Logo Artemidy
Błotniste Ścieżki
#46
// szczerze mówiąc Śnież miała Cię wołać jak się zrobi goręcej, ale spoko, poradzimy sobie a kiedyś zrobimy drama vol 2 XDD

Na pysku Wschoda w końcu pojawił się błysk zrozumienia. No, ty, panno cała na biało, ty powinnaś zawsze tak jasno mówić, coby rzeczniakowy móżdżek ogarnął tak przyziemne sprawy jak zmiana imienia wichrzaczki. Tak naprawdę najmilszej wichrzaczki jaką spotkał. Nie żeby spotkał ich dużo czy coś, ale no, darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, więc niech Zaśnieżona się cieszy z komplementu.
- Oh, ty to Zaśnieżona Ścieżka. - mruknął gardłowo, wstając i podchodząc krok do kotki. Widać było, że jego ciało jest rozluźnione, a oczy jakoś tak bardziej błyszczą, niż na początku spotkania. Też lekki uśmiech na pysku o tym zwiastował, jak i to, że wcale nie pilnował, czy ktoś się w pobliżu nie kręci. Póki nie idą w krzaki, wszystko jest w jak najlepszym porządku i nikt im nic nie może zrobić. - To dokąd mnie zaprowadzisz? - mrugnął powoli, spojrzenie bursztynowych oczu wciąż utrzymując na kotce. Póki do jego nozdrzy nie doleciał smrodek innego wichrzaka, a cały nastrój chwili się ulotnił.
Zerknął nonszalancko na przybyłego. Ot, jakaś czarna pokraka z futrem potarganym, jakby nigdy się nie mył. I on się niby ma tego bać?
- No jak to co, normalne koty spokojnie rozmawiają. - mruknął na odczepnego, przewracając widowiskowo oczami, po czym ustawił się obok białej kotki, ale przodem do kocura, po czym przejechał ogonem po tym pięknie ułożonym, śnieżnobiałym grzbiecie, posyłając błękitnookiemu bezczelny uśmiech. Nie znał go, nie wiedział, jak jest związany z tą szczuplutką istotką obok niego, ale jakaś mroczniejsza część jego osobowości, która pojawiła się w nim na pogrzebie Deszcza i kazała mu marnować czas na użalaniu się nad sobą, teraz próbowała sprowokować tego tam wichrzaczka do ruchu. A co im tam, ale Wschód na pewno nie ucieknie z podkulonym ogonem!
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Widoczniej tego rzeczniaka jeszcze trzeba czegoś nauczyć, bo jeżeli chodzi o jego łączenie faktów to niezbyt sobie w tym radził, ale miałam nadzieję, że gdy pobędzie sobie trochę ze mną to się nagle ogarnie, bo co jak co, ale z nim naprawdę przyjemnie mi się rozmawiało, bo był wredny, ale miał w sobie to coś, co mogło kogoś do niego przyciągnąć. I oczywiście dalej pamiętałam o jego obietnicy i nadal byłam ciekawa tego, jak się u nich żyje. Nie zapytałam pierwszym razem, bo nie chciałam psuć tej zabawnej atmosfery, a tutaj akurat lepiej się nam rozmawia, więc mogłabym coś tam dopowiedzieć. Gdy kocur do mnie podszedł, uśmiechnęłam się sarkastycznie, ciesząc się, że powtórzy moje imię. Usłyszeć wojownicze imię z ust samego rzeczniaka, po prostu najlepsze uczucie! Serce zabiło mi mocniej, bo byłam z siebie dumna, że osiągnęłam taki sukces. Zbliżyłam swój pysk do jego pyska, aby spojrzeć mu prosto w oczy. Chciałam żeby wiedział, że odkąd jestem wojowniczką to nic nie jest mi straszne, a wytresować takiego gagatka zawsze mogłam.
- Hmm, to teraz ja jestem twoją panią? Wspaniale - ostatnie słowa powiedziałam miękko, każdą literę wypowiadając coraz ciszej. Skoro jestem jego panią to powiem mu, że powinien zabrać mnie nad rzekę, gdzie nauczy mnie łowić ryby! A skoro jest takim dobrym wojownikiem to powinien się mnie posłuchać, a nie robić mi wyrzuty. Może nie należało to do czegoś normalnego, nasze zachowanie wyglądało dziwnie, ale przecież nie robiliśmy nic złego, a ja jedynie próbowałam wyłudzić od niego cenne dla mnie informacje, a innym sposobem bym tego nie zrobiła. Poza tym, jesteśmy tutaj sami, mogę robić, co mi się podoba, póki nie narusza to czegoś. Machnęłam koniuszkiem ogona, zadowolona z przewrotu spraw. - Zaprowadź mnie najlepiej nad rzekę. Najlepszą jaką znasz. Dobrze wiesz, co mi tam obiecałeś, wiewióreczko.
Kończąc swoje zdanie, zamarłam w bezruchu, gdy poczułam bardzo znany mi zapach, a następnie, gdy się od razu odwróciłam w stronę swoich terenów, ujrzałam tą dobrze znaną mi sylwetkę - przed moimi oczami stał Wilk, który wcale nie wyglądał na zadowolonego, że przyłapuje mnie z jakimś rzeczniakiem przy granicy, szczególnie, że Wschód nie należał do brzydkich kocurów i nawet sam fakt, że był to kocur na pewno go rozwścieczył. Wszyscy mogliby tutaj przyjść, ale nie on! Gwiezdny Klanie, dlaczego zesłaliście tutaj akurat jego, gdy chciałam tylko dowiedzieć się, jak się łapie ryby? Przez chwilę zapomniałam jak się oddycha, a panika pokazała się na moim pysku, a sama ta otoczka wrednej kotki zupełnie gdzieś zniknęła. Już chciałam mu to jakoś wyjaśnić, gdy poczułam dotyk na swojej sierści, przez który podskoczyłam. On to zrobił specjalnie! ON DOTKNĄŁ MOJEGO FUTRA. FUTRAFUTRAFUTRA. Syknęłam w jego stronę, wściekła, a oddech mi przyśpieszył. Nigdy nie powinien dotykać mojego idealnego, pięknego futerka w taki sposób i nigdy nie powinien mnie dotykać w taki sposób przy moim własnym partnerze!
- WSCHÓD - warknęłam w jego kierunku, ze złości wsuwając i wysuwając pazury, a uszy poleciały mi do tyłu. Sierść mi się zjeżyła, gdy się na niego patrzyłam. Może dla niego było to zabawne, ale dla mnie nie było. Już pomijając to, że wyglądało to dwuznacznie - on zepsuł moją ciężką prace, a doskonale wiedział ile czasu na to poświęciłam! Zaraz potem się uspokoiłam, bo nie chciałam nikogo tutaj atakować. Nie chciałam, aby koty również się zaatakowały przez jakieś głupie spotkanie. Momentalnie wskoczyłam między nich, patrząc się na swojego wybranka. - Wilku, to nie tak! Ja tylko z nim rozmawiałam, on nawet moim przyjacielem nie jest!
[Obrazek: PW0iOJ4.png%5D]
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong
⋆ ⋆ ⋆
and now I miss you bad, really
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
- Odsuń od niej swój zapluty ogon i rybi pysk! - Warknął doskakując do kocura i silnym ciosem odrzucając go od kotki. - Oh, nie jest przyjacielem!? A więc może powiesz mi co takiego było Ci obiecane nad ów rzeką? - Burknął patrząc się na białą kotkę z nieukrywanym bólem, strachem i nagle poczuł, że dziura w sercu powiększa mu się trzykronie. Chciał wyć. Jak wilk do księżyca w trwodzę, lęku i cierpieniu.
Odwrócił się znów w stronę rzeczniaka ukazując kły i sycząc przeciągle. Mięśnie pod skórą naprężyły się tak, że kocur wydawał się o wiele bardziej pokaźnie niż mógłby ktokolwiek pomyśleć.
- Won na swoje bagna! Przekroczyłeś już raz granicę, drugiego razu nie podaruję i wyrwę Ci te śmierdzące łuski wraz z zapchloną sierścią! - Warknął. Finalnie gdy zbliżył się do Zaśnieżonej i stanął obok znalazł się na granict Klanu Wichru. I Wilk miał pełne prawo go wywalić. A najlepiej zdzielić w pysk, bo na tyle miał aktualnie ochotę.
Nie spodziewał się, że pewnego dnia dożyje takich chwil. Tak... paskudnych i wiercących mu w głowie ogromną mękę. Pustka, która odczuwał, mieszała się z ogromną złością i bólem, ale nie mógł jej zapełnić tymi odczuciami. Nie potrafił.
Czekał na jakikolwiek atak ze strony kocura. Czekał na to aż ten wyskoczy, a Wilk finalnie będzie mógł wypruć mu te żabie flaki z jego brzucha. Był zły? Wściekły jak wszyscy diabli i nikt by teraz go nie zatrzymał. Nawet Gwiezdny Klan.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Ohoho, jaki agresywny ton. I co, nagle się białej kotce przestała podobać ta zabawa? Rudy jednak nie zwrócił na nią w tym momencie uwagi, bo skupił się na czarnym kocurze, który, jak rudy się spodziewał, ruszył w jego stronę. Ugiął nieco łapy i zgrabnie odskoczył w bok, w stronę rzecznych terenów, by uniknąć bliskiego spotkania z kocurem. A mógł go zaatakować, przecież czarny rzucił się pierwszy! Jednak syn Zroszonego Listka chciał jeszcze trochę się z tym mysim móżdżkiem podroczyć.
- No, czyścioszko, pochwal się, co ci wiewiórka obiecała zrobić nad rzeką? - mruknął lekko, mrugając do kocicy. Nie miał pojęcia, w jakiej relacji są ci dwoje, ale mimo wszystko uważał za znakomitą zabawę wkurzanie niebieskookiego. Jego oczy pociemniały, kiedy obserwował czarnego. Czyżby koteczek mu groził?
- Ej, lisi bobku, zwolnij i się zastanów kto tu przekracza granice! - mruknął. Właściwie ta granica to był po prostu ślad zapachowy, zdecydowanie zbyt szeroki szeroki by móc jednoznacznie określić że o, ten krzaczek to rzeczny, a ta kępka trawy już wichrowa, no ale kto wie jakie rzeczy sobie nieznajomy uroił w tym swoim malutkim, wichrowym móżdżku?
Dobra, trzeba coś zrobić, no bo bursztynowooki nie będzie tak stał i słuchał, jak się wichrzaki kłócą. Zignorował teraz czarnego, za to stanął naprzeciw Zaśnieżonej i przybrał na pysk smutny wyraz, jednak coś niepokojącego lśniło w jego oczach.
- Jak to nie jesteśmy przyjaciółmi? - zapytał z wyrzutem. - Ty już zapomnij o jakiejkolwiek rzece! - zawołał, po czym odwrócił się i ruszył kilka kroków w stronę swojego domu, po czym zatrzymał się i odwrócił łeb. - Ale jakbyś jednak jeszcze coś chciała, to następnym razem może nie zabieraj przyzwoitki, co? - przekrzywił głowę w niby niewinnym geście i posłał jej uśmieszek.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
- To już nie można poprosić rzeczniaka, żeby mi pokazał jak się łowi ryby, bo ci przyłazi kocur z wichru i postanawia zrobić problemy z NICZEGO, wyzywając kocura do niepotrzebnej walki?! - warknęłam w stronę swojego partnera, spoglądając na niego uważnie. Nie chciałam mówić w taki sposób do kocura, którego przecież tak bardzo kochałam, który ocieplał moje noce, gdy było mi zimno i który był przy mnie, gdy czułam się koszmarnie, ale nie podobało mi się to, że robi niepotrzebną awanturę Wschodowi, którego przecież tak polubiłam i miałam wrażenie, że on również lubił moje towarzystwo. Nie chciałam tracić swojego nowego znajomego, który wkrótce mógłby stać się nawet moim przyjacielem tylko dlatego, że mój partner poczuł się zazdrosny. Poniekąd byłam zachwycona, że był mi tak wierny, ale z drugiej strony nie robiliśmy nic złego, a ja z rudym tylko rozmawiałam jak kot z kotem. Nie chciałam, aby czarny kiedykolwiek zakazywał mi spotkań z kimś płci przeciwnej, bo to byłoby już po prostu chore. - I czy ty się uspokoić możesz? Doceniam to, że nie pozwalasz, aby jakiś obcy kocur mnie dotykał, ale Wschód nie zrobił nic złego, więc nie musisz tak warczeć.
Stanęłam dumnie przy swoim partnerze, a serce waliło mi jak szalone. Zwykła rozmowa z kocurem z innego klanu przerodziła się w coś tak absurdalnego, nie mogłam pozwolić, aby doszło tu do walki, bo żaden z kocurów nie zrobił nic złego, więc rozlew krwi był tutaj naprawdę niepotrzebny. Spojrzałam się w dół, na swoje łapy, próbując cokolwiek wymyślić. Musiałam jakoś zareagować. Gwarantuję jednak, że którykolwiek dotknie drugiego to dostanie pazurami w pysk bez skrupułów, bo niepotrzebnie zachowują się jak dzieci, tak trudno po prostu to wyjaśnić słowami? Czułam się niezwykle zagubiona ową sytuacją, powinnam stanąć obok partnera i mu dopingować, bo Wschód to tylko kocur z obcego klanu, ale nie mogłam tak pozostawić kocura, z którym tak dobrze mi się rozmawiało. Sama również przekraczałam granicę, aby z nim porozmawiać, dlatego nie chciałam, aby mu się dostało za to. Czułabym się winna. Prychnęłam pod nosem, piorunując wzrokiem czarnego oraz rudego wojownika, chociaż w sercu walczyłam sama ze sobą.
- Jeszcze nie jesteśmy, Wschodzie - odparłam, mówiąc całkowicie poważnym tonem. Przecież nie mogłam mu od razu ufać, ale wierzyłam, że niedługo dojdziemy do takich relacji, w których śmiało będę nazywała go moim przyjacielem, ale wiedziałam, że ta sytuacja trochę to pokomplikuje. To jakiś największy cyrk, w którym nie zamierzałam uczestniczyć, ale wepchnięto mnie do niego siłą. Mój ogon niczym bicz leciał to do jednej, to do drugiej strony, a sierść mi się od razu nastroszyła. Wystąpiłam krok do przodu, tak, aby się do niego zbliżyć. Może wkurzy to mojego partnera, może nie, nie miałam pojęcia, ale wolałam działać, bo widziałam, że kocur zamierzał odejść, a ja nie chciałam tego tak zostawić. - Słuchaj, nie planowałam tego. Naprawdę dobrze mi się z tobą rozmawiało i najchętniej dalej bym rozmawiała, gdyby... rozumiesz. I gdybyś mnie nie dotknął. Nie dotyka się mnie, pamiętaj, bo następnym razem, pomogę Wilkowi w ataku. I uważaj na słowa, które wypowiadasz do mojego partnera.
[Obrazek: PW0iOJ4.png%5D]
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong
⋆ ⋆ ⋆
and now I miss you bad, really
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Spojrzał w złości na kotkę. - I to jest twoja l o j a l n o ś ć? Bronisz obcego kocura z innego klanu? Który w dodatku robi wszystko aby nas skłócić? Takiego chcesz mieć przyjaciela? - Zaśmiał się gardłowo, a na kolejne słowa swej parnerki zmarszczył pysk.
- Oh jej skoro tak dobrze Ci się rozmawiało z twoim najlepszym przyjacielem to może nie jestem aż taki Ci potrzebny? Może pójdziesz z nim jednak nad rzeczkę? Czemu nie! SKORO TAK ŚWIETNIE SIĘ DOGADUJESZ. - Burknął do kotki obarczając wzrokiem pełnym nienawiści rzeczniaka. Splunął w jego stronę siarczyście. Następnie odwrócił się na pięcie uważając, że nic tu po nim. Że jeśli Zaśnieżonej zależy to pójdze za nim. Jeśli natomiast ma gdzieś ich związek to pójdzie ze swym przyjacielem nad rzeczkę.
Oddalił się. Jak ona mogła!? Skąd mam wiedzieć co mieli robić nad tą rzeką!? Skąd mam wiedzieć czy ona już wcześniej nie była dotykana przez tego śmierdzącego płaza? Może tylko udaje taką przy mnie? Na Gwiezdny Klan... dlaczego MNIE to spotyka? Chyba już dużo wycierpiałem. Jego krok był szybki, zdecydowany, a ogon nadal nerwowo zmieniał pozycję ukazując jedynie iż Wilk naprawdę jest zły. I jeszcze go broniła! Ten zapchlonego śmierdziela! Jakby był dla niej ważniejszy niż się wydaje!
W końcu znikł między drzewami.

zt. xDD
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Milczał, słuchając jak kocur się wścieka, a w końcu ucieka niczym tchórz, w którym w istocie jest. Nie potrafi zmierzyć się z tym, że coś idzie nie po jego myśli, oj bieduleczek, niech się idzie wypłakać w mech! W tym starciu to Wschód wyszedł na zwycięzcę, bo nie złamał się psychicznie. Co to to nie, Rzeka ma samych silnych wojowników, a sile nie dowodzi tylko masa mięśni i to, jak są wytrenowane...
- Może nie jestem aż taki Ci potrzebny. - rzucił prześmiewczym tonem, przedrzeźniając kocura, po czym zachichotał, niczym z udanego żartu. - Ty, czyścioszka, może lepiej wsadź go do kociarni i pilnuj, żeby siedział tam z sześć księżyców, bo zachowuje się jak kociak, a nie wojownik. - rzucił kpiąco, wracając do kotki. - A teraz i tak sobie poszedł to mamy więcej czasu dla siebie. - wymruczał, mrugając do białej. Widział jednak, że coś ją z czarnym łączyło, chyba wręcz byli partnerami, a przynajmniej bardziej niż rudy i jego czarna księżniczka. Podrapał się więc za uchem, żeby pokazać, jak bardzo ta cała sytuacja po nim spłynęła, a adrenalina powoli przestawała krążyć w żyłach. - No weź idź za nim, bo jeszcze pomyśli, że to wszystko na serio było. - rzucił, po czym położył łapy na ziemi i przeciągnął się, unosząc wysoko ogon. To wszystko sprawiło, że czuł się starym sobą o wiele bardziej, niż od czasu ceremonii.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Wilk nigdy nie powinien mówić mi, kogo mam bronić, a kogo nie. Rozumiałam, że był bardzo lojalny własnemu klanowi, rozumiałam, że nie chciał się bratać z obcymi kotami, bo w głowie miał tylko Klan Wichru, kotami pachnącymi zupełnie inaczej od nas, ale to moja sprawa, że chciałam poznać jakiegoś rzeczniaka, który zapewne mógłby mi opowiedzieć jakieś cenne dla mnie wskazówki, a on nie powinien się wtrącać do naszej rozmowy i robić z tego nie wiadomo jaką aferę, jakbym nie wiadomo co robiła z rudym wojownikiem. Przecież nie mogłabym go nigdy zdradzić z innym kocurem, bo to on ocieplał moje legowisko, przytulał, gdy było mi źle i zawsze był przy mnie, gdy naprawdę go potrzebowałam, nigdy mnie też nie zawiódł, a z kocurem z innego klanu by tak nie było, mielibyśmy o wiele większą przeszkodę, której ja nie potrafiłabym zaakceptować, a nawet gwarantuję, że kocur nawet z mojego własnego klanu nie zadowoliłby mnie tak bardzo jak czarny wojownik, który teraz o mały włos nie zabił mojego nowego znajomego. Chciałabym mu to jakoś na spokojnie wyjaśnić, ale emocje wzięły górę, więc i ja, i Wilk byliśmy w furii, nie panując nad swoimi słowami, które z niezwykłą lekkością opuszczały nasze usta. Moje futro nadal było nastroszone, gdy obserwowałam swojego partnera. Chciałabym pokazać mu, że naprawdę mi na nim zależy i nie musi być o mnie zazdrosny, ale on był zbyt wściekły, aby to do niego dotarło.
- Przyszedłeś tutaj niespodziewanie, robisz mu problemy to potem się dziwisz, że jest źle nastawiony do ciebie? Czego ty oczekiwałeś? - spytałam go, patrząc mu prosto w jego lodowate oczy, śledząc każdy jego ruch. Musiałam się upewnić, że nie zrobi niczego głupiego, bo nie chciałabym, aby został zraniony oraz żeby miał wyciągnięte z tego jakieś konsekwencje. Wschód co prawda nie powinien mówić mu takich rzeczy, bo nakręcał go jeszcze bardziej, ale wiedziałam, że robi to celowo, aby zaspokoić swój głód rozrywki. Mój ogon atakował moje boki agresywnie, uderzając w nie z impetem. Mój oddech był ciężki, niekiedy wypuszczałam go przez wargi, ukazując kocurowi swoje kły. Nie miałam zamiaru zrobić mu krzywdy, nigdy nie dotknęłabym, raniąc własnej sympatii, ale też chciałam mu pokazać, że czuję się urażona jego zachowaniem.- A kto powiedział, że NIE JESTEŚ POTRZEBNY?
On naprawdę liczył, że wybiorę rudego kocura zamiast niego. Oczywiście, nie podobało mi się to, w jaki sposób się zachowywał, ale nie mogłam go przecież tak zostawić, był dla mnie o wiele ważniejszy niż rzeczniak, z którym przecież wymieniłam zaledwie kilka zdań i znam go od niedawna, w przeciwieństwie do czarnego, z którym znam się od małego kociaka, gdy bawiliśmy się w kociarni, udając jakieś zabawne postacie. Serce waliło mi jak szalone i miałam jeszcze coś dodać, aby wbić mu do głowy to, że między mną i Wschodem nic nie ma, ale ten uciekł i zostawił mnie przy granicy. Goniłam za nim wzrokiem, aż nie zniknął z mojego pola widzenia. Westchnęłam głośno i aż usiadłam z wrażenia. Musi się naprawdę czuć okropnie, ale mógł tutaj nie przychodzić, poczekać na mnie w obozie, gdzie poszlibyśmy się poganiać czy poszlibyśmy na spacer i podziwiali widoki, a on mógłby mi się wyżalić z tego, co trzyma w swoim sercu, ale wolał mnie śledzić. Uderzyłam łapą w ziemię. Zignorowałam wredne uwagi rudasa w stosunku do swojego partnera, bo i tak moje słowa nic mu nie dadzą.
- Idę. Jakoś trzeba to odkręcić - Powiedziałam do niego przez ramię i oglądając swoje futerko, aby zobaczyć czy jest przynajmniej w dobrym stanie, wstałam, a następnie ruszyłam za śladami własnego partnera. Nie mam zamiaru przepraszać, ale chcę przede wszystkim to tylko wyjaśnić. Nie chcę tracić kolejnego kota!

z/t :
[Obrazek: PW0iOJ4.png%5D]
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong
⋆ ⋆ ⋆
and now I miss you bad, really
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Obserwował oddalającą się kotkę z lekko przechyloną głową. Nie ma co, z tej Zaśnieżonej to niezłe ziółko było. A ten czarny nerwus to ciekawe, czy był jej brat, partner, a może jakiś kolega o innych poglądach na pewne sprawy. Ale jedno było pewne, niesamowicie był zazdrosny o to, że biała śmiała odezwać się do kogoś innego niż on, a że wybrała akurat tego wspaniałego rybojada, to tylko spotęgowało jego zazdrość. Wschód machnął ogonem gwałtowniej. Bądź co bądź, miał jeszcze nadzieję, że będzie mógł kiedyś wyciągnąć pazury w walce z czarnuchem, bo ten wyglądał na skorego do bitki. No i też chciał jeszcze się widzieć Zaśnieżoną, w końcu obiecał jej łapanie ryb!
W końcu jednak wstał i ruszył spokojnym krokiem w stronę rzecznego obozu. Bądź co bądź, w końcu musiał, a nie do końca chciane myśli znów zaczęły wypełniać jego umysł.

/zt
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Biała wyszła w kierunku granicy z zamiarem polowania. Cóż czasami tżeba zapolować obok granicy. Tylko nie słyszała zbyt dobrych słów na temat klanu Wichru. Niestety. Ale może kogoś nie spotkać. Lecz to chyba logiczne kogoś spotkać. No ale cóż... Może Klan Wichru ma jakieś miłe koty? Nie wszystkie kroólikogończe koty muszą atakować od razu.

//Owies
[Obrazek: NNUbiDJ.png]
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Błotniste Ścieżki. Łapy swoje skierował tutaj bez powodu. W sumie same go tu poprowadziły. Dawno nie spotkał nikogo z Klanu Rzeki, może się znudził Wichrzakami? Przez ostatni czas to głównie przebywał ze współklanowiczami, możliwe, że czas to zmienić.
Tak więc usiadł na granicy i swoim ostrym, ale spokojnym wzrokiem obserwował tereny należące do Klanu Rzeki. Zauważył gdzieś kątem oka białe futro w odcieniu podobnym do niego. Chyba polował(a?). Postanowił nie przeszkadzać Rzeczniakowi. Jeśli się skusi, to sam podejdzie, co nie? Kontynuował rozglądanie się, próbując o niczym nie myśleć. Wydarzenie z ostatniego czasu pozostanie niezapomniane. Z złym tego słowa znaczeniu.
  • <table><td><p align="left">XXXXXXXXXX[Obrazek: midnight_kitter_by_paw_kitten-dbmj5kd.png]
    iXXw a sXXm e a n tXXt oXXb eXXy o u r s!
    • we. were meant to be .one
      i.. can't. make .this ..alone
      finish.. what we've ..begun
      you were meant to be mine
      i am.. all.. that ..you ..need
      You carved. open .my heart
      can't just leave me to bleed
    </p></td>
    <td> <p align="right">[Obrazek: 2p7veQc.png]</p></td></table>
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Wyczuła gdzieś po granicy królika i coś jeszcze. Kota. Odwróciła się spokojnie w kierunku zapachu. Niedaleko niej stał kocur. Był chudy, a łapy długie jak na kota klanu Wichru przystało. Miał również białe futro, gdzienigdzie kremowe plamy. Podeszła bliżej granicy, zachowując stosowną odległość zainteresowana rozmową. Ciężko było jej rozpoznać czy to kocur, czy kotka. Spojrzała mu w oczy. Jedno z nich, prawe, jest jakieś zamglone. Było to dość dziwne zjawisko, którego śnieżnobiała nie widziała. Może w innych klanach to normalne, że medyk nie potrafi wyleczyć najprawdopodobniej ślepoty. -Wita, kocie klanu Wichru. Jestem Śnieżne Serce- wymruczała spokojnie. Chyba kot nie jest wrogo nastawiony.
[Obrazek: NNUbiDJ.png]
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Chyba Rzeczniaczka przerwała swe polowanie z powodu... jego. Hm, jak już było wspominane - nie chciał przeszkadzać, ale skoro kotka już tu była, to dobrze się składało, z chęcią by porozmawiał z kimś innym niż z kotem z jego Klanu. Było zauważalne, że pierwszym zainteresowaniem, jeszcze przed powiedzeniem czegokolwiek, było patrzenie w oczy, co Owies widział. Zdał sobie sprawę, że nie zamknął oka, jak to zawsze robi. Poprawił ten błąd, od razu przymykając też lekko sprawne oko, w ten sposób obserwując, jak się okazało po głosie, kotkę. Jeszcze lepiej.
- Śnieżne Serce. Dobry. - mruknął swym tonem "jestem ważnym wojownikiem nie zbliżaj się". - Co cię tu sprowadza? Ciekawość, czy może niechęć do dalszego polowania? - kontynuował krótki monolog, po czym zamknął na parę uderzeć serca oko, a potem je szeroko otworzył. A na jego pysku pojawił się lekki uśmiech. Chociaż czy to uśmiechem można nazwać to już kwestia sporna.
  • <table><td><p align="left">XXXXXXXXXX[Obrazek: midnight_kitter_by_paw_kitten-dbmj5kd.png]
    iXXw a sXXm e a n tXXt oXXb eXXy o u r s!
    • we. were meant to be .one
      i.. can't. make .this ..alone
      finish.. what we've ..begun
      you were meant to be mine
      i am.. all.. that ..you ..need
      You carved. open .my heart
      can't just leave me to bleed
    </p></td>
    <td> <p align="right">[Obrazek: 2p7veQc.png]</p></td></table>
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Był właściwie wczesny ranek, kiedy Węgielek udał się na patrol wraz z dwójką innych wojowników. Przebiegał on wzdłuż granicy z Klanem Cienia, a przy Czterech Dębach miał się zakończyć. Węgielek nie chciał jeszcze wracać do obozu. Czuł, że jest pełen energii, więc postanowił przejść jeszcze kawałek obok Klanu Rzeki. Nigdy jeszcze nie rozmawiał z kotem z tego klanu. A chciałby, tylko zwyczajnie za bardzo się boi kogokolwiek zagadać, nawet jeśli by ujrzał jakiegoś rzeczniaka. Taki już był. Już do swoich klanowiczów nie miał aż takich trudności, tak jako tego sie obawiał. Pewnie spotkałby jakiegoś kota, który zaraz zacząłby wrzeszczeć, że jest granica i niech nawet nie próbuje jej przekroczyć. Chociaż w sumie nie można wrzucać wszystkich do jednego wora. Może.. może trafi się ktoś miły? Z podobnym uspodobieniem do jego własnego? Byłoby naprawdę fajnie. Zapytałby z ciekawości, jak jest w takim Klanie Rzeki. Podejrzewał, że wcale nie tak inaczej, poza tym, że potrafią łowić ryby i pływać.
Dotarł do Błotnistych Ścieżek, wciąż bardzo uważając, by być po własnej stronie granicy. Było tu.. paskudnie. Wszędzie błoto, rozmoczona ziemia. Ostrożnie poruszał się, przeskakując po drzewach i skałach, by przypadkiem w to nie wdepnąć. Przy okazji rozglądał się wokół by wiedzieć, czy może ktoś poza nim tutaj jest.


[Świetlikowa Łapa]
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Świetlikowa Łapa miała ostatnio lepszy nastój. Od kiedy jej trening ruszył, kotka czuła się usatysfakcjonowana. Wzięła sobie do serca słowa Ćmiego Zmierzchu mimo początkowej niechęci do ciemnofutrej wojowniczki i postanowiła zawierać znajomości poza klanem dla własnych korzyści. Dziś postanowiła spróbować spotkać kogoś na granicy z klanem wichru. Do wichru i gromu ma lepszy dostęp niż do cienia, może tu przychodzić codziennie. Może i musi jeśli granice maja zostać codziennie oznaczane. Dziś wybrała się tu wraz z Kwiatową Przełęczą oraz Kwitnącym Jarem. Dwójka zakochany w sobie wojowników w którymś momencie wyczuła zwierzynę i postanowiła zapolować, natomiast Świetlikowa Łapa została na granicy z pouczeniem, że w razie problemów ma ich wezwać. Oczywiście przytaknęła z uśmiechem i ruszyła przed siebie wzdłuż błotnistych ścieżek. Dosyć prędko po drugiej strony "płotu", gdzie trawa jest zieleńsza, zamajaczyła jej sylwetka nieznajomego kota. Nie miał egzotycznego wyglądu ani nie wyglądał na niesamowitego, ot zwyczajny smoliście czarny kocur.
- Witaj! Samotny spacer? - wymruczała przyjaźnie. Ćmi Zmierzch mówiła, żeby Świetlik była miła. Więc proszę bardzo, jest miła! Posłała nawet wichrowemu kocurowi sympatyczne spojrzenie, za to z mniejszą radością spoglądała na błoto, które brudziło jej futro i je sklejało. Nie wytrzymała z tym stanem rzeczy długo; usiadła na suchym spłachetku ziemi i zaczęła myć łapy, choć kątem oka cały czas patrzyła na obcego. Znajdowała się po swojej stronie granicy i nic nie powinno jej grozić, ale lepiej zachować ostrożność i nie dać się zaskoczyć. Na wszelki wypadek.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości