Logo Artemidy
Ukryty Pagórek
Sol był kotem dumnym. Więc siedział, spokojnie. Owinięty wokół łap ogon w ogóle nie drygał, dając znać, że czuje się tutaj komfortowo.
- Mogę. Ale mogę też być tutaj - odparł wesoło, posyłając uśmiech kotce. Widział również, że się zbliżyła do niego. - Hm... - mruknął cichutko, podnosząc wyżej jedną ze swoich brwi. Sol był kotem dumnym, nie obawiał się kotki przed nim.
Wiedział też o swojej sile, czy o długich łapach.
- Po prostu szukałem kogoś do rozmowy. Po prostu, miłej, przyjacielskiej rozmowy. Ale ty chyba nie wiesz, co to jest, m..? - odpowiedział szczerze, z ostatnim słowem przekręcając na bok łeb.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To był prawdziwy cud albo kara wysłane od Gwiezdnych. Kotka wreszcie trafiła w okolice Klanu Wichru. Gdyby nie rozmowa z pewnym kotem, to pewnie błądziłaby jeszcze kilka ładnych księżyców. No cóż... Pomarańcza miała zawiłą gadkę, a zapach kocura nic jej nie mówił. Uciekła z tych ziem jako kocię, a powracała już jako kotka. Dlatego wszystkiego musiała uczyć się od zera. Na przykład rozmowy z klanowymi kotami. Całe szczęście spotkała dość wyrozumiały patrol. Oczywiście kotka zaczęła od tłumaczenia im skąd "Pomarańczowa Pomarańcza" się wzięła. Generalnie patrol był gotowy ją tutaj zostawić. Jednak jeden z patrolujących kojarzył Słoneczny Brzeg. Natomiast Pomarańcza wyglądała wręcz jak jego mini kopia. Tak oto zostały połączone kropki... Całe szczęście dla koteczki, prawda?
Patrol kazał jej tutaj czekać, a same koty powróciły do Obozowiska Klanu Wichru. Potem zaczęły się rozmowy ze Słonecznym Brzegiem. Tak! Kocur przyznał, że miał takową córkę. Dzięki temu powiększona ekipa udała się do Roziskrzonej Gwiazdy. Poprosili Iskrę o rozmowę z Pomarańczą na granicy klanowych ziem. Po pierwsze chcieli mieć pewność w swych osądach. Po drugie tylko ona mogła zadecydować odnośnie losu koteczki. Dlatego Pomarańcza jak miała powiedziane, tak zrobiła. Siedziała tutaj i wyczekiwała przybycia Gwiazdy! Czy to dosłownej, czy to w formie kociej, czy to tej na niebie...

/Iskra!
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słoneczny Brzeg wyglądał jakby miało go rozsadzić, gdy przyszedł do Rozłożystego Drzewa. Z pierwszym uderzeniem serca Iskra pomyślała, że taka intensywność musi być związana ze sprawą Bijącej Niedźwiedzicy. Dopiero z drugim czy trzecim uderzeniem dotarło do niej, że to pozytywne emocje aż spływają ze złotej sierści wojownika i odetchnęła z ulgą. Nastawiła z zaciekawieniem uszy, słuchając wyjaśnień o przygodach ostatniego patrolu, który zresztą czekał zaraz przed legowiskiem.
Wiedziała wystarczająco, aby ruszyć na granicę bez obstawy. Podziękowała za towarzystwo i sama potruchtała przez łąki, starając się nie myśleć o tym że księżyce temu ten trucht byłby bardziej żwawy. I że księżyce temu dużo trudniej było ją dopaść w obozie, bo ciągle znajdowała się w ruchu gdzieś na terenach. Przy Ukrytym Pagórku faktycznie czekała na nią mniejsza kopia Słonecznego Brzegu. Chociaż... nie tak mała jak w dniu mianowania, przed swoim zniknięciem. Albo zaginięciem. Roziskrzona Gwiazda nie potrafiła sobie przypomnieć czy patrol przyniósł informację o tym, że terminator Traszkowego Grzbietu przepadł bez śladu, czy trop mieszał się z zapachem drapieżników bądź dwunogów. Nie ulegało jednak wątpliwości, że widywała tę mordkę w obozie.
– Witaj, Pomarańczowa Łapo. – uśmiechnęła się krótko do kotki i usiadła naprzeciwko. Żeby nie było aż tak oficjalnie, usprawiedliwiała sobie, nie by dać wytchnienie łapom po niedawnym marszu. – Co ciebie tu sprowadza?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Gwiazda pojawiła się na horyzoncie. Z początku kotka jej nie poznała. Po pierwsze Iskra miała za sobą wiele księżyców oraz różnych doświadczeń. Druga sprawa, to szczątkowa pamięć odnośnie kocich mordek, ich imion czy kolorów futerek. Jedyną kocicą, która zapadła w pamięć Pomarańczy, była Traszkowa Łapa. Młoda wiedziała, że winna była swojej mistrzyni solidne przeprosiny. W międzyczasie przywódczyni klanu podeszła bliżej. I stało się!!! Gwiazda usiadła naprzeciw i przemówiła. Z początku Pomarańcz przywitała kocicę skinieniem głowy. Potem zaczęła żwawo chodzić (lewo, prawo, lewo, prawo) ponieważ nie zrozumiała intencji starszej kocicy.
-Roziskrzona Gwiazdo... Ja... Ja po prostu chcę wrócić do domu... Czy mogę wrócić do domu?- Ostatecznie Pomarańcza usiadła naprzeciw Gwiazdy i pochyliła nisko łepek. Jej głos brzmiał jednocześnie jak płacz oraz prośba. Zaraz spojrzała w kierunku Iksry. Gdyby kotka mogła się popłakać, to właśnie tu, właśnie teraz...
-Przepraszam Roziskrzona Gwiazdo, że wszystkich zawiodłam... Przepraszam Traszkowy Grzbiet... Przepraszam, że zaginęłam... Przepraszam, że wracam dopiero teraz... Nie chcę już żyć z dwunogami... Mogę znów zostać Pomarańczową Łapą... I tak ludzie nazywali mnie pomarańczą, więc proszę o pozwolenie na powrót do domu...- Pomarańcza z każdym słowem mówiła coraz ciszej. Jednak cały czas obserwowała Gwiazdę. Kotka naprawdę miała palącą potrzebę powrotu do Klanu Wichru. Chciała być już wśród swoich. Dopiero po dłuższej chwili zrozumiała, że pytanie Iskry jest konsekwencją również "pomarańczowych działań". Może starsza kocica da jej drugą szansę? Może nawet wrócą razem? Pomarańcza miała taką nadzieję...
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Koteczka kręciła się poddenerwowana. Chyba? Bura, jeśli miała zgadywać, obstawiałaby, że to wynik stresu.
Czy między Wichrzakami już poszła oficjalnie informacja, że starą przywódczynię łatwo urobić? I to sięgająca poza granicę Klanu, skoro nawet powracające koty wiedziały dokładnie jak się zachowywać by zmiękczyć jej serce. I tak jak nie chciała odprawiać córki Księżycowego Wzgórza z pustymi łapami, tak nie mogła ulegać każdym zaszklonym oczkom. No... nie w pełni przynajmniej.
– Oczywiście, że możesz. Nie zrobiłaś nic przez co Klan Wichru nie mógłby już być twoim domem, prawda? – miało być to pytanie retoryczne, chociaż uważne spojrzenie dwukolorowych oczu było gotowe wychwycić jakiekolwiek zakłopotanie. Czy cokolwiek przez co miałaby a tu cię mam i powęszyła dalej w temacie. Ale na ten moment? Wydawało jej się, że miała przed sobą po prostu nierozważnego terminatora. Na szczęście to zwykle przechodziło z wiekiem.
– Ale zanim przyjmę ciebie z powrotem, chcę wiedzieć dlaczego nie stawiłaś się nawet na pierwszym treningu? Jak to się stało, że żyłaś z dwunogami. Jak znalazłaś się dzisiaj tutaj, na granicy.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby Roziskrzona Gwiazda umiała czytać w myślach, to byłoby o wiele łatwiej. Przynajmniej dla młodej Pomarańcz. Kotka naprawdę się stresowała. Bardziej rozmową i jej wynikiem niż czymkolwiek innym. Dlatego zaskoczyło ją pierwsze pytanie. Czy faktycznie zrobiła coś złego? Czasami wyjadała przysmaki z miseczki psa. Dostawał zamrożone owoce latem, a zimą jakieś warzywne zupki! Pomarańcz też chciała spróbować. Przeganiała też pająki, karaluchy i temu podobne. Jednak chyba Iskrze chodziło o coś bardziej niemoralnego...
-Nie przypominam sobie nic takiego. Starałam się być miła dla innych kotów i ogólnie zwierząt. Czasem zjadłam coś, czego nie powinnam. Parę razy poszłam spać później albo wcale się nie kładłam. Próbowałam też uciekać od dwunogów... bo zawsze chciałam wrócić do Klanu Wichru.- Kotka powiedziała wszystko co przyszło jej do łebka. Chwilę później położyła uszy po sobie. Miała taki nawyk odkąd ostatnie księżyce mieszkała w towarzystwie psa. Niestety kolejne pytanie zbiło z tropu Pomarańczę. Córka Słonecznego Brzegu otworzyła pyszczek ze dziwienia. No, bo jak mogła powiedzieć co myślała wiele księżyców temu?
-Ja... Ja bałam się, że nie będę taka jak moja mama. Ja... Ja bałam się, że zawiodę mojego tatę. Moje rodzeństwo też radziło sobie lepiej ode mnie. Przestraszyłam się tego wszystkiego i po ceremonii opuściłam Obozowisko. Chciałam wyjść na chwilę, a powinnam słuchać Traszkowego Grzbietu i po prostu siedzieć na pupie.- Pomarańcza tym razem starała się uspokoić swój głosik. Chciała wyjść przed Iskrą na dorosłą kocicę, która ogarnęła temat! Jednak wcale tak nie było... Koteczka pozostawała młodą, ciepłą kluchą.
-Szłam przed siebie, ale potem zabłądziłam. Krzaki wyglądały podobnie, a poza tym słyszałam dziwne odgłosy. Uciekałam, gdzie tylko mogłam. Ludzie mnie znaleźli i wzięli pod opiekę. Próbowałam im uciekać, ale... nie znałam drogi do Klanu Wichru. Czasami inne dwunogi odnosiły mnie do tych ludzi. Oni też lubili dużo podróżować...- Kotka nie chciała opowiadać wszystkiego. Zajęłoby to strasznie dużo czasu. Zresztą wędrówki dwunogów mocno różniły się od wędrówek zwierząt. Jak Pomarańcz mogła wyjaśnić Iskrze, że latała w przezroczystym bąbelku zwanym plecakiem. Jak mogła wyjaśnić co to obroża oraz szelki...
-Uciekłam kolejny raz podczas ich ostatniej wędrówki. Poczułam znajomy zapach akurat w okolicy drogi... Przez pierwsze dni dużo błądziłam, ale tym razem pytałam napotkane koty o drogę. Chyba jeden z nich należał do Klanu Wichru. On mi pomógł i opisał drogę. Znów trochę błądziłam wzdłuż granic klanów, ale wreszcie odnalazłam tą właściwą.- Kotka opowiedziała całość swej historii. Jeśli przywódczyni chciała słuchać dalej, to mogła zadać inne pytania. Córka Słonecznego Brzegu zamierzała wziąć "kocię na klatę" i raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości kogokolwiek...
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpowiedź kotki ją zaskoczyła. Aż ciemne brwi powędrowały do góry w zetknięciu z tą kocięcą szczerością. Szczególnie, że te "przewinienia" nie brzmiały nawet na popełnione w Klanie, przed zaginięciem, a też na późniejszych etapach życia. To było trochę zabawne. Odrobinę rozbrajające. Że koteczka wspomniała o uciekaniu od dwunogów jako o czymś przez co Roziskrzona Gwiazda miałaby ją odprawić teraz z kwitkiem.
Jej historia nie była już taka zabawna, a rozbawienie na burym pysku zastąpiła powaga. I skupienie. W miarę udawało jej się wszystko ułożyć w głowie, mimo że opowieść do najkrótszych nie należała. Z wiekiem chyba przybywało przywódczyni umiejętności podążania za dłuższymi wypowiedziami. Głównie dlatego że musiała.
– No, powinnaś była posłuchać Traszkowego Grzbietu. Niczym się nie różniłaś od bezbronnego kocięcia zaraz po ceremonii. Gwiezdni musieli mieć ciebie w opiece skoro udało ci się wyjść z tego cało. I wrócić tu. Nawet po takim czasie. – nie musiała wnikać bardziej w opowieść. A przynajmniej nie na granicy. Na ten moment wiedziała wystarczająco, więc odchrząknęła i przeszła do werdyktu. – Miałaś swoją nauczkę, Pomarańczo. I chciałabym wierzyć, że jesteś dziś mądrzejsza niż w dniu swojego mianowania. Oczywiście możesz wrócić ze mną do obozu, Wicher nadal jest twoim domem. Jednak zachowałaś się wtedy jak nieodpowiedzialne kocię, więc do najbliższej ceremonii kocięciem pozostaniesz. Będziesz mieszkać z obecnym miotem w Splątanych Korzeniach i będzie ciebie dotyczyć zakaz opuszczania obozu. Chciałabym jednak, abyś przez ten czas postarała się pomagać matkom, nie dokładać im roboty czy się obijać. Na ceremonii zostaniesz mianowana na terminatorkę jeszcze raz i mam nadzieję, że tym razem wykażesz więcej rozsądku. Zobaczymy czy trafisz pod opiekę Traszkowego Grzbietu, czy odmówi prowadzenia twojego treningu. – Roziskrzona nie zdziwiłaby się, gdyby czekoladowa pointka zadecydowała o przekazaniu Pomarańczy komuś innemu. Ale równie prawdopodobne, że przyjęłaby ją bez wahania, przyciskając ją na treningach bardziej niż jakiegokolwiek innego terminatora. – Masz jakieś pytania?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i stało się! Pomarańcza powiedziała wszystko co leżało jej na sercu, wątrobie i sumieniu. Teraz musiała czekać na "wyrok" Roziskrzonej Gwiazdy. Koteczka siedziała cicho, jednocześnie zerkając niepewnie w stronę granicy z Klanem Wichru. Wreszcie przywódczyni zabrała głos. Pomarańcza wcale się nie zdziwiła, że najpierw dostała ochrzan. Co prawda dość lekki, a raczej w eleganckim wydaniu... Niestety fakt pozostawał faktem. Córka Słonecznego Brzegu znów położyła uszy po sobie. Tym razem bardziej z powodu tego, że wszystko było prawdą. Chwilę później pokiwała łebkiem na znak zgody.
-Rozumiem Roziskrzona Gwiazdo.- Pierwsze słowa Pomarańczy dotyczyły decyzji odnośnie jej kary. Nie zamierzała się wykłócać czy targować. Mało tego! Koteczce spadł kamień z serca. Już myślała, że Gwiazda jednak zmieni zdanie i odda ją gdzieś hen, hen daleko.
-Mam pomagać przy pilnowaniu kociaków, mam też pomagać mamom tych kociaków.- To też było dla niej zrozumiałe. Chodziło o tak zwane "przynieś, wynieś, pozamiataj". Nadal córka Słonecznego Brzeg nie lamentowała. Gdyby od niej wszystko zależało, to siedziałaby tylko wewnątrz Obozowiska. Jednak była jedna sprawa, która wymagała wyjaśnienia...
-Mam tylko jedno pytanie. Czy mogę zobaczyć się z Traszkowym Grzbietem? Oczywiście o ile będzie chciała mnie widzieć albo ze mną w ogóle rozmawiać. Po prostu należą się jej przeprosiny...- Kotka znów mówiła cicho, ale szczerze. Naprawdę nauczyła się pokory, a tym bardziej skruchy. W zasadzie mogła już iść z Gwiazdą do Klanu Wichru. Chyba, że starsza kocica miała asa w rękawie!
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mhm, dokładnie tak. Swoją drogą, twoja siostra, Bitka, teraz już Bijąca Niedźwiedzica, urodziła miot. Więc będziesz mieć okazję do poznania bliżej swoich siostrzeńców. – to nie tak, że Roziskrzona Gwiazda zwlekała z tą informacją aż do momentu oficjalnego przyjęcia. Po prostu dopiero zastanawiając się nad obowiązkami kotki miała okazję zastanowić się kto faktycznie rezydował obecnie w Splątanych Korzeniach. Zastrzygła uszami, gdy kotka przyznała, że ma pytanie i... o.
– Oczywiście, nie musisz siedzieć w kociarni cały czas, możesz swobodnie poruszać się po obozie. Ale masz zakaz opuszczania go. Więc myślę, że nie ma problemu, bez trudu uda ci się złapać Traszkowy Grzbiet na rozmowę. Chyba że chcesz abym jej powiedziała najpierw, że wróciłaś? – zaoferowała, podnosząc się już z siadu. – Jeśli nie masz nic przeciwko, wracajmy już. Możemy kontynuować temat w drodze.

z.t??
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I stało się! Roziskrzona Gwiazda wyciągnęła przysłowiowego "asa z rękawa". Wieść o ciąży Bijącej Niedźwiedzicy mocno zaskoczyła Pomarańczę. Niby kotki przestały być kociakami dawno temu. Jednak teraz były panienkami, prawda? Czy Bitka nie chciała korzystać z życia i wolności? Czy siostra nie pragnęła zostać super Wojowniczką? Pomarańcza mimowolnie otworzyła pyszczek i zrobiła duże oczy. "Małe owocki" stanowiły dużą odpowiedzialność. Zresztą należało się nimi zajmować, pielęgnować je, wskazywać drogę, kochać oraz wytykać coś, co zrobiły źle. Córka Słonecznego Brzegu zastanawiała się kim był tajemniczy Tata "małych owocków".
-Nigdy bym nie pomyślała, że będę miała siostrzeńców. Mam nadzieję, że Bitka o mnie nie zapomniała. Postaram się dać im przykład i wytłumaczyć czego nie powinno się robić...- Pomarańcza wcale nie żartowała. Jeśli już mogła coś powiedzieć, to właśnie czego unikać. Zresztą wszystko zaraz się okaże wewnątrz Obozowiska. Wolała usłyszeć większość od siostry niż postronnych obserwatorów. Pozostawała jeszcze kwestia najmniej wygodna, czyli Traszki.
-Dziękuję Roziskrzona Gwiazdo, ale powinnam sama to załatwić. Nawet jeśli Traszkowy Grzbiet będzie mnie specjalnie unikać, to przeprosiny powinny być ode mnie. Natomiast Traszkowy Grzbiet sama zadecyduje co dalej. Wiem, że ma prawo być zła i żywić urazę czy niechęć.- Pomarańcza podzieliła się swoimi przemyśleniami. No co mogła zrobić? Była młoda i nierozważna. Teraz pozostało tylko przysłowiowe "i".

z.t
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
10
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Droga na granicę była dla Szczurka nie tylko powrotem do domu, ale też najważniejszą misją życia. Pstra i dziadek, na którego towarzystwo przystał, nie interesując się wcale zdaniem siostry, musieli się polubić. A gdyby sam fakt, że szli razem, miał nie wystarczyć, to postanowił im w tym pomóc. Oczywiście. Tylko wcale nie tak łatwo było znaleźć jakiś wspólny temat, który połączyłby dwoje członków rodziny, kiedy jednego z nich odnalazł po tym jak ich drogi się rozeszły, kiedy byli jeszcze kociętami, a drugiego znał... niespełna dzień.

- O! - Wypalił nagle z takim przejęciem i tak trzepocząc rzęsami, jakby właśnie sam gwiezdny klan stanął im na drodze. - Brzoza! I kolejna. I jeszcze jedna. Brzozy to ładne drzewa, prawda? Wiecie, czemu brzozy mają białą korę? To wróżki je malują na biało jak są jeszcze takimi małymi drzewkami, żeby koty nocą mogły je lepiej widzieć. Dziadek na pewno lubi brzozy. Lubisz, dziadku? Ty też Zwinna?

A potem, nie dało się go już zatrzymać. Co parę kroków znajdował nowy temat. A to ofiarą jego obserwacji padł kamień, bo Pstra kiedyś za kociaka potknęła się na jednym i "dziadku, ty też się na pewno kiedyś na jakimś potknąłeś!". A to znowu zauważył ślady łap królika na ziemi i postanowił wypytywać oboje jakie piszczki im smakują, koniec końców niemal podskakując w miejscu z radości, gdy udało mu się znaleźć jakiś punkt wspólny w preferencjach kulinarnych obojga. Niezależnie jak długo mu szukanie takiego zabrało.
Mówił, mówił i mówił, aż głos zachrypnął mu jeszcze bardziej, a ogonek powoli zaczął mu ciążyć, tak samo zresztą jak i łebek, zdradzając, że mimo iż to on sam zgodził się na ruszenie w wędrówkę już teraz, natychmiast, to zmęczenie ponownie dało o sobie znać.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zwinna milczała przez całą drogę, trochę z powodu naburmuszenia, a trochę przez poczucie przytłoczenia obecnością przywódcy innego klanu obok. Nie była pewna, czy chce pokazać się na granicy eskortowana przez Gwiazdę Rzeki. Przede wszystkim, w jej odczuciu nie była z kocurem w żaden sposób powiązana, a i fakt, że potrzebowali ze Szczurem jakiejkolwiek pomocy w ogóle, także nie napawał ją dumą. Może nie spotkają na samej granicy nikogo, Łabędziej Gwieździe się podziękuje i poczeka na kogoś z Wichru. Ale zapachu klanu Rzeki nie będzie się dało tak po prostu usunąć z powietrza, ich futra pewnie z resztą też nim przesiąkły. Słowem; towarzystwo starucha było jej nie na łapę. Nie potrafiła przeciwstawiać się Szczurzej Łapie, skoro tak bardzo ucieszyła go obecność “dziadka”. Gdzieś w głębi miała wyrzuty sumienia, że źle potraktowała brata. Zazwyczaj nie potrafiła przewidzieć, która wypowiedź kogoś urazi, a która będzie uznana za neutralną. Ledwie słuchała paplaniny brata, co jakiś czas tylko niewyraźnie coś mruknęła, skazując Łabędzią Gwiazdę na radzenie sobie z gadulstwem wnuka. Niech przez chwilę się z nim pomęczy, ona będzie to znosić najprawdopodobniej przez resztę życia. Zasługiwała na chwilę odpoczynku. A jeżeli nie zasługiwała, to i tak sobie ją wzięła.

- To tutaj - powiedziała, zanim jeszcze zdążył obwieścić im to ich przewodnik. Jej źrenice wyraźnie się poszerzyły, kiedy patrzyła w głąb terenów Wichru. Poczuła bardzo intensywną woń klanu, mgliście przypomniała sobie nawet to miejsce. Czy to był właśnie dom? Czy tak mogła nazwać ten klan? Raczej nie, w zasadzie spędziła poza nim więcej życia niż w nim. A jednak, chciała wrócić. Z własnej woli, nie zmuszona przez nikogo, nawet okoliczności. Radziła sobie sama, nie potrzebowała pomocy w przeżyciu. A mimo tego ciągnęło ją do stada, do grupy. We wspólnym życiu z innymi było coś, czego jej brakowało.
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W przeciwieństwie do Zwinnej, Łabędź chętnie przystał na pogawędkę i całym sobą angażował się w każdy podrzucony przez Szczura temat, nieważne jak trywialny by nie był. Zależało mu na tym, żeby lepiej ich poznać, a to była dobra ku temu okazja; najlepsza, jaką mógł otrzymać w tej sytuacji. Co więcej, dostrzegał te usilne próby wciągnięcia szylkretki w rozmowę — w tłamszącej większości skazane na porażkę, o ile okazjonalne odburknięcia można nazwać jakimiś sukcesami — i domyślał się, że jej reakcja była dla młodego rozczarowaniem, mimo że nic po sobie nie pokazywał i dzielnie brnął dalej. Chociaż on starał się współpracować, niekiedy również zadawał pytanie od siebie, oczywiście w oczekiwaniu na odpowiedź uwzględniając także Zwinną. Cóż, nie była to ani najnaturalniej przebiegająca, ani najlżejsza do przeprowadzenia konwersacja na świecie, ale jeżeli dziadka z wnukiem coś łączyło, to upór w dążeniu do zjednania rodziny.
W pewnym momencie, widząc, jak Szczurek im nieco przyklapnął, przysunął się doń i szturchnął go lekko barkiem, jakby chciał zachęcić go do oparcia się o niego. Gdyby nie to, że do celu mieli bliżej niż dalej, zasugerowałby małą przerwę, jednak Szare Topole już były dostrzegalne w oddali, a z podmuchem wiatru docierał delikatny zapach Klanu Wichru...

I dotarli, co prędko wychwyciła Zwinna. Och, Gwiezdnym niech będą dzięki. Niedługo wreszcie wypoczną. Porządnie i bez obaw o bezpieczeństwo, w cieple wygodnego legowiska. W zasadzie mógłby powoli zabierać się już z powrotem do siebie, nie potrzebowali go do niczego więcej, ale... Och, skoro zaszli tak daleko, nie czułby się dobrze odchodząc, zanim zobaczy ich przemierzających tereny Wichru.
— No, to pozostaje tylko poczekać na patrol — powiedział z zadowoleniem. — Wędrówka w miłym towarzystwie bardzo szybko mija... Gotowi na spotkanie z rodziną i przyjaciółmi?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Za każdym razem, kiedy Łabędź odpowiedział, albo sam poruszył jakiś temat, a nawet kiedy siostra burknęła coś pod nosem, na zadrapanym pyszczku Szczura pojawiał się uśmiech. Nie taki, o po prostu z wdzięczności, a prawdziwie szczęśliwy. W końcu, nawet jeżeli nieco jeszcze niezręcznie, to rozmawiali sobie i poznawali się i na pewno wszyscy już się lubili. Cóż na pewno Szczurek kochał już ich dwójkę.
- Hm? - Mruknął niewyraźnie, trzepotając rzęsami, kiedy dziadek szturchnął go w bark. - O! Wiesz dziadziu, jak byłem młodszy to, kiedy się zmęczyłem, mama Świt nosiła mnie na plecach. A Zwinną raz tak tata Kura niósł. Pamiętasz Zwinna? A ciebie dziadziu też ktoś tak nosił? - Zagadnął znowu, dzieląc się tym razem wspomnieniami i opierając się nieco o miękkie futerko starszego kocura. Nie przyszłoby mu przy tym nawet przez moment na myśl czuć się przytłoczonym rangą Rzecznej Gwiazdy. W końcu to nie Szczurek wybrał, żeby ten był kimś ważnym i gdyby to od niego zależało, wolałby, żeby Łabądź był jakimś bezdomnym kotem. Wtedy miałby zdecydowanie mniej obowiązków i mogliby się od teraz dużo częściej widzieć.

Głos Pstrej, który rozległ się po długiej ciszy z jej strony sprawił, że Szczurek uniósł łebek. Musiały minąć jednak dwa uderzenia serca zanim przestał się przyglądać siostrze i w końcu zrozumiał znaczenie jej słów.
– To... to tutaj! - Powtórzył piskliwie. Chciał jeszcze zapytać czy to na pewno nie sen. Bo gdyby był, to byłby zdecydowanie piękny, ale jednocześnie okrutny sen. W końcu chciał wrócić do domu ot tak długiego, długiego czasu. Nie udało mu się jednak, bo wciągnął powietrze nosem tak mocno, że aż się zakrztusił.
Przez chwilę kasłał więc, a wychudzone i brudne łapki trzęsły się pod nim, oczy zaś szkliły z każdym wdechem powietrza coraz bardziej. Ale nie ze smutku, a z radości. W końcu powietrze pachniało łąkami i kotami które znał i bezpieczeństwem i jego domem.
- Zwinna, zobacz! Wróciliśmy razem! Ty i ja! - Zawołał, kiedy udało mu się uspokoić kaszel. – A dziadzio... Dziadzio naprawdę nas tu przyprowadził! - Spojrzał na Łabędzia szeroko otwartymi oczami. Tak, jakby ten dokonał najbardziej bohaterskiego czynu dziejach. - Ja to jestem bardziej niż gotowy! - Przytaknął, i mimo, że wciąż był zmęczony i opierał się się o Łabędzia, nie potrafił znowu zamknąć pyszczka. - Nie mogę się doczekać, aż zobaczę mamę Świt i tatę i Świerk i dziadka Zająca i babcie Bławatek i babcie Iskierke i Kogucika i ciocię…
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuła się bardzo dziwnie. Niekomfortowo, jakby ta sytuacja powodowała u niej mrowienie skóry na całym ciele. Bardzo chciała, by już się skończyła. Myślała przez chwilę bardzo szybko, starając się wymyślić cokolwiek, co mogłoby przyspieszyć jej zakończenie. Po krótkiej chwili odchrząknęła więc i zaszurała przednimi łapami po ziemi.

- Dziękujemy, Łabędzia Gwiazdo - powiedziała szybko, kiwając jednocześnie kocurowi głową kiedy zamilkł jej brat, wymieniający wszystkich swoich krewnych i przyjaciół, za którymi tęsknił. Co przykre (i co właśnie w tamtej chwili sobie uświadomiła), na nią w Wichrze nie czekało wielu. Kura raczej nie ucieszy się na jej widok, tak samo jak i ona nie czekała na spotkanie z nim. Jedynym kotem, którego tak naprawdę lubiła, była Roziskrzona Gwiazda. Mądra, stara i piękna kocica. Nie trenowała z nią długo, a mimo tego Zwinna wiele razy wspominała ten krótki okres. Wyczekiwała wznowienia treningu i mocno głowiła się, czy będzie mogła mieć go w dalszym ciągu z przywódczynią. Czy Wicher miał dalej tego samego przywódcę? Czy kocica, która podarowała jej imię, dalej żyła? Czy miała się dobrze i czy była w stanie prowadzić trening? Czy w ogóle chciała to robić? Wznowić go po ilu? Dwudziestu księżycach? Trzydziestu? Jak mogła tyle zwlekać z powrotem? Skoro gdy tylko odeszła, wiedziała, że będzie chciała wrócić.

- Stąd już poradzimy sobie sami - rzuciła na głos tę oczywistość, licząc, że “dziadek” zrozumie tę aluzję. Czuła do niego wdzięczność, za eskortę i okazaną troskę. No i Szczur cieszył się, jak głupi. Dosłownie. Było to warte podrzucenia na granicę wiewiórki czy dwóch.
Przeniosła spojrzenie na brata, myśląc o tym, jak to możliwe, że ich dwójka opuściła brzuch tej samej matki.
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości