Logo Artemidy
Trening Szafirowej Łapy
#1
Rabarbar w wyśmienitym humorze czekał o świecie - tak jak obiecał - przy wyjściu z Obozu. Był nawet trochę wcześniej, podekscytowany jak zwykle nowym terminatorem. Starał się odpychać swoje poprzednie porażki i nie myśleć o tym, co było, ale skupić się na tym co będzie - a będzie super! Musi być, nie było innej możliwości. Skoro Sroka wrócił do Obozu, to będzie tylko lepiej! Wrócą też inni, prawda?
Wiedział, że musi najpierw nauczyć młodego walki. Nie podobało mu się to - nie fakt uczenia go tego, ale fakt, że taka była konieczność. Wicher odwalał jakieś mecyje i zapewne mało komu to się podobało, ale nie powinni ignorować zagrożenia. Już nie mówiąc o gadożerach... Ciarki przeszły mu przez grzbiet, przypominając sobie, co stało się z matką małej znajdy z Bobrowej Tamy.
Tak, walka była niezbędna, czy tego chce, czy nie. Dlatego wezmą się do roboty niezwłocznie, gdy zjawi się Szafirek.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
Pierwsza noc w legowisku terminatorów nie była taka zła jak by przypuszczał, wciąż miał przy sobie swoje rodzeństwo i mimo, że nie było z nim żadnej Ciemnej Mordki, która by upilnowała by obudził się na czas, udało mu się rano nie spóźnić. No, w miarę, bo po ułożeniu puchatego futerka, musiał lecieć sprintem do wyjścia z Obozu. Gdzieś z tyłu głowy krążyły obawy, bo nie dość, że zobaczy po raz pierwszy wielki świat, to jeszcze będą zaczynać od walki. I to już takiej poważnej, a nie zwykłych przepychanek z siostrami. I pewnie wszystkie obawy i niechęć przeważałyby dziś w szafirkowej głowie, gdyby nie nowe spojrzenie na ten cały nowy etap życia, dzięki naukom. Nawet to durne zmienianie imion nie wydawało się aż tak... durne. Ledwo wyhamował przed swoim mistrzem, opadając do siadu.
- Cześ. - rzucił lekko zasapany od tego biegu. - Jestem. - dodał zaraz z zadowoleniem, zupełnie jakby jego obecność nie była wystarczającym dowodem na to, że dotarł i to na czas. Chyba, bo w sumie nie był tego aż taki pewny.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#3
Z szerokim zarejestrował drift kocurka, który ledwo uruchomił hamulec ręczny tuż przed nim i przywitał się z nim:
- Joł! Mam nadzieję że pierwsza noc nie była najgorsza. Ja swoją nie przespałem z podekscytowania! Na pewno wiesz, co nas pierwsze czeka, dlatego pójdziemy na Kocie Grzbiety, a po drodze wyjaśnię ci to i owo! - wesoło odwrócił się i zaczął kierować się we wspomnianą stronę. Widział że był zasapany i zmęczony od nagłego sprintu, dlatego zarzucił spokojne i spacerowe tempo, przy okazji chcąc trochę porozmawiać.
- Miałeś jakieś nauki? A może sam znasz jakieś zasady walki? Jestem pewien, że z rodzeństwem też nabrałeś trochę doświadczenia, prawda? Jeśli coś wiesz, to powiedz, ale jeśli nie - to nic się nie martw. W końcu jestem tu od tego, aby ci wszystko przedstawić! - powiedział radośnie, kołysząc ogonem na boki, a słońce przyjemnie grzało jego rude futro. Była idealna pogoda do treningu - wiatr trochę utrudniał polowanie, bo co chwila zmieniał kierunek, ale skoro i tak poćwiczą dzisiaj walkę, to nic nie przeszkadzało!
Zerknął na małego, czekając, co powie.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
Pokręcił tylko łebkiem przecząco; on spał jak zabity, gdy już uszły z niego wszystkie emocje nagromadzone od rana. Największym wyzwaniem było obudzenie się i gdyby nie to, że w Zrośniętych Drzewach od rana był chaos fo Szafirowa Łapa pewnie by w szczęśliwości spał do wieczora. Powoli udzielał mu się entuzjazm mistrza, więc kiwał głową, jakby od tego zależało jego życie. Jasne, super plan, mogą tak zrobić! Ruszył za rudym bez ociągania, nawet nie wyłapując, że tempo zostało dostosowane pod jego, z lekka zmęczone krótkim biegiem, łapki.
- Miałem! Z Mętlik! - pochwalił się, drepcząc do przodu. Na tym jednak koniec miłych wieści, bo o walce wiedział tyle co o lataniu. - Mało biliśmy z rodzeństwem. Bo mama martwiła. - a przynajmniej tak mu się wydawało; skoro nie lubiła samodzielnych wypraw poza Chruśniak to zapasów na jej oczach też lepiej nie urządzać chyba? - Zasad nie znam. Ale. Ale... w uszko boli. Ugryzienie. Bardzo. - to jedyne czego był pewny, ilekroć kiełki rodzeństwa chwytały jego nieszczęsne ucho, łzy same cisnęły się do oczu. Lepszego miejsca do ataku nie mogło być w udawanych walkach. Ale jak to było z prawdziwymi?
Między kolejnymi słowami rozglądał się dookoła. Świat zewnętrzny, zgodnie z oczekiwaniami, wydawał się ogromny w porównaniu do obozu, który dotychczas był całym szafirkowym życiem. Ale niebo było tak samo niebieskie jak to, które obserwował siedząc przed Chruśniakiem.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#5
Kiwał z zadowoleniem łebkiem, rozumiejąc.
- Dobrze, masz bardzo troskliwą mamę! Dobrze że się nie biliście za bardzo, można się nabawić jakichś bezsensownych kontuzji, a po co, skoro jest trening, prawda? - wyszczerzył się wesoło, truchtając z humorem. Słysząc o bolącym uszku popatrzył smutno na terminatora i poklepał go pociesznie po grzbiecie, aby wytrzepać z jego głowy te nieprzyjemne wspomnienia.
- Masz rację, ugryzienie w ucho jest bardzo bolesne! Czyli znasz już jeden ze słabszych punktów kota. Inne to również pysk i szyja, a także brzusio i łapy. Czasami można też próbować w ogon, słyszałem że niektórzy mając dosyć delikatne ogony, no ale jak tak spojrzeć... - pokazał mu swój puchaty, rudy ogon - W moim przypadku ugryzienie w ogon wiele nie da, bo przeciwnik wcześniej zakrztusi się kłakami i umrze. Dlatego trzeba też zdawać sobie sprawę, z kim się walczy! Na szczęście jednak wcześniejsze punkty działają raczej niezależnie od wielkości cudzego futra. Czy Mętlik mówiła ci coś o wykorzystaniu otoczenia w walce? - zapytał wesoło, jakby wcale nie rozmawiali o rozpruwaniu się nawzajem.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
Pokiwał energicznie głową. No właśnie, po co bezsensowne kontuzje, skoro jest trening? Chwila, co? Treningi są od zdobywania kolejnych kontuzji?? Czy Szafirek powinien być teraz zaniepokojony? Spodziewał się oswajania łap, nie siniaków.
Obejrzał się na swój ogon w ślad za mistrzem i machnął ciemną końcówką. - Też puchaty. - stwierdził tonem znawcy. Coś mu nie pasowało tylko w pozostałych punktach do atakowania na ciele, a raczej ich słabszej ochronie, więc zmarszczył brwi. - Baaardzo puchata szyja nic nie zmienia? - spytał nieco podejrzliwie, bo przecież kłaków na niej miał tyle samo co na ogonie, jak nie więcej. Więc czemu tu się krztusiło kłakami, a tam nie? A chwila, przecież jeszcze pytanie padło.
- Nie, wcale. - zaprzeczył beztrosko. - Nic o walce na naukach.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#7
Zamrugał kilkakrotnie.
- Nie wgryzałem się nigdy w jakoś bardzo puchatą szyję. Ale wiesz, jak nie kły to pazury - różnica jednak jest taka, że szyja jest bardzo, hm, jakby to powiedzieć... - zamyślił się na chwilę szukając odpowiedniego słowa.
- Dobra, wyobraźmy sobie taką sytuację - kot A przegryza kotu B ogon. Jasne, kontuzja konkretna, można nawet w ten sposób wyzbyć się ogona albo utracić sporo krwi. Jednak podobna kontuzja, tym razem na szyi może mieć śmiertelne skutki - zwykle tak jest. Futro nie jest twarde, może i zapewnia jakąś pośrednio ochronę przed uszkodzeniem... Ale nie jest żadną gwarancją. Wszystko zależy od siły i głębokości ciosu. - tu podniósł łapę i wysunął pazur, jakby sprawdzał kierunek wiatru - Niemniej jednak futro może zmylić przeciwnika. Może mu się wydawać że zagłębił się dostatecznie. Ale to wszystko czuć - czuje się, gdy się wgryza w futro, a kiedy, cóż, w skórę. - starał się wyjaśnić, kontynuując spacer.
- Gdy walczysz, możesz na przykład wykorzystać słońce... - tutaj okręcił się dookoła terminatora i stanął przed nim w taki sposób, by słońce świeciło mu w pysk gdy patrzył na niego. - ...do oślepienia przeciwnika. Nie rób to tylko w tak oczywisty sposób jak ja, bo wiadomo, że zmieni pozycję. Ale zawsze możesz skoczyć w trakcie walki i się ustawić, by go zaskoczyć. Musisz też sam pamiętać o tym, by nie zostało to wykorzystane przeciwko tobie. Zaś druga sprawa... - Tutaj wziął w łapę trochę piachu które leżało pod jego łapami, jednak spokojnie wypuścił go z łapy, by powolnie spłynęło z powrotem na ziemię - to rzucenie przeciwnikowi piachem w twarz. To oślepi go na chwilę, da ci przewagę i możliwość ataku, gdy próbuje wyzbyć się z oczu tych paprochów. Chcesz spróbować ze mną zawalczyć? Oczywiście bez pazurów i kłów - nie chcemy się tutaj pokaleczyć! - powiedział z szerokim uśmiechem, wciąż siedząc przed terminatorem.
Podniósł kuper i obserwował ucznia, mówiąc:
- Możesz zaczynać.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
Aha, czyli po prostu krztuszenie kłakami na ogonie było nieopłacalne. A te na szyi to już co innego, tam nagroda była konkretna w wypadku przedarcia się przez futro. Szybki sposób na definitywne zakończenie walki. W porządku, coś takiego był w stanie zaakceptować jako sensowną odpowiedź. Więc kiwnął łbem na zgodę, zostawiając już ten temat w spokoju, futro było przydatne, ale nie chroniło zawsze i wszędzie.
Zmrużył oczy, gdy zostały niespodziewanie zaatakowane przez słońce. Podłość. I chyba nie do końca rozumiał jak niby ma to zrobić na tyle podstępnie i niespodziewanie, żeby zadziałało na przeciwnika. Mistrzem subtelności nie był, do tego określiłby się raczej mianem nieporadnego i zupełnie tego nie widział. - Trudne ze słońcem. - skomentował krótko, gdy już wystarczająco namyślił się w swojej puchatej głowie. No, przynajmniej to rzucanie piasku brzmiało jakoś tak bardziej wykonalnie. Co prawda dalej trzeba było trafić w oczy przeciwnika, ale.
Wyprostował się słysząc propozycję. Jasne, nie podobała mu się wizja prawdziwej walki, ale skoro nie mieli używać kłów i pazurów... to czy to się rzeczywiście różniło dużo mocniej od zabaw z siostrami? Chyba nie mogło... - Dobra! Spróbujmy! - zgodził się z entuzjazmem odbijającym się w jego głosie. Będzie fajnie, to prawie jak zabawa.
Podniósł się i stanął naprzeciw kocura, tak o jeden sus od niego, nim usłyszał sygnał do startu. I na tym etapie wkradł się cień zwątpienia, bo niby jak powinien wyglądać pierwszy ruch? Nawet jeśli Szafirowa Łapa był wyrośniętym dzieciakiem, to Rabarbarowy Korzeń był zwyczajnie większy, staranowanie go nie wchodziło w grę. A przecież to był ulubiony początek burego! Nie zamierzał jednak sterczeć jak kołek, więc po krótkim namyśle skoczył w stronę rudego, by zdzielić go puchatą łapą po pysku.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#9
Skinął łebkiem, widząc jego niechętne zmrużenie ślepi. Tak, tak to właśnie działało - i działało bardzo dobrze w walce, kiedy wiedziało się, kiedy i jak się ustawić.
- Trudne, ale z czasem będzie coraz łatwiej, zobaczysz! - powiedział pokrzepiająco, wysyłając mu zachęcający uśmiech. Nie ma czego się obawiać, początki zawsze były trudne, więc nie mógł zniechęcać się za pierwszym razem. A przynajmniej Ababa miał nadzieję, że młody nie zniechęci się już na samym początku - będzie go dopingował, byleby nie uciekł jak Żbik.
Uśmiechnął się szerzej, widząc jego entuzjazm, i skinął łebkiem, dając mu znak do gotowości. Widział, jak się namyśla, jak może go zaatakować i od której strony ugryźć, jednak czekał cierpliwie, pozwalając młodemu przemyśleć swoją strategię. Gdy Szafirek zaatakował, Rabarbar bez problemu odchylił się, cofając może o krok w tył, unikając jego uderzenia łapą.
- Gdy atakujesz silniejszego przeciwnika od frontu, może ci się to odbić czkawką. Jestem większy i może się wydawać że mam przewagę pod każdym względem. Ale możesz wykorzystać swoją zwinność - mimo wszystko będąc dużym i silnym nie jestem tak zwinny i szybki jak ktoś mniejszy ode mnie! - mrugnął do niego, po czym podniósł ciężką łapę i położył na jego czole. Po chwili wziął ją z powrotem, ustawił się troszkę dalej i nakazał:
- Jeszcze raz.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
Poczuł ukłucie zawodu, gdy mistrz bez problemu uskoczył spod jego łap. Jasne, jakis wyszukany atak to nie był, ale dotychczas zawsze się sprawdzał, siostry zamiast uskakiwać, brały go na klatę (czy raczej na głowę). Nie rozumiał jak mógłby mu się taki atak odbić czkawką, ale poza lekkim zmarszczeniem brwi, nie zdradzał swojego skonfundowania. Wniosek był taki, że atakowanie silniejszych od frontu było złe. Ugiął lekko szyję pod ciężarem łapy. - Co jak zwinności brak? - dopytał, bo może Rabarbarowy Korzeń nie wiedział, ale bury point był znany w Chruśniaku ze swoich wiecznie plączących się łapek. I to był jeden z powodów, dla których cieszył się na rozpoczęcie treningu. Wraz z przyjęciem nowego miana zawierającego łapę miała rozpocząć się jego droga ku oswojeniu tych kłopotliwych kończyn. A był dopiero na początku treningu! Chyba, że... chyba, że już teraz będzie mógł odczuć jakieś pozytywne skutki nowego etapu?
Zakołysał końcówką kity, a następnie ruszył susami po łuku w stronę kocura. Nie chciał mu się pchać prosto pod przednie łapy, skoro to miało mu się odbić czkawką. Planował zaatakować od boku, a jako że zapamiętał, że to brzuch i łapy są dobre do atakowania, rzucił się w stronę tylnej rudej kończyny, by ją objąć łapkami, jako że chwytanie kłami było niedozwolone.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#11
Uśmiechnął się pocieszająco.
- Jeśli zwinności brak, to ją wyćwiczymy na treningu. Zarówno zresztą jak i siłę. Pamiętaj, dopiero zaczynasz trening, nie przejmuj się jeśli coś nie wyjdzie! - błysnął mu po oczach szerokim uśmiechem i patrzył uważnie na ucznia.
Z zadowoleniem obserwował jego skupienie i to, jak próbował zaplanować następny ruch. Co prawda wzrok przenoszony na różne partie jego ciała były wskazówką, w co może atakować Szafirek, jednak w ostatecznym rozrachunku nie był pewien, na co zdecyduje się jego terminator. Widząc jego atak już był gotowy odtrącić młodego, gdyby ten zaplanował zaatakować jego brzuch, jednak z zaskoczeniem zauważył, że Szafirowa Łapa już dorwała jego nogę.
- Dobrze! - zagrzmiał zadowolony, po czym silnym ruchem spróbował "strzepnąć" pijawkę przyssaną łapkami do jego łapy. Widok ten był nawet dosyć rozczulający, jeśli pominęło się okoliczności, jednak Rabarbar nie miał czasu myśleć nad tym uroczym widokiem, a złapał to, co miał najbliżej - czyli niechroniony przez przeciwnika ogon. Ujął go w pysk, nie wbijając oczywiście zębów, po czym powiedział:
- Oon przy oobie! - zaseplenił, po czym wypluł i dał znać kiwnięciem łebka, że to koniec rundy.
- Dobrze, widzę że zaczynasz wprowadzać teorię w praktykę. Teraz ja zacznę! - powiedział, po czym odsunął się o kilka kroków, a gdy uczeń był gotowy, dwoma susami znalazł się przy uczniu, po czym skoczył, łapami celując w jego grzbiet. Oby tylko Szafirek zareagował na czas, inaczej zostanie z niego naleśnik!
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
Nie przejmować się jeśli coś nie wyjdzie. Jasne, mógł to zrobić, mógł się nie martwić i wyćwiczyć wszystkie swoje braki. Podobała mu się ta możliwość; nie był na zawsze skazany na potykanie o własne kończyny.
Za to nie podobało mu się, że z trudem pochwycona ruda łapa tak szybko wymsknęła się z jego objęć. I jeszcze jego puchaty ogon oberwał! Skinął głową na zgodę. Rzeczywiście majtał burą kitą na wszystkie strony jak wściekła wiewiórka, zamiast pilnować by nie zbliżała się do pyska przeciwnika. Wcześniej został poinstruowany by nie przejmować się takimi potknięciami, więc poza drobną notatką, by unikać takich sytuacji w przyszłości, nie poswięcał już więcej uwagi tej kwestii.
Wyprostował się na moment z dumą, gdy jego starania zostały poniekąd docenione, ale zaraz na powrót ugiął łapy, bo oto nadchodziła kolejna runda ich sparingu. I niby Szafirek był gotowy, spodziewał się ataku i szykował do obrony, a jednak gdy przyszło co do czego, nieco za bardzo skupił się na obserwowaniu ruchów mistrza i w burej główce z opóźnieniem zaskoczyło, że to pora uskoczyć spod rudych łap. I tak też kocurek zrobił, rzucił się w pustą przestrzeń by uniknąć zderzenia, nieco nieporadnie, nieco desperacko, z niemalże zerowym prawdopodobieństwem na miękkie lądowanie na czterech łapach.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#13
Ciężko było porównywać siłę Ababy do dopiero co zaczynającego Szafirka, dlatego Rabarbar naprawdę miał nadzieję, że młody wziął sobie do serca jego słowa - nie chciał przecież, aby jego terminator zniechęcił się na samym początku. Już nie mówiąc, że wciąż nie znał przyczyny, dlaczego to Żbik zaginął...
Niestety, refleks Szafirka pozostawiał do życzenia, i nawet jeśli Ababie nie udało się wskoczyć na jego grzbiet, to łapami odepchnął jego bok, przez co terminator faktycznie nie wylądował na czterech łapach, jak przysłowiowy kot. Rabarbar wyprostował się i z niepokojem popatrzył na terminatora, który leżał trochę dalej.
- Wszystko w porządku? Będziemy musieli popracować trochę nad refleksem. Zawsze musisz być gotowy do uniku, a jeśli jest za późno, to chociaż zaatakować mnie w sposób, którego się nie spodziewam. Jeśli zdecydowałbyś się wtedy na przywalenie mi w pysk podczas gdy leciałem w twoją stronę, teraz pewnie miałby odcisk twojej łapy na pysku! - powiedział wesoło i podszedł do młodego.
- Jeśli jesteś cały i masz jeszcze siłę, to dajesz, atakuj! - powiedział hardo. Nie chciał dawać mu forów - nie o to chodziło w treningu. Jeśli faktycznie mieli być gotowi na wrogi Klan do ataku, gdyby cokolwiek stało się Szafirkowi to Rabarbar poniósłby za to odpowiedzialność - w końcu to on jest jego mistrzem i to jego zadanie aby go przygotować.
Odszedł parę kroków i dał mu znać.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#14
Szafirek nie zerwał się od razu na równe łapy, a jedynie zamrugał ze zdziwieniem niebieskimi oczami. Rzeczywiście upadł na ziemię, ale nie tyle co potknął się, a jeszcze został popchnięty. A to ci dopiero... Słysząc pytanie powrócił do żywych i na powrót skupił się na sytuacji. Nieco chwiejnie wstał i pokiwał energicznie głową.
- Jestem cały. - potwierdził, żeby nie martwić swojego mistrza i skupił na słuchaniu rad. Wypuścił z mordki ciche o, gdy okazało się, że mógł zaatakować, zamiast uciekać. Faktycznie, o tym nawet nie pomyślał i jedynym zdrowym odruchem wydawało mu się wtedy uskoczyć przed przeciwnikiem! Nie był pewien czy ma jeszcze siły na walkę jako taką, bo się nad tym nie zastanawiał nawet, ale z cała pewnością miał chęci nauczyć się jeszcze czegoś nowego dzisiaj. Więc ochoczo zgodził się na kolejną rundę. Oblizał mordkę kalkulując swój kolejny ruch i wtedy wpadł na iście genialny plan, co zresztą odbiło się w ożywieniu na burej mordce. Skoczył w stronę Rabarbara, zmniejszając dzielący ich dystans, ale zamiast wykonać drugi sus i spróbować ponownie zaatakować łapą w pysk, chwycił garść leżącego tu piachu, cisnął nim w stronę przeciwnika i dopiero wtedy zamachnął się na niego łapą, zbyt przejęty tym całym rzucaniem piachem, by teraz konkretnie atakować.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#15
Z lekkim uspokojeniem skinął głową, przyjmując zapewnienie terminatora, po czym skinął głową na znak gotowości. Dobrze, ostatnią rzeczą jaką by chciał Ababa, to zniechęcenie jego ucznia. Wzloty i upadki są niestety nierozłączną częścią treningu, o czym dowiedział się sam Ababa, dostając niegdyś nieźle w bambuko od Wysokiej Fali. Ach, gdyby tylko żyła...
Z lekkim uśmiechem zarejestrował to, że Szafirkowi coś ewidentnie wpadło do głowy, coś tak nikczemnego, jakby miał zaraz wyjąć nóż zza grzbietu i dosłownie zadźgać go na miejscu. Lekki dreszczyk podekscytowania przebiegł Rabarbarowi po pleckach, zastanawiając się, cóż takiego szykuje dla niego uczeń.
I oj, przygotował - iście szatańską intrygę, jedną, kto wie, może nawet, dwie albo trzy! Niezależnie od liczby i nikczemności owej intrygi, udała się - Ababa w zmrożonym przerażeniu odwrócił głowę, próbując je chronić, na co było już za późno i mógł jedynie próbować wydłubywać piach, który właśnie teraz gryzł go niemiłosiernie w oczy. Pisnął mimowolnie jak panienka, na oślep zamachując się łapą w geście samoobrony, dzięki czemu odtrącił spóźnioną łapę terminatora, który sięgał po atak. Odskoczył parę kroków i zajął się swoimi oczami, zaś lewym, które było w trochę lepszym stanie, łypiąc na terminatora w przekonaniu, czy zamierza dalej atakować czy też nie.
- D-d-obrze! - powiedział, wciąż mrugając z załzawionymi oczami, jakby dopiero co dostał od kogoś niezłe wciery.
- Bardzo dobrze, widać że słuchasz! I widzisz - przez to, że pozbawiłeś mnie wzroku - oby nie na zawsze - byłem praktycznie bezbronny, mimo swojej siły. Musisz jednak pamiętać, że gdy wtedy atakujesz, musisz liczyć się z panicznym machaniem przeciwnika, i podejść go od drugiej strony - jeśli się nie mylę, to strąciłem twoją łapę, bo zacząłem automatycznie machać w geście obrony i paniki. Ale tak, bardzo dobrze, o to chodzi! - zagrzmiał zadowolony, po czym zamrugał jeszcze parę razy, przetarł oczy łapą i ustawił się do ataku.
Zaczął się powoli zbliżać do terminatora, patrząc mu uważnie w pysk, nie dając mu nawet wskazówki, gdzie może atakować. Po czym odskoczył na prawo a zaraz potem zaatakował z wyciągniętymi łapami jego prawy bok.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości