samo, ale innymi słowami, udając, że to zabawne. Nie, w ogóle takie nie było. Królewicz był tym już znużony i zirytowany. Dobrze wiedziała, że nie lubił się powtarzać, a po raz kolejny musiał zwracać jej uwagę dokładnie na to samo.
- Dobry pomysssł. Być może cokolwiek ci sssię pod tym względem rozjaśni po rozmowie z Ciernissstym Kwiatem - odpowiedział już spokojniej, ale wyraźnie znudzony. Humor, które jeszcze chwilę temu świetnie się go trzymał teraz stał się jedynie wspomnieniem. Olcha rozejrzał się dookoła i zagryzł zęby.
- Idę na polowanie. Później sssię zobaczymy - rzucił prostując długie łapy i momentalnie odchodząc, żeby zniknąć gdzieś w lesie, zostawiając Ciemną samą sobie.

zt
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, jak zwykle, czy coś na początku czy na końcu rozmowy Ciemna Toń musi coś popsuć. Aż trudno uwierzyć jak bardzo skomplikowany był Królewicz. To, to chyba właśnie najbardziej uwielbiała w tej relacji i jego osobie. Tę tajemniczość, która owiewała każdy poruszany temat na ich spotkaniach i tyle różnych jego reakcji na jej odpowiedzi. Jednak bywały też momenty, których wręcz nie cierpiała. Nie cierpiała gdy Olchowy Szept wydzierał się na nią tym swoim ostrym i nieprzyjemnym dla ucha głosem. W mgnieniu oka, z radosnego siódmego syna Lamparciego Płomienia, powstał istny kłębek zdenerwowania i znudzenia. Oh...już od tak dawna ich rozmowa nie zakończyła się bez kłótni....miala nadzieję, że niedługo ponowie będzie mogła tego doświadczyć. Mimo wszystko, nawet w momencie, w którym wręcz uszy jej krwawiły od tonu z jakim z nią rozmawiał, ona wpatrywała się w niego, starając się nie spuszczać głowy w dół przed uniknięcie również i nieprzyjemnego wzroku, któregi czuła jak krąży po jej sylwetce. To miałbyć jej drugi krok w lepszą stronę.
- Taką mam właśnie nadzieję. - mruknęła porzucając już jakikolwiek pomysł o uśmiechaniu się. Niedługi czas po tym, Król Olch odszedł sobie na polowanie. Odpowiedziała mu tym samym na pożegnanie i udała się w przeciwną stronę do burego kocura, aby przemyśleć kilka spraw i udać się na wcześniej zaplanowane polowanie.

[zt]
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórczy Ogon zdecydowanie zbyt długo z tym zwlekał. Już dawno temu chciał się nauczyć pływać, ale z jakiegoś powodu nie mógł się za to zabrać i wybrać nad Księżycowe Jezioro. Dzisiaj jednak nadszedł ten dzień i Cienisty zastępca w końcu zamierzał posiąść tę tajemną wiedzę. Wybrał na początku w miarę płytki zbiornik wodny, aby się nie utopić, bo szkoda by było gdyby zdechł w taki głupi sposób.
Dotarłszy na miejsce, najpierw wpatrywał się w taflę wody przez parę ładnych uderzeń serca, zastanawiając się, od czego zacząć. Słońce tego dnia przyjemnie grzało jego rudy grzbiet i temperatura była raczej wysoka, więc nie musiał się bać, że zachoruje. Nie było więc żadnej wymówki, aby się wycofać.
W końcu zdecydował się wejść do wody. Powoli zanurzył najpierw łapy, potem szedł coraz głębiej, aż woda sięgała mu trochę powyżej brzucha. Wolał najpierw spróbować na takiej bezpiecznej odległości, by dopiero później, gdy już będzie mu szło coraz lepiej, udać się nieco dalej, bez żadnych obaw.
Wtem, podkulił łapy tak, by nie dotykały one dna, a on sam unosił się na wodzie. Starał się pilnować, by głowa była na powierzchnią, a łapami, choć dość nieudolnie, starał się machać na boki, jakby odpychał od siebie chłodnawą ciecz. Ogonowi natomiast pozwolił dryfować po tafli, nie wiedząc czy jest on do pływania potrzebny, czy może niekoniecznie. Po prostu nie wiedział za bardzo co z nim zrobić. Gdyby jednak nie okazało się to takie łatwe, jak mogłoby mu się wydawać, natychmiast postawił łapy tak, by ponownie sięgały podłoża. Nie przyszedł się tutaj przecież utopić.

/mg uvu
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości