Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88
Mistrz: Nagietkowy Prześwit
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Latte [NPC]
Ojciec: Suchy [NPC]
Partner: what is love?
Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Jak ostatnio z bólu i swędzenia łap leczył Alaskę to teraz jak widać na niego przyszła pora. Ciemnobrązowy point westchnął kiedy wszedł do składzika i zaczął przegrzebywać medykamenty w poszukiwaniu pokrzywy. Już zdążył się nauczyć, że jest ona dość przydatna w takich sytuacjach.
Kiedy już udało mu się wygrzebać medykament Artem najpierw przemył łapy a później zmielił pokrzywę na papkę i nałożył sobie na łapy. Teraz pozostało jedynie czekać.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXProsto znad Ukrytej Rzeki, Znachorka udała się do lecznicy, gdzie czekała na nią pacjentka. Szczerze, spodziewała się, że odnalezienie myszy nie będzie takie łatwe i szybkie. A tu proszę - nawet się za żadną nie musiała uganiać, bo cos innego ubiło gryzonia, zanim kocica do niego dotarła. Co to było? Tego akurat się nie dowiedziała i nie miało to teraz dla niej wielkiego znaczenia. Musiała zrobić to, co do niej należało, niech Stróże martwią się hasającymi po terenach złodziejami myszy. XXX- Ścieżko, podejdź tu, kochanie - zawołała do siebie srebrzystą koteczkę, przechodząc przez prób Ważkowej Groty. Miała przygotowane kilka kulek mchu, nasączonych nieciekawie pachnąca mazią.
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Pokrzywa nie musiała powtarzać dwa razy. Ścieżka zaraz do niej podbiegła, gdy tylko ją usłyszała. Po pierwsze chciała pozbyć się tych czarnych, nieprzyjemnych kulek. Druga sprawa, to dwójka starszych kocurów. Jednego koteczka kojarzyła. Artem odwiedził kiedyś kociarnię. Ten o imieniu Pęd chyba niezbyt ją lubił. Generalnie młoda starała się być grzeczna. Nie pisnęła nawet słowem, żeby wszyscy mieli spokój.
-Dobrze Ciociu Pokrzywo. Czy ja będę zdrowa? Czy będę mogła wrócić do Taty?- Koteczka zapytała profilaktycznie, bo potrzebowała kilku zapewnień. W końcu Tata potrzebował ich. Zresztą coś mu obiecała. Chciała dotrzymać swojego słowa. Poza tym kochała go całym sercem. Musiała go też bronić, bo Tata często wpadał w panikę. Jednak Ciocia Pokrzywa nie mogła tego wszystkiego wiedzieć. Wreszcie srebrna kulka usiadła naprzeciwko Znachorki. Nie miała zamiaru marudzić czy uciekać. Im szybciej Pokrzywa ją uleczy, tym więcej pytań będzie mogła jej zadać.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXSzylkretowe uszy drgnęły, gdy została nazwana ciocią. Z jednej strony było to całkiem urocze, ale... Pokrzywa nie wiedziała, czy do końca poprawne, jeżeli uwzględnić jeden konkretny aspekt. XXX- Tsunami to twoja mama, prawda? - upewniła się. Nie była do końca pewna. Córka co prawda nie chwaliła się jej, że adoptowała kocięta Raniuszka, ale z zachowania kotki z pewnością można było tak wywnioskować. Opiekowała się zarówno ich tatą, jak i kociętami. Ale czy one traktowały ją jak matkę? Jeśli tak, to Pokrzywa nie mogła być ich ciocią. XXX- To jest mech nasączony mysią żółcią, odpędza kleszcze. Przyłożę go teraz do miejsc, gdzie się wbiły - poinstruowała koteczkę, następnie robiąc dokładnie to co powiedziała. Nie była pewna jaka dawka mysiej żółci wystarczy na pozbycie się czterech pasożytów, więc przezornie użyła trochę więcej niż Alojzy, gdy ją leczył. Jedna kępka mchu na dwa kleszcze. - Powinny niebawem odpaść. Może cię trochę swędzieć w tych okolicach podczas gojenia, staraj się nie drapać. Możesz iść teraz do taty, ale wróć, jeżeli objawy utrzymają się dłużej - dodała spokojnie, gdy skończyła, na koniec posyłając Ścieżce delikatny uśmiech.
Kiedyś ktoś powiedział, że genów nie oszukasz i miał całkowitą rację. Ścieżka urosła jeszcze bardziej niż przypuszczała. Zapewne Raniuszek byłby dumny z córki. Kotka mogłaby spokojnie stawać w szranki z niejednym kocurem. Nadal pozostała również masywna i "puchata". Przynajmniej łapy bardziej się wydłużyły, a dzięki nim Ścieżka nabrała miękkości w poruszaniu się. Coś co powinny umieć kocie wojowniczki, prawda? Poza tym pojawiło się więcej sierści w okolicy długiego, smukłego ogona. Reszta można powiedzieć, że pozostawała bez zmian. Pazury stały się ostrzejsze, zęby jak u drapieżnika, ceglany nosek, jasnozielone ślepia... Natomiast cały łepek wraz z pyszczkiem przypominały Ścieżce o genach jej drugiego taty - Kościstego Wybrzeża. Choć duże uszy przyciągały uwagę innych kotów, to nadal pozostawały nieodmiennym elementem urody koteczki. Dzięki nim wyrażała część emocji, pomagały również wyłapywać dźwięki z okolicy. Ogromne, migdałowate oczy tym razem spoglądają na świat z nostalgią, jak również smutkiem czy akceptacją. Drobny pyszczek ozdabiają długie, biało-szaro-czarne wibrysy. Spod górnych warg nieco widać końcówki Ścieżkowych kłów. Wygląda to tak, jakby kotka miała zaraz przemówić bądź uśmiechnąć się. O, i nos zyskał ciemniejszą obwódkę. Jeśli chodzi o futro, to kotka nadal zalicza się do "tych długowłosych". Choć najbardziej widoczne miejsca, gdzie futro stało się gęstsze to: klatka piersiowa, szyja, ogon, przedramiona, a nawet okolice uszu. Kolorystyka sierści: czerń z dodatkiem srebra, uwydatniła się, a naturalne rozjaśnienie wokół oczu dodaje jej tylko uroku. Białe partie, czyli końcówka pyszczka i większy kawałek szyi nadal pozostają bez zmian. Brakło dodatkowych, innych oznaczeń. Co Ścieżka jeszcze zauważyła? Lepiej "zarysowane", klasyczne, czarne pręgi. Pokrywają one 3/4 ciała kotki, czyli grzbiet, łapy i łepek.
Obecnie Ścieżka powróciła nieco do swoich korzeni. Odkryła wewnątrz siebie dawnego kociaka i znów potrafi marzyć. Jedno z największych marzeń? Własny kąt i przynależność do kociego grona. Cieszą ją też drobne rzeczy jak promienie słońca, świergot ptaków, kwieciste łąki czy nocne niebo. Kocica także kolekcjonuje rzeczy dla samej przyjemności z posiadania ich i opowiadania historii jak je zdobyła. Oczywiście to nie znaczy, że gania gdzieś z głową w chmurach. Życie obieżyświatki nauczyło ją też twardo stąpać po ziemi. Kiedy trzeba, to zawalczy o swoje. Nawet jeśli oznaczałoby to przegraną czy uszczerbek na zdrowiu. Wie, że jeśli nie zaryzykuje, to może coś stracić. Według niej gorzej coś odpuścić niż spróbować i się rozczarować. Generalnie Ścieżka nie ukrywa już swoich prawdziwych emocji. Umie płakać, gdy jej smutno. Umie też być zła czy radosna. Choć najbardziej ceni sobie po prostu towarzystwo innych kotów. Jest typem obserwatorki, ale potrafi podjąć wyzwanie. Nadal chętnie weźmie udział w wyścigu, nadal ubłoci sobie futro dla dobra sprawy, albo po prostu zabawy. Kotka docenia ten czas, który jej pozostał. Dodatkowo, przez inne koty, może być uważana za nieco ekscentryczną. Dlaczego? Ścieżka lubi słuchać wiatru, obmywać się w kroplach deszczu, wąchać kwiaty itp. Taka stara, kocia "Szamanka" co to wie, gdzie są "barwy niesione przez wiatr" albo "czemu wilk tak wyje w księżycową noc". Jednak nie przejmuje się tym wcale, a wcale. Czas udawania już dawno przeminął...
Całe szczęście wszystko miało się ku lepszemu. Pokrzywa znalazła lekarstwo na przypadłość małej. Natomiast Ścieżka mogła podpytać starszą kocicę o kilka rzeczy. Dlatego koteczka cierpliwie znosiła zabiegi Znachorki. Mysia żółć pomogła ograniczyć nieco dziwne swędzenie. Jednak córka Raniuszka zaraz zmarszczyła nos. Zapach nie przypadł jej do gustu. Mimo wszystko milczała, bo chciała potem usłyszeć od Taty miłe słowa. Bycie grzeczną kotką zawsze stanowiło najwyższą pochwałę. Zresztą Pokrzywa odwróciła uwagę Ścieżki, ponieważ zadała istotne pytanie. Młoda zaraz się ożywiła, jednocześnie stawiając uszy na baczność.
-Och, tak! Mama Tsunami jest najwspanialszą Mamą. Jest bardzo dzielna i odważna, i cierpliwa, i dużo nas uczy. Często nas odwiedza, a nawet tak śmiesznie nazywa. Raz zabrała mnie na wycieczkę! Widziałam takie małe, czerwone kuleczki. Co to są Szczurki?- Puchata kulka zaczęła świergotać niczym ptaszek. Lubiła rozmawiać o swojej rodzinie. Szczególnie, gdy ktoś zadawał pytania odnośnie rodziców. Co prawda Tsunami jeszcze nie zdradziła tajemnicy np. kto tutaj pełni rolę babci, ciotki itp. Jedna na wszystko miał przyjść odpowiedni czas. Tymczasem Ścieżka zaraz położyła uszy po sobie. Zrozumiała, że zaczęła zachowywać się nieładnie. Spojrzała gdzieś przez ramię na korytarz. Nadal nie chciała przeszkadzać chorym. Odczekała chwilę i ponownie spojrzała w kierunku Pokrzywy. Miała nadzieję, że starsza kocica jeszcze z nią trochę porozmawia.
Już sama Czarcia aparycja jest dowodem na chaos drzemiący w smolistym larwiątku i ... diabelski rodowód, pochodzenie. Za to imię Czart zdaje się idealnie pasować do jego posiadacza wszak, na razie, niewielkich rozmiarów kulka, pokryta jest długim, smolistym futrem, o oleistym połysku, nieco postrzępionym i odstającym we wszystkie strony świata, zupełnie tak, jak czarny pasożyt, po którym nosi miano. Po drugim z ojców - Kościstej Łapie, odziedziczył orientalną urodę, z mocno zarysowanymi kośćmi jarzmowymi, klinowatą głowę zwieńczoną szpiczastym pyskiem, ogromnymi, nietoperzymi uszami i no właśnie, kościstą, kanciastą sylwetką. Pokrzywioną, w dodatku. Nadrabia za to, trzeba przyznać, okazałym, wprost nieprzeciętnym wzrostem, co jak można się domyślić, jest zasługą genów Raniuszka. Czart osadzony jest na długich, pokracznych, tyczkowatych łapach. Grzbiet wyciągnięty i szczupły, z widocznym zarysem kręgów przykrytych warstwą czarnej sierści z odstającymi żebrami u boku. Pysk Czarta, nierzadko wykrzywiony w złośliwym uśmieszku, zdobią powykrzywiane, białe wibrysy, a także garbaty nos. Cechą wyróżniającą go na tle innych, egzotycznej urody braci i sióstr, są oczy, odziedziczone po liliowym ojcu i jego rzecznych przodkach - w kształcie migdała, skośne, jasnobłękitne, niemal przejrzyste z widoczną siecią czerwonych żyłek w okolicy tęczówki, o dziwnie zwężonej źrenicy. Doszukać się w nich można, jeśli nie obłędu, to pobudzenia i żywotności. Czart porusza się dziwnie... sprawia wrażenie, jakoby bardziej lewitował nad ziemią niżeli po niej stąpał, do tego przemieszcza się z miejsca na miejsce w takim tempie, że właściwie dostrzec go można wyłącznie kątem oka. Sam chód pozbawiony jest dostojności, a postawa - zgarbiona. Za to głos Czarta jest skrzekliwy, jednocześnie słyszalna jest w nim charakterystyczna chrypka. Ot, takie to dziecię, jakby nie z tego świata.
Niecnota i to wcale nie taka mała! A jakby tego było mało, to jeszcze niezłe ziółko. Niepokorne, niesforne i potwornie psotliwe, pakujące w kłopoty nie tylko siebie, lecz także innych. I złośliwe. Trudnym zadaniem byłoby sprawować nad nim kontrolę, wszak jest to istna czarna kula chaosu, wprowadzająca niemały zamęt i zamieszanie, wszędzie dookoła. Niezdyscyplinowany i nie do poskromienia. Pełen dziwactw, sprawiający wrażenie nieco oderwanego, żyjącego we własnym świecie i tak właściwie, to w nim żyjący. Bardzo ciekawski, ściślej mówiąc - wścibski, a na domiar złego - okropnie nachalny i nierzadko naprzykrzający się. Wszędzie go pełno - przemieszczenie się z jednego kąta do drugiego zajmuje mu kilka uderzeń serca. Mówi dużo, często bez opamiętania, kłamie dla zabawy, celowo wprowadza innych w błąd, opowiada niestworzone rzeczy, istne dziwy. Roztacza wokół siebie mistyczną aurę. Ciekawy świata i chętnie go odkrywający, zafascynowany tajemną, niedostępną wszystkim wiedzą. I żyje, tak jak chce, nie kierując się właściwie żadnymi ustalonymi, narzuconymi z góry zasadami. Ma swój pomysł i wizję życia w stadzie, a także dość... osobliwy pogląd na otaczającą rzeczywistość. Przewrotny, przebiegły i dla zasady przekorny. Ot, trickster i mały łotrzyk. Swoimi psikusami niejako testuje cierpliwość innych kotów, wydobywając z nich ich prawdziwą naturę, można rzecz - obnażający ich hipokryzję. Można by również uznać, że lawiruje na granicy tego, co uznawane jest za dobro i zło. W gruncie rzeczy jednak nie jest kotem złym, wręcz przeciwnie! Całkiem sympatyczna z niego postać, powiedzmy. Chce dobrze, ale... kłopoty przyciąga jak magnes. Zdarza się jednak i to wcale nierzadko, że wychodzi to jednak na dobre. A, jako że Czart jest istotą młodą i plastyczną, kto wie, może z czasem zadziorny, swawolny temperament zostanie stonowany lub, co również jest możliwym do spełnienia scenariuszem - wręcz przeciwnie!
Pora Nagich Drzew miała to do siebie, iż bywała niełaskawa - nawet wobec dzieci zrodzonych z chaosu, którym pozornie nic nie było strasznym.. a jednak istniały rzeczy potworne i straszne! Pech, los czy cokolwiek innego chciało, by tym razem padło na smoliste, niesforne Raniuszkowe dziecię, czy było jednak na tyle nieposłuszne i niezdyscyplinowane, by zasłużyć sobie na takie męczarnie? Och, biada Czartowi, dziecięciu nikczemności, przez samą nikczemność teraz poskromione. Biada jego stawom!
Dramatycznie, jak widmo, mignął i wparował na sam środek Lecznicy, rozgrywając przed obecnymi swój nie byle jaki repertuar. Wił się w ogromnych bólach, spazmach, drżał, wylewał potok łez, wył wniebogłosy i skowyczał. Ucieleśnienie bólu i cierpienia, grzechem najcięższym byłoby nie pomóc tak wielce cierpiącemu! Miejże litość, Pokrzywo!
- UMIERAM! Przyrzekam, umieram! To ostatnie me chwile na tej ziemi, odejdę zaraz... Pomocy! Umieram! TERAZ! Pomóżcie, bądźcie litościwi!
Kiedy zaskarbił sobie uwagę wszystkich zgromadzonych, a na pyski ich wkradł się wyraz politowania, zażenowania nawet, Czart, jakby momentalnie ozdrowiony, stanął na równe łapy... no prawie równe - bowiem przy wstawaniu wydał z siebie syk, a stawy dziwnie zaskrzypiały.
- No, umrzeć to dopiero mogę, jak nie pomożecie! Bolą mnie łapy. Ale to tak potwornie bolą!
I uśmiechnął się krzywo, eksponując swe kły Pokrzywie. Niech czyni swą magię, bo jego tak bardzo bolą nogi!
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXChociaż Pokrzywa w Nowym Świcie nie uchodziła za kota wybitnie wylewnego, ciepłego w uczuciach i troskliwego, to nawet ona nie mogła zachować się obojętnie w stosunku do cierpiącego. Zwłaszcza, że cierpiącym był - jak założyła - jej własny wnuk. W pierwszej chwili serce ścisnęło się kocicy w żalu, a ona sama straciła pewność, czy jest w stanie pomóc kotu w takim stanie. Oglądała "atak" jakiego właśnie doznawał, a na pysku z pewności widoczne było poczucie bezradności. Jej myśli natychmiast skupiły się na zawartości składziku, na zastosowaniu ziół, żeby szybko znaleźć coś co mogło ukoić ten ogromny ból. Dopiero później do głosu doszedł rozsądek, że zachowanie syna Raniuszka wydało się jej deczko przesadzone. Uderzenie serca później już wiedziała, że to jedynie teatrzyk. Przynajmniej w pewnej części. Chciałaby być w stanie docenić kunszt czarnego kocura, ale za to, jak ją nabrał na koniec dostał w odpowiedzi jedynie gniewne spojrzenie. XXX- Zanim ci pomogę, muszę ustalić dokładnie co ci dolega - wyjaśniła. Dużo wskazywało na zwykły ból stawów, ale... w takim wieku? Nie była to przypadkiem choroba, która dotykała starsze koty? Być może kocur spał w chłodnym miejscu, lub ból łap nie obejmował ich w całości, a jedynie ich spód. - Czujesz pieczenie opuszek przy chodzeniu, czy raczej bolą cię całe łapy i ciężko ci się nimi porusza? - dopytała. Wiele ziół działało na jedną i drugą chorobę, ale warto było także znaleźć przyczynę i zapobiec nawrotom.
Już sama Czarcia aparycja jest dowodem na chaos drzemiący w smolistym larwiątku i ... diabelski rodowód, pochodzenie. Za to imię Czart zdaje się idealnie pasować do jego posiadacza wszak, na razie, niewielkich rozmiarów kulka, pokryta jest długim, smolistym futrem, o oleistym połysku, nieco postrzępionym i odstającym we wszystkie strony świata, zupełnie tak, jak czarny pasożyt, po którym nosi miano. Po drugim z ojców - Kościstej Łapie, odziedziczył orientalną urodę, z mocno zarysowanymi kośćmi jarzmowymi, klinowatą głowę zwieńczoną szpiczastym pyskiem, ogromnymi, nietoperzymi uszami i no właśnie, kościstą, kanciastą sylwetką. Pokrzywioną, w dodatku. Nadrabia za to, trzeba przyznać, okazałym, wprost nieprzeciętnym wzrostem, co jak można się domyślić, jest zasługą genów Raniuszka. Czart osadzony jest na długich, pokracznych, tyczkowatych łapach. Grzbiet wyciągnięty i szczupły, z widocznym zarysem kręgów przykrytych warstwą czarnej sierści z odstającymi żebrami u boku. Pysk Czarta, nierzadko wykrzywiony w złośliwym uśmieszku, zdobią powykrzywiane, białe wibrysy, a także garbaty nos. Cechą wyróżniającą go na tle innych, egzotycznej urody braci i sióstr, są oczy, odziedziczone po liliowym ojcu i jego rzecznych przodkach - w kształcie migdała, skośne, jasnobłękitne, niemal przejrzyste z widoczną siecią czerwonych żyłek w okolicy tęczówki, o dziwnie zwężonej źrenicy. Doszukać się w nich można, jeśli nie obłędu, to pobudzenia i żywotności. Czart porusza się dziwnie... sprawia wrażenie, jakoby bardziej lewitował nad ziemią niżeli po niej stąpał, do tego przemieszcza się z miejsca na miejsce w takim tempie, że właściwie dostrzec go można wyłącznie kątem oka. Sam chód pozbawiony jest dostojności, a postawa - zgarbiona. Za to głos Czarta jest skrzekliwy, jednocześnie słyszalna jest w nim charakterystyczna chrypka. Ot, takie to dziecię, jakby nie z tego świata.
Niecnota i to wcale nie taka mała! A jakby tego było mało, to jeszcze niezłe ziółko. Niepokorne, niesforne i potwornie psotliwe, pakujące w kłopoty nie tylko siebie, lecz także innych. I złośliwe. Trudnym zadaniem byłoby sprawować nad nim kontrolę, wszak jest to istna czarna kula chaosu, wprowadzająca niemały zamęt i zamieszanie, wszędzie dookoła. Niezdyscyplinowany i nie do poskromienia. Pełen dziwactw, sprawiający wrażenie nieco oderwanego, żyjącego we własnym świecie i tak właściwie, to w nim żyjący. Bardzo ciekawski, ściślej mówiąc - wścibski, a na domiar złego - okropnie nachalny i nierzadko naprzykrzający się. Wszędzie go pełno - przemieszczenie się z jednego kąta do drugiego zajmuje mu kilka uderzeń serca. Mówi dużo, często bez opamiętania, kłamie dla zabawy, celowo wprowadza innych w błąd, opowiada niestworzone rzeczy, istne dziwy. Roztacza wokół siebie mistyczną aurę. Ciekawy świata i chętnie go odkrywający, zafascynowany tajemną, niedostępną wszystkim wiedzą. I żyje, tak jak chce, nie kierując się właściwie żadnymi ustalonymi, narzuconymi z góry zasadami. Ma swój pomysł i wizję życia w stadzie, a także dość... osobliwy pogląd na otaczającą rzeczywistość. Przewrotny, przebiegły i dla zasady przekorny. Ot, trickster i mały łotrzyk. Swoimi psikusami niejako testuje cierpliwość innych kotów, wydobywając z nich ich prawdziwą naturę, można rzecz - obnażający ich hipokryzję. Można by również uznać, że lawiruje na granicy tego, co uznawane jest za dobro i zło. W gruncie rzeczy jednak nie jest kotem złym, wręcz przeciwnie! Całkiem sympatyczna z niego postać, powiedzmy. Chce dobrze, ale... kłopoty przyciąga jak magnes. Zdarza się jednak i to wcale nierzadko, że wychodzi to jednak na dobre. A, jako że Czart jest istotą młodą i plastyczną, kto wie, może z czasem zadziorny, swawolny temperament zostanie stonowany lub, co również jest możliwym do spełnienia scenariuszem - wręcz przeciwnie!
- Babuniu, powiedziałem przecież - UMIERAM! - oznajmił, nie rezygnując z teatralnego, wzniosłego tonu - I to teraz, przed tobą!! Na łapach twoich - UMIERAM!!
Wszak tak właśnie było - nie zmyślał! No, może tylko trochę... w granicach (nie)dobrego smaku. Najlepszym żartem, a z pewnością efektownym, byłaby bardziej lub mniej rzeczywista śmierć, acz jak na złość, tkanki wolałby boleć, niżeli umierać. Ażeby więc niemalże równie natrętnemu, co sam Czart, bólowi zapobiec, należało odłożyć... żarty na bok. Wielka szkoda! Choć może udałoby się nieco jeszcze popsosić, choć tym razem, wyłącznie w obiektywnie dobrym tonie. I smaku dobrym, jak stawy, lecz nie Czarcie, a mysie, na przykład.
- Umierają! Ale już tak naprawdę serio - serio, to, yyy, no bolą - sprecyzował, nie precyzując - Tak, że ani chodzić nie mogę, ani dobrze umrzeć, wie babcia, jak to jest - wiek już nie ten! Takie sztywne są i niech najmilsza babcia proszę posłucha, strzelają, o tak - pstryk! Pstryk, pstryk, trach, pstryk - jak chodzę! Nie dają kotu umrzeć nawet, jeszcze wszystkich w okolicy odstraszają, no dramat i tragedia! I ból, och, ból jakże wielki! Aż obłoki czuję przy nosie... rozumie babcia?! Rozumie, do czego nawiązuję? Że niebiosa same zeszły do mnie i wzywają mnie do siebie! Dramat, tragedia!
Demonstracyjnie zaskrzypiał, popstrykał, pochrobotał i postrzelał stawami jeszcze kilka razy. Tak, by miała dobry ogląd na sytuację. I rzecz jasna, by przejęła się wielce losem cierpiętnika, niemalże nieboszczyka - jeśli pomoc i litość nie zjawią się w porę!
- Czy babunia kochana, dobrodziejka, coś na to zaradzi? Życie uratuje, pomoże Czarcikowi biednemu? Czy wskrzesi?! Bardzo proszę, bo stawy będą jeszcze strzelać po śmierci mojej! Nocy każdej! A i tak mnie już bolą, miałbym po śmieci jeszcze to robić, spokoju nie zaznać?! Litości, Pokrzywo, babuniu moja! Litości! Odpoczynku zaznać muszę... Bo i wskrzesić nie będzie się dało! I co wtedy poczniemy?! Wielka strata by była, brak Czarcika w Nowym Świcie, babcia by z tęsknoty umarła... jak ja teraz! Za niebolącymi łapami tęsknie!
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX - Zaradzi, zaradzi. Na ból stawów jeszcze nikt nie umarł, jeśli miałbyś być pierwszy to przynajmniej przetarłbyś szlak - mruknęła, puszczając mu oczko, a następnie odwróciła się, żeby wybrać odpowiednie zioło. Nawłoć powinna się nadać. - Nie mniej jednak nieleczone choroby lubią się rozwijać, a wtedy rzeczywiście jest pewne ryzyko. Usiądź na chwilę spokojnie. Muszę zadbać, żeby ten ból stawów nie zmienił się w bulgotkę i nie pozbawił mnie takiego kochanego wnuczka - poinstruowała kocurka, w duchu powątpiewając w to, czy się posłucha. Odnosiła wrażenie, że odkąd tu wszedł - a przypomnijmy, że zmagał się ze śmiertelnym bólem! - ani na moment nie pozostał w bezruchu i że było to dla niego wręcz awykonalne. Kocica zmełła w pyszczku listek nawłoci. Powstałą w ten sposób maść naniosła stawy Czarta. XXX- Wtedy rzeczywiście umarłabym z tęsknoty. A teraz musisz chwilę odczekać, aż się odpowiednio wchłonie i w przeciągu kilku dni ból powinien minąć. Wróć, jeżeli się nie poprawi i koniecznie zmień posłanie na suchsze - dodała na koniec, przekonana, że mały urwis zmyje się z lecznicy tak szybko, jak tylko dostanie leczenie.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Zagryzie go, podrze i ciało wrzuci do jeziora. Zacznijmy od tego, że w całym swoim życiu NIGDY nie spotkała gorszego kleszcza od Czarta. Ostatnio nawet ten śmierdziel przylazł do niej i postanowił podzielić się z siostrą pchłami. Ciapata z tyłu głowy wiedziała, że to jeden z tych jego nieśmiesznych żartów, który miał ją tylko zniesmaczyć, jednak nie spodziewała się, że jego pasożyty rzeczywiście przejdą na nią. Myjąc się dzisiaj, poczuła jakieś dwie dziwne gule na policzku i od razu wiedziała co to. No dobra, nie była w stu procentach pewna. Mogły być to jakieś paprochy głęboko wplecione w jej futro, jednak dostała je kilka wschodów słońca po tym, jak czarny brat postanowił podzielić się z nią swoimi skarbami. Znaczy, wtedy mówił o pchłach, ale te dwa robale są podobne, więc to na pewno jego wina, pf.
- Jest tu ktoś? Mam problem, Czart mnie zaraził swoimi pasożytami - oznajmiła poddenerwowana, wchodząc w głąb leczniczy. Miała ochotę je wyrwać, wydrapać i oddać je należytemu właścicielowi. No ale tego nie zrobiła, jeszcze by jej została blizna i och co ona by zrobiła? Oszpeciłaby się tylko.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Nie mógł powiedzieć, że leczenie stało się dla niego obojętne. Wciąż wykonał dopiero kilka zabiegów i za każdym razem, kiedy dostawał od Pokrzywy zielone światło, że może sam podjąć leczenie pacjenta, był podekscytowany. Serce przyspieszało swoje bicie, a wnętrze rozpierała duma z samego siebie, zadowolenie z zaufania, którym darzyła go mistrzyni. Więc kiedy teraz skinęła do niego głową, kiedy Zmierzch skończyła przedstawiać swoje objawy, kremowy kocur jakby urósł odrobinę. Skinął jej głową, po czym zniknął na chwilę i wrócił z dwoma zwitkami mchu, nasączonymi mysią żółcią, czego jednak córka Raniuszka nie musiała wiedzieć.
- Jesteś pewna, że to od Czarta? - zapytał kocur z lekkim uśmiechem na przystojnym pysku. - Przyłożę to do Twoich pasożytów i zaraz sobie pójdą. - zapowiedział i dokładnie to zrobił.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Spodziewała się, że to Pokrzywa przejmie pałeczkę w leczeniu ciapatej, a tu proszę, padło na jej ucznia. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że nie wątpi w jego umiejętności, w końcu to kleszcze! Aż dwa pasożyty, które pewnie wymagały specjalistycznej operacji usunięcia, czy coś. Dlatego, gdy wylazł ze składzika, to kotka przywitała go dość poddenerwowanym wyrazem pyszczka. Szybko jednak złagodniał, gdy tylko uświadomiła sobie, że operacja wycięcia kleszczy nie będzie potrzebna i se same po prostu odpadną. Nawet ruszyła kącikami ust, delikatnie odwzajemniając przyjemny uśmiech kocura... - A od kogo innego - parskneła i usiadła wygodnie, wystawiając policzek, by medyk mógł zrobić swoje.
Gdy już było po wszystkim, jeśli musiała, to poczekała, aż lekarstwo zacznie działać, a jak nie to jak najszybciej oddaliła się do swojego legowiska. Nie ma mowy, że gdziekolwiek się teraz pokaże dobrowolnie z tą obrzydliwą żółtą plamą na jej śnieżnobiałym poliku.
//zt dzięki <3
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡