Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Myślę, że zakładają ją, aby wiedzieć... gdzie kot jest. Moja cały czas wydawała... dźwięki przy poruszaniu - miauknęła, mrużąc na chwilę złote ślepia. Chociaż z drugiej strony, niektóre pieszczochy nie miały dzwoneczków. Nie które nawet nie nosiły obróżek, chociaż były to dosyć rzadkie przypadki. - Tylko... to zależy też pewnie od Dwunożnego... niektóre pieszczochy nie miały obroży... która wydawała dźwięki, kiedy chodzili - poinformowała, zastanawiając się nad tym przez chwilę. Czasem widziała, że psy również miały obroże, ale przymocowane były do nich jakieś porządne, giętkie gałęzie, dzięki którym Dwunożni mieli nad nimi kontrole. Nigdy jednak nie widziała, aby taką gałęzią Dwunożny trzymał kota. Tak więc po co służyły obroże? Nie wiedziała.
- Tak - odpowiedziała po chwili, po czym delikatnie machnęła ogonem - Dostawałam od nich jedzenie... ale nie było za dobre. Nie mogłam... jednak nie jeść - dodała następnie. Jej jedzenie wyglądało trochę jak królicze bobki. Tymczasem z pomieszczenia, w którym jedli czasem wydobywały się naprawdę dobre zapachy. Tamto jedzenie było jednak przeznaczone dla Dwunożnych, a nie dla niej.
- Pewnie masz rację - skierowała swoje złote ślepia na terminatora. Te stworzenia faktycznie były bardziej zaradne od nich. Oni jednak byli inni i nie potrafiła sobie wyobrazić, aby mieli zapalać małe słońca u siebie w legowiskach. - Po prostu je... Ściągali? Nie wiem dokładnie... jak to robili - miauknęła po czym delikatnie poruszyła wąsikami.
Widziała zmieszanie swojego terminatora i całkowicie to rozumiała. Nie musiała się jednak odzywać, gdy już po chwili do ich uszu mógł dotrzeć warkot jednej z bestii. Czarna ziemia zadrżała, a Pijawka zjeżyła się instynktownie.
- Stój w miejscu... - miauknęła cicho, rozglądając się na boki, aby już po chwili zobaczyć błyszczące ślepia potwora. Samo stworzenie było koloru srebrnego, niczym zeszło ze Srebrnej Skórki. Gnało przed siebie, nie patrząc na boki i ani na trochę nie zwalniając.
Przemknęło obok nich jednak tak szybko jak się pojawiło. Biegło dalej i dalej, nie zatrzymując się nadal...
- Wracajmy już... Musimy obejść jeszcze granice z Klanem... Rzeki - miauknęła do ucha kocura, jakby bojąc się, że stworzenie może wrócić i wyjść z Grzmiącej Ścieżki, chociaż nigdy tego nie zrobiło. Sama miała wojowniczka po chwili odwróciła się i skierowała w drogę powrotną, sprawdzając przy okazji, czy kocur idzie za nią.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Krótko kiwa głową. Zapewne niektóre motywy działania dwunożnych na zawsze pozostaną tajemnicą, tak jak to z obrożami na przykład. Osobiście nie uważa tej metody tropienia za najbardziej udaną, bo co komu z dźwięku, który nie będzie słyszalny dalej niż w obrębie długości drzewa? No, chyba że zbyt nisko ocenia zdolności wydającej dźwięk kulki. Ewentualnie łyse stworzenia nie tylko posługują się zmyślnymi przedmiotami, ale także ich słuch jest ponadprzeciętnie dobry. Coś jak królik, ale lepszy. Ha, wychodzi na to, że niektórzy dwunożni czują się na tyle pewnie, że odrzucają możliwość wytropienia zbiega poprzez odgłosy z obroży. W takim wypadku warto zakładać, iż mogą być ponadprzeciętnymi łowcami. Pewnie są, skoro stoją za masowymi zniknięciami kotów. Huh. A jakby tego było mało, to nie stawiają wszystkich czterech łap na ziemi, co? Dziwne stworzenia. Niesamowite.
- Czyżby dwunożni zajadali się trawą? - żartuje na wieść, że Biały Puch nie była karmiona pożywnymi piszczkami. Cóż, nie można być alfą i omegą w każdej dziedzinie, najwidoczniej osiedlowe stwory zbyt skupiają się na fikuśnej technologii, by docenić walory smakowe świeżego mięsa. Ich strata. Szkoda tylko wojowniczki, która obrywała za ich brak umiejętności czy wręcz ignorancję. Swoją drogą ciekawe - są w stanie dorwać kota, a nie złapią sobie ptaszka na obiad?
Wtem w powietrzu rozlega się odgłos o wiele głośniejszy, niż Płomyk zakładał, i na czarnej ścieżce pojawia się istna bestia. Terminator z zafascynowaniem uchyla mordkę. Widzi światło podobne do słonecznego, a jednak przytwierdzone na stałe do potwora. Potwora, którego skóra nie przypomina niczego mu znanego. Wydaje się dziwnie gładka, błyszcząca, pozbawiona futra, a mimo to niepodobna do gołej skóry. Syn Czerwonego Pazura przez ten krótki moment, jaki jest mu dany na obserwację, usiłuje dopatrzeć się paszczy, ale nic na potworze mu takowej nie przypomina. Dostrzega natomiast wystające z boków śmieszne uszka, a tuż obok nich, tak jak i na przodzie - ogromne płaskie coś. Momentalnie myśli o twardym lodzie wspomnianym wcześniej przez mistrzynię i zastanawia się przelotnie, czy to może być coś podobnego. Fizyczność potwora jest zaskakująca w każdym calu, ale to łapy wprawiają kocura w największe zdumienie. Naprawdę są okrągłe. Nie unoszą się wcale, po prostu toczą się po ścieżce. I to j a k. Prędkość bestii nawet po części nie odzwierciedla wizji, jaką Płomienna Łapa utkał sobie w głowie w drodze do Grzmiącej Ścieżki. Krótko mówiąc - tajemnicze stworzenie przerasta jego oczekiwania. Stuprocentowo. Jest w tym coś przerażającego, ale w przeciwieństwie do mistrzyni, on prostuje się i wyciąga szyję do przodu, przez dłuższy moment patrząc jeszcze za odbiegającym potworem. Serce przyspiesza mu z przejęcia i bury głęboko żałuje, że czarna plama znów wieje pustką. Chociaż czego bardziej żałuje to fakt, iż lśniącoskóry pędził przed siebie bez zawahania, nie dając cienia szansy na dotknięcie się. Obadanie. No, tak czy inaczej, na coś takiego z pewnością nie pozwoliłaby mu Biały Puch, ale on musi zajrzeć do środka. No właśnie!
- Co jest w środku? - pyta zachłannie. Z oczekiwaniem wgapia się w Grzmiącą Ścieżkę. Jego nieme modły nie zostają wysłuchane i tam nadal nie dzieje się nic. - Wspominałaś, że dwunożni cię tym zabrali?
Może powinien jej współczuć przeżytych wrażeń, ale daleko mu do tego uczucia. Bardziej niż cokolwiek innego, jest zazdrosny. Bo wyszła z tej przygody bez szwanku, a czego doświadczyła to jej. Wreszcie, kiedy kotka przypomina mu o ich głównym celu podróży, Płomyk otrząsa się krótko. No tak. Czas ochłonąć.
- Jasne, chodźmy - mówi nie bez cienia żalu, posłusznie równając krok z wojowniczką. I tylko ten jeden raz odwraca się za siebie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka była spięta.
Pędząca bestia wzbudzała w niej poczucie niepokoju i strachu. Nie mogła sobie jednak pozwolić na jakiś odskok w bok. Wolała być bliżej terminatora, aby w razie potrzeby móc chwycić jego kark i odciągnąć w bok. Na szczęście nie doszło do niczego takiego, a potwór po prostu pognał dalej.
- Tak... zabrali - miauknęła, ostatni raz spoglądając w stronę Grzmiące Ścieżki. Nadal jednak kierowała się w stronę ich granicy. W głowie układała sobie plan tego, gdzie teraz będą iść. Powinni więc wyjść w pobliżu Ukrytego Pagórka, a potem skierować się właśnie w tamtym kierunku.
- W środku są takie miękkie... legowiska. Dwa z przodu i jedno duże... z tyłu. Nie pamiętam więcej - przyznała, wzdychając cicho. W potworze była zaledwie dwa razy, kiedy w legowisku Dwunożnych spędziła kilka księżyców. Biała wojowniczka nie odwracała się już za siebie. Swoje złote ślepia wodziły wzrokiem po terenie, w którym się znaleźli. Właśnie przekroczyli znaczniki zapachowe, więc ponownie znaleźli się na terenie Klanu Wichru i powoli kierowali w stronę Ukrytego Pagórka. Biały Puch dopiero wtedy ponownie się odezwała.
- Zostały nam już tylko cztery... punkty kodeksu. Skoro już chodzimy po granicach... to granicę muszą być znakowane... i sprawdzane każdego dnia. Przegoń każdego... kto wkroczył na terytorium twojego klanu. Nie można... jednak zapomnieć o tej zasadzie... honorowy wojownik nie musi zabijać... aby zwyciężać swoje bitwy. Jest to... jednak dozwolone w obronie własnej lub... gdy kot jest wyjęty spoza kodeksu - miauknęła, przedstawiając pozostałe dwa punkty.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Potwory są jak nie z tego świata. Ogromne, nadzwyczajnej budowy, świecące. Głośne i potężne. Zjadają dwunożnych, nie gardzą też kotami, ale póki nie wbiegniesz pod ich masywne łapy, jesteś bezpieczny. W pustych brzuchach znajduje się miejsce na legowiska... Na Gwiezdnych, gdyby Płomyk nie zobaczył ich na żywo, chociażby z zewnątrz, nie uwierzyłby w takie cuda. Dlaczego Biały Puch nie podziela jego entuzjazmu i chce odejść jak najszybciej? Pewnie nie wspomina pobytu w zamknięciu zbyt dobrze. Niewola nigdy nie jest przyjemna, terminator nie czuje potrzeby jej doświadczyć, by o tym wiedzieć. Zresztą, zapewne z czasem wszelkie nowości stały się dla niej powszednie i nie ma już nic zabawnego w opowiadaniu o tym. To tak, jakby on sam miał opisywać trawki i kwiatki kociakowi urodzonemu w porę nagich drzew. Kocurowi musi wystarczyć Grzmiąca Ścieżka i tak właściwie... to wystarcza. Nie będzie się przecież pchał na osiedle jak samobójca.
Nie bez problemu przestawia się z powrotem na poprzednie tory myślowe - te sprzed rozmowy o łysych zwierzętach. Nie jest przekonany, czy granice Klanu Wichru są ciekawsze od tego, co poza nimi, ale na pewno nie nazwałby ich nudnymi.
- Co to znaczy, że kot jest wyjęty spoza Kodeksu? - Macha zamaszyście kitą, kiedy tak brną przez śnieg. Dreptanie po suchym lądzie byłoby mniej męczące, ale wypełniony adrenaliną syn Czerwonego Pazura nie myśli teraz o zmęczeniu. Ani o chłodzie. Wnętrze dopiero teraz powolutku przestaje mu płonąć. - No i zakładając, że byłaby jakaś walka... Czy nie bezpieczniej jest zabić oponenta? Nie rozumiem po co mi honor, skoro ktoś niehonorowy może skorzystać z tej słabości i potem wbić mi kły w szyję.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Koty wyjęte spod kodeksu to... koty, które nie należą do żadnego z... czterech klanów i nie wierzą w Gwiezdny Klan... Na przykład pieszczochy lub... samotnicy - wytłumaczyła, uśmiechając się delikatnie w kierunku swojego terminatora.
Po chwili minęli Ukryty Pagórek o czym oczywiście również poinformowała. Teraz musieli już przejść jeszcze trochę i skręcić, aby znaleźć się na granicy z Klanem Rzeki. Słońce już od dosyć dawna znajdowało się nad horyzontem, a wiatr, mimo, że nadal wiał, to już nie tak mocno. Obejście całych granic zajmowało połowę dnia. Jeszcze trochę i miało faktycznie do tej połowy dnia dojść. Biała wojowniczka delikatnie machnęła ogonem.
- Jeśli uważasz, że działasz... w ochronie swojego życia, to uważam... że... możesz to zrobić... Ale to też raczej zależy od tego... kto co uważa za dobre... Jeśli nie musisz, nie zabijaj - miauknęła, kierując swoje złote ślepia w kolorowe oczy terminatora. Sama nie potrafiłaby zabić jakiegoś innego kota. Zdawała sobie z tego sprawę nawet w tym momencie. Po prostu nie byłaby w stanie odebrać komuś życia.
- Broń swojego klanu nawet kosztem własnego... życia. Możesz mieć przyjaciół poza klanem... lecz podczas walki twoja lojalność... musi pozostać przy klanie - miauknęła, powoli skręcając. Do ich nosów dotarł zapach Klanu Rzeki. Właśnie teraz szli po granicy z Klanem Rzeki, kierując się w stronę Żabiego Schronienia. - I ostatnia zasada... Zgromadzenia czterech klanów odbywa się... z woli przywódców podczas pełni... Wtedy trwa rozejm.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Jak to jest z tym Gwiezdnym Klanem? - Spogląda krótko na Biały Puch, lecz zaraz wzrok dwukolorowych oczu pędzi w kierunku Ukrytego Pagórka. - Mam na myśli... Co zmienia wiara w niego? Czy jeśli się nie wierzy, to nie przestrzega się Kodeksu? W sumie to co grozi tym, co nie przestrzegają tych wszystkich zasad?
Do nozdrzy kocura dociera interesująca woń. Czyżby taki zapach nieśli ze soba Rzeczniacy? Jest inny niż ich własny. Inny niż czuł na granicy z Klanem Cienia. Charakterystyczny. Wkrótce zauważa kawałek rzeki i w tym samym momencie czuje żal, że to nie ich klan mieści się na wodnych terenach. Może susza byłaby dla nich mniej dotkliwa. Gdyby tak było, wiele zdarzeń mogłoby się nie wydarzyć. Nie ma sensu o tym myśleć, co się stało, to się nie odstanie. Po prostu to zaskakujące, że Klan Rzeki nie musi nieustannie martwić się o swoje ziemie. Bo są kuszące.
Na wyjaśnienia dotyczące jego wątpliwości, kocur potakująco kiwa głową. W porządku. Wychodzi na to, że trudno kogoś karać za zabójstwo. Jeden kot może nie czuć się wystarczająco zagrożony, by przejść do ostatecznych kroków nawet wtedy, kiedy jest na pograniczu utraty świadomości. Inny natomiast potraktuje pierwszy atak jako wypowiedzenie wojny na śmierć i życie. I kto później udowodni, że nie należało zabijać? Kto będzie w stanie poprawnie ocenić, kiedy nadszedł ten przekraczający granicę honorowej potyczki moment?
A potem przechodzą do ostatniego podpunktu, przy którym Płomienna Łapa stawia uszy w zaciekawieniu.
- Czym jest zgromadzenie? Co się na nim robi?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biały Puch skierowała złote ślepia w stronę Płomiennej Łapy. Szybko jednak terminator przeszedł do wyjaśnienia tego, o co dokładnie mu chodziło. Wąsiki wojowniczki drgnęły delikatnie. Musiała przyznać, że bury ticked był ciekawskim terminatorem i zadawał dużo pytań. Wiedziała jednak, że wiązało się to po prostu z tym, że chciał zdobyć wiedzę, a pytania były zazwyczaj pierwszym krokiem. Cieszyła się, że kolorowooki był dociekliwy.
- Nie spotkałam się z kotem w klanie... który nie wierzyłby w Gwiezdnych. Spodziewam się... jednak, że pewnie są takie koty... Prawdopodobnie przestrzegają więc Kodeksu Wojownika... ponieważ żyjemy opierając się na tych zasadach - miauknęła, odnosząc się do pierwszych dwóch pytań, zadanych przez syna Czerwonego Pazura - Koty, które nie przestrzegają... kodeksu trafiają do Miejsca Gdzie Brak... Gwiazd. - powiedziała, po czym delikatnie się uśmiechnęła. Kierowali się do Żabiego Schronienia. Byli coraz bliżej niego, chociaż nie słyszeli kumkania żab. Niestety, podczas Pory Nagich Drzew, nie szło ich nigdzie spotkać.
- Kiedy nadejdzie Pora Młodych Liści, będzie tutaj... dużo żab i ropuch. Jeśli chcesz to... możemy tutaj wtedy przyjść - miauknęła, posyłając kocurowi troskliwe spojrzenie. Spodziewała się co prawda, że do tego czasu Płomienna Łapa zostanie już wojownikiem. Dla niej jednak terminatorzy prawdopodobnie na zawsze pozostaną jej terminatorami. Chciała, aby niczego im nie brakowało. Aby zawsze mogli mieć w niej wsparcie.
- Zgromadzenie to takie spotkanie wszystkich... czterech klanów. Wtedy podobno przywódcy... mówią, co się działo. Niestety nie wiem... Jak to na prawdę wygląda. Żadne... Zgromadzenie nie miało miejsca, odkąd... klany pojawiły się na nowych terenach
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Wieść o tym, że Biały Puch nie spotkała na swojej drodze niewierzącego w Gwiezdny Klan klanowego kota, była czymś, czego Płomienna Łapa się nie spodziewał. To może oznaczać, że Gwiezdni są jednak skorzy do zsyłania znaków, które by przy okazji potwierdzały ich istnienie. Niemożliwe, żeby każdy był chętny do brania za pewnik coś, czego nie miał okazji doświadczyć na własnej skórze, prawda? Szkoda tylko, że jeśli tak jest, to jemu żaden z takich znaków się nie objawił, a na pewno by nim nie pogardził. Co tam znak, najchętniej porozmawiałby ze zmarłym i pozadawał mu pytania. Zapewne Gwiezdni nie mają w zwyczaju ukazywać się losowym kotom, ale na osty i ciernie - jest ktoś, komu w teorii nie jest obojętny. Czyż nie, Jodłowa Igło?
- Ma to dużo sensu - zgadza się z wojowniczką. Klan nie funkcjonowałby poprawnie, gdyby każdy robił to, na co ma ochotę. Normalne więc, że przywódcy dążą do tego, by każdy przestrzegał zasad. A dlaczego jest to akurat ten Kodeks, to już kompletnie inna sprawa. I Płomyk zapewne porzuciłby ten temat, zadowolony z odpowiedzi, ale część wypowiedzi kotki nie daje mu spokoju. - A Miejsce Gdzie Brak Gwiazd to co takiego?
Nadstawia ucha słysząc o kolejnym punkcie wycieczki. Miejsce żab i ropuch, hm? Polowanie na nie musi być zabawne. Wizja zjadania obślizgłego płaza nie należy do najbardziej kuszących na świecie, ale z drugiej strony nikt nie mówi, że to on będzie musiał się tym żywić. A nie ma nic przeciwko nałapaniu kilku dla starszyzny czy młodych, skoro i tak to jego obowiązek. Na propozycję Białego Puchu ochoczo kiwa głową.
- Bardzo chętnie - mówi z uśmiechem. Po chwili dorzuca, ciekawy opinii eksperta: - Lubisz żaby?
Kolejna interesująca informacja tego dnia - istnieją niejakie zgromadzenia, ale co prawdziwie dziwne to fakt, iż takowe nie odbyło się od... No właśnie, od jak długiego czasu? Od trzydziestu księżyców co najmniej, zapewne sporo więcej. No cóż, dotychczas nie było mu dane odnotować większego zainteresowania innych klanów Klanem Wichru. I vice versa. Każdy żyje po swojemu i dopóki nikt nie wchodzi na cudzy teren, to i nic się nie dzieje. O czym przywódcy mieliby rozmawiać, jeśli trwa pokój?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Miejsce Gdzie Brak Gwiazd to… miejsce, gdzie trafiają koty… które nie przestrzegały Kodeksu Wojownika… lub zrobiły coś złego - wyjaśniła, po czym delikatnie poruszyła uszami, przez co pędzelki znajdujące się na nich, zakołysały się. Spodziewała się, że musiało to być okropne miejsce, skoro znajdować się w nim miały okropne koty. Sama jednak miała nadzieję, że nigdy tam nie trafi… No i w sumie nic nie wskazywało na to, że trafi. Odkąd wróciła do Klanu Wichru, nie złamała żadnej z zasad kodeksu. Chociaż w sumie nawet wcześniej go nie łamała. Nie chciała.
Na mordce wojowniczki pojawił się uśmiech, kiedy kocur przyjął jej propozycję. Cieszyła ją również myśl, że gdy przyjdą tu razem podczas Pory Młodych Liści, Płomienna Łapa będzie już wojownikiem. To było coś, czego chcieli za pewne oboje. Pijawce zależało na tym, aby treningi jej podopiecznych nie ciągnęły się przez cały obieg pór, lecz były dostosowane do ich tempa nauki. Nie chciała być powodem ich spowalniania i na razie nie widziała potrzeby, aby nie pozwolić im zostać wojownikami. Deszczowa Łapa szybko pochłaniał wiedzę. Płomienna Łapa był zdeterminowany i często pytał ją o więcej rzeczy, niż musieli obowiązkowo przerobić. Pijawka jednak nie widziała problemu, aby nie opowiadać o tym, co się działo i o czym chciał wiedzieć jej terminator. Rysia Łapa również uczył się dobrze. Bardziej martwiła się o jego zdrowie psychiczne, niż o stan wiedzy, który był niemalże idealny.
- Właściwie to nigdy nie jadłam… żaby - przyznała. Byli już w połowie drogi do Kępy Traw. Słońce zaczynało powoli górować nad ich głowami, a zimny wiatr chociaż na chwilę przestał wiać. Chodzenie po granicach zajmowało połowę dnia, lecz zadziwiające było to, jak ten czas szybko zleciał.
- Dużo dzisiaj zrobiliśmy. Jak tylko… dojdziemy do Kępy Traw to wrócimy do… obozu. Jesteś głodny? - zapytała troskliwie, kierując swoje złote ślepia w kierunku syna Czerwonego Pazura. - Do omówienia zostały nam rangi… Masz jeszcze siłę, aby je omówić… czy przeniesiemy je na inny dzień?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Wibrysy terminatora wysuwają się lekko ku przodowi, gdy Płomienna Łapa marszczy nos. A więc nawet po śmierci koty są podzielone. Na te grzeczne, podążające za zasadami oraz te, które zboczyły ze ścieżki posłusznego klanowicza.
- Wiesz może czym różnią się te miejsca? - rzuca kolejnym pytaniem. - Domyślam się, że nasza wiedza o Gwiezdnych jest mocno ograniczona, ale może coś wiadomo? Bo tak w sumie to nie wiem, czym jest Srebrna Skórka. Zgaduję, że dobrym miejscem. Koty stamtąd nas obserwują, są obecni przy dawaniu nowej Gwieździe dziewięciu żyć i tak dalej, ogólnie fajna sprawa. Ale tak poza tym, jak to wygląda? No i co z Miejscem Gdzie Brak Gwiazd? Koty stamtąd też śledzą każdy nasz ruch? Mogą nas nawiedzić? Ciekawi mnie, jakie są niedogodności spowodowane wylądowaniem tam.
Miejsce Gdzie Brak Gwiazd z samej nazwy wydaje mu się samotnym miejscem, ale czy na pewno nieszczęśliwym? Zakładając, że kot trafia tam ze swoim równie złym towarzystwem, raczej niewiele traci. No, chyba że taki nieprzestrzegający Kodeksu osobnik ląduje w próżni i nie ma tam nic. Ani znajomych, ani nieznajomych, ani widoku na świat żywych.
Idą dalej, niespiesznie przemierzając granice. Kiedy słońce dopiero wschodziło, pogoda dość ostro przypominała mieszkańcom lasu o panującej porze nagich drzew, lecz z czasem robi się przyjemniej. Zapewne nie na długo; mimo że słońce dopiero zaczyna szczytować, wkrótce zacznie się ściemniać, a szczypiący mróz na powrót da o sobie znać. Ale to będzie później. Na razie młody terminator dowiaduje się, że jego mistrzyni nie jadła żab.
- O, to tak jak ja - mówi ukontentowany. W końcu coś, w czym Biały Puch nie przerasta go doświadczeniem. - W takim razie poczekaj na mnie, spróbujemy ich razem.
Dopiero kolejne słowa mistrzyni uświadamiają mu, że to by było na tyle jeśli chodzi o podpunkty Kodeksu. Oczywiście będą do tego wracać, ale na ten moment usłyszał wszystko i od tej pory nie tyle chodzi o dowiadywanie się więcej, a o utrwalenie wiadomości. Aż dziwne, jak szybko im zeszło. Płomienny chyba zbyt dobrze się bawił, by zauważać, jak czas przecieka im między palcami. Gdyby nie mięśnie dające o sobie znać, uznałby chyba, że coś tu nie gra i dzień ucieka im stanowczo zbyt prędko.
- W sumie to nie bardzo. Chyba najadłem się wiedzą - mówi ze śmiechem. - Ale chętnie coś przekąszę, jak już wrócimy. A ty?
Odwzajemnia spojrzenie, energicznie wachlując przy tym ogonem.
- Rangi, hm? Czemu nie, to nie powinno zająć długo. Myślę, że po dzisiejszej lekcji mam je całkiem nieźle opanowane. - Szczerzy kiełki w uśmiechu i spogląda przed siebie. Przez moment układa sobie wszystko w głowie, po czym mówi, groteskowo szkoleniowym głosem: - Początkową rangą każdego kota jest Kocię. Kocięta planowo spędzają pierwsze sześć księżyców swego życia w Splątanych Korzeniach pod opieką Matek, chociaż każdy członek klanu powinien o nie dbać. Nie wolno im wychodzić z obozu, nie mają obowiązków. Kiedy osiągają wiek czterech księżyców mogą, ale nie muszą, odbyć nauki, gdzie dowiadują się podstawowych rzeczy. Coś jak wprowadzenie do treningu, który rozpoczynają w wieku sześciu księżyców, po mianowaniu na Terminatora przez aktualnie panującą Gwiazdę. Terminator szkoli się na Wojownika pod okiem swojego mistrza. Nie musi przyjąć tej rangi w odgórnie wyznaczonym czasie, ale nie może zakończyć treningu przed ukończeniem dwunastu księżyców. Charakteryzuje go imię o drugim członie Łapa. Do jego obowiązków należy wymienianie mchu w kociarni i u Starszyzny, czyszczenie legowisk. Gdy Terminator zakończy trening, zostaje mianowany na Wojownika, dostaje wojownicze imię i od tej pory zajmuje się patrolowaniem i oznaczaniem granic, przeganianiem intruzów, szkoleniem Terminatorów oraz polowaniem, żeby wykarmić najsłabszych, a potem siebie. Chyba że zdecyduje się wychowywać i dbać o Kocięta - zamiast Wojownikiem, może stać się Matką, choć zazwyczaj obiera się tę rangę tymczasowo i są to rzeczywiste matki świeżo narodzonych kotów. - Daje sobie trzy uderzenia serca na nabranie oddechu i zwilżenie warg językiem. - Jeżeli Wojownik wytrenuje Terminatora, może być brany pod uwagę jako potencjalny Zastępca. To prawa łapa Przywódcy. Zajmuje się zarządzaniem treningami, patrolami. Może zastąpić Przywódcę, o ile zajdzie taka potrzeba. Zastępca staje się Przywódcą, gdy poprzedni umiera. Dostaje wtedy drugi człon imienia Gwiazda, podczas mianowania przy Szepczącej Sadzawce. Tam też otrzymuje dar dziewięciu żyć. Od tej pory jest głową klanu; podejmuje decyzje, urządza ceremonie, mianuje Terminatorów, Wojowników. Musi również wybrać swojego Zastępcę nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Jego słowo jest prawem. Normalnie piastuje się tę rangę do końca życia, w przeciwieństwie do Wojowników, którzy zwykle w wieku stu księżyców przechodzą do Starszyzny. Starszyzna, podobnie jak Kocięta, nie ma obowiązków.
Kontrolnie patrzy na Biały Puch i o ile wojowniczka nie chce mu przerwać, może czegoś dopowiedzieć, kontynuuje:
- Zgoła inną ścieżką rozwoju jest ścieżka medyczna. Zaczyna się jako Terminator Medyka, który nie dość, że uczy się wszystkiego, co ważne dla Wojownika, to do tego pod okiem Medyka przyswaja wiedzę o ziołach, by kiedyś móc go zastąpić. Medyk nie poluje, zajmuje się leczeniem kotów, zbieraniem ziół i trenowaniu następcy. - Urywa i tym razem normalnym głosem mówi: - Tyle wiem. Moja wiedza na temat medyków jak na razie nieco kuleje.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Niestety nie wiem, przepraszam - miauknęła, delikatnie kładąc uszy po sobie. Nie znała zbytnio odpowiedzi na pytania, które zadał jej bury ticked. Teraz jednak musiała się chwilę zastanowić nad tą kwestią. W końcu... Czy faktycznie koty z Ciemnego Lasu, mogły nawiedzać żywych? Czy mogły obserwować ich z miejsca, w którym aktualnie się znajdowały? Najważniejszym pytaniem, jakie się jednak nasuwało było to, czy w jakimś stopniu zagrażałoby to klanom? Biała wojowniczka machnęła delikatnie ogonem. Nie... Raczej by to wiedzieli, prawda?
- Zgoda - powiedziała, a na jej mordce ponownie zagościł uśmiech. Nigdy nie próbowała żaby i nie zamierzała, aż do teraz. Skoro miała się wybrać wraz z Płomykiem na poszukiwanie żab... To czemu by nie skosztować? Co prawda słyszała, że to Klan Cienia jada żaby i inne tego typu zwierzęta, ale to nie oznaczało, że oni nie mogli. Mogło to być ciekawe doświadczenie.
Biała wojowniczka zaśmiała się cicho, słysząc słowa Płomiennej Łapy.
- Też musiałabym coś zjeść. Potem... zabieram na trening Deszczową Łapę - miauknęła, po czym wysłuchała wszystkich rang, jakie wymienił jej terminator. Na jej mordce cały czas widniał uśmiech, a ona delikatnie kiwała głową. Tak, wszystko było wręcz idealnie. Przy okazji zdążyli dojść do Kępy Traw o czym dosyć szybko poinformowała, po tym, jak kocur powiedział jej wszystko na temat rang.
- Jest jeszcze Pomocnik Medyka... tą rangę przejmuje terminator medyka ... po skończonym treningu - miauknęła, po czym delikatnie machnęła ogonem, kierując już się powoli w stronę obozu.
jeśli Płomyk nie będzie miał pytań to możemy chyba powoli zaczynać nowy dzień
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Nie szkodzi - zapewnia i naprawdę tak myśli. Wolałby wiedzieć, ale nie jest powiedziane, że nie zdobędzie tej wiedzy nigdy. A to, że Biały Puch nie potrafi mu odpowiedzieć sugeruje brak takiej konieczności. Czyli nie musi obawiać się, że jeszcze jakiś czas w niepewności mu zaszkodzi. Chyba podobnie jak Gwiezdni, koty z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd nie mają zwyczaju wtrącać się przesadnie w sprawy żyjących. Równie dobrze mogą nie istnieć, co tylko potwierdzałoby brak potrzeby natychmiastowego zaznajomienia się z tematem. Podstawy już zna, teraz tylko podłubać troszkę głębiej.
- Intensywny dzień - stwierdza z uśmiechem, kiedy mistrzyni dzieli się planami na po treningu. Podczas gdy on będzie wypoczywał po przegadanym spacerze i wspólnym posiłku, wojowniczka będzie zdzierać struny głosowe na kolejnym wykładzie. Ale córka Malinowej Gwiazdy nie wypowiada ni słowa skargi, za co Płomienny bardzo ją szanuje. Lubi myśleć, że już niedługo odciąży mistrzynię. Nie wie, na jakim etapie jest trening Deszczowej Łapy, ale on sam jest zdeterminowany, by nie przedłużać swojego. Co nie oznacza, że ma zamiar odbyć po łebkach. Zresztą, Biały Puch nie pozwoliłaby na to.
Wydaje z siebie ciche "mhm" na znak przyjęcia do wiadomości istnienia rangi Pomocnika Medyka. Spodziewał się, że nie zna więcej ważnych szczegółów, ale wychodzi na to, że poza tym drobnym faktem wszystko jest w porządku. Mogą wracać do obozu z poczuciem produktywnie spędzonego czasu.
[size=84]/zostawiam Tobie zaczęcie dnia :
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka wyszła z legowiska wojowników, przeciągając się delikatnie. Poranny, chłodny wiatr jak zwykle dawał o sobie znać. Nawet posiadając tak długie futro jak ona, czasem naprawdę czuła chłód na swojej skórze. Biała wojowniczka przejechała kilka razy językiem po swoim futrze, a następnie ruszyła powoli w stronę Kolczastego Łuku. Wyjątkowo poprosiła, aby zarówno Płomienna Łapa oraz Deszczowa Łapa poczekali na nią właśnie tam.
Dzisiaj miał się odbyć długo wyczekiwany trening walki. Cieszyła się, że oboje będą mogli poćwiczyć ze sobą, a nie osobno z nią. Podczas walki z mistrzami zazwyczaj gdzieś z tyłu głowy pozostawał ten respekt... a poza tym ona nie chciałaby zrobić im krzywdy. Była na to mała szansa, ale jednak. Nie chciała również dawać im fory, co podświadomie robiła podczas treningu z Rysim Pomrukiem. Dlatego walka między terminatorami mogła być dobrym rozwiązaniem.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Księżyce: 128
Mistrz: Biały Puch
Płeć: transpłciowa kotka
Matka: Trawiasta Polana [NPC]
Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC]
Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku
Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Biały Puch już jakiś czas temu poinformowała Deszczową Łapę, że chciałaby, aby trening walki odbył się pomiędzy Płomykiem a Kroplą, a Giermek nie miał nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Nie tylko oszczędzało to czasu mentorce, ale i było możliwe, że trochę bliżej poznają się z Płomienną Łapą, z którym kiedyś - jeszcze za czasów kocięcych - mieli okazję przez chwilę porozmawiać. No i oczywiście siły w ten sposób będą prawdopodobnie wyrównane, z pewnością bardziej, niż w przypadku walki przeciwko mentorce; nawet jeżeli Płomyk był od Deszczowej Łapy młodszy, to był jednocześnie dużo roślejszy.
Giermek pojawił się o umówionej porze przez Kolczastym Łukiem; okazało się, że nie jest pierwszym tutaj przybyszem, jako że sylwetka Białego Puchu bielała już na tle poszarzałego w porównaniu z jej futrem śniegu.
- Dzień dobry, Biały Puchu, mam nadzieję, że miewa się Pani dobrze - klasyczne skinienie głowy, które zazwyczaj towarzyszyło powitaniom przekazywanym przez Kroplę, było obecne również tutaj. Dopiero potem Giermek zajął miejsce u boku mentorki, oczekując na partnera do walki.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Płomienna Łapa jest w dobrym nastroju. Wreszcie nadszedł dzień, w którym rozpoczną naukę walki. W szerszym gronie, co też stanowi nowość na zwykle prowadzonym w cztery oczy treningu. A Płomyk, aczkolwiek na ogół lubi nie musieć dzielić z nikim czasu z mistrzynią, nie ma nic przeciwko małej odmianie. Drugi (w zasadzie pierwszy) terminator Białego Puchu nie jest mu obcy, a że dawno nie mieli czasu porozmawiać, tym bardziej interesująco będzie zobaczyć go w walce. Liczy na to, że szybko pojmą tajniki wojowania, bo z niecierpliwością oczekuje dnia, w którym będzie mógł opuszczać obóz bez obstawy. I bez obawy, że zostanie przyłapany.
Jeszcze w legowisku terminatorów zajmuje się pielęgnacją burego futra, którą właściwie mógłby sobie odpuścić patrząc na okoliczności. Jednak mimo wszystko nie chce na samym wstępie wyglądać jak obszarpaniec, a i wciąż ma trochę czasu przed spotkaniem. Wreszcie podnosi się, przeciąga krótko i wychodzi na mroźne powietrze. Nim pozwala łapom ponieść się do Kolczastego Łuku, przystaje na moment, by z uniesioną głową głęboko nabrać powietrza do płuc. To będzie dobry dzień.
Na miejscu zjawia się ostatni, chociaż o ile niecierpliwość nie przywiała tu pozostałej dwójki na długo przed czasem, czekali krótką chwilę. Syn Czerwonego Pazura sprężystym krokiem podchodzi bliżej, uśmiechając się.
- Dzień dobry - kiwa głową w stronę Białego Puchu, a później kieruje ciekawskie spojrzenie na Kroplę, przy którym powtarza gest przywitania. - Cześć.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell