Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
jasne, ale od razu powiem, że w Wichrze jest już Zawilcowa Skórka, także najlepiej by było, byś zastanowił(a) się nad innym imieniem - staramy się, by w obrębie klanu pierwsze człony się nie powtarzały :3
Futro Mleka pomimo sugestywnego imienia nie jest śnieżno białe. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że cała jest niebieska. Jednak bielą ścielą się jej palce w przednich łapkach, szyja z kawałkiem klatki piersiowej, oraz łatka na brodzie. Jest jeszcze niewielka, ma sztywne łapki, oczy niebieskie jak poranne niebo i bialutkie wąsiki. Nie jest może najdrobniejszą z rodzeństwa, ale na masywną również się nie zapowiada. Futro ma włos krótki, aż do ogona który szpiczaście kończy.
Mleko, tak jak wiele kociąt które mają dopiero jeden księżyc stanowi zagadkę - co z niej wyrośnie? Obecnie jest typowym kociakiem. Tu zobaczy, tam podbiegnie, za chwilę się potknie o swoje nóżki, tu poleci za motylkiem... tylko pytań za wiele nie zadaje, raczej słucha. A może jednak, tylko jej się wydaje że jest inaczej? Z pewnością będzie chciała udowodnić że jest silna, już teraz stara się odepchnąč resztę przy karmieniu by dla niej było co najlepsze.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Jeśli chodzi o posturę, kotka zdecydowanie wdała się w ojczulka. Szczupła sylwetka nie wróży jej raczej kariery zapaśnika, ale za to długie łapy pozwalają mieć nadzieję na to, że Wróbel będzie kiedyś dobrą łowczynią. Jeśli zaś chodzi o futerko, widać tu wyraźnie geny mamusi. Z tą różnicą, że bury kolor córeczki jakoś ładniej się prezentuje. Może to wina nieco bardziej szarego odcienia, albo równiejszego białego paska na brzuchu? Poza tym mała kulka ma futro zdecydowanie od rodziców dłuższe, pewnie odziedziczyła je po jakimś długowłosym dziadku. Obrazu dopełniają prążki o kształcie klasycznym oraz wielkie, niebieskie na razie oczy
Czy dwu księżycowe kocie może mieć wyróżniający je charakter? Zapewne matula Wróbelki jest zdania, że nie. A przynajmniej mała kotka ma takie wrażenie. Zresztą sama jakoś nigdy nie zdawała się bardzo wyróżniać. Ot, jeden z kociaków. Mały, szary wróbelek, nigdy nie wychodzący przed szereg, nigdy nie starający się wyróżnić, nie wrzeszczący, nie ganiający po całym obozie, nic nie psujący i niewpadający na starsze koty. Do tego dość nieśmiały choć, trzeba przyznać, ciekawski. Ale co komu po ciekawości, jeśli boi się szukać odpowiedzi na kłębiące się w łebku pytania? Tak, nie jest to najodważniejszy kot. Woli żyć w cieniu, już i tak zdążyła się do tego przyzwyczaić. Zawsze była, jest i prawdopodobnie będzie jedną z wielu podobnych sobie kociąt. A przynajmniej tak jej się wydaje.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
nie musisz pytać, możesz od razu pisać kp c: tylko prawdopodobnie będziesz musiała wybrać inne imię, bo w Wichrze jest już Wilk :>
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Jeśli chodzi o posturę, kotka zdecydowanie wdała się w ojczulka. Szczupła sylwetka nie wróży jej raczej kariery zapaśnika, ale za to długie łapy pozwalają mieć nadzieję na to, że Wróbel będzie kiedyś dobrą łowczynią. Jeśli zaś chodzi o futerko, widać tu wyraźnie geny mamusi. Z tą różnicą, że bury kolor córeczki jakoś ładniej się prezentuje. Może to wina nieco bardziej szarego odcienia, albo równiejszego białego paska na brzuchu? Poza tym mała kulka ma futro zdecydowanie od rodziców dłuższe, pewnie odziedziczyła je po jakimś długowłosym dziadku. Obrazu dopełniają prążki o kształcie klasycznym oraz wielkie, niebieskie na razie oczy
Czy dwu księżycowe kocie może mieć wyróżniający je charakter? Zapewne matula Wróbelki jest zdania, że nie. A przynajmniej mała kotka ma takie wrażenie. Zresztą sama jakoś nigdy nie zdawała się bardzo wyróżniać. Ot, jeden z kociaków. Mały, szary wróbelek, nigdy nie wychodzący przed szereg, nigdy nie starający się wyróżnić, nie wrzeszczący, nie ganiający po całym obozie, nic nie psujący i niewpadający na starsze koty. Do tego dość nieśmiały choć, trzeba przyznać, ciekawski. Ale co komu po ciekawości, jeśli boi się szukać odpowiedzi na kłębiące się w łebku pytania? Tak, nie jest to najodważniejszy kot. Woli żyć w cieniu, już i tak zdążyła się do tego przyzwyczaić. Zawsze była, jest i prawdopodobnie będzie jedną z wielu podobnych sobie kociąt. A przynajmniej tak jej się wydaje.
Hm, mogłabym w takim razie prosić o zmianę nicku na Przedrzeźniacz?
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
...ale jakie imię później miałaby twoja postać? Przedrzeźniająca Łapa? wybierz lepiej coś, z czego da się później zrobić imię dla wojownika bez konieczności zmiany. tu jest lista z propozycjami: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/...php?t=7110
a o zmianę imienia nie musisz prosić. piszesz po prostu kp z nowym imieniem i administracja zmienia je podczas nadania rangi i koloru grupy :>
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Jeśli chodzi o posturę, kotka zdecydowanie wdała się w ojczulka. Szczupła sylwetka nie wróży jej raczej kariery zapaśnika, ale za to długie łapy pozwalają mieć nadzieję na to, że Wróbel będzie kiedyś dobrą łowczynią. Jeśli zaś chodzi o futerko, widać tu wyraźnie geny mamusi. Z tą różnicą, że bury kolor córeczki jakoś ładniej się prezentuje. Może to wina nieco bardziej szarego odcienia, albo równiejszego białego paska na brzuchu? Poza tym mała kulka ma futro zdecydowanie od rodziców dłuższe, pewnie odziedziczyła je po jakimś długowłosym dziadku. Obrazu dopełniają prążki o kształcie klasycznym oraz wielkie, niebieskie na razie oczy
Czy dwu księżycowe kocie może mieć wyróżniający je charakter? Zapewne matula Wróbelki jest zdania, że nie. A przynajmniej mała kotka ma takie wrażenie. Zresztą sama jakoś nigdy nie zdawała się bardzo wyróżniać. Ot, jeden z kociaków. Mały, szary wróbelek, nigdy nie wychodzący przed szereg, nigdy nie starający się wyróżnić, nie wrzeszczący, nie ganiający po całym obozie, nic nie psujący i niewpadający na starsze koty. Do tego dość nieśmiały choć, trzeba przyznać, ciekawski. Ale co komu po ciekawości, jeśli boi się szukać odpowiedzi na kłębiące się w łebku pytania? Tak, nie jest to najodważniejszy kot. Woli żyć w cieniu, już i tak zdążyła się do tego przyzwyczaić. Zawsze była, jest i prawdopodobnie będzie jedną z wielu podobnych sobie kociąt. A przynajmniej tak jej się wydaje.
Dzięki za rady, karta postaci już gotowa, avatarek wstawię po akceptacji, ponieważ przed nią nie można rezerwować w schronisku
Jeśli chodzi o posturę, kotka zdecydowanie wdała się w ojczulka. Szczupła sylwetka nie wróży jej raczej kariery zapaśnika, ale za to długie łapy pozwalają mieć nadzieję na to, że Wróbel będzie kiedyś dobrą łowczynią. Jeśli zaś chodzi o futerko, widać tu wyraźnie geny mamusi. Z tą różnicą, że bury kolor córeczki jakoś ładniej się prezentuje. Może to wina nieco bardziej szarego odcienia, albo równiejszego białego paska na brzuchu? Poza tym mała kulka ma futro zdecydowanie od rodziców dłuższe, pewnie odziedziczyła je po jakimś długowłosym dziadku. Obrazu dopełniają prążki o kształcie klasycznym oraz wielkie, niebieskie na razie oczy
Czy dwu księżycowe kocie może mieć wyróżniający je charakter? Zapewne matula Wróbelki jest zdania, że nie. A przynajmniej mała kotka ma takie wrażenie. Zresztą sama jakoś nigdy nie zdawała się bardzo wyróżniać. Ot, jeden z kociaków. Mały, szary wróbelek, nigdy nie wychodzący przed szereg, nigdy nie starający się wyróżnić, nie wrzeszczący, nie ganiający po całym obozie, nic nie psujący i niewpadający na starsze koty. Do tego dość nieśmiały choć, trzeba przyznać, ciekawski. Ale co komu po ciekawości, jeśli boi się szukać odpowiedzi na kłębiące się w łebku pytania? Tak, nie jest to najodważniejszy kot. Woli żyć w cieniu, już i tak zdążyła się do tego przyzwyczaić. Zawsze była, jest i prawdopodobnie będzie jedną z wielu podobnych sobie kociąt. A przynajmniej tak jej się wydaje.
A tak sobie jeszcze pomyślałam, mogłabym zaklepać to ostatnie miejsce dla znajomej? Bardzo by chciała być w tym miocie, ale nie może chwilowo sama napisać, a boję się, że ktoś może zająć ostatnie miejsce