Logo Artemidy
Grząska Ziemia
- Obstawiam że poznali się na granicy. Może na jakimś patrolu, milion obiegów pór roku temu. - Zaczęła z nieśmiałym uśmiechem. A więc jednak ploteczki. Ciekawe czy takie dzieci przez granicę były jakimkolwiek skandalem czy czymś w miarę normalnym. I czy byli już wtedy przywódcami, to na pewno dużo by zmieniło. - Właściwie trochę mi ich żal, bo Łabędź pewnie nie mógł jej odwiedzać, bo granica stała mu na drodze. A jak już kociaki się urodziły to też ich przecież nie weźmie na granicę żeby mu pokazać. Słaba sytuacja. - Przyznała. Wcale się nie dziwiła Trufli, że zmieniła klan żeby być razem ze swoją partnerką i kociętami. Możliwe że w tej sytuacji zrobiłaby to samo.
- Daj spokój, ja tyle czasu jestem w Wichrze już i dalej nie znam wszystkich. - Machnęła łapką. Ostatnimi czasy poznawała ich więcej i więcej, ale większość klanu i tak znała tylko z widzenia. - Właściwie to czemu nie! - Uśmiechnęła się szeroko w odpowiedzi i zamachała ogonem. - Też miałam tylko jedną przyjaciółkę tutaj, a teraz mam już drugą za granicą. - W swoim wieku, znaczy się. Z całym szacunkiem do pozostałych kotek, kochała je bardzo, ale każda z nich spokojnie mogłaby być jej matką. Albo nawet babcią.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, ploteczki! Lubiła niewinne ploteczki z innymi, takie które nie robiły za wiele szkód - a takie chyba niespecjalnie jakiekolwiek robiły, bo sobie tylko hipotetyzowały i zastanawiały jak do tego doszło, że dwójka przywódców z dwóch różnych klanów dorobiła się kociąt między sobą. Dlatego uśmiechnęła się szeroko, gdy Mrówka złapała temat i mogły go sobie dalej pociągnąć.
- Jedno z nich mogłoby zrezygnować z rangi przywódcy, nie? Bo, wiesz, faktycznie nie widzę tego, żeby ktoś teraz sobie randomowo przeszedł z jednego klanu do drugiego, bo są przywódcami, ale chyba się da tego zrzec? Czy nie? Czy trzeba umrzeć? Bo, wiesz, mamy w klanie parę, która jest z dwóch różnych klanów i ona przeszła dla niego tu i to nie jest pierwsza taka para, wiec chyba to nie tak, że to zakazane? - rzuciła, poruszając w zastanowieniu wąsami.
- Co to znaczy? - zagadnęła. Bo "tyle jestem w wichrze" nie brzmiało, jakby się tam urodziła. Ona raczej tak nie mówiła "od kiedy jestem w rzece". Bo była od, no, początku. Ale nie myślała nad tym długo, bo Mrówka zgodziła się na zostanie jej przyjaciółką, na co Listek wesoło się wyszczerzyła, radośnie podskakując. Zdobywanie przyjaciół jednak było całkiem proste!!
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. Ale skoro słowo przywódcy jest prawem i tak dalej, to mogliby wprowadzić swoje własne prawo w którym im wolno. I problem rozwiązany. - Wzruszyła ramionami. - Też mamy taką parę, więc przechodzenie między klanami na pewno nie jest. To bycie Gwiazdą pewnie komplikuje sprawę. Ale też myślę, że gdyby im zależało, już dawno by to zrobili. W końcu ich dzieci już od dłuższego czasu są wojownikami, minęły obiegi pór roku. Może im po prostu nie zależy. - Zamyśliła się, obserwując falujące trzciny. Daleko od nich między kołyszącymi się łodygami usiadł ptak - dosłownie pomiędzy, bo nóżkami kurczowo trzymał się dwóch łodyg i falował razem z nimi.
- Ale co znaczy? Że nie znam wszystkich? Jakoś tak wyszło, nie lubię dużych zgromadzeń. - Odpowiedziała, rytmicznie poruszając końcówką ogona. - Znam ich z widzenia, kojarzę imiona ale nic więcej.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ty, faktycznie!! - przyznała nowej przyjaciółce rację. Przecież byli przywódcami, nie mogli na przykład zrobić jakiegoś takiego sojuszu pomiędzy ich klanami, żeby koty z klanu Wichru mogły randomowo odwiedzać klan Rzeki w obozie i na odwrót? Żeby nie trzeba było tylko widywać się na granicach albo terenach niczyich? I wtedy Łabędzia Gwiazda mógłby odwiedzać swoje dzieci codziennie, czy nawet tam nocować. Czy ktoś miałby coś przeciwko? Na pewno nie! W końcu nie zauważyła, by klany otwarcie się nienawidziły, więc w czym był problem? A ona naprawdę lubiła pogadać z kotami z innych klanów, więc takie odwiedzenie innego klanu brzmiało bajecznie!
- No, Łabędzia Gwiazda wydawał się szczęśliwy, jak do naszego klanu doszła jedna z jego córek. Więc nie wiem, czemu nic nie zrobił wcześniej, by się móc z nimi widywać - rzuciła, wzruszając lekko barkami. Kociąt nie miała, nie wiedziała jak to jest, ale chyba nie każdy był Muchą, żeby mieć swoje w nosie. Tak jej się wydawało. No, pamiętała choćby Drobiącą Mysz, która prawie umarła ze strachu i robiła pod siebie, bo na uderzenie serca straciła z oka swoje kocię.
- Nie no, powiedziałaś, że jesteś ileś tam w Wichrze. To nie urodziłaś się tam? - zagadnęła.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To faktycznie dziwne. Może nie chciał się do nich przyznawać? Z jakiegoś powodu? - Ale Świt nie sprawiała wrażenia jakby miała z nim zły kontakt, wręcz przeciwnie, chciała go przedstawić, i to już przy ich pierwszym spotkaniu. O co w tym wszystkim chodziło? - Tylko wtedy nie byłby zachwycony gdyby ona pojawiła się w Rzece... Nie rozumiem nic z tego. - Przyznała, strzepując uchem jakieś natrętne robactwo które zaczęło krążyć wokół jej głowy. Gdyby tylko tak łatwo mogła się pozbyć i tych natrętnych myśli krążących jej po głowie byłaby dużo szczęśliwszym kotem, ale nieważne ile razy poruszała uszami, one dalej wracały.
- Ach! Nie, urodziłam się u Dwunogów. Potem mieszkałam z nimi przez jakiś czas, potem już nie, potem trafiłam do Wichru. - Bez detali. Detale są tutaj niepotrzebne. Nie myślimy o detalach. Znowu przypadkiem poruszała ten temat, co się z nią działo? Czy to to powietrze znad mokradeł jej zaszkodziło? Może musi się go nawdychać jeszcze więcej to przestanie tak roztrząsać ostatnie księżyce? - Ty urodziłaś się w klanie, co nie? Trochę ci zazdroszczę, łatwiej na treningu i w ogóle. - Uśmiechnęła się lekko, bo ciężko było się nie uśmiechać w jej towarzystwie. Listek wręcz zarażała uśmiechem i Szlak dałaby sobie łapę uciąć, że okoliczne muchy też się uśmiechały. Pewnie nawet miałyby coś do dodania w temacie przywódców, ale niestety jeszcze nie nauczyły się mówić. Niepowetowana strata dla ich ploteczek.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ale dlaczego miałby nie? Znaczy, no, są różni rodzice, ale... - mruknęła, nieco gasnąc na chwilę. Jej mama na pewno nie pochwaliłaby się w klanie swoimi kociętami, gdyby nie to, że je w nim urodziła. Więc zdecydowała się nie drążyć dalej tego tematu. Nie lubiła smutków, zawsze starała się wszystkie odpędzić, jak te irytujące muchy, które się tu zbierały, bo jak najlepiej radzić sobie z problemami? A, właśnie - ignorować. Zazwyczaj działało i w końcu wszystkie znikały albo przestawały być ważne, ot co.
Temat się lekko zmienił, a Listek zaświeciły się oczka. Zainteresowało ją bowiem trochę jak to jest u Dwunogów. Słyszała o nich tylko złe rzeczy, ale z drugiej strony fascynowali ją. Nie żeby chciała iść na osiedle, chyba że z Jesionem, który już kiedyś tam był i potrafiłby chyba tam trafić znów.
- Jak tam było? - spytała ciekawsko, miast najpierw zapytać, czy w ogóle kotka chciała na ten temat rozmawiać. Może gdyby miała więcej oleju w głowie, niż much przy uszach, to zastanowiłaby się dlaczego Mrówka nagle znalazła się w klanie i że mogła to być dla niej potencjalnie niemiła historia. - No, urodziłam, ale nie wiem, czy to tak aż pomocne dla treningu, bo wiesz, niewiele do mnie dochodziło jako kociak i myślę, że jak doszłaś do klanu, to miałaś podobną wiedzę jak ja, gdy zaczynałam trening - zażartowała wesoło.
Nie żeby teraz dochodziło więcej.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mogę sobie wyobrazić że byłoby mu głupio. Możliwe że inne koty z klanu patrzyły nieprzychylnie na to wszystko, to też częste, przynajmniej u nas. - Wywróciła oczami. - Prościej chyba udawać że problemu nie ma, nawet jeśli potencjalnie zrujnowałoby to relacje z kociętami. Ale co ja wiem. - Nie miała kociąt więc nie wiedziała, ale czego nie potrafiła sobie wyobrazić, to to jak można tak po prostu zignorować swoje kocięta. Może kocurom jest łatwiej pod tym względem, może podchodzą do tego inaczej. Znowu przyznała Mordce rację i zapisała sobie w pamięci żeby o to zapytać, kiedy wróci do obozu.
Gdyby wiedziała, że Listek właśnie stosuje tę samą strategię ignorowania problemów to zaprzyjaźniłyby się pewnie jeszcze szybciej. Przy pierwszym słowie rozmowy. "Hej ty też uciekasz przed problemami? Hej, no tak, wychodzi na to, że teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. No i super, uciekajmy razem."
- Zupełnie inaczej niż tutaj. - Uśmiechnęła się. - Moim sąsiadem był pies i bawiłam się z nim jako kocię, a poza tym mieszkałam w norze Dwunożnych no i tam też jest inaczej. Zawsze ciepło, jasno nawet po zachodzie słońca.
Wyszczerzyła zęby szerzej w odpowiedzi na żarcik.
- No nie wiem, ja nie wiedziałam w ogóle że klany istnieją chwilę przed tym, zanim Krzyk mnie przyjęła. - Zaśmiała się. - To pewnie miałaś już opanowane. Klan Rzeki - istnieje.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No tak, co one wiedziały. Raczej małe szanse, że kiedyś postawią się w sytuacji obu przywódców, z różnych powodów, więc mogły sobie tylko gdybać co szło im póki co wybitnie, gdy tak sobie mówiły nawzajem "chyba, może", a w głowie dopowiadały "ale co ja tam wiem". Ostatecznie więc wzruszyła barkami. Kocurami też nie były, więc nie wiedziały, czy oni przeżywają posiadanie kociąt trochę inaczej niż kotki, czy mniej dla nich znaczą, czy jak to konkretnie wygląda. Ale jedno było pewne - Listek raczej nie zamierzała iść do Łabędziej Gwiazdy i spytać, czy ma swoje kocięta pod ogonem czy jak to wygląda.
- Pies? - spytała otwierając szerzej oczy. Jedyne, co słyszała o psach, to to że są duże, groźne i mają wielkie zębiska, którymi łatwo im spowodować wielkie straty w kocim ciele. Nie to, że można się z nimi bawić. Następne słowa też ją zafascynowały. Wiecznie ciepło? Jasno? Nawet w nocy? - Jak oni to robią? Raany, dałabym sobie odgryźć ogon, żeby mieć jasno w nocy i móc nadal coś robić, bo naprawdę nie lubię tego, że jest tak ciemno, a w nocy jakoś tak przyjemniej robić rzeczy, szczególnie że wszyscy śpią - pożaliła się. Zimno jej nie przeszkadzało aż tak, lubiła śnieg, który pojawiał się tylko wtedy, jak było bardzo zimno, ale wizja tego, że nocą mogłoby być jasno? Ona poprosi!
- Noo, dobra, to akurat wiedziałam - zażartowała wesoło.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pies. - Pokiwała głową. - Też nie wiem czemu on akurat był przyjazny, bo potem znalazłam się tutaj, a tutejsze psy prędzej ciebie zjedzą, niż będą próbowały się zaprzyjaźnić. Tamten był spoko. Chciałabym go zobaczyć jeszcze kiedyś, ale to daleko stąd. - Machnęła łapką w stronę kolejnego owada, który szykował się do wylądowania na jej mordce.
- Dwunożni mają takie małe jakby słońca w norach i w jakiś sposób je kontrolują. - Wytłumaczyła najlepiej jak umiała działanie lamp. - Mogą świecić nawet w nocy. Nie wiem czy to takie do końca fajne, bo możesz sobie spokojnie spać, a tu nagle dostajesz światłem po oczach. - Zaśmiała się. - Pewnie nie byłaś nigdy poza terenem klanu? Wzdłuż Grzmiącej Ścieżki są podobne. I na ludzkim osiedlu też! W niektórych miejsach jest jasno właściwie przez cały dzień i noc.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z ciekawości zastrzygła uszami. Jedyne historie, jakie słyszała o psach, to właśnie takie, że są niebezpieczne, że nie warto się z nimi wdawać w żadną walkę, bo nawet najmniejsze psy są większe niż koty, a są takie, co to dwa razy przewyższają nawet lisa swoją wagą, więc zdziwiło ją trochę co Mrówka mówi o swoim pobycie w gnieździe dwunogów.
- Nie sądziłam, że kiedyś usłyszę od kogoś, że mógł mieć pozytywną relację z psem - rzuciła ostatecznie, kręcąc głową z rozbawieniem. - Ale brzmi super, chciałabym kiedyś poznać takiego psa, co się na mnie nie rzuci od razu z zębami. A, tego, mówił coś po naszemu? - spytała na koniec. Bo hej, raczej nikt nigdy nie powiedział, żeby porozmawiał z psem, ale może coś niecoś umiały po kociemu, czy coś? Może tak naprawdę dało się z nimi spoko gadać, ale jakoś nigdy nikt nie wpadł na ten pomysł?
- Byłam, ale raczej nie w tamtych rejonach. Mam przyjaciela, co tam był, ale nigdy nie mówił nic o słońcu, co świeci w nocy! - przyznała. Zapisała sobie za to w głowie, by wypytać Jesiona o to, bo było to całkiem interesujące. - Ale, wiesz, takie słońce w nocy byłoby bardzo przydatne, bo czasami nie chce się wracać do obozu, jak robi się coś ciekawego, a wracać tak po ciemku?
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie jesteś pierwszą zdziwioną, a im więcej słyszę o kotach zagryzionych przez psy, tam bardziej sama się dziwię. Nie, nie mówił nic. Wszystko na migi, ale jakoś daliśmy radę się dogadać. - Miała wtedy więcej szczęścia niż rozumu, albo trafiła na wyjątkowo pacyfistycznego psa. W każdym razie, to zdecydowanie nie był standard psiego zachowania. Gdyby tego nie przeżyła, sama nie uwierzyłaby w tę historię.
- Może dla niego to normalne? Mnie na początku strasznie zdziwiło jak ciemno jest w lesie w porównaniu z tym jak oświetlone są ludzkie tereny. Faktycznie, czasami byłoby fajnie mieć chociaż trochę więcej światła w obozie. - Może kiedyś uda jej się zorganizować jakieś wciąż działające śmieci ludzi? Szkoda że nigdy nie zrozumiała jak się taką lampę włącza i wyłącza, więc nawet gdyby coś takiego znalazła, niewiele by im to pomogło.
Strzepnęła uchem odpędzając jakąś muszkę trzeci raz, zirytowana namolnością tutejszego robactwa, które z uporem próbowało przyglądnąć się kotu z bliska.
- Chyba będę się zbierać, zanim rzeczne muszki zjedzą mnie tu żywcem. - Wywróciła oczami teatralnie i uśmiechnęła się do kotki. - Do zobaczenia kiedyś? Na granicy znowu?
Poczekała na odpowiedź, jeśli takowa padła, obróciła się i zniknęła w zaroślach.
zt
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawiło ją niesamowicie jak to się dokładnie odbywało; jak Mrówka dogadała się z psem, jak wyglądały ich codzienne konwersacje, szczególnie, że sama powiedziała że rozmawiali na migi. A ona nieszczególnie wiedziała jak to miałoby niby wyglądać i w sumie miała pytać, ale temat słońca nieco ją pochłonął, no i potem zapomniała już dopytać o szczegóły, ale kto wie, może kiedyś jej się jeszcze uda wrócić do tego tematu. O ile będzie pamiętała, by go poruszyć i nie przypomni jej się znów za parę księżyców, jak będzie na przykład zasypiać, a więc okazji do spytania nie będzie.
- No nie? Albo chociaż dookoła. Może wtedy te wszystkie koty by się tak nie gubiły - podsunęła. W końcu kociaki lubiły się czasami zgubić, bo randomowo sobie wyszły, a potem nie pamiętały drogi do obozu po ciemku i kicha. A tak? Widziałyby z daleka gdzie mają iść! A to że drapieżnicy też? To nie był problem na teraz.
- Och, no pewnie! Będę cię wyczekiwać - zapewniła gorliwie. Przyjemnie się jej rozmawiało z wichrzaczką, więc zdecydowanie nie miała nic przeciwko, by kiedyś znów się spotkać i porozmawiać na takie niezobowiązujące tematy. No i... ciekawiła się, jak dokładnie wyglądało życie z dwunogami i psami, więc na pewno nie omieszka kiedyś spytać!!

[zt]
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatopione Korzenie. Wilgotne Skałki. Te miejsca były całkiem blisko i dużo lepiej sprawdzały się do łowienia ryb niż Grząska Ziemia, gdzie Popiołek postanowił dzisiaj spróbować swojego szczęścia. Ale głupio mu było zajmować tamte miejsca, gdy ze swoich polowań przynosił tyle co kot napłakał. To się nie kalkulowało by taki Popiołek płoszył ryby tam, gdzie kto inny wyłowiłby wystarczająco wiele piszczek by wykarmić całą kociarnię.
Nie kalkulowało się by Popiołek płoszył ryby gdziekolwiek, ale przecież musiał próbować dalej. Chciał wierzyć, że praktyka czyni mistrza i przy odpowiedniej motywacji zacznie regularnie dorzucać coś od siebie do stosu. Coś oprócz dobrych chęci, znaczy się, bo te nikogo nie wykarmią, gdy nadejdzie Pora Nagich Drzew. Teraz szukał jakiegoś wystającego kamienia z wody, by na niego wskoczyć, łapy zapadały mu się w nadbrzeżnym błocie.

[pożarek]

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedł z obozu razem z Kozią Płetwą i Przybrzeżną Łapą, która była bardzo podobna do niego samego. Charakterem przynajmniej. Lubił ją… miła i wydawała się bardzo niezdarna jak on sam, czasami zdarzało mu się przez to za bardzo zwracać na nią uwagę. Zagapić na coś, czy zbyt wsłuchać w jej słowa, czuł się przez nią widziany, więc lgnął do niej, kiedy mógł. Chociażby właśnie teraz, kiedy był przyklejony do jej boku cicho, ciesząc się jej obecnością, która dodawała mu otuchy podczas wychodzenia z obozu. Zabrał się trochę z własnej głupoty, bo chciał po prostu spędzić więcej czasu z Przybrzeżną Łapą, a dopiero potem dotarło do niego, jak to będzie wyglądać. Powoli mniej drżał ze strachu na każdym możliwym wyjściu, ale nie zmieniało to za wiele w ogólnym odczuciu do wychodzenia i raczej nie dało się go spotkać samemu na terenach. No, chyba że tak jak teraz pozostawiono go, by zapolować. On nie potrafił. Znaczy... coś tam wiedział, ale nigdy nie przeszedł do praktyki, bo się bał. Nie mógł jednak wrócić do obozu, bo zwyczajnie nie chciał zostawiać kotek (nieważne, że do niczego im się nie przyda), problem pojawił się jednak w tym, że im dłużej siedział sam tym gorzej się czuł. Co jak ktoś go obserwował? Albo coś już na niego czyhało? Wiedział, że zostawiono go gdzieś przy granicach z Rzeką, ale nie do końca wiedział, gdzie dokładnie była ta granica. Kiedy zaczął iść (mając przy tym serce w przełyku) to nawet nie zdawał sobie sprawy, że już dawno zaszedł poza odpowiednie rejony. Słyszał lepiej szum rzeki, niż normalnie, ale dopiero po paru uderzeniach serca zaczęła mu się zapalać jakaś czerwona lampka… czy on był tam gdzie nie powinien? Miał czekać w miejscu. Czemu tego nie zrobił? Łzy napłynęły mu do oczu. Ojej.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejna rybka uciekła. Tak długo czekał żeby w ogóle się zjawiła, odmrażał sobie łapkę, a ta i tak zwinęła się w uderzenie serca. Westchnął ciężko i podniósł się z błota, chcąc poszukać lepszego miejsca. Albo... trochę mniej złego. Krótkie futerko nie izolowało go od zimna, a od wilgotnej gleby mocno ciągnęło. Otrzepał sierść i z przyzwyczajenia rozejrzał się dookoła, mając z tyłu głowy, że zawsze należy kontrolować otoczenie. Zauważył przechodzącego Jęczmienne Ziarno, ale jakiegoś skulonego.
Chwila, co? A opiekun nie wrócił dopiero co ze spaceru, gdy Popiołek opuszczał obóz? To nie było w jego stylu by aż tak wykręcać się od opieki nad kociętami, więc srebrny kocurek ponownie spojrzał w stronę sylwetki w oddali, przyglądając jej się nieco uważniej. To zdecydowanie nie był ich Jęczmienne Ziarno. Może jakaś jego wersja po paru księżycach błąkania się po Ciemnym Lesie? Ale ta myśl szybko została odrzucona, na rzecz dużo logiczniejszego wniosku.
Widział intruza.
Uderzył niepewnie ogonem o pięty. Niby ostatnio udało mu się przegonić obcego kota z Rzecznych terenów, ale... uh, chyba nie wzmagało to aż tak jego pewności siebie. Nieznajomy jednak z każdym krokiem coraz bardziej zagłębiał się w ich ziemię, a dookoła nie było żadnego innego kota, który by mógł go przepłoszyć. Popielata Łapa przełknął ślinę i na sztywnych łapach ruszył by przeciąć drogę rudemu pointowi.
– He- – chciał zawołać, ale głos ugrzązł mu w gardle. Odkaszlnął i dopiero wtedy odezwał się z nieco większą mocą. Jeśli zignorować drżenie w jego tonie i łapach. – Hej! Jesteś na terenie Klanu Rzeki! Tak nie wolno!

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości