Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Długa i wymagająca walka z tą ogromną płotką najwidoczniej nie spłoszyła stada, które nie zauważyło że jednego delikwenta im brakuje. Niedługo po zanurzeniu łapy podpłynęła do mnie bowiem kolejna płotka. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, złapię ją i wrócę do obozu, bo chyba trochę się zasiedziałem i najwyższa pora by wracać.
Upewniłem się, że nie rzucam cienia na taflę i gdy tylko ryba podpłynęła dostatecznie blisko, spróbowałem wyrzucić ją na brzeg i dobić, tak jak każdą jej poprzedniczkę.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Mój stary był fanatykiem wędkarstwa, mogły opowiadać dzieci Nocnego Szkwału.
Płotka nie zorientowała się, co ją uderzyło. Zaraz, tak jak jej poprzedniczka, skończyła w szczękach kocura. I po co było się oddzielać od grupy? Po co? Było to tego warte?
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Ryba złapana, a więc czas wracać do obozu. Grzybowa Łapa pałętał się tu w międzyczasie, znosząc ryby do obozu, więc nie miałem ich do zabrania aż tak wiele, ale na raz się raczej nie zabiorę. Zacząłem więc się zbierać, wiedząc że czeka mnie jeszcze kilka tur w tę i z powrotem. Dobry dzień, choć możliwe że nieco przesadziłem. Na szczęście ryby nie były jakoś szczególnie zapychające, więc na pewno się nie zepsują, jeśli każdy weźmie choćby dwie. Ja na pewno tak zrobię, strasznie zgłodniałem.
zt!! <3
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Świetlik spodziewała się ich kociąt, więc teraz zadaniem Krokus było przynosić jej jak najświeższe, najtłustsze kąski jakie była w stanie złapać. Byle jaka kuropatwa nie da rady, jej ukochana potrzebowała dużo energii i dobrych wartości odżywczych, a ryby zapewniały ich w bród. Tak też udała się na Błotnistą Wysepkę, mimo paskudnej, zmiennej pogody. Raz upał, raz zimno, mogłoby się zdecydować.
Usiadła nad brzegiem i włożyła palec pod powierzchnię wody, czekając, aż coś złapie przynętę.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Krokus dobrze myślała, rybki nie dość, że były najsmaczniejszym kąskiem w lesie, to jeszcze były i zdrowe i sycące! Tak więc złapanie jakichś śliskich piszczków dla swojej ukochanej było wspaniałym pomysłem.
Tylko problem w tym, że trzeba było te rybki, no, złapać. Przez dłuższą chwilę nic nie chciało podpłynąć, aż nie zjawiła się mała drobna zwierzyna... I prędko uciekła, gdy tylko zwróciła uwagę na dziwny ruszający się cień w wodzie, który zresztą rzucała na wodę Krokus.
Nieszczególnie zraziła się ucieczką drobnych rybek pod powierzchnią; słońce ciągle zmieniało pozycję, raz było intensywne, raz chowało się za chmurami, toteż i jej cień raz był raz go nie było. Pokręciła się chwilę nad brzegiem tak, aby usiąść pod odpowiednim kątem, bez rzucania cienia na taflę wody.
W porządku, jeszcze raz; palec jako przynęta, siedzimy w bezruchu i czekamy.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Tym razem wszystko było zapięte na ostatni guzik. Słońce wyszło zza chmur i zaczęło nagrzewać grzbiet kotki. Przynajmniej nie musiała czekać aż kark jej się usmaży, bo już zaraz coś drobnego przypłynęło. Mała rybka, taka idealna na deser po większym posiłku nieśmiało płynęła w stronę czekoladowo-białej łapki i... Skubnęła!
No i pięknie, coś miała. Krokus spięła mięśnie i nie zmieniając swojej pozycji, w bezruchu czekała na odpowiedni moment. Była cierpliwa. Czekała, aż rybka podpłynie jeszcze bliżej, chwyci przynętę raz a dobrze - wtedy nagle wykonała ruch.
Łapą, jak z naciągniętej procy wystrzeliła ku rybie, chcąc zahaczyć pazurami o jej łuski i wyciągnąć ją na grzbiet, aby tam dobić.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Rzeczne geny najwidoczniej się przydawały. Albo to po prostu wyjątkowe umiejętności łowieckie? Nie ważne co było przyczyną, skutek był jeden - biedny czebaczek nie miał pojęcia, co się stało. W jednej sekundzie był pod wodą, w kolejnej został wyrzucony w powietrze, a na sam koniec na brzeg, gdzie prędko został dobity przez wojowniczkę.
Z uśmiechem odstawiła czebaczka głębiej na ląd, kopiąc w błocie i mule drobny dół, aby tam przechowywać swoje zdobycze; tak, aby, nie wiem, nagły przypływ nie postanowił ich jej zabrać z powrotem do wody. Jedna zdobycz za nią. Drobna, ale zawsze coś.
Przysiadła z powrotem na brzegu, z palcem zanurzonym pod wodą i upewniając się, że nie rzuca na taflę swojego cienia.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
No proszę, dzisiaj wyjątkowo deser przyszedł pierwszy, a obiad drugi. Dość spora rybka, długa i o zielonawobrązowym grzbiecie powoli pływała w wodzie, aż nie zaciekawiła się tajemniczym obiektem w wodzie i zmieniła kierunku swej wędrówki. Ostrożnie podpłynęła do białego palca i tak jak poprzedniczka, po prostu delikatnie skubnęła.
Na razie zapowiadało się na dobry, owocny połów. Krokus znieruchomiała widząc, jak podpływa do niej kolejna ryba - dużo większa, niż poprzednia. Upewniła się, że nie rzuca cienia na taflę wody i czekała, aż ta podpłynie nieco bliżej, złapie przynętę.
Czując, jak ryba skubie jej palec, wojowniczka zamachnęła się ku zwierzynie drugą łapą, uzbrojoną w pazury i spróbowała wyrzucić na brzeg - tam z zamiarem jej dobicia.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
O jak pięknie! Rybka niczego się nie spodziewała, po prostu skubnęła, nagle wyleciała w powietrze i łup! Wylądowała na brzegu. Zaczęła się miotać jak szalona, ale jej los był już przesądzony. Nie minęła chwila, a Krokus dopadła piszczkę i po prostu dobiła.
No i bardzo ładnie. Krokus z satysfakcją dorzuciła martwą rybę do powoli rosnącego stosiku zdobyczy. Liczyła na to, że wróci z jak najpokaźniejszą tych ryb ilością - i że złapie jakiegoś tłustego okonia albo karpia dla Świetlik. Z takim zamiarem, właściwie, tutaj przyszła.
Zasiadła z powrotem na brzegu, upewniwszy się, że nie rzuca na taflę wody cienia i z palcem zanurzonym pod powierzchnią, czekała na kolejną rybę.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
I znowu coś wyjątkowo prędko przypłynęło. Huh ryby dzisiaj brały jak szalone! Nie był to wymarzony karp, ale znowu rybka nadająca się na deser. Podobnych rozmiarów co ta pierwsza, może odrobinę większa, ale lepsza niż nic. Tak jak wszystkie poprzednie, podpłynęła i chaps za kłaczki!