Czy to była kara od Gwiezdnego Klanu za zwątpienie w ich kodeks wojownika? To miał być dowód na ich istnienie? Jeśli tak - bawicie się tam świetnie tą zwierzyną? Nawet nie chciał patrzeć do tylu na mistrzyni - bał się, co tam ujrzy. Jeszcze żyje, spróbuje jeszcze raz. Rzucił okiem na ogon, którym machał na boki z podekscytowania. - Masz własny rozum? Uspokój się! - tak, on skarcił ogon w myślach. Nie jest to za normalne... Ale lepiej się w tą dyskusję nie mieszać. Tym razem zmienił podejście. Wyciągnął szyję do góry sprawdzając, w którym kierunku wieje wiatr spoglądając na źdźbła trawy. Teraz wie! Powrócił do pozycji łowieckiej, tym razem trzymając się nisko przy ziemi, a ogon prostując na sztorc kontrolując, by nim nie machać. Szedł pod wiatr wolnym krokiem z nosem nisko przy ziemi, czasem to lekko unosząc głowę do góry, aby coś zwęszyć. Będzie głupio, jeśli wróci bez niczego z polowania. A Bratka go chyba za to zaniesie na stos zwierzyny jako własną zdobycz.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Tym razem przyłożył się do pozycji bardziej, najwyraźniej zauważając swoje poprzednie błędy. Zaczął więc na nowo szukać zwierzyny, a wkrótce do jego uszu i nosa dotarł szmer i zapach zapewne znany mu ze stosu. Niedaleko od niego hopsał sobie króliczek, hopsasa, hopsasa i jeszcze nie zauważył czarnego terminatora czającego się niedaleko.
Tym razem terminatorowi się poszczęściło ze zwierzyną. To też skakało, ale nie było oślizgłe i nie kumkało. Tym razem to był kicek, długouchy. Nie miał zamiaru tego zepsuć, to była taka okazja! Zaraz przywarł do ziemi bardziej niż wcześniej i powoli, posuwając się do przodu zmierzał ku zwierzynie. Jeśli podejdzie do niego od tyłu, królik może się co chwilę nerwowo odwracać i w końcu zwierzyna zauważy łowcę. Też nie może od przodu, było by to głupie. Pozostaje mu już od boku zajść zwierzaka. Tak też i zrobił. Ostatni raz sprawdził, skąd wieje wiatr. Na chwilę obecną wiał mu w bok, więc może teraz się uda. Wysunął już pazurki u łap. Kilka kroków. Zaraz zrobił w kierunku królika kilka dużych susów gotów, aby wskoczyć na zdobycz.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Wszystko fajnie, ale...Węgorz najwyraźniej znowu zapomniał o zasadzie, którą przed chwilą przerabiali. Królik cię usłyszy! Zapomniał on wyciszyć swoich kroków i oddechu, przez co jego koleżka poruszył uszami kilka razy zestresowany i ruszył się, by zaraz zacząć biec. Czarny terminator miał jeszcze szansę go dogonić, tylko czy z niej skorzysta?
Normalnie to by Węgorz już się poddał na tym razie, ale nie. Nie byłby sobą, gdyby się poddał i nie pozwolił przenieść całej swojej energii kociaka na te czarne łapy. Po nieudanym skradaniu, podążył spojrzeniem za królikiem przez trzy uderzenia serca. Przyniesie go pod łapy mistrzyni choćby miał pazury pogubić! Wybił się z miejsca i pognał za królikiem co sił w łapach robiąc dalekie susy co jakiś czas, aby na pozycji. Pazury ciągle miał wysunięte, w gotowości.
Czekaj no, niech ja cię dorwę!
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Przynajmniej swoje zapominalstwo nadrabiał szczęściem, bo królik po krótkiej pogodni szybko wpadł w jego łapy i został przez niego zabity. Gratuluję, Węgorzu, twoja pierwsza zdobycz, od dzisiaj jesteś mordercą słodkich króliczków.
Bratkowa mruknęła coś pod nosem nie do końca zadowolona. Jej samej nie szło na początku, ale kocica bywała hipokrytką, a wyrozumiałość to ostatnia cecha, jaką mogłaby się szara pochwalić. Tak trudno zapamiętać kilka zasad, że musi za tym gonić? W każdym razie czekała na dalszy ciąg polowania, bo do rangi wojownika z takimi umiejętnościami go na pewno nie przepuści.
Węgorzowa Łapa tym razem postanowił nie zawieść swojej mentorki. Skoro ta jeszcze nie zeskoczyła ze swojego obserwatorium i przerwała jego polowanie besztaniem albo pochwała, to raczej ma polować dalej, nie? Tak więc ponownie przystąpił do niskiej, pozycji myśliwskiej, kontrolując swoje ruchy i zawęszył ponownie przy ziemi, a łapy pokierowały go w okolice krzaków. Może tam coś złapie?
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Kocurek postanowił, słusznie, szukać dalej. Przez jakiś czas nie mógł niczego znaleźć: zwierzęta zapewne przestraszyły się jego wcześniejszej pogoni za królikiem. Gdy już zdawało się, że las jest kompletnie pusty...coś zaszurało niedaleko, a po chwili oczy terminatora ujrzały brązowego ptaka z zieloną szyją: bażanta.
Czarny łowca przypomniał sobie słowa mistrzyni, kiedy mówiła o polowaniu na ptactwo: to ćwir ćwir cię zauważy. Trzeba być cicho i najlepiej jest chować się za wszelkimi przedmiotami. Chociaż, ten nie był aż tak mały. Ale co zaszkodzi? Uspokoił oddech i się wyciszył, a kroki stawiał lekko, jedną łapa za drugą, ruchem okrężnym chcąc zaczaić się na zwierzę. Przemknął za pobliski krzak, gdzie trochę przeczekał i wypełzł za niego zbliżając się do ptaka. Kiedyś był wystarczająco blisko, wysunął pazury i rzucił się w kierunku bażanta z wysuniętymi pazurami gotów je zatopić w ptaku.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Tym razem na pewno szło mu lepiej, niż wcześniej: na szczęście uczył się na błędach. Kocurek zaczaił się na ptaka, skoczył...hop! I bażancik złapany. Węgorz zatopił swoje kiełki w całkiem długiej, mieniącej się na różne kolory szyi ptaka, mocząc piórka ciepłą juchą.
Duma Węgorza nie znała teraz granic. Druga udana zdobycz! I to nie mała. Węgorzowa Łapa przypomniał sobie o ważnym fakcie po złapaniu zdobyczy - musi ją zagrzebać, aby nikt inny jej nie zauważył. To poczynił z bażantem. Przykrył go ziemią blisko krzaków, a zaraz podreptał do królika i też go zagrzebał, blisko bażanta by o nim nie zapomnieć. Skoro Bratkowa Łąka ciągle milczy, musi polować dalej. Przywarł nisko do ziemi o zaczął węszyć za kolejną zdobyczą, odruchowo raz oblizując pyszczek z pozostałości krwi ze zwierzaka.
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Zakopał swoje poprzednie zdobycze i poszedł szukać dalej, pytanie, czy jego dobra passa będzie trwała dalej? Szukał przez chwilę, bo całkiem szybko do jego nosa dotarł znajomy zapach. Kilka kroków od niego mała myszka szukała czegoś w ziemi, najpewniej jedzenia, nie zauważając jeszcze terminatora niedaleko.
Węgorz zastrzygł uszami, kiedy usłyszał kolejny szelest. Tym razem myszka! Jakieś normalne zwierzę pod kątem wielkości. Przybrał odpowiednią pozycję łowiecką i wysunął pazury zbliżając się powoli do myszy trzymając się nisko przy ziemi. Cały ciężar puszystego ciałka przeniósł na tylne łapy, przednie stawiając niemal niemo, cicho jak wiatr. Chociaż, od kiedy wiatr ma pazury?
Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Przybrał pozycję, przeniósł ciężar na tylne łapy...i hop, wyskoczył na małą niczego nieświadomą myszkę, która szybko została przez niego pozbawiona życia.
Bratkowa westchnęła i zeskoczyła z gałęzi, sprawiając, że spadło z niej kilka liści i pomniejszych gałązek. O ile była raczej drobna i smukła, to miała trochę mięśni i często, przypadkiem, używała ich za mocno. Lądowała gdzieś za mocno, zeskakiwała za mocno, wskakiwała za mocno i robiła tym też hałas. Irytujące...musi nad tym popracować. W każdym razie Węgorzowa Łapa złapał trzy zwierzątka, a jej znudziło się to patrzenie na cyrk, jaki odwalał. Często zapominał o jakiejś zasadzie, miał złą postawę, szedł z wiatrem...i mogła tak długo wymieniać. Ale miał szczęście i jakimś cudem aż trójka piszczków znalazła się martwa w jego pysku.
— Zakop — poleciła, a gdy już to zrobił, ruszyła dalej w las i oczekiwała, że ten za nią podąży. — Robiłeś błędy. Po treningu idź powtarzać te zasady i najlepiej załap się na kilka patroli czy polowań — zadała mu "pracę domową" - ona powiedziała to, co miała mu powiedzieć. Dalsze zrozumienie tematu to już sprawa Węgorzowej Łapy.
Po jakimś czasie doszli do granicy z Ziemiami Niczyimi.
— Powąchaj. To granica z Ziemiami Niczyimi, mieszkają tu samotnicy — może inny mistrz chciałby rozwijać ten temat, ale jeżeli Węgorz nie miał o samotnikach żadnych pytań, to ona nie zamierzała strzępić ryjka na coś im niepotrzebnego. Zaczęła iść więc w lewo, przez Kwiecistą Łąkę do granicy z gromiakami. — Wiesz, kto jest przywódcą, zastępcą i medykiem w naszym i innych klanach?
Kocurek omało co nie podskoczył ze strachu, kiedy usłyszał za sobą ciężkie uderzenie łap o ziemię. Nigdy by nie pomyślał, że Bratkowa Łąka ma tyle siły w sobie by tak chuknąć jak zeskoczył na ziemi. Może on też tak będzie potrafił? Przestraszy wtedy każdego kota takim skokiem i nikt nawet na niego łapy nie podniesie! Posłusznie na polecenie mentorki podbiegł do najbliższych krzaków by tam ukryć zdobycz. Zaraz do niej wrócił w podskokach. - Ale dobrze mi poszło z tymi trzema zdobyczami, prawda? - zapytał z entuzjazmem i iskierkami w zielonych oczach. On naprawdę chciał usłyszeć pochwałę od mentorki. Tak bardzo!
Potem odwiedzili Ziemie Niczyje. Nic ciekawego tu nie było. Ale może się wykazać przy tym pytaniu. - W naszym klanie przywódcą jest Czerwona Gwiazda, zastępcą Ćmi Zmierzch, a medykiem Księżycowy Pył - powiedział. - W reszcie klanów wiem, kto jest przywódcą, bo mi Księżycowy Pył mówiła. O zastępców i medyków nie pytałem - wyjaśnił na swoje usprawiedliwienie z nadzieją, że mistrzyni go nie połknie. - W Klanie Gromu przywódcą jest Trzmiela Gwiazda. W Klanie Cienia Płomykówkowa Gwiazda, a Klanie Wichru Porywista Gwiazda - Bratkowa Łąko, oszczędź Węgorza. Zawsze coś mądrego powiedział!