Logo Artemidy
Trening Pierzastej Łapy!
#1
Nie wiedział czym kierowała się Ćma Gwiazda w przydzielaniu terminatorów, pewnie jakimś tajemniczym algorytmem, który potrafili opanować jedynie mądrzy, do których nie przynależał, ale cieszył się, że do trenowania przypadła mu właśnie Piórko. Oczywiście, cieszyłby się z każdego ze Światłokonarków, ale czekoladowa córeczka zajmowała specjalne miejsce w jego sercu, przeznaczone dla małej księżniczki. Chociaż wyglądała jak miniaturka mamusi, nie przypominała jej z charakteru, za to nadawała na doskonale znanych Kornikowi falach.
Córeczka tatusia, po prostu.

-Gotowa do pierwszego wyjścia z obozu? - Zapytał z szerokim uśmiechem i mrugnął do Piórka, pardon, Pierzastej Łapy. Słońce wstało już jakiś czas temu i nieśmiało przebijało się przez chmury. Wojownik czekał na córkę niedaleko Zrośniętych Drzew i przy okazji obserwował resztę ferajny, która jak kotka zaczynała swój pierwszy dzień treningu, albo już sama zmierzała na spotkanie ze swoimi mistrzami na Kocim Grzbiecie.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
Pierzasta Łapa.
PIERZASTA ŁAPA.
P I E R Z A S T A Ł A P A!
Była od teraz Pierzastą Łapą! Nie Piórko, tylko Pierzasta Łapa! Ale Piórko też było ładne, lubiła to imię. Właściwie to chciałaby być dalej Piórkiem. Z drugiej strony chciała też być Pierzastą Łapą... O! Rozwiązanie idealne! Zostanie Pierzastym Piórkiem! Wtedy będzie i Pierzasta i Piórko! Już postawiła sobie za punkt honoru, aby poprosić tatę, aby powiedział cioci Ćmie, aby ją tak nazwała!
Tak się jednak stało, że rano kotka już właściwie o tym nie pamiętała. Rozważania wczorajszego wieczora gdzieś po prostu minęły, wyparowały. Puf! I ich nie było. Wstała w podobnym czasie jak swoje rodzeństwo, które wyprawiało się na trening, podobnie jak jeszcze niektórzy terminatorzy. Sama też z nieukrywaną radością w podskokach wyskoczyła z legowiska. Dosyć szybko zlokalizowała swojego tatę, który również został jej mistrzem! A czy to oznaczało, że musiała do niego mówić mistrzu czy tato? A może tato-mistrzu? Mistato? Tatmistrz? I od razu pojawiła się jej w głowie jeszcze jedna myśl, o którą musiała zapytać Kornika. Bardzo, bardzo ważna myśl!
- Tak! TAK! TAAAAK! - miauknęła wesoło, odpowiadając tym samym na pytanie, zadane przez tatę. Szybko tyknęła kocura nosem w łapę. A następnie zmarszczyła szybko brewki, marszcząc śmiesznie nosek. Pojawiła się jej w głowie jeszcze jedna myśl, o którą musiała zapytać Kornika. Bardzo, bardzo ważna myśl! - TATO! Bo słyszałam, że Księżycowe Jezioroooo będzie mieć kociaki ze Skrzącym Słowem, a oni podobno mieli razem trening, w sensie Skrzące Słowo uczył Księżycowe Jezioro a Księżycowe Jezioro uczyła się od Skrzącego Słowo i teraz będą mieć kociaki i są paraterami? Paraterami! No i są paraterami, ale Skrzące Słowo uczył Księżycowe Jezioro no i ona teraz będzie mieć jego dzieci, pewnie je zrobiła z kamyczków bo Lśniące Futerko też miała kociaki i nie wiem skąd ona je wzięła, więc pewnie zrobiła z kamyczków albo wyłowiła z rzeki i sobie przyniosła do obozu - szybka przerwa na wdech bo tak długim, wyczerpującym zdaniu... które nie było końcem, bo Piórko dosyć szybko rozpoczęła gadanie ponownie - No i ja chciałam zapytać, że skoro ty uczysz mnie, tak jak Skrzące Słowo uczył Księżycowe Jezioro i on był jej mistrzem a ona była jego terminatorolorką i teraz będą łowić z rzeki albo robić z kamyczków kociaki i są paraterami, w ogóle ciekawe ile sobie zrobią albo wyłowią tych kociaków. O! Może będę mogła im pomóc! Ja lubię kamyczki a łowić się mogę nauczyć bo ja się szybko uczę i dużo umiem o patrz, potrafię dotknąć językiem nosa! - miauknęła, po czym wystawiła różowiutki jęzorek i dotknęła swojego noska, pokazując się przy tym kocurowi ze wszystkich możliwych profili mordki. Potem język schowała... no i wróciła do gadania znowu - No i się tak zastanawiałam, że skoro my też mamy razem trening to czy my też będziemy musieli wyłowić sobie kociaki albo je zrobić z kamyczków? I czy my będziemy paraterami? W ogóle to ty uczyłeś mamę, a mama była twoją terminatorolorką i też łowiliście albo robiliście sobie nas z kamyczków? A BYŁAM ŁADNYM KAMYCZKIEM? Co będziemy w ogóle dzisiaj robić? Bo ja mogę zrobić WSZYYYYSTKO! - miauknęła, kończąc swoją niezbyt składną, trzymającą się jednego tematu, dłuuuugą wypowiedź i wreszcie milknąc, przy okazji wpatrując się z wyczekiwaniem na czarnego wojownika.
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#3
Entuzjazm córki rozświetlił pyszczek Kornika uśmiechem. Energia czekoladowej koteczki była zaraźliwa, więc teraz wojownik miał jej podwójną porcję, bo przecież sam przybył na trening pozytywnie naładowany! Usłyszawszy potwierdzenie gotowości na wyjście z obozu - powtórzone kilkukrotnie - kocur zamajtał ogonem i z wyraźną sugestią skierował się ku ciemnemu szlakowi... ale zanim zdążył powiedzieć cokolwiek albo chociaż przejść dwa kroki, z jego latorośli popłynął potok słów, którego sam młody Kornik by się nie powstydził.
- Zaraz, zaraz paraterami? Jesteś pewna? - Zaśmiał się, wtrącając się w jedyną przerwę jaka nastąpiła w wypowiedzi koteczki. Miał też kilka innych uwag - między innymi skąd pomysł, że kocięta łowi się jak kamyki - ale ich już nie zdążył wyrazić, bo Piórko kontynuowała, wprawiając go w co raz większe osłupienie. Na tyle solidne, że kiedy prezentowała mu swoją umiejętność dotykania językiem nosa, już nie próbował nic powiedzieć, tylko milczał i wpatrywał się w nią w lekkim szoku. Najwyraźniej nie doceniał swojej księżniczki. Jeżeli chodzi o słowotok córka zdecydowanie przerosła ojca.
- Wiesz, Pióreczko, Księżycowe Jezioro i Skrzące Słowo są raczej wyjątkiem niż regułą, bycie mistrzem i terminatorem wcale nie oznacza, że się potem zostaje partnerami! Ja i Twoja mama nie uczyliśmy się razem, ja miałem najpierw trening ze swoją mamą, Czerwonym Makiem, a potem z siostrą Zachód Cisową Jagodą, pewnie jej nie pamiętasz, ale była przy waszych narodzinach, a Zachód uczył... hm... no nie pamiętam, ale jakiś zupełnie inny wojownik. - Wyjaśnił, zdając sobie sprawę, że wyraźnie przegapili z Zachodzącym Światłem jakiś element edukacji ich kociąt, skoro Piórko myślała, że kocięta się wyławia. - Rodzice twojego kuzynostwa, Rybołów, Gawrona, Słowika i tak dalej, też nie mieli wspólnego treningu. Mógłbym tak wymieniać dalej, ale już wiesz chyba o co mi chodzi... Poza tym kociąt się nie łowi jak ryb, albo kamieni, skąd ten pomysł. – Dodał i zaśmiał się znowu. Kreatywności Piórku nie dało się odmówić.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
Kotka przekrzywiła delikatnie główkę w bok, niezupełnie zdając sobie sprawę z tego, że dosłownie jej tata osłupiał przez ilość wypowiadanych słów na jednym wdechu. Na jej mordce malowało się ogromne zdziwienie, bo teraz nie potrafiła sobie wytłumaczyć tego, jak zostawało się paraterami... a nie, partnerami jednak. Tak powiedział tata, więc tak musiało być. Zmarszczyła nosek i brewki, próbując sobie to wszystko ułożyć w swojej malutkiej główce. Po chwili doszła jednak do wniosku, że to dla niej nieco za duże wyzwanie.
- Tatooooo! To jak się zostaje para... partnerol... PAR - TNE - RA - MI. Bo skoro to się nie uczy ze sobą to jak to działa? OOOO! Czy ty i mama złapaliście za tą samą rybkę i zostaliście partnerami?! I czy skoro jest się partnerami to się kocha? Tak jak kochacie nas? W OGÓLE to Skrzące Niebo jest ładnyyy! I Księżycowe Jezioro też jest ładna! A czy ja też jestem ładna? Bo oni mają takie inne futerka, takie długie i takie uszy ładne i wąsiki i łapki! Myślisz, że jak poproszę Księżycowe Jezioro to podzieli się ze mną swoim futerkiem? ONIE, a co jeśli jej kociaki też będą takie chciały!? To ja może jej nie będę prosić bo jej kociaki będą może też takie chciały a jak im zabiorę to może go zabraknąć i potem będą na mnie złe bo ja im zabiorę takie futerko i się będą złościć a ja nie chcę aby się na mnie złościły! No i mama mi też dała takie futerko, a ty dałeś Bliźnie i są też bardzo, bardzo, bardzo supermegafajne i ładne! - miauknęła, wyszczerzając szeroko ząbki w kocim uśmiechu. Dosyć szybko zdecydowała się również na wyjaśnienie, dlaczego uważała, że kociaki były z kamyczków albo wyławiano je sobie z Rzeki.
- No bo no pacz tata! Lśniące Futerko nie miała kociąt! Ja ich nigdzie nie widziałam i nikt ich nie widział chyba, że dobrze je schowała ale one by chyba wtedy płakały no bo by tęskniły za mamą, ja bym wtedy płakała bo bym nie chciała być sama! Ale teraz nie, bo jestem już duża i śpię sama w legowisku i w ogóle, ale nadal was kocham mocno, mocno, mocno i wy mnie też kochacie mocno prawda? No i one się po prostu pewnego dnia tak pojawiły! Nie wiem skąd się wzięły, ale po prostu się nagle pojawiły i byłby małe jak kamyczki a my też byliśmy mali jak kamyczki, prawda? I kamyczki są ładne a kociaki też były ładne i my też musieliśmy być ładnymi kamyczkami bo one są ładne jak my, więc to oczywiste, że były ładne! A może sobie je wyłowiła, bo może trzeba sobie złapać kociaki jak rybki, tylko się ich nie je bo nie są rybkami, ale są słodkie jak rybki, ale przez to, że piszczą to się ich nie je bo rybki nie piszczą! I myślę sobie, że może tacy para... partnerzy po prostu może też mogą pójść nad rzekę i sobie wyłowić parę kociaków jak chcą je mieć! ALE MUSIELIŚCIE SIĘ Z MAMĄ NAŁOWIĆ. W końcu nas jest tak duuuużo, dużo, dużo! A byliśmy ładnymi kociakorybkami? A MOŻE KAMYCZKAMI JEDNAK? No bo skąd jak nie tak się biorą kociaki, bo ja nie rozumiem, co trzeba niby zrobić innego skoro można iść do takiej rzeki i sobie je wyłowić albo zrobić z kamyczków, to się wydaje takie proste bardzo, ooooo wiem! Tata wiem! Ja też chcę mieć takiego kociaka! ALE TO POTRZEBA PARTNERA!!! - miauknęła załamana, kładąc uszy po sobie - OOO wiem! Tatoooo poszukamy razem partnera dla mnie? Proszę, proszę, proszę! Może być taki ładny jak ty, w ogóle może być jak ty bo chciałabym aby był wesoły i mnie przytulał i się ze mną bawił i w ogóle i byśmy mogli sobie takiego kociaka wyłowić! - dodała zadowolona, spoglądając na czarnego wojownika błagalnie. Właściwie to uważała, że to dobry pomysł bo skoro tata i mama mogli sobie ich wyłowić albo zbudować z kamyczków to czemu ona nie mogła też sobie takiego kociaka wyłowić?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
Nadal nie podjął przerwanej drogi w stronę Ciemnego Szlaku, zatrzymany w miejscu przez dalszy słowotok wypływający z pyszczka córeczki. Trzeba przyznać, że każdy kolejny pomysł nie przestawał go zadziwiać. Nie miał pojęcia, czy kreatywność Piórka powinna napawać go dumą, czy może jednak trochę przerażać - w końcu to znaczyło, że pewnych faktów o świecie wokół siebie po prostu się nie dowiedziała.
- Oczywiście, że jesteś ładna, ale to nie ma ani trochę znaczenia. - Wepchnął się ze swoim zapewnieniem w potok mowy terminatorki. To był zapewne moment, w którym powinien powiedzieć "Jesteś najpiękniejsza, tak jak mamusia", ale on i Zachód nigdy nie byli standardowymi partnerami. Nie potrafił sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek się komplementowali nawzajem w ten sposób. Zachodzące Światło w ogóle rzadko wypuszczała z pyszczka pochwały, za to Kornik w ogóle nie interesował się wyglądem, nie oceniając kotów w kategorii "ładny", czy "brzydki".
Kolejna seria dywagacji na temat łowienia kociat, porównania tychże do kamyczków oraz propozycja szukania córce partnera, by razem mogli sobie coś wyłowić, sprawiła, że wojownik po prostu zaczął się śmiać. Długo i głośno, aż musiał przetrzeć oczy łapą, bo w kącikach zebrały mu się łzy.
-Co ty na to, że najpierw nauczymy się łowić zwykłe rybki, a potem pomyślimy o partnerze dla Ciebie? - Zaproponował trochę bezradnie. Normalnie nie bał się rozmowy na jakiekolwiek, nawet trudne tematy, ale w tym wypadku postanowił odłożyć tłumaczenia, aż znajdzie wsparcie kogoś mądrzejszego. Piórko była dla niego zdecydowanie zbyt przenikliwa.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
***

Kornik kochał po równo wszystkie swoje dzieci... a potem była Piórko. Pozostali dorośli i chodzili swoimi ścieżkami, i chociaż Piórko też na jakiś czas zniknęła to wróciła dokładnie taka sama jak wcześniej, jakby czas jej nie muskał. Nadal pozostawała jego zakręconą, gadatliwą i uroczą córeczką, która bez żadnej żenady potrafiła objąć braci za szyje i na cały Klan ogłosić jak bardzo ich kocha. Kornik, który się nieuchronnie starzał - nie pokazywał tego po sobie, ale czuł, zwłaszcza jak spoglądał wstecz na swoje życie i zauważał ile już nagromadził wspomnień - potrzebował czegoś takiego i się zwyczajnie tym wzruszał.
Dlatego dobrze, że mógł kontynuować trening córki i spędzić z nią więcej czasu. Wypatrywał jej na kocich grzbietach niedługo przed zachodem słońca i posłał szeroki uśmiech, kiedy tylko zjawiła się na horyzoncie.
- Cześć, Pióreczko. - Wymruczał radośnie. - Opowiesz mi trochę o twoim pobycie poza Klanem? - Zapytał, zanim zdał sobie sprawę z tego jak zły to pomysł i jaką lawinę uruchomi. Cóż, może mimo wszystko uda mu się wywiedzieć coś na temat tego, czy Piórko nauczyła się w międzyczasie polowania i walki, bo o to głównie chodziło.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#7
Piórko zdecydowanie brakowało treningów z tatą. Była to jedna z jej ulubionych części dnia, która mogłaby trwać w nieskończoność i jeszcze dłużej! Cieszyła się też, że tata chciał kontynuować z nią wspólny trening. Chwilę przed zachodem słońca wyszła z obozu po czym skierowała się sprawnie na Koci Grzbiet. Kiedy w jej pomarańczowe ślepia rzucił się czarny, masywny kształt, rzuciła się jeszcze żywszym krokiem do przodu.
- Cześć, tato! - miauknęła podskakując do wojownika, a następnie tykając go w nos swoim noskiem. - Oczywiście, że mogę trochę opowiedzieć! Więc najpierw to ja byłam na naszych terenach, w sumie nie pamiętam już, co do końca robiłam, ale musiało to być coś supermegaekstra fascynującego, bo inaczej nie wyszłabym z obozu! I wtedy BAM! Pies! P I E S! Najprawdziwszy pies! I on zaczął mnie gonić i szczekać na mnie i jeszcze szybciej gonić, no a ja nie chciałam się dać złapać! Nie jestem jakaś supermega szybka ale też nie jestem supermega wolna więc uciekałam ile sił w łapach. No i one zaczęły mnie już trochę boleć, ale nie mogłam się zatrzymać, prawda? I nawet nie zauważyłam, kiedy szczekanie ucichło i kiedy go już za mną nie było i kiedy znalazłam się już za naszymi terenami, no i w sumie nie wiedziałam za bardzo gdzie jestem! Zaczęłam szukać drogi do domu, no i trochę mi to zajęło, nauczyłam się trochę polować ale zazwyczaj chyba szczęściem udawało się się cokolwiek złapać! Już chyba też wiem co robiłam źle bo Kwiatek zwrócił mi uwagę, że mam pupę za wysoko i nie mam głowy równo z ogonem i resztą ciała i może gdybym to wtedy wiedziała to byłoby zdecydowanie łatwiej i może bym szybciej łapała coś do jedzenia! W ogóle to nie mogłam zjeść ryby bo ciężko było mi je łapać, zawsze uciekały! Raz udało mi się podkraść jedną Dwunożnym, którzy łapali je na patyki i ostro zakończone pajęczyny! Może też powinniśmy tak próbować je łapać, może byłoby łatwiej? OOOO! TATO! A nauczysz mnie łowić ryby? Bo pływać już potrafię! ALE WIESZ CO? Tylko nikomu nie mów, dobra? Bo ja mam wrażenie, że Kwiatek się boi wody i czy ty masz jakiś pomysł, jak mogłabym mu z tym pomóc? Mama powiedziała, że może powinnam go wrzucić i przytrzymać w wodzie, ale on jest ode mnie cięższy i większy i raczej nie dam sobie rady, więc masz może jakiś inny pomysł? Ale udało mi się wreszcie znaleźć drogę na nasze tereny i Kwiatek mnie znalazł, chociaż w sumie was też wołałam ale może spaliście w obozie albo za cicho krzyczałam, chyba muszę poćwiczyć głośniejsze krzyczenie, chociaż może lepiej nie bo Kwiatek też chyba woli ciszę. Mam wrażenie, że on mnie w sumie dosyć lubi, a ja go też bardzo lubię, jest moim przyjacielem, chociaż czasem nie rozumiem jego zachowania i wydaje się dosyć zamyślony, ale słucha, kiedy duuuuużo mówię, według mamy to czasem za dużo mówię, ale jeśli mu to nie przeszkadza, to chyba dobrze? Bo ty też dużo mówisz, tato, a mama cię bardzobardzobardzobardzobardzobardzobardzobaaaaaaaardzo lubi, no nie? No i Łabędzia Gwiazda przyjął mnie do klanu i oto jesteeeeem! - cała ta historia przebiegała jakby na jednym wdechu. Piórko przez cały czas starała się też usiedzieć w miejscu, jednak nie potrafiła, po prostu mówiła chodząc, bądź podskakując, dodając nieco ekspresji do swojej historii. - A co my będziemy dzisiaj robić tato? Zaplanowałeś coś supermegaekstra fajnego? Chociaż z tobą to wszystko jest supermegaekstraprzefajne! To co robimy?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
Z każdą chwilą uśmiechał się coraz szerzej, chociaż historia Piórko zataczała co raz szersze kręgi i i mnie trzymała się tematu. Tego się spodziewał i właściwie rozmowy z córką zawsze tak wyglądały. Przynajmniej kotka od razu rozwiała wszelkie wątpliwości wojownika - czemu zniknęła, jak wróciła, czego się nauczyła i jakie błędy popełniała podczas polowania. Nie musiał zadawać żadnych dodatkowych pytań, wszystko mu zostało od razu przedstawione.
- Cieszę się, że wróciłaś, córeczko. - Miauknął i polizał czekoladowe czoło, bo słuchając kotki przypomniał sobie jak bardzo za nią tęsknił. Jednak kiedy się odsunął, nie widać było za wiele wzruszenia na pysku, raczej zwykły, radosny uśmiech. - Wiesz, już drugi raz prosisz mnie o naukę łowienia ryb, więc w końcu musimy to zrobić! Widzisz, nie robimy tego wcale dużo inaczej niż dwunodzy, tylko zamiast patyków i pajęczyny używamy ogona lub łap. No dalej, jestem pewien, że sama zaraz wymyślisz jak to zrobić. - Popatrzył na nią z błyskiem w oku i kontynuując rozmowę, ruszył w stronę wody.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#9
Kotka zamruczała, kiedy szorstki, tatusiowy język przejechał po jej czekoladowym czole. Córka Kornika uśmiechnęła się szeroko, spoglądając pomarańczowymi ślepiami na czarnego wojownika.
- Ja też się bardzo cieszę, że wróciłam! Radziłam sobie sama ale to nie to samo! Bardzobardzobardzobardzobaaaardzo za wami tęskniłam! No i wiem, że mam w was zawsze oparcie i że mnie kochacie i zawsze przy mnie będziecie i w ogóle! Poza tym mówienie do siebie jest nudneee a ja bardzo lubię rozmawiać i lubię kiedy ktoś rozmawia ze mną! Bardzobardzobardzobaaardzo lubię czyjeś towarzystwo, naprawdę! - powiedziała, podskakując w miejscu. Bycie samemu było okropne, a nie móc z kimś porozmawiać było jeszcze gorsze. Poza tym kochała swoją rodzinę i naprawdę cieszyła się, że mogła wrócić do Klanu Rzeki.
- SUPER! - pisnęła podekscytowana niczym kociak. - No to mi się wydaje, że trzeba je po prostu łapać łapami! W sensie wiesz, tato, po prostu wyciągasz pazury, wkładasz łapę, kiedy widać rybę i HOP! Wyciągasz na brzeg! I na brzegi dobijasz! Ale jak ogonem? Mogę wyrzucić rybę na brzeg ogonem? Pokażesz mi, jak to się robi?! OOOO! A można złapać rybę zębami? Tak wiesz, czekasz na nią, a potem pysk do wody i rybka w zęby!
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
- Poza tym rozmawianie z obcymi to też nie to samo. - Zauważył Kornik. Piórko miała chyba po nim tę potrzebę kontaktów i gadatliwość - zwielokrotnioną na drodze jakiejś mutacji. Kiedy był młodszy lubił zapoznawać koty, jednak z czasem poznał, że większą przyjemność przynosiły mu kontakty z tymi, których nazywał przyjaciółmi. - W Klanie Rzeki na pewno kompanów do pogaduszek ci nie zbraknie. - Dodał z uśmiechem i odruchowo chciał zapytać jak Piórko dogaduje się z rodzeństwem, ale ugryzł się w język zanim słowa opuściły jego pyszczek. To nie była pora na rodzinne pogawędki.
- Prawie, Piórko, prawie. - Zamiast tego odniósł się do jej teorii łowieckiej. - Bo widzisz ryby są bardzo szybie, a poza tym rzadko same z siebie przypływają blisko powierzchni. Dlatego po pierwsze trzeba je do tego zachęcić, a po drugie, zbyt szybko nie spłoszyć! Dlatego przede wszystkim nad brzegiem siadamy tak, żeby nasz cień nie padał na wodę oraz staramy zachowywać się cicho. To zaskakujące, ale ryby w jakiś sposób nas słyszą! Poza tym łapa albo ogon to nasza przynęta! Wkładamy je do wody i czekamy, tak niestety, trzeba uzbroić się w cierpliwość! Jeżeli będziemy czekać nieruchomo, ryby przyzwyczają się do naszej łapy i ogona, a poza tym podpłyną zaciekawione. Wtedy możemy je złapać w pazury i wyciągnąć na brzeg! - Wyjaśnił, a tymczasem zbliżyli się do Błyszczących Głazów. - Masz jakieś pytania? Czy może jesteś gotowa by spróbować?
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#11
Piórko wysłuchała w ciszy tego, co mówił jej tata, cały dreptając radośnie obok niego. Cierpliwość była cechą, której niestety kotka nie posiadała - a przynajmniej nie całkowicie. Potrafiła wytrzymać chwilę, ale tylko chwilę i tyle! Czuła, że łowienie będzie dla niej ogromnym wyzwaniem.
- SPRÓBUJĘ! Będę tak cicho, że mnie nawet mama nie usłyszy! - miauknęła, uśmiechając się szeroko. Następnie spojrzała na starszego kocura - Tato, a czy żadna ryba nie odgryzie mi łapy? Albo ogona? TAKI SZCZUPAK na przykład? Bo one mają zęby, wiesz? A złapałeś kiedyś szczupaka?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
Kolejny raz uśmiechnął się szeroko i obrócił, by pokazać córce końcówkę swojego ogona. Krótkie futro nie ukrywało zbyt dobrze blizny, które się tam mieściła.
- Tak! I to na treningu właśnie. Widzisz? Rzeczywiście próbował się dobrać do mojego ogona ale poradziłem sobie. - W tej krótkiej opowieści zawierała się odpowiedź na pytanie Piórka, ale raczej nie należała do uspokajających. Szczupaki były drapieżnikami i jakby się postarały, potrafiłyby zeżreć kota, chociaż Kornik nie słyszał o takim przypadku. - Ale nie martw się na zapas! Szczupaki raczej kryją się w płyciznach i szuwarach, więc jeżeli nie będziesz polować w takich miejscach, nic nie powinno ci grozić. Poza tym cały czas obserwuj wodę! No już, próbuj. - Zachęcił ją kolejny raz i sam usiadł lisią długość od brzegu.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#13
- WOOOO! I złapałeś go? A duży był ten szczupak? Zjadłeś go potem? - zapytała, zaciekawiona, uśmiechając się szeroko i spoglądając z niedowierzeniem na wojownika. Szczupak próbował mu zjeść ogon! A podobno ryby nie są mięsożerne... Chociaż może coś było w tym ogonie taty? Sama przecież go mamlała, gdy była mała i faktycznie dosyć dobrze to wspominała - przynajmniej na tyle, na ile pamiętała.
- Dobra! No to ja spróbuję! Będę tak cicho jak nigdy aż się sam zdziwisz! I zaczynam od teraz. W sensie nie od teraz ale teraz jak skończę mówić to będę cicho, aby coś złapać! No i zobaczysz, że się w ogóle nie odezwę, póki niczego nie złapię! Dobra to ja zaczynam od teraz, od tej chwili znaczy, no, teraz. - miauknęła, po czym zamknęła mordkę i podeszła do brzegu rzeki. Usiadła na samym krańcu, biorąc głęboki wdech. Następnie wstała, przesuwając się bardziej w bok, gdy zauważyła, że jej cień pada na wodę. No a nie mógł padać na wodę bo inaczej nic nie złapie! Potem włożyła jedną z łap do wody. Siedzenie spokojnie było dla niej naprawdę trudne, jednak starała się jak najbardziej mogła, aby się nie poruszać. Teraz musiała tylko czekać.
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
- Oczywiście! - Zaśmiał się głośno, dumnie - chociaż bardziej żartobliwie - wypinając pierś. - Był całkiem spory! Dałem go potem w prezencie mojej siostrze, Ćmie. Pamiętasz ją? - Zawiesił na chwilę głos, ale szybko dalej ruszył ze słowami, zanim zdążyła go dopaść melancholia. Wszak nie zostało im zbyt wiele księżyców rozłąki. - Był co najmniej dwukrotnie większy od niej. - Znowu się zaśmiał, a potem zamknął pysk, urywając ten dźwięk. W końcu Piórko zapowiedziała przystąpienie do łowienia, a on nie zamierzał jej w tym przeszkadzać. Wiedział, że jakiekolwiek wypowiedziane przez niego słowo zniweczy plan zachowania przez nią ciszy, dlatego również przestał się odzywać i tylko patrzył jak córka sobie radzi.

Tymczasem rybki ewidentnie chciały przetestować jak wiele cierpliwości miała w sobie Pierzasta Łapa. Kilka niedużych rybek przemknęło niedaleko, jednak nie wystarczająco blisko, by dało się coś z tym zrobić. Przynajmniej terminatorka wiedziała, że były w okolicy, teraz tylko musiała wysiedzieć aż podpłyną do przynęty...
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#15
Piórko pokiwała entuzjastycznie głową na pytanie taty. Pamiętała ciocię Ćmę, mimo, że przez mgłę, ale pamiętała! Podobnie było z ciocią Cis jednak z nią przybywała częściej i jej obraz wbił się nieco lepiej w głowę młodej kotki.

Piórko czekała. Czekała aż jakaś rybka podpłynie do niej na tyle blisko, aby mogła ją szybko złapać. Łapki ją już świerzbiły od tego siedzenia w miejscu. Gdy była w bezruchu to zazwyczaj spała! A tak po prostu siedzieć? Było to wymagające ale nie chciała zawieść. Przyglądała się rybkom, które przepływały niedaleko, ale nie na tyle blisko, aby mogła je przechwycić. Siedziała spokojnie, spoglądając czy jej cień nie pada na wodę. Starała się trzymać łapę jak najbardziej nieruchomo.
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości