Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Okoliczne ptaki śpiewały głośno, ale żaden z nich nie był w zasięgu kocura. Choć wyczulił zmysły, każdy trop na jaki natrafił okazał się być zwietrzały. Na szczęście to był dopiero początek polowania.
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Rudzik i nie wyczuł w pobliżu nic godnego uwagi, ruszył więc odrobinkę dalej. Starał się zrobić to w miarę cicho więc odrobinkę zmierzył się do ziemi. Co chwilę upewniał się czy przed nim nie ma suchych gałązek i w właśnie w takiej pozycji wolniutko ruszył do przodu. Kocur nie odszedł jakoś daleko- ciągle miał nadzieję że coś tu złapie. Jeśli nie- cóż ruszy dalej.
mała, wychudzona kotka o półdługiej, przerzedzonej sierści(czarna dymna szylkretka z białymi znaczeniami). Na jej grzbiecie widać wystające kręgi. Ma oczy w kolorze błękitnym, który przez widoczne żyłki przechodzi w lawendowy; raz zdają się mętne i nieobecne, a innym razem ich spojrzenie jest ostre i pełne ostrożności. Na szyi nosi woreczek z kocimiętką.
Szałwia jest specyficzna, zaś jej zachowanie bardzo chaotyczne. Trudno powiedzieć w jakim stanie się ją odnajdzie. Raz jest dość spokojna i lekko otumaniona - wyraźnie pod wpływem ziół poprawiających nastrój - zaś innym razem może próbować ci wbić pazury za zaskoczenie jej. Jest przesadnie ostrożna i nieufna, szczególnie w stosunku do kotów znacznie większych i silniejszych od niej. Zdenerwowana ma tendencje do mamrotania pod nosem. Źle znosi długotrwały stres i presję. Nie straciła jednak całkowicie swojej kocięcej osobowości, gdyż wciąż potrafi być bardzo uparta i kłótliwa, jeśli ktoś poruszy drażliwą dla niej kwestię. Posiada dość czarne poczucie humoru i ma skłonności do sarkazmu.
Mak[KRz]; Księżycowy Pył[GK]
Tym razem kocur miał nieco więcej szczęścia, bo oto na jego drodze pojawił się gołąb. Szarawy ptak wylądował niedaleko polującego kota, nieświadom niebezpieczeństwa. Najwyraźniej szukał jedzenia, licząc, że niedawny deszcz wywabił robaki bliżej powierzchni ziemi.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Rudzik natychmiast dostrzegł ptaka. Ugiął łapy i przypadł do ziemi po czym zaczął zachowywać się ciszej. Spłycił delikatnie oddech a jego ogon, grzbiet i głową były w jednej linii. Łowca zaczął się skradać powoli do ofiary. Przez cały czas patrzył pod łapy by być pewien że upoluje gołębia. Kocur skradał się pod wiatr- MUSIAŁ upolować tą zdobycz. Już po chwili wybił się skoczył na gołębia. Miał zamiar od razu szybko go ußmiercić albo przynajmniej, zranić ptaka w skrzydła i uniemożliwić mu ucieczkę.
Do wyjścia był jeszcze moment. Nieduży, ale odpowiedni, żeby ostatni raz starać się znaleźć Szczerbatka i omówić z nim co i jak. W końcu, wiadomo - plan musiał być idealny, doskonały i choćby jeden błąd mógłby sprowadzić wszystko do czegoś okropnego. A gdzie lepiej go szukać, niż w okolicy Wichru, do którego niegdyś miał zamiar dołączyć?? Zdrajca!!! Ale, ale, już niedługo, bo z tego co pamiętał z ich umów, będzie starał się wrócić do Rzeki. Nie mógł go więc obrażać, nawet prześmiewczo i w myślach, bo jeszcze coś zapeszy i lipa będzie.
Ale póki co, Szczerba nie było śladu. Może w ogóle, w złym miejscu szukał i powinien się kierować do siedliska koni, gdzie też mógł być ale... to dalekooo... więc pójście tam jeszcze dziś na pewno odpadało. Ale kto wie, może szczęście się uśmiechnie w jego stronę i zaraz trafi na przyjaciela.
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Sasafras, Qnik [kc] | Gawronia łapa, Ringo [nkt] i inni
Przez długi czas uziemiony był w obozie i absolutnie nie czuł się na siłach, aby myśleć o lekkodusznych spacerach. Jednak dziś – po kolejnej wizycie u medyka, było mu… Odrobinę lepiej. Ból, mimo tego, że wciąż wdawał mu się we znaki, nie był aż tak uciążliwy. A nawet jeśli by był, to Grad i tak nie pozwoliłby sobie na dalszy odpoczynek, bo był doskonale świadomy tego, ile obowiązków ma na karku.
O dziwo, jak po tak długiej przerwie – uwinął się z nimi szybko i sprawnie… Zresztą, nie ośmieliłby się założyć, że mogłoby być inaczej. Zbyt bardzo cenił sobie swój profesjonalizm, aby pozwolić sobie na jakiekolwiek powinięcie nogi, czy w ogóle wierzyć w to, że może mu się nie udać.
Swój czas wolny również postanowił jakoś zagospodarować – dziś wyjątkowo przeznaczając go dla siebie, chcąc dać sobie odpocząć od towarzystwa, odetchnąć powietrzem, które nie jest przesiąknięte zapachem pobratymców. Nie jest pełne tego, co nieświadomie dusiło go swoją własną bliskością. Nie odszedł wcale daleko, zatrzymując się w okolicach Pierzastego Lasu. O jego nos niemalże od razu obił się zapach, który prędko zidentyfikował – Klan Rzeki. Był wprost pewny, że to z niego pochodzi nieznajomy znajdujący się wyjątkowo niedaleko niego. Spłycił swój oddech, przyjmując pozycję łowiecką, chcąc pozostać niewyczuwalnym i przyjrzeć się kotu. Miękko stąpał po podłożu, coraz bardziej zbliżając się do celu, by… Zatrzymać się, gdy rozpoznał w nim kogoś, z kim miał już styczność. Na jego zmizerniałym pysku pojawił się delikatny uśmiech, a on sam wstał, wbijając wzrok w Szpona, a prędzej – w jego futro.
— Och, nie wiedziałem, że śnieg już spadł… Chociaż tobie bliżej do zaspy, niż do śnieżynki — rzucił jako powitanie, śmiejąc się pod nosem. Był... W miarę szczęśliwy z ich spotkania, bo wiedział, że rzeczniak wcale nie potrzebuje wiele od swojego rozmówcy, aby być zadowolonym. A właśnie "minimum" było obecnie dla Grada prawdziwym wybawieniem, ulgą.
Usłyszał głos, a potem uwidział właściciela dźwięku, który ani trochę nie przypominał Szczerbatka. Ba, jedynym co ich łączyło, to chyba tylko to, że Szpon znał ich obu. Grad... Grada widział wieki temu. Nie pamiętał kiedy dokładnie. W okresie jak stracił imię?? Przed tym? Tak czy inaczej, tak dawno temu, że musiał się konkretnie zastanowić nad imieniem kocura. - Powiedziała zaspa do zaspy! - odparł z lekkim uśmiechem. Nawet jak nie był to kumpel numer jeden, to znajomy numer dwa też był miłym towarzystwem. Zresztą, chyba jak każdy. - Co tam!!! Dawno cię nie widziałem!!
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Sasafras, Qnik [kc] | Gawronia łapa, Ringo [nkt] i inni
Przewrócił dramatycznie oczami, gdy ten wypomniał mu to, że on też o wiele bardziej podobny jest do zaspy. Gdy tez zapytał o to, co u niego, podszedł bliżej, lekko odchrząkując.
— Nic szczególnego — odparł krótko, w zastanowieniu wbijając wzrok w ziemię, zacinając się na chwilę. — ... Skończyłem trening, zostałem wojownikiem i... Tak właściwie to tyle z tych istotniejszych wydarzeń
Nie widział potrzeby dzielenia się prywatniejszymi sprawami z kocurem, zatrzymując je dla siebie. Ba, był pewny, że gdyby nawet chciał o nich wspomnieć, te stanęłyby mu w gardle. Mówienie o sobie zawsze przychodziło mu z trudem, czuł jakąś dziwną blokadę w środku, gdy stawał się głównym tematem rozmowy. Dlatego zawsze skupiał się na innych – mówił o nich, chwalił ich, czy też im dogryzał, chcąc, aby wszystko było jak najbardziej oddzielone od jego osoby. Może dlatego, że był zbyt idealny, aby brudzić się i trudzić gadką o byle czym, być jej obiektem. Każde przywoływanie swojego imienia w prostej rozmowie było dla niego niczym plama błota na nieskazitelnej bieli futra, napełniająca go niesmakiem już do końca dnia.
— A co tam u ciebie, hm? Widzę, że bobry jeszcze nie przerobiły cię na kłodę, więc stawiam, że wszystko dobrze — uniósł kącik ust, czekając na jakąś opowiastkę z jego życia – z nadzieją, że nie będzie tak skąpa w treść, jak ta jego.
- Nie mów!!!! HURRRAAA GRAD!!!! WOOOOO!!!!! - zawył szybko, podskakując raz czy dwa w górę, jakby miał nadrobić utraconą ceremonię. No, właściwie - nadrabiał ją, szybko i po swojemu. Krótki, malutki wiwat musiał mu starczyć, bo Szpon nie był na tyle okrutny, by zmuszać go do siedzenia całą noc na czuwaniu. To był jednak koniec wieści... huh!! - U mnie całkiem spoko. To jest, nie jakoś super, mam jakichś parę spraw do ogarnięcia, ale do przeżycia. Ostatnio moja przyjaciółka urodziła, to czasem z nią ogarnę coś tam w kociarni. Poza tym, niedługo będzie ceremonia, to w ogóle może będę mógł w końcu mieć jakiś trening!! Poza tym, eee... znalazłem mojego zaginionego kolegę!!! Więc jest całkiem spoko, muszę powiedzieć. Ale poza tym, to niewiele się podziało. Trochę szkoda!!! Ale wiesz, lepsze to niż żeby lis mi odgryzł ogon. Aha, może nie lis, ale dwa psy zabiłem ostatnio!! Czaisz!!! DWA!!!
Uśmiechnął się szeroko. Szpon nie miał problemu z mówieniem o sobie. Właściwie... o czymkolwiek. Jeśli rozmowa oznaczała, że będzie mógł otworzyć pysk, to już drżał z ekscytacji!
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Sasafras, Qnik [kc] | Gawronia łapa, Ringo [nkt] i inni
Kącik jego ust drgnął na gromki wiwat drugiego kocura. Zrobił to w pełni szczerze, jednak z pewnym uczuciem kłucia w klatce piersiowej. Nic dziwnego, że momentalnie spochmurniał, uświadamiając sobie jego powód.
Przez dłuższą chwilę stał tak, z błękitnymi ślepiami pusto wbitymi w niego, by zaraz z westchnięciem je oderwać. Nie uniknie tłumaczenia się, ale na chwilę obecną wolał zbytnio się z nim nie wychylać. Równie dobrze Szpon może nie chcieć drążyć ponurego tematu, uznając go za powód nikłej wypowiedzi na temat wszystkiego, co zdążyło go spotkać.
Wsłuchał się w jego opowiadanie i nie minęło wcale długo, zanim zupełnie oderwał się od jego słowotoku, a jego osłabiony umysł ledwo wiązał koniec z końcem. Dlatego też postanowił odpowiedzieć na fragmenty, które najbardziej zapadły mu w pamięć... I w miarę do niego dotarły. Chyba.
— Urodziła? Cudownie... Bardzo lubię kocięta, kiedyś chciałbym mieć własne, ale na chwilę obecną mogę nacieszyć się tylko młodszym... Rodzeństwem — rzucił z jakąś dziwną zgryzotą, wręcz niechęcią, nieudolnie dusząc w sobie wszelkie animozje. Nie był zazdrosne o małe kulki, ba, nie zawiniły niczym, ale wciąż... Patrząc na nie miał jedynie obraz własnego, powoli znikającego miotu, po którym zapewne były marnym zapełnieniem. To tłumaczyłoby wiele.
— Dwa psy? — powtórzył po nim, unosząc brew, by zaraz uśmiechnąć się do niego — Nie wyglądasz na zaprawionego w boju. Ba, zawsze powtarzano mi, że dobrego wojownika poznaje się po bliznach, ale ty sprawnie obaliłeś tę teorię... O ile te psy nie były dwoma kołtunami kurzu
Pochylił delikatnie łeb jakby w dodatkowym podważeniu jego słów. Posłał mu przyjazny uśmiech - bo tak właściwie nie miał wiele do gadania. Sam nie był naznaczony żadnymi bliznami, a prawdziwej walki... Jeszcze nie zdążył poczuć na skórze.
- Nie cudownie. To jest, lubię te kocięta, ale to mojego brata. A mówiłem ci o nim, chyba? To skończony kretyn. Szkoda kociąt, że muszą mieć takiego ojca - bo nie ważne co by Noc nie robił, czego nie osiągnął, nadal był oskarżycielem, zadufanym w sobie palantem, co nie widzi niczego poza czubkiem własnego nosa. Okropne, okrutne, ochydne wręcz podejście brata do Szpona było dostatecznym powodem, by mówić wprost jaki jest nieodpowiedni do żadnej roli. Był wyrośniętym szczeniakiem, który jeśli coś nie idzie po jego myśli, od razu musi innych atakować i obrażać, coś czego nie robił nawet biały. Cóż... głupi ma zawsze szczęście, czy jakoś tak, co nie? - Miałem młodsze rodzeństwo, ale się jakoś... no, nie widuję ich.
Dodał po chwili, bez krzty smutnego wzruszenia. Od początku był na stanowisku "nie mój problem, nie obchodzą mnie". Ich zniknięcie było dla niego tak ważne, jak zeszłoroczny śnieg. - Pff... głupie gadanie. Wiesz kto ma blizny? Ktoś, kto nie zrobił na czas uniku. Albo ktoś, kto nie umiał się obronić. Walczyć z innymi, groźnymi przeciwnikami i wychodzić cało, to jest talent! Zresztą, raz miałem problem, puchacz mi łapę złamał przecież. Ale to tam, bliznę mam pod skórą. Niespecjalnie ci ją pokażę! Ale łapa ma lekkie takie wypuknięcie, jak jej dotkniesz. Chcesz dotknąć???
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Sasafras, Qnik [kc] | Gawronia łapa, Ringo [nkt] i inni
Strzepnął uchem, gdy ten zaprzeczył, podając... Cóż, mocny powód. Mimowolnie – dosyć infantylnie – zaczął się zastanawiać, czy i jego narodzony przez niektórych były postrzegane jako coś negatywnego, bo doskonale wiedział, że jego przemądrzały ojciec wcale nie był zbyt lubiany w klanie. Mniejsza. Grunt, że Grad zdecydowanie za niego nadrabiał i mógł splunąć mu pod łapy bez poczucia winy. Bo to on był lubiany, a nie Orli Szpon. Niedołęga.
— Ach, wybacz. Nie, nie mówiłeś, ale musi być faktycznie źle, skoro nazwałeś go tak... Pejoratywnie — jego wąsy drgnęły w drobnym rozbawieniu z powodu wyzwiska, które przypisał własnemu bratu. Nie miał zamiaru gadać mu o więzach krwi i o tym, że to jego brat i powinien go szanować, bo... Sam w to nie wierzył. Na szacunek trzeba zasłużyć ciężką pracą, a nie pokrewieństwem.
— Co? Rozpłynęło się w powietrzu? Nie licz na to, że wrócą. A nawet jeśli, to nie zagrzeją długo miejsca w klanie. Przywiązanie do klanu, do rodziny cechuje się tym, że nie zostawia jej się... — zacisnął zęby, kotłując w gardle gorzkie prychnięcie. Westchnął ciężko. Jego słowa nie zdadzą się już na nic, jego bracia z pewnością nie wrócą. A nawet jeśli, to z pewnością nie do klanu. Nie do klanu rządzonego żelazną łapą Psiej Gwiazdy. Zwykłego kundla, ubranego w szlachetne barwy — Nigdy, ani razu... Ale tobie nie grozi raczej ten rodzaj tęsknoty. Nie za nimi, przynajmniej
Stwierdził, biorąc głębszy oddech, tym samym próbując się odrobinę wyciszyć. Jednak wciąż buzował w nim... Żal. Byli przy nim na ceremonii terminatora, byli przy nim prawie zawsze, a teraz? Zostawili go jak śmiecia. Został bez nikogo.
Milczał, nie mogąc zmusić się nawet do drobnego uśmiechu na jego stwierdzenie, wciąż czując ogarniającą go gorycz.
— Stawiam, że prędzej chodziło o to, aby było widać, że walczył... Właśnie przez te szpetne blizny. Sporo kotów woli mieć widoczny dowód, niżeli słuchać pustych opowiastek — wyjaśnił krótko, czując, jak powoli udaje mu się uspokoić. Złamana łapa? Nieźle.
— O ile cię nie zaboli to... — wymruczał z drobnym uśmiechem, zbliżając się do niego i delikatnie dotykając go w łapę – najpierw zdrową, na której nie wyczuł nic, kwitując to zmarszczeniem brwi, by zaraz dotknąć drugiej; tej, na której faktycznie znajdował się ślad po złamanej kończynie.
— Ty, faktycznie... — rzucił pod nosem, lekko naciskając na wypuklenie. — Pewnie tę łapę masz przy okazji słabszą, hm?
Stwierdził łatwo nasuwający się fakt, zerkając na niego z uśmiechem. Zdradzać słaby punkt... Szpon albo faktyczni był głupi, albo po prostu mu ufał... Albo miał tak dużą wiarę we własne zdolności, że wierzył, że ujawnianie swojej wady i tak nie wyjdzie na jego niekorzyść.
- Jak... mam być szczery, to za mało kim. Za moim innym bratem, Skałą, to chyba bym serio uciekł i bym go szukał tak długo, aż bym go znalazł albo bym oszalał. I stałbym się jakimś dzikim wyjcem, chodziłbym i tylko bym pytał o Skałę, jak jakiś zdziczały kundel!! A potem bym wył jego imię, z nadzieją, że go znajdę!!! - zaśmiał się gromko, chociaż... to prawda. Nie mógłby zignorować zniknięcia braciszka. Kochał go. Kochał Skałę bardziej, niż kogokolwiek innego, na równi jeśli nie bardziej niż Szczerbatka. Nie wyobrażał sobie życia bez niego. I jak umiałby uciec z Klanu z myślą, że ten jest bezpieczny w Rzece, tak na odwrót sobie tego nie wyobrażał. Nie chciałby, żeby ten był... w bliżej nieokreślonym gdzieś. - Ale inni to tam... Rybka mi co z nimi. Chcą sobie uciekać to ich wybór.
Wzruszył barkami. Bardzo słuszny zresztą wybór, bo jeszcze musiałby ich traktować po bratersku koniec końców, a wtedy chyba by zrobił fikołka w tył. - Czyyy... ja wiem - mruknął pod nosem, przyciągając ją bliżej siebie, by obejrzeć ją z każdej strony. Taka inspekcja niewiele dawała. W końcu nigdzie nie miał na łapie napisane "minus jeden od siły", ani nic z tych rzeczy. Gwiezdni chyba też mu nie odjęliby żadnych... umiejętności. Co nie? - Czasem mnie zaboli jak źle stanę, ale to chyba bardziej w głowie, wiesz!! Miałem ją złamaną tak długo, że teraz się boję, że znowu pęknie. I co, znowu będę chodził na trzech łapach?! Nie ma mowy!!!! Nie zauważyłem w każdym razie, żeby miała jakieś problemy. Takie......większe. Poza tym, że śmieszna jest. Górołapa!!!
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
Księżyce: 95
Mistrz: Psie Serce (Gwiazda)
Płeć: kocur
Matka: Zwiędła Łodyga
Ojciec: Orli Szpon
Partner: Ślimacza Skorupka
Trwałe urazy: Cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || Blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || Odgryziona 1/3 ogona (-1 Zr) || blizny na przednich łapach || Rozległe, trzy blizny na udzie. || Wieczna chrypa
białe, zaniedbane, poszarpane, długie futro || niebieska plama pod okiem w kształcie serca || zgrabny, choć odrobinę przysadzisty || trójkątna głowa || błękitne, zmęczone oczy || szpiczaste, duże uszy cztery blizny przecinające pysk; jedna z nich przecina pozostałe na skos || blizna po ugryzieniu psa okalająca lewe oko || odgryziona 1/3 ogona || blizny na przednich łapach || rozległe, trzy blizny na udzie [KP]
Sasafras, Qnik [kc] | Gawronia łapa, Ringo [nkt] i inni
Spuścił subtelnie łeb, słysząc jego gdybanie o tym, co zrobiłby, gdyby jego brat... Zniknął. Prędko przestało mu być do śmiechu, a gdzieś w żołądku zrodziło się palące go poczucie winy. Przez ten cały czas nie zrobił nic, jedynie... Narzekał, wyklinał, wszelką winę za zniknięcie swoich braci... Zwalając właśnie na nich. Nie potrafił zauważyć, że sam popełnia krytyczny błąd, że... Nie szuka ich. Nie doszukuje się prawdziwej odpowiedzi "dlaczego", tylko pustkę po niej zapełnia swoją własną rozpaczą, żalem...
Mniejsza, skoro nie przyszło mu to do głowy samo, najwidoczniej nie zasłużyli na jego trud. Jeżeli zostawili jego... Nie, rodzinę, swój klan bez żadnego słowa, bez żadnej skruchy... Psie Serce nie mylił się co do nich, a on głupi niepotrzebnie wciąż przy nich trwał i bronił ich w myślach. Byli zwykłą strawą dla wron, byli... Nie byli już rodziną. Nikt nie był. Bo nikt nie potrafił tego uszanować. Został sam. I samemu było mu o wiele lepiej, raźniej.
— Hmm... — wymruczał cicho, w krótkim zastanowieniu, gdy Szpon zaczął przyglądać się swojej łapie - tak, jakby rozważał swój wcześniejszy osąd. Prawda była taka, że słowa kocura tylko jeszcze mocniej utwierdziły go we własnym przekonaniu, że faktycznie - złamana kończyna musiała być słabsza. Skoro go pobolewała, to coś musiało być nie tak - nawet jeżeli kocur tłumaczył to tym, że prędzej jest to urojony ból.
— No, fajna jest — rzucił odrobinę sucho, przechylając łeb, jakby chcąc obejrzeć wypuklenie na łapie z innej perspektywy — Górołapa... Nie myślałeś o tym, aby złamać sobie też drugą? No wiesz, tak dla estetyki. Ładniej by to wyglądało, bo teraz jest tak... Asymetrycznie. Trochę to uwłacza twojej aparycji
Uniósł kącik ust na własną, durną propozycję, oczekując jakiegoś zabawnego wybrnięcia z niej ze strony Szpona. Bo z pewnością nie był na tyle głupi, aby łamać sobie drugą łapę dla "lepszego wyglądu".
- O nie, nigdy w życiu!! Jakbym znowu miał się użerać tak jak z tą, to chyba prędzej bym sobie ją odgryzł. A potem co, dla symetryczności musiałbym odgryźć drugą?! Brzmi jak dość słaby plan! - zaśmiał się cicho na ten, szczerze, absurdalny pomysł. Niby całkiem spoko byłoby pilnować tego, żeby wyglądał symetrycznie, bo to dawało jakieś poczucie bycia ładnym... ale ta asymetryczność też miała jakiś urok. Przynajmniej jego osobistym zdaniem! - Poza tym.. bleh, krzywdzić się specjalnie jest trochę nie wiem... no... ja bym tego nie zrobił. A jak się przydarzy, oby nie, to oby tym razem ktoś się nią zajął od razu, a nie jak ostatnio!