Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Kocur wziął głęboki oddech i zaczął mówić, o wszystkim o cym wie:
-A więc, tak najniższa ranga to kociak. Można śmiało powiedzieć, że rodzimy się z nią. Następnie jest terminator wtedy uczymy się wszystkiego, jest też terminator medyka, który uczy się, jak leczyć koty. Później zostaje się Wojownikiem lub medykiem. Następnie można zostać mianowanym na Zastępce i Przywódcę. Jako Przywódca dostaje się człon Gwiazda. A! No i jako terminator dostaje się człon Łapa. Medyk oraz Przywódca muszą odbyć podróż do klanu Gwiazdy. Tam medyk dostaje sny, a przywódca otrzymuje dar dziewięciu żyć.- Chwila przerwy i znowu bierze głęboki oddech i recytuje dalej:
-Są cztery Klany klan Cienia, gdzie przywódcą jest Wężowa Gwiazda zastępca Płomykówkowy Lot, a Medyk Ciernisty Kwiat. Następnie jest Klan Rzeki Przywódczynią jest Czerwona Gwiazda, Zastępca Ognistopręga i medyk Księżycowy Pył, i został klan Gromu z którym nie graniczymy. Przywódca Trzmiela Gwiazda, Zastępca Żubrze gardło i Medyk Ognisty Żar. No i jest nasz Klan Wichru Przywódczyni Malinowa Gwiazda, Zastępca Sokoli Cień i Medyk Lśniąca Sadzawka.-chwila oddechu: - No a władze... No to Przywódca Zastępca Mentor Wojownicy to są moi zwierzchnicy i muszę się ich słuchać...O to chodziło? -kocur nie za bardzo wiedział co jeszcze powiedzieć. Chyba większość powiedział w rangach, ale może coś jeszcze jest o czym nie wie?
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Jego wiedza była naprawdę w porządku. Znalazłam niekiedy kilka niedopowiedzeń czy błędów, ale usatysfakcjonowała mnie jego odpowiedź, dobrze było wiedzieć, że kocurowi zależało na tym treningu i na zostaniu wojownikiem. Gadanie do ściany wcale nie należało do najprzyjemniejszych zajęć, a teraz mogę swobodnie powiedzieć, że trening może pójść nam gładko, skoro tak bardzo się Szept do niego przykłada. Uśmiechnęłam się promiennie, ciesząc się z jego słów, kiwając głową na znak, że jest dobrze. Znaczy, musiałam go jeszcze poprawić i powiedzieć mu coś więcej, bo wiedział trochę, ale nie wszystko, a ja nie chciałabym go zostawić tak na pastwę losu.
- Dokładnie, rodzimy się z nią. Kociaki są podporą klanu, dzięki nim w ogóle egzystujemy jako klan. Jest takie powiedzenie, że ktoś się rodzi, a ktoś umiera. Jeden kot umrze, aby wstąpić na Srebrną Skórkę, a drugi urodzi się, aby wkrótce zostać wojownikiem. Kociaki nic praktycznie nie robią, prawda? Ich umysł dopiero się wykształca, dlatego są takie ciekawskie, bo szukają odpowiedzi. Nie trzeba więc mieć im tego za złe. Każdy z nas taki był. Jeśli chodzi o terminatora, nie powiedziałabym, że "wszystkiego", bo tego wszystkiego poznać się nie da. Uczymy się przez całe życie. Ale dobrze, uczymy się, nasz mentor prowadzi nasz trening. A może wiesz od którego księżyca możesz być mianowany na wojownika? - Postanowiłam wpleść do swojej wypowiedzi małe pytanko, tak żeby go nie zanudzić swoją gadaniną. Nie chciałam dawać mu sztywnych regułek, a powiedzieć mu coś, co zdoła zapamiętać i może nawet przesyłać dalej. Odchrząknęłam, gotowa na kontynuowanie swojego monologu. Nieznacznie poruszyłam lewym uchem, nieco przymrużając oczy. - Wojownik. Bardzo ważny kot, prawda? Dba o dobro klanu. To bardzo ważna profesja, trzeba do niej dojrzeć. Byle terminator nie może zostać mianowany, bo by nic klanu nie dał, raczej pogorszyłby jego stan. Jednak nawet jeśli kot teraz nie jest gotowy, później może być, ponieważ koty zmieniają swoje życie, zdanie na jakiś temat. Wszystko da się przećwiczyć. No i, em, medyk. Tak, medyk. Leczy koty, hm, odczytuje znaki od Gwiezdnego Klanu. Tak, tak, odczytuje. I co jeszcze... W sumie, em, siedzi w lecznicy. Zbiera zioła. Czy co to tam ma. Jak możesz zostać mianowany na zastępcę? Możesz mi powiedzieć, co on dokładnie robi? Przywódca otrzymuje także dziewięć żywotów. Powiedz mi, dlaczego otrzymuje? I co dokładnie robi jeszcze przywódca? Zapomniałeś jeszcze o matce, kotce, która wychowuje kociaki, opiekuje się najmłodszymi oraz starszych, kotach, które są za stare bądź za słabe na dalsze bycie wojownikiem.
Co do klanów, nie miałam czego się przyczepić. Jego wiedza na ten temat była naprawdę dobra, ale tutaj nie miałby się jak pomylić, bo to było naprawdę proste. Każdy kot wiedział, że w lesie są cztery klanu, ale tylko z dwoma sąsiadujemy bezpośrednio, jedynie z Klanem Gromu sąsiadujemy poprzez Cztery Dęby. Przywódców, zastępców i medyków również nie pomylił, co mnie bardzo cieszyło, bo niektóre koty nie miały po prostu pamięci do tych wszystkich imion. Przytaknęłam mu, kiwając głową.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Nie jest źle w sumie co do kociaków, gorzej z rangą terminatora. Było mu głupio czegoś nie wiedzieć na temat własnej rangi, ale przecież dopiero się uczy:
-No..nie wiem...do 30 księżycy?...Albo do ukończenia treningu?...Może nie ma granicy?-były bardziej to pytania, niż odpowiedzi.
Szept dalej słuchał uważnie swojej mentorki. Jedno zdanie mu utknęło w głowie:,, Byle terminator nie może zostać mianowany, bo by nic klanu nie dał, raczej pogorszyłby jego stan". Czy w takim razie on kiedyś zostanie mianowany? Przecież już nie jest w stanie spełnić swoich obowiązków! Już teraz wie, że nie podniesie na nikogo swojej wielkiej łapy. On taki nie jest. On nie jest Lodową Skórą! On nie będzie się bił i zabijał innych! Nie i koniec. To nie jest Szepcząca Łapa, to nie jest Szept.
Żal zaczął mieszać się z goryczą.
-Zaśnieżona Ścieżko, ja nigdy nie zostanę wojownikiem- miał dość tej myśli z tyłu głowy, która go dręczy od kociaka.-Nie nadaję się na wojownika. Nigdy nie użyję siły. Nigdy-nie krzyczał mówił dość spokojnie. Nuta niepokoju, tylko dochodziła do tego wszystkiego i jego smutne oliwkowe oczy.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
- Od dwunastu księżyców możesz zostać mianowany - Poprawiłam go. Dla niego może się to wydawać najprawdopodobniej strasznie małą liczbą, skoro strzelił w trzydzieści, ale taka była prawda, że od tego momentu można zostać mianowanym na wojownika. Ja niestety zostałam wojowniczką dopiero w wieku osiemnastu księżyców, ale jest wiele kotów, które załapały się na minimalizm, ale nie oznaczało to, że były takie dobre i utalentowane. Mogły mieć złych mentorów, jak pewna szylkretka, którą bardzo dobrze znałam. Chwilę później terminator powiedział coś, czego nie chciałam nigdy usłyszeć. I się zaczęło. Bardzo chciałam uniknąć tego tematu, ale Szepcząca Łapa najwyraźniej za bardzo wbił sobie do głowy to, że walka jest czymś złym i okropnym, a przez to nigdy nie zostanie wojownikiem. Było to jednocześnie przykre i frustrujące, bo to ode mnie zależało jak go nakłonię do nauczenia się walczyć. Westchnęłam głośno, na chwilę zamykając oczy. Jakby mu to wszystko przekazać? Ten jego durny ojciec jak zwykle musiał go tak straszyć! - Zostaniesz, Szepcząca Łapo. Słuchaj. Nikt nie każe ci się bić z innymi kotami z klanu, wiesz? Ja każę ci się bić z tymi borsukami i lisami, które mogą kiedyś nawiedzić nasze tereny. Wyobrażasz sobie patrzeć jak jakiś kociak czy bliski ci kot ginie z jego pazurów i kłów? Wcale nie jest to fajne, prawda? Chcę cię uczyć dlatego, abyś był przygotowany. Nie będzie żadnych walk z innymi kotami, no coś ty! Świat jest zły, ale nie aż tak bardzo. Ja walczyłam tylko wtedy, kiedy walczyć chciałam. Byłam kiedyś straszną buntowniczką. Ale nic na siłę. Nie musisz walczyć z kimś, jeśli nie chcesz. Chodzi tu tylko o twoje bezpieczeństwo. I klanu.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Błękitno-biały kocur cały się napuszył. Był zły, smutny i bezradny. Wymagano od niego rzeczy, których nigdy nie zrobi. Pierwszy raz się rozzłościł, jak ktoś może tak mówić? Jak może podważać jego najważniejszą rzecz w życiu, coś co go określa. Coś z czym walczy od małego kociak.
-Oh no tak zapomniałem, przecież to Ty możesz decydować komu wyrządzę krzywdę. Na początku będzie to borsuk i lis, a potem inne koty. Tak zawsze jest. Mój ojciec też próbował takich sztuczek. Niewinne opowiadania na dobranoc, potem zachęcanie do polowania na biedronki i tak dalej, i tak dalej. Nie jestem ślepy na te wasze manipulacje. Jesteście identyczni! Białe koty... Pasujecie do siebie. Może razem ustalicie plan, jak mnie zmienić? -kocur zaczął się niebezpiecznie zbliżać do swojej mistrzyni. Zatrzymał się przed jej pyskiem, żeby mogła mu spojrzeć prosto w oczy, żeby poczuła jego wściekły wzrok.
-Nigdy nie będę taki, jak wy. Nigdy się nie stanę potworem.
Syn Zaćmionego Księżyca miał dość tych gierek, jakie zostały mu ufundowane przez jego "mentorów życia". Odwrócił się, odszedł. Nie chciał do końca tego księżyca spojrzeć na żadnego białego kota.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Prychnęłam. Mały terminator postanowił się oburzyć, ponieważ powiedziałam mu prawdę, którą powiedziałby mu każdy? Wiedziałam, że jego ojciec jest okropny, ale nie sądziłam, że głupie historyjki o walce mogą tak bardzo na niego wpłynąć. Mój ogon kręcił się w każdą stronę, pokazując moją ogromną złość. Nie oczekiwałam od niego wiele, bo wiedziałam jaki jest, ale taki kompletny brak szacunku? Musiałam się uspokoić. Od tak dawna nikogo nie atakowałam, a nie chciałam teraz tego zrobić. Siłowałam się sama ze sobą, aby nie wysunąć pazurów i nie zaatakować go, pokazując kto tu jest silniejszy.
- Pytaj każdego wojownika, oni powiedzą ci to samo! A wiesz co? Medyczka też musi walczyć? Nie wiedziałeś? Tak mi przykro. Jeśli uważasz mnie za potwora to spójrz tylko na siebie! Potworem jesteś TYLKO TY, Szepcie, bo pozwolisz na cierpienie swojej rodziny, bliskich, bo słuchać swojego głupiego ojca zamiast mnie, która chce ci tylko pomóc przezwyciężyć swój strach! Dobrze wiesz, że w klanie nie potrzebujemy takich kotów, jak ty, więc albo okażesz trochę szacunku albo pójdę do Malinowej Gwiazdy z zapytaniem o podrzucenie cię Dwunożnym. Nie zapominaj. Z. Kim. Rozmawiasz - Pod koniec tak bardzo poniosły mnie emocje, że krzyknęłam, warcząc niesamowicie. Nie chciałam się tak unieść, ale nie mogłam sobie pozwolić na takie pyskówki ze strony wielce pokrzywdzonego, nic nie znaczącego terminatora. Chciał się bawić to zabawę dostanie. A jeśli dalej będzie taki to zrobię swoje, a potem będzie żałował, że kiedykolwiek postanowił coś takiego powiedzieć. Nie zgadzałam się na takie zachowanie. Było miło, ale sam tego chciałeś. Nie zamknęłam pyska, ukazując mu swoje kły. Byłam wściekła. W pewnym momencie aż rzuciłam się do przodu i stanęłam przed nim, blokując mu przejście. Popatrzyłam się na niego przymrużonymi oczami.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
A może to słowa potrafią zniszczyć kogoś? Może to one psują serca, rozpryskują się na kawałki i ranią.
Miła kompletny mentlik w głowie wszystko krzyczało, rwało się do powiedzenia. Tyle myśli na raz, tyle słów, a najważniejsze to było Potwór.
Ciągle powtarzające się słowo potwór, potwór, potwór. Niczym mantra, nieustanne, powoli zabijające kocura na miejscu.
Słyszy głos brata Zadry. Powiedział mu dokładnie to samo, że musi chronić bliskich, że musi dla nich być silny. Potem był głos Kolca, który kazał mu realizować swoje marzenia. Głos Lśniącej Sadzawki co mówiła, że na nic nie ma szans i teraz to wszytko. Nie wytrzymał i wybuchł: - Czemu? Powiedz mi tylko dlaczego w takim razie tu stoisz nade mną i mi to wszystko mówisz? -głos mu się powoli zaczął łamać. On nie będzie, jak ojciec...on...taki nie będzie... go w ogóle nie będzie- Może masz rację? Może powinienem być pieszochem? Albo może powinienem być martwy? To rozwiązałoby wszystkie problemy tego klanu. Nie uważasz? Rozwiązałoby wszystkie Twoje problemy? Moje...mojej rodziny...
Nigdy wcześniej taka myśl nie przyszła kocurkowi, jednak wybrał pozostanie uległym, niż wybuch złości.
- Daj mi kiedyś jagodę cisu do myszy to będę martwy i koniec.
Zakończył. Nie biegł, tylko powoli szedł do obozu ignorując wszystko. Nawet szum wrzosowiska.
Kocur stracił wszelką nadzieję. Nawet jego mistrzyni go nie chce.
***
Młody terminator, a w sumie już nie taki młody przemyślał wiele spraw. Życie niby w tak krótkim czasie rzuciło mu wiele kłód pod nogi. Mógł śmiało powiedzieć, że fala nieszczęść jaka go spotkała zaczęła się od zwykłej kłótni. Najpierw umarł jego starszy brat Węgorzowy Grzbiet a, potem mało brakowało, aby jego najukochańszy braciszek Kolec umarł przez jego wymysły od szczęk lisa. Błękitny kocur stwierdził, że to wszystko przez jego kłótnię i że nie powinna się w ogóle odbyć. Uznał też, że musi być to znak od Gwiezdnego Klanu, który powiedział mu, że jego przeznaczeniem jest, aby stał się wojownikiem.
Stwierdził, że w takim razie jego droga jest naznaczona krwią, a nie leczniczymi liśćmi. Może to dobrze? Będzie w przyszłości mógł mieć kociaki.
No właśnie kociaki! Malusie stworzonka, które ubóstwia całym swoim serduszkiem.Mógłby spędzać całe dnie z nimi, a jego mentorka niedawno urodziła te malutkie kruszonki. Udało mu się poznać na razie jedno z nich Gałązkę. Cudowna dziewczynka.
Długo się nie zastanawiając poszedł do kociarni w poszukiwaniu Zaśnieżonej Ścieżki:
-Zaśnieżona Ścieżko! Jestem!
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Minął jakiś okres czasu, odkąd ostatni raz widziałam się z Szepczącą Łapą. Kiedy w tak niegrzeczny sposób postanowił wyjść sobie z naszego treningu, sama nie chciałam go zachęcać do dalszej edukacji. Wiedziałam, że pójście na łapkę kocurowi nie będzie za dobrą decyzją, ponieważ to on musi się uczyć na własnych błędach i zobaczyć, że to ja miałam rację, a nie on, kiedy bezczelnie nazywał mnie potworem, bo chciałam nauczyć go walki - walki, która przecież jest tak ważna w życiu każdego klanowego kota. Później zaszłam w ciążę, dlatego szczególnie nie mogłam rozpocząć jego nauki, a kiedy urodziłam swoje pociechy, kompletnie zapomniałam, że byłam czyjąś mentorką, zbyt bardzo wciągając się w wychowanie swoich dzieci, aby w przyszłości zostały dobrymi wojownikami i nigdy nie powiedziały czegoś tak okropnego, jak Szepcząca Łapa powiedział mi jakiś okres czasu temu. Czasem widywałam go gdzieś w obozie, ale nie interesowało mnie to zbytnio, bo przecież to on rozpoczął naszą kłótnię.
Tymczasem, kiedy moje kociaki były na tyle duże, by same wychodzić z kociarni, a ja nie musiałam się obawiać, że coś niedobrego im się stanie, zobaczyłam go, jak wchodzi do Splątanych Korzeni, witając się ze mną z taką energią, że podniosłam uszy i podbródek wysoko, wielce zdziwiona jego obecnością. Przecież uważał, że jestem złą mentorką, przecież nazwał mnie potworem bez serca, bo chciałam tylko jego dobra. Zmarszczyłam czoło, ilustrując go złotymi oczami, doszukując się w nim jakiejkolwiek odpowiedzi. Oczywiście jak zwykle byłam wyczyszczona idealnie, dlatego byłam tą samą mentorką, co kiedyś z jednym minusem - byłam po prostu zmęczona uganianiem się za swoimi dziećmi.
- Dzień dobry, Szepcząca Łapo, myślałam, że nie rozmawiasz z białymi kotami? - powiedziałam neutralnym tonem, nie chcąc go zbytnio przestraszyć, ale także dać mu znak, że jestem zaskoczona, że go tutaj widzę. Jeśli okaże skruchę i będzie chciał się uczyć - możemy przerobić teorię, bo na praktykę będzie musiał sobie zaczekać. Jednakże ja jestem w stanie wybaczać.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Spodziewał się w sumie docinek ze strony białej kotki, ale jest ponad to. Śmierć brata wiele w nim zmieniła między innymi to, że już takimi rzeczami się nie przejmuje, jest niewrażliwy. Kiedyś od razu by podkulił ogon, a teraz nawet ucho nie drgnęło.
-O ile się nie mylę biały kot jest moim mistrzem. Prawda?- nie mówił tego w żaden sposób obraźliwie. Po prostu nie chciał być poniżany przez nią. Miał honor, i nie miał zamiaru dać go sobie splamić. Oczywiście, tak jak miał w kociakowym zwyczaju ukłonił się na powitanie. Może za późno trochę, ale stary zwyczaj był już odhaczony.
-Widziałem ostatnio twojego malucha. Chyba miała na imię Gałązka...-stracił ochotę nagle na tematy o kociakach. Zauważył, że mówi bezbarwnym, zmęczonym tonem- Chcę zostać, jak najszybciej wyszkolony. Nie chcę już tego wszystkiego odkładać. Może nie na następnej ceremonii, jednak na dalszej chcę być wojownikiem-odpowiedział. Stwierdził, że warto dodać dlaczego taka nagła zmiana-Obiecałem Węgorzowi to. Nie obchodzi mnie czy szanujesz moją decyzję, chce tylko dokończyć ten trening
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Przecież nawet nie śmiałabym sobie drwić z kogoś z takiej błahostki, zdziwiło mnie po prostu to, że kocur przyszedł do mnie, gdy byłam jeszcze Matką, chcąc dokończyć trening, który przecież on sam zawiesił, z własnej woli. Przecież nie mogłabym za nim ciągle biegać, błagając, aby zaczął się uczyć, bo to od niego wszystko zależało, nie ode mnie. Mu nie zależało, mnie też nie zależało. Nie chciałam nikogo do niczego zmuszać, dlatego Szepcząca Łapa musiał sam podjąć taką decyzję. Na moim pysku nie widniała żadna większa emocja. Nie chciałam nic kompletnie mu ukazywać, nic by mi to nie dało. Nasza konwersacja na razie dotyczyła jego powrotu do nauki, dlatego nie chciałam raczyć do radosnym uśmiechem. Jeśli podzieli się ze mną wiedzą - tak, ale nie teraz.
- Głowa do góry, młody terminatorze. Jedynie cytuję twoje słowa - Przypomniałam mu, wbijając w niego swoje spojrzenie. To on nazwał mnie potworem, nie zauważając, jak bardzo chciałam mu pomóc, dlatego mógł się czuć obrażony jedynie przez swoje własne słowa w stosunku do mnie. Nie oznaczało to, że nie chciałam prowadzić mu treningu, oczywiście, że nie, chciałam jedynie zobaczyć, jak bardzo mu zależy na tym wszystkim. Chciał zrobić to sam czy ktoś go namówił, bo jak to drugie, to niezbyt się dogadamy, bo ja nie jestem za takim sposobem, ale przecież on mi nie musiał tego wszystkiego mówić, ja chciałam się domyślić sama. Nie chciałam się z niego wyśmiewać, odrzucać go, rzucać w niego obelgami, zostałam wojowniczką i mam szacunek prawie do każdego. Kiedy wspomniał o moich dzieciach, zmarszczyłam czoło. Nie wiedziałam, że zdążył poznać moją najmłodszą córkę z miotu i przez chwilę obawiałam się, że mógł jej czegoś nagadać, ale nie miałam pewności, więc tak czy siak, nie zareagowałam na to w żaden większy sposób. Dowiem się wszystkiego od córki, będę musiała zapamiętać, że muszę ją o wszystko wypytać. Moje dzieci nie będą uciekać z podkulonym ogonem z treningu. - Gałązka jest bardzo dobrym kociakiem, tak samo, jak reszta moich dzieci. Cieszę się, że ją poznałeś. Jednak... Chcesz się uczyć, a ja nie mogę ci odmówić, bo zostałeś mi przydzielony, Szepcząca Łapo. Pozwolę ci kontynuować nasz trening, jak powiesz mi całą teorię, jaką znasz na temat polowania.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Nie chciał słuchać o koviakach na razie liczyła się śmierć Węgorza i zaginięcie Jagódki. Jego rodzina się sypie musi się, tylko trzymać z Kolcem, może z Mruczkiem i Puszczykiem. Zostało ich tak mało.
Najgorsze jest to, że prawie stracił brata Kolca najdrożego sercu. Dobrze, że byla przy nim Lśniąca Sadzawka i Barwna Ścieżka nie wiadomo jakby to wszystko mogło się skończyć bez ich pomocy.
-Tak... możli... w sensie na pewno wszysykie są bardzo dobre- kończył temat bez sensu myśleć o takich błahostkach. Teraz jest jego trening i to się liczy. To jest najważniejsze.
- Poluje na myszy, ptaki i króliki i je jem. Nic nie wiem o polowaniu. Nigdy się tym nie interesowałem- co miał powiedzieć jak wie nic- o jeszcze daję zawsze starszyźnie i matką pierwsze jeść i daję to na stos zwierzyny. Teraz to wszystko.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Niestety kocur nie wykorzystał tego, że się do mnie nie odzywał, a w międzyczasie mógł pytać kotów o informacje, niezbędne do sprawnego przebiegu treningu. Nie wydawał mi się zbyt ambitny, co nie podobało mi się ani trochę, ale najważniejsze było to, że przyszedł i chciał się dalej uczyć. Musiałam więc sprawić, aby został wojownikiem jak najszybciej i sprawić, aby przestał być mazgają i nie bał się wszystkiego, co było takie przerażające w opowieściach jego ojca. Rzeczywistość zupełnie się różniła od tych historyjek wyssanych z palca, ale Szepcząca Łapa chyba tego nie rozumiał - dlatego ja byłam tutaj, aby sprawić, by życie nie było dla niego takie ciężkie, bo nie wykorzystał całego swego potencjału, o ile jakiś ma. Podniosłam wyżej brodę, spoglądając się na swego terminatora, jakby dając mu znak, że ma mnie słuchać, bo inaczej dostanie po uszach.
- Królik cię usłyszy, mysz wyczuje, a ptak zobaczy. Zapamiętaj to. Do każdego zwierzęcia powinieneś podchodzić w trochę inny sposób, ale główny motyw jest ten sam - pozycja łowiecka, czyli brzuch nisko, ale nie dotyka ziemi, ogon i głowa w jednej linii z grzbietem. Nogi ugięte, staraj się przenieść ciężar ciała na tylne łapy. Spłyć oddech, aby zwierzęta cię nie usłyszały. Ustawiaj się zawsze pod wiatr, aby cię nie wyczuły. Patrz pod łapy, aby nie wdepnąć w coś, co wywoła odgłos albo, broń Gwiezdny Klanie, coś, przez co się wywalisz. Wykonaj. - Bardzo proste, miałam nadzieję, że kocur sobie z tym poradzi. Każdy terminator powinien, a ja najwyżej skoryguje jego błędy, bo w końcu każdy je popełnia, to jego na pewno pierwszy raz z taką rzeczą, skoro nawet nie znał podstawowych zachowań przy konkretnych zwierzętach. Po tym opowiem mu wszystko, co dotyczy skradania się. Nie będziemy mogli tego wykorzystać w terenie, bo byłam Matką, ale wciąż mógł się nauczyć na przyszłość.
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Starał się wszystko jak najszybciej zapamiętać za pierwszym razem.
Kiwnął głową na znak, że rozumie i przeszedł od razu do pozycji.
Całe ciało nisko na łapach. Upewnił się, że nie dotyka brzuchem piasku. Przeniósł ciężar na tylne łapy. Następnie wszystko zrobił w jednej lini, głowę tułów i ogon.
-Spłycam oddech i pod wiatr. Tak? No i patrzę oczywiście pod łapy
Wydawało się wszystko bardzo proste.
-Teraz szybka teoria o walce czy mam pójść zapolować? Co teraz?-nadal pytał się w pozycji łowieckiej.
Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
Zaśnieżona Ścieżka już dorosła, stając się wojowniczką. Chce prezentować się jak najlepiej, chorobliwie dbając o swój wizerunek - nienawidzi posiadać na swojej sierści chociażby paproszka, a przebywanie z brudnymi kotami uważa za największy grzech. Również dba o każde swoje słowo, obnosząc się czasem dumą nad swoją wspaniałą personą. Może zacząć cię oceniać, ale nie wypowie tego głośno, aczkolwiek zacznie się na ciebie dziwnie spoglądać. Na co dzień jest miła, sympatyczna i roześmiana, rozweselając obóz swoim promiennym uśmiechem. Ma ogromne ambicje i chciałaby być najlepsza. Zdarza jej się być egoistyczną, bardziej dbając o swoje dobro niż o dobro innych. Kocha słuchać komplementów na swój temat. Wierność u niej jest pojęciem względnym. Wobec przyjaciół i rodziny potrafi być niesamowicie wierna, ale jej partner jest już inną sprawą. Jest uczuciowa i czasami lekkomyślna. Nie warto zajść jej za skórę, okaże się wtedy, że możesz tego pożałować, bo Zaśnieżona Ścieżka często chce zemsty. Nienawidzi się krytykować. Towarzyskość pozwala jej na kontaktowanie się nawet z kotami z innego klanu. Medyków uważa za obleśne stworzenia, skazy, powstałe z niedoskonałości. Upartość pozwala jej na długie podtrzymywanie swojego słowa. Jest czasami głodna krwi, stając się szaleńczą kotką, której nie powstrzyma kompletnie nic. Jest zazdrosna, chcąc mieć wszystko, co mają inni, a czego nie ma ona.
Trzaskający Mróz [KR]
Oczywiście, że było proste. Nie musiałam przecież dużo tłumaczyć, moje słowa były jasne, a skoro Szepczącej Łapie zależy, aby zostać wojownikiem dla swojego brata, który obecnie siedzi na Srebrnej Skórce to powinno mu się to udać. Bacznie go obserwowałam, starając się w razie czego skorygować jego błędy, bo nie mogłabym dopuścić do pomyłek, które później przelewałby na inne koty, zupełnie nieświadome, że przekazywana wiedza jest błędna. Na szczęście wydawał się być umiejętny, nawet jeśli wcześniej odstawił niezłą szopkę, nazywając mnie potworem. Coś z niego wyrośnie.
- Tak. Jeśli nadepniesz na gałązkę, zwierzę cię usłyszy, jak będziesz szedł z wiatrem, wyczuje cię. Postaraj się być jak najciszej, ale nie sterczeć w miejscu Gwiezdny Klan wie ile czasu, bo zwierzyna się spłoszy sama - To także było dosyć proste. Mój terminator musiał wiedzieć, że powinien się poruszać jak najciszej i jak najostrożniej potrafi, ale powinien także działać w miarę szybko, bo zwierzęta nie będą na niego czekać i znajdą sobie lepszą miejscówkę, jeśli w tej konkretnej nie znajdą nic przykuwającego uwagę. Machnęłam ogonem, widząc, że naprawdę zależy mu na polowaniu, jednakże ja nie mogłam mu dzisiaj tego zaoferować. Byłam matką, musiałam pilnować swoich kociąt, bo jeszcze przyjdzie Lśnienie, chapsnie mi jednego i go utopi albo wyrzuci na pożarcie lisom. Wiadomo, co ta biała kita miała w tej pustej głowie? - Polowaniem praktycznym zajmiemy się za jakiś czas. Jak widzisz, obowiązki matki są dla mnie zbyt ważne. Jednakże, możemy powtórzyć kodeks, bo z tego co wiem, nie mówiliśmy sobie o nim. Wiesz coś na ten temat?
Miałam nadzieję, że młody zrozumie. Nie miałam ochoty na kłótnię z nim, szczególnie, że byłam nieco zmęczona ganianiem swoich kociąt.
//Zmiana planów, nie rób drugiego dnia, zapomniałam o kodeksie xD
Biało-błękitny kocurek. Ma długie futro. Jest bardzo dużej postury, o wile większej niż większość kotów.
Oczka ma koloru oliwkowo-zielonego i nosek czarny jak węgiel.
Szept to sympatyczny młody kocurek. Jest spokojny. Jest też bardzo wrażliwy na otaczający go świat. Jest gadatliwy, jak każdy kociak w jego wieku.
Modrzew {Martwy}
Teoria polowania zaliczona. Faktycznie Zaśnieżona ścieżka ma łapy pełne roboty.
-Przyjdę w takim razie.
Kodeks na szczęście terminator w małym pazurze. Ojciec zawsze przed snem szeptał mu go do ucha taka kołysanka po makabrycznych opowiastkach dla rozrywki. Myślał, że to sprawii że Szept stanie się silny. Może finalnie miał rację?
-Znam perfekcyjnie kodeks akurat! Więc Wojownik ma obowiązek chronić swój Klan za wszelką cenę, nawet cenę własnego życia. Nie znacz to jednak, że nie mogę mieć przyjaciół w innym klanie, mogę jednak nadal muszę pozostać wierny Klanu, nawet jeśli przyjdzie mi walczyć z dawnym przyjacielem.
Każdy kociak też wie, że nie wolno polować na ternach innego klanu, ani na nie wstępować. Po to są też granice, które zwiedzaliśmy. Następnie najpierw jedzenie dostaje starszyzna i kocięta. Terminatorzy też muszą najpierw zapolować i dać jedzenie na stos zwierzyny aby coś zjeść lub mogą jeść za pozwoleniem.
Zwierzynę się je a nie nią bawi. Aby zostać terminatorem kociak musi mieć co najmniej 6 księżycy. Nowo mianowany wojownik musi odbyć milczenie po ceremonii. Aby zostać zastępcą wojownik musi wytrenować chociaż jednego terminatora.
Zastępca zostaje Przywódcą, jeśli ten umrze. Jeśli zastępcy coś się stanie do następnego księżyca musi zostać wyznaczony następny. Granice muszą być codziennie patrolowane no i się z nich przegania nieproszonych gości. Żaden wojownik nie może zostawić kociaka w niebezpieczeństwie. Słowo przywódcy jest prawem. Wojownik nie musi zabijać innych, aby pokazać soją wartość, lecz w obronie własnej może to zrobić. I co najważniejsze wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha. To chyba wszystko, czy coś pominąłem?- zapytał się, lecz wątpil w to, Lodowa Skora by go za taką podstawę go oskórował.