średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Łapa wymamrotał coś niezrozumiale pod nosem -ale znając życie to były niezbyt przyjemne i ładne słowa- a potem, nie chcąc dalej patrzeć się na źródło swojego najnowszego zdenerwowania, odwrócił się i poszedł szukać jakiejś innej piszczki niż wredne wronisko, które nie chciało dać się złapać. Najlepiej jakby tym razem trafiło mu się coś na ziemi, żeby nie musiał się paprać znowu z wspinaniem się na drzewa.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
No i zgodnie z życzeniami (jeśli wierzyć w Gwiezdnych oraz ich przychylność) terminator mógł napotkać na swojej drodze piszczkę jak najbardziej naziemną. A wręcz podziemną, dla ścisłości. Świeży kreci kopiec wystawał z niskich traw i istniało wysokie prawdopodobieństwo, że jego twórca jeszcze tu wróci by wychylić się na powierzchnię.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsuk postanowił skorzystać z okazji, więc po krótkim postoju przybrał pozycję łowiecką i zaczął skradać się w stronę kopca. Co prawda musiał przez chwilę zastanowić się jaką z trzech zasad zastosować do kreta, ale doszedł do wniosku, że nie będzie to raczej nic dotyczące wzroku czy słuchu. Najprawdopodobniejszą rzeczą było czucie, więc dymny kocurek przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i powoli zbliżał się do kopca, chcąc zobaczyć czy może kret wyskoczy ze swojej norki. Jeśli tak to wtedy szybko go zabije. Może to mu poprawi humor.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Krecikowi jednak najwyraźniej dobrze było w norce, bo nie wystawiał swojego ciemnego pyszczka dłuższy czas. Terminator czekał i czekał, ale żadnego wyskakującego kopacza dziur nie uświadczył. Mógł jednak wyczuć lekki ruch ziemi pod łapami, a uderzenie serca później dostrzec jak grudki ziemi tworzące kopiec przesuwają się nieco. Kret był blisko powierzchni. Chyba. Może opłacało się zaryzykować i go wykopać nim zaszyje się w głębszych partiach gleby?
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Według Borsuczej Łapy było warto zaryzykować. Kocur zdecydowanie nie był jednym z tych cierpliwych typów. To tym bardziej pchnęło go w stronę pomysłu z kopaniem. Tak więc dymny kocur jak najszybciej rzucił się na kopczyk, próbując dopaść kreta, który czaił się gdzieś niedaleko pod ziemią. Musiał chociaż tę jedną piszczkę upolować, więc starał się zrobić to szybko i sprawnie, żeby móc zabić swoją ofiarę zanim się zwinie.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
No i to była dobra decyzja, bo ziemia była miękka, więc już dwa ruchy łap później pazury kocurka zetknęły się z krecim futerkiem, umożliwiając mu wyciągnięcie piszczki z kryjówki i zabicie.
A niewiele później za początkującyn łowcą zmaterializowała się Roziskrzona Noc, kołysząc lekko ogonem.
– Gratki młody, twoja pierwsza piszczka. Usatysfakcjonowany i wracamy do obozu? Czy poczułeś zew krwi i chcesz upolować coś jeszcze? – dawała mu wybór. Jej zdaniem zrobili już wystarczająco wiele w ciągu jednego dnia i mogli ze spokojem ducha odpocząć od siebie do kolejnego treningu, ale jeśli Borsuk miał ambicje złapać coś jeszcze to nie zamierzała mu stać na przeszkodzie.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
-HA! -zawołał triumfalnie kiedy udało mu się wyciągnąć i zamordować kreta praktycznie bez większego wysiłku -zwłaszcza w porównaniu z tą nieszczęsną wroną sprzed jeszcze tak naprawdę chwili.
Spojrzał za siebie -trochę szybciej niż chciałby się przyznać- kiedy mentorka się za nim praktycznie zrespiła. W sumie długo już tak łazili... Borsuk nie zdziwiłby się gdyby zaraz miałoby im zwyczajnie dnia zabraknąć. Plus... sam był już zmęczony, więc...
-Możemy wracać -powiedział obojętnie- twoje stare kości pewnie są już zmęczone i te sprawy -potem wziął upolowanego kreta i zaczął iść w stronę obozu, myśląc jakie to świetne jest jego odwracanie kota ogonem.
//zt?
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa