Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Tak jak przekazałam swojemu pierwszemu terminatorowi - ustawiłam się w porę górowania słońca przy wyjściu z obozu, będąc tam pierwszą, zupełnie jak to było z moim własnym mentorem i z cierpliwością czekając na swojego podopiecznego, który miałam nadzieję, że mnie nie zawiedzie i pojawi się, nie spóźniając się. Szczerze? Nienawidziłam spóźnialskich. Usiadłam więc wygodnie, owijając ogon wokół swoich łap i podnosząc z gracją swój podbródek, spoglądając w ciszy na swoje futro by zobaczyć czy jest idealnie wyczyszczone, takie piękne białe i lśniące, bez żadnej skazy. Nie mogłam pozwolić, by mój terminator widział we mnie jakiegoś brudasa, a raczej kotkę, na której warto się wzorować, która daje innym dobry przykład. Nie znałam kompletnie kotki, którą miałam uczyć, ale liczyłam, że nie będzie jakimś chamem, a kulturalną kocicą, która chętnie będzie się uczyć, a jeżeli nie - zastosuję odpowiednie środki. Chciałam być przede wszystkim dobrą mentorką, ale jeżeli mój uczeń nie potrafi się zachować, sprawię, że pożałuje swojego zachowania raz na zawsze. Myślałam też przez chwilę nad tym, czego dzisiaj nauczę. Powinnam chyba trochę popatrzeć z perspektywy terminatora, może mogłabym ją spytać o to, co już wie? Może powinnam spytać, czego dzisiaj ma ochotę się nauczyć? Sokół widział we mnie kotkę, która uwielbia przechodzić do rękoczynów, ale akurat Gorzkiej Łapy nie znałam, więc nie mogłam tego ocenić tu i teraz. Nie mogę też przecież być sztywna, powinnam mieć dobre relacje z własną podopieczną! Nie mogę pozwolić, aby miała o mnie złe zdanie, w końcu mogą się o tym dowiedzieć inne koty, które chętnie wykorzystają moje nieudolne nauczanie. Chyba za bardzo przejmowałam się opinią innych, ale trudno, teraz nie jest czas na to. Teraz czas się wykazać!
Cechą charakterystyczną dawnej Pestki jest jasne futro, które na grzbiecie, łbie i ogonie ma ciemniejszy nalot, rozpływający się nieregularnie po długim włosiu, opadającym na szczupłe boki. Kotka jest niewielka i poza kociętami nie spotkała jeszcze żadnego kota, z którym nie musiałaby rozmawiać z podniesioną głową, lecz to nie sprawia, że jest bezbronna i niewinna. Duże oczy Pesteczki, koloru lodowatego, wyblakłego turkusu, są zawsze chłodne i przeszywają koty na wylot, gotowe wejrzeć w ich duszę, by wyrwać z niej wszelkie intencje. Niewielki wzrost nadrabia swoją osobowością i sposobem bycia, który często nie pasuje do delikatnego i kobiecego lica. Jej gruba kita jest dłuższa, niż u zwykłego kota. Ma malutki, różowy nosek i, uwaga uwaga, różowe poduszeczki łap! A to dzięki białym znaczeniom pod postacią krótkich skarpetek, których praktycznie nie widać na tle jasnej sierści kończyn.
Na pierwszy rzut oka jest tą samą kotką, co za młodu. W każdym jej słowie wyczuwalne są błogi spokój, opanowanie i dostojna dojrzałość, choć chłodne oczy, mimo niewielkiego wzrostu właścicielki, potrafią zmrozić krew w żyłach niejednego niesfornego kocięcia, które nawinie się pod jej łapy, a być może, gdyby tylko się postarała, ustawiłaby w rzędzie również i dorosłych. Z reguły jest uprzejma i zachowuje wszelkie istniejące zasady kultury, przy czym wymaga tego samego od rozmówcy, gotowa upomnieć i sprowadzić takiego, w razie nieposłuszeństwa, na dobrą ścieżkę.
Ślepo i zażarcie wierzy w Gwiezdny Klan, poza lojalnością czując wobec niego również czysty i bezgraniczny rodzaj miłości. Uważa, że to on, z pomocą Lśniącej Sadzawki, wyciągał ją z tych wszystkich chorób i zsyłał łaskę w postaci dalszego życia, a także dodawał jej sił i umacniał w postanowieniach. Reszta w KP.
Gorzka Łapa w szaleńczym biegu przybiegła do mentorki ledwo hamując.
-Przepraszam, spóźniłam sie? -spytała dysząc. Kondycji to ona jeszcze nie miała. Obrzuciła nową mentorke ciekawskim spojrzeniem. Miała nadzieje że nie będzie zbyt surowa i... Nie będzie zmuszać do walki. Kotka najbardziej na świecie nienawidziła rozlewu krwii! Jeżeli Śnieżna Ścieżka będzie od niej tego wymagać, to zwieje z treningu! Nie po to są pazury, by ranić nimi koty, ale żeby polować. Jej mentora wyglądała na pierwszy rzut oka na pewną siebie. Na pewno radzi sobie z każdym uczniem. Sądząc po jej czystym futrze można by też stwierdzić, że kotka dba o siebie. Rzuciła okiem na swoją sierść. Nie była w najlepszym stanie... Zlepki kurzu oklejały jej plecy i biodra. Ale co zrobić? Przecież nie zacznie sie teraz wylizywać! Miała tylko nadzieje że nowa mentora przymknie na to oko. Uśmiechneła sie leciutko i spóściła łeb, stwierdzając że za długo przygląda sie mentorce
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
I oto pojawiła się kotka, na którą bardzo czekałam - Gorzka Łapa, najwyraźniej bardzo zafascynowana owym treningiem, nie zdążyła się nawet dobrze umyć, ponieważ na jej sierści zauważyłam kurz, który musiałam jakoś zignorować. Gdyby jednak była to moja sierść, czym prędzej bym usunęła to, co sprawia, że wyglądam na mało zadbaną, ale to była moja terminatorka, nie mogłam jej spłoszyć i mówić nie wiadomo jakich rzeczy. Muszę przede wszystkim uzyskać jej sympatię, a dopiero później myśleć o takich durnych na pierwszy rzut oka sprawach. Uśmiechnęłam się do niej lekko, potrząsając głową. Nie była aż tak spóźniona, na jej szczęście, ponieważ nie chciałaby doświadczyć na własnej skórze mojego gniewu. Wyglądała na delikatną, a ja o wiele więcej potrafiłam, dlatego mogłabym ją z łatwością zmieść z powierzchni ziemi, a wolałabym tego na pewno nie robić.
- Witaj, Gorzka Łapo - przywitałam się z nią, obrzucając ją czujnym spojrzeniem. Nie należałam do kotów specjalnie krytycznych, ale wiedziałam, że moim obowiązkiem jest jak najlepiej przygotować ją do roli wojownika, dlatego musiałam wiedzieć, z kim mam do czynienia i jakie sprawy poprawić, aby była lepsza od tego, kim jest teraz. Ciekawiło mnie, jak wiele wie, ciekawiło mnie, czy chociaż trochę interesowała się byciem terminatorem i czy pytała o różne rzeczy. Jeżeli nie, niech nauczy się słuchać, bo będę jej musiała wszystko doskonale wyjaśnić tak, aby inni terminatorzy mogli zobaczyć, jaką ma utalentowaną mentorkę. Nic, tylko zazdrościć. Wstałam i gestem głowy pokazałam jej na Wyjące Wzgórza. - Dzisiaj się tam udamy, ale postaramy się najpierw przerobić podstawy, teorię. Powiedz mi, co wiesz na temat klanu?
Zaczęłam iść w wyznaczonym kierunku, ciągle spoglądając na swoją uczennicę.
Cechą charakterystyczną dawnej Pestki jest jasne futro, które na grzbiecie, łbie i ogonie ma ciemniejszy nalot, rozpływający się nieregularnie po długim włosiu, opadającym na szczupłe boki. Kotka jest niewielka i poza kociętami nie spotkała jeszcze żadnego kota, z którym nie musiałaby rozmawiać z podniesioną głową, lecz to nie sprawia, że jest bezbronna i niewinna. Duże oczy Pesteczki, koloru lodowatego, wyblakłego turkusu, są zawsze chłodne i przeszywają koty na wylot, gotowe wejrzeć w ich duszę, by wyrwać z niej wszelkie intencje. Niewielki wzrost nadrabia swoją osobowością i sposobem bycia, który często nie pasuje do delikatnego i kobiecego lica. Jej gruba kita jest dłuższa, niż u zwykłego kota. Ma malutki, różowy nosek i, uwaga uwaga, różowe poduszeczki łap! A to dzięki białym znaczeniom pod postacią krótkich skarpetek, których praktycznie nie widać na tle jasnej sierści kończyn.
Na pierwszy rzut oka jest tą samą kotką, co za młodu. W każdym jej słowie wyczuwalne są błogi spokój, opanowanie i dostojna dojrzałość, choć chłodne oczy, mimo niewielkiego wzrostu właścicielki, potrafią zmrozić krew w żyłach niejednego niesfornego kocięcia, które nawinie się pod jej łapy, a być może, gdyby tylko się postarała, ustawiłaby w rzędzie również i dorosłych. Z reguły jest uprzejma i zachowuje wszelkie istniejące zasady kultury, przy czym wymaga tego samego od rozmówcy, gotowa upomnieć i sprowadzić takiego, w razie nieposłuszeństwa, na dobrą ścieżkę.
Ślepo i zażarcie wierzy w Gwiezdny Klan, poza lojalnością czując wobec niego również czysty i bezgraniczny rodzaj miłości. Uważa, że to on, z pomocą Lśniącej Sadzawki, wyciągał ją z tych wszystkich chorób i zsyłał łaskę w postaci dalszego życia, a także dodawał jej sił i umacniał w postanowieniach. Reszta w KP.
A więc przepytywanie z teorii. To nie było trudne! Gorzka Łapa uwielbiała rozmawiać o zwyczajach klanów. Narazie mentorka nie wydawała sie taka zła.Kotka łudziła sie też, że czujne oczy kotki przoczyły jej zabrudzoną sierść
- Klan to grupa kotów, którzy dbają o siebie nawzajem. Walczą ramie w ramie. Wojownicy to podstawa klanu, chronią karmicielki, a karmicielki kociaki. Najważniejszym w klanie jest jednak me... To znaczy Lider- poprawiła sie szybko, karząc sie w myślach za tą pomyłkę. Dobrze wiedziała kto jest kim w klanie, ale po prostu uważała, że medycy są ważniejsi od liderów.
-Są też medycy, którzy walczą tylko w obronie innych kotów lub własnej, leczą koty i przekazują przepowiednie od klanu gwiazd. Nad całym klanem czuwa ów Klan Gwiazd, do którego dobre koty przychodzą po śmierci- prychneła w myślach. Jasne! Nigdy nie uwierzy w te bajeczki o gwiezdnych kotach. To był też jeden z powodów czemu nie powinna być medykiem. Oni byli silnie połączeni z tą słodką bajeczką.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Słuchałam uważnie, nie chcąc przegapić niczego, co powiedziała moja terminatorka. Musiałam wiedzieć, jakie posiada informacje na temat klanu, żeby wiedzieć, co trzeba jej powtarzać. Przewróciłam oczami, gdy powiedziała mi to w tak skrócony sposób. Widoczniej nie trafiła mi się rozgadana terminatorka, a szkoda, bo na pewno chciałabym posłuchać rzeczy, które ma mi do przekazania, a te będą dla mnie cennymi wskazówkami. W końcu jest moją pierwszą podopieczną, muszę się wykazać, aby dostawać coraz większą ilość terminatorów. Nie mogłabym tego zepsuć! Zerknęłam na nią, wciąż się do niej uśmiechając.
- Tak, masz rację, ale prosiłabym cię, abyś powiedziała mi całą hierarchię w klanie i co robi poszczególny kot, jakie ma obowiązki - wyjaśniłam jej. Wolałam, aby się rozgadała na ten temat, nie chciałam jej tego wszystkiego tłumaczyć, bo czułam, że ona rozumie ten temat tylko go po prostu nie rozwinęła. Chciałam jej więc dać szansę na to, aby się popisała. Profesje były jednym z najważniejszych tematów, które porusza się na treningu, dlatego musiała to umieć perfekcyjnie, aby potem nie wystrzelić z jakąś głupotą. Miałam ochotę robić to w sposób spokojny, ale dający do zrozumienia, że moja terminatorka będzie wiedzieć coś o wiele więcej. Oczywiście podłapałam jej pomyłkę i w mojej głowie zaczęły się rodzić wszelakie wyzwiska w stronę wąchaczy ziółek. Wiedziałam, że mentor powinien dawać swoim terminatorom dobry przykład, ale ja nie byłabym sobą, gdybym próbowała wpoić Gorzkiej Łapie, że medycy nie są dobrymi kotami i ma szczęście, że trafiła w łapy prawdziwej wojowniczki, a nie fałszywej medyczki, która tylko udaje wojowniczkę, aby pokazać, że jeszcze się liczy na tym świecie. - I moja droga, zapamiętaj, że medycy nigdy nie będą lepsi od przywódcy. Medycy nawet nie są lepsi od wojowników.
Cechą charakterystyczną dawnej Pestki jest jasne futro, które na grzbiecie, łbie i ogonie ma ciemniejszy nalot, rozpływający się nieregularnie po długim włosiu, opadającym na szczupłe boki. Kotka jest niewielka i poza kociętami nie spotkała jeszcze żadnego kota, z którym nie musiałaby rozmawiać z podniesioną głową, lecz to nie sprawia, że jest bezbronna i niewinna. Duże oczy Pesteczki, koloru lodowatego, wyblakłego turkusu, są zawsze chłodne i przeszywają koty na wylot, gotowe wejrzeć w ich duszę, by wyrwać z niej wszelkie intencje. Niewielki wzrost nadrabia swoją osobowością i sposobem bycia, który często nie pasuje do delikatnego i kobiecego lica. Jej gruba kita jest dłuższa, niż u zwykłego kota. Ma malutki, różowy nosek i, uwaga uwaga, różowe poduszeczki łap! A to dzięki białym znaczeniom pod postacią krótkich skarpetek, których praktycznie nie widać na tle jasnej sierści kończyn.
Na pierwszy rzut oka jest tą samą kotką, co za młodu. W każdym jej słowie wyczuwalne są błogi spokój, opanowanie i dostojna dojrzałość, choć chłodne oczy, mimo niewielkiego wzrostu właścicielki, potrafią zmrozić krew w żyłach niejednego niesfornego kocięcia, które nawinie się pod jej łapy, a być może, gdyby tylko się postarała, ustawiłaby w rzędzie również i dorosłych. Z reguły jest uprzejma i zachowuje wszelkie istniejące zasady kultury, przy czym wymaga tego samego od rozmówcy, gotowa upomnieć i sprowadzić takiego, w razie nieposłuszeństwa, na dobrą ścieżkę.
Ślepo i zażarcie wierzy w Gwiezdny Klan, poza lojalnością czując wobec niego również czysty i bezgraniczny rodzaj miłości. Uważa, że to on, z pomocą Lśniącej Sadzawki, wyciągał ją z tych wszystkich chorób i zsyłał łaskę w postaci dalszego życia, a także dodawał jej sił i umacniał w postanowieniach. Reszta w KP.
-O nie! -sprzeciwiła się szybko patrząc tym razem ze złością na mentorke. Nie ma mowy, zawsze będzie bronić medyków
-Gdyby nie medycy klan by nie przetrwał, strawiony przez choroby! - uspokoiła sie jednak po chwili i szybko sie wycofała, lekko zawstydzona. To dopiero początek nauki a ona już sie stawia?! Lizneła sie szybko w pierś. Nie lubiła dużo mówić, wie wszystko o klanach, nie ma czego udowadniać.
-No to... -zaczeła lekko, nie miała daru przemawiania i czuła że mentorka i tak uzna jej wypowiedź za niepełną.
-Zacznijmy od najmniej ważnego, kociak. W wieku sześciu księżycu staje sie terminatorem i otrzymuje mentora. Do tego czasu opiekuje sie nim jego matka. Nie może wychodzić z obozu, chyba że właśnie z matką.... Bawi sie przez całe dnie i przeszkadza innym kotą- jej wąsy lekko zadrgały, nadal nie wierzyła, że to powiedziała. Nie było to raczej odpowiednie... Ale było już za późno
- No to teraz dalej w hierarchi jest terminator. Jestem nim na przykład ja. Uczy sie na wojownika pod okiem swojego mentora. Całą upolowaną zdobycz oddaje starszym, dba o nich i wymienia im mech. Oczywiście nie może jeść podczas polowania, bo najpierw karmi sie Klan- mrukneła i szybko przeszła do swojej ulubionej części:
-Jest też terminator uczący sie na medyka. Jego szkolenie nieco sie różni, co prawda uczy sie walki, ale tylko w obronie. W większości uczy sie zbierać zioła i odpowiednio je dobierać, by stworzyć lekarstwa na dane choroby. Zdażają sie też przypadki, że już jako terminator tworzą swoją niezwykłą więź z klanem Gwiazd i otrzymują przepowiednie dla klanu- jej oczy napełniły sie energią. Każdy z łatwością rozpoznał by konika Gorzkiej Łapy.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Widoczniej mój królik doświadczalny nie był taką łatwą sztuką, na jaką się zapowiadało. Nie chciałam, aby mój własny terminator ślepo podążał za stwierdzeniem, że medycy są tacy wszechmocni i lepsi od samego przywódcy. Owszem, byli bardzo potrzebni, bo ktoś musiał leczyć wszystkie rany czy choroby, ale byli o wiele gorsi, byli słabsi, dlatego nie zostali wojownikami. Byli niczym w porównaniu do nas. Na początku była cisza, bo chciałam dojść na mój upragniony teren. Moja głowa podniesiona była wysoko, uszy uniesione do góry, a oczy skierowane w przód. Ogon lekko drgał mi z poddenerwowania. Moja terminatorka musi wiedzieć, że moje słowo będzie dla niej najlepsze. Przedzierając się przez trawy, zobaczyłam Wyjące Wzgórza. Zatrzymałam się i usiadałam przed nią, a potem popatrzyłam jej głęboko w oczy.
- Każdy wojownik mógłby nauczyć się leczyć. Medykiem zostanie ten kot, który jest najsłabszy ze wszystkich. Nie nadaje się na wojownika, nie ma tak dobrych umiejętności, co powinien posiadać silny kot, dlatego plamią swoje imię tytułem kota, który wącha ziółka. To bez przywódcy klan by nie przetrwał - wojny, niezgody, niestabilność. Koty w jednej chwili mogłyby ze sobą walczyć, nikt nie mówiłby im, czego nie robić, a co powinni - Nie chciałam podnosić na nią głosu, ale mówiłam dobitnie, nawet nie próbując patrzeć w innym kierunku, tylko w jej ślepia. Nawet jeżeli teraz nie uda mi się jej przekonać do swojego zdania to kiedyś ją złamię. I każdego terminatora, który spróbuje mi powiedzieć, że medycy są tacy ważni. Jeżeli chcą tak sądzić, niech idą do innego mentora, a nie do mnie. Ja nie życzę sobie takich słów w mojej obecności. Następnie przeszłam do tych nieszczęsnych rang. -Kociak nie jest "najmniej ważny". To przyszłość klanu. Kociaki rodzą się, aby klan przetrwał. To one stanowią podporę dla naszego klanu. Gdyby kociaki przestały się rodzić, klan mógłby przestać istnieć. Czemu kociak przeszkadza? Bo jego mały móżdżek dopiero się rozwija, a młody kot chce poznać świat w lepszy lub gorszy sposób. Trzeba im to po prostu wybaczać.
Kociaki dla jednych były denerwujące, dla innych urocze. Zdecydowanie byłam za tą drugą opcją, dla mnie kociaki były bardzo kochane, uwielbiałam ich słuchać, bo zawsze miały genialne pomysły w głowie. Opiekowałam się nimi zupełnie jak ich biologiczna matka, chroniłam je i nie pozwoliłabym, aby któremuś się coś stało. Nie chciałam, aby Gorzka Łapa miała do nich takie podejście.
- Terminator oddaje również swoje jedzenie matkom, a jeżeli kociaki są na tyle duże, aby jeść same oddaje również kociakom. Ile musi mieć terminator skończonych księżyców, aby zostać wojownikiem? - spytałam ją. Chciałam się dowiedzieć czy kotka naprawdę wie wszystko. - Tak, tak się zdarza. Dobrze, Gorzka Łapo, zostały ci jeszcze pięć profesji. Opisz mi je dokładnie - poprosiłam.
Cechą charakterystyczną dawnej Pestki jest jasne futro, które na grzbiecie, łbie i ogonie ma ciemniejszy nalot, rozpływający się nieregularnie po długim włosiu, opadającym na szczupłe boki. Kotka jest niewielka i poza kociętami nie spotkała jeszcze żadnego kota, z którym nie musiałaby rozmawiać z podniesioną głową, lecz to nie sprawia, że jest bezbronna i niewinna. Duże oczy Pesteczki, koloru lodowatego, wyblakłego turkusu, są zawsze chłodne i przeszywają koty na wylot, gotowe wejrzeć w ich duszę, by wyrwać z niej wszelkie intencje. Niewielki wzrost nadrabia swoją osobowością i sposobem bycia, który często nie pasuje do delikatnego i kobiecego lica. Jej gruba kita jest dłuższa, niż u zwykłego kota. Ma malutki, różowy nosek i, uwaga uwaga, różowe poduszeczki łap! A to dzięki białym znaczeniom pod postacią krótkich skarpetek, których praktycznie nie widać na tle jasnej sierści kończyn.
Na pierwszy rzut oka jest tą samą kotką, co za młodu. W każdym jej słowie wyczuwalne są błogi spokój, opanowanie i dostojna dojrzałość, choć chłodne oczy, mimo niewielkiego wzrostu właścicielki, potrafią zmrozić krew w żyłach niejednego niesfornego kocięcia, które nawinie się pod jej łapy, a być może, gdyby tylko się postarała, ustawiłaby w rzędzie również i dorosłych. Z reguły jest uprzejma i zachowuje wszelkie istniejące zasady kultury, przy czym wymaga tego samego od rozmówcy, gotowa upomnieć i sprowadzić takiego, w razie nieposłuszeństwa, na dobrą ścieżkę.
Ślepo i zażarcie wierzy w Gwiezdny Klan, poza lojalnością czując wobec niego również czysty i bezgraniczny rodzaj miłości. Uważa, że to on, z pomocą Lśniącej Sadzawki, wyciągał ją z tych wszystkich chorób i zsyłał łaskę w postaci dalszego życia, a także dodawał jej sił i umacniał w postanowieniach. Reszta w KP.
Z oburzeniem zmarszczyła nos, ale po chwili się opanowała. Nie ma mowy by mentorka uznała ją za medyka. Widocznie ma inne zdanie, jednak nie podobało jej się że kotka próbuje zmienić jej poglądy. Postanowiła kontynuować tą rozmowie kiedy indziej. Jak trochę bardziej się poznają i może ...kto wie nawet polubią? Chociaż na razie było daleko od przyjaźni, jeśli Zaśnieżona Ścieżka nie zmieni swojego zdania na temat medyków
- Na szczęście uczymy się na wojowników. Dzięki nam klan przetrwa o ile nauczysz mnie dobrze polować i...walczyć- mruknęła tylko próbując ukryć swoją uraze.
-12 chociaż zdarzają się także wyjątki -odpowiedziała krótko, bo jej zdaniem nie trzeba było rozwijać tematu
- No tak, a więc medyk chyba wiadomo, że praktycznie to samo czego uczy swego ucznia- znów odpowiedziała krótko. Na pewno jej mocną stroną nie było opowiadanie, a w szczególności teraz, kiedy mentorka przygasiła jej wieczny zachwyt rolą medyka.
- Przyszedł czas na wojownika. We wszelkich atakach walczy i broni słabszych czy to ze strony jego własnego klanu czy ze strony obcego. Jak już wcześniej mówiłyśmy jest bardzo ważnym członkiem klanu. Oczywiście jego życie nie składa się z całej walki, jest także polowanie dla całego klanu oraz patrolowanie granic- jej oczy znów napełniły się entuzjazmem. Chociaż o wiele mniejszym niż wcześniej. Kotka uwielbiała polować i tylko dlatego jakoś jeszcze trzymała sie z myślą zostania wojowniczką
- Królowa. Matka. Pilnuje kociąt, co nie jest oczywiście takie łatwe. Nie chodzi o samą zabawę ale także ochronę przed atakami borsuka oraz wszelkimi innymi wrogami. Zastępca. Wojownik z cechami przywódczymi. Musi wyszkolić chociaż jednego ucznia podczas swojego życia, więc nigdy nie sa to młodzi wojownicy. Jeśli lider umrze to on zostaje nowym przywódcą klanu- powiedziała prawie że ciurkiem. Te role nie były dla niej tak bardzo ważne bo każdy kociak o nich wiedział. Chciała jak najszybciej skończyć to wypytywanie
- Na koniec został nam lider. Jest to kot szczególny bo nie dość, że posiada władze nad klanem, posiada 9 żywotów od klanu przodków. Mianuje on kociaki na uczniów, uczniów na wojowników i tak dalej. Jest to drugi kot w klanie, który dostaje przepowiednie od klanu gwiazd- zakończyła i westchnęła cicho. Nareszcie koniec. Nagle przypomniało jej się coś ważnego. Myśl tkwiła w jej głowie już od jakiejś chwili, ale teraz kotka zupełnie nie mogła się powstrzymać
-O ile wierzysz w klan gwiazd...można mieć różne zdanie sadząc o tym co sądzisz o medykach- uniosła brew do góry i od razu pożałowała tego, co powiedziała. Było za późno. Teraz zostało jej tylko czekać na złość mentorki. Gorzka Łapa skuliła się instynktownie i z lekkim przejęciem patrzyła na mentorke
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Mam nadzieję, że któregoś dnia uda mi się ją przekonać, co do prawdziwości mojej opinii o medykach - kotka była jeszcze młoda, zaślepiona w świetność wszystkich kotów tego klanu, a prawda mogła boleć, dlatego nie chciałam jej już dobijać wszelkimi informacjami na temat zła, które kryje się za każdym rogiem. Nie interesowało mnie czy przestanie mnie przez to lubić, nie zależało mi aż tak bardzo na sympatii mojego terminatora, ale nie chciałam jej też zniechęcać do dalszej nauki. Jeżeli będzie uparta, zastosuję odpowiednie środki, znajdę coś, dzięki czemu uda mi się ją złamać. To ja tutaj uczę, nie ona i powinna się dostosowywać. Jestem starsza, bardziej doświadczona i wiem, co jest dla mojej terminatorki najlepsze. Ja nie mam zamiaru grać tutaj sztucznie miłej. Chciałam jej tylko dawać odpowiedni przykład, nie chciałabym dla niej źle. Medyków nie cierpię od bardzo dawna, praktycznie od kociaka, dlatego zdania nie zmienię, nie ważne, co by się stało. Byłam przecież raz leczona i mimo dobrej kuracji, nie zmieniło to moich poglądów. Gorzka Łapa jest jeszcze młoda i głupia. Kiedyś zrozumie, że to, co mówi jej jej mentorka jest jak najbardziej słuszne. Jak zacznie dojrzewać. Teraz jedynie jest ledwie wyrośniętym kociakiem. Jeszcze ma motylki w główce.
- Nauczę - powiedziałam bez wyrazu, nadal ją obserwując z niezwykłą gracją. Może byłam dopiero nowicjuszką i kotka była moim pierwszym wychowankiem, ale od swojego mentora nauczyłam się wiele i nie po to, aby potem rzucać lansem na lewo i prawo. Chciałam swoją wiedzę przekazywać innym, mając nadzieję, że dzięki mnie staną się kimś w klanowym świecie, nie zapominając o wspaniałej, mądrej mentorce, która idealnie ich przygotowała do przygody, jaką było późniejsze życie. Poruszyłam nieznacznie uchem, podnosząc głowę jeszcze bardziej do góry. Teraz moje futro cudownie prezentowało się w świetle promieni słonecznych, a złote oczy świetnie kontrastowały z nieskazitelną bielą. - Ale nie dzisiaj.
Słuchałam, co ma dalej do powiedzenia. Jej wiedza była zaskakująca, ale nie dziwiłam jej się, na pewno za kociaka była bardzo ciekawska i lubiła pytać. Nie miałam nic przeciwko temu, w końcu każdy chce z nas się popisać na swoim treningu. Posłałam jej delikatny uśmiech, jakby chcąc pokazać jej, że jestem usatysfakcjonowana jej odpowiedzią. Jednakże mimo wszystko chciałam zabrać głoś, aby w razie czego wszystko jej dopowiedzieć.
- Wiek, w którym kończymy swój trening jest kwestią indywidualną. Niektórzy chcą więcej wiedzieć, niektórzy chcą szybciej zostać wojownikami, niektórzy nie czują się gotowi na tę rolę, niektórzy są chorzy, mają nieciekawego mentora albo nie mogą zostać wojownikiem z różnych względów - taka na przykład Gąska, kotka w moim wieku, wciąż jest terminatorem mimo ukończonego treningu. Dla mnie oczywiście było to coś wspaniałego, bo mogłam swojej durnej siostrzyczce udowodnić, że jednak jestem od niej lepsza i mimo to, że została pierwsza terminatorem, ja już dawno zostałam wojownikiem, a ona wciąż z płaczem przemierza lecznicę, wypłakując się członkom, jaka to ona nie jest biedna i załamana, bo jakiś kocur, którego sprowokowała, postanowił ją dotknąć. - Kto wybiera zastępcę? Według ciebie, jakie cechy powinien posiadać kandydat na przywódcę? Jakimi poglądami powinien się kierować, aby klan stał się wyjątkowym miejscem? I jak myślisz, czy te życia są tak bardzo mu potrzebne? Jeszcze jedna profesja ci została, Gorzka Łapo. Przypomnij sobie.
Skrzywiłam pysk, słysząc jej uwagę o Gwiezdnym Klanie.