Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Widząc drapieżnika Żwirowa Łapa szybko zmieniła kierunek, nie zamierzała walczyć jeśli nie było to konieczne. Później poinformuje Zimną Krew o zagrożeniu dla młodych terminatorów na terenach Klanu Cienia, a póki co ruszyła dalej w poszukiwaniu zwierzyny.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Zimna Krew robił wszystko dobrze, ale jakieś poruszenie w krzewach nieopodal spłoszyło zająca. Nie była to jeszcze przegrana sprawa, na szczęście. Wojownik mógł spróbować jeszcze dogonić biegnącego uszaka.
Terminatorka natomiast postanowiła zignorować drapieżnika, a do jej nosa doleciał zaraz zapach myszy. Jeśli poszła w jej kierunku, zauważyła, że ta jest martwa. Czyżby to również była sprawka łasicy?
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
A już go miał.
Zimna Krew rzucił się pędem za uciekinierem, w końcu próbując go złapać.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Podeszła szybko do martwej zwierzyny, zachowując jednocześnie czujność czy aby na pewno w okolicy nie ma sprawcy wypadku, po czym zakopała ją w ziemi. Nie wiadomo kto lub co ją zabiło. Po pozbyciu się zwłok ruszyła w dalszym poszukiwaniu.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety, pogoń za zającem była sporym wyzwaniem dla nie-Wichrzaka. Uszak tak się rozpędził, że wojownik nawet nie wiedział kiedy ten zniknął mu z pola widzenia.
Nie wiadomo, co ją zabiło, to prawda. A to nie był koniec, bo kilka kroków dalej kocica zobaczyła ten sam obrazek, tyle że zamiast myszy był rudzik. Tak samo martwy, tak samo ciepły. Może warto było go zabrać potem do obozu?
Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Widząc kolejną zwierzynę która przed chwilą była jeszcze ciepła... tym razem dłużej się zastanowiła co z nią zrobić i tym razem jedynie przysypała liśćmi, później spyta Zimną Krew czy się po nią powinna wrócić, a potem... szła dalej z nadzieją na coś żywego.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
No cóż.
Polowało się dalej. Świat się jeszcze nie skończył, a Zimna Krew ruszył dalej.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocica nie była przekonana czy warto było wziąć rudzika do obozu, więc zakopała go bez żadnych deklaracji. Nagle obok jednego z kamieni zauważyła poruszenie: to spory, długi zaskroniec, żywy dla odmiany.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Skradając się, ruszył ku wróblowi.
Co jakiś czas zatrzymywał się, by ten go nie dostrzegł. W końcu spróbował go złapać.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Widząc zaskrońca zmrużyła ślepia i nie do końca przekonana jak do niego podejść zdecydowała się przyjąć pozycję łowiecką, spłycić oddech, przenieść ciężar na tylne łapy oraz uważając aby nie nadepnąć na jakąkolwiek gałązkę zakraść się pod wiatr do wężopodobnego, co jakiś czas przystawała lub chowała się pomiędzy krzakami, a gdy doszła dość blisko wyskoczyła z zamiarem przegryzienia głowy.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Terminatorka robiła wszystko prawidłowo, do jej techniki nie można było się przyczepić. Pech chciał, że zaskrońca coś spłoszyło i magicznie zniknął w wysokich trawach.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
(Ja ci dam 30 exp guwniarzu, to twoja wina) W końcu mu się powiodło. Zimna Krew w zręczny sposób pochwycił wróbelka, a następnie wyruszył na dalsze łowy.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Żwir zdecydowanie wyróżnia się smukłą, elegancką sylwetką i tym, że nieco przewyższa swoich pobratymców. Porusza się z pewną lekkością, a długie futro nie sprawia wrażenia napuszonego, ale delikatnie przylizanego. Włos przybrał barwę czarną, poznaczoną małymi rudymi plamkami na przykład na karku, pod oczami, w okolicy prawej brwi, piersi, barków czy lewej łapy. Gdyby rdzawa barwa pokrywała większy obszar jej ciała można by zapewne dostrzec na niej cętkowane prążki.
Głowa koteczki jest proporcjonalna do reszty ciała, a strop nosa prosty, momentami nawet minimalnie wklęsły, dając wrażenie wysmuklonego. Na świat spogląda już wybarwionymi, oliwkowymi ślepiami, które w zależności od padania światła mogą sprawiać wrażenie bardziej zielonkawych, lub złotawych. Uszy koteczki osadzone na czubku łba, przyozdobione delikatnymi pędzelkami.
Oszczędna w słowach, co prawda nie aż tak jak Cichy Deszcz, jednak podobnie do matki - czego nie powiedziała to pokazała mową ciała. Księżyce kurowania się sprawiły też, że Żwir nauczyła się doceniać spokój i odpoczynek, zwracać uwagę na szczegóły. Nie sprawia w tym jednak wrażenia myśliciela, czy romantyka, a bardziej cichego obserwatora. Podobnie przygląda się rozwojowi sytuacji w Klanie Cienia i cicho popiera ojca i Psią Gwiazdę, czy ma ku temu jakiś szczególny powód? Oczywiście, w głębi duszy sama chciałaby być mianowana szybciej na terminatora i szczerze pluje sobie w brodę za swój pech, że akurat musiała przesiedzieć tyle czasu w Korzennej Jamie, dlaczego więc miałoby się tego odmawiać innym kiedy czują się na siłach? Poza tym Psia Gwiazda był przywódcą od długich księżycy, synem poprzedniego przywódcy, dlaczego miałaby się buntować przeciwko komuś pod kogo łapami Klan Cienia rośnie w siłę? Tłumaczenie się znakami od Gwiezdych wydaje jej się głupotą, bo nawet jeśli istnieją powinni interesować się Srebrną Skórką, zamiast wtykać nos między sprawy żyjących.
Gad [KC] || Bobrzy Bór [GK]
Mruknęła nieszczęśliwa gdy zaskroniec się ulotnił. Wyszła więc z pozycji łowieckiej i ruszyła w poszukiwaniu znowu - czegoś żywego.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dalsze łowy… no powiedzmy. Wojownik zauważył nagle coś niepokojącego: na wydeptanej trawie leżała kuropatwa, martwa od jakiegoś czasu. Pachniała dobrze, była ciepła. Nie miała na sobie oznak walki.
Nie było co się zniechęcać! Po przejściu kilku lisich długości do nosa Żwirowej Łapy doleciał zapach zająca, a gdyby przeszła jeszcze kilka kroków, zauważyłaby, że skubał sobie trawkę. Czy to ten sam, co uciekł Zimnej Krwi? Hihi.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Dziwny widok na kilka chwil przykuł jego uwagę. Zimna Krew pozostał czujny, nieco ostrożniej przemierzając kolejne fragmenty Mechowiska.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła