Nowy dzień, nowe atrakcje!
To był już czwarty terminator Węgorzowego Gardła i miał nadzieję, że Księżycowa Łapa będzie pierwszym, którego skutecznie wytrenuje do samego końca i będzie mógł z dumą obserwować, jak otrzyma wojownicze imię. Ale, nie tak szybko! To zaledwie pierwszy dzień ich treningu i musi skupić się na tym. Dzięki rozmowie z Trującą Łapą i szybkiemu treningowi Szczura mógł przypomnieć sobie co należy przekazać swojemu terminatorowi. Z samego rana wyczekiwał przybycia Księżycowej Łapy układając czarne futro w ładzie, by nie wyglądać jak siedem nieszczęść.
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Niezmiernie się ucieszył, kiedy dostrzegł mordkę swojego terminatora i to, jaką energią emanował. Powróciły do niego nadzieje o pierwszym wytrenowanym terminatorze. Pokładał nadzieję w Liliowej Łapie i Księżycowej Łapie... Ale nie ukrywał, że największe pokładał w Księżycowej Łapie właśnie. Na jego widok podniósł się z zadowoleniem. — Witam - posłał mu pogodny uśmiech, lepszy niż ten na ceremonii. — No to nie ma co zwlekać, nie? Ruszamy - zaczął i ogonem dał znać Księżycowi, że mogą wyruszać. W trakcie drogi nie milczał. Atmosfera była zbyt dobra by ją tak zaniedbać. — Od czego chcesz zacząć? Kodeks, polowanie, walka, rangi, granice? Masz sporo do wyboru - zamruczał pogodnie. A jeszcze więcej przed nimi.
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Oczywiścze, z miłą chęczą - odrzekło Księżyc wesoło. Mało nie pisnęło z ekscytacji, gdy ruszyli przed siebie, ku wyjściu z obozu; cudem powstrzymywało się od wystrzelenia przed siebie jak bomba. Przecież miało właśnie dowiedzieć się, jakie też cuda kryły się na terenach Klanu Rzeki; ponoć, jak opowiadał to Krwawa Łapa, na nieznanych jeszcze Księżycowi drzewach miały swoje niestworzone pieśni śpiewać niewyobrażalne ptaki, a niezwykłe kwiaty miały kwitnąć wszędzie pod łapami. Kto by się nie cieszył na takie niesamowitości!
Pierwsze chwile poza obozem spędziło na mrużeniu oczu, jako że słońce błysnęło mu prosto w ślepia; jak ślepiec szło przed siebie, powoli wyróżniając z jasnych plam tańczących przed oczyma grube pnie drzew, potem cieńsze krzewiki garnące się po ziemi, na koniec wątłe bylinki kołyszące się nad ziemią zmarzniętą jeszcze po Porze Nagich Drzew. Otwarło pysk w rozmarzeniu; ledwie słyszało słowa mentora, pochłonięte zachwytem nowością, jakby wyszło z więzienia, nie, z grobu, i widziało przed sobą tętniący życiem świat.
Nie wolno było jednak zaniedbać treningu! Otrząsnęło się nagle i spojrzało czystymi oczyma na Węgorzowe Gardło. Tyle punktów do przerobienia, a ono może wybrać, co mu się tylko podoba! Oszałamiające! Przez chwilę chciało wybrać Kodeks (ależ się mentor zdziwi, gdy pochwali się mu swoją wiedzą!), ale z drugiej strony - może lepiej było wybrać granice i wreszcie zobaczyć całe tereny pełne cudów? A może lepiej byłoby dawkować sobie przyjemność? Trudny wybór, doprawdy.
- Moglibyśmy najpiehw zhobicz Kodeks i hangi? A w thakcie iścz wzdłuż ghanic, ale nie wszystkich od hazu dzisiaj, żeby miecz na jutho i pojutrze przyjemnoścz?
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Dopiero teraz Węgorzowe Gardło dostrzegł, że Księżycowa Łapa ma lekkie problemy z wymową. Nie chciał na to zwracać większej uwagi. Jeśli się wsłuchać, dało się zrozumieć co kocię Skrzącego Słowa mówiło. Dlatego też tylko z uśmiechem obserwował, jak Księżycowa Łapa zachwyca się widokami. Kim on by był, gdyby przerwał terminatorowi w takiej chwili. Niech podziwia widoki! Pewnie nie wychodziło za wiele poza obóz. Księżycowa Łapa wybrał słusznie, bo lepiej mieć tą dłuższą część za sobą. — Jasne, w końcu, to twój trening. Więc, wpierw udamy się do Nory pod Drzewem, bo jesteśmy najbliżej tego. Przejdziemy aż do Bobrowej Tamy, która jest przy granicy z Klanem Gromu. Powiedz, miałeś może nauki? Wiesz coś o kodeksie i rangach? - spytał i powoli zaczął się kierować w stronę granicy. Skoro podopieczny wyskoczył z takim tematem to pewnie musi mieć jakieś pojęcie o tym. Albo po prostu uznał to za najbardziej ciekawe.
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Ale supeh! - zachwyciło się propozycją mistrza. Szło za nim niemal w podskokach, ucieszone perspektywą zobaczenia wszystkich tych przepięknych rzeczy. Ciekawe, jakie też skarby kryły się na ich terenach!
Przechodzili do konkretów. O, tutaj to mogło mistrza już zaskoczyć. - Miałom, wujek Bahwna Woda nauczył mnie Kodeksu i hóżnych innych rzeczy - ogłosiło nie bez dumy. Oczywiście, próżność była wadą, którą należało zwalczać, ale przecież można było też być z siebie dumnym, gdy coś się osiągnęło lub umiało.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Zadowolił go fakt, że Księżycowa Łapa już miał nauki. Ale zastanowiła go jedna rzecz, jak podopieczny o sobie mówi. Jedna fraza, "miałom", a bardzo przykuła uwagę czarnego wojownika. Księżyc jest czwartym z rzędu terminatorem i chce, by był dobrze wspominany jako mistrz. Też chce się dostosować do tego, jak terminator o sobie mówi. Nie zaszkodzi o to spytać, prawda? — A taka jedna sprawa, za nim przejdziemy do treningu. Bo przed chwilą powiedziałeś o sobie "miałom". Chcesz, aby też zwracał się do ciebie w podobny sposób? - nawet nie wiedział jak poprawnie sformułować to pytanie. — Liliowa Łapa nie ma na sobie kociego zapachu, a ma taki bardziej kwiatowy i wydaje mi się, że jest w podobnej sytuacji co ty. A wolę, abyś czuł się tutaj swobodnie z tym - posłał mu uśmiech by upewnić go w swoim przekonaniu.
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Tak, byłoby mi bahdzo miło: jestem podobne do Zbożowej Łapy - odrzekło zupełnie neutralnym tonem na pytanie; miało przecież ważniejsze rzeczy na głowie niż jakaś tam płeć. Tyle kwiatków rosło wokół, tyle wokół było do wąchania! No i przecież zaraz miało popisać się swoją rozległą znajomością Kodeksu. - Ach, a jak powinnom mówić do Ciebie? - zapytało jeszcze grzecznie.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Wyszli z obozu, jednak wojowniczka od razu się zatrzymała. Planowała zacząć z nowym podopiecznym od walki, jednak nie miała najmniejszego pojęcia co przerobił a czego nie Księżyc. Poza tym walka po tym całym zamieszaniu nie brzmiała jak najmądrzejsza opcja, więc tak czy siak musiała wpaść na coś innego. Gorzej jak walka była jedynym tematem, którego nie omówili. - Czego nauczył cię Węgorz? Albo, hm. Powiedz mi, co wiesz i umiesz? - Jeśli Węgorz nie nauczył go niczego, to osobiście wyruszy na poszukiwanie i znajdzie go tylko po to, by kopnąć w ten puchaty zadek. Sama zostawiła kwiatka bez żadnej wiedzy, więc wiedziała, że ciemnemu należy się jakaś kara za to. - A i nie musisz mówić do mnie Pani. Płotka, Płotkowy Potok czy tam Mistrzyni wystarczy - dorzuciła przyjaźnie tak dla… jasności. Może bura miała kilka księżyców na karku, ale nie była na tyle stara, by mówić do niej per pani. Nigdy nie będzie stara. Zawsze będzie zaliczała się do kategorii młodych wojowników i nikt nie da rady jej wmówić, że jest inaczej!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Dobrze było wrócić do treningu po tym okresie przerwy. Przynajmniej było czym zająć myśli. Tego dnia wyszło więc z mistrzynią na Wyjące Wzgórza niepewne tego, co będą robić, ale bardzo zadowolone.
- Znam Kodeks, rangi, teorię o Gwiezdnym Klanie i Miejscu Gdzie Brak Gwiazd - zresztą po tej tragikomedii na ostatniej ceremonii chyba znali już ją wszyscy - ogółem takie rzeczy, które wiedzą wszyscy, rozumie Pani... Mistrzyni - poprawiło się szybko. - Ach, jeszcze jedno, ale chciałobym to załatwić od razu. Mówią do mnie "ono", "zrobiło" i tak dalej. Mogłobym prosić, żeby Mistrzyni też się tak zwracała? To dużo dla mnie znaczy.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Rangi, kodeks... To już coś! Czyli wojowniczka nie będzie musiała kopać tyłka bratu, super. Bo teraz zbytnio nie miała czasu na szukanie po nie wiadomo jakich łąkach wzgórzach czy tam nawet osiedlach. Znaczy, oczywiście chętnie wybrałaby się na podróż, by go znaleźć, gdyby chociaż wiedziała gdzie mniej więcej się znajduje. No ale nie wiedziała i pozostała tylko nadzieja, że kiedyś po prostu sam z siebie wróci.
Dalsze słowa Księżyca trochę zaskoczyły kotkę. Znaczy, wiedziała, że w klanie i poza nim znajdowały się koty, które używały innych zwrotów niż wskazywałby ich zapach, ale bura jeszcze nie spotkała się z taką prośbą osobiście. - Um, jasne! Znaczy, pewnie trudno będzie mi się przyzwyczaić i przestawić, ale postaram się. I jakbym powiedziała do ciebie inaczej to upomnij mnie, dobrze? - odpowiedziała z uśmiechem. To będzie nietypowe do zakodowania w głowie kotki, ale zrobi wszystko by tylko Księżyc czuł...o się komfortowo na treningu!
- A co do materiału to zaczniemy dzisiaj od polowania. Wiesz coś na ten temat, albo domyślasz się co trzeba robić i na co zwracać uwagę? - zapytała, w międzyczasie ruszając w stronę Kretowiska.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Wyszczerzyło się z wdzięcznością do Płotkowego Potoku. To bardzo ładnie, że tak łatwo przyszło się jej zgodzić na ich preferowaną formę. Dużo łatwiej, niż przyjdzie to zapewne Skrzącemu Słowu.
Udało, że robi bardzo poważną i zamyślona minę; zmarszczyło czoło i skrzywiło śmiesznie nosek, udając, że się głęboko namyśla.
- Hmmm, zapewne łapać zwierzynę! - rzuciło wreszcie, a potem zaśmiało się z własnego kawału. - A tak naprawdę, to niestety, no ale nie wiem raczej nic.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Wojowniczka parsknęła cicho na odpowiedź ucznia. No niby miał racje, ale szczerze spodziewała się chociaż troszeczkę bardziej rozwiniętej odpowiedzi. Gdyby to Płotka odpowiedziała w ten sposób Niedźwiedzi Kieł by pewnie próbowała z niej wycisnąć jakąś lepszą odpowiedź. No ale Rudej nie chciało aż tak męczyć swojego ucznia.
- Masz racje, ale samo złapanie nie jest takie proste. I teraz się skup. Po pierwsze trzeba utrzymać pozycję łowiecką, czyli ugiąć łapy, ale nie na tyle by brzuch ci szurał po ziemi i zrównać ogon oraz głowę z linią grzbietu - mówiła, w międzyczasie demonstrując te punkty po kolei. Dopiero po zrobieniu kilku kroków się wyprostowała - jeśli podchodzisz do zwierzyny musisz pilnować by wiatr wiał ci w pysk, oraz patrzeć gdzie stajesz, by nie narobić przypadkiem hałasu. Jest też zasada królik cię usłyszy, mysz wyczuje, a ptak zobaczy. Chodzi w niej o to, że króliki mają wyśmienity słuch, więc podchodząc do nich trzeba zachowywać się wyjątkowo cicho, spłycić oddech i takie tam. Myszy i ogólnie gryzonie mają ciało blisko ziemi, więc wyczuwają łatwo drgania, dlatego trzeba przenieść ciężar na tylne łapy. I ptaki mają świetny wzrok, więc by cię nie zauważyły musisz się ukrywać za różnymi rzeczami, albo zastygać w miejscu co jakiś czas. To… W sumie cała teoria w skrócie. Masz jakieś pytania? - zapytała wreszcie kończąc ten długi wywód i spoglądając na srebrnego
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 98
Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok
Płeć: fajna [amab nb]
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Słuchało uważnie słów mistrzyni i od czasu do czasu kiwało głową, albo pozwalało sobie na wymruczany pod nosem komentarz pokroju "ma sens!", albo "kapuję!". Spróbowało też wykonać gest podobny do tego, który wykonywała Płotkowy Potok; pochyliło się ku ziemi, zrównało głowę, ogon i grzbiet, i niezbyt zręcznie przeszło kilka kroków w tej pozycji.
- Bardzo to wszystko zmyślne! - skomentowało wreszcie i wyszczerzyło się w uśmiechu do mentorki. - Wszystko chyba jasne.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes