xxxxWierzbowy Pęd obiecał, że pójdzie do córki, na co odetchnąłem cicho z ulgą. Pożegnałem go i rozejrzałem się, czy aby na pewno mogłem iść. Wodny Wir stała przy swojej nowej terminatorce, na co uśmiechnąłem się pod nosem. Nocny Szkwał rozmawiał z kimś na uboczu i... i powoli wszyscy się rozchodzili. Wziąłem głęboki wdech. Stresowałem się. Stresowałem się, bo ktoś miał do mnie oczekiwania. Duże. A ja wiedziałem, że nie jestem w stanie stanąć na poziomie tych oczekiwań, wiedziałem, że kogoś zawiodę. Problemem było to, że ten ktoś całą swoja przyszłość wiązał ze mną. Jeżeli zawiodę, wszyscy się dowiedzą. Krokusowy Pląs się dowie, a od niej dowie się Nocny Szkwał. I co... co wtedy? Co sobie o mnie pomyśli? xxxxPodszedłem do wyjścia z obozu. Czereśniowa Łapa stał podekscytowany, czekał na mnie, a ja uśmiechnąłem się ciepło w jego stronę. Nie mogłem mu pokazać, że czuję się źle, bo pomyśli, że to jego wina. To nieprawda, cieszyłem się. Lubiłem go, tylko... tylko to nie ja powinienem mieć na barkach jego wychowanie. Nie zasługiwał na posiadanie mnie za mistrza, powinien... być tu teraz z kimś innym, lepszym. xxxx- Jestem, Czereśniowa Łapo! Chodź, wyjdziemy, wystarczająco długo siedziałeś w obozie, nie? - zaproponowałem i wskazałem ogonem wyjście, by szedł pierwszy. Tu go nic nie zabije, mógł iść.
Przeciętny, a przynajmniej pod względem swojej budowy. Jego futro jest długie i w większości białe. Ogon i uszy Czereśni są cynamonowe. W tym samym kolorze jest jego czoło, a także plama, która znajduje się z tyłu jego grzbietu. Pręgi na futrze kocura są we wzorze klasycznym. Cechą, która wyróżnia Czereśnię, są plamki, które jak cynamon rozsypały się po jego pyszczku. W środku tego wszystkiego mieści się różowy nos i zielone oczy, które na ten moment są jeszcze niebieskie. Całość zwieńczają pędzelki na uszach kociaka.
Zazdrosny. Nie lubi się dzielić z innymi, nawet ze swoim rodzeństwem, dlatego często się z nimi przepycha. Czuje się przytłoczony liczbą larw wijących się pod łapami Krokusowego Pląsu, więc zawsze stara się zwrócić na siebie uwagę. Krzyczy, ciągnie za ogon i celuje w bycie najlepszym – byleby się wyróżnić. Można by pomyśleć, że jest ambitny, jednak Czereśni nie zależy na osiągnięciach. Liczy się dla niego uwaga z nimi związana. Nie radzi sobie ze swoimi uczuciami – nie wie, co zrobić, gdy ktoś jest od niego lepszy czy bardziej lubiany. Frustruje się i chce się wyżyć, a jednocześnie nie chciałby, żeby mama się na niego gniewała. Czereśnia jest wrażliwy i bardzo łatwo go zranić. Przez to czasami nadinterpretuje to, co inni mówią lub robią. Czuje, że żyje w cieniu swojego licznego rodzeństwa i musi się starać, żeby ktoś go zauważył, bo inaczej będzie nieważny.
Jagnięca Łapa [Wicher]
Cierpliwość zdecydowanie nie była cechą Czereśniowej Łapy. Mimo to bez sprzeciwu zgodził się, żeby zaczekać na swojego nowego mistrza przy wyjściu z obozu. Jakkolwiek by mu się to nie podobało, Czereśnia zdążył się nauczyć, że bycie posłusznym tym, których uważał za ważnych, było bardziej korzystne od niezgadzania się z nimi. Ogniste Serce był ważny, nawet bardzo ważny. W końcu to od niego wszystkiego się nauczy – jak walczyć, jak polować... Może nawet zmierzą się razem z potworem, który zostawił po sobie ślad na pysku jego mistrza? To byłoby epickie. Terminator uśmiechnął się na myśl walki z bobrem, choć nim zdążył się zanurzyć w swojej fantazji, zobaczył, że zbliża się do niego kocur o rudym futrze. W końcu! Czereśniowa Łapa, nie chcąc czekać dłużej, doskoczył do Ognistego Serca, by jak najszybciej pozbyć się dzielącej ich odległości.
– Chodźmy, chodźmy! – zawołał z uśmiechem na pysku, po czym szybko obrócił się w stronę Ciemnego Szlaku. Zobaczywszy, że Ogniste Serce daje mu pierwszeństwo, Czereśnia nie krępował się i w kilku skokach znalazł się poza obozem. Po chwili jednak zatrzymał się gwałtownie, otwierając swój pysk w zdumieniu.
– Jaaa, ale tu jest wszystkiego... Dużo! – podsumował, rozglądając się dookoła. Czuł się taki... Mały. Zerknąwszy na swojego mistrza, zastanawiał się, czy ten podziela jego uczucie.