Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Naprawdę się nie spodziewała, że dostanie kolejnego terminatora, ale skoro tak – zamierzała dać z siebie wszystko. Wstała wcześniej, dokładnie wyczyściła i przylizała swoje futerko, żeby dobrze się prezentować, a potem ruszyła do wyjścia z obozu, aby poczekać przy nim na Biedronkową Łapę. Klasycznie zjawiła się tam trochę wcześniej, a nie o samym świcie. W ten sposób miała stuprocentową gwarancję, że się nie spóźni, a lepiej być kwadrans za wcześnie niż pięć minut za późno, prawda? Nie znała Śnieżyczki, a więc chciała zrobić na kotce dobre wrażenie. Malinowa Gwiazda zaufała jej, powierzając jej kolejny trening, a więc musiała zrobić wszystko, co było w jej mocy, żeby wyszło jak najlepiej. Co prawda przy trzech terminatorach będzie jej trudniej, ale hej, wszystko powoli zaczynało wracać na swoje miejsce i się układać, a więc nie mogło być źle, co nie? Mogło być tylko i wyłącznie lepiej, ot co! Już o to zadba. Przysiadła przy umówionym miejscu i rozglądała się za terminatorką, powoli układając w głowie różne plany na ten trening. Na pewno chciała jej pokazać trochę terenów, ale poza tym nie myślała w sumie o niczym konkretnym. Może zaczną od jakiejś teorii, może od polowania? Jeszcze się zobaczy; Słonecznik i tak wolała dać ostateczny wybór terminatorce.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Płeć: kotka
Matka: Lśniąca Sadzawka
Ojciec: czy to w ogóle istnieje? (Skorpion)
Dość masywna kotka, przeciętnego wzrostu. Jej futerko jest długie, bure i przepasają je klasyczne, ciemniejsze pręgi. Ma charakterystyczne białe znaczenia: plamkę na czole w kształcie diamencika oraz mniejszą niżej - na nosku, kryzę (od brody aż po brzuch) i małe, białe skarpeteczki na każdej z łapek. Głowa lekko owalna, z raczej mniejszymi uszkami zakończonymi leciutkimi pędzelkami, a oczy niebieskie (w przyszłości zaś bladozielone). Charakteryzują ją również dość krótkie jak na przeciętnego kotka łapki i strasznie puszysty, długi ogon!
Póki co nie można powiedzieć za dużo o charakterze Żywokostu, ale już na pierwszy rzut oka widać iż jest kocięciem zdecydowanie opanowanym oraz spokojnym. Zawsze stara się pomyśleć zanim coś zrobi i ma skłonności do planowania na zasadzie: najpierw ustal plan i przemyśl, a potem dopiero przystąp do działania. Z zewnątrz jest zdecydowanie twarda oraz pewna siebie. Nie licz na żadne łzy z jej oczu kiedy ją skrzywdzisz, oj nie. Nie ma nawet mowy o czymś takim jak ryczenie czy użalanie się nad sobą, bo to w życiu nie pomoże a tylko zaszkodzi. Jest uparta. Nawet bardzo i z całych sił dąży do swojego celu, a za rodzinę oraz przyjaciół rzuciłaby się nawet w ogień (więcej w kp)
Śnieżyczka za to wstała sporo czasu przed wschodem słońca. Wyczyściła starannie swoje bujne, bure futerko i dopilnowała aby ładnie wyglądać. W końcu nie wiedziała czy Słonecznikowa Pestka będzie zwracała uwagę na takie detale czy raczej na całokształt, więc wolała w tym pierwszym dniu wyglądać i prezentować się perfekcyjnie. Wszystko skończyła jednak nadal przed wschodem słońca i postanowiła zjawić się wcześniej. Może tym pozytywnie zaskoczy swoją mistrzynię? w końcu słyszała, że mistrzowie zwracają na to bardzo dużą uwagę i nie tolerują spóźnień. Jak faktycznie tak by było to Biedronka właśnie zdobyła plusa. Dziarskim i szybkim krokiem więc przemierzyła obóz i już po chwili stała przy jego wyjściu, rozglądając się za Słonecznikową Pestką. Okazało się, iż mistrzyni również postanowiła zjawić się wcześniej i cały plan Śnieżyczki nagle radośnie opluł ją w pysk i powiedział stanowcze papa. Mimo wszystko nie spóźniła się, a to zawsze jakiś plus.
- Dzień dobry Słonecznikowa Pestko - mruknęła dosyć spokojnie ale też z dystansem. Musiała na początku obadać sytuację.
- Od czego zaczniemy trening? może się trochę zapoznamy na początku żeby potem łatwiej szło? - bąknęła zaraz próbując jakoś przyzwoicie zacząć rozmowę. W końcu gdyby powiedziała iż już chce nauczyć się lać po pyskach intruzów to raczej nie zabrzmiałoby to kulturalnie i przede wszystkim ładnie, a też zależało jej na dogadaniu się ze swoją mistrzynią.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Faktycznie, plan, żeby przyjść jeszcze przed Słonecznikową Pestką, trochę nie wypalił. Ale hej, nie było w tym chyba nic dziwnego i nic co można by mieć sobie za złe. Słonecznik zawsze przychodziła na miejsce za wcześnie, bo lepiej było pofatygować się godzinę przed niż pięć minut za późno. Nie mogła dopuścić do sytuacji, żeby to terminator czekał na nią, niecierpliwił się i zastanawiał, gdzie się jego mistrzyni podziała. Mimo wszystko pojawianie się przed czasem zawsze zasługiwało na jakiegoś plusika za dodatkowy wysiłek i chęci, no i, fakt, niespóźnianie! Widząc, że Biedronkowa Łapa pojawiła się jeszcze chwilę przed wschodem słońca, Słonecznikowa Pestka uśmiechnęła się do niej wesoło.
– Cześć, Biedronkowa Łapo! Widzę, że jesteś jeszcze przed czasem! Cieszę się, że się przykładasz i się nie spóźniasz, o. Tylko mam nadzieję, że zdążyłaś się wyspać! Skoro już jesteś, to nie ma sensu tracić czasu, wyjdziemy poza obóz już teraz, chodź – powiedziała, wciąż z lekkim i radosnym uśmiechem. Brakowało jej takiej świeżej atmosfery na treningach, bo przez wszystko, co się działo, ostatnio często bywała na nich nieco przygnębiona... Ale teraz zamierzała się przykładać jak najlepiej i odzyskać trochę energii i pasji do tego wszystkiego, a co! Kiedy już skończyła swoje powitanie, ruszyła przez Kolczasty Łuk i następnie Kłujący Korytarz, prosto na tereny klanu Wichru.
– Aha, bardzo chętnie! Aaa... jest w sumie coś, co chciałabyś wiedzieć? W sensie o mnie, w kwestii zapoznawania się, ale też co chciałabyś robić na treningu, bo w sumie obojętnie mi, od czego zaczniemy. Wolę dawać swoim terminatorom wybór. Chciałam ci tylko pokazać Wyjące Wzgórza, bo to tereny treningowe i tam będziemy się spotykać – wyjaśniła krótko. Miała różne pomysły, ale ostatnie słowo od początku zamierzała pozostawić Śnieżyczce.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Płeć: kotka
Matka: Lśniąca Sadzawka
Ojciec: czy to w ogóle istnieje? (Skorpion)
Dość masywna kotka, przeciętnego wzrostu. Jej futerko jest długie, bure i przepasają je klasyczne, ciemniejsze pręgi. Ma charakterystyczne białe znaczenia: plamkę na czole w kształcie diamencika oraz mniejszą niżej - na nosku, kryzę (od brody aż po brzuch) i małe, białe skarpeteczki na każdej z łapek. Głowa lekko owalna, z raczej mniejszymi uszkami zakończonymi leciutkimi pędzelkami, a oczy niebieskie (w przyszłości zaś bladozielone). Charakteryzują ją również dość krótkie jak na przeciętnego kotka łapki i strasznie puszysty, długi ogon!
Póki co nie można powiedzieć za dużo o charakterze Żywokostu, ale już na pierwszy rzut oka widać iż jest kocięciem zdecydowanie opanowanym oraz spokojnym. Zawsze stara się pomyśleć zanim coś zrobi i ma skłonności do planowania na zasadzie: najpierw ustal plan i przemyśl, a potem dopiero przystąp do działania. Z zewnątrz jest zdecydowanie twarda oraz pewna siebie. Nie licz na żadne łzy z jej oczu kiedy ją skrzywdzisz, oj nie. Nie ma nawet mowy o czymś takim jak ryczenie czy użalanie się nad sobą, bo to w życiu nie pomoże a tylko zaszkodzi. Jest uparta. Nawet bardzo i z całych sił dąży do swojego celu, a za rodzinę oraz przyjaciół rzuciłaby się nawet w ogień (więcej w kp)
Biedronka przyszła przed czasem, ale nic co zaplanowała jej nie wyszło, przez co zachwiała sobie trochę dzisiejszy harmonogram i mogła wyglądać na lekko skwaszoną. Dodatkowo początkowo entuzjazm mistrzyni trochę ją dziwił, więc stała jak słup soli i patrzyła się na rudo białą córkę Paprociowego Pyłu, od czasu do czasu mrugając ślepakami.
- Nie potrzebuję tak dużo snu, poza tym wolałam wstać wcześniej i też wcześniej tutaj przyjść, ale mnie wyprzedziłaś jak widać - mruknęła, po czym wypuściła nosem trochę powietrza. Całe zirytowanie swoją gafą z niej wyparowało i kotka mogła już bez problemu rozmawiać a przy tym utrzymywać na pysku naprawdę leciutki uśmiech. Ten temat zapoznania się Biedronka rzuciła tak naprawdę na spontanie. Nigdy nie miała pomysłu jak zacząć z innymi rozmowę przez co przeważnie kończyło się na głupim "cześć". Teraz postanowiła to trochę zmienić i bardziej zaangażować się w klanowe życie, a by to zrobić przede wszystkim musiała ładnie się wysławiać i być milszą na innych no i... jakoś się postarać żeby zacieśnić więzy z kotami z którymi często będzie się spotykać a jednym z takich była właśnie Słonecznikowa Pestka. Kiedy rudo biała mistrzyni oświadczyła burej by ta poszła za nią, ta tylko lekko kiwnęła łebkiem na zgodę po czym ruszyła.
- Noo mogłabyś mi opowiedzieć czy masz jakiś terminatorów albo co lubisz robić w wolnym czasie? Sama nie wiem. W dzieciństwie raczej spędzałam czas tylko z Kusowąsym i nie przywykłam do rozmawiania z innymi, jakoś tak. Myślałam, że jak trochę się z tobą zapoznam to pójdzie nam potem łatwiej. Co do materiału treningowego, dziadek kiedy jeszcze żył opowiedział mi trochę kodeksu, rang oraz o Gwiezdnym Klanie, a jako pierwsze chciałabym przerobić walkę lub polowanie, żeby nie być w klanie pasożytem - bąknęła zaraz, nadal truchtając za Słonecznikową Pestką. Z reguły rozmawianie nie szło jej tak dobrze i miała problem przy kontakcie z kocurami, ponieważ uważała, iż są głupsi od niej i czasem się nie hamowała, więc też cieszyła się iż ma mistrzynię a nie mistrza i miała nadzieję iż złapie z nią jakiś w miarę dobry kontakt, o!
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Słysząc słowa Biedronkowej Łapy, zaśmiała się delikatnie i przyjaźnie.
– Nie tak łatwo jest przyjść jeszcze przede mną! Zawsze jestem na miejscu wcześniej, wiesz, tak na wszelki wypadek. Głupio by było, gdyby coś się wydarzyło po drodze i to terminator musiałby czekać na mistrza, nie? – spytała z rozbawienieniem, choć w zasadzie było to pytanie retoryczne i nawet nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. Po prostu chciała dać kotce subtelny znak, żeby od siebie za dużo nie wymagała. Wolała, żeby mimo wszystko Biedronka się porządnie wysypiała, nawet jeśli, jak mówiła, nie potrzebowała zbyt dużo snu. Jakby była zmęczona, to na treningu i tak by za dużo nie zrobiły, a tak to przynajmniej mogła porządnie wypocząć i nabrać odpowiednio dużo energii, nie? W końcu na szlajanie się poza obozem trochę jej było potrzeba!
– O, Kusowąsy był bratem mojego dziadka! Nie przejmuj się, do rozmów się przyzwyczaisz, a Kodeks, rangi i Gwiezdny Klan na pewno nam się przydadzą później, także o nich pamiętaj! W takim razie możemy zacząć od polowania, to dość fajny temat na pierwszy trening. Przy okazji przejdziemy się trochę po terenach, żebyś już je znała w jakiejś części, co ty na to? – zaproponowała, postanawiając zacząć trochę od końca wypowiedzi Biedronkowej Łapy, żeby to wszystko jakoś uporządkować. – Poza tobą mam jeszcze dwie terminatorki, Miodową Łapę i Larwią Łapę, więc tak sobie myślałam, że walkę może mogłabyś przerobić razem z jedną z nich, ee, z Miodek na przykład, bo jest w bardziej zbliżonym wieku i miałybyście pewnie bardziej równe szanse. Kiedyś trenowałam też Żmijową Łapę, która już jest wojowniczką. Nazywa się teraz Barwna Ścieżka, pewnie brzmi trochę znajomo, co? – Przez chwilę zastanawiała się, czy skoro już nie wspomina swoich poprzednich terminatorów, nie warto byłoby powiedzieć o Sadzowej Łapie... ale stwierdziła, że przechodzenie z przyjemnych tematów w te kręcące się wokół śmierci nie było zbyt dobre. – A w wolnym czasie lubię, ee... W sumie nie wiem, dużo rzeczy lubię! Rozmawiać z przyjaciółmi, polować, pomagać w kociarni, poznawać nowe koty, spacerować, wspinać się na drzewa. Wiesz, różne takie. A ty? Jest coś szczególnego, co lubisz robić? – spytała. Na takich luźnych pogawędkach zeszła im cała droga do Wyjących Wzgórz, a więc kiedy Biedronkowa Łapa zdążyła już odpowiedzieć, a Słonecznikowa Pestka jakoś na to zareagować, rudo-biała kotka od razu przeszła do rzeczy, żeby za bardzo nie przedłużać. Stanęła w miejscu, które zwykle wyznaczała na spotkania z terminatorami.
– To właśnie Wyjące Wzgórza, tereny treningowe. Masz jakiś pomysł, dlaczego tak się nazywają? – zapytała, żeby dodać to jako taką ciekawostkę.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Płeć: kotka
Matka: Lśniąca Sadzawka
Ojciec: czy to w ogóle istnieje? (Skorpion)
Dość masywna kotka, przeciętnego wzrostu. Jej futerko jest długie, bure i przepasają je klasyczne, ciemniejsze pręgi. Ma charakterystyczne białe znaczenia: plamkę na czole w kształcie diamencika oraz mniejszą niżej - na nosku, kryzę (od brody aż po brzuch) i małe, białe skarpeteczki na każdej z łapek. Głowa lekko owalna, z raczej mniejszymi uszkami zakończonymi leciutkimi pędzelkami, a oczy niebieskie (w przyszłości zaś bladozielone). Charakteryzują ją również dość krótkie jak na przeciętnego kotka łapki i strasznie puszysty, długi ogon!
Póki co nie można powiedzieć za dużo o charakterze Żywokostu, ale już na pierwszy rzut oka widać iż jest kocięciem zdecydowanie opanowanym oraz spokojnym. Zawsze stara się pomyśleć zanim coś zrobi i ma skłonności do planowania na zasadzie: najpierw ustal plan i przemyśl, a potem dopiero przystąp do działania. Z zewnątrz jest zdecydowanie twarda oraz pewna siebie. Nie licz na żadne łzy z jej oczu kiedy ją skrzywdzisz, oj nie. Nie ma nawet mowy o czymś takim jak ryczenie czy użalanie się nad sobą, bo to w życiu nie pomoże a tylko zaszkodzi. Jest uparta. Nawet bardzo i z całych sił dąży do swojego celu, a za rodzinę oraz przyjaciół rzuciłaby się nawet w ogień (więcej w kp)
Biedronka czasami potrafiła wymagać od siebie aż za dużo. Chciała zapewnić swojemu rodzeństwu bezpieczeństwo i jak najszybciej ukończyć trening, ale mimo wszystko trochę w siebie wątpiła i uważała, że jest jedynie beznadziejnym kociakiem. Takie coś zdarzało jej się jednak tylko czasami i z reguły była raczej pozytywnie nastawiona do większości rzeczy.
- Może kiedyś mi się uda - mruknęła po czym uniosła ku górze kącik ust w przyjaznym acz trochę chytrym uśmieszku. Następnie ze skupieniem wysłuchała kolejnych słów Słonecznikowej Pestki, pomalutku za nią truchtając.
- W porządku. - dodała krótko. W sumie nie chciała już poruszać tematu Kusowąsego, ponieważ im dłużej myślała o starszym kocurze tym bardziej było jej smutno a nie chciała by można było to po niej poznać.
- Mogłabym walczyć też z Larwią Łapą, ale w sumie mi wszystko jedno. Ważne bym nauczyła się walczyć. Tylko czy przy tym będziemy mogły używać pazurów i zębów? Tak byłoby chyba najlepiej. Co do Barwnej Ścieżki... nie jestem pewna czy brzmi aż tak znajomo. Jako kociak wychowywałam się raczej sama i Zaśnieżona Ścieżka jedynie karmiła mnie przez pierwsze księżyce - dodała zaraz spokojnie aczkolwiek z lekkim obrzydzeniem. Matka miała ją jak i jej rodzeństwo głęboko pod ogonem... chociaż nie winiła jej za to aż tak bardzo. W końcu sama Śnieżyczka głównie skupiała się w swoich pierwszych księżycach na edukacji i na tym by być odpowiednio douczoną przed treningiem przez co zaniedbała trochę swoje relacje z rodziną.
- Ja w sumie lubię się uczyć i poznawać nowe rzeczy i... tak właściwie tyle. Wiem, że to niezbyt ciekawe. Chciałabym zostać też dobrą wojowniczką i pomagać potem Klanowi Wichru - odparła jeszcze, a później przyjrzała się terenom, które jej mistrzyni nazwała Wyjącymi Wzgórzami.
- Hmm... może dlatego, że są tutaj pagórki? i słychać charakterystyczny, szeleszczący wiatr przypominający wycie? tak przypuszczam. - odpowiedziała następnie na pytanie rudo białej kotki, wykrzywiając pyszczek w lekkim zamyśleniu i zastrzygła przy tym uchem.
- Więc zaczynamy od polowania tak? Słyszałam kiedyś, że trzeba przy nim wykorzystywać pozycję łowiecką oraz jakieś zasady polowania na różne gatunki, ale nie wiem jak one brzmią
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Zaśmiała się lekko na pewne siebie słowa Biedronkowej Łapy i pokiwała jej głową. No dobra, z taką determinacją kiedyś na pewno przyjdzie szybciej. Może nawet raz Słonecznikowa Pestka specjalnie przyjdzie idealnie o czasie, żeby dać jej tę satysfakcję, kto wie? Z pewnością nie miała jednak zamiaru mówić jej o swoich własnych chytrych planach na sprawienie jej w ten sposób przyjemności, bo to zepsułoby całą frajdę, a więc pozwoliła terminatorce mieć ostatnim zdanie w tym temacie. Niech będzie, poddała się – a Biedronka niech robi to, co tylko ją uszczęśliwi.
– Och. To w sumie... trochę smutne – stwierdziła. Nie wyobrażała sobie, jakby to było wychowywać się bez udziału w tym Paprociowego Pyłu. Poczuła pewien przypływ determinacji, żeby w takim razie stać się kotem, w którym Biedronkowa Łapa będzie mogła znaleźć oparcie i jakikolwiek wzór, no, czegokolwiek. I tym razem nie miała zamiaru zawodzić, żeby nie skończyło się jak z Barwną właśnie, z którą sytuację wciąż próbowała naprawić. Dała ciała, to prawda, ale była to nauka na przyszłość. Wielka rana dla ich obu, ale i cenna lekcja. – Wiesz, skoro tak, to jakbyś kiedyś miała jakiś problem i potrzebowała się do kogoś z tym zwrócić, a nie chciałabyś za bardzo rozmawiać z Zaśnieżoną Ścieżką, to zawsze możesz poszukać mnie! Na zapoznanie się z innymi wojownikami jeszcze będziesz mieć czas, także tym się nie przejmuj. A wracając do tematu walki, huh, używanie pazurów i zębów na pewno może się w jakiś sposób przydać, bo upodabniałoby walkę treningową do takiej prawdziwej... ale terminatorzy często nie mają jeszcze świadomości swojej siły, a niektórym kotom zdarza się trochę za bardzo ponosić emocjom i łatwo byłoby w ten sposób przesadzić i zrobić sobie krzywdę, dlatego na treningach ograniczamy się do sparingów. Ale one też naprawdę wiele uczą, nawet jeśli znacznie się różnią od prawdziwych walk! Świadomość swojego ciała, swoich mocnych i słabych stron. Pomagają wyrabiać sobie mięśnie, kondycję, pracować nad celnością i unikami. Bez zębów i pazurów można się naprawdę wiele nauczyć. – Słonecznik rozumiała, czemu inne koty mogłyby preferować prawdziwą walkę w ramach treningu, ale sama była temu przeciwna, bo naprawdę łatwo było sobie w ten sposób zrobić krzywdę. Gdyby jakiś terminator po takim intensywnym trenowaniu trafił do lecznicy na długo, nie dość, że byłoby to szalenie niebezpieczne, to jeszcze na dobrą sprawę szkodliwe dla jego rozwoju, bo byłby unieruchomiony na jakiś czas.
– E tam, jakie niezbyt ciekawe! Każde zainteresowanie jest ciekawe, a poznawanie nowych rzeczy może być naprawdę fascynujące, o, no i przydaje się w życiu. A motywacja, żeby zostać wojowniczką i pomagać też na pewno będzie bardzo ważna. W randze wojownika chodzi właśnie między innymi o to, żeby pomagać i działać dla dobra klanu – stwierdziła z uśmiechem. Między innymi właśnie dlatego bycie wojownikiem było marzeniem Słonecznik, odkąd ta była kociakiem. Niesienie pomocy, karmienie i bronienie klanu, stanowienie wspólnoty. Wszystko to było tak miłe i cudowne.
– Aha, racja! Kiedy wieje bardzo silny wiatr, to faktycznie brzmi to tak, jakby wyło. Będziemy się od tej pory spotykać dokładnie w tym miejscu, więc zapamiętaj je dokładnie i pójdziemy dalej. Chcę ci pokazać kawałek granicy z klanem Cienia i z ziemiami niczyimi. Och, no i jakby co, to nie będę ci zakazywać wychodzić z obozu, ale dopóki nie nauczysz się walczyć, to trzymaj się go naprawdę bardzo blisko. A jakbyś chciała iść gdzieś dalej na tereny, to zawsze bierz ze sobą jakiegoś wojownika albo terminatora, który umie walczyć, bo wiesz, bywa niebezpiecznie – powiedziała. Stała tam więc jeszcze chwilę, żeby Biedronka mogła zapamiętać dokładnie okolicę, a potem ruszyła w stronę granicy z Cieniem. Zanim zdążyła o coś zapytać, terminatorka ją ubiegła, a więc Słonecznik uśmiechnęła się lekko. Z pewnością była ambitna.
– Dokładnie. Polowanie składa się z pozycji łowieckiej oraz paru regułek. Część jest uniwersalna, a część zależy od rodzaju zwierzyny, na jaki polujesz – sprecyzowała nieco. – Wrócimy do tego wszystkiego za moment, ale najpierw... pomyślmy trochę o samej roli polowania w klanie, bo łączy się z tym znacznie więcej niż sama praktyka. Zaczniemy więc od czegoś, co jest z polowaniem powiązane, może sama zauważysz jak. Wymień mi rangi jakie mamy w klanie i obowiązki, które musi wykonywać każda z nich. – Bądź co bądź miały trochę do przejścia, nie spieszyły się, a polowanie było na tyle istotnym elementem życia, że Biedronkowa Łapa powinna zdawać sobie z tego sprawę.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>