Logo Artemidy
Wyprawa Krogulczego Szponu
#1
Długo po pogrzebie nie pobyła samotnie. Musiała mieć chwilę na ułożenie myśli i obmyślenie trasy. Nie wiedziała konkretnie, gdzie znajduje się Szepcząca Sadzawka, nigdy tam nie była i znała jedynie ogólniki. A mogła zapytać Szczypiącego Mrozu o drogę. I pewno by tak zrobiła, gdyby ten nie był pochłonięty żałobą. Wiedziała, że trzeba minąć Borsucze Pagórki, ale co dalej? Otóż nie bardzo wiedziała. Ale chyba się jakoś odnajdą, muszą. Gdy Ostra i Szarówka do niej dołączyły, skinęła im głową i podniosła się z siadu.
- Przejdziemy przez Kładkę i pójdziemy wzdłuż Czarnego Ogona, potem na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki – wyjaśniła, po czym sama ruszyła, nadając pochodowi dość szybkie tempo, nie chcąc, by klan czekał na przywódcę więcej, niż to konieczne. Miała dużo sił w sobie, cały czas dbała o swoje ciało i mięśnie, dlatego nie stanowiło to dla niej problemu. Starała się jednak dostosować do dwóch towarzyszek, które wzięła ze sobą, by w połowie drogi nie musiały zrobić przerwy na odpoczynek. Dojście przez tereny nie powinno im sprawić problemu, jednak Krogulec pozostawała czujna, by w razie zagrożenia móc obronić terminatorkę i swoją córkę, których wzięła ze sobą. Chciała postawić na szybkość, nie na siłę, dlatego wybrała dwie osoby, a nie cały klan. No i ktoś musiał pilnować obozu, a koty pogrążone w żałobie nie bardzo się do tego nadawały.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Szara Łapa nie czuła potrzeby zabierać głosu, czy może raczej - nie wiedziała, CO mogłaby powiedzieć w takiej doniosłej chwili, doświadczywszy tak ogromnego wyróżnienia ze strony Krogulczego Szponu, jakim było towarzyszenie jej w drodze do Szepczącej Sadzawki. Czy zwykłe dziękuję by wystarczyło? Czy proste nie spodziewałam się było jakkolwiek potrzebne, nawet jeżeli nie udawałaby przez to skromnej? Rozpalona pod popielatym futerkiem do czerwoności szybko skonsumowała myszkę przy Stosie, nie czując w zasadzie żadnego smaku, po czym potruchtała do oczekującej na nią oraz Ostry Kwiat kotki... To wszystko toczyło się bardzo szybko, z prędkością pikującego orła albo przeszywającej niebo błyskawicy i Szarówka na spokojnie mogłaby dostać od tych rewelacji zawrotów głowy, gdyby pijany krok nie dyskwalifikował jednocześnie z wyprawy. Musiała iść! Taka okazja najpewniej nigdy w jej nijakim życiu się nie powtórzy, a przecież tam, w miejscu cudów, gdzie zwykły kot stawał się niezwykły, ona również mogłaby... Może zobaczy nareszcie kawałek Srebrnej Skórki? Albo ta Sadzawka, skoro jest Szepcząca, jej również będzie miała coś do powiedzenia?
Stanęła przed Krogulec prosto niczym naprężona struna i skinęła doń pilnie głową, przyjmując plan wyprawy jak najwyższą świętość. Szary ogon kołysał się leciutko przy łapach, jako jedyny zdradzając, iż młoda terminatorka, na pozór spokojna, w środku kipiała od ekscytacji.
[Obrazek: VDeFTXy.png]
★★★
Siedzę, czasem coś bredzę
Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
Dlatego leżę, sam już nie wierzę w nic
Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
Ze we snie wisze, ale cos slysze?
Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos...

...
...
...
...
...
...
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Ostra była w pełni sił. Zjadła dobry posiłek który dostarczył jej energii. Wiedziała, że trasa nie będzę łatwa i będzę musiała oszczędzać swoje siły. Jeszcze nigdy nie była w Szepczącej Sadzawce ale przypuszczała, że droga do niej jest nieco dłuższa. Była ciekawa co ta podróż przyniesie i czy droga będzę łatwa czy trudna. Dobrze by było jakby całą drogę przeszli bez żadnych przeszkód ale nie wiadomo na co dzisiaj natrafią. Nie ważne co się wydarzy będzę walczyć i chronić terminatorkę Polnego Chwastu. Byłby smutny jakby jego uczennica nagle zniknęła przy boku Ostrego Kwiatu. Krogulec potrafiła się obronić i zadbać o siebie więc głównie skupiła się na ochronie terminatorki.
Gdy była gotowa przybyła na miejsce i przywitała się z Krogulec i Szarą Łapą. - Dobrze, nie ma czasu do stracenia. - powiedziała. Szczerze to też chciała to szybko załatwić. Klan nie może czekać wiecznie i potrzebuje teraz szybko przywódcy. Była też nieco zainteresowana tym, kogo jej matka wybierze na zastępcę. Szczerze to nie wiedziała, jedynie liczyła na to, że nie wybierze tego głąba Topnieja. Jeszcze tego by brakowało by był wyżej postawiony od niej rangą. Na samą o tym myśl czuła nieprzyjemne ciarki. Jeżeli by Krogulec to zrobiła to by wbiła nóż w serce jej własnej córce i pewnie nie byłoby za miło.
Oprócz spraw które niedawno się podziały też myślała sporo o Plusku i o Polnym. Była rozdarta i nie miała siły na rozmowę z Polnym Chwastem mimo iż naprawdę by się ucieszyła gdyby zaczął z nią nawet krótką rozmowę. Niestety ale do tej pory do niej nie zaglądnął, zastanawiała się czy przypadkiem był na nią zły. Może coś powiedziała nieodpowiedniego bądź coś zrobiła? Eh... To wszystko było takie skomplikowane. A Plusk? Strasznie za nim tęskniła i gdyby nie była kim jest teraz to zapewne dalej by płakała jak kiedyś, czyli prawie, że ciągle. Jednak Ostra już tak nie robi i jeżeli kiedykolwiek mocno płacze to samotnie chcąc przez to nie pokazywać innym swoich łez. Chciała być silna i również postrzegana jako silna wojowniczka. Dlatego też wojowniczka ciężko pracuje każdego dnia nad formą fizyczną i psychiczną.
Gdy wszyscy byli gotowi do drogi, wojowniczka ruszyła za matką, patrząc co jakiś czas na terminatorkę. Podczas drogi wojowniczka starała się być jak najbardziej czujna by przypadkiem nie trafić na jakieś kłopoty.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Plan był prosty - przejść przez Kładkę, ruszyć wzdłuż Czarnego Ogona i przejść Grzmiącą Ścieżkę; bułka z masłem! No powiedzmy. Trzy kocice wyruszyły nim pogrzeb się zakończył po tym jak Krogulczy Szpon wydała rozkazy, dwie wybrane kotki przygotowały się do drogi jak i ona sama, Opuszczenie obozu nie stanowiło większego problemu, za to przejście terenów by dostać się w okolice Kładki - być może już tak. Nigdy nie było wiadomo czy pies, bądź nawet psy jakie odpowiadały za śmierć przywódczyni i jednego z silniejszych wojowników dalej nie kręciły się w okolicy? Kiedy kocice miały już za sobą Świerszczynę i wkraczały na Zroszone Torfowisko coraz bardziej zbliżając się ku Kładce i granicy z Ziemiami Niczyimi, krzaki niedaleko Ostrego Kwiatu zaszeleściły głośno, a po chwili wyleciał z nich gołąb głośno trzepocząc skrzydłami. Kto wie - może nawet sprawił, że szylkretce i jej towarzyszką stanęło na chwile serce, jednak poza nim nic więcej nie wyskoczyło z krzaków. Biało-brązowy gołąbek uniósł się w niebo znikając po chwili z widoku wędrujących. Po tym małym incydencie, Krogulczy Szpon bez większych ekscesów doprowadziła Szarą Łapę i Ostry Kwiat prosto przed Kładkę, a co za tym idzie i Czarny Ogon. Woda w korycie płynęła spokojnie, wiatr ledwo muskał trawę i futra wszystkich trzech kocic. Chmury, które leniwie tłoczyły się na niebie nad nimi na całe szczęście nie zapowiadały niepogody. Były jasne i delikatnie puchate, jedynie niektóre były szarawe, jednak na całe szczęście; na pewno nie będzie padać z nich deszcz! Słońce przebijało się przez co większe z nich, a jego promienie przyjemnie lizały grzbiety Cienistych wojowniczek i terminatorki. Zdawało się, że Gwiezdny Klan ma ich w swojej opiece - pytanie brzmiało jednak na jak długo?
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Droga nie była ciężka. Krogulec przebywała ją jakieś tysiąc razy podczas patroli i ewentualnego dojścia do terenów łowieckich, nic w tym trudnego nie było. Problem leżał w tym, że nie wiadomo, czy nie będzie się czaił jeden z drapieżników, który wykończył tylu wojowników oraz przywódcę. Gdy zarośla zaszeleściły, stanęła, napinając mięśnie i jeżąc sierść wzdłuż grzbietu i kikuta ogona, gotowa bronić tych, co wzięła ze sobą na wyprawę. Jednak prędko okazało się, że był to zwykły ptak, który wkrótce odleciał, wystraszony obecnością drapieżników. Przesunęła pazurami po ziemi, unosząc wargi i odsłaniając potężne zęby, gdy wydawała z siebie zdenerwowany warkot.
- Gołąb jego mać - warknęła pod nosem, po czym rozluźniła mięśnie i dała sygnał, że ruszają dalej. I przez takie dziwne wypadki losowe ich marsz został opóźniony. Odetchnęła głęboko, gdy zeszło z okolic pstrokatego grzbietu część napięcia, spowodowana nagłym szumem i wizją ogromnego psa wypadającego na nich z zębiskami, ale na szczęście minęło. I w końcu dotarli do kładki, która dzieliła ich od terenów niczyich. Wpierw przyszła przywódczyni uniosła głowę, obserwując, co się dzieje na drugim brzegu, by następnie przenieść wzrok na kładkę. Powalony pień umożliwiał przejście przez Czarny Ogon bez moczenia łap, a Krogulec za bardzo nie lubiła się moczyć. Przynajmniej nie przed spotkaniem z Gwiezdnymi. Pogoda ich rozpieszczała, słoneczko przyjemnie grzało brązowo-rudy grzbiet Krogulec, a owiewał ich spokojny, delikatny wiaterek. Uroczo.
- Pójdę pierwsza, za mną Szara Łapa, a na końcu Ostry Kwiat. Ostrożnie, mech może być wilgotny i śliski - powiedziała, po czym z lekkimi problemami wskoczyła na pień, przesuwając się wzdłuż niego, ostrożnie stawiając łapy. Musiałą bardziej uważać, bo gdyby równowaga zastępczyni została zachwiana, nie miała ogona, który by ją uratował z opresji. Niezbyt często przekraczała rzekę, dlatego wolała być ostrożna. Jakby jej się udało, zeskoczyłaby z pnia i poczekała na resztę, by w razie czego zaśmiać się, jak Ostra zmoczy zad w wodzie. Gdyby wszystko poszło bezproblemowo, ruszyłaby wzdłuż Czarnego Ogona w stronę Grzmiącej Ścieżki równie energicznym tempem, co wcześniej.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Nieświadoma, jakież to stosunki panowały między jej Mistrzem a Ostrym Kwiatem, kto wie jak bardzo zażyłe, wzięła troskę kotki za coś naturalnego w relacjach wojownik-terminator. To naprawdę... Miłe, że ktoś pilnował, aby nie spadł jej włos z głowy, chociaż ilekroć Ostra łypała na nią okiem, tyle samo razy Szarówka odczuwała leciutkie zakłopotanie wynikające z tego, iż nie znała kompletnie czuwającej nad nią kotki...
Niemniej tuptała w miarę zrelaksowana na końcu Cienistego pochodu i może to i dobrze, ponieważ zamykając wyprawę córka Deszczowej Chmury miała najwięcej czasu na ciekawskie rozglądanie się po nieznanym. Oczywiście jak to nieopierzony pisklak już wkrótce przestała spodziewać się czegokolwiek złego, skupiona na mlaszczącym odgłosie własnych kroków na torfowisku, albo na przelatujących obok komarach, więc kiedy jeden z krzewów złowieszczo zaszeleścił, zgodnie z przewidywaniami Mistrza Gry zrobiło to na niej nie lada wrażenie - podskoczyła jak oparzona, z uniesionym na grzbiecie oraz ogonie futerkiem, a spomiędzy jej warg wymknął się spłoszony syk. Na szczęście Krogulczy Szpon szybko opanowała sytuację swoimi wyjaśnieniami, a także popędziła zdębiałą młódkę, która to dla porządku potrząsnęła pyszczkiem zanim w kilka chwil później wznowiła energiczny marsz. No tak. Byle gołąb nie stanie im na drodze!
...ale Czarny Ogon?
Kiedy do niego dotarły, Szara Łapa sceptycznie zmierzyła wodę wzrokiem, chociaż na jej mordce dalej pomieszkiwało głównie poczciwe zainteresowane. Terminatorka posłusznie odczekała, aż Krogulczy Szpon pokona przeszkodę, z komplikacjami tudzież bez, i dopiero wtedy sama ruszyła na przód, wskakując na omszały pień i zaraz też wczepiając się w niego asekurancko pazurami. Postała tak chwilkę na wysokości, usiłując nie patrzeć pod łapy, a wyłącznie na przyszłą Gwiazdę, jakby próbowała złapać idealną równowagę a zarazem mentalnie przygotować się do pokonania całej kładki. Prawo debiutantki. Wreszcie popielata koteczka ostrożnie zaczęła sunąć po śliskim pniaku w kierunku drugiego brzegu, balansując nisko na łapach, z nadzieją, iż całą drogę pokona sucho i bezpiecznie.
[Obrazek: VDeFTXy.png]
★★★
Siedzę, czasem coś bredzę
Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
Dlatego leżę, sam już nie wierzę w nic
Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
Ze we snie wisze, ale cos slysze?
Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos...

...
...
...
...
...
...
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Pogoda dopisywała i jak na razie nie było żadnych powodów do zmartwień. Chmury były jasne więc najprawdopodobniej deszczu nie będzie i bardzo dobrze. Ostra nie przepadała za deszczowymi dniami gdyż potem jest wszędzie błoto i jej futro ciągle jest brudne gy tylko się gdzieś wybierze. Okropność. Ostry Kwiat bardzo dbała o swój wygląd a zwłaszcza o futro, które zawsze było zadbane i czyste. Musiała jakoś się prezentować prawda?
Nagle usłyszała szelest niedaleko w krzakach. Wojowniczka od razu zasyczała groźnie i napuszyła się, gotowa wręcz do obrony. Już miała wyciągać pazury ale nagle spostrzegła, że to tylko głupi gołąb. Prychnęła a następnie się rozluźniła. Teraz po pogrzebie łatwo było przestraszyć kotki nawet głupim ptakiem. Na koniec jedynie machnęła ogonem i ruszyła dalej za grupą. Wreszcie dotarły do kładki. Przepuściła terminatorkę przed nią a następnie popatrzyła się dla pewności do tyłu chcąc sprawdzić czy nikt ich przypadkiem nie śledzi bądź czy coś złego nie czycha w krzakach. Następnie gdy terminatorka weszła na kładkę była kolej na wojowniczke. Jeżeli tylko terminatorka i jej mama przeszłyby bezpiecznie na drugą stronę sama postanowiłaby to zrobić. Wysunęła by swoje pazury i ostrożnie zaczęłaby przechodzić przez kładkę na drugą stronę. Nie spieszyła by się zbytnio. Wolała bezpiecznie przejść przez kładkę niż być mokrą i resztę drogi targać swoje mokre, długie futro. Oczywiście miałaby na uwadze terminatorkę i asekurowała ją.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Przejście Kładki obeszło się bez większych trudności i żadna z kotek nie spadła do Czarnego Ogona mocząc sobie przy tym zadka. Mimo to, Krogulczy Szpon lekko zachwiała się przy samym końcu powalonej kłody, gdy postawiła łapę na nie tym kawałku kory co trzeba. Poza tym drobnym incydentem - cały Cienisty pochód przekroczył Czarny Ogon suchą łapą! Na razie. Pogoda w dalszym ciągu jednak sprzyjała kocicom, a podróż wzdłuż Czarnego Ogona i tym samym też granic z Klanem Wichru po jego drugiej stronie przebiegła dość sprawnie i bezproblemowo, bo już żaden gołąb czy inny wróbel nie pokusił się by sprowadzić na kocicę zawal serca. Niestety, Krogulczy Szpon chyba zapomniała, że nim stanie przed Grzmiącą Ścieżką, do pokonania ma jeszcze koryto Czarnego Ogona przy którym udogodnień w postaci powalonych drzew już nie było. Na całe szczęście i tu woda była w normalnym, może nawet nieco niższym poziomie o nurcie spokojnym i przychylnym. Brzeg również wyglądał całkiem zachęcająco, chociaż błoto mimo wysokiej temperatury i tak mogło być zdradliwe. Zatem będą przeskakiwać? Przechodzić? Decyzja należała już do głównej prowadzącej - przynajmniej jak się zmoczą będą miały pewność, że słońce szybko je wysuszy; chociaż tyle!
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Złapała się mocniej pazurami koty, gdy poczuła, jak jedna lapa osuwa się z pnia. Ugięła łapy i czuła, jak uderzenie adrenaliny mocno uderza do głowy, powodując chwilowy szum między skroniami i spięcie mięśni, które przytrzymywały ją na pniu. Westchnęła ciężko, nieco rozzłoszczona na własne kalectwo, po czym zeskoczyła, będąc już w bezpiecznej odległości od brzegu z pnia i obserwowała, jak reszta sobie radzi. Wszyscy pokonali przeszkodę bez większych problemów, dlatego ruszyła w dalszą podróż. Nie była tak obeznana w terenach poza granicami klanu, a jeśli chodzi o tereny, które są dalej to już w ogóle. Tylko raz wyszła do Pierzastego Lasu i w okolice, a potem to się trzymała własnych terenów. Ku jej zdziwieniu, znowu napotkali na swojej przeszkodzie Czarny Ogon, tym razem w miejscu nieco szerszym. Poruszyła nerwowo końcówką ogona, chwilę rozmyślając nad opcjami, jakie w tym momencie mieli, a obecnie nie widziała żadnej, prócz przekroczenia nieprzyjemnie wyglądającej wody. Ruszyła wiec pewnym krokiem na brzeg, brudząc sobie lapy najpierw błotem, by następnie zamoczyć je w wodzie. Skrzywiła się, gdy poczuła, jak chłodna ciecz ogarnia jej ciało, ale, na całe szczęście, wyprawa przebiegała w Porę Zielonych Liści, dlatego nie była lodowata i dawała przyjemne ukojenie. Przez swój brak ogona nie czuła się dobrze w skokach, nawet jak polowała i wskakiwała na gałęzie sprawnie. Na szczęście, woda była dość płytka, a nurt spokojny, co pomagało jej podczas pokonywania danej przeszkody. Na drugim brzegu, odeszła nieco od otaczającego rzekę błota i skierowała wzrok na resztę pochodu. Oni mogli próbować przeskoczyć, Krogulec im nie broniła, byleby się tylko nie połamali. Z dwójki złego, wolała po prostu przejść przez rzekę, psiocząc pod nosem, że trzeba było przejść przez tereny Wichru i by był spokój. Gdyby wszystko przebiegło bez problemu, ruszyła dalej ku Grzmiącej Ścieżce.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Szara Łapa była z siebie całkiem dumna po przejściu na czysto na drugą stronę rzeczki, ale jako, że na żadnej ze starszych kocic spacer po pniu nie wywarł najmniejszego wrażenia, to ona też oczywiście zaraz stłumiła cisnący się na wargi uśmiech. Nie chciała przecież odstawać, skoro zarówno Krogulczy Szpon, jak i jej córka milczały, skupione w stu procentach na misji! Maszerowała więc dalej, tym razem od razu za kikutem Zastępczyni, a nie na szarym końcu, wyobrażając sobie powody, dla których z pstrokatego ogona Krogulec zostało tylko to krótkie wspomnienie... Może ogon odpadł, ponieważ zachorowała? A może odgryzł go jej ten wielki i straszny borsuk?
I takimi to myślami i fantazjami uczennica Polnego Chwastu umilała sobie dalszą drogę, póki znów nie stanęły przed koniecznością pokonania wody. Ech. To dobre dla klanu Rzeki... Zatrzymała się, łącząc z sobą na równo łapki i zerkając co rusz na pysk Zastępczyni w oczekiwaniu na dyspozycje. Oby tak jak poprzednio istniała jakaś alternatywa dla brodzenia w Czarnym Ogonie, zdążyła naiwnie pomyśleć, zanim Szpon obróciła jej nadzieje w niwecz, ładując się po prostu do bajora. Na to Szarówka tylko westchnęła cicho, a wąsiki wyraźnie jej oklapły. No nic. Mówi się trudno. Może i miała szerszy wachlarz możliwości od Zastępczyni w kwestii tego, jak pokonać zbiornik, lecz niemal natychmiast zdecydowała się, iż będzie ją naśladować. Ostrożnie zsunęła się z brzegu wprost do mulistego rezerwuaru i zassała głośno powietrze przez zęby, gdy woda zaczęła opływać popielaty korpusik i wsiąkać głęboko w szorstkie, porowate futerko. Unosząc wysoko łapy i zadzierając brodę pod same te białe chmury wiszące na niebie Szara Łapa kroczyła uważnie przez Czarny Ogon, aż w końcu na finiszu dała susa na ląd.
[Obrazek: VDeFTXy.png]
★★★
Siedzę, czasem coś bredzę
Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
Dlatego leżę, sam już nie wierzę w nic
Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
Ze we snie wisze, ale cos slysze?
Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos...

...
...
...
...
...
...
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Na całe szczęście przejście przez kładkę miały wszystkie kotki za sobą. Przeszły bezpiecznie bez żadnych problemów. Całe szczęście, gdyż Ostra naprawdę wolała uniknąć mokrego futra. Jednak to jeszcze nie koniec przygód związanych z wodą. Przed nimi jeszcze czekało przejście przez Czarny Ogon. Widząc błoto które się tam znajdowało Ostra nieco skrzywiła swój pyszczek po czym jedynie westchnęła. Jak mus to mus. Kroczyła za terminatorką i w pewnym momencie sama zanurzyła swoje łapy w błocie a następnie w wodzie. Woda była dość przyjemna więc nie było tak tragicznie. Postanowiła ona również przejść przez Czarny Ogon tak jak pozostali. Chciała po prostu mieć na oku terminatorkę i w razie czego ją wspomóc. Nie chciała żeby Polny potem dostał w marnym stanie swoją terminatorkę. Jeszcze uzna ją za nieodpowiedzialną i co wtedy będzie? Naprawdę chciała być przez niego dobrze postrzegana. Był jej najlepszym przyjacielem i nie chciała tej relacji zepsuć.
Tak więc szła spokojnie za Szarą Łapą, uważając gdzie stawia kolejne kroki by sama przypadkiem się nie potknąć.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Przeszły - jednak nie wyszły do końca czyste i ładne! Błoto zostało na futrach wszystkich trzech kotek, a najbardziej widoczne było na białych znaczeniach Ostrego Kwiatu i niebieskim futerku Szarej Łapy. No cóż, Gwiezdni na pewno nie będą oceniać ich po wyglądzie, o to nie musiały się martwić na cale szczęście. Do tego kto wie, czy nie czeka ich coś gorszego w dalszej części ich trasy? No właśnie. Jednak poza ubrudzonym futerkiem i nieprzyjemnych chwilach w wodzie, kocice bez problemu przeprawiły się przez nieco szerze koryto Czarnego Ogona i kontynuowały swoją podróż ku Grzmiącej Ścieżce. Ta po chwili marszu w końcu im się ukazała, najpierw jednak dając sygnał dźwiękowy: warkot. Krogulczy Szpon i dwie wybrane do podróży kocice dotarły pod Rów przed Grzmiącą Ścieżką akurat w momencie w którym po niej przebiegały cztery potwory. Jeden śmignął im przed oczami oddalając się z zawrotną prędkością i po chwili nadciągał kolejny - tym razem z drugiej strony i tak dwa razy. Po tym jednak okolica ucichła i nic nie wskazywało na to, że kolejne potwory będą próbowały rozjechać trójkę Cienistych wojowniczek próbujących przejść na drugą stronę. Tyle dobrego! Najpierw jednak - rów, który podobnie jak Czarny Ogon, nie wyglądał zbyt przyjaźnie, jednak już nie przez wodę, a fakt powrzucanych do niego śmieci.
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Krogulec nie przeszkadzało ubrudzone futerko. W końcu będzie wyglądać tak, jak praktycznie zawsze, gdy wraca z patrolu w bardziej deszczowy dzień, szczególnie znad brzegów Czarnego Ogona. Ostra i Szarówka mogły mieć większe problemy, ale cóż. Może będą mieć szansę umyć się przed Szepczącą Sadzawką, kto wie. Cofnęła uszy, gdy doszedł do nich warkot potworów, których już od dawna nie słyszała. Mało kto pamiętał, że na starych terenach Grzmiąca Ścieżka biegła praktycznie w połowie terenów Klanu Cienia i każdy, kto musiał lub chciał przejść na zewnętrzne granice, musiał ją przekroczyć. A ile tam kotów poginęło. Krogulec mniej więcej pamiętała, jak należało bezpiecznie przechodzić, ale teraz miała ze sobą koty, które nie miały prawa nawet dotknąć opuszkiem łap Grzmiącej Ścieżki. Chyba że gdzieś sobie do Topiołków wędrowały, ale o to bardziej by posądzała Pluskającego Potoka. Ale najpierw musieli pokonać pełen śmieci rów. Zmarszczyła nos, po czym ruszyła pierwsza, pokonując kolejną z przeszkód, starając się unikać wszelkich pozostawionych przez dwunogi przedmiotów.
- Uważajcie na ostre, błyszczące kolce, potrafią nieźle zranić - ostrzegła, zatrzymując się po drugiej stronie, być może w całości i bez szwanku, być może nie, przysiadając nisko nad ziemią tuż przed Grzmiącą Ścieżką i czekając na resztę. Przejeżdżał jeden z potworów, który na szczęście nie zwracał uwagę na kocicę przyczajoną na poboczu.
- Grzmiącą Ścieżkę pokonujemy razem na mój sygnał. Bez wahania i jak najszybciej - miauknęła głośno w stronę dwóch kocic, które pozostały pewno nieco z tyłu, obserwując ich ruchy i ostrzegając, jakby jakiś niebezpieczny przedmiot znalazł im się pod łapami. Może nie miała zbyt dużej styczności z takimi śmieciami, ale wiedziała, że jak coś wygląda na ostre, to takie jest. Gdy grupa była już razem, przyszła przywódczyni rozejrzała się po ścieżce, obserwując przez parę chwil lewą stronę, a następnie prawą, by następnie znowu szybko spojrzeć w lewo. Gdyby nic nie jechało, dała sygnał kocicom do tego, by ruszyły za nią. Nadała takie tempo, by mogły na spokojnie nadążyć szybkim biegiem, sama nie była zbyt prędka, dlatego nie było to nic, czego by nie mogły osiągnąć, zatrzymując się dopiero po drugiej stronie, gdy już znalazły się poza obrębem palącej w opuszki łap powierzchni.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Umorusana błotem po łokcie nie wydawała się tym szczególnie przejmować; całe szczęście nie była pedantką, ani nawet kotką z prawdziwego, stereotypowego zdarzenia, która wachlowałaby ogonem na pokuszenie kocurkom! Szybko przylizała najmocniej odstające strąki na piersi, po czym obrzuciła swoje towarzyszki pogodnym spojrzeniem, jak gdyby chciała pogratulować całej trójce przedostania się na drugi brzeg w bardzo ładnym, nieproblematycznym stylu. Dopiero po fakcie Szarówce przemknęło przez myśl, że w wodzie mógł czyhać wielki, a w dodatku kociożerny ślimak błotny, toteż wzdrygnęła się dyskretnie, by finalnie jakoś tak żwawiej pomknąć za Krogulczym Szponem. Może jak tak już nabrała rozpędu, to wiaterek osuszy przylegający do łap brud i swoista maseczka błotna sama odpadnie? Oby. Szarówka nie miała pojęcia jak inaczej pozbyć się ciemnoszarej mazi z kończyn... Tymczasem jedno niebezpieczeństwo za nimi, a kolejne już na horyzoncie - kolorowooka terminatorka omal znów nie zasyczała na widok mknących po czarnej wstędze asfaltu Potworów, których sierść lśniła ostro i nienaturalnie, zaś łapy toczyły się na przód z niezrozumiałą prędkością. Zestresowana i skulona obserwowała pancerne bestie, kręcąc na wszystkie strony uszami, jakie alarmował ich ciągły warkot. Wiedziała, że lada moment się do nich zbliżą... Przedtem jednak czekało ją jeszcze zejście do rowu i tu już musiała, ale to absolutnie musiała zapytać starsze kocice o jedną frapującą rzecz.
- Dziwnie tu wszędzie pachnie... Nie tak jak w głębi lasu. Czemu? - zamruczała, spuszczając nieufnie jedną łapkę w dół. Następnie, zgodnie z przestrogą Zastępczyni, cała ostrożnie zanurzyła się w morzu śmieci, uważnie skacząc tam, gdzie widziała chociaż kawałeczek więdnącej trawy, dzięki czemu mogła ominąć wszystkie podejrzane kolce, geometryczne listki oraz przeźroczyste, podłużne kamyki sprawiające wrażenie napompowanych powietrzem...
Gdyby również ten etap misji zakończył się powodzeniem, a Szara Łapa stanęła cała i zdrowa obok Krogulczego Szponu przed Grzmiącą Ścieżką, z respektem przyjęłaby kolejne wskazówki. Na ustalony sygnał ufnie popędziła za pstrokatą, ani razu sama nie rozglądając się na boki, a ponieważ jak to określił sam Polny Chwast była z tych "szybkich, a nie silnych" bez większych trudności trzymała się w równym tempie boku przyszłej Gwiazdy...
[Obrazek: VDeFTXy.png]
★★★
Siedzę, czasem coś bredzę
Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl
Dlatego leżę, sam już nie wierzę w nic
Czy to jest prawda co śniło mi się dziś
Ze we snie wisze, ale cos slysze?
Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos...

...
...
...
...
...
...
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Wiedziała, że mimo wszystko nie wyjdzie czysta po przejściu Czarnego Ogona. jej białe łapki teraz nie były białe. Skrzywiła się i ile mogła w stanie wytarła je w czystej trawie a następnie ruszyła dalej za kotkami. Nie lubiła być brudna ale musiała jakoś to znieść resztki błota na swoich łapach. Szli w ciszy i jak na razie było dość spokojnie i nie miały jak na razie żadnych nieprzyjemnych przygód. na razie, bo przed nimi chyba czekała największa przeszkoda. Grzmiąca Ścieżka. Chyba jedno z najniebezpieczniejszych miejsc jakie istniały. Warknęła cicho i wysunęła na chwilę pazury widząc jak cztery potwory w niesamowitej szybkości zaczęły się poruszać. Śmierdziały i roztaczały za sobą szary, nieprzyjemny dym, który drażnił nos wojowniczki. Ohyda. Nawet ich sam wygląd był nieco straszny. Metalowe bestie, które nie zatrzymują się nawet na chwilę. Były ogromne i kotka przy nich czuła się jeszcze mniejsza. Jakby już nie wystarczyło że nie była wysoka.
Słysząc pytanie terminatorka, szylkretka postanowiła jej odpowiedzieć. -Tutaj wszystko jest inne nie tylko zapach to pewnie przez to, że żyją tutaj dwunożni.-słyszała kilka historii od starszych, że dwunodzy jakoś żyli razem z potworami i niszczą wszystko co zobaczą i robią potem na tym miejscu swoje różne dziwne rzeczy. - Oni inaczej żyją, nie tak jak my.-odpowiedziała terminatorce a następnie kiwnęła głową na słowa matki. Musiały być ostrożne i jakoś razem przejść przez tą niebezpieczną Grzmiącą Ścieżkę. Nie zamierzała nawet dotykać tych dziwactw. Niektóre wyglądały na ostre a inne wręcz po prostu były obrzydliwe. Stanęła blisko Krogulec i Szarej Łapy i jeżeli wszystko byłoby w porządku, wojowniczka wraz z grupą ruszyłaby na znak przyszłej przywódczyni i razem by zgrabnie przeszły na drugą stronę. Szła by takim samym tempem jaki Krogulczy Szpon ustaliła i unikałaby jakichkolwiek styczności z tymi dziwactwami, które znajdowały się na ziemi.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości