#1
Mieli zacząć już dawno temu i Orlik miał tego pełną świadomość, ale udało im się tylko spotkać parę razy i właściwie nie przerobili nic. Burego zaczęło dręczyć okropne samopoczucie – dzień w dzień bolała go głowa, tak ściślej ujmując, ale nie chciał marnować na to niczyjego czasu. Parę razy próbował prowadzić szkolenie, ale zbyt szybko jego uwaga przepływała z omawianego tematu na panowanie nad własnym ciałem, więc umówili się z szylkretką na odłożenie prawdziwego rozpoczęcia treningu… no, na później. Czuł wstyd, momentami zastanawiał się nawet, czy przypadkiem długa choroba nie zabrała mu umiejętności życia w klanie. W końcu jednak nadszedł dzień, kiedy stwierdził, że czuje się już na tyle, by wystartować z tym na dobre.
Złapał Owieczkę gdzieś w obozie, koło południa, kiedy nie wydawała się robić niczego szczególnego. Zapewne zdążyli się już słabo poznać, a Orlik pewnie zdobył już informacje, że kotka nie odbyła nauk. Musiała jednak posiadać wiedzę, a bury chciał ją sprawdzić, czy to w formie rozeznania, czy przypomnienia.
– Cześć, Owcza Łapo, masz teraz czas na trening? – zagadnął z lekkim uśmiechem, choć w jego oczach i postawie przebijało się pewne zażenowanie, że jak na razie był słabym mistrzem. – Dobrze, wyjdźmy z obozu – dodał, gdy uzyskał od niej odpowiedź twierdzącą. Miał nadzieję, że uda mu się poprawić i kotka nie zostanie wojowniczką później od swoich rówieśników, a jednocześnie czuł pewną ulgę, że wykonał pierwszy krok. Wyszli spokojnym krokiem na tył Wyjących Wzgórz; miał być to przyjemny spacer, nie forsowny marsz. – Hm, co pamiętasz o zasadach polowania? – zagadnął po chwili tonem, który zdecydowanie nie miał brzmieć sprawdzianowo. Mistrz niewerbalnie starał się jej przekazać, że jeśli nie ma do powiedzenia dużo, nie powinno sprawiać jej to wyrzutów sumienia… bo każdy brak w jej aktualnej wiedzy tak naprawdę wynikał z jego własnych zaniedbań.
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W