Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek odpoczął po porannym treningu na tyle na ile inne obowiązki pozwalały. Oraz pogoda, bo nieznośne upały dość wyraźnie zaburzały mu rytm dnia i mimo że nie ciągnęły się od jednego księżyca, a już nieco dłużej i miał czas przywyknąć do nowej rzeczywistości, a jednak. Jednak dołożenie kolejnego terminatora do harmonogramu sprawiło, że pogoda znowu stała się problemem, a bury point tylko miał nadzieję, że wkrótce się ochłodzi.
Teraz jednak, zgodnie z zapowiedziami, czekał na Piołunową Łapę koło wyjścia z obozu. Wieczorny patrol już wyruszył w trasę, więc nie było tłoczno. I fajnie.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Pół dnia dla siebie. Nawet więcej, jeśli bym się postarał i wstał wcześniej. Niesamowite, aż nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Dosłownie nie wiedziałem, bo postanowiłem tylko czysto symbolicznie przenieść się do nory pod Zrośniętymi Drzewami - ot, wybrałem sobie puste miejsce pod ścianą i dołożyłem mchu tak, jak było mi najwygodniej - a resztę dnia spędziłem gdzieś w okolicy Chruśniaka. Nieprzyjemne uczucie niepokoju jednak nie poszło sobie po ceremonii, wciąż czułem się trochę nieswojo, chociaż wiedziałem, że będę musiał się przemóc.
Udało mi się jednak nie myśleć o tym zbyt dużo, a zanim się zorientowałem, słońce już chyliło się ku zachodowi i wieczorny patrol skrzykiwał się do wyjścia. Obserwowałem z okolicy legowiska starszyzny, jak grupa wychodziła na ostatni zwiad tego dnia i uderzyło mnie nagle, że ja też zaraz będę poza obozem. Na samą myśl musiałem głębiej odetchnąć. Wkrótce przy wejściu do obozu pojawił się też mój nowy mistrz, więc pożegnałem się z Płonącym Świtem oraz Potężnym Strumieniem i ruszyłem mu na spotkanie.
- Jestem - powiedziałem na przywitanie, jakby wujek miał jakiś problem ze wzrokiem. Spróbowałem się uśmiechnąć i chyba nawet wyszło mi całkiem nieźle. Po takim czasie udawało mi się już całkiem nieźle udawać wiarygodny uśmiech.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Skinął łbem. Zarówno w ramach powitania z siostrzeńcem, jak i na znak, że widział jego przybycie. Trudno było zresztą nie zauważyć, skoro go wypatrywał. Trenowanie własnej rodziny było dziwne, jak się nad tym zastanowić. Czy bliscy wymagali innego traktowania? A szczególnie tacy bliscy, którzy w zasadzie byli dla niego obcy, bo wcześniej nie było okazji się lepiej poznać?
Dlatego Szafirek postanowił się nad tym nie zastanawiać.
– Dobrze. Dzisiaj krótko. Pójdziemy na Koci Grzbiet. Tam odbywa się większość treningów. Porozmawiamy, wrócimy. Następne spotkania będą już bardziej... bardziej treningowe. – podzielił się z terminatorem planem, jak to miał w zwyczaju i pokierował go w stronę wyjścia z obozu. – Miałaś nauki?
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Bycie trenowanym przez swoją rodzinę też było dziwne, a przynajmniej tak zakładałem. Coś o balansie między dawaniem forów a porządnym szkoleniem. Nie, żeby mi szczególnie zależało, ale skoro już coś robiliśmy i mieliśmy się męczyć, to raczej z pozytywnym efektem, okej? Pomijałem przy tym cały ten dylemat zwiazany z faktem, że wcześniej nigdy nie rozmawialiśmy. Przynajmniej znaliśmy się z widzenia! Nie to, co niektóre koty, które rzekomo całe życie nie wiedziały nawet o istnieniu części swojej rodziny. Kiedyś podsłuchałem coś o takich gdzieś od jakichś plotkujących starszych, ale w sumie nie pamiętałem szczegółów.
- O czym będziemy rozmawiać? - spytałem od razu, podążając za wujkiem przez wyjście z obozu. Przez mój kręgosłup przebiegł dreszcz ekscytacji. Pierwszy raz poza obozem! Chwila, moment, jakieś pytanie... Nauki? Uchm.
- Tak - odpowiedziałem zdawkowo, nie czując potrzeby, żeby się zagłębiać w szczegóły. Były, minęły, skupmy się na teraźniejszości.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Twoich obowiązkach. – zaczął od najważniejszego, nie zastanawiając się czy obowiązki nie są przypadkiem słowem, na które wiele kotów ma alergię. – Tym co będzie na kolejnych treningach. Jak będą wyglądać. Gdzie będziemy spotykać. Zwykle. O tym co już wiesz. – uzupełnił jeszcze, dla pełnego obrazu dzisiejszych tematów. Nic skomplikowanego, nic wymagającego, bo pora niezbyt sprzyjała intensywnym wysiłkom.
– Dobra. Czego się nauczyłaś? – dopytał, bo jego zdaniem akurat było warto skupić się na moment na tej przeszłości. Akurat mieli czas to omówić nim dotrą do Kociego Grzbietu.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Skrzywiłem się lekko, ale chyba nie na tyle zauważalnie, żeby wujek specjalnie reagował. Nie powiedziałbym, że uśmiechało mi się całe to obowiązkowanie; może niekoniecznie miałem alergię, ale daleko mi było do entuzjazmu.
- Dobra - przytaknąłem ostatecznie. Poza obowiązkami brzmiało całkiem nieźle, podobnie w sumie do nauk, które prowadziła mi ciocia, chociaż nie wyniosłem z nich specjalnie wiele. Pewnie nie taki miał być rezultat, jak tak o tym myślałem, ale kim byłem, by narzekać? Teraz liczył się fakt, że mogłem dla odmiany porozmawiać z wujkiem.
- Są cztery klany w lesie. Nasz, czyli Rzeki, graniczy z Wichrem oraz Gromem, a koty właściwie specjalnie się w nich od siebie nie różnią poza tym, że pachną inaczej. Kiedyś Grom miał jakiś problem z nami, ale już chyba nie mają. - W sumie kto ich tam wiedział. Na pewno nie ja. Szedłem posłusznie za wujkiem i starałem się nie przejmować jakoś specjalnie tym wszystkim.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Odruchowo skinął głową, gdy doszli do porozumienia, chociaż gdyby się tak głębiej zastanowić to przecież ewentualny bunt Piołunowej Łapy niczego by nie zmienił. Tak były klany skonstruowane i nie było na to rady. Bury point słuchał uważnie co tam siostrzenica wyniosła ze swoich nauk i powiedzmy sobie szczerze – za długo skupiać się nie musiał, bo nie było tego wiele.
– Prawda. Nie różnią się. Grom nie ma obecnie problemu. Z Rzeką. – potwierdził na początek. – Czwarty klan. To Klan Cienia. Najbliżej do granic z nimi mamy przy Czterech Dębach. Inaczej trzeba by obejść Wicher albo Grom. – uzupełnił informacje dotyczące sąsiadów. – Coś jeszcze omawiałaś? Wiesz czego spodziewać na treningu? – kontynuował swoje przesłuchanie, chcąc uzyskać pełny obraz sytuacji nim dotrą na Koci Grzbiet.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
Akurat dziś nie zastanawiałem się nad budową naszego cudownego społeczeństwa - nie, żebym kiedykolwiek to robił. Miałem ciekawsze tematy do rozmów i bardziej interesujące myśli do przeanalizowania, jeśli akurat postanowiłem ruszyć głową.
- To chyba dobrze? - Wciąż nie rozumiałem, jakie problemy mogły mieć ze sobą klany i dlaczego. Czy chcieliśmy jakieś problemy czy nie? Co było lepsze? Zerknąłem na wujka, w nadziei, że może chociaż on mi przybliży ten temat.
- Aha. Cienia. - Na chwilę zamilkłem, jakoś to sobie wszystko ustawiając w głowie, gdy szliśmy dalej. Daleko jeszcze do tego Kociego Grzbietu? - Nie bardzo. - Jedna odpowiedź na dwa pytania, całkiem niezły wynik, jeśli mam być szczery. - Ale potem będę wojownikiem i znowu będę musiała zmieniać legowisko.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Zdecydowanie. Konflikt nikomu nie służy. – Szafi potwierdził, ale oczywiście nie podłapał, że Piołunowa Łapa mogłaby sobie w ten sposób życzyć rozwinięcia tematu. Więc bez żadnego poczucia straty przeszedł myślami już do kolejnej kwestii.
– Za to potem już nie będzie przeprowadzek. Chyba, że zostaniesz przywódcą. – można to było uznać za probę pocieszenia lub za zwykłe stwierdzenie faktu, w zależności od chęci rozmówcy i punktu widzenia. Szczerze mówiąc sam był zachwycony możliwością odpowiedzenia na dwa pytania zaledwie dwoma krótkimi słowami. Nie był to jednak czas i miejsce na myślenie o takich rzeczach, więc wrocił do głównego tematu. – Na treningu nauczysz umiejętności potrzebnych do przetrwania. Struktury klanu. Jego zasad. Także terenów, by sprawnie poruszać po nich.
Zaczynali powoli wdrapywać się po zboczu, a bury point postanowił poczekać z kolejnym punktem programu, aż będzie mieć pewność, że i dla Piołun poprzedni temat można uznać za zamknięty.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
...no to się dowiedziałem. Zmarszczyłem czoło, aż porobiły mi się tam głębokie bruzdy. I co, i tyle? Serio? Wyglądało na to, że będę musiał iść i zapytać dziadka osobiście, o co mu chodziło, skoro nikt z jego dzieci nie był w stanie mi powiedzieć, co miał na myśli. Wypuściłem powietrze nosem.
- Nie sądzę - wymamrotałem. Nie widziałem się nigdy w roli przywódcy, nie wydawała mi się szczególnie przyjemna czy porządana. Nawet więcej, im więcej wiedziałem o obowiązkach Gwiazdy tym mniej mnie do nich ciągnęło. Nie wiedziałem, jak Łabędzia Gwiazda znosi to wszystko, ale zdecydowanie mu nie zazdrościłem.
- Od czego zaczniemy? Oprócz tego, że idziemy przez tereny na ten cały Koci Grzbiet. - No bo to raczej były nasze tereny, skoro przez nie szliśmy, prawda? I skoro były tuż za progiem obozu.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Kiwnął tylko łbem. I zapewne na tym by poprzestał z każdym innym terminatorem, ale że teraz miał do czynienia z rodziną to mógł zrobić ten mały krok w stronę integracji.
– Też nie planuję. – oznajmił. Dobrze mu było w szeregu, z jasno określonymi obowiązkami i bez niespodzianek jakie zdarzały się zbyt często w życiu przywódców. Zresztą jedna Gwiazda w rodzinie wystarczy, prawda? Wujek, co prawda, nie został wybrany do końca zgodnie z Kodeksem, ale kim był Szafirek by z tego powodu zgłaszać jakieś zażalenia? Szczególnie, że była to rzekomo decyzja Gwiezdnych, twórców Kodeksu.
– Od polowania. – odparł, dalej wspinając się na szczyt Kociego Grzbietu. Młoda wydawała się nieco niecierpliwa, albo chciała od razu znać cały plan dnia, jedno z tych. Zapamiętał by następnym razem powiadamiać ją z wyprzedzeniem co będą robić. – Koci Grzbiet jest tutaj. – dodał jeszcze i parę kroków później zatrzymał się, szykując do wykładu. Przysiadł na moment, owijając łapy ogonem i kiwnął Piołunowej Łapie żeby tak nie sterczała. Wrócił do poprzedniego tematu. – Dzisiaj o teorii polowania. A jutro o świcie zapolujemy. Wolisz zacząć od ryb czy pozostałych piszczek? – nie było powodów by przygniatać ją całą teorią skoro jutro zdołają się wybrać jedynie nad wodę lub do Ptasich Krzewów.
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
- Mh. - Wyrwało mi się mruknięcie, które mogło być zinterpretowane w dosłownie dowolny sposób. Nie miałem wiele do powiedzenia na temat wujka Szafirka zostającego przywódcą albo i nie. Tak po prawdzie nie miałem wiele przemyśleń na temat mojej rodziny i tyle. Wiedziałem, że babcia Ciemna i Łabędzia Gwiazda byli, ee, rodzeństwem, jeśli dobrze pamiętałem, ale czy miało to jakieś znaczenie dla mnie? Raczej nie. A przynajmniej ciężko było mi sobie wyobrazić, że miało to wielki wpływ na moje życie.
Również się zatrzymałem, tuż obok wujka, chociaż mój ogon położyłem po prostu luźno obok. Rozejrzałem się uważnie wokół, próbując jako-tako zapamiętać okolicę i rozeznać się w tym, co nas otaczało.
- Ryby mogą być - powiedziałem po chwili namysłu. Tak naprawdę nie robiło mi to większej różnicy, ale perspektywa przejścia właściwie od razu do rzeczy całkiem mi się podobała. Zdecydowanie wolałem to, niż klepanie kodeksów czy rang.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafi miał to do siebie, że jak miał wybór to nie interpretował. Zrobił swoje w stronę integracji, Piołun przyjęła do wiadomości prezentowaną informację, zdaniem burego pointa pełen sukces. A przynajmniej nie katastrofalna porażka.
Poczekał na wybór tematu i skinął łbem. W porządku.
– Na ryby najlepiej polować o świcie lub zmierzchu. Przy Zatopionych Korzeniach wygodnie, bo jest dużo miejsc gdzie można usiąść. Podczas łowienia to ważne, bo jest dużo czekania w bezruchu. Też sporo ryb tam jest. – zastanowił się czy wzdłuż Grzmiącej Rzeki znajdowało się jeszcze jakies warte uwagi miejsce. – Jeszcze Martwe Pnie. Są w porządku. Pokażę ci gdzie to jest. Jedno i drugie. – zwiedzą też całe tereny, jakby nie było. – Przy łowieniu najważniejsze by nie rzucać cienia na wodę. I się nie ruszać. Inaczej ryby ciebie zauważą dużo za szybko. Więc musisz znaleźć miejsce gdzie nie będziesz rzucać cienia na wodę i będziesz w stanie zachować bezruch. Są dwie metody wabienia ryb do powierzchni. Albo zanurzasz ogon, albo łapę. Zaciekawione podpływają. Jeśli nawet nie drgniesz to podpłyną na tyle blisko by dało się szybkim ruchem łapy złapać. – podczas tłumaczeń przesunął ciężar na tylne kończyny by przednie unieść i udawać, że prawą łapą wabi rybę, a szybkim ruchem lewej ją łapie, wspomagając sobie wszystko zanurzoną już kończyną. – Jak duża ryba to dobrze pomagać sobie drugą łapą. Bo są ciężkie i śliskie, łatwo by znowu uciekły do wody. Ale jak już wyciągniesz nad powierzchnię to warto złapać w pysk zamiast przerzucać na brzeg łapami. Wszystko jasne?
Księżyce: 93 Mistrz: Szafirkowy Pyłek, Głębinowy Minóg, Płotkowy Potok Płeć: transpłciowy kocur Matka: Trujący Kieł, Zbożowy Kłos Trwałe urazy: Zboże jako rodzic; na lewej tylnej stopie ledwo widoczna blizna po zaplątanym drucie
Niewielki, długowłosy, kremowy klasycznie pręgowany kot z bielą. Bladozielone oczy. || pełny w kp
leniuszek i obibok, prędzej ucieknie od bójki niż da w pysk || pełny w kp
Kasztanowa Łapa (KW/nkt) || Kruczy Ogon/Gwiazda, Trujący Kieł i inni
- Ta pora ma coś wspólnego ze słońcem, prawda? I tym cieniem? - Pytania retoryczne, tak naprawdę, po prostu wciąż się łudziłem, że uda mi się jakoś do wuja zagadać, nawiązać coś na kształt więzi czy czegoś w tym guście. Poza tym słuchałem uważnie i nawet patrzyłem na to, co Szafirkowy Pyłek próbował mi przekazać ruchami ciała. Kiwałem głową przy każdej kolejnej wskazówce, nie zadając żadnych innych pytań, póki nie wymagane było słowne potwierdzenie.
- Jasne. Ale brzmi nudno, całe to czekanie w bezruchu. - Nie sądziłem, żeby wujek wziął moją opinię bardzo do serca, bo przecież mówiłem o samym procesie łowienia, a nie przekazywaniu informacji przez mojego mistrza. Do tego akurat nie miałem zastrzeżeń, wszystko było wybitnie zrozumiałe, a cała ta prezentacja była całkiem pomocna. Przynajmniej wiedziałem, co miałem robić łapami i jak.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Zastanowił się przez moment.
– Może tak być. – potwierdził z kiwnięciem łba. Łatwiej było kontrolować swój cień, gdy słońce nie znajdowało się na szczycie nieba. – To też kwestia, że ryby są bardziej aktywne. Szukają jedzenia, łatwiej je zainteresować łapą czy ogonem. Potem stają się leniwe, w środku dnia. Nie podpływają tak chętnie. – uzupełnił wyjaśnienia o informację, których on się uczył. Jednal teoria z cieniem jak najbardziej miała sens i chyba z dwóch powodów taka pora mogła być preferowana na łowienie.
– Jest. Można się przyzwyczaić do tego. Ale. Jak ci nie podejdzie to może piszczki na lądzie okażą lepsze. Przy nich jest dużo chodzenia i szukania. Bardziej męczące, ale chyba mniej nudne. – nie był w stu procentach pewny czy rzeczywiście zasuwanie po łąkach za tropem zwiwrzyny było dużo przyjemniejsze od siedzenia w bezruchu z łapą w lodowatej wodzie.
W przypadku braku dalszych pytań zarządził powrót do obozu i pobudkę przed świtem następnego dnia.