Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Przestrzeń przy północnej ścianie lecznicy (lewej, stojąc pyskiem ku głębi Groty), wymoszczona podsuszonym mchem i kilkoma natartymi ziołami płachtami płótna, które stanowią legowiska chorujących. Generalnie kładzie się tu pacjentów, którzy wymagają wiele uwagi, ale nie cierpią na szczególnie zaraźliwe przypadłości.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Poza schronieniem Świtającej Skały zacinał właśnie potężny deszcz. Słychać było szum kropli uderzających o sklepienie lecznicy.
- Lawino, Lawino - coraz głośniejszym szeptem wybudzał biało-burą kotkę, która solidną część swojego życia spędziła w legowiskach Ważkowej Groty.
Tuż przy łożu młódki położył prymitywną deseczkę z wysuszonej kory, na środku której ułożył solidny kawał plastra miodu. Obok kory stała brązowa, półkolista łupinka od kasztana, po brzegi wypełniona świeżą wodą. Medyk, sam w sobie, wyglądał na zaniepokojonego, ale podekscytowanego.
- Spróbuj, jest smaczny. Bardzo słodki. Zjedz najwięcej, ile możesz, i zawołaj mnie, kiedy będziesz gotowa do tego, żeby się wygrzać. Przykryję cię - mówił z uśmiechem. - Miód działa kojąco na gardło i wzmacnia organizm.
Może jej pomoże. Może w końcu coś.
Młoda kotka zadrżała z zimna nim ostatecznie otworzyła oczy. Niestety ostatnimi czasy pogoda się pogorszyła, temperatura obniżyła i coraz częściej padał deszcz. Pobudce Lawiny również towarzyszył dźwięk kropel uderzających o podłoże przed wejściem do lecznicy. Córka Zroszonego Listka urodziła się w Porze Zielonych Liści i po raz pierwszy w swoim krótkim życiu miała doświadczyć chłodniejszych sezonów.
Instynktownie przysunęła się bliżej stadnego medyka, chcąc znaleźć się jak najbliżej źródła ciepła. Na jego słowa odpowiedziała słabym uśmiechem. Starała się oszczędzać gardło, więc wdzięczność ukazywała wyrazem pyska. Po chwili posłusznie zaczęła zlizywać miód, a gdy słodki, gęsty i lepki płyn zaczął spływać po ściankach podrażnionego gardła, poczuła znaczną ulgę. Miała nadzieję, że to uczucie pozostanie z nią na dłużej.
Kiedy skończyła, łapczywie wypiła wodę z łupiny, uwalniając język z nadmiaru słodyczy, a następnie podwinęła pod siebie łapy, gotowa do wspólnego leżenia.
[b]- Fairy -[b] zawołała cicho. Przez czas spędzony w lecznicy zdążyła bardzo polubić kocura i wzbudzał w niej ogromny szacunek za całą uwagę oraz troskę, jaką poświęcił swojej pacjentce. Z całego serca pragnęła się odwdzięczyć. [b]- Fairy, dziękuję, że cały czas się starasz. Jeśli się zgodzisz, to po wyzdrowieniu chciałabym tu zostać i pomagać w leczeniu innych.- [b]Ponownie się do niego uśmiechnęła. Taki był jej pomysł na odwdzięczenie się za wszystko, co do tej pory zrobił. Sama kotka nie miała pewności, czy rzeczywiście kiedykolwiek uda jej się wyzdrowieć, ale wolała nie mówić o tym na głos, nie chciała dobijać liliowego kocura.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Czuł się... niezręcznie. Młoda kotka dziękowała mu właśnie za to, że nie potrafił jej wyleczyć. Że leżała tutaj przez miesiące, odcięta od rodzeństwa i niebędąca w stanie kontynuować swojej nauki. Kto w ogóle ją uczył? Dynia? Czy po tylu Księżycach posiadał on jeszcze wystarczająco zmysłów, żeby kontynuować pracę z uczniami? Fairy ostatnio praktycznie w ogóle go nie widywał, nie spotykał się nawet z nim w sprawach zarządzania stadem. Może to już był ten czas, kiedy powinien przynieść mu jego ostatnią wieczerzę. Upolowałby mu ślicznego bażanta i nafaszerował go zmiażdżonymi jagodami cisu. Może nawet popłakałby za nim, skoro Pokrzywa zniknęła i nie miałby kto przejąć za nią obowiązku żałoby.
Nie dał po sobie poznać, jak czarne były jego myśli - uśmiechał się miękko do leżącej młódki i mruczał cicho, odkąd położyła się przy nim.
- Nie masz za co dziękować, ale to bardzo miłe. Na razie powinnaś zająć się odpoczynkiem, ale później, oczywiście, możesz spróbować swoich sił w leczeniu. - Ostrożnie dobierał słowa, bo wybitnie niepokoiło go to, że Lawina mogła wybierać tę ścieżkę tylko przez to, że nie zaznała w życiu niczego innego. - Na początku przejdziesz standardowy trening, żebyś umiała już walczyć i polować. Później, jeśli jeszcze będziesz chciała, to mogę zabrać cię na zbieranie ziół. Musimy poobserwować twoje zdrowie zanim zaczniesz mieć styczność z chorymi, bo nie wiadomo w jakim stanie będzie twoja odporność.
Właściwie to było niepokojące; to, co powiedział jej teraz mogło wzbudzać niepokój, który ciężko będzie jej zwalczyć, bo właściwie jak mogła sama, w ciemno, ocenić, czy poprawiła się wytrzymałość jej organizmu? Dodał więc:
- ...ale wydaje mi się, że szybko się poprawi, gdy tylko wyzdrowiejesz.
- Dobrze - Odparła, zamykając oczy i wtulając pyszczek w bok kocura. Słowa medyka przypomniały jej o praktycznie nie zaczętym treningu z Dynią. Gdy ją otrzymał jako ucznia, kotka już zaczęła chorować i po zebraniu od razu trafiła do lecznicy. Ostatnio nawet nie widziała za bardzo rudzielca, gdy wychylała łeb przed grotę. Podejrzewała, że przez zaawansowany wiek pewnie więcej odpoczywa i dlatego. Zanotowała sobie w głowie, aby wypytać kogoś o najnowsze wieści odnośnie stanu stada, kiedy poczuje się trochę lepiej. Może nawet poprosi o to brata.
Ciepło ciała i uspokajające mruczenie wywołały senność u młodej kotki. Podniosła łeb, ziewnęła, a następnie spojrzała intensywnie swoimi dużymi niebieskimi ślepiami na pyszczek Fairego nim powieki zaczęły jej ciążyć, aż same się zamknęły, a głowa opadła, opierając się czołem o liliowe futro.
-Tato- Nieświadomie pisnęła cichutko, gdy jej umysł pochłonęła czarna nicość krainy snów.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
- Fairyyyy, ty kupo futra, chodź tu! - wrzasnęła wbiegając do Nowo Świtowej lecznicy. Niezbyt przejmowała się tym że może pobudzić pacjentów spokojnie śpiących w w Ważykowej Grocie, bo a był środek dni, o tej porze się nie śpi, a b jacy pacjenci? Nikt w Nowym Świcie na ten moment nie chorował, chyba że ten starzec Wieszcz. Nic do czarnego kocura niby nie miała, nawet szacunku. - Chcesz się bić?! -
Chciała stać się silniejsza, a jak by miała to zrobić inaczej nie ćwicząc. Fairy był przypadkową "ofiarą", bo był akurat pod łapą. Większość Nowo Świtowców była akurat czymś zajęta, a liliowy kocur na pewno z chęcią oderwie się na chwile od tych swoich ziółek, by poćwiczyć. Poza tym chciała pogadać z tą niedojdą na pewien temat, na którym być może się znał. Nie chciała o tym rozmawiać z Tundrą, czy Tsunami, bo no cóż obie były kotkami, a ona jednak wolała pogadać z kocurem. Wolała jednak zacząć ich spotkanie, od krótkiego sparingu, bo tak było zwyczajnie ciekawiej.
//Fairy
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Na wołanie Sekwoi odpowiedziała cisza gęsta, ciężka od zapachu ziół, której ani jeden ruch nie rozwiał przez dłuższą chwilę. Fairy zmrużył ślepia, wynurzając się z głębi Ważkowej Groty jak zjawa z nocnego lasu. Komicznie nieadekwatnym było nazywanie go "kupą futra"; bardziej stosownym określeniem byłaby "kupa kości", bo tak właśnie się prezentował z tymi swoimi zapadniętymi ślepiami i skórą na wystających policzkach napiętą tak mocno, że wydawało się, że w każdej chwili mogłaby pęknąć.
- Mógłbym, ale nie w lecznicy. Przed wejściem - odparł, uśmiechając się blado.
Sam wyminął młodą kotkę i prędko przetransportował rzyć na granicę Ważkowej Rubieży.
- Ty pierwsza.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Rolling 1d10+1: 5 +1 = 6
Fairy'emu rzeczywiście było bliżej do kupy kości niż kupy futra, bo ten kretyn chyba myślał że naje się makiem, albo innym ścierwem, którego używał do leczenia. Wyglądał bardziej jak trup niż zdrowy, funkcjonujący kot. Sekwoja nie miała nigdy jakiegokolwiek pojęcia o atrakcyjności, piękne czy czymkolwiek. Potrafiła stwierdzić że dany kwiat, kamień czy roślina są ładne bądź nie, ale z kotami to już była inna bajka. Nigdy nie potrafiła oceniać ich atrakcyjności, ale obraz wychudzonego medyka w pewien sposób ją brzydził. Sprawiał że jej wiecznie gniewny pyszczek wykrzywiał się tak jakby nalizała się mysiej żółci.
- Cholera jasna Fairy ty zdajesz sobie sprawę że nie poluje się dla zabawy?!! Wyglądasz jak trup, ty coś w ogóle jesz??? Na pewno dobrze się czujesz?!! - syknęła z oburzeniem, ale też w formie niewypowiedzianej i niesłyszalnej troski.
- Ehe - mruknęła. Nie chciał by stratowała jego ziółka albo coś, kapuje. Pognała za nim, szybko go doganiając i starając się dotrzymać mu kroku.
"Ty pierwsza" potraktowała za pewnego rodzaju obelgę i uznanie jej za słabą. Nie dziękuje, nie potrzebuje forów, ale jeżeli już się przed nią kładziesz to tego pożałujesz i dostaniesz łapą w oko.
Sekwoja bardzo szybko odbiła się od ziemi i spróbowała, krótkimi bo krótkimi, łapami dosięgnąć oczu swojego przeciwnika, chcąc go oślepić. Nie wysunęła pazurów, bo wolała jednak mieć medyka, który widzi co robi, a nie dobiera zioła na oślep. Za pomocą węchu, dotyku, czy innego średnio wiarygodnego sposobu. Użyła do tego całej siły, chcąc mieć pewność że nawet jeśli nie dosięgnie tam gdzie chce, to zrobi mu jakąś krzywdę. Nabije siniaka albo coś.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Siostra Tsunami była, w odróżnieniu od niej, strasznie hałaśliwa. Jego wielkie uszy drgały wyraźnie za każdym razem, kiedy kremowa kotka zaczynała artykułować nowe słowo. To było męczące, ale nie chciał jej o tym mówić, bo sam komunikat wypowiedziany przez nią wydał mu się... uroczy. Tkliwy nawet. W jakiś wykręcony, przełamany bezpiecznym humorem sposób, którym zapewne dyrygował jej lęk przed, lęk przed emocjonalną bliskością.
Albo to była projekcja.
Sekwoja prędko przeszła do walki. Energiczna, dzika ofensywa, czego innego mógł się po niej spodziewać. Ledwo łypnął na wybijającą się w jego kierunku młódkę, na jej mknące ku jego pyskowi łapy... i zdecydowanie odsunął się w tył. Unikał.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Rolling 1d10+1: 8 +1 = 9
Niestety Sekwoja nie sięgnęła go nawet łapą, bo ten odsunął się do tyłu. Mało brakowało, a przywaliłabym w pysk. Miał zwyczajnie szczęście. Postanowiła jednak nie zatrzymywać swojej dzikiej szarży. Nie zamierzała dawać mu, swojemu przeciwnikowi szansy na atak bądź po raz kolejny obronę. Szybko więc ruszyła w jego stronę i już po kilku krokach była blisko i rzuciła się by złapać go za szyję.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Byłby odsunął się po raz kolejny, ale potrafił wyczuć za sobą ścianę jaskini. Wystarczył krok, może dwa, żeby uderzył o nią zadem i zupełnie uniemożliwił sobie manewrowanie na polu walki, dlatego zdecydował się utrzymać pozycję i przyjąć na siebie atak Sekwoi, który okazał się zaskakująco bolesny. Syknął cicho, powstrzymując się przed zrzuceniem kocicy z siebie i spróbował smagnąć ją łapą po policzku. Jeszcze pamiętał, jak rozmiarem ledwo dorównywała co większej myszy...
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Rolling 1d10+1: 9 +1 = 10
Fairy tym razem się nie wycofał, a pacnął ją w pysk. Czy to było dobre posunięcie czy też nie, ciężko jej było oceniać, bo byłą to jej pierwsza walka. Osobiście jednak uważała że żaden atak nie był złym ruchem. Uderzę mocno ją zabolał, ale nie zamierzała go puszczać. Bolał ją policzek, więc cicho syknęła, nie zamierzała pokazywać że jest słaba, ale nie puściła. Prędzej umrze niż się wycofa. Podniosła łapę znajdującą się bliżej grzbietu medyka i przywaliła nią w jego bark.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Dreszcz przebiegł mu po grzbiecie, kiedy cios Sekwoi zwalił się na jego ciało. Prychnął pod nosem, kuląc uszy do żylastej czaszki. Przez parę uderzeń serca przyglądał się niezręcznie wygiętej sylwetce kremowej kocicy; starał się spłodzić jakąś błyskotliwą strategię, żeby nie wychodzić młódce na przeciw z kolejnym nudnym potwarzem. Ostatecznie zadecydował, że spróbuje wbić swoje złączone palce lewej łapy zaraz pod pachę jej prawej łapy, która wciąż błądziła w okolicy jego pleców, gdzie przed momentem atakowała.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Rolling 1d10+1: 1 +1 = 2
Gdy palce Fairiego dostały się pod jej pachę, to oj zabolało. Odruchowo cofnęła łapę i postawiła ja na ziemi, jednak nie zamierzała puszczać skóry na jego szyi. Gdy tak go trzymała czuła że wygrywa, ma kontrole nad sytuacją. Nie było opcji że miała ją teraz straci. Drugą łapą, tą bliższą głowy, zamachnęła się i przywaliła mu w łeb, celując pomidzy uszy, a nie centralnie w pysk. Wolała nie wybić mu przypadkiem zęba albo zębów, spróbuje utrzymać jego głowę przy ziemi.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Księżyce: 150 Mistrz: Dynia, Kos Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
Jest dumny i ambitny, ale ma dosyć niestałe poczucie własnej wartości. Fiksuje się na każdym popełnionym błędzie, często reaguje agresywnie na zwrócenie mu uwagi. Bardzo ekstrawertyczny; chętnie przebywa z innymi kotami, zazwyczaj pierwszy nawiązuje rozmowę i nie boi się opowiadać o sobie. Mówi głośno, swobodnie i odznacza się dosyć teatralną manierą. Ze względu na pewną zuchwałość, na pewność siebie, dużo żartuje i znajduje humor nawet tam, gdzie nie powinno go być.
Gryząca Łapa [KG]; Złamana Łapa [Z].
Nie zdążył się długo nacieszyć powodzeniem swojego sprytnego, zmyślnego ataku pod ramię, bo przeciwniczka niemal natychmiast wyszła z kolejną ofensywą. Zmrużył ślepia, odruchowo uchylając łeb przed krzywo wymierzonym ciosem kremowej kocicy i takąż prostą techniką bezstresowo uniknął bólu. Zaoszczędzony czas wykorzystał na wyrwanie swojej szyi z uścisku Sekwoi. Później spróbował smagnąć ją po nosie miękkimi palcami, ot, tak dla hecy.