Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
- Nie zgub się przy okazji! - zawołała za Arią. Sama oderwała soczysty kawał mchu z najbliższego kamienia.
Przeszło jej przez myśl, żeby wepchnąć nową znajomą do jeziora, jednak podczas wodnych zapasów mogłyby łatwo zachlapać błotnistą wodą uzbieraną zieleninę. Cały trud poszedłby na marne! Nie żeby tego trudu było dużo. Po prostu lepiej nie robić tego samego dwa razy.
Już miała wracać, ale... właściwie spodobało jej się zbieranie wyściółki. Podobnie jak z polowaniem, wciągnęła się i ciężko było jej przerwać podjętą aktywność. Dodała do swojej kolekcji mech z innego kamienia, z jeszcze innego, a finalnie z pnia drzewa. Zajęło jej to dłuższą chwilę. Uff. teraz powinno starczyć... na jej własne legowisko! Marcelince też trochę da, niech zna jej szczodrość! Liliowa Łapa byłaby całkiem sympatyczna gdyby nie to, że nie przykładała się do niczego i czekała na gotowe. Jak ona sobie poradziła, gdy błąkała się sama w lesie? To pozostanie tajemnicą. Widocznie jest sprytna i zaradna, kiedy wymagają tego okoliczności.
Łasica odgoniła kolejnego komara uderzeniem ogona. Zostałaby dłużej w chłodnym zakątku przy wodzie, gdyby nie te natrętne paskudy. Pora się zwijać.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
W spokoju i względnej ciszy była w trakcie zbierania mchu, który sobie upatrzyła. Sama nie czuła się aż tak źle z tym, że pomaga Liliowej Łapie, bo po prostu lubiła pomagać i chyba zwyczajnie w genach miała, że dopóki nie poczuje się faktycznie wykorzystywana, to odpuści walkę o jakąś... równość?
Gdy uznała, że mchu mając więcej niż potrzeba, to wzięła go w pysk i wróciła do Łasicy. Rzuciła mech na ich wspólną kępkę i uśmiechnęła się. - To co, wracamy? - A po drodze jeszcze miała zamiar wziąć ten, który widziała na drzewach po drodze, tylko, że on będzie już dla niej!
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Nie czuła się wykorzystywana. Ponarzekała na głos, że Marcelinka się leni i uznała to za wystarczające. Poza tym Łasicy nikt nie zmuszał do zbierania mchu. Potrzebowała pretekstu, żeby wyjść z obozu... choć często i tak opuszczała go bez pretekstu.
Dobrze jej się gadało, a teraz będzie musiała milczeć, gdy będzie transportować wyściółkę do obozu. No trudno. Zagarnęła łapą "trofea" w jedno miejsce, lekko przygniotła żeby zmniejszyć objętość i chwyciła w zęby swoją część.
Skierowała się wreszcie w stronę obozu. Zapomniała o fortelu z mrówkami. Pamiętała za to o planowanej wyprawie, a wtedy, no, no, ciekawe na co natrafią? Nie zamierzała pytać Strusia o zgodę, bo jeszcze by odmówił i co wtedy?
/zt
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Minęło już trochę czasu odkąd Łasica opuściła lecznicę.
Pomimo zaklinania rzeczywiści łapa pozostała krzywa, co ubodło jej dumę. Nie chciała kuśtykać do końca swoich dni! Jej dawne słowa o "fajtłapach, które sobie coś zrobiły" nie zestarzały się dobrze. Wronia Łapa pewnie pamiętała tamtą rozmowę, tak jak ona (choć Łasica nie zarejestrowała wszystkich szczegółów. Było coś o przywódczyni, tej dawnej). Wobec tego nie chciała dać terminatorce medyka powodów do nabijania się z niej. Głowę trzymała wysoko, choć też bez przesady, żeby nie wyglądać pokracznie. Pokaże jej, że sama potrafi przejść potrzebny dystans w miarę szybkim tempem. Udowodni, że nie została mianowana na wojowniczkę jedynie z powodu litości Koziej Gwiazdy.
Dziwnie się czuła, gdy stanęła w sytuacji, w której jej wartość została nadszarpnięta. Do tego wciąż miewała sytuacje, w których wydawało jej się, że otaczające ją koty i wydarzenia są tak jakby nierealne. Niczym widziane przez taflę wody, a jej głos zdawał się wydobywać z gardła innego kota.
No nic. Nie zamierzała się poddawać. Może i była niezbyt ostrożna na tamtym spacerze (czego by nigdy głośno nie przyznała), lecz potrafiła być uparta. - Powiedz mi, jak dokładnie mam się poruszać podczas pływania - przeszła od razu do rzeczy podczas drogi do Księżycowego Jeziora.
Nie była w nastroju na luźne pogaduszki, co pewnie dziwiło tych, którzy ją dłużej znali. Czyżby stawała się jednym z nudnych, sztywnych wojowników? Nie, odrzuciła tę myśl od siebie. Jej obecna... sytuacja wymagała powagi.
Struś mówił, że złamana łapa jej nie definiuje. To prawda! Znajdzie więc sposób, żeby w trakcie rehabilitacji dać przebłysk swojej dawnej zadziorności. Może na przykład dogryzie dymnej kotce, że z krzywą łapą pływa lepiej od niej, jeśli Wrona nie okaże się wybitną pływaczką.
/Wrona
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Łasica była ciekawym przypadkiem. O ciężkich ranach, pozostawiających trwały uraz słyszała jedynie w teorii, ale nigdy nie spotkała się z nimi w praktyce - a tu nagle zjawiła się (wtedy) terminatorka, ze swoją łapą. Od początku Wrona interesowała się tym, choć nie uczestniczyła w procesie leczenia, zwyczajnie wścibskość brała górę. Również przez jej głowę przemknęła myśl o ironii, jaką, obecnie wojowniczka przechodziła - Wrona zdecydowanie nie zapominała takich rzeczy. Jednak czy wypomni jej własne słowa? Może w żarcie, gdyż jak lubi być złośliwa, tak wie, kiedy trzymać język za zębami, aby jak najlepiej wypaść, jak mały posłuszny medyk zwyczajnie. Dlatego obecnie czekoladowa kotka była wolna od doczepek terminatorki medyka.
W trakcie drogi także zauważyła, jak ta stara się zachować pozory. Że wszystko jest w porządku, pokazywała, że umie szybko, jest dumna, choć wcześniej miała problemy, ciekawa sytuacja. Wniosek był oczywisty - próbowała udawać, że łapa nie sprawia jej problemu, tylko kogo próbuje zmylić? Siebie, czy towarzyszkę? Cóż, przywódczynie może oszuka, może i klan - medyka, bystry wzrok, a w tym aktora? Ciężko. Mogła bazować na domyśleniach, ale wątpiła, że ta potrzebowałaby rehabilitacji gdyby wszystko było idealne. Z pewnością przez to miała wewnętrzne rozmyślenia, dymna była tylko ciekawa jakie. Jak wpłynęło to na jej psychikę? Czy stoi też przy takich samych wartościach, co może sądzić nadal o klanie? Te rozmyślenia nie były jednak teraz ważne. Teraz były obowiązki, z czego może nie była zadowolona aż tak, aczkolwiek tego nie ukazywała - podczas drogi była również pewna, neutralna, taka jak zawsze przy pacjentach.
- Hm, przede wszystkim nie będziesz dosłownie pływać - odpowiedziała spokojnie, ale z lekkim uniesieniem brwi. Nie, oni nie będą bawić się w Rzeczniaków; zresztą nie zdobyła jeszcze tej umiejętności, ale ma w planach. Kolejny powód do irytacji, gdyż ten Wilk by się przydał, no ale nieco inne były obowiązki. Teraz poradzą sobie inaczej, nie było potrzeby rzucać się na głęboką wodę przecież. Wzięła wydech - Może i łasice dobrze pływają, ale tu wtrzymajmy się~ Lepiej się nie utopić na głębokości za pierwszym razem, szkoda mianowania - zagrała nieco bardziej złośliwo-melodyjnie, wymuszone to było, ale nikt o tym nie musiał wiedzieć. Zaczepka jakaś musiała pójść, tak by dobrze to ugrać, to na jaką wyglądała. - Innymi słowy będziemy trenować blisko brzegu, abyś miała grunt pod łapami, ale była w większości w wodzie. Tępo w trakcie będę zmieniać, ale głównie to będzie jak... hm, chodzenie, trening. Zobaczysz w praktyce - wtrąciła szybko, aby kotka nie pomyślała, że zataja przed nią wiedzę. Czy Wrona wiedziała co robi? I tak i nie, może Łasica jest trochę królikiem doświadczalnym tu, ale dymna faktycznie zastanawiała się jak najlepiej podejść do sytuacji, tak aby sprawniej czekoladowa mogła się poruszać. W teorii przynajmniej woda powinna odciążyć stawy i kręgosłup, tak aby mięśnie mogły zacząć lepiej pracować. W praktyce, trzeba po prostu podejść na logikę, patrzeć co działa. Teraz jednak pozostawało im tylko dojść, a dosłownie za chwile powinny znaleźć się na miejscu, Wrona obejrzy gdzie jest płytkie zejście, ale na tyle by była również zanurzona i będą mogli przejść do praktyki.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Według Łasicy nie było to udawaniem... a przynajmniej nie do końca. Na pewno zaś wzięciem się w garść zamiast leżenia całymi dniami w lecznicy i jojczenia, że straciła wszystko i nie zostanie wojowniczką. Czy wolałaby leżeć i jojczeć? Oczywiście. Powoli zaczynała jednak mieć tego dość - jej dawny charakter, nawet jeśli przytłumiony, domagał się ruchu, rozmów i zmiany scenerii, a także zajęcia się czymś. Gdy tylko patrzyła się w ścianę lecznicy, czuła się jeszcze gorzej, odcięta od wszystkiego co się działo w klanie i od siebie samej.
Początkowo żywiła nadzieję, że łapa z czasem się wyprostuje. Kiedy to się nie stało, zaczęła obwiniać Ciernisty Gąszcz o niewłaściwie nastawienie kończyny. Gdy zaś usłyszała o możliwej rehabilitacji, przystała prędko na tę propozycję. Wreszcie będzie mogła normalnie chodzić zamiast utykać!
Nie patrzyła z góry na swojego ojca z powodu tego, że kulał - to był element jego uroku. Niechby ktoś odważył się krzywo na niego spojrzeć! Kiedy jednak ona zaczęła chodzić w podobny sposób, nie mogła się do tego przyzwyczaić. Na jej pewnej siebie fasadzie zaczynały pojawiać się rysy - powracające myśli, że wygląda teraz pokracznie. Wobec tego musiała nadrabiać chwilową niedyspozycję uporem i charakterem.
Jak mówiła Strusiowi, tylko ona potrafiła wyglądać zjawiskowo ze złamaną nogą.
Przyszła medyczka nie okazywała zbytnio swoich emocji. Ani nie użalała się nad Łasicą, ani nie dokuczała jej. Drobna złośliwość ze strony Wrony mieściła się w granicy tych, którymi czekoladowa kotka zwykle częstowała innych, postrzegając to raczej jako niegroźną zabawę niż robienie komuś krzywdy. Sam jej mentor pozwolił jej robić mu przytyki na treningu. - Utopię się więc za drugim razem. Postaram się też pociągnąć wronę za sobą - odparowała. Po co topić się dwa razy, skoro można upolować dwa ptaki za jednym zamachem?
Może właśnie tego było jej potrzeba - intelektualnej stymulacji? I nieco absurdalnego humoru. - Chyba, że wrona boi się wody i nie pokaże mi poprawnego sposobu podwodnego chodzenia? - zapytała. Łasicza Horda nigdy dotąd nie weszła do wody głębiej niż na wysokość brzucha, a choć sam koncept spaceru wgłąb jeziora wydawał się prosty, w praktyce nie miała pewności czy utrzyma się na powierzchni, czy nie zahaczy łapą o trzcinę albo czy fale nie będą za duże. Normalnie by się nie zamartwiała, a spróbowała nowej rzeczy, jednak przypadkowe nadwyrężenie chorej łapy byłoby niemądre i musiał mieć to na uwadze. Cała ta przygoda dała jej znać o jej własnej kruchości. Choć podobała jej się uwaga i troska, jaką dostawała od bliskich z powodu swojej niedyspozycji, cofnęłaby czas, gdyby tylko mogła. Lepiej być nieco zbyt pewnym siebie niż odrobić lekcję za cenę sprawności. Zresztą, wcale nie była aż tak bezmyślna jako terminatorka! Pilnowała się podczas wspinaczki, a także jej polowania zwykle nie kończyły się poważnymi ranami.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Normalnie zdziwiłaby się na równie żartobliwo-złośliwą odpowiedź Łasiczej Hordy, lecz znała ją już wcześniej, nawet jeśli za kociaka tylko, to wiedziała że może tego się spodziewać. Ta cząstka charakteru ewidentnie została, co było ciekawe. Wrona nie spotykała się tak często z tym, większość w klanie raczej nie rozumiała tego nigdy, ignorowała nawet; dlatego, gdy ktoś to odwzajemniał, czuła się wtedy zrozumiała, jak na zgromadzeniu. Łasica bardzo podobnie przecież odpowiadała do Wilka, to było to samo, a jednak teraz było coś innego. Dziwnie nie poczuła tego, jakby nie było iskierki do kontynuowania żartu, choć w końcu ktoś tak samo odpowiada, była to idealna okazja; dało to chwilę zastanowienia dymnej. Czy straciła tę cząstkę siebie? Przecież nadal zabawiała się w niegroźną złośliwość, gdy tylko była okazja, było to coś jej, jej maska, a jednocześnie czuła, że wtedy grała, nie była sobą, choć robiła to instynktownie, sama to zapoczątkowała tutaj. Żarty, złośliwość nadal były ciekawe, swobodne, odwracała tak zawsze uwagę, ale czy robiła to, bo taka była kiedyś, czy taka jest, czy tak powinna? Kiedy jest sobą? Mrugnęła dwa razy szybciej. Nie, nie powinna zatruwać sobie tym myśli. To nie są problemy na teraz, nie takie powinna rozważać przecież, musi zająć się odpowiedzią dla wojowniczki. Także uśmiechnęła się lekko zadziornie, spoglądając również w jej stronę.
- Chyba że wpierw wrona odleci, zanim zostanie pociągnięta~ - odparła melodyjnie, wystawiając nieco swój język z uśmieszkiem, skoro Łasica szła w takie żartowanie, to terminatorka również odegra się. Musiała zająć jakoś własne myśli, a ironicznie, to było najlepsze rozwiązanie, póki były w drodze - Wrony nie lubią mieć przemoczonych piór, raczej trzymają się cienia, ale moooże zrobi wyjątek, jak zostanie ładnie poproszona - dodała, zahaczając o drugą zaczepkę. Nadal ciekawiło dymną to, co wojowniczka przechodzi w swojej głowie, lecz teraz nie był to odpowiedni moment. Żarty to jedno, drugie, że właśnie doszły do celu - jeziorka. Ptaszyna machnęła wpierw ogonem i rozejrzała się przy brzegach. Chwile to zajęło, ale znalazła odpowiednie miejsce - takie gdzie woda nagle nie jest za głęboka, ale nadal gdzieś do brzucha pokrywałaby Łasiczą Hordę, plus oczywiście grunt pod łapami. Jeszcze pozostała jedna ważna kwestia - patyk. Długi i cienki, tak aby można było prosto tego się złapać z odległości, ale jednocześnie szybko nie pękł, a patrząc na to, że są w lesie, to szybko taki okaz znalazła. Podeszła z tym wszystkim do brzegu, zostawiając rzecz jasna patyk na razie w spokoju, to na później i spojrzała się na czekoladową uważnie.
- Jeżeli jesteś gotowa, to możemy wchodzić - powiedziała, sama szykując się mentalnie do tego ćwiczenia. Wroniej Łapie... niezbyt podobała się myśl o zimnej wodzie muskającej jej futro, ale musiała to przetrwać, przynajmniej w pierwszej pokazowej fazie. Do czego bycie medykiem zmuszało ją. Na szczęście fale były bardzo małe, ewidentnie wiatru nie było, w pobliżu też żadnych przeszkód jak wysokich trzcin czy cokolwiek, wszystko zapowiadało się na swobodne chodzenie w wodzie. Po prostu skupi się na tej rehabilitacji i będzie dobrze; także, jeżeli Łasicza Horda potwierdziła gotowość, to dymna weszła, chwile się wzdrygnęła, ale wypuściła powietrze z płuc i przeszła na odpowiednią głębokość. Tą, która ich nie utopi bez wiedzy pływania, ale nadal sprawdzi się do ćwiczeń. Chwila zaznajomienia się z terenem i ruszają.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Łasica przyzwyczaiła się do tego, że większość klanu nie podzielała jej humoru. Nie przeszkadzało jej to - stanowiło coś wyjątkowego, co odróżniało ją od innych. Zresztą w Klanie Cienia można spotkać same smęty. Czasami miewała myśli o tym, że inni mogą ją źle odbierać, jednak nie wpływało to ja jej samoocenę, a raczej motywowało do poprawiania swojego wizerunku - przynajmniej dopóki nie złamała łapy.
Teraz wszyscy od razu widzieli, że kuśtykała. Musiała więc, na złość im wszystkim, być jeszcze bardziej sobą.
Na słowa swojej rozmówczyni nie znalazła już odpowiedzi. Czyżby nie powróciła jej jeszcze dawna werwa?
Uśmiechnęła się pod nosem, gdy Wrona przyznała, że nie lubi moczyć piór, ale może się poświęcić, gdy się ją ładnie poprosi. Czy robiła to jedynie z poczucia medycznego obowiązku i odpowiedzialności przed klanem, czy lubiła pomagać? Pysk terminatorki medyka nie wyrażał zbyt wiele, więc kto wie, co siedzi w jej głowie. Czy dalej nie ufała władzy? Została jednak w klanie, a do tego wybrała leczniczą karierę, więc ważne miejsce u boku przywódczyni. Czy pogodziła się ze stratą rodziców? Pamiętała ich mordki i zapach? To wszystko było ciekawe, jednak, jakkolwiek niemile to nie zabrzmi, dla Łasicy liczyła się teraz przede wszystkim jej własna łapa.
Wróciła więc myślami do rzeczywistości.
Stanęła na brzegu i obejrzała patyk przyniesiony przez przyszłą medyczkę. Ach, wyglądało na to, że Łasica nie odgoni się od patyków - a dopiero co zdjęła opatrunek. Takie życie. Co też potrafi zrobić jeden zawszony lis! - Wchodzimy - zadecydowała. Ostrożnie dotknęła wody łapą. Zimna. Chłodniejsza niż wtedy, gdy przyszła tu z Arią zbierać mech. Pomyśleć, że wtedy czekoladowa kotka traktowała wspinaczkę jako coś oczywistego i banalnego! Teraz nie była pewna, czy kiedykolwiek jeszcze wejdzie na drzewo. Wolała nie pytać - na razie. Jeszcze wszystko może się zmienić, prawda? Rehabilitacja pomoże...
Raz kozie śmierć, jak to mówią. Weszła głębiej, aż tafla wody sięgnęła jej mniej więcej do kolan. Wyciągnęła szyję i poruszyła wąsami. Czuła się... dziwnie. Ostatnio często powtarzała to sformułowanie. Jakby nie wiedziała, jakie konkretne emocje się w niej znajdują. - Tyle starczy czy wejdziemy głębiej? - oby nie, bo teraz nie była pewna swojej siły w łapach. Jeszcze by popłynęła na sam środek i nie wróciła... Byłby kłopot, a na dodatek wstyd. - W jaki konkretnie sposób mam się poruszać? - dopytywała dalej. Lubiła niespodzianki, jednak nie w kwestii własnego zdrowia.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Zdecydowanie po Wroniej Łapie ciężko było stwierdzić, czy lubi pomagać. Dla innych mogła wyglądać na taką; perfekcyjnego medyka, co wypełniał swoje obowiązki, leczył dla pomocy innych, bądź po prostu robiła to dla odpowiedzialności - jej gra mogła nasuwać wiele wniosków, ale nigdy nie były pewne. W praktyce? Robiła zwyczajnie to, co musiała, aby utrzymać swoją pozycję, nadzieję na możliwość zmiany, na brak bezradności. Opatrywanie innych to po prostu jej robota, nic więcej, nic mniej - byłoby tak samo jakby była wojownikiem. Gdyby ktokolwiek umiał czytać w myślach, to przeraziłby się, jak często jest zirytowana na proces leczenia, który nie wymaga eksperymentowania, nie jest ciekawy. Tak jak teraz, musiała się poświęcić i wejść specjalnie do zimnej, nieprzyjemnej wody, co wewnętrznie ją zjadało, ale myśli próbowała utrzymać przy rehabilitacji. Na poprawności przebiegu, a nie doświadczeniach, które podbudowywały w niej niechęć, zwyczajnie musi o nich zapomnieć na ten czas.
Dlatego na odpowiedniej głębokości dymna uważnie patrzyła na Łasiczą Hordę; jak ta wchodzi, skupiała się na tym. Na szczęście ta nie wyglądała, aby miała z tym jakikolwiek problem, choć jakie mogła mieć i tu myśli? Ciężko było stwierdzić to po wojowniczce, ale mogła tylko wnioskować - dla czekoladowej jest to również nieprzyjemne albo przynajmniej inne. Interesujące. Czemu inaczej miałaby tak wyciągać szyję? Mogłaby tak się zastanawiać, myśleć, analizować, ale była robota do wykonania przecież.
- Na razie starczy, później będziemy schodzić nieco głębiej - stwierdziła ze skinięciem głowy spokojnie. Nie miała co kłamać wojowniczki, niech przygotuje się psychicznie do tego, że później woda będzie sięgać jej do ponad brzucha. Teraz jednak nie było to potrzebne, do kolan spokojnie starczy na sam początek - woda tak też odciąży stawy, ale będzie również stawiała większy opór, będzie większa praca mięśni, a przynajmniej w jej teorii, zobaczymy czy to wyjdzie w praktyce. Eksperymenty były ciekawe i tak to starała się traktować Wronia Łapa - Staraj się chodzić... normalnie, prosto, symetrycznie, bez utykania, stawiaj łapy wyraźnie na dnie, nie skracaj ich ruchu. Woda w tym pomoże, choć obecnie będziesz musiała włożyć w to siłę, gdy zejdziemy dalej, to będzie lżej. W trakcie będę Cię oczywiście pilnować i poprawiać. Dodatkowo też staraj się mieć dobrą hm, postawę; aby głowa była prosto - odpowiedziała na tyle dokładnie, ile umiała. Ciężko było wyjaśnić cały ten proces, większość będzie w sumie na jej barkach, gdyż musi obserwować jej chód i go aktywnie korygować. W tej pierwszej fazie i tak głównie to przyzwyczajenie do całego procesu, a im dalej będą schodzić, tym bardziej kręgosłup będzie odciążany, no ale po kolei. Na razie Wrona zerknęła na czekoladową, czy ta była gotowa, a jeżeli tak - to zaczęła ją prowadzić. W jednej linii głównie, choć czasami zakręcały, aby przejść takie kółko, ale przede wszystkim w miarę powoli, póki co. Dymna w tym czasie uważnie obserwowała przednie łapy wojowniczki, jak je stawia, czy nie skraca ruchu, a gdy tylko coś wykraczało poza normalny chód w wodzie, to poprawiała ją; pokazywała swoją łapą, nakierowywała jej i tym podobne. W tym wszystkim na tyle się skupiła, że aż zapomniała o poprzednich tematach.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Skinęła głową. Później porozmawia z dymną terminatorką, a może wcale, jeśli zapomni. Tak samo zapomniała nauczyć się pływać, a teraz odbijało się to na niej brakiem płynności ruchów.
Na początek wyciągnęła chorą łapę w linii prostej. Rozcapierzyła palce i postawiła je na dnie. Grzebała przez chwilę w mule, żeby się upewnić, czy grunt jest stabilny i czy na pewno wyczuwa dno. Zdarzały jej się zaniki czucia, które przerażały ją bardziej niż chciała przyznać. Czy powoli będzie tracić nawet i tę sprawność, która jej jeszcze pozostała? Więdnąć niczym roślina? Co za okropny sposób na przejście do starszyzny - i to w tym wieku! Kiedy miała całe życie przed sobą! Skrzywiła się. No nic, pora spróbować rozruszać mięśnie.
Przybrała neutralny wyraz pyska i trzymała głowę prosto, równo z grzbietem i ogonem, tak jak podczas podchodzenia do zwierzyny. Wyobrażała sobie tłustego bażanta, który na nią czekał gdzieś przed nią. Na początku nie mogła się przyzwyczaić do specjalnego sposobu poruszania się. Wciąż utykała. Bała się całkowicie obciążyć lewą łapę. Z pomocą Wrony, która korygowała Łasicę, gdy znosiło ją na boki, udało jej się przynajmniej jako tako trzymać się wyznaczonej, niewidzialnej trasy. - Jesteś pewna, że woda mnie uniesie? - rozejrzała się sceptycznie - Nigdy nie pływałam.
Nie widziała, co ma robić. Instrukcja niby prosta, ale wykonanie? Co, jeśli kotka nastąpi na ostry kamień? Albo dno się pod nią obsunie i wpadnie cała do wody? Nie żeby nie ufała zdolnościom ratowniczym Wrony... chociaż, gdyby tak się zastanawić, nigdy nie słyszała o pływackich przygodach przyszłej medyczki. Ciemny Las wie, co z tego wszystkiego wyjdzie.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Standardowy pysk, malutka, długie czarne dymne futro, ghost marking, białe znaczenia na palcach przednich łap, szyji, części brzucha, spodzie ogona i po bokach mniejsze, gęsto ułożone plamki, oczy intensywnie brązowe i szaroniebieskie
Momentami cichsza, kontaktowa, kieruje się ciekawością, czasem złośliwa i nachalna
Dyrektor [S]
Obserwowała uważnie to, co robiła Łasicza Horda. Normalnie byłoby to z ciekawości, teraz jednak kierowała się hm, obowiązkiem. Każdy ruch wojowniczki był ważny dla terminatorki, to jak testuje sobie podłożę, jaką mimikę ma przy tym; nadal gdzieś z tyłu głowy była ciekawa jej myśli, aczkolwiek teraz większą rolę grało poznanie jej odruchów, czy nastawienia. Zobaczyć gdzie popełnia błędy, aby potem je skorygować, na tym polegała jej praca, na tym musiała się skupić. Widziała każdą najdrobniejszą rzecz - jak ta stawiała łapę, skrzywiła się, ewidentnie nie podobało jej się to, ale spróbowała iść, zachować neutralność. To były dobre informacje do posiadania, gdyż dawało to Wroniej głowie znać, że ta nie jest przekonana do tego procesu. Później sam chód o tym mówił, nie stawiała pewnie tej łapy, spotykając się pewnie z oporem i psychicznym i fizycznym. Korygowała ją rzecz jasna, ale musi również coś więcej zadziałać, a pytanie Łasiczej Hordy dało jej idealne wyjście. Poruszyła uchem, rozglądając się jak Łasica, zastanawiając się chwile, analizując problem. Nie to żeby ona też pływała, ale nic nie było do obawy obecnie, za ostrożne były. Ciekawe jak strach działa na kota, było coś fascynującego, choć podniecającego irytacje dymnej. Oczywiście tej nie ukazywała, przez cały tok myślenia i obserwacji zachowywała się opanowana, neutralnie, profesjonalnie.
- Jak mówiłam, to nie typowo pływanie, ale tak uniesie Cię w pewnym stopniu. Woda jest spokojna dziś, więc nie zepchnie Cię głębiej, szczególnie gdy mamy kontrolę, trzymając łapy stabilnie na dnie i głowę cały czas ponad. Ważne by zachować spokój, nie robić gwałtownych ruchów - stwierdziła ze spokojem dymna, zerkając chwile na brzeg. Były bardzo blisko, specjalnie terminatorka wcześniej się upewniła gdzie wchodzą, aby zapewnić bezpieczeństwo, przecież inaczej by źle wypadła. Była jedna możliwość, która może psychicznie uspokoi Łasicę, tak aby mogły się skupić na tym, po co są w tej wodzie, a nie na jej obawach. Ta praca medyka ją wykończy, cały czas musi myśleć logicznie za innych, upewniając i grając empatyczną, ble - Mogę już pójść po ten większy patyk. Jak będziemy się go obie trzymać, to prościej będzie Ci utrzymać głowę ponad wodę - dodała, przy czym dwukolorowe ślepa przerzuciła na czekoladową kotkę. Po to on był, jako swego rodzaju koło ratunkowe, makaron w wodzie, który będzie podtrzymać Wrona - choć miała go zatrzymać na większą głębokość, ale nic nie zabrania wziąć go już teraz - W takim wypadku z nim będziemy mogły zejść również głębiej, aby woda była do brzucha, ale nie dalej. Gdy bardziej odciąży się kręgosłup, to lepiej będzie Ci stawiać tą hm, łapę. Czy wolisz jeszcze poćwiczyć tutaj, przyzwyczaić się bardziej do oporu? Musisz być... pewniejsza, w stawianiu łap, aby przyniosło to efekt - mimo wszystko rehabilitacja musiała zostać dostosowana pod pacjenta. Nie może od razu rzucić ją na głęboką wodę, wpierw trzeba przyzwyczaić i rozruszać jej mięśnie, dlatego opinia czekoladowej miała tutaj znaczenie. Szczególnie, że widziała, że Łasica, póki co miała problem. Było to rozwiązanie jedno, ale może pracować również z tym na płytkiej głębokości, jakoś musiała umieć improwizować. Podstawowa umiejętność przyszłego medyka.
the world'sgreatestactordoesn'tneed astage 'causethey'reso goodat theircraftthat 《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》 ✦Xx✧XxNOBODYKNOWSTHEY'REFAKEXx✧Xx✦ the foolshave nocluethe onetheyknewwasjust afraud the master ofpretendingto besomethingthatthey'renot
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Co do samej rehabilitacji, czekała na nią z nadzieją i ekscytacją. Jeśli zaś chodzi o metodę, stanowiło to dla córki Wilgotnej Łąki coś zupełnie obcego, do czego nie miała zaufania. Skoro jednak medycy mówią, że to zadziała, musiała zagryźć zęby i przełknąć swoją "wiedzącą lepiej" dumę. Sama w końcu nie miała pojęcia o leczeniu - zwłaszcza tak skomplikowanych urazów.
Pływanie, chodzenie w wodzie, wszystko jedno. Obie rzeczy sprawiały, że miała mokre futro i czuła się jak jakiś wodorost. Wszystko przez jednego zawszonego lisa!
Mimo wszystko słowa dymnej nieco ją uspokoiły. Rozejrzała się - rzeczywiście nie weszły aż tak głęboko. Woda sięgała tylko do kolan, nie do nosa. Albo aż do kolan, zależy jak na to patrzeć... Na wszelki wypadek podniosła wyżej głowę. Gwałtownych ruchów na pewno nie wykonywała, więc powinna być bezpieczna.
Na wzmiankę o mocniejszym patyku odpowiedziała twierdząco. Poczekała, aż Wrona go przyniosła. Później, zgodnie z jej radą zaczęła iść pewniej, mniej koślawo, co... chyba się udało? Na wszelki wypadek przystanęła na chwilę, żeby znów wymacać dno chorą łapą. Tak. Dalej stała na nogach i dalej czuła muł i piasek, czy co tam jeszcze jest.
Dobrze. Wypuściła powietrze i szła dalej. Tym razem mniej ją znosiło na boki. Uważała na siebie, żeby nie zahaczyć o żadne trzciny czy jakieś korzenie. - Jeszcze chwila tutaj. Zaraz pójdziemy głębiej - powiedziała szybciej niż pomyślała. Nie chciała okazać się tchórzem... ze względu na siebie czy Wronią Łapę? Jeszcze niedawno byłaby pewna, że nie musi nikomu niczego udowadniać. Po wypadku zaczęła w to wątpić. Chciała trzymać fason, jednak krzywe spojrzenia spotykały ją na każdym kroku - zwłaszcza po tym, gdy została wojowniczką. Niektórzy nie mogli uwierzyć, że Kozia Gwiazda dopuściła ją do mianowania. Sama Łasica była tym zaskoczona, skoro...
Przez zamyślenie się zaczęła chwilowo znów utykać, więc poprawiła krok. Teraz szło już łatwiej, gdy trochę się przełamała, choć jej mina pozostawała daleka od beztroskiej radości. Starała się przybrać neutralny wyraz pyska, podobny do terminatorki medyka. Tak będzie... bardziej profesjonalnie. Chyba. Na pewno nie ma co zbytnio narzekać, bo jeszcze Wrona się zrazi i nie dokończą rehabilitacji.
Przerzuciła się więc na stękanie w myślach, że będzie śmierdzieć rybami, gdy już wróci do obozu. Zapach kotów z klanu Rzeki jak dotąd jej nie przeszkadzał - nie znaczy to jednak, że chciała go mieć na własnym futrze!
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?