Kurczaki! Nic, zupełnie nic?! Na pewno się wszystko przed nim kryje, bo wie, że jakby się przyłożył to wyłapałby na raz calutki las. No, ale... póki nie znajdzie tropu niczego, to trudno mówić, że złapie cokolwiek. Wziął krótki oddech, ruszył dalej, węsząc za czymś, na co mógłby zapolować.
Ruch w śniegu natychmiast sprawił, że Łabędź przypadł do pozycji łowieckiej. Taki gawron to nie lada smaczek w porę nagich drzew i kocur czuł się zdeterminowany, żeby tylko go złapać. Zaczął ostrożnie zakradać się ku niemu, pilnując zachowania zasad — cały czas parł pod wiatr, uważał pod łapy, no i oczywiście szukał schronienia wśród krzewów, a kiedy nie było to możliwe, okazjonalnie zatrzymywał się w bezruchu, zwłaszcza gdy obawiał się rychłego zdemaskowania. O ile udało mu się podejść na dostateczną odległość, wyskoczył na gawrona; chciał pozbawić go życia szybko i bezboleśnie... dla obu stron.
Wyszedł na polowanie. Trochę bez większej filozofii, bo przecież każdy sprawny i szanujący swój Klan kot dorzucał się na stos, a trochę aby zagłuszyć szum myśli i skupić się na czymś przyziemnym jak świeże źdźbła wystające z ziemi to tu, to tam, zapach zwierzyny, okazjonalnie wyłaniające się zza chmur słońce... Lecz przede wszystkim te piszczki, oczywiście. To ich wypatrywał, je starał się wyczuć w napływającym do nozdrzy świeżym powietrzu, kiedy powoli przemieszczał się wśród Ptasich Krzewów. Liczył na łaskawość pory młodych liści, która może i dopiero się zaczynała, ale której zbawienne efekty widywał już na stosie zwierzyny.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Przez dłuższą chwilę przywódca klanu Rzeki nie mógł niczego wyczuć, wypatrzeć, ani nawet usłyszeć… choć to właśnie słuch jako pierwszy zaalarmował kocura o zbliżającej się zwierzynie. Kocur usłyszał głośny skrzek, by po chwili zobaczyć lądującego na ziemi gawrona.
Podniósł uszy, w mig przyjmując pozycję łowiecką, zanim jeszcze w ogóle zobaczył gawrona. A kiedy ten już wylądował i nie wyraził natychmiastowej chęci zmiany lokalizacji, kocur zaczął się ku niemu zakradać, starając się znaleźć schronienie wśród otaczających go krzewów, jednak dla pewności również przystając w miejscu od czasu do czasu. Jeśli udało mu się znaleźć dostatecznie blisko, wyskoczył na ptaka, gotów przyszpilić go pazurami i szybko pozbawić życia.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Plan udał się bezbłędnie; nieświadomy zagrożenia gawron najpierw został przyszpilony do ziemi przez kocura, a następnie zagryziony. Zdecydowanie udany początek polowania.
Och, taki początek zdecydowanie mu odpowiadał — napawał nadzieją na przyszłość, bez wątpienia. Łabędź zakopał gawrona pod jednym z większych krzewów, oblizał pysk, po czym wyruszył na dalsze poszukiwania zwierzyny. Bądź co bądź, jednym ptakiem Klanu nie wykarmi.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Owszem, nie wykarmi, dlatego warto znaleźć było jeszcze jakąś zwierzynę. I poszło to przywódcy całkiem łatwo, jako że po paru krokach mógł zauważyć coś ciekawego. Mianowicie kopiec. Jego właściciela nie było widać, choć kto wie, może warto chwilę poczekać?
Można było polemizować, czy czekanie aż kret wyściubi nos z kopca, który przecież mógł zostać już uznany za niewarty odwiedzania, to nie bezsensowna strata czasu, ale Łabędź uznał, że spróbować nie zaszkodzi. Przyczaił się nieopodal, trzymając się pozycji łowieckiej, gotów w razie dostrzeżenia ruchu szybciutko podejść bliżej z ciężarem przeniesionym na tylne łapy, a później dopuścić się ataku.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Okazało się, że w istocie, lokator był w środku. Łabędzia Gwiazda zareagował jednak zbyt wolno, nim uderzył łapą w kreta, ten rzucił się do ucieczki na otwartej przestrzeni. Ciekawy wybór, mógł w końcu się schować, ale to zdecydowanie na plus dla przywódcy.
Nie myśląc wiele, reagując na podpowiedzi instynktu rzucił się za tym, co uciekało, korzystając z faktu, że dopiero rozpoczął polowanie i był pełen sił. Oby ta pełnia sił pomogła mu teraz doścignąć ratującego się kreta, pochwycić go i szybko zabić, bo właśnie na tym polegał cały jego nieskomplikowany plan działania.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Choć nie wyglądał, kret był zwinnym i szybkim zwierzątkiem. Przywódca siedział mu przysłowiowo na ogonie, ale wciąż nie mógł dobiec na tyle blisko, żeby go pochwycić. Pogoń musiała trwać.
Niedobrze, ale i nie tragicznie; nigdy nie należał do najszybszych kotów, nie miał olbrzymich nadziei względem dopadnięcia kreta, a mimo to pościg trwał i jeszcze nie zakończył się czmychnięciem piszczki. Zatem biegł dalej, usiłując doprowadzić do sytuacji, w której będzie miał jegomościa na wyciągnięcie łapy i będzie mógł go wreszcie dopaść. Raz a porządnie.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Pościg zakończył się na korzyść przywódcy. Niepozorne zwierzę nie było na tyle szybkie, by przed nim uciec. Rzeczniak miał więc drugą ofiarę na koncie.
Zatrzymał się dopiero, gdy kret znalazł się w jego łapach, a po chwili w szczękach. Klatka piersiowa Łabędzia unosiła się i opadała w przyspieszonym tempie, podczas gdy on szukał odpowiedniego miejsca do ukrycia upolowanej piszczki. Pogoń nie była szczególnie długa, ale intensywna — jak najbardziej. Ostatecznie się opłacało i pomimo drobnej zadyszki, czuł się pozytywnie naładowany przed ponownym przeszukiwaniem Ptasich Krzewów, do którego zresztą po chwili przystąpił.