Logo Artemidy
Trening Antylopiej Łapy
#1
Szyszkowy Ogon nie liczyła na to, że dostanie jeszcze jakiegoś terminatora. Czas płynął nieubłaganie i chcąc nie chcąc, była coraz bliżej starszyzny z każdym kolejnym księżycem, a szeregi Klanu Wichru ostatnio zapełniają ambitni i młodzi, pełni energii wojownicy. Bura nie dziwiła się, że niebieska przywódczyni chętniej przydziela terminatorów młodemu pokoleniu, a nie, można by rzec, weteranom tegoż fachu. Wielkim też zaskoczeniem stało się dla córki Kusowąsego otrzymanie nowego ucznia pod swoje skrzydła, jednak musiała nieskromnie przyznać, że miała ogromne pokłady cierpliwości i zapewne świetnie dogada się ze swoją szylkretową terminatorką. Nie spieszyła się jakoś bardzo - nie widziała potrzeby, by zrywać Antylopią Łapę o samym świcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że kotka nie wychowywała się w klanie i pewnie nie wiedziała zbyt wiele o rzeczach przerabianych na treningu. Chociaż może jej matka opowiedziała jej co nieco o klanach? Szyszka uznała, że dobrze będzie po prostu spytać terminatorkę o jej stan wiedzy.
Wojowniczka dzień wcześniej umówiła się na spotkanie z szylkretową kotką przy wyjściu z obozu i tam też na nią czekała. Usiadła, owinęła ogon wokół łap i cierpliwie oczekiwała na przybycie uczennicy. Kiedy ta się już zjawiła, bura uśmiechnęła się szeroko i wstała, by oficjalnie wprowadzić Antylopę do programu nauczania.
- Antylopia Łapo, zaczynamy dzisiaj twój trening. Zanim jednak zacznę wykładać ci wiedzę, chciałabym wiedzieć, czy może wiesz już coś na temat tego, czym będziemy się tu zajmować? Mama ci o tym wspominała, lub coś tłumaczyła? - zapytała spokojnie, patrząc na kotkę bladozłotymi ślepiami. Nie zamierzała wymierzać kar za ewentualną niewiedzę, bo w przypadku Antylopy braki nie były wynikiem nieróbstwa lub lenistwa, ale po prostu faktem, że jej tu nie było. Karanie za nieznajomość obyczajów, których się nigdy nie widziało było co najmniej głupie.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Antylopia Łapa nie mogła zasnąć.
To nie tak, że jej było źle w tym miejscu. W Klanie Wichru było o wiele lepiej, niż w pierwszej lepszej, przewróconej i opuszczonej psiej budzie, w której szylkretka marzła nieraz, niejednokrotnie obserwując kapiący deszcz poprzez dziurawe deski w suficie. Ciepłe Skałki w porównaniu z tamtymi chwilami były błogosławieństwem, nawet przy nie udekorowanym legowisku.
Mimo to nie zdołała zmrużyć oka, w pewnych momentach mając wrażenie że patrzy na nią każdy pojedynczy członek Klanu Wichru. Od kiedy przy wszystkich Lawendowa Gwiazda ogłosiła jej przybycie, czuła się bardziej zauważalna niż gdy koty osiedlowe dokuczały jej z powodu jej wielkich uszu. Zdawało jej się, iż wszystkie oczy były skierowane w jej stronę, przeszywając ją zwłaszcza podczas snu, przez co dwukolorowe ślepia potrafiły tylko wpatrywać się w ścianę legowiska, bojąc się nawet odetchnąć głośniej.
Rano rozluźniła się, widząc iż większość terminatorów wyruszyła z legowiska na swoje treningi. W ciszy podziękowała Szyszkowemu Ogonowi, że nie zrywała jej z samego świtu, dzięki czemu mogła w miarę ogarnąć się - choćby sprawiać wrażenie wypoczętej. Przylizała zmierzwione futro, nie chcąc pokazywać się jak ostatnia oferma i gdy nadeszła pora, o której miała się zjawić, potruchtała z głową nisko, jakoby obawiając się że ktoś zaraz ją dostrzeże i będzie zadawał pytania. Jej oczom już po chwili ukazała się bura kotka, której skłoniła się głową z szacunkiem.
- Dzień dobry, Szyszkowy Ogonie...! - przywitała się nieśmiało, słysząc że mistrzyni od razu przeszła do zadawania pytań. Zamyśliła się przez chwilę, strzygąc uchem i podnosząc głowę bardziej, bojąc się wyjść na wyrzutka, lub co gorsza - jako niewdzięczna podarowanej jej sytuacji. Zwłaszcza, że dostała tak uprzejmą i spokojną mentorkę, w porównaniu z innymi, którzy mogli jej się trafić. - Mmm... jest... wiedza teoretyczna...? O-o Czterech Klanach. - miauknęła łagodnym głosem, patrząc na burą kocicę. Co nie co wiedziała o tym jak to wszystko funkcjonowało, czasami dopowiadając sobie rzeczy, które wydawały się być odpowiednie dla sytuacji. - O... rangach... umm... - dodała, zamyślając się bardziej. Nie wiedziała, czy powinna podawać od razu precyzyjne odpowiedzi, bojąc się że w razie czego palnie coś głupiego, za co będzie sklinać się w myślach w legowisku terminatorów kolejną noc. Ojeju, a co jeśli jej odpowiedzi były nieodpowiednie jednak? Co jeśli wygłupiła się jak ostatnia frajerka? Poczuła palenie policzków, jakoby zaraz miała zapaść się pod ziemię.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#3
Bura wojowniczka zdawała sobie sprawę z tego, jak ciężko jest się odnaleźć w zupełnie obcym miejscu. Nawet sama po powrocie do klanu czuła, jak wszyscy się na nią patrzą, wolała nie dopowiadać sobie, czy patrzyli z podziwem, czy pogardą. Może uznali ją za zdrajczynię? Że zniknęła, kiedy jej rodzina jej najbardziej potrzebowała? W końcu zniknęła na pełny obieg pór z klanu, a podczas jej nieobecności straciła resztę bliskich. Była to jednak sprawa, którą wolała nie zaprzątać sobie głowy teraz, bo nie przyszła tu po to, żeby dywagować o swojej przeszłości, a jest tu po to, by wprowadzić Antylopią Łapę do klanowego życia i przygotować ją do bycia wojownikiem.
Uśmiechnęła się szerzej na widok tego, jak Antylopa jej się kłania - bura chyba nigdy nie spotkała się z kotem, który za każdym razem by się jej kłaniał. Nie uważała się za jednostkę wybitną i takie ukłony oczywiście doceniała, jednak sądziła, że takie maniery lepiej zachować dla ważniejszych osobistości. Skinęła głową na odpowiedź kotki i chwilę milczała, jakby chcąc opracować w głowie plan działania.
- Dobrze, czyli nie zaczynamy zupełnie od zera. Zazwyczaj zaczynam trening od spaceru po granicach, jednak dzisiaj przejdziemy się jedynie na wyjące wzgórza i tam omówimy dzisiejszą porcję materiału - są to tereny treningowe, gdzie będziemy w następnych dniach spotykać - odparła ciepło, uśmiechając się delikatnie. Wiedziała, że ma dużo pracy przed sobą, ale nie chciała od razu rzucać Antylopiej Łapy na głęboką wodę. Wszystko zdążą przerobić, ale nie można się zanadto spieszyć, bo z takiej nauki żadnego pożytku nie będzie. - Chcę jeszcze dodać, że cenię sobie, gdy terminator zadaje pytania i zgłasza, kiedy jest coś dla niego niezrozumiałe. Jeżeli będziesz miała jakieś zastrzeżenia, albo chciałabyś coś jeszcze powtórzyć, to nie bój się o tym powiedzieć - dodała po chwili, widząc, że córka Goździk chyba nieco się stresuje i jest trochę niepewna. Miała nadzieję, że nieco ją to uspokoi. Wojowniczka więc skinęła głową do Antylopiej Łapy dając jej znak, że mogą już iść. Żeby nie iść w całkowitej ciszy, bura postanowiła dowiedzieć się szczegółów tego, co szylkretowa terminatorka wie.
- Mówiłaś, że masz ogólną wiedzę na temat Klanów i rang. Możesz proszę rozwinąć, ile dokładnie wiesz z tego zakresu? Znasz może role, funkcje poszczególnych rang? - zapytała, powoli idąc przed siebie w kierunku wyjących wzgórz.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Próbowała odrzucić te myśli w kąt głowy, by zacząć zamartwiać się nimi później - jak tylko ułoży się w swoim legowisku, chowając duże uszy jak najbardziej do tyłu, mając nadzieję że pozbędzie się choć jednej cechy przez którą wszyscy zwracają na nią uwagę. W tym momencie była tu i teraz, na wypragnionym przez tyle księżycy treningu, w którym trafiła możliwie że na jedną z najlepszych mentorek jakie mogła dostać przy swoim charakterze.
Chciała mimo wszystko pokazać się Szyszkowemu Ogonowi z jak najlepszej strony i... nie chciała jej sprawiać przykrości. Mimo, że z początku jej łapy drżały z niepewności jak to wszystko będzie wyglądało, zdawała się potrafić ujarzmić swoje emocje, dopóki myślała o burej kotce. Skinęła wdzięcznie głową mistrzyni i mimowolnie rozglądała się zaciekawiona podczas spaceru, wciąż uważając na wypowiadane przez Szyszkę słowa, chcąc rozluźnić się by móc odpowiednio nad nimi pomyśleć. Mimowolnie zaczęła się zastanawiać, czy na Wyjących Wzgórzach zobaczy jeszcze... innych terminatorów. Czy może już wracali, jeśli zaczęli wcześniej? Może zdążą jeszcze gdzieś wyjść, zanim sama wróci do legowiska i będzie miała szansę poleżeć chwilę w ciszy, bez stresu o spojrzenia ze stron innych.
- O-oh... dobrze! - odpowiedziała wojowniczce, kiwając jej posłusznie głową i posłała jej delikatny, wdzięczny uśmiech. Kamień spadał z jej serca, gdy myślała o wyrozumiałości Szyszkowego Ogona i fakt pobierania nauk akurat u niej podnosił ją na duchu. Może to wszystko okaże się jeszcze nie być takie straszne, a burej wojowniczce uda się jeszcze wyszlifować Antylopią Łapę na nie najgorszego wojownika? - Umm... więc jest przywódca, który zajmuje się, um... sprawami całego Klanu i zwołuje ceremonie. Przydziela... terminatorów wojownikom. I nadaje im imiona. - wydukała z siebie, strzygąc lekko dużym uchem. Postawa przywódcy kojarzyła jej się z czymś potężnym i również taka w swoich działaniach wydawała jej się być Lawendowa Gwiazda. Na samą myśl o byciu z nią sam na sam przechodził ją dreszcz, choć nie wyglądała na taką, która urywałaby wibrysy za jakieś przewinienie. - Terminatorzy to... jak ja i mama. Szkolą się pod okiem wojowników, by samemu takim zostać. - miauknęła, mimowolnie czując ukłucie w sercu. Zastanawiała się, czy matka myśli teraz o niej, czy wierzy w nią do samego końca... Może kiedyś dane będzie im się spotkać. - N-nie jestem pewna czy to też ranga, ale... są kocięta... i one, uh... po prostu są. - powiedziała, tak naprawdę dobrze nie wiedząc, czym mogłyby się owe kocięta konkretnie zajmować. Ona jako kociak biegała wszędzie, przewracając się tylko na swoich krótkich łapach. Czy kocięta Klanu Wichru miały podobne przygody?

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#5
Cieszyło ją to, że na swojego prawdopodobnie już ostatniego terminatora otrzymała spokojną, nieco wycofaną kotkę. W takich przypadkach odnajdywała się najlepiej - lubiła na spokojnie wszystko tłumaczyć, dochodzić do wszystkiego przez burze mózgów i jak najbardziej angażować ucznia w naukę. Na szczęście tylko raz trafiła na niezwykle butnego i bezczelnego terminatora, ale on też miał swoje powody - długo nie mógł skończyć treningu, mimo że wszystko teoretycznie już umiał, ale w praktyce jeszcze nie mówił o tym na treningu. Musiało to być bardzo ciężkie dla Przebiśniegowego Zagajnika, więc Szyszka starała się sobie tak tłumaczyć jego zachowanie - zwykłą frustracją. Z jakiegoś powodu zupełnie pomijała fakt jego paskudnego charakteru, ale bura nie słynęła z trzymania urazy, zwłaszcza do zmarłych już kotów. Po co skupiać się na negatywnych stronach życia, kiedy ono jest takie piękne i kolorowe? Szkoda czasu na zatruwanie się złą energią.
Na delikatny uśmiech kotki odpowiedziała również szerokim uśmiechem, zadowolona, że na razie się dogadują. Co prawda, dopiero zaczynają i wszystko może się zmienić, ale Szyszkowy Ogon była pewna, że pozytywne nastawienie obydwu stron to podstawa do dobrego treningu!
- Tak. Przywódca ma również dziewięć żyć, które dostaje od Gwiezdnych razem ze zmienionym imieniem - z drugim członem "Gwiazda", jak Lawendowa Gwiazda - kiedyś była Lawendowym Kwiatem. Prawą łapą przywódcy jest jego zastępca; do jego zadań należy nadzorowanie przebiegu treningów, przydzielanie patroli i ogólne zastępowanie przywódcy w takich... oficjalnych sprawach. Może też zwoływać ceremonie, ale nie może mianować wojowników, jedynie terminatorów i przydzielać im mistrzów - uzupełniła odpowiedź kotki, na spokojnie wszystko tłumacząc. Skinęła głową na dalszą część odpowiedzi kotki. - Mhm. Poza tym terminatorzy mają w obowiązku wymieniać mech w kociarni i legowisku starszyzny, a także od kiedy nauczą się polować, nie mogą jeść, dopóki nie zapolują - o tym dokładnie mówi kodeks, który będziemy w najbliższych dniach omawiać dokładniej - odparła, pozostawiając chwilę na ewentualne pytania lub żeby Antylopia Łapa mogła sobie to wszystko ułożyć w głowie. - Pewnie! Kocięta są przyszłością klanu i ich pierwszym zadaniem jest nabranie sił, wybawienie się z kolegami i koleżankami z kociarni i wyspanie się za wsze czasy - później aż tyle luzu nie ma, dopiero w starszyźnie - zaśmiała się na początek, żeby nie wszystko brzmiało tak oficjalnie i w ogóle! Nauka przez zabawę i żarty jest najbardziej efektowna, znaczy, Szyszka nie konsultowała się nigdy z żadnym profesjonalistą, ale można powiedzieć, że nieskromnie uważała samą siebie za specjalistę. Trzeba się przecież szanować i doceniać!
- Poza tymi rangami, które wymieniłaś, w klanie mamy również medyka: jest od tego, żeby nas leczyć, kiedy przyjdzie taka potrzeba, ale również jest bardzo ważnym łącznikiem z Gwiezdnymi - dostają od nich przepowiednie. Poza tym medycy mogą mianować wojowników, czego nie wolno robić zastępcom. Ja, na przykład, swoje wojownicze imię otrzymałam właśnie od medyka, Szałwii, bo mieliśmy wtedy... mały kłopot z przywódcą - powiedziała, starając się ująć tę sytuację w jak najlżejszych słowach. Jeżeli Antylopia Łapa będzie sobie życzyła kontynuacji historii, to Szyszka z chęcią ją opowie - sama jednak wolała nie obarczać kotki zbyt wieloma informacjami na raz. Co za dużo to niezdrowo, poza tym, wszystko w swoim czasie. Mają wiele czasu, żeby wszystko dokładnie omówić. - Starszyzna i matki też są bardzo ważną częścią klanu - do starszyzny przechodzą starsze koty, które długo pełniły swoje obowiązki i należy im się odpoczynek. Matki zajmują się kociętami i mają strasznie dużo roboty! Serio, to może wydawać się łatwe i przyjemne, ale w rzeczywistości to bardzo męczące zadanie - wtrąciła, nie mogąc się powstrzymać od własnego komentarza. Sama wychowała tylko dwie kotki, których nawet sama nie urodziła, a i tak urobiła się okropnie! Ale nie żałowała nic - Owieczka i Kusa były jej największymi skarbami i za nic w świecie nie zamieniłaby czasu spędzonego w kociarni ze swoimi podopiecznymi. Poza tym przebywanie z młodzieżą jest bardzo odmładzające.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
I tak samo tempo ustanowione przez Szyszkowy Ogon przypadło pstrokatej kotce do gustu. Czuła, jak z czasem powoli przestaje się już tak stresować, a jej mięśnie są rozluźnione, skupiając się tylko i wyłącznie na słowach mentorki. Kiwała jej głową w zrozumieniu, że żadne słowo jej nie uciekło. Bura kotka była naprawdę... pozytywną personą. I Antylopa cieszyła się, że trafiła na kogoś takiego i czasami mimowolnie jej myśli odlatywały w stronę a co gdyby? - co gdyby trafił jej się ktoś mniej... przyjazny, akceptujący w stosunku do takich znajd jaką była ona? Szybko jednak te rozmyślania znikały widząc uśmiech Szyszkowego Ogona. Liczyło się to co było tu i teraz, a martwieniem mogła zająć się później. Teraz uczyła się tego, co udowodni Klanowi jej wartość i sama zaprzysięgła sobie w duchu pracować najciężej jak tylko da radę.
Zastanawiała się, czy powinna dopytać o szczególne wytłumaczenie członu Gwiazdy, jednak spróbowała sama nad tym główkować. W końcu... przywódcy byli kimś naprawdę ważnym, bardzo ważnym, przewodzili przecież Klanom od tylu dekad - zwłaszcza, jeśli otrzymywali przy tym jeszcze dziewięć żyć. To stawiało ich na pewnym... piedestale, na którym zapewne pierwszemu lepszemu kotu nie byłoby dane zasiąść. Chciała się nauczyć jak najwięcej, ale potrzebowała wysuwać też... swoje wnioski, prawda? W razie czego podpyta Szyszkę o to później. Zastrzygła lekko dużym uchem, ale wzięła głęboki wdech dalej kiwając głową. Czyli... takie obowiązki teraz przysługiwały również i jej...? Mimowolnie uśmiechnęła się czując, że nawet i tym może przydać się klanowi. Pewnie niektórzy z terminatorów urodzonych w Klanie Wichru mogli narzekać na to dość nużące zajęcie, jednak dla szylkretki było to jak... spełnienie marzeń. Dzięki temu będzie mogła chociaż w taki sposób przydać się innym kotom, dopóki nie nauczy się polować. Uśmiechnęła się na słowa mistrzyni o kociętach, samej przez chwilę zastanawiając się, jak by to było, gdyby miała rodzeństwo z którym mogłaby się wybawić... Może jeszcze Klan Wichru nawiedzi jakiś miot młodzików, a ona będzie mogła udawać ich starszą siostrę lub chociaż zaprzyjaźnić się z nimi... mimo, iż żadnego doświadczenia z kociętami nie miała.
- Przepowiednie...? - pozwoliła sobie powiedzieć na głos swoje zaintrygowanie tym tematem. Słyszała o Gwiezdnych, że klanowe koty wierzą w ich istnienie, trzymają się zasad kodeksu, o którym wcześniej wspomniała Szyszka. Ale co było w tych przepowiedniach? Przekazywali im co stanie się w przyszłości, co może ich czekać - jakie decyzje doprowadzą ich do jakiej konkluzji? Mimowolnie dwukolorowe oczy wypełniły się zaciekawieniem, wysłuchując dalszej historii mentorki, jednak nie mogła powstrzymać się od kolejnego pytania. - Co... się wtedy stało...? - czy wtedy jeszcze panował Krucza Gwiazda? Poczuła jakby na te słowa zapaliła się w niej iskierka chęci poznania wszystkiego o tamtym czasie, o tamtych kotach. Słyszała o przeprowadzce, o tym, że obóz Klanu Wichru wyglądał kompletnie inaczej... Nie wyobrażała sobie życia w jaskiniach - ciągle byłoby pewnie tam... ciemno, co umożliwiałoby jej najstraszniejszym myślom na zagnieżdżenie się w jej głowie. Podniosła brwi zaciekawiona, nie odwracając wzroku od Szyszki. - Wychowywałaś... kocięta? - zapytała ze szczerą ciekawością w głosie, a nuż będzie musiała kiedyś sama się owymi zająć i co wtedy? Będzie miała dwie lewe łapy, a nie chciałaby przynieść nieszczęścia możliwie przyszłym wojownikom Klanu Wichru.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#7
***

Nietoperze Niebo wstała niedługo przed wschodem słońca, przylizała parę kłaków na grzbiecie, przeciągnęła się i wyszła z Kłującej Gęstwiny. Początkowo miała wziąć jeszcze coś dla siebie ze stosu, ale jedynie skrzywiła się i poszła dalej. Nie była głodna, a nawet jeśli to nie zasługiwała na jedzenie. Robiła za mało i zwierzyny też robiło się coraz mniej przez późną Porę Spadających Liści. Może później coś zje. Ruszyła więc w stronę wyjścia z obozu i tam usiadła. Antylopiej Łapy jeszcze nie było, więc wzięła się za wylizywanie futra. Jeszcze się nie spóźniła, ale może w ogóle nie chciała tu przyjść. Może zrobiła na tyle złe pierwsze wrażenie że jej nowa terminatorka nie przyjdzie? Kto by w końcu chciał mieć mistrzynię dziwaka i ponuraka co się uważa za przeklętą?
Pierwsze co Toperz zauważyła, patrząc na Antylopią Łapę, była jej urocza egzotyczna uroda. Była kolejnym kotem, który nie urodził się w klanie, a jednak do niego należał. Czy było jednak w tym coś złego? Oczywiście że nie. To było tylko urodzenie, które nie było zbyt ważne, o ile w ogóle. Liczyło się to jakimś się było kotem, a nie to czy członkiem jakiego klanu się jest bądź nie i czy twoi rodzice też z niego pochodzą. Drugim zaś co Toperz zauważyła było to że Antylopa jest bardzo chuda. Zbyt chuda. Toperz jednak nic nie powiedziała na temat jej wyglądu. Antylopiej Łapie nie pomogłyby komentarze na temat jej wagi, a Toperz chciała pomóc. Zależało jej na swoich terminatorach, bardziej niż na samej sobie, a na samej sobie to chyba nie zależało jej w ogóle.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
Ostatnim, co mogłaby zrobić Antylopia Łapa, było ocenianie kogoś po pierwszym spojrzeniu. Zwłaszcza, gdy po tylu księżycach miała w końcu szansę wznowić trening, od którego zdążyła się odzwyczaić. Zazwyczaj dni spędzała na pomocy starszyźnie, czy też klanowym matkom - a tym razem wstała wcześniej, szykując się na pierwsze spotkanie z nową mistrzynią. Nie mogła zaprzeczyć, że... trochę, troszkę się stresowała. Mimo spotkań i rozmów z tyloma kotami, spotkań z samotnikami i kotami należącymi do innych klanów - wciąż głęboko w środku niej tkwiło zmartwienie, iż może trening okaże się być cięższy, niż się spodziewała. A co jeśli nie podoła wymaganiom nowej mistrzyni? Tak długo egzystowała w eterze, bez treningu na wojownika, aż sama zaczęła się zastanawiać, czy zasługuje by nim zostać.

Niedługą chwilę po tym, gdy Nietoperze Niebo rozpoczęła swoje oczekiwanie na terminatorkę, szylkretka zmaterializowała się przed nią, posyłając jej lekki uśmiech. Nie znała dobrze czarnej kotki, ale jednocześnie nie skazywała tej relacji na porażkę wyłącznie z tego powodu - kto wie, może nawet w porządku będą się dogadywać? Może terminatorka, która wykańcza mistrzów, oraz mistrzyni, która zdaję się dzierżyć na sobie klątwę, zdołają przezwyciężyć te trudności?
- Dzień dobry, Nietoperze Niebo. - powiedziała miękko, kiwając jeszcze córce Wietrznego Dnia głową na przywitanie. Po paru uderzeniach serca, odezwała się ponownie, choć trochę ciszej. - Z góry... przepraszam, jeśli moja wiedza nie będzie powalająca. Bardzo długo byłam bez mentora i możliwości rozwijania się. - ostrzegła od razu swoją mistrzynię, a gdyby tylko mogła - cała zrobiłaby się czerwona ze wstydu i zażenowania, które rozlało się po jej ciele. Niedługo będzie miała trzydzieści księżyców na karku, a jej wiedza wciąż równa jest kociakowi, który skończył nauki, lub gorzej.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#9
Nietoperze Niebo raczej nie miała zbyt wielu wymagań wobec swoich nowych terminatorek. Tak właściwie to nie miała jakichkolwiek wymagań wobec swoich terminatorek. Toperz zadawała sobie sprawę z tego że są różnie sytuacje w życiu i nie każdemu też zależało na szybkim ukończeniu treningu i to też było zupełnie zrozumiałe. Niektórzy po prostu mieli inne priorytety. Miała jedynie na, nawet jeśli nie na szybkie ukończenie obu treningów, to na przyjemną współpracę. Nie przeszkadzało by jej nawet uczenie Antylopy wszystkiego od początku, bo przecież od tego tu jest prawda? By nauczyć Antylopią Łapę wszystkiego czego potrzebowała do zostania wojownikiem.
Nietoperz, jak to nietoperz zareagowała dość gwałtownie na przybycie, a raczej zmaterializowanie się Antylopiej Łapy. Oderwała się od czyszczenia swojego czarnego futra, szybko podniosła łeb do góry i z mieszaniną lekkiego zaskoczenia i strachu spojrzała na trójkolorową terminatorkę. Jej oddech gwałtownie przyspieszył, a serce zaczęło walić jak szalone. Nie zajęło jej jednak długo rozpoznanie tego ślicznego, ale i bardzo charakterystycznego pyszczka. Przecież to twoja terminatorka, tchórzliwa kupo futra. Szybko się uspokoiła i ciepło uśmiechnęła się do Antylopiej Łapy. Nie chciała jej wystraszyć.
- Dzień dddobry Antylopia Łłłapo, trochę mnie... zaskoczyłaś - mruknęła dość cicho i nieśmiało, ale uprzejmie - Nininic nie szkodzi... od czegoś tu w końcu jjjestem. Uczyłaś się... się pppolować? Bardzo dddobrze idzie ci skradanie - dodała już pół żartem, pół serio, komplementując przy tym cichy chód Antylopy. Gdyby była myszą albo innym piszczkiem, to by już było po niej. Na szczęście, albo nieszczęście była kotem, więc nadal żyła, ale może to było właśnie najlepsze na początek? Lekcja polowania. Coś może nie tyle co prostego, ale Antylopiej Łapię, być może dobrze pójdzie. O ile oczywiście nie przerobiła tego jeszcze z którymś z swoich poprzednich mistrzów.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
Uśmiechnęła się przepraszająco, gdy dostrzegła, że musiała przynieść niezłe zaskoczenie swojej nowej mistrzyni. Nie chciała tego zrobić, zwłaszcza, jako pierwsze wrażenie! Nie dostrzegła nigdy nawet, że opanowała ciche poruszanie się praktycznie do perfekcji, nigdy nie chcąc przeszkadzać innym swoim hałasem... czy mogło to być teraz pomocą dla niej w kwestii treningu? Był tylko jeden sposób by się dowiedzieć.
Utrzymywała przyjazny wyraz pyszczka, patrząc na czarną kotkę. Nie próbowała jeszcze wcześniej polować tak... na poważnie, wcześniej raczej polegając na grzebaniu w śmietnikach, w których dwunożni mieli zwyczaj pozostawiać zjadliwe jeszcze rzeczy, które mogły zaspokoić głód młodej samotniczki.

- Przepraszam, nie chciałam wywrzeć złego wrażenia w ten sposób. - powiedziała przepraszająco, mrużąc lekko oczy. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że ta sytuacja pozwoliła jej mięśniom na zrelaksowanie się, a stres odszedł gdzieś w dalszą część jej umysłu. - Będąc szczera... nie wiem nic o polowaniu. Wiem tylko parę kwestii związanych z działaniem rang w klanie i... tyle. - przyznała po chwili z nutą speszenia w głosie. Nawet jeśli jej mistrzyni będzie wyrozumiała, szylkretka wciąż czuła odrobinę upokorzenia, gdy wprost przyznawała się do swojej niewiedzy.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
#11
Nietoperze Niebo nie była zła na Antylopią Łapę, anie nie uważa że kotka wywarła na niej złe pierwsze wrażenie. Nie zrobiła przecież tego celowo. Po co by miał już pierwszego dnia doprowadzać swoją mistrzynie do zawału serca? Może Toperz wyglądała śmiesznie gdy tak bała się własnego cienia? Nie to na pewno nie to, po prostu przesadza.
- Nnnic się nie ssstało... nie zzzrobiłaś tego przecież cccelowo - powiedziała uspokająco. Nadal była lekko spięta i o nieśmialona, ale Antylopia Łapa wydawała się całkiem sympatyczna. - Nnnic nie szkkkodzi... w takkkim razie dzisssiaj się... czegoś ooo tym ddddowiesz... a po... po drodzę nnna Wyjące Wzgórza mmmogłabyś mi opowiedzieć ooo rangach w klanie dddobrze? -
Nie chciała by jej nowa Terminatorka czuła się zawstydzona niewielką ilością przerobionego materiału, o ile można to było nazwać w jakikolwiek sposób przerobionym materiałem. Nie znała zbytnio sytuacji Antylopy sprzed ich treningów, ale na pewno nie bez powodu jej treningi były zaniedbywane przez ten czas.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości