Malutka kotka o krótkiej sierści w kolorze kości słoniowej z ciemnobrązowym tikingiem. Ogromne zielone oczy patrzą w twoją stronę podejrzliwie, próbując przeszyć cię na wylot.
Łatwo daje się emocjom, jeszcze łatwiej ją sprowokować. Podejrzliwa. Choć równocześnie cały czas paskudnie niepewna siebie.
- Rojst to nasz przywódca! - Rozpoczęłam dumnie - Przybyliśmy niedawno na te tereny. - Przerwałam na chwilę próbując przypomnieć sobie wszystko co o nim wiedziałam, nie było tego za dużo. - On... ja... nie wiem. - powiedziałam z nutą złości w głosie. Denerwowała mnie moja wszechogarniająca nie wiedza na temat otaczającego mnie świata.
- Opuścił klan już dawno temu, ale pewnie ma tam rodzinę, znaczy, każdy jakaś ma, prawda? - Nie wiedziałam czy powinnam tyle mówić nieznajomej. "Głupia, teraz nad tym się zastanawiasz?" Przeszłam kilka kroków zmieniając pozycję, jednocześnie próbując zmienić temat.
- Lubisz być sama? Wiesz, skoro opuściłaś klan? - Sama choć doceniałam wszystko co dawała mi Pożoga, i chciałam być jej częścią, to nadal nieswojo się czułam w towarzystwie zbyt wielu kotów. Łatwo się wtedy gubiłam, łatwo jest mi zostać pominiętą i niezauważoną. Zaczęłam nerwowo drapać ziemię jedną łapką. "Ciekawe czy gdybym była tak dużym kotem jak Pomurnik dalej bym się tak czuła"
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Zmarszczki pokrywające jej pysk jeszcze się pogłębiły na słowa Spinki. Przywódca? Nasz przywódca? Czyżby Gwiezdni stracili resztki rozumu i postanowili nagle odejść od stosowanej przez kilkaset ostatnich księżyców terminologii, nazywając lidera Klanu imieniem jednoczłonowym? Szybko wątpliwości zostały rozwiane przez samą Spinkę, która jasno wyjaśniła, że Rojst jest liderem jakiejś niedawno przybyłej tu grupy, a w tym środowisku Pomurnik odnajdywała się doskonale; wśród samotników na Osiedlu istniało mnóstwo mniejszych lub większych stowarzyszeń, układów, konfederacji i zgrupowań. I żadne z nich nie robiło wokół siebie takiego zamieszania, jak na przykład Klany, których przybycie na te tereny pamiętali jeszcze liderzy gangu, a które zachowywały się tak, jakby były tu od zawsze.
- Wasz przywódca? Jesteście samotniczym ugrupowaniem? - zainteresowała się. Po odrzuceniu hipotezy o kukunamuniu Gwiazd, tylko to zdawało się mieć sens. - No pewnie, że jakąś ma. Każdy ma w końcu jakąś matkę i ojca. Ja na przykład mam siedemnaścioro rodzeństwa, wyobrażasz sobie? Przynajmniej miałam - i to wszystko w rodzinnym Klanie wspomnianego lidera, co więcej - w obrębie tej samej wesołej gromadki. Na dwóch jej odnogach. Z większością swojego rodzeństwa, zarówno z miotu, jak i starszym, Pomurnik nie miała żadnej bliższej relacji, ba! możliwe, że ci pozostali w Klanie nawet nie pamiętali o tak nieistotnym niuansie, jak jej istnienie.
- Taa, lubię. Opuściłam Klan nie z własnej woli i wyszło mi to raczej na zdrowie. Ale z drugiej strony, samotność w Klanie jest zupełnie inna, niż na wolności. W Klanie możesz sobie wegetować z boku i nie odzywać się do nikogo przez księżyce, a i tak będzie ci zapewniony jaki taki żywot i garść ziemi na grobie - chociaż trudno ukryć, że i w Klanie bywało chłodno i głodno. - Tu natomiast czasem musisz coś zrobić, wyjść z inicjatywą, wziąć los we własne łapy. Inaczej posłużysz za strawę dla wron.
Malutka kotka o krótkiej sierści w kolorze kości słoniowej z ciemnobrązowym tikingiem. Ogromne zielone oczy patrzą w twoją stronę podejrzliwie, próbując przeszyć cię na wylot.
Łatwo daje się emocjom, jeszcze łatwiej ją sprowokować. Podejrzliwa. Choć równocześnie cały czas paskudnie niepewna siebie.
Przekrzywiłam głowę w geście braku zrozumienia słuchając Pomurnik. Niemal każda kwestia którą poruszyła w jakiś sposób mnie zaskakiwała. "Samotniczym ugrupowaniem? O co jej chodzi? Siedemnaścioro rodzeństwa?!" I najbardziej kwestia klanów. Nie myślałam że zapewniały również takie opcje. "Nic nie robić? Tak po prostu? I dalej korzystać z ochrony i dobrodziejstw społeczności?" Dziwiło mnie to gdyż jedyny ład jaki dotąd poznałam to ład Pożogi, który nie znajdował miejsca dla wegetacji. "Nie chcieć się rozwijać? Być tylko obciążeniem dla klanu, kto by czegoś takiego chciał?" Klany rzeczywiście były dziwne, rozumiałam ich.
-Samotniczym ugrupowaniem? - zaczęłam zdziwiona - Jesteśmy Klanem! Klanem Pożogi! - odparłam dumnie wypinając pierś. Wydawało mi się że i tak powiedziałem jej do tej pory wiele, więc nie było sensu niczego ukrywać. Zresztą chyba... polubiłam kocicę.. chyba - Co prawda dopiero od kilku dni, i dalej jest nas niewielu, ale... - Mówiąc znowu zaczęłam chodzić zbierając myśli. - ale no... Rojst to naprawdę wspaniały przywódca, i ma wielką wizję! - Której sama jeszcze do końca nie rozumiałam, ale wolałam jednak zostawić tą myśl dla siebie.
- To całkiem sporo rodzeństwa, prawda? - Nie bardzo miałam pojęcie jak takie sprawy wyglądały u innych kotów - Ja mam... miałam czterech braci - Chciałabym wiedzieć co się z nimi stało po tym jak dwunodzy mnie wyrzucili, mogłam mieć tylko nadzieję że dalej żyją beztrosko w Starym Domu. - Znasz ich wszytych, to znaczy, twoich braci i siostry? Siedemnaście kotów to chyba więcej niż sama w życiu poznałam - Zaśmiałam się niepewnie, troszkę zawstydzona tym faktem.
- To trochę niesamowite, być wstanie radzić sobie tak dobrze samej, naprawdę! - To przywoływało moje wspomnienia z pierwszych tygodni życia w lesie. - Poznałam kiedyś taką kocicę jak ty, choć była duuuużo starsza, miała pewnie z kilka set księżyców! - Nie miałam pojęcia ile, ale na pewno była bardzo stara. - Ona nauczyła mnie podstaw, choć kiedy odeszła i tak nie potrafiłam ich dobrze wykorzystać. - Co niedługo się zmieni. Nie będę dłużej bezbronnym i głupim kociakiem, przynajmniej postaram się nim nie być.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Słowa Spinki wzbudziły w niej iskierki zainteresowania. Samotnicy z ugruntowanym planem, wiedzący, czego chcą, dowodzeni przez kocura jednocześnie odcinającego się od swoich korzeni, jak i nazywającego nowe ugrupowanie Klanem; ciekawa, bardzo ciekawa wizja. Może, a nawet na pewno, ciekawsza niż dołączenie do Klanu Cienia, który dla Pomurnik nigdy nie jawił się jako instytucja idealna.
- Wielka wizja... Możesz mi powiedzieć o tym Klanie coś więcej? W końcu ja też poszukuję swojego miejsca na świecie - pół zapytała, pół stwierdziła. Ha, czyżby przyszedł czas na zmianę planów życiowych? Nawet jeżeli nie, to przynajmniej otworzy sobie nowe okienko na świat.
- Sporo faktycznie, ale nie wszystkich znam. Sporo z nich odeszło z Klanu, lub umarło, jeszcze zanim się urodziłam - a pozostali nawet nie pamiętali jej imienia, czy nawet samego faktu jej egzystencji. Bo w końcu mało zaznaczyła się w istnieniu Klanu, kiedy jeszcze miała nieszczęście być w nim obecną. Zawsze była albo w lecznicy, albo gdzieś na uboczu, nigdy w centrum uwagi. Gdyby mogli ją teraz widzieć...
- Oj tam, świerszczyku mój, nie widziałaś moich pierwszych dni tutaj! Biłam się na Osiedlu z samotnikami, walczyłam ze szczurami, więcej niż raz uciekałam śmierci! Stąd mój przydomek - zaśmiała się niskim, świszczącym rechotem. - O, powiadasz? Dobrze jest korzystać z doświadczenia i wiedzy starych kotów, powiem ci. Sporo mogą nauczyć niedoświadczone koty... przynajmniej niektórzy, bo inni załatwią ci blizny na mordce.
Malutka kotka o krótkiej sierści w kolorze kości słoniowej z ciemnobrązowym tikingiem. Ogromne zielone oczy patrzą w twoją stronę podejrzliwie, próbując przeszyć cię na wylot.
Łatwo daje się emocjom, jeszcze łatwiej ją sprowokować. Podejrzliwa. Choć równocześnie cały czas paskudnie niepewna siebie.
Jaka jest Pożoga? Nie wiedziałam czy potrafię dobrze ubrać to w słowa. Ale chciałam spróbować.
- Rojs... my, choć dostrzegamy wiele zalet w społecznościach które zostały wypracowane przez cztery klany, to widzimy również ich poważne skazy i eee - wyraźnie zacięłam się w pół zdania spoglądając w niebo szukawszy inspiracji. "eee jak to dalej szło? aaghagh krzywa łapa! - znaczy, chodzi o to że... klany mają tego bzika na punkcie tej czystości krwi, często źle traktują koty wyróżniające się, takie jak ja chociażby. Nie raz skreślają innych z jakiś zupełnie błahych przyczyn kiedy... kiedy tych którzy naprawdę zawinili wywyższają.- Plątałam się w tym co próbowałam powiedzieć, klany znałam tylko z opowieści, a nie chciałam powiedzieć jakiejś dużej głupoty. - Dla nas liczy się tylko to że kot chce się doskonalić i rosnąć w siłę - Wypięłam pierś dumnie - Nie ważne czy jest mały, nie ma łapy czy ma inny kolor futra, jeśli chce pomóc rosnąć klanowi to będzie traktowany na równi z całą resztą!! - W końcu złapawszy wenę ostatnie zdanie wypowiedziałam już niemal jak na rozkaz.
- Przynajmniej tak to tłumaczyły starcze koty, które miały z klanami do czynienia. Trochę takich u nas jest, ja jestem po praz pierwszy w tej okolicy. - Powiedziałam już ciszej, z lekką skruchą w głosie.
- Rojst przyjął mnie, choć byłam zupełnie nikim, nic nie potrafiłam, nic nie wiedziałam - uśmiechnęłam sie do siebie. Miałam nadzieję ze nie nagadałam zbyt wielu głupot.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
xxxZima była najgorszą porą na zbieranie ziół, jeśli jakieś rośliny się uchowały były przemarznięte, albo przykryte warstwą śniegu. Pokrzywa nie była pewna tego, czy znajdzie cokolwiek, ale postanowiła spróbować - bez względu na to, czy zdecyduje się wrócić do Nowego Świtu, czy nie - dodatkowe medykamenty ich nie zabolą. Powinna się także zaopatrzyć w coś dla siebie, w razie potrzeby. Wolałaby uniknąć konieczności proszenia o pomoc. Lepiej nosić niż się prosić. xxxWybrała zalesiony teren na poszukiwania, nie tylko zgodnie z zaleceniami Fairego, ale tez dlatego, że pomiędzy drzewami było odrobinę mniej śniegu. Ruszyła przed siebie, węsząc i rozglądając się za czymkolwiek, co mogło okazać się leczniczym zielem.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
W trakcie poszukiwania ziół Pokrzywa natrafiła na gryzonia myszkującego w leśnym runie. Była to mysz, która nie była świadoma pojawienia się kotki w okolicy i dalej zajmowała się sobą i swoimi sprawami, które najwidoczniej miała. To sprawiało, że pojawiała się szansa na złapanie jej i wykorzystania do własnych celów, niezależnie jakie one by były, czy to było jedzenie, czy jeszcze coś innego.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX Mysz, hm? Nie do końca tego się spodziewała, ale... Zawsze to jakiś drobny posiłek. Skoro już wpadła jej pod łapy, to czemu by nie skorzystać? Ugięła łapy, obniżając całe ciało i uważając, aby długie futro nie dotykało ziemi. Głowę i ogon ustawiła na równi z grzbietem, a następnie upewniła się, że jest zwrócona w kierunku swojej ofiary pod wiatr. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, starając się zakraść do zwierzyny w bezszelestny sposób. Chciała podejść do myszy, skoczyć i przyszpilić ją do ziemi.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Tak więc decyzja padła jednak na upolowanie myszy. Pokrzywa zachowując wszystkie zasady polowania zaczęła skradać się w stronę gryzonia. Podejście nieświadomej niczego myszy nie zajęło jej zbyt wiele czasu, a na dodatek także udało się za pierwszym podejściem, gdyż kotka sprawnie przyszpiliła zdobycz do ziemi tak jak sobie to wcześniej zaplanowała.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX Zrobiła sobie krótką przerwę na posiłek, nastawiając czujnie uszy. Nie lubiła jeść na otwartych przestrzeniach, czuła się wtedy bardzo odsłonięta i bezbronna, dlatego szybko dokończyła posiłek, nie pozostawiając niczego prócz kości. Fairy dawno temu poinstruował ją, żeby zbierała wszystkie zioła, nawet te, których nie rozpoznaje, niestety mysie wnętrzności nijak nie wpisywały się w ten zakres. Samotniczka zakopała resztki myszy pod grubą warstwą śniegu, oblizała pysk z resztek krwi i ruszyła na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Po krótkiej przerwie kotka wróciła do swoich poszukiwań i tym razem również na coś natrafiła. Tym razem jednak nie była to zwierzyna, a w końcu jakaś roślinka. Zielona, szorstko owłosiona, z dużymi kwiatami zwisającymi na szczycie łodygi i wydzielająca całkiem przyjemny, choć o tej porze roku raczej już słaby, zapach. Jednak jako iż była to pora zimna nie było wiele tych, które nadawały się do użytku, chociaż po wyglądzie rośliny dało się wywnioskować, że możliwe że jeszcze coś z tego znaleziska może będzie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX Pomimo niesprzyjającej pory roku udało się jej znaleźć jakąś wonną roślinę, potencjalny medykament. Zatrzymała się przy niej na moment, przyglądając się jej budowie, wdychając delikatny, przyjemny zapach. Samotniczka nie była w stanie oszacować, czy rzeczywiście ziele jest użyteczne, a jeśli tak, to do czego. Nie spotkała się z tą rośliną do tej pory, choć jej zapach odrobinę przypominał warzywo spożywane przez ludzi. Miało jakiś związek? Może, może nie. Miała wątpliwości co do tego, która część szorstko owłosionej rośliny była (o ile) przydatna. Gdyby nie wyprawa do nory z ziołami za czasów, gdy przynależała do Nowego Świtu, skupiłaby się wyłącznie na liściach, tam jednak nauczyła się, że i korzenie mogą leczyć. Dlatego kocica starała się zebrać zioło w całości, zarówno liście, łodygę jak i korzenie, najwyżej później będzie się martwić.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Kotka zebrała w tym momencie wszystko co z jej znaleźnego zioła udało się uzyskać w tej chłodnej i kompletnie nieprzyjaznej dla większości roślin porze zimowej. Może i nie było tego jakoś zbyt wiele, ale to zawsze było coś. Teraz skoro nie pozostało w tym miejscu nic więcej do zebrania pozostawało iść szukać dalej albo wracać.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX Pokrzywa nie dostrzegła tego od razu, ale podczas zbierania zauważyła, że roślina została dotknięta mrozem. Niewiele z jej części zdawało się być rzeczywiście zdatne do użytku, poza jednym liściem. Użyteczne, czy nie - zabrała wszystko. Wypuściła powietrze nosem, czując głęboki zawód swoim stanem wiedzy. Swoim, Fairy'ego. Tym, jak potraktowały ich klany... Ciekawe, czy coś się zmieniło podczas jej nieobecności. Jedne było pewne - nie chciała się pokazać na granicy z wyłącznie jednym, bardzo licho wyglądającym ziołem. Nie wiedziała, czy uda się jej znaleźć coś więcej, ale nie dowie się, póki nie spróbuje. Zresztą, co innego miała do roboty? Skierowała się w głąb lasku, rozglądając się za kolejnym medykamentem, który zdołał uchronić się przed zimnem.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Pora roku zdecydowanie nie sprzyjała poszukiwaniom roślin, jednak nie wszystko chyba zostało jeszcze zakopane pod śniegiem czy zmizerniałe, ponieważ Pokrzywie udało się natknąć na kolczasty krzew, który miał ciemnozielone, błyszczące z wierzchu liście oraz czerwone owoce, które były bardzo dobrze widoczne na ich tle.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-