Logo Artemidy
Trening Mętnej Łapy
Sparing, który rozpoczęła i nie skończyła, z Szerszeniową Łapą, będąc jeszcze terminatorką Gęsiopiórego, miał miejsce Porą Młodych Liści. Zdążyła minąć Pora Zielonych Liści i rozpocząć Pora Opadających Liści. Podczas ostatniego spotkania na Kocim Grzbiecie jej mistrz gorzej się poczuł, chyba już wtedy zaczynały się jego problemy ze stawami. I mimo, że Kosowa Pieśń była akurat w okolicy i zaoferowała się, że poprzygląda się terminatorom do końca przepychanki, Mętna Łapa kompletnie wypadła z rytmu. Nie spodziewała się, że białasowi może coś dolegać. Potem wszystko zaczęło się sypać, choć ona twardo trzymała się ziemi. Wypadek Maczka, zaginięcie naprawdę wielu kotów, w tym jej siostry i Zboża, ale także Oleandrowej Łapy czy Kwaśnej. Zniknięcie jej nauczycielki, Płotkowego Potoku. Wypadek Płonącego Świtu i Ostowego Kolca na Grzmiącej Ścieżce.
Oczywiście, nie działo się jednoznacznie źle. Ona związała się z Łabędzią Szyją (o czym jej nowa mistrzyni prawdopodobnie nie wiedziała, no chyba że... matka Łabędzia coś jej napomknęła), Kosowa Pieśń została prababcią, Warkocząca Łapa chyba... był zainteresowany siostrą Kwitnącej Łapy. Ale właśnie. Kosowa Pieśń. Nie prezentowała się niczym dumna, świeżo upieczona prababcia. Bardziej przypominała siebie z dnia pogrzebu Kukułczego Puchu. Ruda ucieszyła się, że zastępczyni ją znalazła i zdecydowała się oficjalnie zamknąć jej trening, lecz również daleko jej było do zwyczajowej, rozpromienionej siebie. Podchwyciła aurę czarnej kocicy. Nie miała zamiaru jej pytać o sprawy osobiste, ani zaczynać teraz innych tematów, poza tymi, które podjąć musiała.
Wysłuchała jej, bez słowa skinęła kosmatym łbem i skierowała kroki ku Kociemu Grzbietowi.
– Na samym początku spotkań z Gęsiopiórym, w zasadzie jakoś... dokładnie pełen obieg pór temu? – zaczęła od tego nie po to, by wytykać i podkreślać upływ czasu, a po to, by usprawiedliwić ewentualne luki w pamięci czy ogólniki. – Poznawałam nasze ziemie, granice: tą, którą dzielimy z Gromem oraz Wichrem, a także granice z Ziemiami Niczyimi. Byłam z mistrzem przy Grzmiącej Ścieżce, do dziś mam wrażenie, że tego dnia postarzałam się o parę siwych wąsów. Wiem czego mam się obawiać. W międzyczasie poznawałam Kodeks i zastanawialiśmy się nad jego poszczególnymi punktami. Akurat oboje zostaliśmy wybrani do delegacji, która uczestniczyła w Zgromadzeniu. Przy tej okazji poznałam trochę historii, bo z tego co pamiętam, wypytywałam o zmianę, która zaszła w Kodeksie. A może... tą rozmowę prowadziłam już z Tobą? W każdym razie po powrocie ze Zgromadzenia rozmawialiśmy o kotach, które pełnią najważniejsze funkcje w danych Klanach, choć wiem, że teraz sprawy mają się trochę inaczej: zastępcą w Klanie Gromu od niedawna jest Wężowy Błysk, bardzo młody wojownik. Jest mniej więcej w moim wieku, wiem, bo przede wszystkim z nim rozmawiałam podczas Zgromadzenia. Klan Cienia w międzyczasie stracił swoją powracającą medyczkę, Ciernisty Kwiat. Klan Wichru natomiast od niedawna ma drugiego, równoprawnego medyka, Krwawnikowego Liścia. Przerobiliśmy z Gęsiopiórym polowanie, udało mi się złowić swoją pierwszą zwierzynę, szpaka, właśnie w okolicy Czterech Dębów. Następnie... tego dnia, gdy Gęsiopióry po raz pierwszy trafił do Królikarni, skręcając się z bólu, wyszliśmy wspólnie z Szerszeniową Łapą na Koci Grzbiet, rozmawialiśmy o tym jak atakować podczas walki, jak starać się dostosowywać chwyty do przeciwnika, o nieunoszeniu się honorem i o ważnej umiejętności oceny, kiedy należy uciec, a kiedy nawet nie podchodzić do drapieżnika. Rozpoczęliśmy sparing, jak sama widziałaś, ale potem wszyscy się rozeszliśmy. Gęsiopióry przekazał mi, że zapomniał omówić ze mną rangi, a także nie wspominał niczego o jednym z punktów Kodeksu: takim, który swoją drogą odnosi się do wyboru zastępcy? To tyle...
Gdy skończyła monologować, łapy zdążyły donieść je na samiutki Koci Grzbiet. Mętna Łapa przysiadła, niedbale kładąc ogon przy boku. Uniosła spojrzenie na Kosową Pieśń, dopiero teraz patrząc jej w oczy.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Gdy Gęsiopióry wracał do obowiązków Wojownika, nie sądził, że będzie mu dane jeszcze powrócić do roli Mistrza Mętnej Łapy. Nie spodziewał się, że wybierze się na Koci Grzbiet wcześniej niż po Ceremonii kociąt Skrzącego Słowa. A jednak - splot zdarzeń, nie mniej nieszczęśliwych niż jego własny zdrowotny kryzys, ponownie złożył na niego obowiązek edukacji Mętlik.

Czuł się trochę nieśmiały i skrępowany, ale wcale nie tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Ruda kocica była nie tylko jego Terminatorką - była jego przyjaciółką. Doskonale, być może najlepiej ze wszystkich kotów, zdawała sobie sprawę z tego, jak boleśnie przeżył ostatnie księżyce. Nie wątpił, że potraktuje ich ponowne wspólne spotkanie z właściwą sobie życzliwością i taktem. Żywił nadzieję nawet na odrobinę radości.

Poza tym wiedział - i był przekonany, że ona wiedziała - w jak ciężkiej sytuacji był teraz ich Klan. Ćma Gwiazda zniknęła. Kosowa Pieśń nie znajdowała się w stanie, w którym byłaby gotowa przejąć pełnię obowiązków Przywódczyni, bo już teraz wyglądała, jakby nie dawała sobie rady ze wszystkimi zmartwieniami. Gęsiopióry rozumiał, że jej decyzja, aby ponownie zajął się treningiem Mętlik, nie była podyktowana jakąś specjalną wobec niego uprzejmością (choć o jej brak oczywiście też Zastępczyni nie posądzał!), a po prostu koniecznością. Rzeka potrzebowała wyszkolonych Wojowników, a jeśli był wreszcie w stanie na tyle dobrym, by móc teraz w tym pomóc, to niech się bierze do roboty.

- Mętna Łapo - zagadnął rudą, widząc, jak zostawia zwierzynę na Stosie i rozchodzi się z Łabędzią Szyją, z którym najwyraźniej właśnie polowali. Gdy zwróciła w jego stronę swoją pełną blasku mordkę, nie mógł się nie uśmiechnąć.

- Mam okropne wieści - zapowiedział w kontraście do całkiem pogodnej miny - Idziemy skończyć Twój Trening. Masz teraz chwilę, żeby pójść na Koci Grzbiet?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Skończenie treningu nie do końca kojarzyło się jej z okropnymi wieściami, ale głowa Mętnej Łapy, a raczej to co w niej, wykonało odpowiednią operację, poruszyło odpowiednie trybiki, dodało jeden do jednego. Kosowa Pieśń po oficjalnym przejęciu jej treningu spotkała się z nią raz. Był to tak naprawdę przelotny moment, bo ruda kotka szybko zaproponowała przeniesienie kończenia jej edukacji na inny dzień. To nie tak, że nie chciała mieć za sobą ostatniego odpytania, ale widziała w jakim stanie znajdowała się zastępczyni. Z tym że kolejny raz nie nadchodził, bo czarna kocica nie mogła pozostawić za sobą w tyle śmierci siostry, a poza tym miała mnóstwo obowiązków organizacyjnych, pod którymi ginęła tak, że prawie nie było jej widać. W międzyczasie Gęsiopióry wyzdrowiał, a Ćma Gwiazda wyszła na patrol i nie wróciła do tej pory. Czuła, że nie ma szans na spotkanie z Kosową Pieśnią na Kocim Grzbiecie i się nie myliła. Odłożyła na stos dwie ryby, wymieniła kilka słów z partnerem i dostrzegła białasa kątem oka. Podejrzewała o co może chodzić, mimo to nadal towarzyszył jej uśmiech, sygnał, że jeszcze chwilę temu próbowała zapomnieć o swoim rodzeństwie i problemach Klanu Rzeki. Jednak wraz z wyrazem mordki Gęsiopiórego, wszystko uderzyło w nią z podwójną siłą. Spuściła kąciki warg.
– Idziemy. – miauknęła zadaniowo, skinęła krótko łbem i trzepnęła ogonem do Łabędzia. Ruszyła z mistrzem bark w bark; ramię w ramię; łapa w łapę.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Fakt, Gęsiopióry liczył, że Mętna Łapa okaże trochę więcej entuzjazmu albo chociaż uśmiechnie się na jego żart o tym, jaką to ich wspólne spotkanie jest tragedią. Wydawała się jednak być na tyle przytłoczona wszystkim, co do tej sytuacji doprowadziło, że nie podłapała gierki i po prostu poszła wraz z nim na Koci Grzbiet. Kocur klapnął na nim z pewnym impetem. Kiedyś moment sadzania szerokiego zadka i przyklepywania ziemi grubaśnym ogonem był bardziej imponujący, teraz chudy, biały tyłek zetknął się z ziemią niespecjalnie efektownie. Twarz kocura była jednak czysta.

- Kosowa Pieśń i ja doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli dokończę Twój trening. Obiecuję, że nie będzie już żadnych opóźnień - zadeklarował pewnym głosem - Z resztą, domyślam się, że wszystko już dawno wiesz i byłabyś gotowa na Ceremonię choćby teraz. Nie bardzo wiadomo, co czeka nas w najbliższym czasie, ale kocięta Skrzącego Słowa, a niedługo po nich Twoje młodsze rodzeństwo, będą potrzebować Mistrzów, a cały Klan - Zastępcy. Byłabyś moim zdaniem idealną kandydatką. Niestety, kot powinien mieć choć jednego wytrenowanego Terminatora, aby otrzymać tę rolę - zawiesił głos, zarówno aby dać sobie chwilę na zastanowienie, jak i żeby przyobserwować reakcję na wzmiankę o dzieciach Leśnej Jagody - Z tego co wiem, zdarzały się od tej reguły wyjątki... ale, cóż, zobaczymy - poruszył barkami. Sam, z wytrenowaną Mętlik czy bez, nie wydawał się sobie ani odrobinę realnym kandydatem na tak poważną rangę. I to nie tylko dlatego, że jeszcze chwilę temu w swojej niedyspozycji zajmował się co najwyżej opieką nad kociętami. Po prostu nikt w Klanie nie traktował go jak kota dostatecznie reprezentatywnego i zasłużonego. On sam również.

Zarządził szybką powtórkę. Mętna Łapa opowiedziała mu o tym, jakie koty pełnią aktualnie najważniejsze pozycje w Klanach, co dość mocno pozmieniało się od ich pierwszego spotkania. Wyrecytowała Kodeks Wojownika. Dowodem jej zdolności łowieckich były odłożone na stos płotki, a o tym, jak sprawnie się pojedynkowała, miał okazję przekonać się niejednokrotnie, gdy obserwował jej mniej lub bardziej poważne sparingi z innymi Terminatorami.

- No dobrze, przypomnijmy sobie jeszcze rangi w Klanie. Gotowa?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Zwykle pozytywnie nastawiona do żartobliwego dystansu, tym razem odebrała okropne wieści – czyli w jej odczuciu nie samo przywrócenie Gęsiopiórego-mistrza oczywiście – a po prostu pewne zamieszanie, które wynikało z kolejnej modyfikacji, która była z kolei wynikiem chaotycznej sytuacji, w której jako wspólnota się znaleźli.
– Wybacz mi taką zaciętą minę. Bardzo się cieszę, że jeszcze raz tu porozmawiamy, okoliczności są jednak dość niezwykłe. Martwię się o Kosową Pieśń. – wysłuchała wzmianki o rodzeństwie z niewzruszonym wyrazem pyska, tak jakby jej mordkę otaczała jakaś skorupa, po czym westchnęła cicho, spuszczając z siebie napięcie, ale zaraz potem drgnęła, słysząc opinię białasa na temat zastępcy. Klan miał Ćmią Gwiazdę. Oczywiście, najlepiej by miał również jak najwięcej wyszkolonych wojowników, by się rozwijał, by wojownicy szkolili terminatorów. Ale wyczuwała, że Gęsiopióry ma jakieś złe przeczucia związane z przedłużającą się nieobecnością przywódczyni. Czemu wspominał o możliwości jeszcze większych komplikacji? Czy to tylko wrażenie, które sama w sobie wytwarzała z powodu nerwów? Przełknęła ślinę. Nie chciała teraz rozmawiać o rodzinie; nie chciała wyobrażać sobie jeszcze większych komplikacji. Chciała podziękować mistrzowi za czas, który jej poświęcił. Bez jego wprowadzenia w życie klanu, nie byłaby taką samą kotką. Ale jeszcze nie teraz.
– Gotowa. Najpierw przywódca; należy do niego ostatnie słowo, które jest prawem, ale nie oznacza to, że należy ślepo za nim podążać. Dba o wszystkie koty; organizuje ceremonie; jego drugi człon imienia to Gwiazda, gdyż wierzy się, że otrzymał dziewięć żyć od gwiezdnych. To ich woła, by nadać imię nowomianowanemu wojownikowi. Zastępca też może zwoływać ceremonie, ale nie może mianować wojownika, gdyż... nigdy gwiezdnych nie spotkał i niejako nie otrzymał od nich poparcia. Może jednak mianować terminatorów; zajmuje się przydzielaniem patroli; polowań; organizacją. Może być zastępcą do końca życia, ale może też odejść do starszyzny. Gdy zastępca odchodzi lub umiera, według Kodeksu Wojownika, nowy musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. To ważne dla Klanu, by władza była przekazywana płynnie. Medyk odbiera... komunikaty, miewa przeczucia, jest to powiązane z relacją z gwiezdnymi, w to się wierzy. Leczy koty, zabezpiecza zioła, zbiera je. Może zwołać zebranie lub ceremonię i może mianować kota na wojownika, gdyż wspierają go gwiezdni. – kto by pomyślał, że wymienianie rang będzie tak trudne dla rudej kotki, chyba tylko Ci którzy lepiej ją znali i ona sama, nie do końca odnajdująca się w realiach ze Srebrnej Skórki. – Trójka Klanowa jest ważna, ale trzon Klanu stanowią wojownicy. Polują, patrolują, znają Kodeks, ale muszą umieć samodzielnie podejmować decyzje i trzeźwo myśleć. Trenują terminatorów, zakładają rodziny. Utrzymują Klan silnym i bezpiecznym. Medyk ma swojego pomocnika, przynajmniej może mieć. To wyszkolony kot, który mógłby zostać medykiem po jego śmierci lub odejściu do starszyzny. Wcześniej był terminatorem medyka lub innego pomocnika, by przyswoić potrzebną wiedzę w zwykle długim szkoleniu; terminatorzy medyka mogą też odbyć trening wojowniczy, jedyny który przechodzi znaczna większość młodych. Wojownikiem terminator zostaje w wieku minimalnych dwunastu księżyców lub później. Musi opanować materiał; poznać granice; rangi; umieć polować; walczyć; znać Kodeks Wojownika. Terminatorami zostają kocięta po ukończeniu sześciu księżyców, zwykle. Kocięta oraz opiekunowie-matki pierwsi otrzymują zwierzynę ze stosu; podobnie starszyzna. Starsi odpoczywają w osobnym legowisku ze względu na wiek lub urazy. Kot zwykle sam podejmuje decyzję o odejściu do starszyzny. Opiekunowie zajmują się kociętami, niektórzy z nich na stałe. U nas Trzaskający Mróz zrezygnował z bycia wojownikiem i przeniósł się do Chruśniaka. Kocięta to przyszłość Klanu. Terminatorzy lub wojownicy prowadzą im nauki. Kocię, bez względu na pochodzenie, powinniśmy ratować. Kocięta są bezbronne, nikomu nie zawiniły, nie znają granic Klanów i dopiero wchodzą w... pierwszy etap życia.
Coś ścisnęło ją za pierś. Wiedziała, że jej rodzeństwo jest bez winy, a jednak nie potrafiła jeszcze z nimi rozmawiać. Mętna Łapa lekko zmrużyła ślepia.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Gęsiopióry wysłuchał monologu Mętnej Łapy z uniesionymi brwiami. Nie miał wątpliwości, że tak samo, jak wszystkie pozostałe zagadnienia, rangi również okaże się mieć w małym pazurku, jednak wnikliwość, z jaką je opisała, jak zwykle zrobiła na nim wrażenie.

- Mówisz tak, jakbyś już na każdej spędziła pełen obieg pór - pochwalił humorystycznie - Nie mam nic do dodania, Mętna Łapo. Myślę, że nikt tak nie zapracował na swoje imię Wojownika, jak Ty. Czy masz jakieś pomysły, preferencje? Iii... czy masz jeszcze jakieś pytania? Do mnie jako do Mistrza albo do mnie jako do... po prostu, Gęsiopiórego? Czy chciałabyś się czymś podzielić?

Nie wiedział właściwie, co powinien jej w takiej chwili powiedzieć. Miał sobie za złe, że musiała tyle czekać na ten moment, ale nie chciał znów wracać do przepraszania, zmuszać jej do tego, aby ponownie pocieszała go i tłumaczyła mu, że nie jest niczemu winien. Na szczęście zrobili już tę rozmowę. Mogli teraz przemilczeć te wszystkie niezagojone rany. Mogli nawet - o ile Mętlik nie zamierzała sama o to pytać - przemilczeć bieżące trudności w Klanie. Mogli po prostu cieszyć się tym, że ta długa, wspólna droga dobiegła końca i teraz ich ścieżki będą przecinać się na wiele innych, nowych sposobów.

Odetchnął pełną piersią chłodnym, wilgotnym, jesiennym powietrzem, z pewnym niedowierzaniem chłonąc tę chwilę.
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Nie mogła nie uśmiechnąć się w odpowiedzi na jego żartobliwy komentarz, który spowodował, że w pozytywny sposób zeszło z niej powietrze. Cieszyła się, że była tak długo terminatorką, a nie kociakiem. Ale ostatnio, mimo że lubiła swoją rangę, odczuwała potrzebę zmiany. Ze względów praktycznych: by mogły być jej powierzane bardziej odpowiedzialne patrole; by nie musiała nikomu wspominać o samotnych polowaniach; w końcu, by mogła być mistrzem dla innych. Ostatnie nauki prowadziła Kosodrzewinie i było to doświadczenie specyficzne, które po raz kolejny uświadamiało jak różne potrafią być, powoli wchodzące w terminowanie, kocięta. Kilka wschodów słońca temu spotkała się z Wilkiem i Deszczem, ale jeszcze nie wyrobiła sobie o nich opinii, tak do końca.
Jak się okazało, zwyczajne wymienianie rang wiele jej uświadomiło. Nie spodziewała się, że i na Kocim Grzbiecie dogonią ją myśli o rodzeństwie, ale gdy opowiadała o kociakach, podświadomie podjęła decyzję o spotkaniu. Niezależnie od okoliczności; obecności nieruchomego, Barwnego Nieba i ożywionego jak nigdy, Leśnej Jagody. Nie chciała stracić i ich, młodych.
– Dziękuję Gęsiopióry, naprawdę. Robiłam to już wiele razy i wiele razy miałam te słowa na myśli. Gdy spotkałam Cię po raz pierwszy, jeszcze w kociarni, opowiadałeś mi o swoim rodzeństwie. Nadal masz w Klanie dwóch braci; ja mam Warkota i od niedawna, młodsze rodzeństwo. Nie spotkałam się z nimi jeszcze. Mógłbyś jakoś... dodać mi odwagi? Wiele razy czułam jak mnie podtrzymujesz, mimo że ostatnio ty potrzebowałeś wsparcia. – wymruczała po chwili, uciekając spojrzeniem. Nie chciała teraz opisywać mu zawile stanów emocjonalnych, z którymi przez ostatnie dni nie mogła się uporać. Wystarczyło, że napadła na Wydmowy Wiatr, w dużej mierze nie rozumiejąc co nią miota. Ale pomyślała: nie-po-swojemu, naiwnie, że istnieje parę słów-wytrychów, które mogą coś tu zdziałać. Interpretację do czego dokładnie potrzebowała tej odwagi, pozostawiała więc już białasowi.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Mętna Łapa dziękowała mu - i jej wdzięczność, prawdziwa i szczera, bo do fałszywej nie byłaby zdolna, sprawiła, że w jego klatce piersiowej rozlało mu się przyjemne ciepło. Był jej Mistrzem. Zaczął, prowadził i teraz właśnie kończył jej Trening. Pozostawał przy tym skromny, wiedział, że w rzeczywistości jego wpływ byl tylko niewielki w skali wszystkiego, co ukształtowało niezwykłą osobowość tej młodej kocicy. Ale jednocześnie, pamiętając wyjątkowość własnej więzi ze Śliwkową Gałązką, zdawał sobie sprawę, że jednak był w życiu Mętlik kimś ważnym. Że będzie obserwował, jak rozwija się dalej i zdobywa kolejne doświadczenia życiowe, które, jak szczerze podejrzewał, mogły zaprowadzić ją w przyszłości do Szepczącej Sadzawki, po rangę i imię Przywódczyni...

Teraz jednak byli tu i teraz i mieli jeszcze jeden ważny temat do omówienia.

Z życzliwym, czułym zainteresowaniem na mordce, Gęsiopióry wysłuchał wątpliwości rudej.
- A co właściwie powstrzymuje Cię przed pójściem tam tu i teraz? - zapytał łagodnie. Nie będzie mógł pomóc tak długo, jak nie dowie się, gdzie właściwie jest problem. Mętna Łapa nie należała do kotów nieśmiałych, lękających się kontaktu z innymi. Widział ją, jak rozmawia z kociętami i udziela im nauk - wydawała się nie mieć najmniejszego problemu z interaktowaniem z maluchami. Wydawała mu się odnajdywać w każdej sytuacji.

Poniekąd zdawał sobie jednak sprawę z tego, że nie ma najlepszych kontaktów z rodzicami. Praktycznie nie zdarzało się, aby dzieliła z nimi języki. On sam całe życie tęsknił za matką, która osierociła go jako malutkiego kociaka, i borykał się z trudną relacją z wymagającym ojcem, z którym dopiero po daniu mu wnuków zbudował cieplejszą i bardziej wyrozumiałą z obu stron relację. Widok przepaści, jaka dzieliła Leśną Jagodę i Barwne Niebo z ich córką, choć nie przyglądał się mu nazbyt wścibsko, budził w nim pewien smutek. Nie chciał jednak reagować. I tak już miał wrażenie, że ojciec Mętlik patrzy na jej relację z Mistrzem z nutką zawiści. Teraz jednak, gdy sama wykładała płotki na stos, miał okazję czegoś się dowiedzieć:

- Chodzi o relację z Twoimi rodzicami? Jak to tak naprawdę u Was wygląda, co?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Tak bardzo skupiła się na paru ostatnich pytaniach-zaproszeniach Gęsiopiórego do podzielenia się czymś, mając jeszcze w pamięci ciała uścisk w piersi, gdy zdała sobie sprawę z tego jak niesprawiedliwe są jej odczucia względem kociąt, że zupełnie, w pierwszej chwili umknęła jej wzmianka o imieniu i pytanie, które padło później. Zamyśliła się na chwilę, choć jej oczy pozostawały bystre. Całe swoje dotychczasowe życie myślała o Rzece z wielkiej litery, a dokładnie od momentu, w którym ją ujrzała i uznała, że to jej oraz generalnie naturze Klany powinny dziękować za pożywienie.
Widziała w Rzece autorytet; drogowskaz; wręcz kogoś do kogo można było zawsze wszystko porównać, przełożyć sytuację z życia wziętą na zawiłości biegu Rzeki. Czuła z nią wyjątkowy związek: z szumem wody, z wiatrem, który smakował zupełnie inaczej przy jej wypełnionym korycie. Jedyne co przychodziło jej do głowy w kwestii imienia to myśl, że pragnęłaby by jej imię było jakoś z nią powiązane. Dostrzegała w ruchomej wodzie idealne zobrazowanie niestałości życia, a zmiana była dla Mętnej Łapy wartością absolutną. Jeśli w coś faktycznie wierzyła, to właśnie w nią, w zmianę. Rzeka zmieniała się cały czas, tylko pozornie płynęła w tym samym kierunku; każde spojrzenie w jej stronę było konfrontacją z nowością.
Zanim białas zadał jej pytanie, weszła mu w słowo.
– Nigdy nie wymyśliłam sobie imienia, z zadowoleniem noszę to, które mam, ale gdybym miała tu coś do powiedzenia, byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby kojarzyło się z wodą, generalnie z ruchem. Może nazywam się Mętna, ale jak sam wiesz jestem całkiem żywotna. Ja... podejrzewam, że gdybyś miał taką możliwość, nadałbyś mi kompletnie inne imię. – mrugnęła do niego lewym okiem i uśmiechnęła się zaczepnie.
Mieli zupełnie inne sytuacje rodzinne, była tego poniekąd świadoma. Nie tylko z mistrzem rozmawiała o rodzinie Trzech Muszkieterów, również z Pożarem, który opowiedział jej, jak podejrzewała, całkiem sporo jak na niego na temat Mysiego Kroku. Przyglądała się Skrzącemu Słowu na pogrzebie Bukowej Kory, pamiętała też jak na treningu Gęsiopióry przyznał z jakiego powodu niejacy gwiezdni są mu odlegli. Mówił wtedy o snach natchnionego brata, w których miał on spotykać matkę. Mętna Łapa nie chciała spotykać Barwnego Nieba w snach, nie chciała spotykać w nich nikogo, dokładnie tak jak było teraz. Odpowiadała jej czysta ciemność przeplatana od czasu do czasu kształtami, których nie można było porównać do niczego realnego.
Mistrz zadał konkretne pytania, a ona zamierzała na nie odpowiedzieć, momentalnie odrzucając wcześniejsze założenie.
– Teraz Barwne Niebo prawdopodobnie nie jest tym kotem, którego znałam całe życie. Od momentu, w którym przestałam być w nią ślepo zapatrzona i doszłam do wniosku, że tak naprawdę jest pozorem na czterech łapach, dostrzegałam fałsz. Nigdy się nie dowiedziałam jaka jest naprawdę. Dała mi wiedzę, przekazała mi praktyczne umiejętności za co tak, jestem jej wdzięczna. Wiem, że straciłeś matkę zbyt szybko i nie chcę byś pomyślał, że nie doceniam tego co otrzymałam, ale ona nie potrafiła okazać kociakom uczucia. Trochę po omacku szukałam go u Leśnej Jagody, ale na próżno. Jakkolwiek chciałam, nie był dla mnie autorytetem. Ale ona zawsze przynajmniej była silna w tym wszystkim. Boję się ją oglądać w obecnym stanie, bo obawiam się, że nie zobaczę tam mojej matki, jakakolwiek była. A do tego ojciec. Z innymi się przynajmniej bawił, ale ze mną nigdy nie znalazł pola porozumienia, nawet nie próbował, choć się starałam. A teraz? Wszyscy dzielą o nim języki jako o najlepszym ojcu, którego widział las. I ja niby wiem, że nie ma w tym winy kociaków. Nie wiem dokładnie jaka myśl przyświecała moim rodzicom, gdy decydowali się na miot akurat teraz, zresztą nie mam o to do nich pretensji. Tak naprawdę złoszczę się chyba na przeszłość, do której nie lubię wracać, więc złoszczę się jeszcze bardziej. Unikałam kociarni od porodu, ale chyba, gdy wymieniałam rangi, dotarło do mnie, że nie chcę spisać ich na straty. Mogę być dla nich kimś ważnym, prawda? – odpaliła monolog, którego żywiołowość odpowiadała tym dziwnym rozbłyskom, które kiedyś, Porą Nagich Drzew rozświetlały Srebrną Skórkę, tuż przed śmiercią Wysokiej Fali. Ciotki, która została nazwana po ukochanej wodzie rudej terminatorki.
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
- Z jednej strony tak - przynał na pół żartem - pół serio wypowiedziane przypuszczenie Mętnej Łapy co do jej imienia - Bo mógłbym Cię określić wieloma słowami i żadnym z nich nie jest "Mętna", ale z drugiej strony - to już jest Twoje imię. Taką Cię poznałem, ja, cała reszta Klanu też. Nie potrzebujesz imienia, które będzie z daleka wszystkim krzyczeć, że mają do czynienia z kimś jasno błyszczącym. Może nawet lepiej, jak pozostanie ten element zaskoczenia - mrugnął do niej okiem.

Niemniej, odnotował, żeby zgłosić jej preferencje Kosowej Pieśni. Wiedział też, że jakiekolwiek ostatecznie imię trafi się jego Terminatorce, będzie krzyczał je z całych sił, naprawdę, będzie darł mordę najgłośniej ze wszystkich. W jego głowie pojawił się obraz wielkiego, białego gąsiora, który siedzi na środku Obozu i wrzeszczy furiackie "HONK!!!" i kocur wyszczerzył się do tej wizji.

Nie podzielił się nią jednak, bo rozmowa przeszła na poważniejszy temat. Choć był zdecydowanie trudniejszy, niż wymienianie klanowych rang, Mętlik konstruowała swoją wypowiedź z pozornie równą lekkością. Ze znawstwem dobierała słowa, tak, że jednocześnie sprawiały wrażenie bardzo przemyślanych, jak i zupełnie naturalnych i szczerych. Tak, jak cała ona.

- Barwne Niebo... myślę, że przechodzi bardzo trudne chwile. Uh, nie znam jej za dobrze, ale zawsze starała się pokazywać, jak świetną jest Wojowniczką. Skoro po tylu księżycach życia wreszcie upadła to znaczy, że ma za sobą długi lot. Być może... doceniłaby Twoje wsparcie? - zastanawiał się na głos - A Leśna Jagoda... Myślę, że ma sobie za złe, że nie był dla Ciebie i Twojego starszego rodzeństwa przykładnym ojcem. Może właśnie dlatego teraz tak się stara. Bo próbuje to jakoś odpokutować? - mówił miękkim, łagodnym głosem. Pobrzmiewał w nim smutek, ale też jego trademarkowe ciepło. Uśmiechnął się blado.

- Rodzice to... też koty. Zawodzą. Bardzo, bardzo zawodzą, chociaż naprawdę nie chcą źle, po prostu... tak wychodzi - zaczął czuć ucisk w gardle, ale postanowił sobie, że nie rozryczy się przed nią po raz kolejny, więc przełknął go i zamrugał, aby rozetrzeć wilgoć na gałkach ocznych - I chyba to jest najtrudniejsze w dorastaniu, to, że trzeba się z nimi zrównać i spojrzeć na nich nie tylko z żalem, ale też z empatią. Bez oczekiwań. Moje kocięta pewnie... mają o mnie jeszcze gorsze zdanie, niż Ty o swojej matce czy ojcu... chociaż starałem się być dla nich jak najlepszym tatą.

Zrobił dość gwałtowny wdech i wydech. Koniec gadania o sobie. Jego uśmiech poszerzył się, nabrał jasności.

-Nie jest za późno. Nie musicie być wszyscy razem szczęśliwą rodzinką, ale daj chociaż swoim młodszym siostrom i braciom cząstkę siebie. Z pewnością ją docenią. A jeśli zdecydujesz, że masz na to siły, pogadaj też z Barwnym Niebem i Leśną Jagodą. Jestem prawie pewien, że dla Was wszystkich byłoby to niesamowicie oczyszczające.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odmrugnęła mu przeciwnym okiem. Sama kiedyś uznała, że jej imię stanowi coś w rodzaju kamuflażu. Poza tym lubiła paradoksy i odpowiedzi pozornie się wykluczające, które po chwili namysłu nabierały zaskakującego sensu, który to z kolei pozwalał spojrzeć na sprawy pod zupełnie innym kątem. Zrosła się ze swoim imieniem, i tym nadanym przez matkę, i tym wybranym przez Czerwoną Gwiazdę, nawet z drugim jego członem, więc nadal nie do końca do niej docierało, że coraz bliższy jest poranek, w który, po milczącym czuwaniu obudzi się, nazywając, miała nadzieję, tylko nieco inaczej.
– Musiałabym umieć spojrzeć jej w oczy. Zupełnie na nowo, nie wiedząc co w nich znajdę. Czy tylko pustkę, która wyparła upór? Może będzie tam strach, może pretensje, może prośba. – myślała głośno, trawiąc kolejne słowa białasa. – Liczyłam, że po tylu próbach i staraniach z mojej strony, to w końcu ojciec pierwszy wyciągnie do mnie łapę. Wcale nie wymagałam od niego wiele, a teraz... rozumiem, że ma na głowie kocięta, ale skoro jest tak jak mówisz, dlaczego nie znalazł dla mnie czasu, choćby teraz? Dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Nie chcę unosić się honorem. Nie ma we mnie zawiści, ale zazdroszczę Łabędziowi kontaktów z Płonącym Świtem... Ja chyba boję się tej empatii, o której mówisz, bo może uruchomi się we mnie, gdy zobaczę moich rodziców tak odmienionych. Nadal gdzieś tam kurczowo trzymam się żalu. Nie wiem co będzie, gdy go puszczę i stąd moje zwlekanie. Ale nie da się tego powstrzymać.
Przyznała ruda kotka, lekko opuszczając spojrzenie. Po chwili zerknęła w bok, obejmując wzrokiem Rzekę i tereny ich Klanu. Takie, jakimi były, gdy spotkali się tu po raz pierwszy, a jednak tak inne.
– Mamy jeszcze szansę Gęsiopióry. Ty naprawić relacje ze swoimi kociętami, które mimo starań, nadszarpnęły przeróżne wydarzenia, a ja... nie dokonam cudów, nie wierzę w nie. Ale postaram się dać młodym coś z siebie. Stanę oko w oko z chorobą Barwnego Nieba, odkładam to w czasie, ale zaczynam zjadać końcówkę własnego ogona. Ojca nie dam rady unikać bez końca, a kociaki prędzej czy później i tak jakoś na mnie trafią. Jednak... odwiedzę je chyba jeszcze dziś lub jutro rano. Dziękuję. – podsumowała, wzruszona nie swoimi słowami, a uczuciami, których była adresatem i nadawcą podczas całej ich wspólnej, treningowej drogi. – Nie zapomnę wspólnych chwil, bądź tego pewien.
Otarła się o bok mistrza i zdecydowała, że trzeba się zbierać. Gęsiopióry nie chciał się rozklejać, ona miała sprawy do załatwienia. Rzuciła białasowi pytające spojrzenie: Wracamy?
.
[Obrazek: VsSF295.gif]
I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE

rest our bodies for the night and leave before sunrise
no one else to disturb us, we enjoy the night
[Obrazek: EFcdnXr.png]
⚓⚓⚓

THE WATER'S COLD AND IT'S DANGEROUS
b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e
.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Kocur słuchał swojej Uczennicy, od czasu do czasu kiwając lekko głową. Mówiła mądrze i z uczuciem. To nie bezbłędna recytacja Kodeksu Wojownika, nie wymienianie bez zająknięcia wszystkich wysokorangowych kotów w Klanach, ani nawet doskonała znajomość terenów, sukcesy łowieckie i sprawne sparingi czyniły z niej kocicę gotową przyjąć imię Wojownika i przejść swoisty rytuał dojrzałości... To jej wrodzona bystrość umysłu, przez księżyce plastycznie formowana i rozwijana, doprowadzona do obecnej, zadziwiającej i fascynującej postaci. Jej wrażliwość, wyczucie, rozsądek.

- Poradzimy sobie z tym. Ty z pewnością - wymruczał ciepło, podsumowując jej wypowiedź. Nie miał nic do dodania. Z niczym nie mógł się nie zgodzić, nawet tak dla sportu. Miała rację. Znów.

Odetchnął głęboko, a gdy otarła się o jego bok, rozmruczał się jeszcze bardziej.

- Ten nasz wspólny czas to jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie spotkały mnie w życiu - wyznał, gdy wstał i zrównał się z nią ramieniem w drodze do Obozu - Klan Rzeki będzie już niedługo bogatszy o wspaniałą Wojowniczkę. Nie wiem, czy mógłbym być bardziej dumny. I też Ci dziękuję.

<3
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości