Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Słonecznikowa Pestka naprawdę zastanawiała się, jak właściwie rozegrać to z tymi wszystkimi terminatorami. Wiedziała, że jakoś sobie poradzi, no, czwórka to jeszcze nie koniec świata, a poza tym bardzo lubiła treningi i wcale jej to nie przeszkadzało! Rzecz w tym, że nie chciała, aby żaden z jej terminatorów ucierpiał, bo poświęcałaby mu mniej uwagi. Każdemu musiała wydzielić jakiś czas, a teraz powoli zaczynało się to robić trudne, kiedy było ich tak dużo. Musiała zadbać o to, żeby odstępy między treningami nie były za duże, ale żeby wciąż mieć czas dla siebie... no i na inne obowiązki, oczywiście! Wszystko zaczynało się komplikować, ale póki co miała przeznaczony poranek tylko i wyłącznie dla Berberysowej Łapy, dlatego czekała na nią jak zwykle nieco przed czasem w umówionym miejscu. Miała nadzieję, że koteczka szybko się pojawi, a także, oczywiście, że się ze sobą dogadają, bo to przecież była podstawa!
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Berberys w sprawach wizualnych wdała się w dziadka ze strony matki. Kotka należy do wyższych kotów, co uwydatniają jej długie łapki które podtrzymują smukłą sylwetkę córki Krokusowej Łąki. Długie futerko kotki zdobią dwa kolory. Rudy - ciągnie się od ogona poprzez grzbiet aż do głowy. Biały zaś przyozdabia brzuch (wylewając się nieco po obu bokach kotki na jego grzbiet), pierś, końcówkę ogona i jego spodnią część oraz wszystkie cztery łapy kotki. Wkradł od się również na jej pyszczek i grzbiet nosa. Ruda barwa nie jest tylko jednego tonu, aczkolwiek ma ciemniejsze cienie w formie klasycznych pręg na sobie. Ślepia wnuczki Malinowej Gwiazdy mają teraz bursztynowy kolor z nieco ciemniejszą obwódką wokół źrenicy. Różowy nosek i białe wąsy dodają kotce uroku.
Córka Zielonej Stopy nie jest wielką towarzyszką, woli siedzieć w samotności i nie być w centrum uwagi wszystkich. Małomówna z niej sztuka, woli odzywać się tylko i wyłącznie w takiej konieczności, chyba że mowa o dobrych znajomych i tym z którą ma dobre więzi. Dla nich jest gotowa poświęcić trochę czasu, zachowując się bardzo uprzejmie i starając się rozweselić i pomóc w jakikolwiek sposób byłoby to możliwe. Bardzo ciekawi ją ironia i sarkazm, starając się wykorzystać to gdy tylko się da. Do nowych kotów jest mało ufna, jednak pierwsze podejście może zmienić jej nastawienie do pewnych kotów. Lubi ciągnąć na swoją stronę, dochodząc do punktu ukrywania swoich emocji oraz intencji.
W tej nocy Berberys oj, Berberysowa Łapa, poszła spać wcześniej, aby naładować baterię i przyszykować siły; w końcu nadszedł ten jej wymarzony moment, początek ścieżki do pozostania wojownikiem, do czego miała zamiar zrobić wszystko, co możliwe. O świcie, podczaspodczas gdy ruda kierowała się ku umówionym miejscu z nową mistrzynią, Berberys wmawiała samej sobie, że da radę ze wszystkim, nie zależnie o tego, co zjawi się na jej drodze.
Krok córki Krokusowej Łąki był spokojny i delikatny, nie spieszyło jej się, jednak wyszła wcześniej, niż było to konieczne, aby nie stracić ani sekundy czasu, którego miała Słonecznikowa Pestka do poświęcenia jej. Doszła w miarę szybko do miejsca, w którym umówiła się ze Słonczenikową Pestką. Podeszła do wojowniczki i odezwała się cienkim głosem.
— Dzień dobry — powiedziała. Mimo cienkiego głosu nie zbytnio była odczuwalna nuta ekscytacji przez rozpoczęcie treningu. — Co będziemy dzisiaj robić?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Berberysowa Łapa przyszła szybko. Nawet odrobinę za szybko, chwilę przed czasem, co Słonecznikową Pestkę całkiem ucieszyło. Zawsze fajnie się pracowało, kiedy obie strony miały chęci do pracy, a wyglądało na to, że Berberys trochę ich miała! Słonecznik znała dzieci Krokus co prawda głównie z opowiadań ich matki, bo całkiem się z wojowniczką lubiły i często pomagała jej w kociarni, ale jakoś nie bardzo miała czas zaznajomić się z samymi kociętami... ale zapowiadało się na to, że z Berberysową Łapą całkiem się dogadają! Malinowa Gwiazda miała jakiś talent do przydzielania jej terminatorów, bo ze wszystkimi szybko odnajdywała wspólny język. No, prawie wszystkimi, bo Larwia Łapa wciąż była dla niej małą zagadką, ale hej, nie było przecież źle, prawda? Słonecznikowa Pestka uśmiechnęła się wesoło do koteczki.
– Cześć, Berberysowa Łapo! Na dobry początek wyjdziemy z obozu na mały spacer, hm? Właściwie zaraz przy obozie są Wyjące Wzgórza, gdzie będziemy się spotykać na nasze treningi. Jakby wszyscy mieli się spotykać przy wejściu, to zrobiłoby się trochę tłoczno – zaśmiała się lekko. Gestem głowy wskazała córce Krokus, żeby za nią poszła, a sama ruszyła w stronę wyjścia. – A później... to właściwie zależy! Powiedz mi, jest coś, co szczególnie cię interesuje albo co lubisz robić? – spytała, zerkając w jej stronę z uśmiechem. Lubiła dawać terminatorom wybór. W ten sposób jednocześnie się z nimi zapoznawała i dawała im okazję na przyjemniejszy pierwszy dzień treningu. Była więc ciekawa, co też Berberys wybierze.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Pierwszy dzień treningu... niestety trochę im nie wyszedł. Ledwo właściwie zdążyły wyjść z obozu, a Berberysowa Łapa źle się poczuła i Słonecznikowa Pestka nawet się nie wahała – szybko odprowadziła ją do Lśniącej Sadzawki, nie chcąc, żeby coś jej się stało. No i masz ci los, Berberys się rozchorowała, co oczywiście Słonecznik nie przeszkadzało, bo nie była to przecież jej wina, ale sprawiało, że trochę się o nią martwiła. Starała się co jakiś czas upewniać co do stanu zdrowia terminatorki i miała nadzieję, że wszystko u niej będzie w porządku, a kiedy w końcu otrzymała informację, że Berberysowa Łapa jest już zdrowa jak ryba i może opuścić Ziołowe Wzgórze, prędko ją znalazła, żeby umówić się na wznowienie treningu. Umówiła się z nią w porze górowania słońca przy wyjściu z obozu, ot, trochę późniejszą porą, żeby miała łatwy start w trening, zadowolona, że z jej terminatorami było już lepiej. Z Miodek ostatnio trochę ruszyły do przodu, Berberys wyzdrowiała... tylko dalej nie wiedziała do końca, co z Biedronką, która okazała się mieć taką samą tendencję do znikania jak Larwia Łapa. Najstarsza z jej terminatorek to w ogóle przepadła jak kamień w wodę, ale Słonecznik liczyła, że jeszcze któregoś dnia wróci do klanu. Czekała więc w umówionym miejscu o umówionym czasie i uważnie rozglądała się za Berberysową Łapą.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Berberys w sprawach wizualnych wdała się w dziadka ze strony matki. Kotka należy do wyższych kotów, co uwydatniają jej długie łapki które podtrzymują smukłą sylwetkę córki Krokusowej Łąki. Długie futerko kotki zdobią dwa kolory. Rudy - ciągnie się od ogona poprzez grzbiet aż do głowy. Biały zaś przyozdabia brzuch (wylewając się nieco po obu bokach kotki na jego grzbiet), pierś, końcówkę ogona i jego spodnią część oraz wszystkie cztery łapy kotki. Wkradł od się również na jej pyszczek i grzbiet nosa. Ruda barwa nie jest tylko jednego tonu, aczkolwiek ma ciemniejsze cienie w formie klasycznych pręg na sobie. Ślepia wnuczki Malinowej Gwiazdy mają teraz bursztynowy kolor z nieco ciemniejszą obwódką wokół źrenicy. Różowy nosek i białe wąsy dodają kotce uroku.
Córka Zielonej Stopy nie jest wielką towarzyszką, woli siedzieć w samotności i nie być w centrum uwagi wszystkich. Małomówna z niej sztuka, woli odzywać się tylko i wyłącznie w takiej konieczności, chyba że mowa o dobrych znajomych i tym z którą ma dobre więzi. Dla nich jest gotowa poświęcić trochę czasu, zachowując się bardzo uprzejmie i starając się rozweselić i pomóc w jakikolwiek sposób byłoby to możliwe. Bardzo ciekawi ją ironia i sarkazm, starając się wykorzystać to gdy tylko się da. Do nowych kotów jest mało ufna, jednak pierwsze podejście może zmienić jej nastawienie do pewnych kotów. Lubi ciągnąć na swoją stronę, dochodząc do punktu ukrywania swoich emocji oraz intencji.
Berberys była nieco zawiedziona, że pierwszy dzień treningu zakończył się fiaskiem. Mimo tego, że nie okazywała zbytnio swojej ekscytacji czekała na ten dzień chyba jak każdy nowo mianowany terminator, ale oczywiście coś musiało pójść nie tak i zamiast na treningu wylądowała w lecznicy. Przesialedziała tam dosyć sporo czasu przewracając się z boku na bok, pociągając nosem i nudząc się niemiłosiernie. Chociaż dla niej to było całkiem dobre, była odseparowana od reszty kotów, nie musiała silić się na ułożenie jakiegoś zdania tylko ograniczała się do prostych zwrotów - "Tak", "Nie", "Dobrze" i kilku innych krótkich słów skierowanych do medyczki pytającej o jej samopoczucie.
Gdy mogła opuścić już Ziołowe Wzgórze i powróciła do normalnego klanowego życia, Słonecznikowa Pestka momentalnie ją odnalazła i już kolejnego dnia były umówione na trening. W porze górowania słońca Berberys była już gotowa, opuściła legowisko terminatorów i wolnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia z obozu. Owszem, była zestresowana, ale nie aż tak bardzo jak pierwszego dnia. Myśli o tym, że może popełnić jakiś błąd lub palnąć jakąś głupotę przyprawiały ją o szybsze bicie serca. Starała się odpędzić je i myśleć pozytywnie jednak marnie jej to wychodziło. Miała nawet ochotę odwrócić się na pięcie i wrócić do swojego bezpiecznego kącika w legowisku terminatorów. Jednak nim przeszła jej ta myśl przez głowę zobaczyła przed sobą drobną sylwetkę swojej mentorki. W tym momencie zorientowała się, że już nie ma odwrotu i musi jakoś to przetrwać. - Dzień dobry Słonecznikowa Pestko - powiedziała lekko zachrypniętym głosem i uniosła lekko kącik pyszczka w delikatnym uśmiechu. Niestety chrypka towarzyszyła jej jeszcze po przebytej chorobie i zapewne minie jeszcze kilka dni zanim całkowicie zniknie - Co będziemy dzisiaj robić?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Na szczęście Berberysowa Łapa pojawiła się na czas i poza lekką chrypką nie wyglądało na to, żeby coś jej dolegało. Jak dobrze! Mimo zapewnień, że ze zdrowiem Berberys wszystko jest w porządku, jej mistrzyni wolała być ostrożna. Gdyby wylądowała w lecznicy na dłużej, w pewnym momencie Słonecznik na pewno zdążyłaby się już zdążyć poważnie zmartwić, bo pamiętała, jak długo chorowały jej siostry, a zaraz potem zaginęły... ale na szczęście w przypadku jej terminatorki sprawa miała się znacznie lepiej i tak szybko jak zdrowie ją opuściło, tak szybko do niej wróciło. Widząc, jak Berberysowa Łapa zbliża się w jej stronę, Słonecznikowa Pestka uśmiechnęła się wesoło na powitanie. Gdyby była człowiekiem, pewnie chętnie by jej pomachała, ale w tym wypadku ograniczyła się po prostu do kiwnięcia jeszcze głową w jej stronę.
– Dzień dobry, Berberysowa Łapo! Mam nadzieję, że dobrze się dzisiaj czujesz i jesteś wyspana i gotowa – odpowiedziała jej wesoło na przywitanie. Nie miała w sumie konkretnych planów, bo Berberys pierwszego dnia treningu nie zdążyła jej odpowiedzieć na pytanie, czym się interesowała i co chciała przerobić, a więc tak naprawdę sporo zależało od niej samej. W pierwszej kolejności chciała jednak wyjść na spacer po terenach, żeby zapoznać Berberys z Wyjącymi Wzgórzami, aby mogły się tam spotykać... i w ogóle, żeby miała jakąś orientację w terenach klanu, bo jej rodzeństwo na pewno zdążyło już trochę zmienić, a głupio by było, jakby została daleko w tyle, nie? – Na dobry początek, hm, przejdziemy się na spacer po terenach. – To mówiąc, odwróciła się w stronę wyjścia z obozu, gestem wskazując kotce, żeby udała się za nią, a potem ruszyła w stronę Wyjących Wzgórz. – Poza tym mam trochę pomysłów, o czym możemy porozmawiać i co porobić, ale może jest coś, co chciałabyś przerobić najpierw albo czym się szczególnie interesujesz? – spytała, jak to miała w zwyczaju na pierwszych treningach. Ten nie był co prawda wcale taki pierwszy, ale już trudno, nie?
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Berberys w sprawach wizualnych wdała się w dziadka ze strony matki. Kotka należy do wyższych kotów, co uwydatniają jej długie łapki które podtrzymują smukłą sylwetkę córki Krokusowej Łąki. Długie futerko kotki zdobią dwa kolory. Rudy - ciągnie się od ogona poprzez grzbiet aż do głowy. Biały zaś przyozdabia brzuch (wylewając się nieco po obu bokach kotki na jego grzbiet), pierś, końcówkę ogona i jego spodnią część oraz wszystkie cztery łapy kotki. Wkradł od się również na jej pyszczek i grzbiet nosa. Ruda barwa nie jest tylko jednego tonu, aczkolwiek ma ciemniejsze cienie w formie klasycznych pręg na sobie. Ślepia wnuczki Malinowej Gwiazdy mają teraz bursztynowy kolor z nieco ciemniejszą obwódką wokół źrenicy. Różowy nosek i białe wąsy dodają kotce uroku.
Córka Zielonej Stopy nie jest wielką towarzyszką, woli siedzieć w samotności i nie być w centrum uwagi wszystkich. Małomówna z niej sztuka, woli odzywać się tylko i wyłącznie w takiej konieczności, chyba że mowa o dobrych znajomych i tym z którą ma dobre więzi. Dla nich jest gotowa poświęcić trochę czasu, zachowując się bardzo uprzejmie i starając się rozweselić i pomóc w jakikolwiek sposób byłoby to możliwe. Bardzo ciekawi ją ironia i sarkazm, starając się wykorzystać to gdy tylko się da. Do nowych kotów jest mało ufna, jednak pierwsze podejście może zmienić jej nastawienie do pewnych kotów. Lubi ciągnąć na swoją stronę, dochodząc do punktu ukrywania swoich emocji oraz intencji.
Słysząc kolejne słowa mentorki zaraz po przywitaniu miała chwilę zawahania ale skinęła tylko głową na potwierdzenie jej słów. Była wyspana, Berberys nie potrzebowała wybitnie dużo snu, żeby rano wstać pełna energii. Jednak czy była gotowa? Tego już nie była taka pewna.
- Tak, jestem gotowa - dodała tylko jakby chcąc sama sobie wbić do głowy, że jest gotowa a jej wątpliwości to tylko durny wymysł. Potrząsnęła głową chcąc odpędzić te myśli i skupiła się całkowicie na Słonecznikowej Pestce czekając na jej odpowiedź. Spacer po terenach? Brzmi świetnie, bała się, że będzie to polowanie albo co gorsze - walka. Skinęła ponownie głową i ruszyła za mistrzynią. Lubiła poznawać nowe miejsca, więc spacer po terenach to będzie sama przyjemność. Zastrzygła uszkami słysząc głos mentorki. Co chciała by przerobić najpierw, czym się interesuje? To pytanie było bardzo trudne. Zmarszczyła lekko czoło próbując ułożyć w głowie jakąś sensowną odpowiedź jednak za nic jej to nie wychodziło. - Emmm... Nie wiem - mruknęła cicho schylając speszona głowę - Możemy skorzystać z twoich pomysłów. - dodała nerwowo machając końcówką ogona. Chciała za wszelką cenę coś wymyślić, ale nic z tego, musiała więc powiedzieć poprostu " nie wiem".
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi na deklarację Berberysowej Łapy. Nie zauważyła w jej tonie nic podejrzanego, więc nie dopytywała dalej, ale podejrzewała w sumie, że kotka może mieć jakieś tam zmartwienia, bo w końcu to raczej nic przyjemnego, tak przechodzić chorobę zaraz po rozpoczęciu treningu. Wątpliwości byłyby w tej sytuacji czymś raczej normalnym i Słonecznikowa Pestka chętnie służyłaby pomocą, tak w razie czego, ale ponieważ najwyraźniej nic nie trapiło Berberys na tyle, żeby utrudniać jej pierwszy dzień trenowania, to pozostawało się tylko cieszyć, nie?
– To dobrze! Mam nadzieję, że trening ci się spodoba i nie martwisz się za bardzo o jakieś zaległości, czy coś – rzuciła, bo to też mógł być trochę stresujący czynnik, jak zapewne całe rodzeństwo Berberys szło do przodu, a ona zostawała w tyle... ale tempo treningu nie było aż takie ważne i dla Słonecznik opóźnienia nie miały żadnego znaczenia. W końcu Barwna Ścieżka też zaczynała trening jakoś później, była od niej wtedy niewiele młodsza, a została wojowniczką bardzo szybko, no i w ogóle została dobrą wojowniczką, a to się przede wszystkim liczyło, prawda?
– W porządku! A... hm, może inaczej, wolałabyś zacząć od czegoś bardziej praktycznego, jak walka albo polowanie, czy od teorii? Bo mogłybyśmy sobie po prostu pójść na taki minipatrol po części granic i porozmawiać o Kodeksie na przykład, a mogłybyśmy też iść w okolice Czarnego Ogona i zająć się na przykład takim polowaniem, a potem, jakbyś chciała, to mogłabym cię też nauczyć łowić, o. Ale to w sumie zależy od tego, co będzie dla ciebie wygodniejsze, bo mi to obojętnie, od czego zaczniemy. Jak dalej nie wiesz, to coś wybiorę, ale wiesz, chcę, żeby ci się podobało, o – stwierdziła i uśmiechnęła się lekko do terminatorki. W międzyczasie zbliżały się do miejsca na Wyjących Wzgórzach, gdzie Słonecznik spotykała się ze swoimi terminatorami, ale miały jeszcze mały kawałek do przejścia.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Berberys w sprawach wizualnych wdała się w dziadka ze strony matki. Kotka należy do wyższych kotów, co uwydatniają jej długie łapki które podtrzymują smukłą sylwetkę córki Krokusowej Łąki. Długie futerko kotki zdobią dwa kolory. Rudy - ciągnie się od ogona poprzez grzbiet aż do głowy. Biały zaś przyozdabia brzuch (wylewając się nieco po obu bokach kotki na jego grzbiet), pierś, końcówkę ogona i jego spodnią część oraz wszystkie cztery łapy kotki. Wkradł od się również na jej pyszczek i grzbiet nosa. Ruda barwa nie jest tylko jednego tonu, aczkolwiek ma ciemniejsze cienie w formie klasycznych pręg na sobie. Ślepia wnuczki Malinowej Gwiazdy mają teraz bursztynowy kolor z nieco ciemniejszą obwódką wokół źrenicy. Różowy nosek i białe wąsy dodają kotce uroku.
Córka Zielonej Stopy nie jest wielką towarzyszką, woli siedzieć w samotności i nie być w centrum uwagi wszystkich. Małomówna z niej sztuka, woli odzywać się tylko i wyłącznie w takiej konieczności, chyba że mowa o dobrych znajomych i tym z którą ma dobre więzi. Dla nich jest gotowa poświęcić trochę czasu, zachowując się bardzo uprzejmie i starając się rozweselić i pomóc w jakikolwiek sposób byłoby to możliwe. Bardzo ciekawi ją ironia i sarkazm, starając się wykorzystać to gdy tylko się da. Do nowych kotów jest mało ufna, jednak pierwsze podejście może zmienić jej nastawienie do pewnych kotów. Lubi ciągnąć na swoją stronę, dochodząc do punktu ukrywania swoich emocji oraz intencji.
Obserwowała uważnie okolicę mając ciągle skierowane jedno ucho w stronę mentorki. Było to jej pierwsze wyjście z obozu, no może nie do końca, bo w tym pierwszym feralnym dniu w którym rozpoczęła trening też opuściła obóz. Ale teraz było to takie porządne wyjście. Była wprost zachwycona tym co znajduje się poza obozem.
- Oczywiście, że się spodoba - odpowiedziała szybko i spojrzała na rudą kotkę z delikatnym uśmiechem - I nie, wierzę, że szybko to nadrobimy.
Sama chciałaby w to uwierzyć, że szybko nadrobią zaległości, jednak nie była tego taka pewna. Nie wiedziała czy sobie poradzi z walką i polowaniem, co do teorii to słyszało się coś tu i tam, więc jakąś wiedzę też na ten temat miała. Słysząc kolejne słowa kotki, spięła wszystkie mięśnie. Nie chciała zaczynać od praktyki, więc szybko temu zaprzeczyła.
- Nie... Wolałabym zacząć od teorii - mruknęła rozluźniając się i wciągając rześkie powietrze w płuca. Tak, teoria była najlepszą opcją w tym momencie.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Kątem oka zerknęła na Berberysową Łapę, kiedy ta rozglądała się po okolicy. Zawsze przyjemnie jej się patrzyło na wrażenia kotów, które po raz pierwsze wychodziły z obozu. Ten prawdziwy pierwszy raz dla Berberys nie do końca się liczył, bo w końcu co to za przyjemność, kiedy się źle czuło, nie? Tym bardziej że nawet nie zdążyły za daleko zajść! Tym razem jednak miało być inaczej i wchodziły sobie spokojnie między pierwsze z Wyjących Wzgórz, które stały przecież prawie pod samym obozem.
– No, taka motywacja mi się podoba! Jasne, że szybko to nadrobimy – stwierdziła wesoło. Zresztą, gdyby wiedziała, jak stoją treningi reszty miotu Krokusowej Łąki, to byłaby tym bardziej pewna, że wszystko pójdzie sprawnie, ale to już inna kwestia. W każdym razie wierzyła, że Berberysowa Łapa sobie poradzi, nawet jeśli jeszcze się dobrze nie znały. Wyglądało na to, że miała motywację do działania, a to było w tym wszystkim najważniejsze, bo nawet jeśli nie czuła się stuprocentowo pewnie, to nad tym można jeszcze było popracować, nie? Nawet nie teraz, a w przyszłości. Widząc, że na słowa o praktyce Berberys trochę się spięła, przeszło jej przez myśl, że może z tą częścią treningu będą większe problemy... ale w porządku, zaczynanie od teorii było jej nawet na łapę. Być może potrzebowała zacząć po prostu od czegoś prostszego, samego rozmawiania, a jeśli była to jakaś głębsza obawa, cóż, będą miały czas, żeby nad tym popracować, kiedy już do tego przejdą, nie? Na razie terminatorka nie musiała się obawiać.
– W porządku, w takim razie przejdziemy się dzisiaj po części granic i porozmawiamy o czymś teoretycznym, dobra? – rzuciła, chociaż w sumie było to pytanie retoryczne. Tym bardziej że doszły właśnie do ważnego miejsca. Słonecznik zwolniła i nawet przystanęła na chwilkę. – To są Wyjące Wzgórza, czyli tereny treningowe. Będziemy się spotykać w tym miejscu... co dwa dni, powiedzmy, o porach będę cię informować wcześniej, bo będą różne. Czasem o świcie, czasem w porze górowania słońca, czasem może wieczorem. No i ten, jakbyś chciała wychodzić z obozu sama, to nie idź dalej niż tutaj, dobrze? W sensie nie oddalaj się za bardzo od obozu, o. Zabieraj ze sobą kogoś, najlepiej jakiegoś wojownika albo terminatora, który przerabiał już walkę, bo tereny mogą być niebezpieczne, a nie chcę, żeby coś ci się stało – powiedziała i spojrzała na Berberysową Łapę z bardziej poważnym wyrazem pyska niż zwykle. W samym wychodzeniu nie było nic złego, ale trzeba było zachować środki ostrożności.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>