Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
A jednak nie zdążyła w porę, by powstrzymać Klacz przed szukaniem. Strzepnęła wąsami ze zdenerwowaniem, patrząc, jak ta schyla się po trawę. To było takie... niepasujące. Z jednej strony była ona z ciążącymi wątpliwościami, gotując się, by zadać nieprzyjemne, bezpośrednie pytanie, zdjęcie źle założonego opatrunku z niedogojonej rany, a z drugiej Kraśna Klacz zajmowała sobie łapy zupełnie drobną sprawą, współpracując z nią przy tym jak gdyby nigdy nic, gładko i zwyczajnie. Słowa, które już zdążyły ułożyć jej się na języku, wydały jej się nagle nieodpowiednie. Musiała przełknąć je i poszukać nowych, przez co chwilę jeszcze patrzyła na kotkę w ciszy, marszcząc brwi, zanim w końcu się odezwała:
– Zmieniło się coś w twoich poglądach na byłych samotników – powiedziała z wyraźnym akcentem, dając do zrozumienia, że to nie jej własne określenie – że tak po prostu sobie ze mną rozmawiasz?
To już. Zaczęła. Nie opuszczała spojrzenia. Miała nadzieję, że przesłanie było jasne; jeśli nie, mogła je Klaczy dookreślić w bardziej dosadnych słowach, chociaż nie bardzo chciała. Na razie poprzestała na tych.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Spodziewała się czegoś mocniejszego, a nie takiego pytania. Na te słowa rozluźniła mięśnie, choć na chwilę wyraz na pysku stwardniał. Odwróciła jednak wzrok, rozluźniła i pysk, a potem spojrzała znów na Warchlak. - Rozmawiałam z Truflowym Nosem. Z własnej inicjatywy. Rozmawiałam z nią o... naszych różniących się poglądach. Doszłam do wniosku po rozmowie z nią, po przeanalizowaniu jej poprzednich słów z zebrań i ceremonii oraz ze swojego własnego życia, że złość mi nic nie zmieni i moje twarde oponowanie też. Czy chciałabym żeby byli tu tylko wichrzacy? Tak, w końcu to klan wichru. Czy można się nim stać po dołączeniu tu? Cóż. Doszłyśmy do wniosku, że tak naprawdę klany są stworzone z losowych kotów. Powstały z kotów, które nie miały wspólnej krwi, ale miały wspólne cele. Więc... najwyraźniej tak. Ja sama mam korzenie wichrowo-rzeczne, jak moja matka powiedziała jakiś czas temu, to już nie jest tajemnicą. A uważam się za 100% wichrzaka. Czy będę spierać się z przyjmowaniem kolejnych kotów na granicy? Tak, ale nie ze względu na ich pochodzenie, a bezpieczeństwo klanu. Razem z Truflowym Nosem rozważałyśmy sposoby na sprawdzanie samotników, by klan mógł spać spokojnie. Na tym mi zależy - bezpieczeństwie wszystkich. Nie widzę powodu, dla którego miałabym z tobą nie rozmawiać. - Stała i wpatrywała się w nią wyczekująco, chcąc obserwować jej reakcje na słowa, które właśnie usłyszała. - Zależy mi na spokoju i rodzinie. Po prostu. Nie jestem już Kłusującą Łapą. - Musiała jednak przeprowadzić rozmowę z Wojennym Krzykiem, bo chciała poznać jej aktualne podejście do spraw w klanie. Chciała wiedzieć czy coś się zmieniło, czy może córka nadal jest równie przeciwna wpuszczaniu losowych kotów jak Klacz.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Nie spodziewała się w tej konwersacji Truflowego Noska. Tak naprawdę – większości słów, które padły, ale wspomnienie zastępczyni było pierwszym, co ją zaskoczyło. Do jej spojrzenia wkradło się więcej nieufności, ale przede wszystkim stała i słuchała, stopniowo przyswajając wszystko to, co Kraśna Klacz odkrywała przed nią dalej. Było tego wiele. Przemknęło jej przez myśl, że być może to właśnie wpływ rudej kotki, jednak starała nie skupiać się akurat na niej.
Czy naprawdę mogła ufać Klaczy? ...Tak. Tak, choć przed rzuceniem pytania wiele razy powtórzyła sobie w głowie, że będzie musiała to rozegrać, mogła spodziewać się intrygi, migania się, słownych zasłon, przez które należało się przebić, i chociaż w gruncie rzeczy przecież Klaczy nie lubiła – nie była w stanie doszukiwać się w tych słowach czegoś innego niż prawda. Nie w taki sposób koty kłamały. Słuchała jej więc i wierzyła, chociaż z oporami i nie wiedząc jeszcze, co z tą wiarą zrobić. Kolejne informacje podnosiły w jej głowie zastrzeżenia, które następnie rozmywały się częściowo wraz z dalszym ciągiem, jak powstają i rozpływają się w rzece drobne wiry wodne. Czy to jej się podobało, czy nie, wyglądało na to, że chociaż doszły do nich niejako z dwóch różnych stron... ich ogólne poglądy na sprawę były podobne.
Stała tak nadal, kiedy Klacz skończyła. Przez chwilę milczała, po części rozważając to, co usłyszała, a po części pod wrażeniem samej końcówki. Przede wszystkim zaś: tuż przed coraz bardziej naglącą decyzją o tym, co miała zrobić dalej.
– Dobrze. – To słowo miało tak dziwny smak. To były dwie zupełne różne rzeczy – zaakceptować czyjąś wersję w myślach, a w rzeczywistości, dobrowolnie i z własnego pyska. Nie patrzyła na Klacz przyjaźnie ani z ulgą, ale z trochę mniejszą ostrością.
– Wierzę ci. Mam nadzieję, że wiesz, że mnie zależy na tym samym. Na mojej rodzinie... – Ciernikowa Łapa, jej matka. A Mrówka? W cieniu swoich myśli ją też tam wliczała, chociaż teraz nie wiedziała, czy w ogóle miała prawo. – ...i przyjaciołach. Jak wiele kotów wie... o tym? – spytała, nagle niepewna. Zdała sobie sprawę, że to, co wzięła za prywatne wyznanie, mogło tak naprawdę po prostu docierać do niej z opóźnieniem. W końcu ostatnio nieczęsto bawiła w obozie. – Oni wiedzą? Szczególnie Mrówczy Szlak.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Chwilę trwało nim dostała odpowiedź, ale w końcu Dziki Czart jakby rozluźniła mięśnie i Klacz była gotowa na to, by wziąć źdźbło i zajmować się dalszą częścią sprzątania, a jednak nic bardziej mylnego - Warchlak mówiła dalej. Dlatego też po małym ruchu sugerującym, że była gotów przejść do dalszego działania, poprzez otwarcie pyska i schylenie się, szybko znów się wyprostowała słuchając wojowniczki. - Nie wiem do końca jak ci odpowiedzieć. Nie wiem kto zauważył, a kto nie. Już od dłuższego czasu staram się zachowywać inaczej i skupiać na innych ideałach. Nie skupiam się na tym, żeby przekazać to słowami. Bardziej się skupiam na przekazywaniu, powiedzmy, czynami? Od dawna już nie rozmawiałam z Mrówczym Szlakiem, nie przyglądałam się jej, nie komentowałam tego co robi. Ma swoje życie w klanie, lojalnie służy, zajmuje się kociętami, ale też poluje i cóż, to dobrze... a powinnam? Porozmawiać? Nie chciałam się nikomu narzucać, to byłoby dziwne jakbym się nagle zaczęła usprawiedliwiać. - Nie była pewna. Nie chciała przyjść do kogoś losowo i powiedzieć "hej zmieniłam się", ale jeśli Dziki Czart uważała, że to coś co powinna zrobić... no to jest to do przemyślenia. Chętnie przyjęłaby radę z zewnątrz, bo sama może zbyt skupiła się na cichej przemianie, zamiast wielkiej, głośnej zmiany.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Chwilę przetrawiała to, co od niej usłyszała. Działający wciąż na starych schematach umysł doszukiwał się zaczepki w ostatnim "powinnam?", ale ton głosu wskazywał wystarczająco jasno na zwyczajne pytanie, żeby ostatecznie się tej myśli pozbyła.
– Usprawiedliwiać... pewnie tak. Ale porozmawiać? Myślę, że byłoby lepiej, gdybyś coś powiedziała. – Sama nie była pewna swojego rozwiązania, ale nie mogła w nieskończoność stać i myśleć nad odpowiedziami, bo już wystarczająco dużo w tej rozmowie przeciągała. Poprawiła się na łapach i uniosła nieco głowę. – Przeprosiła, szczególnie. Bo możesz teraz już nie komentować, ale to, co stare, zostało... w pamięci. Nie rozwiał tego wiatr. – Tak się chyba mówiło, a nawet jeśli nie, to pasowało do klanu, w którym były. – Tego ja bym oczekiwała: żebyś przeprosiła Mrówczy Szlak i mojego syna... jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś.
Tak trudno przechodziło jej to przez pysk. Nie przywykła do takich rozmów, do stawiania takich wymagań zwykłym głosem. W przeszłości wiele razy wyobrażała sobie ewentualne konfrontacje z przeciwnikami w klanie i zawsze przebiegały one wtedy dużo bardziej ogniście, z miażdżącymi puentami, cedzonymi wyzwiskami i ruchem pchanych świętym gniewem łap. Nie do pomyślenia było, żeby obecna sytuacja miała przeobrazić się w coś takiego, a jednak tematy, których dotyczyła, były przecież tak samo drażliwe. Być może ten rozdźwięk miał swój udział w tym, co powiedziała. Bo mimo tego, że zdążyła już przystać na wyjaśnienia Klaczy – nadal nie czuła się z nią całkiem komfortowo. Miała wrażenie, że utkwiła w jakimś dziwnym limbo; jedną łapą w zgodzie, a drugą nadal w dotychczasowym, nieprzyjaznym stanie. Kraśna Klacz mogła zachowywać się inaczej od dawna, ale dla niej, której samotność ograniczyła pole widzenia, zmiana dokonała się w przeciągu kilku zdań. I chyba miała nadzieję – obok poczucia sprawiedliwości i winy, które głównie nią kierowały – że taki oficjalny koniec był tym, czego jej brakowało, żeby móc się do niej przekonać już w pełni.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰
≽(•⩊ •マ≼
Kopcie, robiąc największy gest
Nasze życie tunelem jest
O kopaniu śpiewamy dziś
Ma kopanie do przodu iść ─╮
╰─ Glina tu, mokry piasek tam
Wcale to nie przeszkadza nam
A kiedy koniec zaskoczy nas
To kopiemy kolejny raz
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
- W porządku. - Odparła nie widząc sensu dalej tłuc rozmowy. Zrozumiała przekaz dany jej przez Dziki Czart, chwilę jeszcze stała prosto, a potem skupiła się na dalszym pozyskiwaniu fantów z pudełek. Wzięła źdźbło, z pomocą Warchlaka przewiązała je przez dziurę w płycie. Potem znalazły jeszcze jakieś dziwne figurki łabędzi, ale to Klaczy nie interesowało. Były też podłużne, srebrne przyrządy i po jednej stronie miały ząbki na krańcu, a po drugiej nie, co najmniej jakby tą jedną stroną ktoś miał coś kroić. Pozbyły się wszystkiego i Kraśna Klacz ruszyła, z Dzikim Czartem bądź bez, w stronę obozu.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Patrzyła na Kraśną Klacz dalej, nieco zaskoczona i zmieszana. Coś w niej protestowało na zakończenie rozmowy w ten sposób – tak zwyczajnie i krótko, jakby chodziło o wyjście na patrol łowiecki, a nie o naprawienie krzywd zadanych najważniejszym dla niej kotom. Czy tak... było w porządku? Czy rzeczywiście zyskała sprawiedliwość dla Mrówki, czy jedynie pobawiła się w rzucanie poważnych słów? Nie była pewna, ale jej samej także nie przychodziło do głowy nic, co mogłaby jeszcze dodać, a Klacz już się pochyliła. Z pewnym ociąganiem sama porzuciła temat i przeszła do tego, co miały pod łapami, pomagając kotce przewlec błyszczące krążki znalezionym źdźbłem.
Nadal nie czuła się w pełni komfortowo, przebywając z nią, ale sumienie bodło ją już mniej i część napięcia uleciała. Razem posprawdzały pozostale pudla i tym razem zdobyła się już na parę luźniejszych komentarzy. Na niej łabędzie wywarły większe wrażenie, przypominając imitację ryby, na którą trafiła w rzece jakiś czas temu – wspomniała o niej Klaczy. Zastanawiała się, czy figurki również nie nadawałyby się na kocięce zabawki, ale odstraszał ją ich dziwny, mocny zapach; być może najpierw lepiej było zapytać o zdanie klanowe matki. Postanowiła, że tak zrobi. Już niedługo. Kiedy w końcu się zbierze...
Ostatecznie zabrała ze sobą metalowe narzędzie, które wydało jej się całkiem zgrabne i kształtne jak na śmieć, nawet jeśli nie była pewna, do czego ma służyć. Zapisując sobie w pamięci, żeby jeszcze tam wrócić, udała się do obozu wraz z Klaczą, żeby odstawić fanty. Przynajmniej w drodze obie miały pyszczki zajęte i nie musiała już wcale przejmować się rozmową.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
***
I znów, nastał moment gdy po wielkiej żałobie, wszystko wracało do normy... Strach przed terenami Niezapominajki zmalał, a raczej, po prostu niechęć przed wyjściem z obozu powoli znikała. Oczywiście, dalej gdyby mogła siedziałaby cały czas w obozie ale... Ale sama Ważka składzika nie wypełni. Plus dalej musiała znaleźć ten nieszczęsny krwiściąg by się odpłacić Nurt za nauczenie jej wszystkiego.
Po raz kolejny wybrała się z Pożarkiem, ale ten tym razem ustalili tak, że ten nie będzie się skupiał na polowaniu, tylko trzymał blisko i spacerował gdzieś tuż obok... czy coś. W razie czego powiedziała mu jak wygląda dzisiejszy cel wyprawy i ruszyli w okolice Bylicowych Łąk, gdzie zaczęła rozglądać się za czymkolwiek. Może to miejsce przyniesie jej trochę więcej szczęścia.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Bylicowe Łąki przywitały drobną medyczkę i wysokiego terminatora łagodnym wiatrem, który przyjemnie chłodził spacerujące koty. O tej porze obiegu pór Łąki były pokryte niezliczoną ilością roślin, w dodatku kwitnących jednocześnie, które walczyły swoimi jaskrawymi kolorami i ostrymi zapachami o uwagę wszystkich owadów zapylających w okolicy. Pośród tych wszystkich kwiatów zapewne ukrywał się i krwiściąg, ale jak dotąd Niezapomniana nie zauważyła nic co by go przypominało. Trudno było się skupić, kiedy tyle zapachów docierało do jej nosa jednocześnie! Nic więc dziwnego, że pierwszy medykament który wypatrzyła pośród traw nie wydzielał zapachu wcale. Pomiędzy źdźbłami poruszonymi przez przechodzącego Pożarka zabłyszczało coś drobnego... cienkie niteczki poruszały się razem z otaczającą ją trawą. Najpierw wypatrzyła jedną, a potem dostrzegła całe mnóstwo drobnych niteczek porozrzucanych wokół. Przy takiej ilości pajęczyn musiała tu mieszkać cała kolonia pająków!
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Próbowała się skupić wyciągnąć z tej całej kompozycji choć jeden konkretny zapach, ale była to nieowocna próba. Wszystkiego było... za dużo, więc postanowiła skupić się głównie na swoim zmyśle wzroku... Który tutaj też niezbyt był pomocny dzięki całemu gąszczowi dookoła. Całe szczęście Pożarek odgonił parę chaszczy i Pajka w końcu coś dostrzegła. I nie tylko byle coś, ale nieszczęsną pajęczynę... Czemu jak była potrzebna medyczki miały tak trudny czas by znaleźć choć parę motków? A teraz wręcz roiło się od niej. No cóż... Dała znać Pożarkowi by poczekał, zgarnęła jakieś badyle które leżały w okolicy i zaczęła nawijać zdobycz na motki.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Pajęczyn było tu sporo. Niezapomniana Łapa spokojnie mogłaby ich nazbierać z dziesięć, po prostu kręcąc się wokół własnej osi i nawijając te wiszące wokół siebie. Im dalej szła, tym więcej ich widziała. Koniec końców medyczka mogła się pochwalić kolekcją 16 pajęczyn i możliwością zabandażowania szesnastu ran na, miejmy nadzieję, szesnastu różnych kotach. Nawet jeśli nie przydadzą się w najbliższym czasie, lepiej bylo ich mieć za wiele niż za mało. Jeszcze kilka takich znalezisk i Wicher już nie będzie musiał się martwić o braki w pajęczynach za jej życia.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Dużo motków, fajnie. A jeszcze fajniej, że miała kogoś kto pomoże je wszystkie zanieść do obozu za jednym zamachem... Ale to później. Taszczenie ich przez tereny nie miało sensu, więc zwinięte motki odstawiła w charakterystycznym miejscu i cóż, kontynuowała swoje poszukiwania.