Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Wyszli. Sokół wciąż był zły i podminowany, nie podobało mu się to wszystko, bo teraz doskonale wiedział, że Gąska wcale taka święta nie była, a na dokładkę mieliła ozorem aż miło, opowiadając jakieś dyrdymały. Znał ją bardzo krótko, ale jawiła mu się jako nie do końca szczera jednostka, a już na pewno bardzo, ale to bardzo dziecinna, tak samo zresztą, jak jej siostra, która bez dwóch zdań potrzebowała czasu, żeby dorosnąć i zrozumieć, że pchanie łap w pułapki jest tak samo mądre, jak wsadzanie nosa w paszczę borsuka. Pierwsze, czego musiał nauczyć swoją terminatorkę, to z całą pewnością panowanie nad emocjami i panowanie nad własnym językiem, ze względu na co uznał, że musi zacząć od siebie, inaczej bowiem nigdy nie osiągnie tego, do czego dążyli. Zatrzymali się zatem po wyjściu z obozu, w Kolczastych Krzewach, gdzie kocur wbił szpony w jedną z gałęzi i wściekle ją rozszarpał jednocześnie informując Zaśnieżoną, że jeśli nie radzi sobie z gniewem, to jest to jeden z najbezpieczniejszych i najspokojniejszych sposobów na rozładowanie emocji. Mogła jeszcze iść zapolować, ale ponieważ na razie nie wiedziała, jak ma to zrobić, nie było takiej opcji.
- Idziemy – zarządził kocur kierując się prędko ku przejściu, które prowadziło ich ku Świszczącym Trawom. – Zmarnowaliśmy jeden dzień, więc teraz słucham, wszystko co wiesz o rangach, Kodeksie Klanie. Pokażę ci najbliższą okolicę obozu i nauczę walczyć, skoro masz taką gorącą krew – zakomunikował jeszcze, by wiedziała, na co właściwie się teraz porywają. Nie wydawał się być już zagniewany, ale mimo wszystko szumiało mu jeszcze w uszach i miał wielką ochotę trzepnąć Zaśnieżoną i jej siostrę za to, jak postąpiły. Koniec. Musiały dorosnąć, jeśli chciały dobra Klanu.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Posłusznie ruszyłam za swoim mentorem, ówcześnie żegnając się z Zajęczym Susem i niechętnie ze swoją siostrą, Gąską. Widziałam, że Sokoli nadal był na mnie zły, ale wierzyłam, że nie będzie mnie karcił za byle pomyłkę, nie będzie próbował mnie uderzyć, nawrzeszczeć. Nie powiem, bardzo stresowałam się w jego obecności. Poczłapałam łapami, trzymając głowę nisko, ale mimo to oglądałam scenerię, która się przede mną pojawiała. Wtedy poinformował mnie o innym rodzaju wyładowania emocji niż krzyczenie na Miętkę lub Gąskę. To było dosyć... kreatywne. Nie wpadłabym na to!
- Jeżeli dobrze liczę to mamy dziewięć rang w klanie - odpowiedziałam mu na zadane mi pytanie, siadając na ziemi i biorąc głęboki oddech. Nauczyłam się tego na naukach, więc muszę tylko wszystko mu ładnie wyśpiewać. Bez zająknięć. Bez pomyłek. - Są to: przywódca, zastępca, wojownik, terminator, medyk, terminator medyka, starszyzna, karmicielka i kocięta. Przywódca dowodzi całym klanem, jest tak jakby jego reprezentantem, bo w spotkaniach z innymi klanami mówi w imieniu całego Wichru. Ogłasza polowania, jeżeli mnie pamięć nie myli i mianuje koty na wyższe rangi czy zmienia imiona. Przywódca otrzymuje dziewięć żyć od Gwiezdnego Klanu. Natomiast zastępca to prawie przywódca - prawa łapa tego kota. Ogłasza patrole, może robić ceremonie... Wojownik to kot walczący w imię swoich braci, polujący zwierzynę, chodzący na patrole, wiedzący, czym jest kodeks i go szanuje, opiekujący się resztą swojego klanu, uczący koty na terminatora... Oczywiście nie tylko wojownicy, może to robić także zastępca lub przywódca.
Znów wzięłam głęboki oddech. Mam nadzieję, że Sokół nie pogniewa się, że tak dużo mówię, ale sam powiedział, że mam mu wyśpiewać wszystko, więc mówię mu wszystko.
- Terminator to kot dopiero uczący się na wojownika. Mianowany zostaje w wieku sześciu księżyców, bądź później, jeżeli akurat nie może przez na przykład problemy zdrowotne. Uczy się tych wszystkich rzeczy, które przydadzą mu się później. Musi również opiekować się swoim klanem, głównie starszymi, karmicielkami oraz kociakami - mruknęłam, lekko poruszając kącikiem swojego ogona. Takim terminatorem wreszcie zostałam ja! - Medyk to kot, który leczy oraz opiekuje się innymi kotami. Zna się na ziołach, roślinach i tych wszystkich specyfikach jak nikt inny. Z czego, co wiem czasami otrzymuje wiadomości od Gwiezdnego Klanu i może się z nimi komunikować. Terminator medyka to oczywiście kot, który na takiego medyka się uczy i jest kotem podobnym do zwykłego terminatora. Starszyzna to koty zbyt słabe albo zbyt stare, aby służyć dla klanu, a kociaki to koty, które są na to zbyt młode. Karmicielka to kotka, która spodziewa się bądź posiada małe kotki. Zazwyczaj tak jest, ale kotka może zostać karmicielką zamiast wojowniczką i zamiast pomagać klanu np. polując, kotka opiekuje się ciężarnymi i wychowuje kocięta.
Kaszlnęłam, kręcąc głową.
- Klan to miejsce, w którym wspólnie żyją koty. Jest to miejsce powiązanych ze sobą kotów, które walczą ramię w ramię, polują, uczą się, wspierają się nawzajem. Jest to jedna wielka rodzina, która musi się szanować. Nie ważne jest, że klan zmieni swoje położenie - najważniejsze jest to, że te koty są nierozłączną częścią klanu i to właśnie go tworzy. A kodeks? - Popatrzyłam mu się prosto w oczy. - Zbiór zasad, które musi przestrzegać każdy kot w klanie. Między innymi najpierw posilają się starsi oraz kocięta, trzeba chodzić na patrole, jeżeli zostaniesz do tego wyznaczony, pomagasz w kociarni, gdy cię potrzebują, przegoń każdego, kto naruszy granicę klanu.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Idziemy – rzucił tylko wojownik, kiedy dostrzegł, że jego terminatorka zbiera się do siadania. Nie zamierzał przebywać zbyt blisko obozu, miał swój plan i zamierzał go zrealizować i chociaż był nadal zły, z całą pewnością słuchał bardzo uważnie tego, co Zaśnieżona ma mu do powiedzenia. Skrzywił się lekko, gdy nazwała matki jakimiś karmicielkami i zastanawiał się poważnie, skąd jej się to wzięło. Ponieważ zaś był poirytowany, zamierzał wytknąć jej ten błąd, bo nie powinna opowiadać podobnych rzeczy, nie powinna uczyć kociąt jakiś dziwnych wyrażeń, jakich nie znał Klan. Kocięta miały jednak, jego zdaniem, zdecydowanie zbyt wybujałą wyobraźnię. Poruszył potem lekko nosem słuchając kolejnych rzeczy i uniósł brwi, po czym sapnął.
- Karmicielki? Nie wiem skąd ci się to wzięło, są matki i tak powinnaś je nazywać. Poza tym, co to znaczy, że przywódca ogłasza polowania? Każdy kot w Klanie ma obowiązek interesować się stosem zwierzyny i oceniać, czy ma sens zabijanie kolejnych zwierząt, czy jedzenia wystarczy – stwierdził udowadniając tym samym, że faktycznie w pełni orientuje się w tym, co właśnie powiedziała Zaśnieżona, chociaż całą swoją postawą sugerował, że ma to głęboko w nosie. Sokół jednak już taki był i koty w większości z czasem oswajały się z jego dziwnym podejściem do życia, do spraw, do tego, co się z nim wiąże. – Terminatorem medyka może być też wojownik, jak Lśniąca Sadzawka. A teraz posłuchaj się sama, mówisz o wzajemnym szacunku, a z Gąską skakałyście sobie do gardeł, jak strawa dla wron. Zapamiętaj dobrze lekcję. I nigdy nie wstępuj na teren innego Klanu. Na razie i tak nie możesz chodzić nad granice, a jeśli już, to tylko z wojownikami – powiedział uznając, że przynajmniej wiedzy w głowie Zaśnieżonej trochę jest. Strzepnął dość wściekle ogonem, gdy dotarli na miejsce, jakie sobie wybrał, wskazał jej wierzby, których nazwę mogła zapamiętać, kazał jej się nieco od siebie oddalić i spojrzał jej prosto w oczy.
- Walka – rzucił. – Pokaż mi, jak według ciebie atakuje się przeciwnika – nakazał siadając spokojnie, a potem przymknął ślepia.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
- W porządku - podniosłam się, słysząc jego rozkaz i potrząsnęłam porządnie ogonem, aby pozbyć się osadzonego na nim brudu. W końcu czystość to podstawa w życiu rozumnego kota. Tak powtarzała mi mama i doskonale zdaję sobie sprawę, jakie jest to ważne. O wiele lepiej prezentujesz się w oczach innych, gdy jesteś schludny.
- Ah-h... - Na moim pysku pojawił się grymas i skuliłam się, szurając łapą po ziemi, niezadowolona z poprawy. Ktoś mi mówił taką nazwę i myślałam, że jest poprawna, dlatego wypowiedziałam ją do mentora, ale cóż, to już się stało i nie mogę tego cofnąć. Kaszlnęłam, aby pozbyć się nieprzyjemnego uczucia i popatrzyłam wprost w oczy Sokolego. - Przepraszam za błąd, zapamiętam, że jest to niepoprawne i nie powinnam tego używać.
Naprawdę przywódca nie ogłasza polowań? A co jeżeli jakiś kot gdzieś wyjdzie i stanie mu się krzywda, nikomu nie powie gdzie idzie i nikt go nie znajdzie? Przecież przywódca albo zastępca powinni wiedzieć, gdzie, kto i kiedy ktoś wychodzi z obozu, ale skoro są takie zasady ustalone to nie mam nic do gadania i muszę zrozumieć, że tak już jest i nic z tym nie będę mogła zrobić. Nawet jeżeli bym chciała. Jestem w końcu tylko terminatorem.
- Powiedziałeś, że szacunek jest ważny. Powtarzam twoje słowa, Sokoli Cieniu - odparłam bez większych emocji w głosie. Możliwe, że palnęłam wcześniej jakąś głupotę, bo ja i Gąska do wzajemnego szacunku miałyśmy daleko, ale po prostu mówiłam to, co wiedziałam. Sam o to spytał, więc podaję mu poprawną odpowiedź, bez większego zastanowienia się nad tym.
- A czy ty mnie kiedyś zabierzesz do granic? - spytałam go, przyglądając się mu.
Serce zabiło mi mocniej, gdy wkroczył od razu na temat walki. Nie potrafiłam walczyć. W swoim życiu miałam tylko jeden sparing. Nie wiedziałam w ogóle, jak się powinno zaczynać walkę. Jestem tylko kociakiem, z nikim nigdy na poważnie nie walczyłam. Może podobnie jak z polowaniem? Odsunęłam się od kocura na kawałek i przykucnęłam, uginając swoje nogi, przednie wysuwając do przodu i bardziej zniżając, brzuchem nie dotykając ziemi, obserwując go w ciszy. Nie wysuwałam pazurów, bo wiem, że nie powinnam. Starałam się ciszej oddychać i patrzyłam w ciszy na jego ruchy, które teraz były praktycznie znikome. Następnie pomyślałam, że skoro stoi przodem to powinnam celować w pierś, czyli podgardle. Próbowałam wychwycić taki moment, w którym kocur najbardziej będzie miał odkrytą tą część. Po tym, wybiłam się tylnymi stopami i wysunęłam przednie łapy do przodu, aby nimi trafić w wybraną część kocura.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchała. To było w tej chwili najważniejsze, problem jednak polegał na tym, że Sokół nadal był jeszcze dość zirytowany i chociaż chciał zachowywać się nieco bardziej spokojnie, to jednak gniew nadal przez niego przemawiał. Wziął głębszy oddech, by nad sobą zapanować, bo nie mógł w końcu zachowywać się w ten sposób w stosunku do terminatora, nie mógł mu również dawać złego przykładu, więc wygładził futro i zmilczał jej uwagę, która w pierwszej chwili strasznie go zirytowała, i poczuł wielką chęć, by Zaśnieżoną co najmniej okrzyczeć. Uznał jednak, że lepiej faktycznie poświęcić się nauczeniu jej czegoś pożytecznego, a nie dalszemu darciu kotów, miał być w końcu mądrzejszy od młodej i jej siostry, które zdecydowanie niepotrzebnie wywołały cały ten bałagan, w którym zanurzył się razem z Zającem.
- Tak. Poznanie granic i całych terenów to jeden z elementów treningu i zajmiemy się tym jutro – zapowiedział całkiem spokojnie, a następnie złapał głębszy oddech skupiając się już w pełni na tym, co miało nadejść. Chciał zobaczyć, co robi i jak się porusza Zaśnieżona, by móc ocenić jej możliwości i ewentualne umiejętności. Kiedy na niego skakała, już odnotowywał w głowie błędy i wszystko to, co można skorygować, uznał jednak, że młoda wydaje się być chętna do nauki, więc po tym, jak usunął się z trasy jej skoku skinął na nią zachęcając, by podjęła znowu próbę ataku. Wydawało się, że może być kotem raczej zwinniejszym niż silniejszym, nie miała aż tak rozbudowanych mięśni, ale Sokół dawał sobie jeszcze chwilę na ocenę sytuacji. Zamierzał również dowiedzieć się, co ona sama o sobie myśli, czy postrzega się jako biegacza czy może siłacza – zapytał ją zresztą o to zanim wyprowadziła kolejny atak.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
- Lubię się wspinać i lubię biegać, a takie skakanie też jest świetne - powiedziałam pomiędzy braniem szybkich wdechów i wydechów. Zatrzymałam się, napinając wszystkie swoje mięśnie, gdy nie trafiłam w kocura i nie dziwiłam się ani trochę. Ja, mała, biała kotka, która dopiero co się uczy walczyć miałaby pokonać ogromnego kocura, który jest zastępcą Klanu Wichru? Potrząsnęłam ogonem, przymykając lekko oczy. Cóż, może teraz mi nie wychodzi, ale Sokół na pewno da mi cenne wskazówki, co do walki. - Dlatego sądzę, że jestem raczej zręczna. Jestem chudą kotką, dlatego wątpię, że mogłabym komuś zrobić jakąś krzywdę.
To kopnięcie Gąski i jej upadek był zaskakujący - przecież nie jestem aż taka silna. Może kotka jest taka słaba, że zrobiło to na niej wrażenie i przewróciła się? Nie mam pojęcia. Ale w tym momencie to już nie było ważne. Jest już dawno po tej nieszczęsnej ceremonii i teraz najważniejszy jest mój trening i sprawienie, żeby mój mentor nigdy nie był na mnie zły przez moje głupie wybryki.
Próbowałam z wyskoku i celując w pierś. Co mogłabym zrobić dalej? Jak mogłabym unieszkodliwić częściowo mojego przeciwnika? Wzrokiem poszukiwałam czegoś, co mogłoby być przydatne. Popatrzyłam przez chwilę na ziemię. Może jak się sypnie na przeciwnika to ten zostanie zdezorientowany? Warto próbować. Najpierw zrobiłam szybki krok do przodu, aby zbliżyć się do Sokoła, a następnie swoją chudą łapką uderzyłam w ziemię, rozpraszając ją i próbując wycelować wprost na swojego mentora. Mimo iż trochę obsypałam siebie, miałam nadzieję, że chociaż to się uda.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Wspinać. Można było zatem założyć, że faktycznie Zaśnieżona była dość zwinna i giętka, skoro tak, to trzeba będzie pomyśleć o nieco innych technikach walki niż całkowite frontalne ataki. Musiał jednak ocenić, jak się rusza i sprawdzić, czy chociaż próbuje zrobić coś niespodziewanego, bo dzięki temu będzie mógł za chwilę podjąć odpowiednie decyzje co do tego, jak postąpić i w którą dokładnie udać się stronę. Jak zareagować. Myliła się jednak zakładając, że przy małej sile nie może nikogo skrzywdzić – czasami więcej bolesnych ran było gorszych od jednej większej, a zmęczenie przeciwnika przeważało szalę zwycięstwa, co zamierzał jej zaraz wyjaśnić. Nie chciał jej atakować, bo wiedział, że jest na to za ciężki, zbyt masywny i zbyt niebezpieczny, ale mogła na nim potrenować, jednocześnie rozwijając swoją wyobraźnię związaną z tym, co może zrobić przeciwnik. Dlatego też Sokół postanowił ruszyć w wojenny taniec, gdy tylko Zaśnieżona wykona swój kolejny ruch.
Zaskoczenie! Doskonale. Może nie wyszło jej to teraz idealnie, bo brakło jej chyba na moment pewności siebie, ale i tak zdołała obsypać go ziemią, zamrugał, kiedy drobinki piachu dostały się do jego oczu i sapnął wściekle, potem potrząsnął łbem, a na jego wargach zagościł znany już krzywy, nieco kpiący uśmieszek, którym obdarzał większość Klanu.
- Dobrze. Wykorzystywanie otoczenia jest istotne w walce, zawsze możesz rzucać w przeciwnika śniegiem, piachem, możesz próbować z błotem albo liśćmi, zdezorientuj go. Możesz wykorzystać słońce ustawiając się tak, by świeciło zza ciebie, by oślepić wroga. Myśl, co masz pod łapą i działaj. I jeszcze jedno – nigdy nie patrz na miejsce, które zamierzasz atakować, oczy zawsze cię zdradzą – zakomunikował jej mentor podnosząc się i zaczynając krążyć, raz bliżej, raz dalej niej i kiwając na nią, by spróbowała jeszcze czegoś. Nie powinna sterczeć w miejscu, nie powinna tylko się przyglądać, musiała się nauczyć działania, już. – Skoro jesteś zwinna, to pomyśl, co zrobić, żeby mnie pokonać – dodał jeszcze nieco bojowo, ale zdecydowanie zachęcająco.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Rzuciłam swojemu mentorowi wesoły uśmiech, gdy okazało się, że zrobiłam coś prawie poprawnie, ale nie pozwoliłam się zdekoncentrować. Gdy zaczął krążyć wokół mnie, ja na ugiętych nogach również zaczęłam to robić. Patrzyłam się na niego w ciszy, patrząc na każde jego zbliżenie się do mnie i oddalenie, aby wyhaczyć coś, co mogłabym zrobić, aby pokazać mu jak bardzo zwinna jestem. Powinnam wykonać atak, który zakończy się inaczej niż się zapowiadał? To by było dobre i na pewno zaskakujące, jak na taką początkującą wojowniczkę. W końcu zwinne koty lubią sobie poskakać!
Wyczaiłam moment, w którym kocur był najdalej, abym nie wpadła w niego z impetem i żebym nie zaliczyła małego zderzenia pyskiem z jego piersią, a następnie zaczęłam biec w jego kierunku, wpatrując się ponownie w jego podgardle. Przypomniałam sobie o radzie, którą mi dał - nie patrz się w miejsce, w które chcesz uderzyć. Nie zamierzałam go jednak atakować, chciałam tylko, by tak pomyślał. Zamiast tego przebiegłam o wąs długości od niego, wciąż się rozpędzając. Mój wzrok jednocześnie szukał czegoś przydatnego i wtedy pojawił się on - kamień. Wbiegając na niego, wybiłam się lekko, kierując wszystkie cztery łapy na chłodny głaz. Najpierw przednie, które po zetknięciu z chropowatą powierzchnią lekko się ugięły, by zatrzymać siłę rozpędu, a zaraz później już ugięte tylne. Wszystkimi czterema łapami od razu się odepchnęłam, tracąc tylko niewielką część nabranego wcześniej impetu. Celowałam więc w grzbiet swojego mentora i gdyby mi się udało na niego wskoczyć - wbiłabym w jego futro swoje zęby, aby nie spaść.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Zadowolenie. Wiedział, że Zaśnieżoną na pewno ucieszy pochwała, tak to już było, miał jednak nadzieję, że młoda nie osiądzie na laurach i jednak będzie próbowała działać, co zaraz mu pokazała. Zapamiętała jego słowa o tym, że oczy mogą cię zdradzić i spróbowała wyprowadzić fortel, całkiem trafny i gdyby nie to, że Sokół był jednak doświadczonym wojownikiem, wylądowałaby zapewne na nim całym ciężarem ciała, a tak osunęła się po jego grzbiecie zahaczając na dłużej przednimi łapami na ciele swego mentora. Sokół otrzepał się, gdy tylko się rozdzielili i pokiwał głową na znak, że to było całkiem dobre i przemyślane działanie, musiała jednak na pewno jeszcze poćwiczyć. Doszedł do wniosku, że będzie musiał skonfrontować ją z jakimś innym terminatorem, poruszył nieznacznie ogonem i uznał, że porozmawia na ten temat z innymi mistrzami, by trafić na kogoś odpowiedniego.
- Dobrze. Jestem dla ciebie za wielki, żebyś dalej próbowała ze mną walczyć, ale teraz mniej więcej wiesz o co chodzi. Znajdę dla ciebie odpowiedniego przeciwnika, a ty powiedz mi teraz, gdzie najlepiej według ciebie celować, jeśli chce się zadać przeciwnikowi poważne obrażenia – odezwał się po chwili. – W tym czasie podejdziemy do Dzikiego Sadu, pod samą granicę i wrócimy do obozu przez Świszczące Trawy i Kolczaste Krzewy.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Ześlizgując się z grzbietu mojego mentora zaczęłam brać głębokie oddechy,aby złapać jak najwięcej powietrza, przymykając załzawione oczy przez zmęczenie, a może i nawet przez pyłki, które dostały się do moich oczu. Ten atak naprawdę zabrał mi wiele sił, ale cieszyłam się, że mi wyszedł. Wreszcie zrobiłam coś poprawnie! Upadając na ziemię, wstałam chwiejnie, próbując ustać na swoich lekko spiętych, przez nierozciąganie się, mięśniach, podnosząc wysoko łeb, na którym wymalowany był ponownie uśmiech od ucha do ucha. Ten trening jest super! Nie mogę się doczekać aż poznam coraz to więcej rzeczy, które przydadzą mi się, gdy już będę wojowniczką! A na pewno nie mogę się doczekać momentu, w którym nastąpi starcie z jakimś innym terminatorem. Będę starała się jak najlepiej wypaść. W końcu to byłaby porażka, gdybym przegrała z wyraźnie słabszym ode mnie, prawda?
- Gardło? - zapytałam, wpatrując się w jego ciemną sierść. Mama zawsze mi powtarzała, że podczas zabawy z moim rodzeństwem mam uważać na tą część ciała, ponieważ mogę zrobić im krzywdę, ale jako maleńki kociak nie za bardzo rozumiałam dlaczego, przecież ja nigdy bym im krzywdy nie zrobiła. Teraz, gdy byłam trochę zmęczona, czułam w tym miejscu wyraźne pulsowanie. Nie mam pojęcia, co to mogło być, ale pomyślałam, że skoro się rusza to musi być bardzo ważne, a skoro łatwo to miejsce zakryć brodą, dociskając ją do piersi to na pewno trzeba na nie uważać.
Kiwnęłam głową na znak zrozumienia przekazanej mi wiadomości. Wycieczka do naszej granicy? Świetnie!
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Też - zakomunikował w formie odpowiedzi Sokół, który nieznacznie poruszył uszami. - Co jeszcze? Nie ograniczaj się do jednego słówka, zastanów się i spróbuj ocenić, co mogłabyś ugryźć żeby bolało. Potem przedyskutujemy w całości wszystkie słabe punkty - dodał jeszcze uznając, że jego terminatorka zdecydowanie mogła się nieco bardziej wysilić, skoro już próbowała go atakować orientowała się nieco w tym, jakie części ciała były podatne na atak, a jakie niekoniecznie. Nie była również nowo narodzonym kociakiem, który nie ma pojęcia o świecie, więc musiała zdawać sobie sprawę z tego, co boli, a obok czego jest w stanie przejść w miarę obojętnie. Nie zamierzał podsuwać jej wszystkiego pod nos, bo mijałoby się to całkowicie z celem, poza tym ciekaw był, czy poza dużą zdolnością do gadania co ślina na język przyniesie, Zaśnieżona była w stanie również myśleć jakoś nieco bardziej kreatywnie, nieco bardziej otwarcie, a przede wszystkim, czy była w stanie wyjść poza schemat potakiwania jedynie głową. Na razie zapanował już nieco nad gniewem, jaki czuł, gdy opuszczali obóz, ale nie oznaczało to wcale, że już zupełnie się nie złości, a cały spór z Gęsią Łapą traktuje jako zupełnie nieistotne przepychanki.
- Sad. Wiesz co to jest? - zapytał jeszcze tak dla pewności, bo wiedział już, że nie wszystkie koty zdawały sobie sprawę z tego, czym jest to skupisko drzew, do jakich niesamowicie ich ciągnęło, chociaż trudno powiedzieć dlaczego właściwie.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
W sumie początkowo nie miałam pojęcia, co mam dalej powiedzieć mojemu mentorowi, ale po chwili słowa same przyszły mi na język. Sokół chciał, abym się trochę rozgadała na ten temat i pokazała, jak wiele wiem. Chciałam więc mu pokazać, że nie jestem maleńkim kociaczkiem, co nic nie wie, a terminatorką, która ma swój rozum i w tej główce ma coś oprócz bicia swojej siostry.
- Brzuch? Myślę, że jest to takie czułe miejsce, ponieważ koty często ukrywają go leżąc, siedząc zakrywając łapami czy nawet ogonem, w pozycji leżącej, a jeżeli nie byłoby to miejsce, które powodowałoby większe obrażenia to nie łatwo dałoby się to schować - przykładowo łapy, które chociaż zawinięte do tyłu, dalej są w zasięgu naszego ataku. Czasem koty przewalają drugiego na plecy, aby odsłonić brzuch. Poza tym, jak uderzy się tylnymi łapami w tą część ciała to czuje się taki nieprzyjemny ból, a co byłoby, gdybyś zaatakował z wysuniętymi pazurami? - Po skończeniu tych słów, wzięłam głęboki oddech. Miałam nadzieję, że będzie teraz bardziej zadowolony z mojej odpowiedzi. Mówiłam to, co uważałam za mądre, a pomijałam to, co w ogóle nie było przydatne w mojej wypowiedzi. Następnie zastanowiłam się nad jeszcze czymś. Nie mogłam przecież się ograniczać do tylko dwóch części ciała, skoro posiadaliśmy ich tak wiele.
- Myślę, że też ogon i uszy, chociaż nie jest to tak bardzo chronionym miejscem jak gardło czy brzuch, bo ich strata nie wydaje się być tak szkodliwa dla życia i zdrowia, jak w przypadku poprzednich. Łatwo uczepić w nie pazury, a wątpię, że pociągnięcie ich jest bezbolesne. Może mogłoby trochę unieszkodliwić naszego przeciwnika, gdybyśmy celowali w tak mało oczywiste miejsca? - Kiedyś ciągnęłam swoje rodzeństwo za ogon, gdy byłam młodsza, teraz oczywiście tego nie robię, ale pamiętam jęki mojej siostry, gdy jej to robiłam. Musiało ją to trochę zaboleć! - A oczy? Sypnęłam cię wcześniej piachem, trafiając w nie, Sokoli Cieniu. Myślę, że można byłoby w to też celować i oślepić przeciwnika bardziej lub mniej, gdyby wydawał się zbyt niebezpieczny dla nas i musielibyśmy zrobić coś bardzo szybko, aby uchronić się od ataku.
W sumie tyle tylko wiedziałam. Nie miałam już pomysłów, dlatego pozwoliłam sobie zakończyć. Sokoli na pewno doda też coś od siebie, gdybym cokolwiek pominęła albo popełniła jakąś znaczącą gafę. Następnie wysłuchałam jego kolejnego pytania. Sad? Nigdy nikt mi nie wytłumaczył, co to jest, ale wydaje mi się, że podobna nazwa obiła mi się ostatnio o uszy, gdy przysłuchiwałam się rozmowie jakiś kotów.
- Wiem, że jest takie miejsce jak Dziki Sad. - Zaczęłam, zupełnie nie wiedząc, co mam mu powiedzieć. Przecież nie wiem co to jest ten sad. Dlaczego mam zmyślać, że coś wiem? Ale z drugiej strony... chciał abym się wysiliła, a mi bardzo zależało na tym, by nie był niezadowolony z moich odpowiedzi. - Tam chyba jest dużo drzew. Sad to miejsce z drzewami, ale to nie jest las, bo w sadzie są TYLKO drzewa?
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchał. Nie zamierzał jej teraz przerywać skoro spełniała jego polecenie, a jej przemyślenia były w gruncie rzeczy całkiem trafione, poza dwiema uwagami, które postanowił jednak sprostować. Sam miał rozszarpane jedno ucho i doskonale pamiętał, jaki to był ból, jak lała się krew, jak to wszystko wyglądało i nie chciałby tego mimo wszystko powtarzać. Znosił mężnie rany, jak większość dziko żyjących kotów, ale równie dobrze zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele miejsc jest wrażliwych, jak wiele z nich warto byłoby chronić i osłaniać, co nie zawsze wychodziło.
- Nos. Generalnie pozbawienie przeciwnika zmysłów zawsze zadziała na twoją korzyć. Jeśli chodzi o utratę ogona to jest bardziej brzemienna w skutki niż rana na brzuchu, jeśli nie wierzysz, porozmawiaj z Malinową Gwiazdą albo z Zawilcową Skórką. Utrata równowagi to wieli problem. A uszy krwawią niesamowicie obficie – dodał jeszcze w formie wyjaśnienia, ale ponieważ nic więcej nie korygował, to jego terminatorka mogła podejrzewać, że przedstawiła jego zdaniem całkiem spójną całość. Mruknął jeszcze, że kiedy zacznie toczyć bardziej prawdziwe walki niż to skakanie, jakie dzisiaj sobie zafundowali, sama zorientuje się, co chciałaby chronić. Rzucił jeszcze, że najlepiej przytulić uszy do czaszki i starać się chronić gardło, by przeciwnikowi było trudniej się do niego dostać.
- Prawie. To fakt, że jest tam wiele drzew, ale przede wszystkim są to drzewa, na których są owoce, jak, hm, jabłka. Poza tym to drzewa, które zostawili tutaj Dwunożni i tym różni się to od lasu. Proszę, oto właśnie one – powiedział, gdy zbliżyli się do Sadu, a potem przemaszerował przez niego nie wykazując żadnych większych emocji, kierując się do granicy, którą chciał pokazać terminatorce, by ją sobie obwąchała i oznakowała po raz pierwszy w życiu. W końcu wypadało.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Również wysłuchałam, co miał mi do powiedzenia. Coś tak czułam, że pozbawienie niektórych zmysłów takich jak czucie i wzrok, które są bardzo potrzebne w życiu kota będzie poprawną odpowiedzią, ale nie spodziewałam się, że strata ogona ma tak ogromne konsekwencje. Kiedyś, jak byłam młodsza, wywaliłam się, gdy zawinęłam sobie nieświadomie ogon w łapy, ale nie sądziłam, że życie bez niego może okazać się takie trudne. Muszę kiedyś spytać Malinowej Gwiazdy albo Zawilcowej Skórki jak to jest żyć z takim mankamentem. I wtedy na język wpadło mi dość nurtujące mnie pytanie.
- Sokoli Cieniu, bo mama mi kiedyś mówiła, że czasem koty mogą urodzić się z takimi króciutkimi ogonami, że wygląda to, jakby ich wcale nie miały. Czy wtedy również mają bardzo utrudnione życie czy Gwiezdny Klan ich do tego w jakiś sposób dostosowuje, żeby nie było takich problemów? - spytałam, wpatrując się w niego. Mama mówiła również, że to rzadkość, ale że takie kotki się trafiają. Muszą mieć naprawdę źle w życiu! Nie wyobrażam się urodzić bez ogona, jak by wtedy musiał wyglądać świat, gdybym nie mogła utrzymać równowagi? - Czyli mam chować gardło i uszy podczas walki, zapamiętam.
- Czyli to oznacza, że w rejonach sadów kręcą się Dwunożni? - Zadałam pytanie, a moja sierść zjeżyła się lekko, gdy wypowiedziałam to słowo. Mówią, że są bardzo niebezpieczni i że nie można się do nich zbliżać, że jeżdżą Potworami i ciągle warczą. Nie widziałam żadnego, na moje szczęście, ale nie wiem jakbym zareagowała, gdybym jednak jakiegoś spotkała. Zapewne spróbowałabym uciec albo, co było bardziej prawdopodobne, przymarzłabym w miejscu i nie miałabym pojęcia, co ze sobą zrobić. Dlatego zapytałam się Sokoła na wszelki wypadek, gdybym musiała się przygotować na ewentualne spotkanie z tą kreaturą.
Gdy zbliżyliśmy się do granicy, zatrzymałam się i wzięłam głęboki oddech, aby zapamiętać ów zapach i aby zaznajomić się z nim. W końcu niedługo będę tutaj często przechodziła, a nie mogę zapominać ciągle zapachów, prawda? Również zaczęłam ze zmrużonymi oczami oglądać obraz, który znajdował się poza granicą, ale nie wydawał mi się aż tak interesujący, że mogłabym od razu wtargnąć poza tereny Klanu Wichru, a gdy już wykonałam wszystko, co chciałam, na polecenie Sokoła oznaczyłam po raz pierwszy granicę. Następnie spojrzałam się na swojego w mentora, oczekując dalszych informacji.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Mogą. Osobiście nie znam takiego kota, ale sądzę, że w takim wypadku sprawy mają się nieco inaczej. Wiem, o kotach które nigdy nie mówiły i umiały się przystosować do życia w takich warunkach, podejrzewam więc, że jeśli urodziłbym się bez ogona, umiałbym bez niego żyć – odpowiedział jej po chwili namysłu. Nie wiedział, jak dokładnie dobrać słowa, by w pełni zrozumiała jego przekaz, ale ostatecznie doszedł do wniosku, że najprostsze stwierdzenia faktów oraz brak kłamstw we własnej wypowiedzi są czymś najlepszym na świecie. Nie chciał wpajać w nią jakiś niemądrych przekonań, które nic ze sobą nie niosły. Lepiej pokazać jej, że ma się w czymś wątpliwości niż stuprocentową pewność, bo inaczej może stracić do niego nie tylko szacunek, ale i zaufanie, a nad tymi dwiema rzeczami właśnie całkiem intensywnie pracowali.
- Tak. Ale nie tutaj, to miejsce przypomina już nieco las, a zapach Dwunożnych dawno wywietrzał, więc na pewno nie było ich tutaj od księżyców. Nie sądzę, żeby tutaj wrócili – dodał jeszcze, by rozwiać jakiekolwiek wątpliwości swojej podopiecznej, a następnie zatrzymał się faktycznie nad granicą pozwalając, by Zaśnieżona zapoznała się z okolicą, by przekonała się, jak tutaj pachnie, a potem żeby faktycznie wykonała po raz pierwszy obowiązek, jaki ciążył na jej barkach.
- Pytania? – rzucił, kiedy ostatecznie odwrócił się w stronę Barwnej Łąki, którą kocicy zaprezentował, a następnie skręcił na Świszczące Trawy.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫