Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Na widok tego, co jej siostra zrobiła, Deszcz ni to jęknęła, ni to wrzasnęła - piskliwie, rozpaczliwie, tak, jak rzadko się jej to zdarzało. Czy jej siostra aż tak cierpiała, aż tak chciała umrzeć, a ona nic nie widziała, cały ten czas była ślepa na jej problemy, na jej cierpienie? Jaką była okropną siostrą, okropną kocicą...
Szkarłatne krople opadały z poharatanego pyska Nietoperzego Nieba na powierzchnię ścieżki, i dokładnie na widok kałuży krwi formującej się pod łapami wojowniczki Deszczowa Pogoda wyrwała się z otępienia. Rzuciła się w stronę siostry; spróbowała chwycić ją zębami za kark jak małego kociaka, oczywiście nie na tyle mocno, by ją skrzywdzić, i odciągnąć ją ze ścieżki. Nawet jeżeli była drobniejsza od kocicy, i jedyne, co mogła zrobić, to stłumić wycie, które chciało się jej wyrwać z gardła; nawet, jeżeli jej łzy nadal ciekły z oczu po policzkach i wilżyły futro Nietoperz.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Niewiele mogła powiedzieć, właściwie to nie wykrztusiła z siebie żadnego słowa, Roziskrzona Noc była po prostu zniesmaczona całą sytuacją. No bo jak to? Ona dobija interesu, że Nietoperzowe Niebo nie robi sobie krzywdy, a ona i tak sobie ją robi? Gdzie tu sens? Po co się fatygowała z jezdni, gdy mogła sobie tam po prostu siedzieć i wziąć czarną za kudły. Na jedno by wyszło, prawda? Jedyną dobrą sprawą był fakt, że wygoniła Korzenia na „ważną misję”, w której to miała uczestniczyć również Jodełka, ale przez gwiazdę wieczoru w postaci drapiącej się po twarzy Toperz, nie doszło to do skutku. Za mało czasu na wszystko. Trochę można rzec, że niekorzystnie.
Deszczowa Pogoda doskakująca do czarnej kotki zdawała się chcieć ją złapać i ściągnąć na pobocze. A Iskra to Iskra, pchać się w strefę śmierci bardzo chętnie, ale trzech to już tłum. Słabo jednak nic nie robić, więc wskoczyła między jezdnię, a Jodłę, by odgrodzić ją od głupich pomysłów. Terminatorka była nieprzewidywalnym stworzeniem, więc bura pozwoliła sobie skierować uszy w jej stronę, by nasłuchiwać poczynań młodej kotki. Gotowa złapać ją za kark jak nieposłusznego kociaka, w razie gdyby komunikat nie był wystarczająco jasny i Jodłowa Łapa próbowała przedrzeć się na Grzmiącą Ścieżkę. Jednak większość jej uwagi pochłaniały wojowniczki na środku, bo jeśli Deszczowa Pogoda nie poradzi sobie sama ze sprawnym sprowadzeniem siostry, to Iskra będzie musiała porzucić swoją rolę przedszkolanki.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Pierwszym co poczuła Nietoperz po przejechaniu pazurami po poliku był ból. Straszny, piekący ból, którego jednak się spodziewała i na który sama się skazała. Następnym spodziewanym skutkiem była krew, spływająca po jej pysku i barwiąca śnieg. Toperz ponownie dotknęła łapą swojego pyszczka, w miejscu gdzie powstała rana, tym razem jednak pazury miała schowane. Spojrzała na łape i zobaczyła, to co wiedziała że zobaczy. Krew. Naprawdę to zrobiła. Zasłużyła na to, a nawet na więcej.
Nic jak na złość nie nadjężdżało. Nikt nie zamierzał skrócić jej cierpienia. Nagle wszystkie potwory przestały tędy przechodzić i chciały jej okazać litość o którą w ogóle nie prosiła i której nie chciała. Wpatrywała się więc jedynie pusto w przestrzeń czekając na nieuniknione. Wszyscy byli bezpieczni na poboczu, nie musiała nic robić.
Obróciła jedynie głowę odrobinę w stronę Jodły, gdy ta odezwała się rozpaczliwe. Jej biedne dziecko, miała stracić drugiego mistrza w ten sam sposób. Chciała ją teraz do siebie przytulić, to było jednak zbyt ryzykowne, zbyt niebezpieczne. To wszystko było dla jej dobra i na pewno w końcu się pozbiera. Wszystko będzie w porządku. Toperz jednak mimo wszystko zaczęła powtarzać cicho przepraszam, bo wiedziała że zostawi Jodełke samą, bez mistrza, a nie zdążyła przekazać Lawendzie że Jodłowa Łapa jest gotowa by zostać wojowniczką. Nie pomyślała o tym. Głupia.
Nie szarpała się gdy Deszczowa Pogoda złapała ją za kark i zaczęła ściągać z ścieżki. Nie miała na to siły. Tak samo jak siostra była niewielka, do tego niezwykle chuda i niektórzy histerycy mogliby stwierdzić że wręcz chorobliwie chuda. Nie ważyła więc dużo, więc gdy nie sprawiała oporu zabranie jej nie stanowiło większego wyzwania. Ba nawet sama szła powolnym, sztywnym krokiem, dopóki zęby siostry znajdowały się na jej karku, jeżeli jednak Deszczyk ją puściła, to Toperz padła na ziemię jak kłoda.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Napięcie w powietrzu było wyczuwalne, kiedy szkarłatne krople skapywały na asfalt. Chwila zdawała się być wiecznością, cichą, niespokojną. Dopiero Deszczowa Pogoda przerwała głuchą, cichą rzeczywistość, wskakując na jezdnie. Droga zaczęła drżeć, jednak żaden błyszczący wóz nie nadjeżdżał. Ruda wojowniczka zbliżyła się szybko do siostry i na siłę zaczęła ją ściągać z strefy iście niebezpiecznej. Czarna nie opierała się. Nie miała siły.
Nietoperzowe Niebo: S: 6 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 7 | HP: 52 - 3 = 41/70 | W: 50
• Rana 2. stopnia: mocne, głębokie rysy na policzku (krwawi, -3hp w tej turze, w następnych -2hp do końca walki) BRA INFEKCJI.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Kiedy Deszczowa Pogoda jako pierwsza zerwała się i dopadła do czarnej wojowniczki Jodłowa Łapa w pierwszym odruchu miała ochotę pobiec za nią, żeby jej pomóc ściągnąć Nietoperze Niebo ze ścieżki. Jednak zawahała się i przez chwilę stała w miejscu dalej zszokowana, a te kilka uderzeń serca jak widać dały okazję Roziskrzonej Nocy do wskoczenia między nią, a jezdnię na której dwie wichrowe wojowniczki... a raczej jedna w tym momencie, bo Nietoperze Niebo nawet nie szarpała się co było raczej dobre w tej sytuacji... mocowały się.
-Hej! -wykrzyknęła zaskoczona kiedy bura ni z tego ni z owego pojawiła jej się przed nosem. Czarno-biała terminatorka zaczęła poruszać głową, próbując spojrzeć przez plecy i z boków wojowniczki na to co się dzieje na jezdni i przy okazji może znaleźć jakiś sposób, żeby się przez Roziskrzoną Noc przebić, a potem wtargnąć na Grzmiącą Ścieżkę- Daj mi pomóc! -młoda wichrowiczka była oburzona, że w chwili kiedy doszło już aż do ściągania jej mentorki siłą, bo ta nie chciała zejść sama, ona nie mogła nic zrobić, bo zaraz ktoś ją znowu powstrzyma.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Powoli, powoli ale stanowczo sprowadziła siostrę ze Ścieżki, a gdy już znalazła się w bezpiecznym miejscu, na zimnej, zmarzniętej ziemi, nie potrafiła utrzymać jej dalej. Delikatnie rozluźniła szczęki, a potem padła na ciało siostry, wycieńczona tą falą emocji. Przytuliła się do niej, kładąc łeb na jej plecach i oddychając w jej kark; chciała, by Nietoperz wiedziała, że jest już bezpieczna, że ona nie pozwoli już, aby cokolwiek się jej stało.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Poradzą sobie same, to zbędne ryzyko. - odparła, obrzucając terminatorkę krótkim spojrzeniem. W czym ona chciała pomóc na Grzmiącej Ścieżce? W zwiększeniu liczby potencjalnych trupów? Mieli niesamowite szczęście, że do tej pory nie pojawił się żaden Potwór. - Jak zejdą na trawę też będą potrzebować pomocy. - mruknęła ciszej. Nie chciała żeby Jodła czuła się zupełnie bezużyteczna, nie? Ale nie mogła jej pozwolić na niepotrzebne narażanie życia, od tego byłaby Iskra jak już. Gdyby nie zdecydowała, że pilnowanie terminatorki jest istotniejsze niż pomaganie wojowniczce w ściąganiu siostry. Jodła mogła pomóc, gdy kotki zejdą ze ścieżki Potworów, a z tego co widziała bura, do tego już coraz mniej brakowało. W napięciu zerkała na odległe końce czarnego pasa. Żeby tylko teraz nic nie wyskoczyło...
Gdy obie wojowniczki znalazły się na poboczu, odetchnęła z ulgą i usunęła się z drogi Jodłowej Łapie. Następnie sama powoli ruszyła do wykończonych sióstr, przerzucając spojrzenie to na nie, to na wciąż zbyt bliską Grzmiącą Ścieżkę. Podejrzanie cichą zresztą. To było niepokojące.
- Chodźcie, jesteśmy za blisko... Tu wciąż nie jest bezpiecznie... Lśniąca Sadzawka musi obejrzeć tę ranę. - zaczęła ściszonym tonem, nerwowo kiwając końcówką burej kity. Wierzyła w moc rozsądnych argumentów, więc liczyła na to, że skłonią kotki do ruszenia się z pobocza, najlepiej prosto do obozu.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Gdy w końcu poczuła że zęby na jej karku puszczają bez większych oporów padła na ziemie jak zwykły badyl. Schowała głowę w łapach i już jedynie cicho płakała. Nie zwracała uwagi na otoczenie. Na to co mówiła do niej Roziskrzona Noc i czy w ogóle coś do niej mówiła. Po prostu leżała, a jedyny bodziec jaki odbierała była Deszcz na jej plecach i jej oddech na Toperzowym karku. Wszystko inne nie istniało. Było czarną pustką, a jedynym co w nim było to Deszczowa Pogoda i jej bezużyteczna siostra. Nie czuła już nic poza bólem na policzku i krwią na łapach. Jej własną krwią. Nic nie mogło, a najlepiej by w ogóle nie chciało przywrócić jej do rzeczywistości. Nie chciała wracać do rzeczywistości. Bała się tego co teraz nastąpi, co się teraz stanie. Deszczowa Pogoda już przyrzekła jej nienawiść, więc skoro ktoś tak kochany jak jej siostra zareagował w taki sposób, to jak mogła zareagować reszta? Jak ona to wszystkim wyjaśni? Jak wszyscy będą na nią patrzeć? Była głupia i nie przemyślała tego. Naraziła ich wszystkich na niebezpieczeństwo, ale ich przecież nie miało nawet tu być. Miała tu być. Sama. Nic jednak nie poszło po jej myśli. Wszystko poszło nie tak jak miało pójść. Nie chciała wracać do obozu. Nie umiałaby spojrzeć nikomu w oczy. Miała jednak jakiś wybór? Była żałosna.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Była zła na siebie, że dała się zatrzymać Roziskrzonej Nocy. Chyba pierwszy raz Jodłowa Łapa była zła na kogoś kto miał rację. To było zdecydowanie dziwne uczucie, z którym będzie musiała sobie poradzić później. Teraz ważniejsza była Nietoperze Niebo oraz Deszczowa Pogoda, które schodziły ze ścieżki. Patrzyła z sercem w gardle na dwie wojowniczki, powoli zbliżające się w ich stronę, co jakiś czas również sprawdzając czy żaden Potwór Dwunogów nie pędzi w ich stronę.
Kiedy już dwie wichrowiczki zeszły z Grzmiącej Ścieżki, a trzecia usunęła się z jej drogi Jodłowa Łapa podbiegła do tych dwóch leżących na ziemi. Widziała zakrwawioną Toperz i wycieńczoną Deszcz. Jodła miała ochotę je tak zostawić w spokoju na jakiś czas, żeby poleżały sobie trochę razem jednak Roziskrzona Noc znów miała rację. Musiały wszystkie wrócić do obozu, żeby Lśniąca Sadzawka opatrzyła czarną wojowniczkę.
-Roziskrzona Noc ma rację... Lśniąca Sadzawka powinna się tą raną zająć -powiedziała niepewnie nie wiedząc tak naprawdę jak w tej sytuacji się zachować. Miała nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie i wrócą do obozu, żeby ogarnąć ranną Nietoperze Niebo i zrozumieć co tu się w ogóle zadziało.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Wpadając do obozu był całkowicie zdyszany, mimo wszystko dotarcie z Grzmiącej Ścieżki, aż tutaj było bardzo wyczerpujące. Adrenalina jednak dawała kopa i zmęczenie oraz odpadające łapy nie były tym na co zwracał uwagę, nie było Go tam dłuższą chwilę. Nie wiedział kogo szukać, gdzie i co się dzieje. Był przerażony nieświadomością. Szybko, więc poleciał do Legowiska Wojowników gdzie znalazł dwa kocury po patrolu.
Zajęło mu to nawet dłużej, niż powinno, ponieważ Wojownicy zwyczajnie nie chcieli mu uwierzyć, kto by w sumie w to uwierzył? Ale jednak działo się to naprawdę i czas ich gonił. A Korzeń tylko coraz bardziej się denerwował całą sytuacją, był na granicy swoich nerwów. Niewiele brakowało, a zaciągnąłby obydwu za ogon.
W końcu, gdy udało mu się ich przekonać wybiegł przed nimi, gdy zwalniali lub wydawało mu się, że zwalniali poganiał ich coraz bardziej, nie liczył się już z szacunkiem do starszych. Chcieli to mieli – wkurzonego do granic możliwości Terminatora. Adrenalina i złość buzowały w nim, niewiadome było dla Niego, które bardziej i czy czuł się coraz gorzej, czy lepiej.
– Mamo! – krzyknął wybiegając zza ostatnich krzaków i wpadł z impetem w miejsce gdzie wszystko się zaczęło. Niestety, a może i stety Nietoperzowe Niebo było już na poboczu i krwawiło z ran na pysku. Odwrócił wzrok od tej bandy teatrzykowej i wrócił wzrokiem do matki. – Przyprowadziłem Wietrzny Dzień i Bażancie Pióro – zameldował, chociaż już dość zmarnowany. Leciał taki kawał, by do niczego się nie przydać. Nieprzyjemnie by powiedział. Dwóch Wojowników pewnie miało jakiś głupi problem do Niego, chociaż może teraz zrozumieli czemu ich tak ponaglał. Dwójka bezużytecznych kocurów, przeszło przez głowę Korzenia z wściekłości, która nadal w nim buzowała.
– Skoro to koniec, wracajmy – szepnął do mamy. Wszyscy potem, również zrobili to samo co zaproponował Roziskrzonej Nocy na ucho i razem, tym razem powoli wrócili do obozu.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Chciał spotkać brata. Chciał zobaczyć, czy podoba mu się samotnicze życie, czy wciąż żyje. Z początku nie był pewien, czy chce to robić. Wychodzenie poza tereny klanu może być niebezpieczne. Mógł się narazić na zaginięcie. Ale w końcu po jakimś czasie zdecydował, że to zrobi. Bo hej, na pewno nie zaginie, prawda? Prawda??
Tego dnia przed wyjściem z obozu powiedział mamie, że niedługo wróci i jak miało się okazać, nie była to prawda. Wyszedł z obozu i… Właśnie, gdzie dokładniej powinien go szukać? Ziemie niczyje są wielkie. Znalezienie specyficznego kota zdawało się Zawilcowi niezwykle trudne. Ale może natrafi na jego trop i go jakoś znajdzie?
W końcu znalazł się na ziemiach niczyich. Były to całkiem nieznane mu tereny, ale nie pozwolił, by to go przerosło. Znajdzie brata, spyta się go jak tam u niego i wraca. Szybka akcja. Ale dosyć szybko coś poszło nie tak, nawet jeśli starał się być ostrożny.
Trafił na dwunoga. Wielka, prawie łysa kreatura zatrzymała się przed nim, kucnęła, wystawiła… Przednią? Górną?? Łapę i zaczęła wydawać jakieś dziwne odgłosy. Dwunodzy są niebezpieczni. Musi uciekać. Z bratem się spotka kiedy indziej. Ale gdy już miał zwiewać, coś oderwało go od ziemi i poderwało go wysoko do góry. Dwunożny go podniósł. Wiercił się, syczał, ale stwór nadal go trzymał i gdzieś go niósł. Zobaczył potwora. Dwunożny niósł go do potwora. Weszli do niego. Weszli. Do. Potwora. Dwunóg wcisnął go do czegoś dziwnego ze srebrzystymi patykami nie pozwalającymi mu wyjść. Czy tak miał wyglądać jego koniec? Porwany przez dwunoga, zjedzony przez potwora? Nie. Nie może tak skończyć. Ale nie mógł w tym momencie nic z tym zrobić. Mógł tylko siedzieć i czekać. Czekać na to, co nastąpi dalej.
// zt
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Rów nie zachwycał w żaden sposób, ale Orion był skłonny przetestować swoje umiejętności łowieckie właśnie w takiej nieprzychylnej okolicy. Dzień był słoneczny, ale na szczęście delikatny wiatr niwelował uciążliwe skutki ciepła. Czasem jakiś samochód, znaczy przepraszam, potwór przemknął z hukiem. Oriental leniwie obniżył przód, wyciągając przed siebie długie łapy, rozciągając wszystkie stawy, kręgi i kosteczki. Nie żeby było to konieczne, przecież nie był jeszcze spróchniałym dziadem, wręcz daleko mu do takiego było. Ruszył wzdłuż rowu, od bezpiecznej strony, wytężając zmysły, by nie przegapić szmerów w zaroślach przez okazjonalne szumy niesione przez jezdnię.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Nasłuchując tak Orionowi udało się wychwycić znajomy dźwięk. Świergotanie -i to dość ładne świergotanie- jakiejś pierzastej piszczki. Siedziała na czubku jakiegoś mikrego krzewu, któremu akurat udało się wyrosnąć po tej stronie rowu. Wierzch ciała brązowy o ciepłym odcieniu, kuper i pokrywy nadogonowe oliwkowe, ogon i wierzch głowy pomarańczowobrązowe. Spód ciała kremowy, z gęstymi brązowymi plamkami. Ładne ptaszysko z ładnym głosem.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zastrzygł uszami, gdy dotarł do nich dźwięk znacznie przyjemniejszy od dźwięków cywilizacji serwowanych mu od czasu do czasu z prawej. Co prawda śpiew mógł zwiastować jedynie obecność pierzastej piszczki (a gdyby Orion był ich większym fanem ptactwa, pewnie potrafiłby rozpoznać gatunek po głosie), ale oriental nie zamierzał wybrzydzać. Nie w tak niesprzyjającym miejscu.
Oblizał nos, by określić kierunek wiatru i wziął na niego poprawkę podczas skradania się. Korzystał z uprzejmości bujniejszych kęp traw, by ukryć się przed ptasim wzrokiem, a gdzy ich zabrakło – ze swoich niesamowitych zdolności zamierania w bezruchu. Chciał zakraść się jak najbliżej karłowatego krzaczka, by chwycić skrzydlatego mocno w pazury, przyciągnąć do siebie i uśmiercić. Nic wyszukanego.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jak widać Orion zaczął dzisiejsze polowanie całkiem dobrze. Nawet jeśli ze złapaniem ptaszyska musiał bardziej pokombinować niż wykonać zwykły skok na zwierzynę jak to się robiło w największej ilości przypadków. Kolejna pierzasta zwierzyna zdobyta i zaliczona do kolekcji złapanych ptaszków w życiu cynamonowego pointa.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-