Liliowy oriental zebrał nieznajome kwiatki, jakże przydatne w codziennym, medycznym życiu. Kto wie, może dostanie wiedzę o właściwościach nim zupełnie wyschną i nie będą zdatne do czegokolwiek.
+11 x medykamentu
+66MedExp
Fairy: Med. lvl: 3 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 2 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 60
• kot znalazł 3/3 zioła, co oznacza, że nie może szukać już dalej!
Kotka również nie rozpoznała znalezionego przez siebie medykamentu. Niemniej jednak trzeba było przyznać, prezentowały się naprawdę ładnie. Nawet, jeśli Nowy Świt nigdy z nich nie skorzysta, będą ładną dekoracją lecznicy. Trzeba szukać pozytywów.
+6 x medykamentu
+48MedExp
Tundra: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45
• kot znalazł 3/3 zioła, co oznacza, że nie może szukać już dalej!
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Przeliczył przysuchawe kwiatuszki i z przyzwyczajenia ułożył je na stosiku nazbieranych dotąd ziół. Wypatrzył tylko sześć sztuk pokrzywy, za to włochatych łodyżek miał aż siedemnaście. Takie ilości pozwalały na testy, to prawda, ale miał nadzieję na znalezienie chociaż jednej porcji miodu. Czy tutejsze koty w ogóle zbierały miód? Użądlenia pszczół mogły być dla dzikusów śmiertelne.
Zmrużywszy ślepia, zajrzał wgłąb zakurzonej nory, ale nie dostrzegł nic nowego. Westchnął cicho i spojrzał na Tundrę, która już szykowała się do wyjścia.
- To chyba by było na tyle. - Kiwnął łbem. - Ściskaj łapy, żeby jeden z tych kwiatków podziałał na katarek Lawiny.
[z/t]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem szedł spokojnie przed siebie. Teraz mógł sobie na to pozwolić, ponieważ najstraszniejszą część przeprawy -a mianowicie Grzmiącą Ścieżkę- zdążył już przebyć bez jakiś większych problemów. Na szczęście ruch Potworów Dwunogów był na niej mały jak zawsze i dzisiaj nic się w tym wypadku nie zmieniło. Co za szczęście. Inaczej mógłby być problem.
No, ale nie przyszedł tu nad tym rozmyślać. Artem chciał coś upolować do jedzenia, na teraz, na potem, to nie miało znaczenia. Nie był jeszcze na tyle głodny, żeby kiszki marsza mu grały, a żołądek zjadał samego siebie, ale na pewno czymś do przekąszenia by nie pogardził. Spojrzał w tył na cynamonowego pointa, który postanowił razem z nim się wybrać na tę wyprawę, żeby sprawdzić jak tam mu idzie. Wolał nie zgubić młodzika skoro już razem postanowili pójść na polowanie.
-Dajesz radę, młody? -zapytał, a następnie zaczął rozglądać się i węszyć dookoła w poszukiwaniu zdobyczy- Zauważyłeś coś ciekawego? Albo zwęszyłeś?
//Orion
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Było jeszcze wcześnie. Chyba. Szczerze mówiąc przez fakt, że dni były coraz krótsze, ciężej było się odnaleźć w upływie czasu. Ważne, że nic ich nie rozjechało podczas przeprawy przez strefę śmierci. Nie żeby w ogóle rozważał taką opcję jako prawdopodobną, ale przejście na drugą stronę w jednym kawałku było dobrym wyznacznikiem pory dnia. Musiało być wcześnie skoro nie było tam zbyt ruchliwie, prosta matematyka.
A skoro było wcześnie to wcale nie był głodny, tak dzialał wszechświat, nie było dnia w którym Orion, wkrótce po obudzeniu, byłby w stanie cokolwiek przełknąć. Ale nie odrzucił propozycji polowania z prostej przyczyny. O świcie wszelkie błoto było zmrożone. Nie było tak wielkim zagrożeniem dla jego szaty, jak w środku dnia, gdy nieco ogrzane przez słońce, bezlitośnie brudziło kłaczki. Trzymał się blisko Artema, ale nie wchodził mu w drogę. Jasne, wyruszyli razem, ale depcząc sobie po piętach za wiele nie przyniosą.
- Oczywiście, że daję. - rzucił, marszcząc brwi. Był wyśmienitym myśliwym, czemu by miał nie dawać rady? No jasne, w pięć sekund nie wpadł na trop grubego zwierza, ale to dlatego, że byli na nowym terenie. Musiał się najpierw rozejrzeć po okolicy i przyzwyczaić do widoków nim będzie mógł rzeczywiście przyłożyć się do poszukiwań. Tak to działało. - Jeszcze nie. - rzucił z naciskiem na pierwsze słowo. Bo to oczywiste, że to tylko kwestia czasu nim coś dostrzeże. Oblizał nos by lepiej łapać zapachy i rozglądał po okolicznych trawach idąc przed siebie.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Starszy z kocurów niemalże natychmiast wytropił zwierzynę. Wiewiórka kręciła się przy jednym z drzew, zbierając sobie pożywienie. Niestety, nie była świadoma, że w pobliżu jest drapieżnik, który zapewne również by coś przekąsił. Artem miał więc doskonałą okazję do tego, żeby upolować coś jako pierwszy.
Orion natomiast, gdyby dobrze się przyjrzał, mógłby wypatrzyć przy zbiorniku wodnym zielone stworzonko. Była to żaba, która ledwo wyszła z wody. Na jej ciele odbijało się słońce, przez co łatwo rzucała się w oczy. Okazja wręcz idealna, pytanie, czy Orion z niej skorzysta.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Ciemnobrązowy point oblizał się na sam widok wiewiórki i przypadł nisko do ziemi. Musiał być ostrożny, ponieważ zdobycz kręciła się blisko drzew i w każdej chwili mogła na któreś z nich zwiać i Artem będzie musiał szukać czegoś innego. Osobiście to wolałby tę wiewiórkę upolować i iść dalej na łowy już z pewną zdobyczą w pysku -albo może i nawet już w brzuchu- która będzie świadczyć o tym, że nie zostanie dzisiaj bez kolacji.
Point upewnił się, że nie idzie razem z wiatrem, przeniósł ciężar na tylne łapy i ruszył powoli w stronę wiewiórki bacznie obserwując zarówno jej ruchy jak i to żeby na nic nie nadepnąć i nie wystraszyć zdobyczy. Miał w planach skradając się podejść do niej najbliżej jak się tylko uda, wykorzystując nieświadomość zwierzyny, a potem skoczyć i szybkim ugryzieniem pozbawić wiewiórkę życia.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Okazja idealna by udowodnić, że jest wspaniałym łowcą! Bo sama piszczka taka... niezbyt zachęcająca, Orion najprędzej w obliczu wielkiego głodu dotknąłby żabiego mięsa. Teraz jednak takie problemy go nie dotyczyły, więc nie było najmniejszej szansy żeby ją zjadł. Czy planował w takim razie przejść obojętnie? A w życiu, był na polowaniu, a nie niedzielnym spacerku. Nie zamierzał jednak marnować mięsa - odda je sierotom, jeśli jakieś spotka. Albo Artemowi jeśli by reflektował. Brzydko jednak dzielić udka nieupolowanej jeszcze żaby, więc zamiast wybiegać myślami w przyszłość, skupił na teraźniejszym, wciąż żywym, płazie. Ugiął łapy; głowa z grzbietem i ogonem utworzyły jedną linię, a sam kocur powoli ruszył w stronę żaby. Pilnował kierunku wiatru, by nie zdradził jego pozycji, uważał na wszelkie przybrzeżne gałązki i inne głośne przeszkody przed sobą, a przede wszystkim - przeniósł ciężar ciała na tylne łapy. Skoro przy jaszczurkach działało to przy równie niesmacznych żabach również powinno? Chciał podejść możliwie blisko, by w następnej chwili przygnieść płaza jedną łapą do ziemi, by mu nie skoczył do wody, a z pomocą pazurów drugiej kończyny pozbawić go życia.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Choć kocur zapamiętał o zasadach, a wiatr wiał mu w pysk, coś spowodowało, być może czysty pech, że wiewiórka nagle podniosła pyszczek i zauważyła skradającego się w jej kierunku drapieżnika. Niemalże natychmiast, upuszczając przy tym wszystkie znaleziska, rzuciła się do ucieczki – na pobliskie drzewo. Szansa przepadła.
Drugi kocur miał za to o wiele więcej szczęścia. Do samego końca żaba nie miała o jego towarzystwie pojęcia i wciąż siedziała sobie nad brzegiem. Orion zdecydowanie udowodnił, że jest wspaniałym łowcą, ponieważ szybko wyskoczył w stronę ofiary i pozbawił ją życia. Tym samym jako pierwszy mógł pochwalić się zdobyczą.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Ah cholera -powiedział do siebie pod nosem i machnął łapą w lekko zirytowanym geście. Tym razem mu nie wyszło, ale miał nadzieję, że los będzie po jego stronie następnym razem. W końcu Artem się stara i chyba los powinien to jakoś docenić, nie? Miło by było z jego strony.
Potem ciemnobrązowy point spojrzał w stronę swojego towarzysza i kiedy zauważył, że Orionowi udało się złapać żabę to skinął do niego głową w ramach gratulacji. W końcu cynamonowy był pierwszy w tym przypadku i Artem uważał, że gratulacje z pewnością należały mu się.
Artem rozejrzał się ponownie, wypatrując i węsząc za jakąś kolejną potencjalną zwierzyną. Nie mógł pójść nigdzie z pustymi łapami. Nie pozwoliłaby mu na to duma oraz oczywiście żołądek.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Bezwładne żabie zwłoki zdecydowanie były dowodem sukcesu, więc widząc skinięcie Artema wyprostował się. Wspaniale, jego bezbłędna technika uśmiercania żabek została dostrzeżona i słusznie doceniona, to cieszyło dużo bardziej niż martwy płaz, którego Orion wciąż nie chciał zbytnio brać do pyska. Tak samo nie cieszyło błoto, które prysnęło mu na łapy podczas tej całej operacji. Przejechał pośpiesznie językiem po przednich kończynach, wypatrując w pobliżu wystarczająco charakterystycznego miejsca by schować swoją niezbyt apetyczną zdobycz. Ostatecznie schował żabkę między korzeniami niewielkiego krzewu (może nie była to najrozsądniejsza kryjówka, ale przynajmniej nie musiał nieść jej długo w pysku, tylko chwileczkę, za koniuszek nóżki). Splunął zniesmaczony z wprawą osiedlowego patusa, a następnie ruszył na dalsze poszukiwania, tym razem wypatrując czegoś mniej obślizgłego.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kolejna szansa nadeszła stosunkowo szybko. Wprawdzie nie była to już wiewiórka, ale równie zjadliwie stworzonko. Niedaleko wody stał rzęsorek i co jakiś czas przemywał sobie mokrymi łapkami pyszczek.
Orion liczył na coś mniej obślizłego… i co prawda wydra nie była obślizgła, ale mokra już jak najbardziej. Wyszła z wody i zaczęła tęskno patrzeć za samotnikiem. Nie wyglądała na bojowo nastawioną, prawdopodobnie chodziło o sprzątniętą jej spod nosa żabę, na którą czaiła się już wcześniej. Jednak nie stanowiła żadnego zagrożenia.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Może i nie była to jakaś wielka zwierzyna, ale Artem postanowił nie wybrzydzać. W sumie to szczerze powiedziawszy ciemnobrązowy point rzadko kiedy wybrzydzał, to nie było w jego stylu. Żyjąc tak naprawdę z dnia na dzień tak naprawdę bez większych planów to ciężko było dbać o cokolwiek. Po prostu brał to co życie akurat mu dało, a dzisiaj jak widać dało mu kolejną szansę.
Ciemnobrązowy point znów przybrał pozycję łowiecką, sprawdził wiatr i zaczął skradać się w stronę zwierzyny z ciężarem znów przeniesionym na tylne łapy. Rzęsorek stał niedaleko wody, więc Artem starał się bardziej uważać na podłoże, żeby przypadkiem nie zakleszczyć się w mokrej ziemi. Podszedł tak blisko jak tylko mógł i skoczył na gryzonia z zamiarem sprawnego przegryzienia karku zwierzątka. Oby tym razem poszło lepiej niż ostatnio.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Widział to spojrzenie wydry. Nie do końca wiedział o co jej chodziło, najprawdopodobniej zazdrościła mu jego zgrabnej budowy, bo sama była raczej, hm, pociesznych kształtów. Albo mogło chodzić o żabę, którą dopiero co schował, może sobie na nią ostrzyła pazurki. Przystanął na moment. Widziała gdzie ją schował? Czy bezpieczniej nie byłoby przegonić ją z powrotem do wody? Nie, aż tak mu na tej żabce nie zależało, jeśli chciała to niech ją sobie weźmie, on z pewnością wkrótce złapie coś jeszcze lepszego. Więc z takim postanowieniem najpierw pokazał biednemu stworzonku język, a następnie pośpiesznie się oddalił na tych swoich długich łapkach.
Kto wie, może to nawet była ta sierota, której zamierzał później poszukać? Teraz jednak sobie tym głowy zaprzątać nie zamierzał. Wziął głęboki wdech, zaciągając się chłodnym powietrzem i ruszył dalej wzdłuż brzegu, skupiając się przede wszystkim na suchych terenach, ale czasem wzrok uciekał mu na taflę wody.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
W istocie, poszło lepiej niż ostatnio. Skupiony na kąpieli rzęsorek nie był w stanie spostrzec skradającego się w jego kierunku drapieżnika. Nie zdążył nawet się obronić – samotnik szybko pozbawił go życia. Mógł być z siebie dumny.
Orion odbił nieco na suche tereny, ale wciąż co jakiś czas spoglądał w kierunku wody. To przykuło uwagę łabędzia, który z jakiegoś powodu zainteresował się samotnikiem. Na jego nieszczęście, nieco inaczej niż niegroźna wydra… Sporych rozmiarów ptaszysko bez wahania ruszyło na kocura.
Atak łabędzia: słaby (50%) » [(16+19)-(12+12)]*0,5 = 5
Postanowiło zaatakować go od tyłu. Kocur mógł po chwili poczuć, jak zęby wbijają mu się lekko w ogon. Na szczęście atak nie był tak poważny, co jednak nie zniechęcało łabędzia. Orion musiał szybko myśleć.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Oczywiście, że Artem był z siebie dumny. Tak samo jak z każdego swojego sukcesu, nawet najmniejszego. Ciemnobrązowy point rozejrzał się szybciutko za jakimś miejscem, w którym mógłby zostawić swoją zdobycz na przechowanie. Znalazł takie dość szybko. Artem obrał za cel nieduży krzew, pod którego korzeniami zrobił niewielką dziurkę i zakopał tam rzęsorka, żeby przeczekał jego dalsze polowanie. Potem spojrzał dookoła, żeby zobaczyć czy jeszcze coś w okolicy się nie kręci, w końcu i wiewiórkę i rzęsorka wyczaił dość szybko, a że stał tyłem do Orionka to nie zauważył, że jakiś niezmiernie wredny łabędź ugryzł cynamonowego.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.