odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
W dzień poprzedzający ich pierwszy trening, Pigwowa Łapa bynajmniej nie wyglądała na zadowoloną, nawet w ocenie emocjonalnie kulawego Jaśniejącego Płomienia. Rzuciła półsłówkiem i jak poparzona oddaliła się z miejsca zdarzenia. Nie ma się czemu dziwić; starsi wichrzacy pewnie są już przyzwyczajeni, że ceremonia ma 75% szans na niestandardowy przebieg (do tego stopnia, że można zacząć zastanawiać się, co tutaj jest standardem), młodsi są na etapie czarowania się i marzenia. Z osobistościami takimi jak Lśniąca Sadzawka czy Chaotyczny Lot nie może być normalnie, zresztą kto jak kto, on dobrze wie, do czego zdolny jest tłum. W tłumie imiona przestają mieć znaczenie. Ceremonie to paskudne wydarzenia, tyle w temacie. Całą magię, podniosłość i znaczenie chwili lepiej na wstępie wsadzić sobie pod ogon, zanim pojawią się w głowie cudowne wyobrażenia.
A jednak trochę mu szkoda młodej. Wydawać by się mogło, że jak poprzednia ceremonia została zawalona komunikatem medyczki, to czeka ich cisza. Cisza przed burzą, ale lepsze to niż nic. Cóż, nic bardziej mylnego, nie dane im zaznać spokoju. Co to będzie po narodzinach obu miotów? A poczekajmy jeszcze na werdykt medyków po ich Wielkim Spotkaniu. To jest właśnie ta nieprzewidywalność rujnująca najskrupulatniejsze planowanie.
Siada przed wyjściem z obozu. Przytłumione chmurami słońce zaczyna leniwie wyglądać zza horyzontu. Jaśniejący Płomień sądzi, że okoliczności są jakie są, ale Pigwa pojawi się na treningu, aczkolwiek nosi w sobie ziarenko podszytej ponurym doświadczeniem podejrzliwości. Faktem jest, że od wczoraj jej nie widział. Kocięta są dramatyczne, ale ona chyba nie rzuciłaby się w pierwszym odruchu poza obóz? Jeśli tak, to ktoś dziś straci uszy. I to nie śnieżnobiała terminatorka.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Nieskazitelnie biała kotka z dłuższym futrem na ogonie, łokciach, szyi oraz piersi. Zgubiła już kocięcy puch, przez który przypominała strzępek waty bez wyraźnych konturów. Teraz jej sierść gładko przylega do skóry, zarysowując ładne kształty, a tam, gdzie jest wyraźnie dłuższa, spływa ona do dołu błyszczącymi pasmami. Łapy Pigwy-terminatorki zeszczuplały i trochę wyciągnęły się w górę, ale to wciąż przeciętnego wzrostu kotka. Ma smukły, z pewnością należący do urodziwych pyszczek; królują na nim szafirowe oczy w kształcie łezek. Niżej, otoczony gęstymi wąsami, znajduje się jej nosek w kolorze bladego różu. Głowę zdobi natomiast para uszu zakończonych pędzelkami a'la ryś.
Sprawia wrażenie odpowiedzialnej, dojrzałej i poukładanej, i w jakimś stopniu to prawda, ale nie do końca. Bardzo dużo dusi w sobie, dlatego chociaż wydaje się, że przez większość czasu jej mordki nie zaprzątają gwałtowne emocje, a głos ciągle brzmi podobnie, tak naprawdę wszystko dosyć mocno przeżywa - każdy sukces i każdą porażkę. Ponad wszystko inne ceni sobie wygodę i dobrą organizację, więc naprawdę nie znosi działać bez planu albo wbrew swojemu harmonogramowi, bez którego czuje się jak bez łapy. Tak długo jak nic jej nie zaskakuje, spokojnie i bezkonfliktowo żyje własnym życiem, jednak potrafi długo i bardzo dobrze chować urazę, gdy ktoś już jej raz podpadnie. Pigwa to także prawdziwa oportunistka - preferuje chodzić na skróty i nie zaprząta sobie głowy czymś takim jak ambicja. Ewentualne problemy na swojej drodze najpierw stara się obejść szerokim łukiem, potem nieco węższym, a dopiero w ostateczności rozwiązać. Chętnie buduje relacje z innymi, lubi rozmawiać i poznawać nowe koty, ale przez to, że ma opory w mówieniu o sobie i pokazywaniu tego co czuje i myśli, dosyć trudno nadać tym relacjom głębszy wymiar.
Wyjec
Mógł jej powiedzieć. Mógł ją jakoś ostrzec, że ceremonie w minimalnym stopniu dotyczą tego, po co są zwoływane, a przez resztę czasu kilku niewyżytych atencjuszy zamęcza klan swoimi durnymi, niewciągniętymi wcześniej do porządku obrad sprawami. Nic z tego jej nie dotyczyło, na nic z tego nie miała wpływu jako młodziutka terminatorka, ale i tak wbrew swojej woli już wiedziała, że Lśniąca Sadzawka miała problem, gdyż ponieważ zaczynała przekwitać, a chciała jeszcze strzelić sobie kocięta, z kolei Chaotyczny Lot nie chciała kociąt, ale nie, że własnych, tylko tych Lawendowej Gwiazdy. Bardzo normalne. Ponieważ jednak Jaśniejący Płomień nie miał jak przewidzieć, że ktoś sknoci akurat jej uroczystość, Pigwowa Łapa nie żywiła urazy. Przynajmniej przygotował ją na życie pod Ciepłymi Skałkami, o ile na takie widoki i ścisk da się w ogóle przygotować...
Gdyby kocur zastanawiał się natomiast nad respektowaniem przez Pigwę jego zasad, warto wspomnieć, że po zapalnym zdanku rzuconym przez Chaos koteczka nie pobiegła jak wiewiórka ze wścieklizną gdziekolwiek, byle przed siebie. Nawet tak rozżalona i zła pamiętała sugestię Mistrza, żeby bez jego wiedzy i zgody nie oddalała się od obozu, jeżeli nie chce wpaść w łapy innego, niekoniecznie równie kompetentnego wojownika. Dodatkowe groźby lub prośby były zbędne. Pigwowa Łapa nie po to zabiegała u cioci Lawendy o trening u rdzawego kocura, żeby ją odesłał do jakiejś pokraki-niedorajdy. Zresztą ceniła sobie ich przejrzyste, z góry określone reguły współpracy.
Punktualnie zjawiła się w umówionym miejscu, o dziwo nie wyglądając gorzej niż zwykle. W tym była akurat duża zasługa Małej Łapy, bo to ona nakryła ją na płaczu, co paradoksalnie pomogło go zatrzymać. Kociokwik zapewne targałby nią przez całą noc i odbił się z rana na jej prezencji, a tak w obecności Huby musiała się szybciutko ogarnąć. Nie pisała się na przypadkową sesję zwierzeń; porozmawiały z terminatorką Krwawnikowego Liścia o paprochu w jej oku, a potem świat magicznie, przynajmniej na swojej powierzchni, wrócił do normy.
Wypoczęta i opanowana stanęła na równo złączonych łapach przed siedzącym Mistrzem.
- No witaj, Mistrzu, to co tam na dzisiaj zaplanowałeś? - zagadnęła go luźno, wręcz wesoło. Po wczorajszej oziębłości nie było już śladu. Roztopiła się jak ten śnieg, który trochę popadał, popadał, a teraz pod wpływem zmiany warunków atmosferycznych tylko pluskał mało groźnie pod łapami. Rzeczywiście, warunki się zmieniły. Pigwowa Łapa musiała podreperować wizerunek w oczach Jaśniejącego Płomienia i wynagrodzić mu jakoś swoje wczorajsze zachowanie.
.
. . .
niechcę dzieckiem jużbyć umiemzadbać o siebie
wierzą wemnie,nocóż muszęskryćprzednimiłzy ✧✧✧ niemamsił by słuchać
szczerze dosyćjużmam tychdziecinnychbajek bonie wierzę żebytam
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Nie wie, nie podejrzewa i nie zastanawia się wnikliwiej niż pobieżnie nad losami Pigwowej Łapy po jej burzliwym - jak na nią - odejściu po ceremonii. Huba nie przyszła pochwalić mu się zacieśnianiem więzi z jego terminatorką, a on krótko po klanowym wydarzeniu wybył z obozu i tyle go widzieli; albo raczej, w tym przypadku, i tyle on widział kogokolwiek. Jednak kiedy nadchodzi umówiona pora, idealnie na czas zjawia się w pełni poukładana sylwetka Pigwy i Jaśniejącemu Płomieniowi to absolutnie wystarcza. Mruży oczy czekając, aż kotka dojdzie do wyjścia z obozu; daleko nie ma, jako mieszkanka Ciepłych Skałek rezyduje rzut beretem od Kolczastego Łuku. Interesujący zabieg swoją drogą. Zatrzymuje się przed nim w chyba nie najgorszym humorze, na co on uśmiecha się w zadowoleniu. I wstaje, bo nie będą przecież trenować w wiecznie tryskającej życiem części obozu... ani w obozie w ogóle.
- Przejdziemy się na Wyjące Wzgórza. Kojarzysz? - zarzuca luźnym pytaniem na wstępie. Z kociętami to wieczna loteria; niektóre doskonale orientują się w klanowych sprawach, nim zaczną brać w nich czynny udział, a niektóre nie rozpoznałyby królika, gdyby podetknąć im go pod nos. - Po drodze obgadamy podstawy - twoje obowiązki jako terminatora, opowiesz mi, czego dowiedziałaś się na naukach... Miałaś nauki? - unosi brew w pytającym geście. - A na miejscu zajmiemy się polowaniem. Gra?
Odpowiedzi Pigwa może udzielić mu już poza obozem, jako że Jaśniejący Płomień bez czekania przechodzi przez Kolczasty Łuk i kieruje energiczne, acz umiarkowanie szybkie kroki w kierunku ich dzisiejszego celu. Jego postawa nie obiecuje, że ewentualne zażalenia zostaną rozpatrzone na korzyść zażalającego, niemniej kocur kieruje ucho na bok, nasłuchując terminatorki, a nie świszczącego i huczącego wiatru. Pogoda jak zwykle ich nie rozpieszcza.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Nieskazitelnie biała kotka z dłuższym futrem na ogonie, łokciach, szyi oraz piersi. Zgubiła już kocięcy puch, przez który przypominała strzępek waty bez wyraźnych konturów. Teraz jej sierść gładko przylega do skóry, zarysowując ładne kształty, a tam, gdzie jest wyraźnie dłuższa, spływa ona do dołu błyszczącymi pasmami. Łapy Pigwy-terminatorki zeszczuplały i trochę wyciągnęły się w górę, ale to wciąż przeciętnego wzrostu kotka. Ma smukły, z pewnością należący do urodziwych pyszczek; królują na nim szafirowe oczy w kształcie łezek. Niżej, otoczony gęstymi wąsami, znajduje się jej nosek w kolorze bladego różu. Głowę zdobi natomiast para uszu zakończonych pędzelkami a'la ryś.
Sprawia wrażenie odpowiedzialnej, dojrzałej i poukładanej, i w jakimś stopniu to prawda, ale nie do końca. Bardzo dużo dusi w sobie, dlatego chociaż wydaje się, że przez większość czasu jej mordki nie zaprzątają gwałtowne emocje, a głos ciągle brzmi podobnie, tak naprawdę wszystko dosyć mocno przeżywa - każdy sukces i każdą porażkę. Ponad wszystko inne ceni sobie wygodę i dobrą organizację, więc naprawdę nie znosi działać bez planu albo wbrew swojemu harmonogramowi, bez którego czuje się jak bez łapy. Tak długo jak nic jej nie zaskakuje, spokojnie i bezkonfliktowo żyje własnym życiem, jednak potrafi długo i bardzo dobrze chować urazę, gdy ktoś już jej raz podpadnie. Pigwa to także prawdziwa oportunistka - preferuje chodzić na skróty i nie zaprząta sobie głowy czymś takim jak ambicja. Ewentualne problemy na swojej drodze najpierw stara się obejść szerokim łukiem, potem nieco węższym, a dopiero w ostateczności rozwiązać. Chętnie buduje relacje z innymi, lubi rozmawiać i poznawać nowe koty, ale przez to, że ma opory w mówieniu o sobie i pokazywaniu tego co czuje i myśli, dosyć trudno nadać tym relacjom głębszy wymiar.
Wyjec
I to już? Pigwowej Łapie ciężko było uwierzyć, że Jaśniejący Płomień to aby na pewno Jaśniejący Płomień (a nie na przykład Roziskrzona Noc), bo kocur nawet nie zapytał o pierwszą noc w nowym legowisku, chociaż sam ją wcześniej ostrzegał przed warunkami panującymi w Ciepłych Skałkach. Tak jak stał, od razu wślizgnął się w swoją rolę. Z jednej strony pełne profesjonalizmu podejście Mistrza ją zachwyciło, ale z drugiej poczuła leciutkie ukłucie zawodu, że wojownik nie interesował się jej czasem wolnym, przemyśleniami na temat beznadziejnej ceremonii, ani w zasadzie niczym co nie dotyczyło treningu. Kiedy spotkała go poprzednim razem, wydawał się autentycznie ciekaw tego, co ma do powiedzenia i kim jest, natomiast teraz wszystko regulaminowo sprowadzało się do Wyjących Wzgórz i tego, czy odbyła kocięce nauki. "Jaśniejący Płomień będzie miał wobec mnie raczej rozsądne wymagania, jest inteligentnym kocurem, i jako ktoś spoza mojej rodziny będzie na pewno obiektywny."
Czy nie tak to ujęła przy Lawendowej Gwieździe? Teraz, spoglądając na uśmiech kocura, myślała o tych słowach i stosownie modyfikowała je w głowie: obiektywny aż za bardzo. Powolutku znowu uniosła wargi, ale z całą pewnością był to jeden z tych grzecznościowych uśmiechów, a nie taki prawdziwy. Odsunęła się kroczek, żeby zrobić Jaśniejącemu Płomieniowi miejsce na czele, a następnie ruszyła za nim, decydując jak na razie w imieniu ich dwójki (dopóki kocur nie zachce inaczej), że pójdą gęsiego.
- Kojarzę nazwę, ale nigdy nie byłam poza ścisłym obozem - westchnęła na tyle głośno, żeby wojownik ją usłyszał. Nie była zadowolona, że pierwsze pytanie, a więc też pierwsza szansa, żeby się wykazać, dotyczyło akurat Wyjących Wzgórz. Siłą rzeczy jako przestrzegająca porządku koteczka nie miała nigdy możliwości postawić stopy na tych zielonych pagórkach. Aby zabłysnąć wiedzą, musiałaby najpierw dopuścić się złamania zakazu, że kocięta nie opuszczają obozu, a to tak niezbyt, chociaż raz była nawet blisko, z winy Korzenia, bo raczej, że nie ze swojej. - A co do nauk, to miałam z tatą... to znaczy z Gładkim Grzbietem - uznała mówienie o 'tacie' za dziecinną przywarę i natychmiast się poprawiła - ...ale więcej gadaliśmy o wszystkim i o niczym niż o takich... Ważnych sprawach.
Po kilku krokach przestudiowała ich dzisiejsze plany. Nie miała zastrzeżeń, więc bez owijania w pajęczynę potwierdziła:
- Gra.
Zapowiadało się pracowicie. Jak to szło? ''Jaśniejący Płomień będzie miał wobec mnie raczej rozsądne wymagania".
Mmmhm... Nic dodać, nic ująć.
.
. . .
niechcę dzieckiem jużbyć umiemzadbać o siebie
wierzą wemnie,nocóż muszęskryćprzednimiłzy ✧✧✧ niemamsił by słuchać
szczerze dosyćjużmam tychdziecinnychbajek bonie wierzę żebytam
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Rzuca jej badawcze, choć niedługie spojrzenie, i gestem głowy zaprasza koteczkę do wystąpienia odrobinę naprzód, by szli jak równy z równym, nie jak gęś z młodym.
- Chodź, wiele tam z tyłu nie zobaczysz. - Na pewno uniesiony, puchaty ogon zasłaniający część pola widzenia nie jest najkorzystniejszy podczas wycieczki krajoznawczej. Kiedyś trzeba zacząć poznawanie terytorium, i nawet jeśli ich dzisiejszy cel jest wyjątkowo przejrzysty - interesuje ich ta odsłonięta powierzchnia - to Jaśniejący Płomień zdaje sobie sprawę, że dla Pigwy to nowość. Obóz znacznie różni się od tego, co dalej; zmienia się zestaw zapachów, przycichają odgłosy kociej codzienności w klanie, a w tym wypadku wychodzą również z bezpieczeństwa obozowej osłony. Widać szerzej, więcej. Gęstwina krzewów i skał nie chroni ich przez świstem hulającego wichru.
- Skoro tak, to służę uprzejmie. Patrz - wyciąga podbródek ku rozpościerającym się na horyzoncie pagórkom... Na jednym z nich zresztą stawiają już łapy. - Oto one, Wyjące Wzgórza. - Po tej z lekka sarkastycznej prezentacji przystępuje do dokładniejszych wyjaśnień: - Ziołowe Wzgórze zasadniczo jest jednym z nich, ale w praktyce raczej się ich ze sobą nie powiązuje. Chociażby dlatego, że lecznica to wciąż część obozu, w przeciwieństwie do reszty. Wzgórza ciągną się aż do granicy i uważa się je za teren treningowy; nie zdziw się, że często będziemy się po nich kręcić. I lepiej przyzwyczajaj się do wiatru w uszach. Ta nazwa nie jest losowa, tutaj naprawdę wyje. Na nich odbędziesz też swoje pierwsze polowanie. Klan Wichru słynie z biegaczy. Nie żeby na naszych terenach nie było drzew, są, ale w większości to otwarta przestrzeń, co oznacza tyle, że nasz domyślny styl łowiecki zakłada dużo gonienia. Mówię o tym, bo - jak się domyślam - o tym słuchają terminatorzy innych klanów, kiedy dowiadują się o Wichrze. No a ty wiesz coś o pozostałych klanach?
Odpowiedź dotyczącą nauk kwituje krótkim skinieniem głowy. Skoro Pigwa sama przyznała, że nie omawiała z ojcem istotnych spraw, to Jaśniejący Płomień nie musi zadawać więcej pytań. Będą musieli zaczynać od podstaw, niech będzie i tak. Poniekąd jest wdzięczny Gładkiemu Grzbietowi za wyświadczoną mu przysługę nieuczenia młodej. Nie dlatego, że nauk nie warto odbyć - warto, jak najbardziej - lecz rodzice mają dziwny zwyczaj bycia słabymi nauczycielami swoich pociech. Kierowani troską (w sobie tylko znanej definicji) pomijają istotne informacje, wypaczają rzeczywistość, albo usiłują przelać swoje ambicje na nieświadome kocięta. Dziękujemy panu za posługę, Gładki Grzbiecie, poradzimy sobie bez pana niezaprzeczalnych mądrości.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Nieskazitelnie biała kotka z dłuższym futrem na ogonie, łokciach, szyi oraz piersi. Zgubiła już kocięcy puch, przez który przypominała strzępek waty bez wyraźnych konturów. Teraz jej sierść gładko przylega do skóry, zarysowując ładne kształty, a tam, gdzie jest wyraźnie dłuższa, spływa ona do dołu błyszczącymi pasmami. Łapy Pigwy-terminatorki zeszczuplały i trochę wyciągnęły się w górę, ale to wciąż przeciętnego wzrostu kotka. Ma smukły, z pewnością należący do urodziwych pyszczek; królują na nim szafirowe oczy w kształcie łezek. Niżej, otoczony gęstymi wąsami, znajduje się jej nosek w kolorze bladego różu. Głowę zdobi natomiast para uszu zakończonych pędzelkami a'la ryś.
Sprawia wrażenie odpowiedzialnej, dojrzałej i poukładanej, i w jakimś stopniu to prawda, ale nie do końca. Bardzo dużo dusi w sobie, dlatego chociaż wydaje się, że przez większość czasu jej mordki nie zaprzątają gwałtowne emocje, a głos ciągle brzmi podobnie, tak naprawdę wszystko dosyć mocno przeżywa - każdy sukces i każdą porażkę. Ponad wszystko inne ceni sobie wygodę i dobrą organizację, więc naprawdę nie znosi działać bez planu albo wbrew swojemu harmonogramowi, bez którego czuje się jak bez łapy. Tak długo jak nic jej nie zaskakuje, spokojnie i bezkonfliktowo żyje własnym życiem, jednak potrafi długo i bardzo dobrze chować urazę, gdy ktoś już jej raz podpadnie. Pigwa to także prawdziwa oportunistka - preferuje chodzić na skróty i nie zaprząta sobie głowy czymś takim jak ambicja. Ewentualne problemy na swojej drodze najpierw stara się obejść szerokim łukiem, potem nieco węższym, a dopiero w ostateczności rozwiązać. Chętnie buduje relacje z innymi, lubi rozmawiać i poznawać nowe koty, ale przez to, że ma opory w mówieniu o sobie i pokazywaniu tego co czuje i myśli, dosyć trudno nadać tym relacjom głębszy wymiar.
Wyjec
Zaproszenia są różne. Raz kuszą bardziej, raz wcale, ale kiedy Mistrz proponuje, żeby przy nim iść, zamiast za nim, łapy same wiedzą którędy droga. Pigwowa Łapa ze sporą lekkością podpłynęła do kocura, następnie spojrzała w kolorowe oczy, a jej puszysty, doskonale utrzymany ogon musnął jego udo zaczepnie. Mówienie czegokolwiek było zbędne. Doceniała, że nie traktował jej jak ostatniego gluta z nosa oraz na miarę sytuacji traktował ją po partnersku. Zyskawszy nowe, lepsze widoki, terminatorka z zainteresowaniem prześledziła wypiętrzający się krajobraz, ale nie była znowu jakąś wielką miłośniczką przyrody, tym bardziej, że wiatr zajadle uderzał ją teraz centralnie po pyszczku i szarpał za białe futro, odbierając całą frajdę z wycieczki i rodząc pragnienie szybkiego powrotu do Ciepłych Skałek.
- Dziękuję uprzejmie. Dobrze wiedzieć, że świat nie ogranicza się do Twojego ogona - mruknęła w odpowiedzi na płomykowy sarkazm, zachowując jego wyważoną nutkę we własnym, beztrosko brzmiącym głosie. I tak sobie będą bardzo uprzejmi, voilà. Lepsze to niż kompletne zdziczenie.
Przez kolejny moment Pigwa walczyła z wpadającymi do oczu kosmykami, wypluwała je również co jakiś czas z uchylonej pod wpływem wysiłku mordki (ach te pagórki), ale w końcu dała za wygraną. Wstępne zahartowana, choć i poirytowana nowymi kołtunami, słuchała wyczerpujących wyjaśnień Jaśniejącego Płomienia. Polowanie na otwartej przestrzeni, z ograniczonymi możliwościami maskowania się, nie mogło należeć do najłatwiejszych, więc jak to nowicjuszka, trochę się zaniepokoiła, czy podoła. Nie pamiętała, żeby kiedykolwiek gdzieś, wiecie, biegła. Może jak była naprawdę malutka, ale tak na co dzień? Po co? Test sprawnościowy obnaży wszystkie dziury w jej płucach, powodujące, że ma dziwnie wysoką tendencję do łapania zadyszek. Ech.
- Rzeczniacy potrafią podobno pływać i łowić ryby, Gromiacy... hm... Są silni? A Cień... Na ich terytoriach rośnie sporo drzew, ale są tam też mokradła, więc jak na moje muszą się nieźle wspinać, może skaczą z drzewa na drzewo jak wiewiórki, skoro iść nie bardzo jest po czym.
Nie było tego dużo. Nawet nie wiedziała, czy oto chodziło kocurowi; w jej kolejne kroki wkradła się twardość, której wcześniej tam nie było. Spięcie.
.
. . .
niechcę dzieckiem jużbyć umiemzadbać o siebie
wierzą wemnie,nocóż muszęskryćprzednimiłzy ✧✧✧ niemamsił by słuchać
szczerze dosyćjużmam tychdziecinnychbajek bonie wierzę żebytam
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Spogląda na zmagania Pigwowej Łapy z pogodą z życzliwym rozbawieniem iskrzącym w oczach. Chcąc nie chcąc łączy się z nią w bólu; nie jest odporny na wysuszający gałki oczne wiatr, z kolei miotane jak źdźbło trawy futro to przykra cena płacona regularnie przez każdego długowłosego kota. Natomiast z ich dwójki to właśnie młoda terminatorka przechodzi przez chrzest bojowy, on ma to już za sobą. I kawał czasu przykrego doświadczenia. Nie mogą wiedzieć, że już w ciągu kolejnych kilku wschodów słońca wicher przestanie być jedyną większą niedogodnością i przyjdzie im przedzierać się przez śnieżne zaspy oraz zmagać się z płatkami śniegu wpadającymi do oczu i nosa.
Zgadza się z wyjaśnieniami śnieżnobiałej krótkim skinieniem głowy.
- Aha, zgadza się. Całkiem spory kawałek terytorium Klanu Rzeki zajmuje... hm, rzeka, więc nie tylko potrafią tam łowić ryby, ale pokusiłbym się o stwierdzenie, że to ich główne pożywienie. Tak jak u nas jest dużo królików, Cień ma swoje żaby i wiewiórki, a Grom... Kto wie, ich ziemie generalnie nie należą do urodzajnych. Może dlatego muszą nadrabiać siłą. - Charakteru, co najwyżej. Stereotypowo mogą być najsilniejszą grupą, ale nikt nie wmówi mu, że mają pod tym kątem przewagę. - Co do cienistych, fakt, mówi się, że dobrze sobie radzą ze wspinaczką, ale poza tym chyba niespecjalnie przeszkadzają im mokradła. Koto-wiewiórek jeszcze nie widziałem. Właśnie, wspinałaś się kiedyś?
Otrzymawszy odpowiedź na pytanie poboczne, ze strzepnięciem ucha kontynuuje:
- Dobra, pozostałe klany nie są ci tak całkiem obce, doskonale. A wiesz, kim one dla nas są? I może słyszałaś coś o ichniej władzy?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell