Logo Artemidy
Miejsce w Lecznicy
#16
Może minimalnie. Nie przeszkadzało to jednak jakoś bardzo. Może jednak imiona rzadko mają jakieś znaczenie głębsze, nic po prostu definicja słowa. No cóż, zawsze kiedyś Pokrzywa może wymyśleć sama sobie znaczenie, albo zmienić imię i nadać mu znaczenie, to chyba też było możliwe.

— Oh. W sumie. Ciekawe. Chyba zapamiętam. Może się pochwale, że w końcu wiem. Dzięki. — uśmiecha się w stronę kota-który-wygląda-jak-Tsunami-jest-szansa-że-jest-ich-babcią. Tak. Aura lubi zdobywać wiedzę. Różne jej rodzaje. A to było dość ważne, w końcu wie jak się nazywa, tak konkretniej. Pokrzywa serio byli dotychczas bardzo pomocni. Gdyby Aura mógł, to pewnie by zagłosował, aby pozostała w Nowym Świcie. No ale nie może, więc zostaje mieć nadzieję, że reszta grupy zagłosuje na ten wybór. — Dziękuję. Nawet jeśli. Nie wiesz co twoje. Imię znaczy. To też jest ładne. No i, właśnie używaliście. Pokrzywy. Więc. Może to to. — komplementuje pstrokatego kota, odbijając piłeczkę. W sumie ciekawa myśl. Może serio jest taką aurą, nie kotem?

Miejmy nadzieję, że w takim razie zapamiętała dobrze zastosowanie pokrzywy. Może się przydać na przyszłość, jak ktoś wróci poturbowany do obozu.
— Pewnie. Dzięki za pomoc. Miło się z tobą rozmawia, Pokrzywo. To... Widzimy się za niedługo? — Aura jeszcze nie odchodziło, czekając czy może Pokrzywa ma jeszcze coś do powiedzenia. To, co powiedział było szczere. Pokrzywa spoko kot. Do rozmowy, nawet też może pomóc z bólem brzucha. Właśnie, dobrze jeśli by leczenie wyszło. Pokrzywa, roślina, nie była zbyt smakowita, miejmy nadzieję, że nie będzie trzeba tego powtarzać.

I once had a thought
But dont know where it went
Cause Ive been living off soda
And cheap cigarettes
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
Maybe when I was a kid
I was dropped on my head
Yeah, that would make some sense
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I DONT wanna BE myself
It´s making me so unwell
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I dont WANNA be MYSELF
Just wanna be someone else
LVL 3 55 / 200
MedLVL 1 17 / 200
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
XXXOdwzajemniła uśmiech wnuka, ciesząc się że mogła mu pomóc. Zarówno w dotykających go dolegliwościach, jak i w poszerzeniu odrobinę jego wiedzy. Nie było tego wiele, ale małymi kroczkami do przodu. Zauważyła, że dość neutralne nastawienie rudego pod koniec ich spotkania zdecydowanie nabrało cieplejszych barw. Dostała nawet komplement! Poruszyła wąsami, zarówno zaskoczona jak i rozbawiona. Przyjęła ten drobny dar z wdzięcznością.
Na pytanie odparła skinięciem głowy i już była gotowa wrócić do poprzedniego zajęcia, lecz... pewna drobna sprawa nie dawała jej spokoju.
XXX- Auro...? - odezwała się, licząc na to, że jeszcze nie oddalił. Czuła już wcześniej, że coś jej nie do końca pasowało, jednak ni jak nie potrafiła określić, co. Do czasu. Do czasu, gdy Aura użył w stosunku do niej liczby mnogiej. Dotychczas w żadnych ze słów opuszczających jasną mordkę nie usłyszała męskiej formy, ani żeńskiej, w stosunku do samego siebie. - Nie jesteś kocurem, prawda? - dopytała wprost.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Pokrzywa na to zasłużyła. Tym bardziej, jeśli leczenie zadziała, to Aura w ogóle będzie chyba wielbić pstrokatego kota. Chyba przypadkowo, po tylko jednym spotkaniu, stali się wzorem dla młodego dziecka Tsunami. Chyba nie taki był Plan, ups.
Oh? To było dość niespodziewane, jako że prawie już wstawali z miejsca by powrócić do mamy. To nic, mogą jeszcze odpowiedzieć na jedno czy dwa pytania. Może związane z zielarstwem? Nie? No cóż. O czym?

Ah, to.
— Dobre. Pytanie. Odpowiedź brzmi. Nie wiem. Nie. Zawsze. Trudno... Powiedzieć. Co o tym. Sądzisz ty? — nie wymyśla, skoro Pokrzywa praktycznie od razu rozgryźli w czym może być problem. Nie było potrzeby zmyślać, bo również... Zaufali. Ufność Aury nie była jakimś osiągnięciem trudnym, ale dość nietypowym, jeśli została rozdana już przy pierwszym spotkaniu z danym kotem. Pokrzywa może czuć się kotem zaszczyconym tym tytułem. Więc teraz może się wypowiedzieć na ten temat. Nie okrzyczy Aury, prawda?

I once had a thought
But dont know where it went
Cause Ive been living off soda
And cheap cigarettes
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
Maybe when I was a kid
I was dropped on my head
Yeah, that would make some sense
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I DONT wanna BE myself
It´s making me so unwell
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I dont WANNA be MYSELF
Just wanna be someone else
LVL 3 55 / 200
MedLVL 1 17 / 200
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
XXXWięc to tak. Pokrzywa miała krótkie doświadczenie z kotami, podobnymi Aurze. Niewielkie, znikome wręcz, ale miała. Identyfikacja płciowa innych kotów po prawdzie jej zwisała, nie wartościowała nikogo po tym co miał lub nie miał pod ogonem, ale nie widziała także przeszkód w tym, aby zwracać się do innych w taki sposób, jaki preferowali. To nie miało znaczenia. Przynajmniej nie dotychczas. W przypadku Aury chciała okazać wsparcie, nawet jeżeli nie do końca to wszystko pojmowała.
XXX- Sądzę, że to normalne. Masz czas, dużo czasu, żeby odnaleźć odpowiedź. Nie musisz też decydować wcale, albo możesz zmienić decyzję w dowolnym momencie - odparła łagodnie. Była zaskoczona, że rudzi zapytali o jej punkt widzenia. Nie spodziewała się tego. - Istotne jest tylko to, żebyś... żebyście się dobrze czuli ze sobą - poprawiła się, obserwując reakcję wnuczęcia. Czy w taki sposób powinna się teraz do nich zwracać? A może jakoś inaczej? Nie była pewna.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Aurze nigdy nie został przedstawiony motyw identyfikacji płciowej. Prawdopodobnie takowy temat po prostu nie pojawił się... bo nie było po co. Mimo to, rudy kotek usilnie próbował zrozumieć, jak to wszystko działa. I to na dodatek na własną łapę! Nadal trudno było rozróżnić czemu mama Tsunami raz mówi o kocie "on", a raz dodaje na koniec słowa jeszcze "a". To kwestia, o którą będzie trzeba spytać pstrokatego kota.
Młody kot był w stanie tylko kiwnąć głową na odpowiedź Pokrzywy. Trochę daleko było jeszcze do podjęcia decyzji o czymś, o czym nie miało się pojęcia. To będzie kwestia, która będzie rozwijać się powoli. I która, miejmy nadzieję, kiedyś zostanie rozwiązana.
— Okej. Ja... spróbuję. Tak zrobić. — odpowiada, po dłuższej chwili ciszy. Kot zwrócił też uwagę na użycie "cie". Ciekawa sprawa, taka, którą będzie trzeba zapamiętać i do której kiedyś wrócić. Na ten moment młody kotek nie miał wiele więcej pytań. W przyszłości takowe nadejdą... na ten moment jednak nie ma nic więcej do dodania. Dopiero co przed chwilą rudo-białego kociaka bolał brzuch, a teraz zaczęła również boleć głowa od tego natłoku informacji! A dobrze wiadomo, że co za dużo, to nie zdrowo! — Pokrzywo... ja już pójdę. Chcę spać. Dziękuję. Jeszcze raz. — proponuje mały uśmieszek, a nawet ociera się lekko pyszczkiem o bark pstrokatego futra w wyrazie podzięki. Tym razem wstaje już na swoje niekształtne łapki i zaczyna się zbliżać ku wyjściu z lecznicy. Wróci tu. Kto wie kiedy, ale wróci. Potrzebuje pierwsze zebrać trochę myśli, może i pogadać z jednym czy dwoma kotami.

//zt. Bardzo dziękuję za tę cudowną sesję <3

I once had a thought
But dont know where it went
Cause Ive been living off soda
And cheap cigarettes
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
Maybe when I was a kid
I was dropped on my head
Yeah, that would make some sense
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I DONT wanna BE myself
It´s making me so unwell
[Obrazek: deivqfv-d45812a8-442c-40d1-a1b9-3e5af38b...hBf1O5bEz4]
I dont WANNA be MYSELF
Just wanna be someone else
LVL 3 55 / 200
MedLVL 1 17 / 200
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
***


Alaska, od kiedy tylko został uczniem, zaczął... znikać. Może nie na dalekie odległości, jednakże nieczęsto można było go złapać w obozie, gdy młodzik szperał w czymś na zewnątrz - i jego szkolenie stanęło w miejscu, ponieważ gdy już był gotowy się stawić... zdrowie psychiczne przysiadło mu jeszcze bardziej. Może była to wina tego, iż zawsze był nadto ekspresyjny, a w końcu jego psychika potrzebowała przerwy? Niemniej jednak, wciąż zdawał się być coraz większym widmem.
Najprawdopodobniej długie spacery i nieobecności przyczyniły się do jego obecnej dolegliwości - próbował ignorować nieprzyjemny ból łap i ich swędzenie, które, mimo wcześniejszych prób białego kocura, uprzykrzały jego życie i nie pozwalały mu na dalsze wędrówki. Tak więc, chcąc czy nie chcąc, musiał pojawić się u bram jednego ze swoich ulubionych kotów w Nowym Świcie.

- Aaaaaartem... Chyba diabli mnie wzięli, albo już biorą... zapisz moją ostatnią wolę...! - dotoczył się do lecznicy i dramatycznie opadł na puszysty tyłek, czekając grzecznie przed wejściem. Mógłby wytrzymać ten ból, w końcu nie był ciotą... ale w sumie to stęskniło mu się za rozmowami z innymi, a to była dobra wymówka, prawda?
[Obrazek: Z3yfAV0_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
a my nie chcemy uciekać stąd
krzyczymy w szale wściekłości i pokory
stanął xxx,,w ogniu xx,,xnasz wielki dom
dom dla psychicznie i nerwowo chorych


STANĄŁxxx, W OGNIUxxx NASZ WIELKI xx, DOM
DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH

LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Artem raczej nie spodziewał się dzisiaj wizyty, a zwłaszcza nie tak głośnej i dramatycznej jaką zrobił wchodzący do lecznicy Alaska. Ciemnobrązowy point spojrzał się w tamtą stronę i faktycznie tak jak głos zapowiadał przy wejściu siedział biały syn Tsunami. Kocur podszedł do niego i obejrzał go dookoła. Nie no nic takiego dramatycznego się nie działo… to czemu nagle miał spisywać mu ostatnią wolę jakby biały kocurek już szykował się na odejście na tamten świat?
-O co chodzi? Co się dzieje? -zapytał, spoglądając na kocurka.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Na szczęście Alaska nie musiał długo czekać na swoje wybawienie, gdyż już po chwili zjawił się przed nim Artem. Oh, dzięki niebiosom, nie wytrzymałby tak dłużej! Ból z czasem stawał się coraz bardziej irytujący, a sam białofutry kocurek zaczynał być coraz bardziej zrzędliwy i nieprzyjemny, jeszcze bardziej, niż za kociaka. Uśmiechnął się promiennie do starszego kocura i podniósł mu najpierw pierwszą łapę, a później drugą, krzywiąc się przy tym nieprzyjemnie.

- Bolą. I swędzą w dodatku! Tak, że nie da się cokolwiek zrobić! - wyjęczał, gryząc policzek od środka. Jak miał podróżować i spełniać się dalej, gdy nawet nie potrafił się teraz poruszać, bo ta paskudna dolegliwość nie dawała mu spokoju?! - Artem. Czy to już mój koniec? Czy ja tak zgrzeszyłem, że teraz taka kara mnie spotykaaaaaa... - mamrotał dalej, przyzwyczajony do swojego częstego dramatyzowania. Cóż, miał to już we krwi od urodzenia!
[Obrazek: Z3yfAV0_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
a my nie chcemy uciekać stąd
krzyczymy w szale wściekłości i pokory
stanął xxx,,w ogniu xx,,xnasz wielki dom
dom dla psychicznie i nerwowo chorych


STANĄŁxxx, W OGNIUxxx NASZ WIELKI xx, DOM
DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH

LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
-Nie umierasz, to tylko popękane łapy -Artem wypuścił powietrze nosem a potem pokręcił głową w rozbawionym geście. Alaska zawsze dramatyzował, od ich pierwszego spotkania. Teraz jak widać nic się nie zmieniło z wiekiem, oby się tylko nie pogorszyło- zaraz coś z tym zrobimy -powiedział i poszedł w stronę składzika na zioła, w którym wszystkie były trzymane.
Ciemnobrązowy point wziął z niego trochę pokrzywy a na powrocie zgarnął jeszcze mokry mech, żeby po powrocie do białego kocura przemyć mu te łapy przed leczeniem. Leczył już kiedyś takie popękane łapy Jesionowi, więc mniej więcej wiedział co robić. Artem po przemyciu opuszek młodemu kocurowi zmielił pokrzywę, którą wziął na papkę, a następnie ostrożnie zaczął ją nakładać na wspomniane wcześniej opuszki.
-Niedługo powinieneś poczuć się lepiej, ale na razie poczekaj trochę aż się wchłonie zanim wstaniesz -oznajmił.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Powrócił wzrokiem do Artema, gdy ten powiedział... że wcale nie umiera. Ale... ale jak to? Zamrugał parę razy dwukolorowymi ślepiami, przekrzywiając głowę jak niewiniątko. Ale przecież czuł się, jakby miał zaraz zejść z tego świata! Może Artem chciał go tylko tak pocieszyć, a tak naprawdę jest w opłakanym stanie?!
Pozwolił jednak pointowi na zajęcie się sobą i uśmiechnął się pod nosem, znudzony już swoją dramaturgią, mimo wszystko ucieszony, że jego ból będzie odjęty. Nie wyobrażał sobie łazić na dalsze wędrówki z taką udręką! Na szczęście jego przyjaciel był utalentowany, i w mig pozbył się jego kłopotu!

- Mhmmm, jasna sprawa! - usiadł sobie wygodnie i odetchnął, zamykając oczy. Po chwili jednak otworzył jedno z nich wpatrując się w starszego kocura, a na białym pyszczku pojawił się uśmiech. - Jak tam dzieciak? Nie miałem szansy jeszcze z nim porozmawiać, a szkoda! Gdzie go znaleźliście, jak się nazywa? - kompletnie wypadł z obrotu spraw stada! Co z niego za przyszły Radny, co?
[Obrazek: Z3yfAV0_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=medium]
a my nie chcemy uciekać stąd
krzyczymy w szale wściekłości i pokory
stanął xxx,,w ogniu xx,,xnasz wielki dom
dom dla psychicznie i nerwowo chorych


STANĄŁxxx, W OGNIUxxx NASZ WIELKI xx, DOM
DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH

LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Kiedy Artem skończył swoją część przy leczeniu Alaski zaczął sprzątać to wszystko co po tym pozostało. Nie chciał zostawić syfu w Ważkowej Grocie, bo nie dość że będzie to tylko przeszkadzać to jeszcze będzie wyglądać nieestetycznie. Jakiś porządek musi być w miejscu pracy kotów leczących innych.
Ciemnobrązowy point spojrzał na młodego kocura kiedy ten się odezwał. Ah tak, przecież wszyscy wiedzieli, że Artem razem z Sekwoją mają teraz kociaka pod swoją opieką. Ciężko było raczej tego nie zauważyć.
-Wydaje mi się, że w porządku, na pewno musi się przyzwyczaić do życia w Nowym Świcie -odparł- chyba trochę mu ciężko, jednak bo rzadko widzę, żeby gdzieś wychodził. Znaleźliśmy go niedaleko dużego jeziora przy Wysokich Szuwarach. Sekwoja nadała mu imię Nasionko.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
XXXNajpierw kleszcze, teraz pchły. Cudownie. Przestrzeżona przez Alojzego o skutkach długiego odkładania leczenia, zabrała się za to natychmiast, gdy tylko odkryła, że swędząca ją uporczywie łydka miała swoich sprawców w postaci małych, skocznych robaczków. Weszła do lecznicy i skierowała się w stronę składziku, skąd wyciągnęła jeden liść dzikiego czosnku. Nie miały takiego aromatu jak główki, ale wciąż dawały po nosie i nie był to zapach, z którym chciałaby być kojarzona. Niestety nie miała wyboru, nie znała innego medykamentu, który mógłby równie skutecznie odpędzić pchły, co ten. I wcale się nie dziwiła, że tak działał, sama chętnie by uciekła, mając z nim do czynienia. Położyła liść na ziemi i zaczęła się tarzać, chcąc jak najbardziej przesiąknąć zapachem liścia. Przestała, dopiero gdy intensywna woń przywarła do każdego włoska na jej ciele. Liczyła na to, że nikt jej przy tym nie widział. Następnie wyrzuciła wymiętoszony liść, a sama wyszła z obozu, żeby się przewietrzyć. Oby jedno podejście wystarczyło.

[zt]
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
//czaso dla kontekstu: po pogrzebie, kos zrobiła hurr durr i nie dała się leczyć na pogrzebie bo inni mają powinni być pierwsi

Kos musiała postawić na swoim i nie dała się wyleczyć, jak chciał Artem. Była Tundra z poważniejszą raną, był roztrzęsiony Raniuszek i jego dzieciaki, były jeszcze kocięta Tsunami, które potrzebowały przytulenia... Za dużo kotów, żeby skupiać się teraz na małej Kos. Chociaż z czasem zaczęła żałować tej decyzji, bo nabrała wrażenia, że przez to łażenie nabawiała się jeszcze gorszej rany, niż miała ją przedtem. Bywa i tak. Ale ma silny organizm i jakoś się zaleczy. Tylko żeby ją dobrze znachorzy poskładali i jakoś to będzie.
- Halo? - rzuciła w głąb lecznicy, kiedy dopiero pod koniec dnia zdecydowała się wpaść na leczenie. Nic jej nie będzie, prawda? - Już przyszłam - poinformowała. Nie wiedziała, kto tu się zna najbardziej i do kogo zagadać. Pokrzywa niby zna się na ziołach, tak samo jak Cyryl, a Aura to dopiero uczeń... Zostaje Artem. Nie ważne, byleby ktokolwiek trochę ulżył jej w bólu i jakoś ją posklejał.
//rana 2 stopnia: krwawiąca rana cięta na piersi
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Kos zupełnie zignorowała prośbę Artema w czasie pogrzebu. Nie spodobało mu się to. Jej rana nie była najmniejsza, a teraz jeszcze się tylko pogorszyła. Cud, że nie wdała się infekcja! Może powinien być bardziej stanowczy następnym razem. Nie dać się tak łatwo zbyć.
Ciemnobrązowy point wysunął głowę ze składzika kiedy usłyszał głos Radnej. No w końcu! Długo jej to zajęło. Nawet stąd Artem był w stanie ujrzeć krwawiącą ranę na piersi kotki.
-Idę, usiądź tam -powiedział, pokazując na jedno z legowisk, a potem marszcząc brwi i wrócił się do składzika. Wziął szypułkę nagietka oraz motek pajęczyny a potem podszedł do Kos, żeby zająć się jej raną.
Point przeżuł szypułkę nagietka na maść i wtarł ją ostrożnie w krwawiącą ranę. Powinno to pomóc szylkretce. Potem zawinął ranę motkiem pajęczyny, żeby ją porządnie zabezpieczyć. Powinno być w porządku.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Artem zrobił, co miał zrobić. Kos oczywiście podziękowała. Zaleczył ją jak umiał, coś tam posmarował, przyłożył i Kos odeszła odpocząć w lecznicy, w razie gdyby w czasie nocy wydarzyło się coś złego. Na razie nie czuła żadnej poprawy, ale hej, świeża rana, z rana powinno być lepiej. Na razie jakoś musi zasnąć i zapomnieć o bólu. Obowiązki wzywają i nie może sobie pozwolić na długi odpoczynek.
***
Następnego dnia nie było ani trochę lepiej, może i nawet gorzej. Albo przynajmniej tak jej się wydawało. Nie chcąc robić sobie większych problemów, odnalazła Artema z samego rana. Może niepotrzebnie wariuje? Znachor zna się przecież na rzeczy, wie, co robi i Kos najprawdopodobniej po prostu znowu wymyśla. Ale nie jest zaraz taka najmłodsza i była prawie pewna, że kocur nigdy kogoś tak starego jak Kos nie leczył. Może pomiędzy żywym młodziakiem a przygaśniętą staruszką była jakaś różnica z ranami?
- Artem? Moja rana... Nie jest z nią lepiej, przynajmniej tak mi się wydaje. Przepraszam, że zawracam ci głowę, może mi się tylko wydaje. Jednak chyba rozumiesz, jestem Strategiem, Radną, jak najszybciej muszę wracać do obowiązków.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości