Logo Artemidy
Trening Szalejącej Łapy
#61
Zachowywał pozorny spokój, ale spokojny bynajmniej nie był. Ryzyko wpadnięcia do rzeki istniało zawsze, podejmował je z kolejnymi terminatorami świadomy, że innej możliwości po prostu nie ma, ułożenia terytorium przecież nie zmieni. Ale jednak... W przypadku pozostałych uczniów drobny wypadek miał szansę zakończyć się właśnie jako to — drobny wypadek. Z Szalejącą Łapą mogło być gorzej, a niegdysiejsze wyławianie z wody Roziskrzonej Nocy kazało mu obawiać się nie tylko późniejszych skutków psychologicznych, ale także fizycznych konsekwencji tu i teraz.
— Będę cały czas nad tobą czuwał — zapewnił solennie i w istocie tak było; przeszli gęsiego, skałka po skałce, na drugą stronę, Łabędź niezmiennie naprężony w gotowości do działania.
Dotarli do brzegu zadziwiająco szybko i nie zamierzał narzekać. Odetchnął z ulgą, machnął ogonem i pewnym siebie krokiem (częściowo udawanym; z przeżytych emocji drżały mu łapy) pomaszerował dalej.
Poniekąd się cofnęli, ponieważ zamiast od razu wstąpić na Piaszczystą Mieliznę, poprowadził ich przez Młaczne Pola i zahaczył o Grząską Ziemię, gdzie znów polecił wzmożoną ostrożność przy wykonywaniu kroków.
— Ten kawałek rzeki styka się z granicą z Klanem Wichru — poinformował łaciatą, przystanąwszy przy niedostępnym dla nich brzegu. Gdyby chcieli iść wzdłuż wody, musieliby wkroczyć na terytorium sąsiadów. — Czujesz ten zapach, prawda? Należy do Wichrzaków. Granicę rozpoczyna rzeka, ale tam dalej — obejrzał się za siebie — idzie już normalnie przez trawy. Na pierwszy rzut oka wcale nie widać, że to jakieś inne ziemie, prawda? Dlatego węszenie jest tak ważne.
Jak i sama znajomość granic. A jak o znajomości granic mowa, kocur znów zmienił kierunek i teraz szedł dokładnie tam, gdzie przed chwilą wskazywał w kontekście przechodzącej granicy. I tak jak wcześniej kroczyli grzecznie po brzegu rzeki, tak teraz spacerowali wzdłuż granicy, znów mijając Młaczne Pola i teraz faktycznie wstępując na wschodnią część Piaszczystej Mielizny.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#62
Cieszyła się, że tak szybko znaleźli się na drugim brzegu.

Cykuta w zupełnej ciszy, niemal ze wstrzymanym oddechem ruszyła tuż obok Łabędzia dalej, łapy susząc o każdy skrawek trawy jaki napatoczył się na ich drodze. Ironia, urodzona w Klanie Rzeki a tak nienawidziła wody, no cóż, bywa. Nie cieszyła się jednak zorientowawszy się, że zaraz, znowu, znaleźli się na grząskim, błotnistym gruncie, gdzie przechodząc go tym razem Cykuta przez dłuższą chwilę szukała suchego kawałka ziemi, aby to błocko wyminąć.

I tym razem nie obyło się bez pomruków i warkotów niezadowolenia. Za dużo wszystkiego na raz, nie chciała tu już być jakoś dłużej. Nie podobało jej się to, ile tu było błota, mokrej ziemi i brudu.

Na wzmiankę o Klanie Wichru kotka postawiła uszy na sztorc, jeżąc czarny ogon. Przeszła na ten bok Łabędzia, aby być jak najdalej od tej granicy o której mówił. Pamiętała ten zapach i nie kojarzył on się jej zbyt dobrze.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#63
Jakkolwiek krzywienie się na błoto i wilgoć był w stanie zrozumieć — pływanie nie było złe, czego nie da się powiedzieć o chodzeniu z pozalepianym futrem — tak obronna reakcja na granicę z Wichrem wymalowała zdziwienie na jasnym licu przywódcy. Czy Cykuta obawiała się spotkania z nieznajomymi wojownikami? Czy nie przepadała za obcymi? Pałała antypatią do Wichru jako takiego? Nie miał pojęcia, nie próbował nawet zgadywać, wszakże odpowiedź mogła być dużo bardziej prozaiczna, niż cokolwiek skleiłby sobie w głowie. Córka Tojad trzymała większość świata na dystans, więc może takie traktowanie sąsiadów nie odbiegało od normy.
— Raczej nie powinniśmy nikogo zobaczyć o tej porze — rzucił tak... na w razie co. Może nie pomoże, nie powinno też zaszkodzić. — Założę się, że wszyscy tam śpią spokojnie, w swoim Obozie, i co najwyżej dwójka kotów strzeże wejścia. Nocne wypady nie są częstym zjawiskiem.
Bez komplikacji czy niemiłych niespodzianek przeszli Piaszczystą Mieliznę. Dotarli na Zielony Pagórek, zapewne ku zadowoleniu Cykuty. Oddaleni od rzeki, nie czuli przy każdym kroku irytującej wilgoci.
— To charakterystyczny punkt chyba przez cały obieg pór, niezależnie od panującej właśnie pory — zagaił znów, kompletnie nieprzejęty, że jego gadanina dotychczas nie spotkała się z chyba żadną odpowiedzią. Sądził że mimo wszystko terminatorka słuchała. — Oczywiście zawdzięcza to, no cóż... byciu jedynym w okolicy pagórkiem, z którego można spojrzeć lepiej na tereny Wichru albo, o, tam, na Cztery Dęby. Ale normalnie rośnie tu trawa o soczystej, zielono-żółtej barwie, która z daleka rzuca się w oczy.
Nieubłaganie zbliżali się do miejsca Zgromadzeń. Już teraz było je widać; kolejny pagórek, a na nim olbrzymie drzewo, nie sposób nie zauważyć.
— Słyszałaś coś może o Czterech Dębach? Wiesz, czym są? — spytał, zerkając łagodnie na monochromatyczne lico koteczki.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#64
Nie są częstym zjawiskiem, mówił Łabędź, a ona jednak wpadła na kocura z Wichru, tamtej nocy, gdy wyszła sama. Pajęcza Łapa był osobnikiem którego w miarę możliwości wolałaby chyba unikać po ostatnim spotkaniu z nim. Nie odpowiedziała nijak na słowa mistrza. Nie musiał niczego wiedzieć, nie czuła się zobligowana do tłumaczenia mu się ze swoich obaw. Skoro on jej nie ciągnął za język, to tym bardziej nie planowała wspomnieć o Pająku.

Zielony Pagórek, owszem, był miejscem dużo przyjemniejszym niż Mielizna czy Torf czy Gwiezdny Klan wie jakie jeszcze ubłocone, mokre, brudne miejsca na terenach Klanu Rzeki.

Cykuta poruszyła uszami na wzmiankę o Czterech Dębach.

- ... to takie... miejsce w centrum terenów wszystkich Klanów - tyle wiedziała.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#65
— Dokładnie — potwierdził z nutką entuzjazmu. — Nie należy do nikogo, dlatego możemy przebywać przy Czterech Dębach bez obaw, ale nie patrolujemy ich samych, trzymamy się granicy z pagórkiem, na którym stoją. O, teraz jesteśmy już na... neutralnym gruncie — dodał, gdy znaleźli się u podnóża wzgórka. Przed nimi rosło pokaźne drzewo, tylko jedno, aczkolwiek rozdzielające się na dwa pnie, te z kolei dzieliły się na dwa następne, przypadkiem składając się na pełen symboliki obraz. Łabędź podszedł prawie do samego pnia i tam zatrzymał się na trochę. — Pamiętasz historię powstania Czterech Klanów? By uczcić zakończenie wojny, połączenie się kotów w Klany, jak i pamięć Przodków, którzy naprowadzili samotników na ścieżkę pokoju, ofiarowali im Kodeks Wojownika i obdarzyli przywódcę dziewięcioma życiami, Klany co księżyc gromadziły się w określonym miejscu. Cztery Dęby są obecnie pełnią rolę takiego miejsca, to przy nich odbywają się Zgromadzenia, choć dużo rzadziej niż niegdyś.
I jeśli Cykuta nie wykazała większego zainteresowania drzewem, ruszyli dalej, przez zachodnią część Piaszczystej Mielizny.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#66
Przyjrzała się drzewu i przez chwilę myślała - dlaczego Cztery Dęby? To był jeden dąb. Jeden, rozrośnięty na wszystkie strony, ale jeden, jedno jedyne drzewo a nie cztery, więc czemu nazwali je Czteroma Dębami a nie na przykład Wielkim Dębem? To miałoby zdecydowanie więcej sensu. Nie odezwała się jednak, bo zapewne Łabędź ani nie znał na to odpowiedzi ani nie miał ochoty słuchać jej teorii i rozmyślań.

Nie wykazywała większego zainteresowania drzewem, to prawda.

Ruszyła za mistrzem dalej. - ... nasze tereny są... - zaczęła niepewnie, wpół drogi na Piaszczystą Mieliznę. - ... są większe niż mi się wydawało.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#67
Poruszył uchem, usłyszawszy wyrażone na głos spostrzeżenie Cykuty.
— Są całkiem pokaźne, fakt — podchwycił. — Zanim dojdziemy z powrotem do Obozu, niechybnie zastanie nas słońce. Teraz urządzamy sobie dużą wycieczkę, ale normalnie patrole tak nie wyglądają. Na szczęście przy takiej ilości kotów, pojedynczy patrol nie musi odwalać katorżniczej pracy.
Dalej czekała ich Samotna Brzoza, przy której Łabędź zwrócił terminatorce uwagę na kolejny nowy zapach; ten z kolei należał do Klanu Gromu.
— Wspominałem, że nie sąsiadujemy wyłącznie z Klanem Cienia? — dodał, uśmiechając się do niej lekko. — Musielibyśmy przejść na ukos przez tamten wzgórek, na którym stoją Cztery Dęby, żeby do niego trafić.
Ostatnia długa nie zaskoczyła ich niczym nadzwyczajnym. Minęli Martwe Pnie starych drzew, które jak pochyliły się nad rzeką na wiele księżyców wstecz, tak nie dźwignęły się do teraz, nadając okolicy troszkę ponurej, choć zarazem tajemniczej atmosfery akcentowanej porastającym drzewa mchem. Zobaczyli Samotny Świerk, jako jedyny spośród całej gromady żyjący na terenach Klanu Rzeki, nie Gromu. Stamtąd, nim się obejrzeli, musieli nabrać ostrożności, zaczęli bowiem stąpać po ostrym Kamienistym Brzegu.
— Patrz tylko, znajdujemy się po drugiej stronie Bobrowej Tamy — zauważył, wskazując ogonem na bobrzą konstrukcję. — To byłoby z grubsza na tyle, jeśli chodzi o nasze tereny. Chyba pora wracać, jak myślisz? Tędy będzie szybciej, ale jeżeli czujesz się na siłach, możemy nadłożyć drogi i cofnąć się do Wilgotnych Skałek.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#68
Odetchnęła ze swego rodzaju ulgą usłyszawszy, że normalne patrole nie są tak czasochłonne i wymagające w każdym aspekcie. Tak, to trochę ją uspokoiło. Czemu właściwie, skoro nie chciała zostawać wojownikiem? Czy na pewno nie chciała, czy po prostu tak panicznie bała się obowiązków, oczekiwań ze strony klanowiczów? Na tym etapie sama już nie wiedziała, czego chciała, czego tak się bała i o co jej chodziło. Ale po tym spacerze musiała to sobie wszystko bardzo dokładnie przemyśleć.

Może bycie wojownikiem nie byłoby takie straszne?

- Możemy iść... możemy iść tędy. Spróbujmy - przy Łabędziej Gwieździe czuła się wystarczająco dobrze i bezpiecznie, aby faktycznie spróbować wrócić tą drogą, którą było szybciej, nawet, jeśli ta była nieco ryzykowniejsza, trudniejsza, bardziej wymagająca. Powoli, stopniowo, ale zdawać by się mogło, że Cykuta wychodziła ze swojej strefy komfortu.

***

Wychodziła ze swojej strefy komfortu, a potem, znowu, została w nią na siłę wciśnięta przez Pajęczą Łapę.

Jej rana już dawno się zagoiła ale na ten czas, gdy zdrowiała, treningi z Łabędziem szły wolniej. Mozolniej. Praktycznie na nie nie przychodziła, nawet po uleczeniu się jej rany - i miała dużo czasu do rozmyślań w kwestii bardzo, bardzo wielu rzeczy związanych ze... sobą. I z przyszłością. Bo przyszłość była teraz, była już dorosła, choć wcale się tak nie czuła i musiała coś z tym zrobić, prawda?

Chyba naprawdę w końcu chciała móc coś z tym zrobić.

Poprosiła Ciemną Mordkę o przyprowadzenie Łabędzia do jej legowiska gdy ten będzie miał chwilę. I czekała. Skulona w swoim azylu, czekała na mistrza. Musieli porozmawiać.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#69
Wydawało mu się, że z każdym kolejnym dniem Szalejąca Łapa coraz bardziej otwierała się na świat. Po swojemu, małymi kroczkami, ale czyniła naprawdę duże postępy i Łabędź pokusiłby się o stwierdzenie, że żyło jej się trochę przyjemniej niż przed rozpoczęciem treningu. Nie wszystko było takie przerażające i przytłaczające, w każdym razie.
Do czasu, aż napotkała na swojej drodze Pajęczą Łapę, ma się znaczyć.
Odtąd nic nie szło dobrze. Cykuta przypominała zawilec chowający się przed cieniem, zamknęła się w sobie. Nie mógł jej winić, doświadczyła traumy, jednak był to widok, który łamał mu serce. Nadal zdarzało im się trenować, ale... Właśnie. "Zdarzało się" to trafne określenie. Nie wiedział, co więcej mógł dla niej zrobić, jak ją wesprzeć w tym trudnym czasie. Czuł się winny tego ogromu cierpienia, ponieważ zawiódł z zapewnieniem jej bezpieczeństwa wtedy, na granicy z Wichrem. I kto wie, co mogło się stać, gdyby do akcji nie wkroczyła Tojad? Wolał się nie zastanawiać, i bez tego było źle. Czasami tylko łapał się na przesadnym gdybaniu, które jedynemu, czemu służyło, to napędzaniu poczucia winy. Och, gdyby zamiast dziewięciu żywotów dostał opcję chociaż jednokrotnego cofnięcia się w czasie...
Kiedy pewnego dnia Ciemna Mordka powiedziała mu, że Cykuta chce się z nim widzieć, był w nie lada szoku. Jednocześnie poczuł iskierkę nadziei, jak i rozkwitł w nim lęk. O co mogło chodzić? O czym chciała porozmawiać? Momentalnie zapomniał o czekających go tego dnia sprawach i, zagarnąwszy rudzika ze stosu (jakoś nie potrafił wyzbyć się tego zwyczaju), udał się do legowiska łaciatej.
— Cykuto? — przywitał się niepewnie... i niewyraźnie przez trzymaną piszczkę. Położył ją gdzieś na bok od terminatorki, tak by im nie wadziła, po czym nerwowo oblizał nos. — Jestem. Ciemna Mordka mówiła, że chcesz, bym przyszedł, zgadza się? Wszystko w porządku?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#70
Niepewnie, ale wychyliła się z legowiska słysząc głos Łabędzia. No tak, sama go tu wołała. Sama go prosiła o przyjście, przez Ciemną Mordkę, co prawda, ale prosiła. Zaczynała żałować, bo tak naprawdę co miała mu powiedzieć? Znowu przepraszać za to, że jest tak beznadziejną terminatorką i nic nie potrafi dobrze zrobić? Bo co innego miała mu tak naprawdę do powiedzenia?

Jeszcze dwa, trzy razy przemyślała to, co chciała mu powiedzieć. Jeszcze czwarty, piąty raz, siedząc w ciszy i patrząc się tępo na rudzika którego mistrz przyniósł, Cykuta myślała nad tym, jak chciała wyartykułować swoją wypowiedź. Jaką decyzję chciała podjąć. To była w końcu ważna decyzja, prawda? Taka, którą... nie wiedziała, czy w ogóle chciałaby - lub mogłaby - zmienić.

- ... czy jeśli... zostanę mianowana wojownikiem, kiedyś... jeśli uznasz, że naprawdę się nadaję. Czy jest szansa, abym... nie wychodziła z obozu? A przynajmniej nie... sama. Na patrole tylko z kimś. Albo... mogę pomagać w obozie. Albo- opiekunowie, matki, nie muszą siedzieć z kociętami w Chruśniaku c-cały czas, prawda? Mogłabym... z tą rangą, pomagać... inaczej. Przy legowiskach, na przykład. Tak?

Co miała robić, Łabędziu?

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#71
Przyszedł. Odnotowała jego obecność, ale milczała. Był oswojony z ciszą z jej strony, dlatego w czasie, gdy ona zbierała się w sobie, on przysiadł nieopodal, zgarbiony. Ogonem owinął łapy i cierpliwie czekał. Nie wiedział, czego się spodziewać; nosił w sercu obawę, lecz ta była niesprecyzowana, jakby schowana za mgłą. Bał się najgorszego, samemu nie w pełni rozumiejąc dlaczego i co miało kryć się pod tym określeniem. Jednak kiedy zaczęła mówić, prędko zrozumiał, że cokolwiek krążyło po jego pustym łbie, nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Słuchał Cykuty jak zaczarowany. Naprawdę mu ulżyło, że myślała o przyszłości. Nie dlatego, że przeszkadzało mu tempo, w którym dorastała — w żadnym razie, była wciąż tak młoda, tak wiele miała się nauczyć, tak dużo poznać! Gdyby przeprosiła go za bycie niewystarczającą, złapałby się za głowę. ...ale dlatego, że to oznaczało, że zajmowała się czymś więcej niż przykrościami, jakie spotykały ją jedna za drugą. A to była naprawdę pokrzepiająca myśl.
— Hmm... — zastanowił się głośno. — Jest to do załatwienia, jak sądzę. Patrole zwykle odbywają się w kilka kotów, podobnie polowania. Mogę porozmawiać z Czereśniową Gałązką, aby nie dawała ci żadnych zadań, które wymagałyby samotnego przebywania poza Obozem, co ty na to? Oczywiście, o ile to właśnie wojowniczą ścieżkę wybierzesz. Opiekunowie też mają łapy pełne roboty, nie zawsze przy samych kociętach. Wspierają świeżo upieczonych rodziców, dbają o czystość, wygodę i bezpieczeństwo Chruśniaka, wymyślają zabawy młodym, tak żeby zająć im czas i umożliwić rozwój, nierzadko udzielają im nauk, kiedy już wiek na to pozwala... A to wszystko bez konieczności wychodzenia z Obozu czy spędzania z młodymi całego czasu. — Urwał na moment, bo chyba zaczął się za bardzo rozpędzać. — Zmierzam do tego, że na pewno znajdziemy coś, z czym będziesz czuła się dobrze, nie martw się. Pozostaje jedno pytanie... Co chciałabyś robić?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#72
Nie mogła powiedzieć, że odczuła ulgę, bo z Cykutą ciężko, aby faktycznie odczuła jakąkolwiek prawdziwą ulgę i spokój na dłużej, niż kilka ulotnych chwil. Serce dalej biło jej jak oszalałe i w jej głowie wciąż znajdowało się wiele pytań na które potrzebowała od mistrza odpowiedzi. Tak wiele wątpliwości, mimo własnych koncepcji na przyszłość, mimo słów ze strony Łabędzia. Czy kiedykolwiek będzie w stanie rozwiać wszelkie wątpliwości i strach które tak kłębiły się w jej umyśle?

Cykuta przełknęła ślinę, podwijając łapy pod brzuch, dalej wgapiona w rudzika na ziemi. Nie była głodna. Miała ochotę wymiotować od samego patrzenia na piszczka, ale nie powiedziałaby tego Łabędziowi wprost.

- ... nie wiem, co chcę robić. Nie chcę nic robić - jeśli miała być szczera, to tak, nie chciała nic robić. Chciała wrócić do Chruśniaka z imieniem Cykuty i nie musieć z niego nigdy wychodzić, po tym wszystkim co się jej przydarzyło. - Ale nie chcę też być... ciężarem. Pasożytem, który tylko zabiera, a nic nie daje od siebie bo... bo nie potrafi, bo się boi. Chcę jakoś się przydać, jakkolwiek, bo... bo jeśli się nie przydam to po co ja właściwie dalej jestem w Klanie Rzeki, Łabędziu? - gdy uniosła spojrzenie znad martwego ptaszka, aby spotkać spojrzenie mistrza, po jej policzkach płynęły łzy.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#73
— Nie mów tak — wymruczał łagodnie. Drgnął, chcąc nachylić się nad terminatorką i szturchnąć ją pokrzepiająco w uszko, ale w porę się opamiętał. Cykuta nie lubi dotyku, mówiła Tojad, i nic nie wskazywało na jakieś zmiany w tym zakresie. — Twoje miejsce jest tutaj, nikt ci go nie odmówi, bo się boisz. Jesteś członkiem Klanu Rzeki, Cykuto, i jesteś nie mniej wartościowa od pozostałych. A ja... cieszę się, że jesteś, wiesz? Nigdy nie myślałem o tobie jak o pasożycie. Znajdziemy coś, co możesz i chcesz robić, dobrze? Możemy zacząć od spróbowania jednej rzeczy, a jeśli po czasie uznasz, że to nie to, poszukamy innego zajęcia. Spójrz tylko na Wiewiórczy Skok — do niedawna była wojowniczką, szkoliła terminatorów... Robiła to większość swojego życia, dopóki nie uświadomiła sobie, że czas na zmiany. Teraz jest niezawodną opiekunką, aż dziw bierze, że nie zdecydowała się na to wcześniej! Może będziesz potrzebowała więcej takich zmian, może nie przypadną ci wszystkie typowe dla jakiejś rangi obowiązki, to bez znaczenia. Każdy ma swoją rolę do odegrania i każdy jest ważny. Nie wszystkim przeznaczona jest walka, niektórzy średnio odnajdują się przy polowaniu, a kolejni zupełnie nie potrafią dogadać się z kociętami. Jesteśmy różni i dzięki temu Klan działa, jak należy. Bo dzielimy się obowiązkami, tak że każdy dokłada od siebie swoją wyjątkową część.
I ona również była do tego zdolna, nie miał co do tego cienia wątpliwości. Szkoda jedynie, że nie mógł przelać swojej pewności na nią.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#74
- ... - Cykuta otworzyła pysk, jakby chciała coś powiedzieć, ale słowa ugrzęzły jej w gardle. Kłamał. Musiał kłamać. Łabędź nie mówił tego wszystkiego na serio, prawda? To, co mówił, nie było prawdą. Nie była równie wartościowa jak reszta Klanu Rzeki. Była żałosna. Była zupełnie bezwartościowa, wiedziała o tym, czemu Łabędź próbował ją okłamać? Pociągnęła agresywnie nosem, próbując nie wybuchnąć płaczem bardziej, chociaż dwa bliźniacze strumienie łez płynęły po jej policzkach dalej, niepowstrzymane, a ona nie była w stanie i nawet chyba nie chciała ich już kontrolować.

- Ale- ale co ja mam od siebie dołożyć? - załkała żałośnie, jedną z łap przecierając w końcu pysk, aby nie wyglądać jak siedem nieszczęść chociaż raz w życiu. - Nic nie potrafię, Łabędziu! Boję się wszystkiego. Boję się. Boję się- świata. Dorosłości. Wiesz o tym- ledwo umiem wyjść z Chruśniaka bez panikowania! Nie potrafię panować nad emocjami, na widok młodych Czereśniowej Gałązki mnie skręca i mam ochotę- - już Łabędzia Gwiazda pewnie wiedział, na co Cykuta miała ochotę w kwestii tych larw. Rzuciła jedną z nich o ziemię. - ... a jeśli skrzywdzę inne kocięta? Jeśli nie będę- nie będę w stanie się opanować i zrobię któremuś krzywdę? Bo- n-na wojownika to... na pewno się n-nie nadaję. Ja po prostu- chcę móc coś zrobić dla Klanu Rzeki, ale nie wiem, czy jestem w stanie robić COKOLWIEK!

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#75
Czuł ogromną niemoc stając pysk w pysk z zapłakanym obliczem Cykuty. Sfrustrowanej, nieszczęśliwej Cykuty, która miała tak wiele pytań, wątpliwości, lęków, na które on mógł spojrzeć, ale nie potrafił ich rozgonić. Prawda była taka, że nie miał pojęcia, co przyszłość dla niej szykowała. Nie znał idealnego zajęcia, takiego, z którym czułaby się na miejscu. Miała wiele czasu, aby to rozgryźć, tyle że co z tego, skoro zadręczała się tym teraz?
— Widziałem, jak pokonujesz swoje lęki — powiedział po krótkiej chwili ciszy spędzonej na kontemplacji jej legowiska. — Od samego początku nie chciałaś trenować, prawda? Ale trenowałaś. Bałaś się wyjść z Chruśniaka, a osobiście widziałem, jak przechodzisz całą długość naszych granic... i więcej. Nie byłaś przekonana do przechodzenia przez Bobrową Tamę, a już przy drugiej okazji przełamałaś lęk. — Z siadu przeszedł do pozycji leżącej, przednie łapy ukrył w gęstej kryzie. Spod zmrużonych powiek spoglądał na nią czule. — Jesteś odważniejsza, niż ci się wydaje. I możesz zrobić więcej, niż na ten moment wydaje ci się realne. Może jeszcze nie teraz, ale przecież masz czas, nikt cię nie popędza. Daj szansę patrolom, możemy udać się na kilka wspólnie; kiedy będzie widnieć albo słońce zacznie chylić się ku zachodowi, tak by było jak najspokojniej. Spędziłaś trochę czasu w lecznicy, jak tam było? Chyba nawet ciszej niż w Chruśniaku? A nuż medykom przyda się pomoc przy pomniejszych rzeczach... Albo, jeśli kocięta są dla ciebie zbyt żywiołowe, to co powiesz na dotrzymanie towarzystwa starszyźnie? Starsi często nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, czują się bezużyteczni, jednak wiedzą, że gdyby nadal wykonywali swoje obowiązki, mogliby dołożyć Klanowi zmartwień. Medycy dbają o ich zdrowie, wiadomo, aczkolwiek w natłoku codziennych zajęć, ich potrzeby, hm... emocjonalne, bywają spychane na boczny tor. To też brzmi strasznie?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości