Mistrz: Kukułczy Puch z depresso
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok
Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
Jego działania nie poszły na nic. Posuwając się do przodu po leśnym podszyciu tak cicho i niezauważenie jak tylko potrafił. A wyglądało na to, że umiał całkiem nieźle, bo wkrótce zobaczył wróbelka. Widział tego ptaszka niekiedy na drzewach, czasem na stosie zwierzyny. Słowo klucz - ptaszka. Ptak zobaczy. Spriorytetyzował w tym momencie poruszanie się w miejscach... niecodziennych, tyłem do ptaka, żeby tylko go nie zobaczył. W pozycji "ugięte łapy, ogon, tułów i głowa w prostej linii, brzuch nie dotyka ziemi" posuwał się do, chyba, nic nie podejrzewającego wróbla. Nie mógł zaatakować za szybko, ale też i nie za późno. Gdy był już blisko, wydedukował, że to już ten moment. Zgiął się i wybił do przodu z wysuniętymi pazurami prosto na niego z zamiarem zakończenia jego fruwającego żywota.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki [*]
Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Kukułczy Puch miała idealny widok by obserwować wszystko co Borsuk planował. Jego ruchy były dobre. Lecz za mało płynne. Ptak nie mógł jak na razie znaleźć wokół siebie zagrożenia. Jednak w chwili gdy kocurek chciał zaatakować ptak zauważył, że pora zacząć wiać. Prawie mu się udało. Jednak jego skrzydło zostało przygniecone przez łapy Terminatora. Ptak jeszcze, żył i próbował się wydostać. Przez szybkie ruchy wróbla uwolnił się. Jednak nie mógł już latać, albowiem jego skrzydło było... Bez użytku. Kocurek miał dzisiaj szczęście. Wystarczyło go tylko teraz zabić swoimi zębami. Gdy akcja została zakończona, bura wojowniczka podeszła do ucznia. - Świetna robota. Miałeś dziś szczęście bo udało Ci się w ostatniej chwili złapać ptaka za skrzydło. Musisz jeszcze bardziej popracować nad ruchami by były bardziej płynne i dopracowane. Przyjdzie to z czasem. Pamiętaj, że ptak, który jest ranny w skrzydło to łatwy cel. - powiedziała wesoło i pokiwała głową w stronę obozu. - Dzisiaj to tyle. Będziesz mógł się pochwalić dzisiejszym osiągnięciem. - spokojnym tępem kierowała się w stronę obozu wraz z Borsuczą Łapą.
/z.t zacznij nowy dzień jak chcesz :v
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Mistrz: Kukułczy Puch z depresso
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok
Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
Miał go! Złapał go w łapy i spróbował połamać skrzydło. Bez niego nie poleci - wiadomo. Skubaniec wierzgał i wyrwał mu się z uścisku, ale dalej już nie poleciał. Łaciaty nie czekał ani chwili dłużej, rzucił się na swoją ofiarę, rozwarł szczęki i ugryzł z całej siły, nie zostawiając niczego z biednego życia brązowo-białego ptaszka. Był z siebie dumny. Udało mu się złapać pierwszą ofiarę! Złapał ją w zęby i nie chciał puścić. Jest jego... przynajmniej do czasu, gdy nie wrzuci jej na stos zwierzyny. Teraz nie będzie mógł jeść bez polowania, ale na razie mu to nie przeszkadzało, bo nakarmił swój klan i mógł pełnoprawnie coś wszamać. Zza krzaka wyszła jego mistrzyni. No tak - miała obserwować, to obserwowała. Dlaczego poszła w inną stronę? Wie to tylko Gwiezdny Klan. - Dziękuję - mruknął zadowolony na tą aprobatę - Będę o tym pamiętać - nie kłamał, brał słowa swojej mistrzyni zupełnie na poważnie, tylko niektóre wlatywały jednym uchem, a wylatywały drugim... no, ale starał się! Zaczął biec kłusem w kierunku obozu zaraz za kotką, w wysoko uniesionym pysku niosąc wróbla. A co, niech wiedzą, że to jego i tylko jego! Do czasu - To do jutra! - wrzucił zdobycz na stos i pobieżył w stronę zrośniętych drzew. A nóż może spotka Deszczową Łapę, albo Wschodzącą Łapę?
* * *
No dobra, było polowanie, to dziś może walka? Albo też polowanie, w sumie też by było fajnie! Pierwszą zdobycz już ma, ale jego wczorajszy umorusany w krwi pysk nadal chciał polować. Oczywiście, podziękował Klanowi Gwiazdy za żywot tego biednego ptaszka, bla, bla, żeby nie było i żeby nikt się nie przyczepił. Rano wstał prędko, więc miał czas na lekką pielęgnację. Wyglądało na to, że wszyscy jeszcze śpią. Może wstał za szybko? A co mu tam, zrobi wrażenie na jego mistrzyni. Będzie pierwszy, haha. Nie pomyślał, że przez taki pośpiech może czekać trochę czasu obsypany śniegiem, który prószy i to już dość obficie. Gdzież tam, kto by się tym przejmował? Wyszedł ze Zrośniętych Drzew i pobiegł prosto do Kociego Grzbietu, gdzie odbywał się jego trening.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki [*]
Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Dzisiaj Kukułka nie zamierzała się spieszyć. Nie wstawała wcześniej niż ostatnio. Była zmęczona ostatnim patronem. Był długi i to jeszcze gdzieś w nocy. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo prawda? Zjadła swoje śniadanie i poszła w kierunku Kociego Grzbietu, gdziekolwiek miała znów poprowadzić trening. Dość szybko to szło. Jak tak dalej pójdźe to może kocur niebawem skończy trening. Jeszcze jednak przyjdzie na to pora. Wojowniczka miała dzisiaj w planach nauczyć młodego łowić ryby. Mimo, że koty w klanie Rzeki umią pływać od urodzenia, muszą nauczyć się łowić rybę. Zauważyła znajomą sylwetkę i uśmiechnęła się miło, gdy w końcu dotarła na miejsce. - Witaj Borsucza Łapo. Widzę, że wcześnie wstałeś. Dzisiaj nauczysz się łowić ryby. Musimy to zrobić wcześniej niż zaplanowałam, bo niedługo lód może być za bardzo gruby. - poinformowała ucznia. Było coraz zimniej i lód się powiększał. Kotka chciała go nauczyć tego prędzej czy później więc nie ma jakoś większej straty. - Chodźmy więc. Niedaleko jest staw, w którym często wojownicy polują. Pewnie jeszcze tam lód się nie pojawił chyba, że w drobnych ilościach. - Popatrzyła się na towarzysza po czym udali się do jeziora. Tak jak bura powiedziała tak też było. Usiadła blisko jeziora i zaczęła mówić, kiedy kocur zajął swoje miejsce koło niej. - A więc... Polowanie na ryby nie jest trudne. Może nawet łatwiejsze niż na inne zwierzęta. Są dwa sposoby by je złapać. - zaczęła. - Pierwszy sposób to użycie swoich łap. Podchodzisz blisko wody i wkładasz ogon do jeziora. Ogon jest takim wabikiem. Wykonujesz im lekkie ruchy by przypominały robaka. Gdy ryba popłynie zaciekawiona, ty musisz szybko wyciągnąć ją z wody swoimi łapami. Wrzucając ją na brzeg. Resztę już pewnie wiesz co zrobić. - podała pierwszy przykład - Drugi natomiast to wykorzystanie w całości swojego ogona. Tak jak wcześniej wkładasz go do wody i czekasz jak ryba ehem... Ugryzie twój ogon. W tedy ją wyciągasz na brzeg ponownie. - podała drugi przykład. Uśmiechnęła się miło do kota. - Spróbuj. - zachęciła
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Mistrz: Kukułczy Puch z depresso
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok
Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
Trochę czekał na swoją mistrzynię, ale to nic. Nie ośmieliłby się nawet jej pośpieszyć. Pewnie nawet nie ma prawa, ot co. - Dzień dobry - mruknął, wysłuchując planów na dzisiejszy dzień. Łowienie ryb... ryby pływają w rzekach, no nie? Teraz jest raczej zimno, śnieg pada i w ogóle... dobra, koniec, wytrzyma to. - Rozumiem - dodał, po czym udał się gęsiego za przewodniczką po tych dzikich rejonach Najlepszego Klanu. Postanowił jeszcze dodatkowo skupić się na zapamiętaniu drogi, a nie na swoim narcystycznym podejściu co do innych, potencjalnie wrogich, klanów. Usiadł więc obok niej, owijając ogon wokół łap... Pora Nagich Drzew obfitowała w nieprzyjemny biały puch, drażniący swoim bezceremonialnym spadaniem ze Srebrnej Skórki i swą niedużą temperaturą. Gwiezdny Klan płacze na biało, czy co? O rany. O rany, o rany, o rany. Znowu ma mu ktoś miażdżyć ogon? Niee, przegięcie, no ale... jak trzeba, to trzeba. Wybrał sobie sposób drugi, bo wydawał mu się być łatwiejszy... co nie znaczy bardziej bezbolesny, ale dobra. Podszedł w kierunku stawu i usiadł sobie na brzegu. Lód nie zdążył jeszcze pokryć akwenu, więc dobra nasza. Włożył ogon w wodę, co najprzyjemniejszym uczuciem na pewno nie było, zważywszy na prawdopodobnie minusową temperaturę wody i dodatkowe oziębienie ze strony atmosfery. Zmroziło go trochę, ale nic czego nie można było przeżyć. Ze skwaszoną mordą czekał aż jakiś delikwent pokusi się o czarny, puchaty paseczek, ruszając nim co jakiś czas.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki [*]
Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Po chwili Borsucza Łapa mógł zauważyć średnich rozmiarów rybę, która była bardzo głodna. Bo nie minęła sekunda, a ugryzła ogon kocura. Ciekawe co zrobi Borsuk. Musi zrobić to szybko bo inaczej ryba się zorientuje, że to nie pyszny robak.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline
Mistrz: Kukułczy Puch z depresso
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok
Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
O Gwiezdny Klanie, FUJ! Jakaś obślizgła ryba uważała, że jego OGON jest jakimś ROBAKIEM! Pomijając to, że aby stanowczo zweryfikować swoje stwierdzenie, zaczęła go gryźć. Musiała być albo na prawdę głodna, albo na prawdę głupia, żeby nie ogarnąć, że to, co tak z chęcią konsumuje nie jest wcale jakimś świństwem, co zmuszona jest jeść, tylko ogonem bardzo wnerwionego terminatora, który ze skwaszonym pyskiem zamachnął ogonem do przodu, próbując wyciągnąć rybę na brzeg, co pewnie mu się nie udało, bo zapatrzył się na niego jakiś cholerny szczupak! Zaraz, jakby na wystrzał okręcił się wokół siebie i zaczął starać się złapać ją pazurami, kłami, wszystkim na raz. Był na tyle wściekły, że nie obchodziło go, czy trafia czy nie, prawdziwy berserker w szale. Postanowił jednak spróbować pierwszej metody, no bo ewidentnie druga by nie zadziałała. Liczmy na łut szczęścia, że rybka nie pokapuje się, że czyha na nią łowca.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce [*]
Ojciec: Trawiastooki [*]
Partner: Bursztynowy Wschód (zawsze w sercu </3)
Kukułka jest burą, wysoką i szczupłą kotką z ciemnymi tygrysimi pręgami. Na nosie posiada białą odmianę. A sam nos jest ciemno brązowy. Na przednich i tylnych łapach ma białe skarpetki sięgające do palców,co dotyczy też klatki piersiowej która jest tego samego koloru. Ma krótką, miękką i gładką sierść która dodaje jej uroku. Kolor oczu odziedziczyła po matce, czyli przybrały one oliwkową barwę.
Kukułka jest mieszanką swoich rodziców. Jest uparta i stawia na swoim kiedy uważa to za słuszne,lecz nie często to robi. Nie lubi walczyć gdy nie ma ku temu powodu. Woli się nie kłócic ale czasem może komuś zajść za skórę. Jest przyjazna i miła. Lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Nie lubi gdy ktoś ją kłamie.
Co on wyrabia? Kukułka była zdziwiona tym zachowaniem. Wyrzucił rybę na brzeg, ale nie na tyle daleko. Ryba miała już uciekać, ale wojowniczka szybko ją pochwaliła. Jedzenie nigdy się nie zmarnuje a zwłaszcza o tej porze roku. Kątem oka spojrzała na Borsuka z lekkim gniewem. Nie można skupiać się na dwóch rzeczach jednocześnie! Lepiej zapolować na małą rybę poprawnie, niż bić łapami gdzie popadnie na dużą rybę. Szczupak uciekł przez nagłe ruchy kocura. Kukułka odstawiła rybę na bok i gniewie popatrzyła na czarno - białego kocura. Nie powiem, Kukułczy Puch była lekko zawiedziona tą postawą. - Przed kim chcesz się popisać co? - spojrzała na niego z powagą. Czuła, że kocur chciał komuś pokazać, że jest lepszy. Jak tak dalej będzie robił to prędko treningu nie ukończy.
you're nothingshortof magical and
beautiful to mei'll neverhit thebigtime.............
.without you sotheycan k e e p their .......................» treasure and their t i e s to the machine « .........'cause I am the mother of Evangeline