Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Kot ryczał dalej jeszcze przez chwilę, zanim uspokoił się na tyle by cokolwiek odpowiedzieć. Popatrzył wtedy na Brzózkę wielkimi oczami i stwierdził:
- Może... Może po drugiej stronie drogi... Może tam znajdę miejsce dla siebie...
Czknął po tym głośno, a spazmy płaczu wciąż wstrząsały jego ciałem. Z opuszczonym ogonem i oklapniętymi uszami ruszył przed siebie, kierując się faktycznie ku granicy Klanu Wichru, do grzmiącej ścieżki.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wzdycha ciężko i oblizuje ciemny nos, gdy nieznajomy odchodzi w swoją stronę. Dopiero po czasie dociera do niej, że typ idzie szukać szczęścia w okolicy grupy Rosomak, więc niekoniecznie uda mu się tam znaleźć swoje własne, nienaruszalne, ale już znajduje się zbyt daleko by Brzózka chciała za nim krzyczeć i zatrzymywać na kolejną rozmowę. Nie, lepiej niech już sobie idzie! Zostawia po sobie jedynie dziwną atmosferę, więc szara terminatorka przez moment jeszcze siedzi nim przypomina sobie, że była w środku polowania. Bierze poprawkę na kierunek wiatru i rusza na dalsze poszukiwania piszczek.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Brzózka ruszyła przed siebie i może to skołowanie przebytą sytuacją sprawiło, że nie zauważyła w pierwszej chwili kto jej się przygląda. Ledwie parę kroków dalej bowiem, na powalonej gałęzi drzewa, siedział wielki kruk i z zaciekawieniem przyglądał się szarej kotce swoimi błyszczącymi oczami. Nic nie robił, wyraźnie nie zamierzał zaatakować ani zmienić swojego punktu obserwacyjnego. Tylko siedział i kręcił głową, patrząc na Brzózkę raz jednym, raz drugim okiem.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Brzózka zatrzymuje się w pół kroku z uniesioną łapą, gdy dostrzega czarne piórka w pobliżu. Mruga kilkukrotnie i przechyla lekko łeb w niemym pytaniu, gdy ptaszysko się jej przygląda. A co to za dziwna piszczka, że nie ucieka?? Bo mimo rozmiarów skrzydlatego, terminatorce nawet przez myśl nie przychodzi, że może mieć do czynienia z drapieżnikiem – spójrzmy na takiego zająca, też jest ogromny, a jakoś na koty nie poluje!! Brzózka kojarzy takie gawrony ze stosu zwierzyny zresztą, ten jest nieco wyrośnięty, ale to nawet lepiej, będzie czym się pochwalić.
Nie bawi się w podchodzenie go zgodnie ze znanymi go zasadami, bo przecież ptaszysko zobaczyło ją jako pierwsze. Zamierza skorzystać z tego, że dzieli ich nieduży dystans – w dwóch czy trzech susach dostać się do swojej ofiary i wgryźć się w jedno ze skrzydeł, by je uszkodzić.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: krytyczny! -> [(12+9) - (12+8)]*1.5 = 2 HP
Atak kruka: słaby -> [(15+9) - (5+16)]*0.5 = 1 HP
Kocica rzuciła się na ptaka, a zaskoczony ptak zamachał skrzydłami. Brzózka zdążyła złapać za skrzydło i wyrwać jedno (jedno) pióro z poruszającego się skrzydła, a ptak w odwecie dziabnął ją w głowę. Wydawać by się mogło, że to była pora by kruk sobie odleciał, ale zamiast tego zatrzepotał skrzydłami i wylądował na drugim końcu gałęzi, uparty by zachować swoją miejscówkę.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Pozbawia ptaszysko całego jednego pióra. Nieco bardziej cierpliwy kot mógłby uznać, że to w porządku, że małymi krokami do celu i jak wyrwie mu wystarczająco wiele lotek to efekt osiągnie ten sam co przy złamaniu skrzydła. Jednak Brzózka w żadnym wypadku do cierpliwych kotów nie należy, więc tylko prycha ze złością, wypluwając pióro. Czoło pulsuje po zderzeniu z dziobem, a wredna piszczka nie odlatuje za horyzont, a przesiada się na tej opadłej gałęzi.
No jawnie nie uznaje terminatorki za zagrożenie. Jeszcze tylko brakuje żeby ze znudzeniem się zaczął czyścić!! Szara puszy gniewnie swoje krótkie futerko i ponawia atak. Znowu rzuca się w stronę ptaszyska, chcąc zatopić kiełki w jego skrzydle. Tym razem z pewnością wszystko pójdzie zgodnie z planem!
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: słaby -> [(18+9) - (11+8)]*0.5 = 4 HP
Atak kruka: krytyczny! -> [(13+9) - (12+16)]*1.5 = ujemny = 1 HP
Znowu się rzuciła na ptaka czym ptaszysko się już zupełnie wkurzyło. Brzózka oberwała znowu w głowę, ale zanim ptak się zupełnie poderwał w powietrze wyrwała mu ze skrzydła gębę pełną piórek, co wcale nie było imponującym wynikiem. Za to teraz zamiast ptaka na krzaku miała do czynienia z ptakiem w powietrzu który skrzeczał i machał skrzydłami i był bardzo niezadowolony.
KRUK: S: 9 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 38-4= 34/40 | W: 32-3= 29/35
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
Rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór
-> w kolejnej rundzie: statystyki w locie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Kończy z garścią piór i niezbyt inteligentnym wyrazem pyska. Ale że jakim cudem to się nie udało? Plan w założeniu był prosty, a w wykonaniu miał być jeszcze prostszy przecież. A tu proszę, porażka na całej linii. Dobrze, że i tak niezbyt używa zawartości głowy, bo tak jej ją dzisiaj obijają, że z pewnością sprawność mózgu jest obniżona! Brzózka wypluwa wszystkie pióra i zadziera łeb w górę na krążące ptaszysko. Wystawia mu język w odpowiedzi na jego gniewne krakanie i ugina pod sobą łapy. Skoro głupol dalej nie zamierza uciec, jak na piszczkę przystało, to ona go w spokoju nie zostawi. Wystawia pazury i czeka na odpowiedni moment. Gdy ptaszysko znajdzie się niżej gdzieś nad nią, zamierza wyskoczyć w górę i chwycić go pazurami, by z powrotem ściągnąć typa na ziemię.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: udany -> (12+9) - (8+9) = 4 HP
Atak kruka: udany -> (16+12) - (15+16) = ujemny = 1 HP
Brzózka skoczyła do góry. Kruk próbował ją dziabnąć. Brzózka wyrwała mu kolejne pióra, tym razem z drugiego skrzydła. A kruk znowu dziabną ją w głowę. Jak tak dalej pójdzie to kruk może dodziobie się do orzeszka który był mózgiem Brzózki.
BRZÓZKA: S: 9 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 4 | HP: 58-1= 57/65 | W: 43-3= 40/55 || przerzuty: 0/2
Rana 0. stopnia: obolały policzek
Rana 0. stopnia: obolały drugi policzek
Rana 0. stopnia: pacnięcie w brodę
Rana 0. stopnia: dziabnięcie w czoło
Rana 0. stopnia: kolejne dziabnięcie
Rana 0. stopnia: jeszcze jedno dziabnięcie
KRUK: S: 12 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 34-4= 30/40 | W: 29-3= 26/35
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
Rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór
Rana 0. stopnia: kolejne wyrwane pióra
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Z powrotem na ziemię to udaje jej się ściągnąć co najwyżej kilka piórek. Ani trochę nie jest zadowolona, ale już zadecydowała, że zaniesie durne ptaszysko na stos. Albo prosto do kociarni i będzie wmawiać, że je wstępnie oskubała żeby maluchy się nie męczyły. Teraz jednak durny gawron lata jej nad głową, dziabie ją po czole i ani nie ucieka, ani nie wybiera się na stos. Szara terminatorka znowu przyczaja się do skoku, tym razem zamierza jednak chwycić przeciwnika zębami za skrzydło. I naiwnie liczy na to, że tym razem rzeczywiście uda się jej trafić na jakiś twardy element, a nie parę piórek.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: słaby -> [(17+9) - (12+9)]*0.5 = 2 HP
Atak kruka: nieudany
W takim tempie to Brzózka faktycznie tego ptaka w całości oskubie, bo tym razem przy jej skoku udało jej się trafić! Ale nie w skrzydło. Tylko w ogon. Z którego wyrwała całkiem spore pióro, co mocno wkurzyło ptaka. Kruk zaskrzeczał paskudnie i spróbował zaatakować, ale zupełnie mu nie wyszło.
BRZÓZKA: S: 9 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 4 | HP: 57/65 | W: 40-3= 37/55 || przerzuty: 0/2
Rana 0. stopnia: obolały policzek
Rana 0. stopnia: obolały drugi policzek
Rana 0. stopnia: pacnięcie w brodę
Rana 0. stopnia: dziabnięcie w czoło
Rana 0. stopnia: kolejne dziabnięcie
Rana 0. stopnia: jeszcze jedno dziabnięcie
KRUK: S: 12 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 30-2= 28/40 | W: 26-3= 23/35
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
Rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór
Rana 0. stopnia: kolejne wyrwane pióra
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro z ogona
-> od przyszłej tury: celność -1 ze względu na spadek wytrzymałości
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wywija rozgniewana ogonem na boki, gdy po raz kolejny tego dnia (KOLEJNY) zostaje z samymi piórami w pysku. Zero smaku krwi i innych takich świadczących o tym by przedostała się przez zewnętrzną pokrywę. I gdyby Brzózka nie znała gawronów to by podejrzewała, że składają się z samych piór i nie ma co się męczyć, bo i tak nikt się tym nie naje. Ale widuje je czasem na stosach i wie, że to nieprawda.
– Wkurzasz mnie typie. – oświadcza do fruwającego i (nikogo to dziwić nie powinno) ugina łapy do kolejnego wyskoku. Może celowanie w skrzydła jest bez sensu – one to prawie same pióra – więc teraz zamierza przejechać mu pazurami po brzuchu, gdy tylko znajdzie się nad nią.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: krytyczny! -> [(15+9) - (5+9)]*1.5 = 15 HP
Atak kruka: nieudany
I może to było jakieś podejście? Bo nagle sytuacja nabrała dość dramatyczny obrót: Brzózka pazurami rozcięła skórę na brzuchu kruka, powalając go przy tym na ziemię, gdzie przez chwilę pozostawał w bezruchu. Jednak nie na długo, i po chwili się otrząsnął, wstał, spróbował nawet zaatakować Brzózkę, ale w tym skołowaniu mu nie wyszło.
BRZÓZKA: S: 9 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 4 | HP: 57/65 | W: 37-3= 34/55 || przerzuty: 0/2
Rana 0. stopnia: obolały policzek
Rana 0. stopnia: obolały drugi policzek
Rana 0. stopnia: pacnięcie w brodę
Rana 0. stopnia: dziabnięcie w czoło
Rana 0. stopnia: kolejne dziabnięcie
Rana 0. stopnia: jeszcze jedno dziabnięcie
-> celność -1 ze względu na spadek wytrzymałości
KRUK: S: 12 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 28-15= 13/40 | W: 23-3= 20/35
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
Rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór
Rana 0. stopnia: kolejne wyrwane pióra
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro z ogona
Rana 2. stopnia: rozcięcie na brzuchu; krwawi; w następnej kolejce 3HP, później 2HP aż do końca walki
-> celność -1 ze względu na spadek wytrzymałości
-> w kolejnej turze: spadek statystyk o 1/4; statystyki kruka na ziemi
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ciężko określić kto jest bardziej skołowany – ptaszysko, które niespodziewanie zarobiło konkretną ranę w brzuch, czy może terminatorka, która przez cały dzień miała wyjątkowego pecha, a tu nagle proszę. Opada na ziemię, łapy ma zakrwawione i uderzenie serca później zdziwienie ustępuje ekscytacji. I przypływowi niepohamowanej pewności siebie. No jasne, że jej wyszło! Jest super! Jest najlepsza!
Uskakuje przed dziobem z łatwością – durne ptaszysko – i rzuca się w stronę gawrona nim przyjdzie mu do głowy ponownie wzbić się w powietrze. Szara średnio ma siły na takie akrobacje, więc chce się wgryźć w ptasią szyjkę i zmierzać już do końca.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Atak Brzózki: krytyczny! -> [(16+9) - (12+6)]*1.5 = 11 HP
To był koniec. Brzózka dała radę dorwać się do szyi ptaka i chociaż ten ciągle się wyrywał i szarpał, nie dał rady się wyszarpać. Powoli jego siły odpłynęły aż w końcu - przestał się ruszać.
BRZÓZKA: S: 9 | Zr: 16 | Sz: 3 | Zm: 4 | HP: 57/65 | W: 37-3= 34/55 || przerzuty: 0/2
Rana 0. stopnia: obolały policzek
Rana 0. stopnia: obolały drugi policzek
Rana 0. stopnia: pacnięcie w brodę
Rana 0. stopnia: dziabnięcie w czoło
Rana 0. stopnia: kolejne dziabnięcie
Rana 0. stopnia: jeszcze jedno dziabnięcie
-> celność -1 ze względu na spadek wytrzymałości
+75 exp
KRUK: S: 7 (9) | Zr: 6 (8) | Sz: 6 (7) | Zm: 6 (8) | HP: 13-3-11= martwy /40 | W: 20/35
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
Rana 0. stopnia: wyrwane kilka piór
Rana 0. stopnia: kolejne wyrwane pióra
Rana 0. stopnia: wyrwane pióro z ogona
Rana 2. stopnia: rozcięcie na brzuchu; krwawi; w tej kolejce 3HP, później 2HP aż do końca walki
-> celność -1 ze względu na spadek wytrzymałości
-> w kolejnej turze: spadek statystyk o 1/4;
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę