Płeć: Kotka
Matka: Mysi Krok †
Ojciec: Bukowa Kora †
Piórko [KG/GK]
Córka Mysiego Kroku poczuła gorycz i zdenerwowanie, gdy jej atak nie wyszedł, ale próbowała się opanować, gdyż nie chciała powtórki z rozrywki kiedy to biła się z Borsukiem i ledwo potrafiła w niego trafić. Chyba, że w ogóle go nie trafiła... nie pamięta i w sumie co za różnica.
- Spadaj Droździe - odpowiedziała zaczepnie brudna kupa sierści, specjalnie zmieniając ptaka, w imieniu czarnej kotki. - No i nie znam - stwierdziła zaciekawiona, patrząc na Kos wyczekująco. Co takiego córka Pierzastego Serca mogła jej przekazać o walce? W sumie z miłą chęcią wysłucha, ale to zaraz, bo najpierw ma ochotę wyrwać jej kilka kłaków z lewego boku oraz zemścić się za mówienie jej takich okropnych rzeczy. Ona terminatorką własnego brata? Haptfu! I to takiwgo ciamajdy? Prędzej, by go wytarzała w błocie i sprawiła, że by z nią oszalał, niż dała się uczyć Bobkowej Łapie.
- Ty patrz, Światełkowa Gwiazda idzie! - wykrzyknęła pokazując łapę w jakąś stronę, a nawet jeśli głupi plan nie wypalił, skoczyła w kierunku wybranego boczka swojej Mistrzyni chcąc ugryźć ją - niech ci będzie Droździe - lekko w najbliższy punkt, do którego dosięgnie.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Atak Czyny-50%-słaby
Unik Kos-50%-słaby
50-50=0%>>atak Koniczyny się nie udał
- Droździe? Oj, nie grab sobie Różyczko, bo cię naprawdę komuś oddam! - mruknęła Kos. Na stwierdzenie terminatorki trzepnęła uchem i uśmiechnęła się.
- Przede wszystkim nos i uszy - są dobrze ukrwione i bolą, jak w nie dobrze uderzyć. Oczy - można w nie wrzucić piach i już masz dodatkowe pole do popisu, przy oślepionym przeciwniku. Potem szyja - wiadomo, chwytasz za krtań i dusisz, niezbyt miłe. Na końcu możesz atakować łapy, ogon - to dekoncentruje przeciwnika, sprawia, że łatwiej go zaatakować. Gdybyś miała taką możliwość możesz też atakować brzuch, bo jest bardzo delikatny. - wyjaśniła na szybko koteczce i czekała na jej następny atak. Na jej słowa nie zwróciła nawet uwagi, wiedząc że to próba odwrócenia jej uwagi, po czym odskoczyła w tył, znów unikając zębów podopiecznej.
- Chcesz jeszcze coś wiedzieć, czy dalej będziesz próbować we mnie trafić jak jastrząb w lisa? - zapytała po tej akcji i ponownie świsnęła ogonem.
Płeć: Kotka
Matka: Mysi Krok †
Ojciec: Bukowa Kora †
Piórko [KG/GK]
Zaśmiała się na słowa swojej Kochanej Mistrzyni, nie sądziła, że kiedykolwiek będzie się tak dobrze bawić w czyjejś obecności, ze szczególnością, że nikt zazwyczaj nie potrafił z nią przez to, że większość jej słów to były wredne docinki, a tutaj taka niespodzianka. Kosowa Pieśń, która jakimś dziwnym trafem do niej dotarła i jeszcze się z nią jakoś dogaduje!
- Zapamiętam i kiedyś wypróbuję... na tobie na przykład - zaśmiała się i rzuciła w stronę swojej nauczycielki, która jakimś cudem znowu uniknęła jej ataku. Halo, czy ktoś może w końcu dać jej chociaż raz kogoś pacnąć lub ugryźć? Ile można! Ani razu nie trafiła w swojego brata, ani razu nie trafiła w swoją Mistrzynię. Frustracja i zdenerwowanie. Nie chce się jej już, musi się opanować, bo zaraz znowu będzie chodzącą kupką wściekłe sierści.
- A co mi możesz ciekawego powiedzieć, hm? - zapytała zaciekawiona, siadając na śniegu i wlepiając swoje pomarańczowe gały w córkę Pierzastego Serca tak jakby nic się przed chwilą nie wydarzyło.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151
Mistrz: Czaple Skrzydło[*]
Płeć: kotka
Matka: Pierzaste Serce[*]
Ojciec: Trawiastooki[*]
Partner: ...
Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Uffff. Więc w końcu skończyły to wygłupianie się i zabawę w bicie i mogły przejść do gadania, co o wiele bardziej podobało się czarnej wojowniczce. Zdążyła się wszak trochę zmęczyć tą bieganiną i wrzeszczeniem na Różyczko-Pchełkę, że robi coś źle. Ale, musiała to przyznać, bawiła się jak nigdy, nawet podczas własnego treningu nie miała takiej frajdy, gdyż była wtedy zbyt poważna, zbyt sztywna. Ta elastyczność jaką musiała bardzo szybko wymyślić przy Koniczynce jednocześnie wyjęła Kosowej kij z... pleców i pozwoliła dotrzeć do chmurki, na tyle, by ta była zainteresowana treningiem choć częściowo. Wracając jednak do tematu - usiadły na tym zimnym, mokrym śniegu, prosząc się o przeziębienie, kilkudniowe siedzenie w lecznicy i uprzykrzanie życia Łososiowi. I Kos zaczęła mówić.
- Na przykład, że musisz patrzeć na przeciwnika - jeśli jest, na twoje oko, silniejszy, powinnaś unikać walki w zwarciu, krążyć wokół i doskakiwać do czułych punktów. Z kolei jeśli przeciwnik jest zwinniejszy i będzie próbować tej taktyki na tobie, musisz go jak najszybciej unieruchomić i przygnieść do ziemi. Następnie, ważny jest teren. Nie tylko pod względem piasku i oślepiania, ale również położenia słońca, gdyż najlepiej jest, gdy masz je z tyłu głowy, a nie prosto w oczy, prawda? Nadążasz, Dzwoneczku? - przekazała swoją wiedzę i czekała na pytania... lub atak, bo po młodej podopiecznej mogła spodziewać się wszystkiego.