Mały, brudny obszarpaniec.
Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
Pozornie zarozumiały śmieszek z poczuciem humoru i nadpobudliwością psychoruchową | kp
Świst długo czekać nie musiał, gdy słysząc szelest szybko odwrócił głowę w kierunku jego źródła. Sunął ku niemu duży (ale umówmy się, przy Świście to każdy jest duży), długowłosy wojownik, który jak się buras domyślił był jego nowym mistrzem - Jasnym Sercem. Tak jak i wojownik przypuszczał - terminatorowi nie było łatwo ze stratą Mięty, gdyż zdążył kocice polubić. Była cierpliwa i wyrozumiała, nie pośpieszała go w niczym i odpowiednio dawkowała wiedzę, coby nie przeciążyć mózgu młodego. Świszcząca Łapa w pierwszej chwili skinął głową na powitanie nie wiedząc czego się spodziewać i tak jak Jasne Serce, przywdział swoją maskę, by nie wypaść na zdołowanego smutasa. — Hah, każdy się cieszy jak mnie widzi — odpowiedział żartobliwie i zaśmiał się nieco pod nosem. Gdy Jasne Serce oficjalnie przedstawił co i jak, wspominając o Miętowym Pąku, jako Gwiezdnym patrzącym z góry, Świst mimowolnie spojrzał w niebo jakby liczył, że jego poprzednia mistrzyni mu się objawi gdzieś w chmurach. Tak się jednak nie stało, więc po chwili ponownie wbił kolorowe oczy w swojego nowego mistrza i wypuścił ciężko powietrze nosem.
— Ee... Niewiele, prawdę mówiąc — zaczął nieco niepewnie, przeciwieństwo poprzedniej wypowiedzi. — Mam problemy z koncentracją i zapamiętywaniem zbyt dużej ilości rzeczy na raz — jeśli nie wydadzą mi się dostatecznie interesujące - dodał w myślach. Zupełnie jak w wypadku pierwszego spotkania z Miętą, Świst od razu przedstawił problemy, jakie sobą reprezentował, by później Jasne Serce się nie zdziwił. — Dopiero przyswoiłem całe tereny Wichru z nazw. I wymieniliśmy sobie część rang... Potem Miętowy Pąk przestała przychodzić, a chwilę później ja zachorowałem i no... jestem mocno do tyłu — wyjaśnił szturchając łapą jakiś niewielki kamyk, który właśnie wydał mu się niezwykle interesujący. Wojownik w pierwszej chwili był miły, ale nigdy nie wiadomo... Świst był gotów na wszelaką dezaprobatę, jęknięcia zażenowania i tym podobne, które mogły zaraz nastąpić.
Nie prawda, wcale nie był.
trade that typical forsomething colorful and if it'scrazy,live a littlecrazy you can p l a y it sensible, aking ofconventional
oryou can risk it all and see
'causeyoucan do like youdo
or y o u can do like me stay in the cage, or you'll finally take thekey
so come with meand take the r i d e
it'll t a k eyou to the other side
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Słysząc przywitanie młodego kocura, wojownik również się zaśmiał cicho pod nosem. Spodobał mu się jego optymizm i miał nadzieję, że tak zostanie u niego na długo.
Jasny uważnie słuchał swojego nowego podopiecznego. Nie przerywał mu w jego monologu. Chciał wszystko dokładnie zrozumieć i potem sensownie odpowiedzieć. W duchu się nieco zdziwił słysząc o problemach z jakimi się spotyka bury kocur. Jeszcze nigdy się nie spotkał z czymś takim. Jego trening szedł u niego dość gładko gdyż lubił się uczyć i przychodziło mu to z łatwością więc nie mógł w pełni zrozumieć jak się jego terminator czuje. Jednak Świst nie miał się czego obawiać. Jasny był bardzo wyrozumiałym nauczycielem.
Uśmiechnął się szerzej do młodego i poczochrał go żartobliwie łapą bo jego głowie. - Dobrze, że mi powiedziałeś. Przynajmniej wiem, że nie będzę z tobą nudno. - zaśmiał się wesoło. - Nie martw się, jak będziemy wspólnie ciężko pracować to jeszcze będziesz pamiętał nawet drobiazgi! Poradzimy sobie z twoimi drobnymi minusami. - powiedział miło i po tych słowach przestał go czochrać po głowie. - Więc faktycznie sporo cię ominęło ale to nic. Szybko to nadgonimy. - pocieszył burasa a następnie się zastanowił co mogliby dzisiaj porobić. - W takim razie może właśnie zaczniemy od tych rang? Żeby mieć je już skończone w pełni. Powiedz mi co o nich wiesz. - zapytał się a następnie usiadł na ziemii. - Jeżeli dobrze ci pójdzie z rangami to dostaniesz prezent niespodzianke. - uśmiechnął się i zaśmiał przy tym. Jasny miał pewien pomysł co mogło zaciekawić młodego kocura...
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine
Mały, brudny obszarpaniec.
Niewysoki kocur o szczupłej budowie. Względnie proporcjonalny, nie licząc za dużych, trójkątnych uszu nadających mu wygląd psotnego chochlika. Ppóki nie podejdzie bliżej wygląda na wyższego. Sprawia wrażenie wiecznego terminatora i prawdopodobnie już tak zostanie. Spiczaste, nietoperze uszy, wesoła mordka i psotny, nieco bezczelny uśmiech to połączanie, które nie jednego potrafi wytrącić z równowagi. Dodatkiem do tej chaotycznej mieszanki są dwukolorowe oczy delikwenta - lewe błękitne, a prawe orzechowe - wyglądające, jakby ten przedawkował kofeinę. Świst posiada krótkie, nieco sterczące i wiecznie poczochrane, bure futro o klasycznym pręgowaniu. Biała plama zahacza o pysk kocura, rozlewając się po brodzie i kończąc nad klatką piersiową gdzie przechodzi już naturalnie w beże i brązy.
Pozornie zarozumiały śmieszek z poczuciem humoru i nadpobudliwością psychoruchową | kp
Świst zrobił głupkowatą minę, gdy wojownik zaczął go czochrać po głowie zapewniając, że mimo jego problemów z koncentracją i z nadpobudliwością psychoruchową, o której Jasne Serce się niebawem przekona, dadzą sobie radę i wszystko będzie dobrze, a z małego burego Śwista będzie jeszcze wojownik.
— No dobra, trzymam za słowo — odpowiedział terminator szczerząc kły na całą ta pozytywną postawę swojego nowego mistrza. Widać od razu, że Porywista Gwiazda nie dobiera mistrzów przypadkowo i zna swój klan, skrupulatnie i z rozmysłem zestawiając terminatorów i wojowników tak by obu stronom dobrze się pracowało i by każdy mógł się czegoś nauczyć.
Wojownik postawił przed swoim nowym uczniem pierwsze wyzwanie, a Świst miał nadzieję, że nie będą siedzieć z zadkami na miejscu, bo zaraz świadomie lub nie, kocur zacznie szukać sobie fizycznego zajęcia. Wtedy też padło magiczne słowo "niespodzianka", które momentalnie zainteresowało swoją obecnością terminatora i postanowił ją zdobyć. Znaczyło to, że musi pójść mu dobrze. Ale hej! Przynajmniej temat znał, więc to dobra zachęta! — No dobra, mamy Gwiazdę, Przywódcę co to ogarnia klan, zarządza wszystkim, dba o wszystkich i wszystko, robi ceremonie i takie ważne rzeczy. Zastępca no to go zastępuje w razie co i chyba odpowiada za patrole? Coś mi ojciec o tym mówił, ale nie do końca słuchałem... — zaczął Świst i zaśmiał się charakterystycznym, nieco zakłopotanym "hehe", by zaraz kontynuować. — Medyk! O tym to wiem, bo dużo siedziałem Lśniącej na głowie. To to strasznie ważna rola. Leczy chore koty, zbiera magiczne zielsko, nie walczy i nie poluje. Chociaż myślę, że nasza medyczka to by mogła połamać nie jednego wojownika, prawdę mówiąc... Ale nie o tym! Medyk ma swoich terminatorów też. No do tego są Wojownicy jak ty. Polujecie, bronicie klanu, uczucie takie wspaniałe osobowości jak taki ja — kocu znów się lekko zaśmiał robiąc do tego gest łapą jakby "zaczesywał grzywę do tyłu", podkreślając swoją wspaniałość (która nie istniała). — No a Terminatorzy się uczą i mają parę innych obowiązków — których ja nie robię — do tego jeszcze nic nie robiące Kocięta i zmęczona wojownikowaniem Starszyzna. Mój ojciec jest już tak stary, że zaraz tam trafi, rany. A nie wygląda nie? A, i jeszcze Matki! To podobno też ranga i wcale nie trzeba mieć do tego własnych kociąt... Bo się możesz czyimiś zajmować. No ale co kto lubi — Świszcząca Łapa mówił dość szybko, ale wciąż zrozumiale pomimo drobnych komentarzy. Finalnie spojrzał wyczekująco na Jasne Serce i trzepnął ogonem z miną pytającą "pominąłem coś? Nie? Daj niespodziankę!"
trade that typical forsomething colorful and if it'scrazy,live a littlecrazy you can p l a y it sensible, aking ofconventional
oryou can risk it all and see
'causeyoucan do like youdo
or y o u can do like me stay in the cage, or you'll finally take thekey
so come with meand take the r i d e
it'll t a k eyou to the other side
Jasny nie wyróżnia się w tłumie. Jest zwykłym niebieskim pregowanym kotem który spokojnie prowadzi życie. Jego futerko jest długie a pregi są klasyczne. Posiada białe odmianiki na wszystkich łapkach. Są one do palców kocurka. Oprócz tego ma jeszcze biały kołnierz który wyróżnia się od niebieskiego pregowanego futra. Puki co Jasny ma niebieskie oczy lecz niedługo zmienią barwę na żółte.
Jasne Serce chciał być dobrym mistrzem i starł zrobić dobre pierwsze wrażenie na terminatorze. Nie chciał żeby go uznawał za surowego nauczyciela. Chciał być postrzegany jako miłego aczkolwiek wymagającego mistrza. Dlatego starał się jak najlepiej umiał.
Słysząc aprobatę ze strony Śwista, Jasny również się uśmiechnął szeroko. Następnie zaczął słuchać wszystkiego co bury kocurek mówił. No...Jasny trochę się zdziwił w środku jak zaczął mówić bo pierwszy raz tak mu terminator opowiadał o rangach, ale nie zraziło go to. Każdy inaczej to sobie pamięta. Inni zapamiętują wszystko w słowo w słowo a inni nie. Ważne jest to żeby wszystko było sensowne i poprawne. Dlatego też Jasny uważnie słuchał swojego ucznia próbując wychwycić braki bądź błędy. Gdy kocur skończył wojownik postanowił się odezwać. - Powiedziałeś dobrze ale niektórych rzeczy brakowało w twojej wypowiedzi. Również twoja wypowiedź była nieco...Chaotyczna ale z kolejnymi treningami będzie lepiej. -uśmiechnął się miło a następnie zabrał głęboki wdech i zaczął mówić te rzeczy, o których kocurek zapomniał albo nie słyszał. - Przywódca posiada również dziewięć żyć i od czasu do czasu Gwiezdny Klan dzieli się z nim przepowiedniami. Po jego śmierci przywództwo obejmuje obecny zastępca. jeżeli chodzi o zastępcę to tak, zajmuje się patrolami i zastępuje przywódcę w razie niedyspozycji bądź śmierci. Jednak on też dba o treningi terminatorów i również poluje jak wojownicy.-zatrzymał się by Świszcząca łapa wszystko dobrze zrozumiał i po krótkiej chwili zaczął mówić dalej. -Medyk podobnie jak przywódca może przyjmować przepowiednie od Gwiezdnych. Medyków obowiązuje kodeks wojownika jak i również medyka. Medyk nie może mieć kociąt. Jak też dobrze pamiętasz, medyk może mieć terminatora, który uczy się od niego wiedzy nabytej przez medyka. Potem jednak terminator może się stać pomocnikiem medyka, który ukończył trening medyczny i zastępuje medyka po jego śmierci.-ponownie przerwał by terminator wszystko sobie przyswoił, gdy otrzymał od niego znak ze rozumie wszystko do tej pory, zaczął mówić dalej. - O wojownikach powiedziałeś wszystko, mogę jedynie dopowiedzieć, że obowiązuje nas kodeks wojownika i musimy być lojalni wobec naszego klanu. A te "kilka obowiązków" o których mówisz to głównie sprzątanie i pomaganie starszyźnie, które powinieneś wykonywać jako porządny terminator.-popatrzył się na niego podnosząc zabawnie jedną brew do góry. On wiedział ze te obowiązki nie są najprzyjemniejsze ale trzeba to przeboleć żeby potem móc zostać wojownikiem. - Zapomniałeś też że terminator po ukończeniu treningu zostaje wojownikiem i to na pewno wiesz.-zaśmiał się. Czasem nawet najprostszych rzeczy się zapomina. - Kocięta natomiast nie mogą opuszczać obozu i są kociętami dopóki nie będą mieć 6 księżycy i nie zostaną mianowani na terminatorów. -zakończył i popatrzył się rozbawiony na swojego terminatora który wręcz pragnął dowiedzieć się co to za niespodziankę jasne Serce skrywał dla niego. - Dobrze ci poszło i chyba zasłużyłeś na coś co powinno być bardziej ciekawe niż rangi.-uśmiechnął się promiennie. - Co powiesz na naukę polowania?- zaproponował. oczywiście jeżeli nie chciał takiej niespodzianki to Jasny oczywiście może go zacząć uczyć o terenach i kodeksie...
Notxknowingxwhatxitxwas
i willnotgiveyouup thistime butdarling,justkissmeslow,
your heart isall I own
andinyour eyesyou're holding mine