Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
- W'ócę jeszcze na moment do kodeksu - powiedział, odwracając głowę i zerkając na nią przez ramię, gdy była około lisią długość za nim. Odczekał, aż wyrówna z nim krok, po czym kontynuował. - "B'oń swojego klanu, nawet kosztem własnego życia" nie oznacza, że masz rzucać się do walki i natychmiast umie'ać, bo to głupota. Nie masz obowiązku walczyć tylko dlatego, że na polowaniu zobaczyłaś bo'suka - wyjaśnił, bo miał wrażenie, że gdy pierwszy raz zajmowali się kodeksem, nie przyłożył uwagi do omówienia niektórych punktów tak, ja powinien, by nie wychować kolejnej posłusznej małpki chodzącej jak w zegarku. - "Słowo przywódcy jest p'awem" nie oznacza, że przywódca nie może być lisim łajnem podejmującym złe decyzje, któ'ych nie można sk'ytykować i podważyć - powiedział, tym razem na moment odwracając głowę, by spojrzeć poważnie na córkę. - Wiąże się to z konsekwencjami, ale st'ach przed samotnym życiem na wygnaniu nie powinien być większy niż twoja umiejętność ob'ony swoich inte'esów i swojej godności. Moja matka, po któ'ej ty i Chabe' macie imiona, była ofia'ą prześladowania Cze'wonej za przyzwoleniem Świetlika, ale była za słaba, żeby odejść i żyć w spokoju samotnie gdzieś poza klanem. Ostatnie, czego chcę to tego, żebyś ty nie pot'afiła podjąć decyzji, w któ'ym momencie klan zaczyna cię spychać na dno i że'ować na twoich umiejętnościach, nie dając ci niczego w zamian.
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Zasady kodeksu nie znaczyły dla niej wiele, bowiem uważała, że przede wszystkim ma własny rozum; ufała sobie i swoim instynktom, nie potrzebowała zlepek reguł. Prawie wszystkie te zasady weszły jej jednym uchem i wyleciały drugim. Póki nikogo tam nie zabija i nie robi krzywdy, to uważała, że jest w porządku. Nie miała jednak nic przeciwko powtórzeniu ich sobie, bo w końcu znać je musi. Przecież kiedyś też dostanie tego swojego terminatora, a mu nie wystarczy wyjaśnienie "nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj żony bliźniego swego" i tak dalej, a całe piękne szesnaście reguł kociego kodeksu.
Kiwała tylko głową, rozumiejąc, co czarnobiały miał na myśli. W pewnym momencie spojrzał na nią poważnie i zaczął opowiadać o strachu przed wygnaniem i jak to jego matka, a ich babcia była poniżana. Jej morskie oczy rozszerzyły się nieco, zaciekawione tematem Chabrowego Pąku będącej legalnie prześladowaną przez ich cudowną, sprawiedliwą przywódczynię. Może kiedyś poprosi kogoś, by jej opowiedział o tym i może też innych sytuacji z przeszłości - nie ukrywajmy, Pączek to interesowało, mimo że większość tych kotów była już martwa czy zaginiona. Minęła krótka chwila ciszy, po której Bratek odpowiedziała potwierdzającym "mnn". Zdecydowanie nie dałaby sobą tak pomiatać. Chociaż mało brała do siebie, to nie mogła być traktowana gorzej.