Logo Artemidy
Makowa Polanka
#1
Znajduje się tuż między Trawiastą Dolinką a Kocim Grzbietem. Jest to niewielka, zielona polanka, na której każdej Pory Nowych i Zielonych Liści pojawia się wiele czerwonych maków. Rosną tam, oczywiście, również inne gatunki kwiatów, ale to właśnie te w kolorze świeżej krwi dominują. Nie ma tam zbyt wielu drzew, ale zdarzają się pojedyncze krzewy lub ich skupiska, które z jednej strony przechodzą w Szare Brzozy, oddzielające tereny Klanu Rzeki od Grzmiącej Ścieżki.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Trening z jakżecharyzmatycznąimiłą Mistrzynią, Zachód, męczył Kremówkę. A raczej... Nie tyle co męczył, a irytował. I to okropnie irytował. Za to wędrówki POZA Obozem cały czas ją ekscytowały i odprężały. A patrz, dzisiaj akurat miała okazję się na takową wybrać. I to nie sama! Były z nią koty, które już bardzo polubiła. Wilec, Wilcowa Łapa, jej przyjaciel, oraz Pan Łabędź, Łabędzia Szyja, będący Mistrzem Wilca. Zdecydowanie przyjemniejszym i lepiej dobranym niż taka Zachodząca Wiedźma. Kremix cieszyła się z tego, że Pani Ćmia Gwiazda dobrała dla syna Ciemnej Mordki takiego a nie innego Mistrza. Chociaż starsza Terminatorka mu trochę zazdrościła... Czego jednak nie przyznała... Na głos.
Dobra, a wracając do wędrówki. Głośna Łapa aktualnie z radością brykała szybko przed siebie, co chwila zerkając to przed siebie, to na bok, to w tył, to na drugi bok, to w górę. To na Wilca, to na Pana Łabędzia, to na jakieś ptaszki przelatujące lub siedzące sobie na gałązkach, kamykach czy nawet ziemi, jednak szybko odlatywały przez hałas wywoływany szybkimi krokami oraz piskami kotki, której jakże dobrze było dobrane Terminatorskie imię. Powoli docierali na Makową Polankę. Co prawda nie mieli chyba żadnego określonego miejsca, w które się udawali. A przynajmniej Kremówka o tym nie wiedziała. Jeśli nawet było o tym wspomniane, pewnie szybko wyleciało jej to z łebka, albo zwyczajnie nie słuchała, bo już, teraz, w tej sekundzie chciała wyjść poza Obóz.
- No już! Hej! Szybciej! Dalej! Co tak wolno! - Miauknęła z gromkim, radosnym śmiechem, wskakując w krzaki, z których jak tylko się wyczołgała, mogła zerknąć na polankę. Ciekawe, czy będzie tam coś innego niż maki... Czy w ogóle będą tam maki, bo skoro się tak nazywa, to chyba POWINNY BYĆ, NIE?
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Niebieski synek Ciemnej Mordki bardzo ucieszył się na wieść o wspólnym spacerze z wujkiem oraz przyjaciółką. Słyszał, że poza obozem dzieje się wiele ciekawych rzeczy i można znaleźć niesamowite skarby. Miał nadzieję, że tak też się stanie i tym razem. Podążał za rudą kotką, kręcąc łebkiem na wszystkie strony. To pierwszy raz, kiedy wyszedł na spacer zamiast treningu, przez co wszystko wydawało mu się nowe. Pragnął obejrzeć dosłownie wszystko, ale gdy tylko na czymś skupiał wzrok, coś nowego przyciągało jego uwagę. Brykanie przyjaciółki wcale nie pomagało, a wręcz przeciwnie, płoszona zwierzyna stanowiła kolejny element rozpraszający kocurka. Chociaż starał się dogonić córkę Kwitnącej Przełęczy, to jednak co chwilę nieświadomie przystawał, zagapiwszy się raz po raz.
Czas biegł nieubłaganie i nim Wilec spostrzegł, już doszli do Makowej Polanki tonącej w czerwieni kwiatów. Przystanął oniemiały próbując przetworzyć ten zapierający dech w piersi widok.
-Wujku Łabędziu! Patrz! Jak wspaniale!- Pisnął niczym kociak i otworzył szeroko pyszczek. Zamknął oczy i zaciągnął się, chłonąc wszystkie zapachy z okolicy. Trwał tak dłuższą chwilę, nim ponownie otworzył ślepia. Czerwień maków przypomniała mu, jak matka opowiadała czym jest ogień przy okazji tłumaczenia znaczenia imienia "Żar", zaś taka powódź ognia zwała się pożarem. Kocurek nagle postawił uszy na sztorc i z ekscytacją w głosie zwrócił rozradowany pyszczek w stronę mistrza.
-Wujku Łabędziu! A czemu Pożar jest po-Żar, skoro urodził się wcześniej i jest już wojownikiem?- Zapytał, nawiązując do jednego z swojego rodzeństwa.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Łabędź nie do końca dzielił podekscytowanie młodych, ponieważ czuł przytłaczający ciężar odpowiedzialności. Wiedział, że nie może zabierać Wilca wyłącznie na Koci Grzbiet, i że terminator jest gotowy na poznanie reszty terenów klanu. Nie chciał blokować siostrzeńca przez swoje lęki, ale prawda przedstawiała się tak, że bał się. Bał się chwili własnej nieuwagi, którą przypłaci terminator... a teraz nawet dwójka terminatorów. Bał się niebezpieczeństw, bał się zniknięcia kociąt Ciemnej Mordki, tak jak niegdyś zniknęło jego rodzeństwo. Poza tym słyszał o niejakich owcach i mimo że z raportów wynikało, iż nie były one agresywnie nastawione do kotów, pewna nieufność nie opuszczała kremowego kocura. Po ostatniej tragedii, która dotknęła terminatorkę - Rybią Łapę - na polowaniu, strach Łabędzia wskoczył na kolejny poziom. No i dlaczego te kocięta tak szybko rosną?
Na szczęście ich wycieczka nie zapuszczała się jak dotąd zbyt daleko; opuścili obóz, minęli Koci Grzbiet i trafili na Makową Polankę. Miejsce, gdzie wszystko było dobrze widać i istniało niskie ryzyko pojawienia się żądnego kociej krwi drapieżnika. Widok rozglądających się wokół, ciekawych świata terminatorów przywołał uśmiech na jego pysku i naprawdę próbował się nieco rozluźnić, wchłaniając pozytywną energię, jaką emanowała dwójka przyjaciół. Czego by jednak nie zrobił, uszy cały czas chodziły mu jak szalone, reagując na każdy z pisków Głośnej Łapy. Lubił te dzieciaki bardzo, tylko ta głośność była czymś, do czego jeszcze się nie przyzwyczaił.
- Jest pięknie - zgodził się z Wilcową Łapą. Ciepłe spojrzenie przenosiło się z niebieskiego kocurka na hopsającą przed nimi kotkę i z powrotem. Zaraz brwi wojownika zmarszczyły się. O, Gwiezdni, znów dostał w pysk pytaniem, na które nie wiedział jak odpowiedzieć. Czy Wilec pytał o to, dlaczego Płonące Niebo przedstawia się jako Pożar, czy to podkreślenie słowa miało oznaczać, że zastanawia się nad związkiem imienia siostry, Żaru, z imieniem burego wojownika? Łabędź czuł się niezdolny do rozszyfrowania tej zagadki.
- Pożar dostał wojownicze imię chyba jeszcze zanim się urodziłem - zaryzykował odpowiedź, uśmiechając się przy tym przepraszająco, jakby już spodziewał się przynieść zawód synowi Echo. - A na pewno dawno temu. Może mimo wszystko jego kocięce miano wciąż jest mu bliższe.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Czy na Makowej Polance będą owce? 1-5 - nie ma, 5+ - są.

wypada 9.


Wiatr kojąco dotykał futer wszystkich zgromadzonych tutaj, będąc z pewnością miłym kontrastem z słońcem, którego promyki intensywnie ogrzewały rzeczne koty, sprawiając, że te długowłose miały spory problem z komfortowym egzystowaniem. Ta tutaj grupka miała o tyle duży komfort, że mieszkali na terenach wilgotnych, takich, gdzie powietrze nigdy nie jest suche. Mieli przynajmniej lepiej, niż gromiacy, których tereny to główne szybko nagrzewający się piach, który jedynie parzy łapy tamtejszych wojowników i uniemożliwia spokojne polowania czy spacery w porze inne, niż wieczór.
Na niebie nie było ani jednej chmurki, tak, jakby wszystkie nagle zniknęły i pojawiły się w zupełnie innym miejscu. Wilec skupił się na pięknych, czerwonych makach, które również powiewały lekko pod wpływem pociągnięć wiatru. To właśnie w tym momencie nagle kwiat, na który patrzyli, został gwałtownie wyrwany i zjedzony, na ich oczach, takie przestępstwo! To jednak wytłumaczyło brak chmur na błękitnym niebie, bowiem przed nimi pasły się cztery, może pięć owiec, może sześć jakby się dobrze przypatrzyć. Chodziły leniwie, jedne trzymając się pięknych maków, zjadając jedno po drugim, a jedne siedziały w cieniu, jakby chciały uchronić się przed parzącym wzrokiem słoneczka.
I live by a hospital
☆ And every day, I go out walking past its sickly windows ☆
I see people dying there
But my tender age makes it hard to care

Incinerator and a big [ smoke ] stack
☆ It's a phallic symbol and it makes me laugh ☆
All I need is a [ heart attack ], C'mon, humble my bones with a Cardiac
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Kremówka ledwo co słuchała słów padających to z pyszczka Wilca, to z pyska Pana Łabędziej Szyi. Była zbyt zajęta dotarciem w końcu na Makową Polankę... Aż no w końcu na nią dotarli. Od razu rzuciła się dalej przed siebie z głośnym ,,WOOOW", po czym zaczęła skakać od kwiatka do kwiatka, od maku do maku, aż w pewnym momencie usłyszała... Eee. No właśnie. E. Jakby- Wyrwanie trawy. Łodygi, listków i w ogóle. Obróciła łeb w stronę owego odgłosu i zobaczyła to puchate coś. Co. To. Jest. CO. TO. JEST. SERIO.
- OOOOO! - Wydała z siebie odgłos, po czym skoczyła w stronę Wilca, aby zatrzymać się obok niego i spojrzeć bliżej na to dziwne cośkowate chmurkowate coś. - PANIE ŁABĘDŹ! PANIE ŁABĘĘĘDŹ! CO TO? CO TO? TO CHMURKI? - Od razu podskoczyło jej tętno, zaczęła obracać się we wszystkie cztery strony lasu, próbując wyłapać każdą ze wszystkich chmurek. AHA. TO DLATEGO NIE BYŁO ŻADNEJ CHMURKI NA NIEBIE. WSZYSTKIE POSPADAŁY. - Czemu nie są na niebieee? Spadły? I czemu mają głowy? Czemu? Czemu? I nogi! I czemu jedzą trawę? To chmury jedzą trawę? - Nie obędzie się bez fali pytań, no sorki. Łabędzia Szyja był tu jedynym Wojownikiem, więc coś MUSIAŁ o nich wiedzieć. MUSIAŁ. - Jak smakują chmurki? CHCĘ SPRÓBOWAĆ! - Miauknęła i zanim zdążył jej odpowiedzieć, od razu rzuciła się pędem przed siebie w stronę najbliższej owieczki, po czym... No, spróbowała podejść do niej w miarę powoli, czytaj trucikiem i zwyczajnie pacnąć jej futerko łapką, a potem... Liznąć. No zwyczajnie liznąć. Chciała wiedzieć, czy to da się zjeść. A przynajmniej jak to smakuje. No chyba, że po drodze znajdzie coś innego, co może spróbować zjeść, kto wie.
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
-Nie nie nie- Wilec pospiesznie spróbował przekazać, iż to nie o takie wyjaśnienie mu chodziło. -Pożar jest Po-Żar, ale czemu nie Przed-Żar? On też miał siostrę Żar i urodził się po niej?- To był na tę chwilę najbardziej logiczny wniosek, na jaki niebieski kocurek mógł wpaść.
Jednak jego uwaga została po chwili rozproszona przez wrzaski pewnego rudzielca. Spojrzał ponownie na polanę i dopiero teraz spostrzegł pasące się chmury.
-Aaaaleeee suuuupeeer.- Miauknął, pozostawiając otwarty pyszczek i z zaskoczenia otwierając szeroko ślepia. W podskokach, z nieco nastroszonym futerkiem oraz wygiętym w łuk ogonkiem, zbliżył się do jednej z dziwnych chmur i zaczął obwąchiwać powietrze wokół.
-Te chmury śmierdzą.- Oznajmił, krzywiąc pyszczek. Podszedł do kępy maków, aby zająć się ładniejszym zapachem, a gdy jego przyjaciółka spróbowała polizać beczącą anomalię, Wilec postanowił zgapić pomysł. Szeroko otworzył pyszczek i błyskawicznie zamknął go, więżąc w nim cały kielich czerwonego kwiatu. Przeżuwał powoli i starannie, próbując określić w miarę dokładnie ich smak, a następnie połknął z głośnym "gulp" i wystawił język, nieco się krzywiąc. -Fuj.- Skwitował swoje odkrycie.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Cofnął uszy jakby w nadziei, że dzięki temu dźwięki wydawane przez Głośną Łapę staną się nieco cichsze. No cóż, jeśli taki był zamiar, na niewiele się to zdało, ale Łabędź uznał wwiercające się w uszy, wykrzykiwane słowa za naturę terminatorów. No i, powiedzmy sobie otwarcie, doceniał okrzyki przepełnione radością i podekscytowaniem; były sto razy lepsze niż alarmujące dźwięki popłakującego kota, a wśród puchatych owiec, które nagle przed nimi wyrosły, spodziewałby się właśnie ich. Chmurki na łapach były niegroźne - raczej - jednak sama masa wystarczyła, aby kocur nabrał podejrzliwości.
- To owce - wyjaśnił, niespokojnie przyglądając się przeżuwającym mordkom. Odłożył kwestię PoŻaru na później, chcąc przedtem przedstawić terminatorom zasady bezpieczeństwa. Lecz nim zdążył powiedzieć coś więcej, kątem oka zobaczył, jak ruda kupa futra popędziła przed siebie, rzucając przedtem dość niepokojący komunikat i podnosząc tym samym stopień zestresowania wojownika. Spróbował wykrzyczeć za nią: - Poczekaj, nie... zjadaj ich...
...ale z każdym kolejnym słowem bladła jego nadzieja na to, że cokolwiek tym zmieni, Głośna Łapa była w swoim świecie. Z chmurami na ziemi, czekającymi tylko, aby je skosztować. Łabędzia Szyja przyśpieszył kroku, zastanawiając się desperacko, jak ogarnąć tak żywotne towarzystwo. O wiele lepiej spisywał się przy kociętach zbyt młodych na rozrabianie; im starsze, tym wyżej poziom trudności się podnosił, a przy terminatorach sprawa, jak się okazuje, bynajmniej nie robiła się prostsza. Nie wiadomo jak i kiedy Wilec zmaterializował się przy jednej z owiec, a później chyba znikł.
Dotarłszy do Kremówki, Łabędź położył jej ogon na grzbiet.
- Bądź ostrożna, proszę. Nie powinny zrobić ci krzywdy, ale nie chcesz wpaść im pod łapy... - zaczął i wtedy fuj rozległo się nieopodal. Kocur czujnie odwrócił głowę, dzięki czemu zobaczył siostrzeńca stojącego w pewnym oddaleniu od pasących się zwierząt. - Wilec...? Co robisz?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Białe, piękne chmurki pasły się leniwie na Makowej Polance, najwyraźniej będąc w swoim świecie. Zajadały się trawą, czasem odsuwały się od siebie gdy towarzystwo innych owiec stawało się zbyt natarczywe. I nic nie zapowiadało się na to, że nagle wpadnie tutaj ruda kometa i zniszczy tą spokojną sielankę. Na krzyki płomienistego kłębka jedna, z pięciu zebranych chmurek puściła się pędem jak najdalej od tego towarzystwa, najwyraźniej mocno spłoszona tym, co właśnie usłyszała. Głośna Łapa podeszła także do jednej z najbliżej stojących owiec, ale nim zdążyła dotknąć swoim szorstkim językiem jej jasnego futerka, chmurka cofnęła się gwałtownie o parę kroków, widząc, że ta podchodzi. Najwyraźniej wyjątkowo nie polubiły się z terminatorką Zachodzącego Światła, bo na przykład gdy Wilec śmiało podszedł do skromnego stada, obwąchiwana owca nie cofnęła się nawet o krok, średnio zainteresowana tym, co działo się wokół. Może było to spowodowane tym, że kocur nie podchodził aż tak blisko, a może przy mniej krzyczącym kocie, który w dodatku nie wyglądał jak chodzące płomienie, czuły się nieco bezpieczniej. Nie wiadomo.
I live by a hospital
☆ And every day, I go out walking past its sickly windows ☆
I see people dying there
But my tender age makes it hard to care

Incinerator and a big [ smoke ] stack
☆ It's a phallic symbol and it makes me laugh ☆
All I need is a [ heart attack ], C'mon, humble my bones with a Cardiac
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Jedna odbiegła. Trudno, są jeszcze inne... A DRUGA SIĘ CHAMSKO ODSUNĘŁA, GDY JUŻ MIAŁA LIZNĄĆ. W efekcie czego zdezorientowana Kremówka straciła równowagę i padła pyszczkiem na trawę, zanim zdołała zrozumieć, co się właśnie stało. Gdy już się podniosła, wypluła parę razy ślinę, czując na języku niesmaczną trawę. Dobrze, że przynajmniej odchody tych owiec ominęła, GRRR.
- TE! CHMURA Z NOGAMI! GDZIE SPIEPRZASZ?! JA CIĘ TU KULTURALNIE LIZNĄĆ CHCIAŁAM, A TY CO? - Warknęła głośno w stronę nogatego obłoczka, który jak gdyby nigdy nic podszedł sobie bliżej Wilca, kurka wodna, szczęściarz, po czym rzuciła się w stronę kolejnej, stojącej trochę bliżej, aby to do niej się dorwać. LIŹNIE KTÓRĄŚ, LIŹNIE. LIŹNIE! ZOBACZYCIE. ZOBACZYCIEEEE!
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Chcąc pozbyć się smaku kwiatu maku zaczął podgryzać najbliższą kępkę trawy. Była ona nieco mniej paskudna i ciut słodsza, więc jej smak nie przeszkadzał kocurkowi aż tak. Słysząc pytanie mistrza, podniósł głowę i spojrzał na niego, szybko przełykając źdźbła.
-Ja? Nic.- Odpowiedział nieco zakłopotany. Odczekał chwilę, aż wszystko jakoś ułoży mu się w żołądku i ruszył w stronę Łabędzia, jednakże nim dotarł, zaczął odczuwać dyskomfort w brzuchu.
-Wujku...- Miauknął słabo.
Nagle poczuł silny skurcz, a jego ciało poruszyło się mimowolnie, zwracając całą zawartość żołądka na łapy wojownika. Oprócz kawałków maku i trawy, znalazły się tam także szczątki częściowo strawionej Myszy, którą terminator najwyraźniej zjadł przed wyjściem. Syn Ciemnej Mordki od razu poczuł się lepiej, a nawet, ze względu na działanie maku, nieco spokojniejszy. Przymknął oczy i nie przejmując się stanem łap mistrza, zaczął mruczeć cichutko.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Głośna Łapa, jakby wysłuchała obaw Łabędzia i postanowiła działać zgodnie z nimi, straciła z pola widzenia cały świat poza owcami. Nie słuchała jego, nie zwracała już uwagi na swojego przyjaciela. Niedobrze. A co gorsze, wojownik nie mógł poświęcić jej teraz więcej czasu i spróbować mimo wszystko przemówić kotce do rozsądku. Siostrzeniec bowiem wymagał sprawdzenia. To znaczy, ze słów niebieskiego wynikało, że nie ma powodów do obaw i po kontrolnym zerknięciu można by odnieść wrażenie, że Wilcowa Łapa, zainspirowany pożywiającymi się obłoczkami, również zechciał skosztować trawy. Niestety, syn Płonącego Świtu nie zdążył odetchnąć z ulgą i wrócić do proszącej się o kłopoty Kremówki, bo kocurek zrobił dziwną minę, powiedział "wujku" tonem dość alarmującym, i zaraz po tym, jak Łabędź otworzył mordkę w celu zapytania o samopoczucie... młody zwymiotował. I z tego, co dało się zobaczyć, głównym sprawcą był mak, którego tu przecież nie brakowało. Gdyby nie gęste i długie futro wojownika, terminatorzy byliby świadkami jego gwałtownego blednięcia.
- Wilec...! - wykrzyknął. - Wszystko w porządku? Jak się czujesz? Dużo tego zjadłeś? M-musimy wracać, Barwinek musi cię zobaczyć, teraz. Głośna Łapo! Chodź tutaj! Wracamy!
Dlaczego nie powiedział tej dwójce, że maku się nie je? Dlaczego on sam nigdy nie interesował się medycyną? Poza tym, że mak jest medykamentem, żadnych informacji nie miał. Co w przypadku, kiedy kot zje kilka płatków? Albo mnóstwo płatków? Czy od tego grozi śmierć? Czy pozwolił Wilcowi umrzeć???
Z trudem starał się zachowywać chociaż pozorny spokój, w końcu to on tutaj był wojownikiem (Gwiezdni, za co?). Szybko otarł łapy o trawę, ale zrobił to raczej mechanicznie i nieświadomie. Zadbanie o czystość własnych kończyn była teraz najniżej na liście spraw do załatwienia. Delikatnie naparł ogonem na grzbiet Wilca, zachęcając go do udania się wraz z nim w drogę powrotną. Podniósł głowę w nadziei, że zobaczy obok rudą.

/jeżeli towarzystwo będzie posłuszne to z.t. :dorime:
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Co tu dużo mówić, w momencie gdy Wilcowa Łapa wyrzucał zawartość żołądka, Głośna Łapa wprawiła w panikę kolejną owcę. Tym razem jednak całe stadko zareagowało, rzucając się do ucieczki w obawie przed potencjalnym zagrożeniem. Nie było mowy o liźnięciu żadnej z nich, gdy wszystkie po zatrzymaniu się badawczo obserwowały rudą kotkę, gotowe do kontynuowania ucieczki.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
No i w sumie i tak Kremix już nie miała ochoty za nimi ganiać... A raczej zwyczajnie przestały ją interesować w momencie, gdy usłyszała co się dzieje przy Wilcu i Panu Łabędziu. To jest, co się dzieje z Wilcem.
Zastrzygła zdezorientowana uchem, gdy dotarły do niego... Odgłosy wymiotowania? Zaalarmowana odwróciła szybko łeb i jak torpeda pobiegła do przyjaciela, zatrzymując się z lekkim dymem piachu przy dwójce pobratymców. Co jest? Co się stało? Dlaczego Wilec zwymiotował? Rozchorował się? Zjadł coś nieświeżego? Ktoś go za mocno uderzył w brzuszek?
- Wilec! - Pisnęła zdezorientowana, po czym przypadła do ziemi, kucając i rzucając z dołu zmartwione i zdziwione naraz spojrzenie na przyjaciela. - Ej, Wilec, co jest? Dobrze się czujesz? - Dodała, a po chwili odwróciła łebek w stronę jego Mistrza gdy ten ogłosił powrót do Obozu. Przytaknęła posłusznie łebkiem. Normalnie od razu wszczęłaby awanturę, ale... Nie kiedy chodzi o zdrowie któregoś z jej przyjaciół! - Wilec, kurka wodna. - Pacnęła go lekko łapą w ucho, nie ze złości oczywiście, po czym ruszyła krok obok młodszego kocurka, tak w razie czego, jakby mu się coś jeszcze stało. A oby nie, niech wraca do tego durnego Obozu w JEDNYM kawałku, a nie w DWÓCH czy TRZECH kawałkach.

//zt
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
- Zawsze gdy zbieram zioła... staram się nie oddalać od obozu - wymruczał do swoich towarzyszy, skupiony był jednak na Oleandrowej Łapie. Na Makowej Polance nie było wszystkiego, co było mu niezbędne, ale jak nazwa wskazuje... były maki. A tego zaczynało mu brakować. Napływało coraz więcej pacjentów z poważnymi urazami i wtedy zobaczył, że prawie nie ma już maku.

Ślaz i mak były priorytetem.

Wraz z Oleander i wojownikiem którego wytypowała znalazł się na Makowej Polance, rozglądając uważnie. Wyglądało spokojnie, na Gwiezdny Klan, oby też tak zostało. Nie byli daleko.

Odwrócił się do Oleandrowej Łapy - Nie oddalaj się. Bądź w zasięgu wzroku, głosu mojego i Ciemnej Mordki. Możesz polować, możesz szukać ziół... jeśli znajdziesz roślinę która wygląda jakkolwiek nietypowo, od razu mnie zawołaj. Jeśli znajdziesz mysz i będziesz w stanie ją upolować... również byłbym wdzięczny. Stąpaj ostrożnie - kiwnął łbem jej, Ciemnej Mordce i sam ruszył w poszukiwaniu maku. Albo ślazu.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości