Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Strasznie... dziwne. Może faktycznie Wydmowy Wiatr źle zrozumiała zesłaną jej przez Gwiezdny Klan wizję, tylko czy wtedy Łabędzia Gwiazda zostałby mianowany na przywódcę? Może byłoby to z lekka niezręczne i kłopotliwe, ale teoretycznie Gwiezdni mogliby wyjaśnić mu całe zajście i odesłać z powrotem do obozu. W innym przypadku po co właściwie była ta zasada, jeżeli wcale nie trzeba było się jej trzymać? Czy z każdą z nich tak było? A jeżeli nie z każdą... które z nich były absolutne, a które dopuszczały wyjątkowe odstępstwa? Miał już trochę księżyców na karku, więc był świadom, że świat wcale nie był czarno-biały jak Sroczy Ogon, ale nie spodziewał się, że aż tyle pytań zrodzi się z okazji omawiania Kodeksu Wojownika. Nagietkowa Łapa westchnął, kładąc po sobie uszy. Przynajmniej jedna rzecz wydawała się być względnie jasna – faktycznie, po co w ogóle zostawać zastępcą, jeżeli nie chce się zostać przywódcą. – Byłeś obecny na jakimś zgromadzeniu? – spytał, wbijając wzrok w Szafirkowy Pyłek. Był niezwykle ciekaw, o czym rozmawiają zgromadzone koty – czy przywódcy mają przygotowane tematy do poruszenia, skoro to z ich woli są zwoływane? Liczył, że w przyszłości może sam się przekona – na razie jednak musiał pocieszyć się odpowiedzią mistrza.
I faktycznie, po raz kolejny Nagietek miał zamiar dopytać. Szafirkowy Pyłek nie miał z nim łatwo, ale przynajmniej... nie mógł narzekać na nudę? – Rozumiem, że kocięta są najbardziej bezbronne, ale... dlaczego to nie tyczy się każdego kota, niezależnie od wieku? Jeżeli widzimy kogokolwiek walczącego o życie albo zwijającego się w bólu... Trudno mi wyobrazić sobie, żeby zostawienie go na pastwę losu było godne wojownika.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Nie byłem. W czasie pierwszego byłem kociakiem. Dwuksiężycowym? Coś koło tego. W czasie drugiego strzegłem obozu. Poza tym. Nie przepadam za tłumami. Za dużo, za głośno, głowa zaczyna boleć. – mruknął nie do końca zadowolony ze swojej odpowiedzi, ale takie były fakty. Głowa próbowała go czasem zabić, gdy zjawiał się na głośniejszych ceremoniach, co dopiero by się działo na zgromadzeniu pełnym podekscytowanych kotów z czterech Klanów? – Ale. Pierwiosnkowy Przesmyk był. Mój terminator. Na pewno chętnie opowie jak było. – przynajmniej tyle mógł zrobić. Wskazać konkretnego kota, o którym wiedział, że nie będzie miał problemu z opowiedzeniem o swoich przeżyciach.
– Nie jest godne wojownika. Nie należy nikogo zostawiać jeśli jesteśmy w stanie pomóc. Ale. Nie ma obowiązku pomocy. Jeśli ryzyko jest za duże. Kodeks nakazuje ryzykować tylko dla swojego Klanu. Reszta to twój wybór. Kocięta są wyjątkiem, bo same się nie obronią. Nie ma szans. Dlatego zawsze trzeba ich chronić. Bez wyjątku. Poza tym. Każde kocię poza obozem jest w niebezpieczeństwie. Nawet jeśli nic się nie dzieje w tym momencie. – wyjaśnił, chociaż faktycznie może to źle, że Kodeks nie wspominał o pomocy innym. Potrząsnął łbem. Nieważne, przecież i tak nie zmieni zasad stworzonych przez Gwiezdnych.
Zatrzymał się blisko drzew, których korzenie zanurzały się w rzece i tworzyły idealne miejsce do łowienia rybek.
– Łowiłeś kiedyś? Ze mną nie, ale może z kimś? Albo coś słyszałeś?
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Może i Szafirkowy Pyłek nie do końca był zadowolony ze swojej odpowiedzi, ale Nagietek tylko przytaknął ze zrozumieniem. Pamiętał, że pierwsze ich spotkanie opóźniło się właśnie z powodu dokuczliwego bólu głowy. Gdyby sam doświadczał podobnych nieprzyjemności, pewnie też unikałby głośnych spędów. Myślał jednak, że na tym wojownik skończy swoją wypowiedź – zaraz jednak zasugerował mu podpytanie Pierwiosnkowego Przesmyku, który uczestniczył w zgromadzeniu. Przyspieszył, by zrównać krok z Szafirkowym Pyłkiem, licząc, że tyle wystarczy, żeby ten na niego spojrzał. – Dzięki! – I uśmiechnął się z wdzięcznością.
Wyjaśnienie mistrza miało sens, ale... No właśnie. Ale. Jak wspólnie stwierdzili – zachowanie takie nie było godne wojownika, a jednak Gwiezdni nie sformułowali na ten temat żadnej zasady. Może mieli swój powód? Jakikolwiek by on nie był, na całe szczęście nie stworzyli również żadnej, która zakazywałaby międzyklanowej pomocy. W myślach przyrzekł sobie, że nie odmówi udzielenia pomocy żadnemu kotu w potrzebie. Jak medyk.
Wreszcie dotarli do rzeki. – Nie, nigdy – wyznał, ostrożnie zbliżając się do drzew. Wreszcie stanął i odwrócił pysk w kierunku Szafirkowego Pyłka. – Wiem, że trzeba zachować bezruch, żeby nie spłoszyć żadnej ryby. I... to chyba tyle.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– I nie rzucać cienia na wodę. W miarę możliwości. – uzupełnił. – To dwie podstawowe zasady. Jak przenoszenie ciężaru na tylne łapy przy większości piszczek. Są dwie metody wabienia ryb do powierzchni. Albo zanurzasz ogon, albo łapę. Zaciekawione podpływają. Do niej. Jeśli nawet nie drgniesz to podpłyną na tyle blisko by dało się szybkim ruchem łapy złapać. Na pazury i wyciągnąć z wody. By chwycić w zęby. Jak duża ryba to dobrze użyć drugiej łapy. Do pomocy. Przytrzymania. Bo duże i śliskie to łatwo by uciekły znowu do wody. Ale trzeba uważać. Łatwo stracić równowagę i wpaść do wody. Jak łowi się za dużą rybę. – wytłumaczył i bez słowa pokierował ich na korzenie. Przeskakiwał z jednego na drugi aż znalazł zatysfakcjonujący i wtedy odwrócił się do terminatora. – Znajdź taki wygodny i stabilny. Poza tym na ryby najlepiej polować o świcie lub zmierzchu. Ale teraz też coś damy radę na pewno. To raczej wszystko z teorii. Masz pytania czy zaczynamy?
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Musiał zachować bezruch i nie rzucać cienia na wodę, ale przede wszystkim być szczególnie uważnym, bo brak ostrożności mógł poskutkować utratą równowagi i wpadnięciem do wody... Łowienie ryb już brzmiało jak niezłe wyzwanie, ale przecież właśnie na to liczył, gdy je zaproponował!
Obserwował poczynania Szafirkowego Pyłku, nim samemu podszedł do najbliższego korzenia. Dokładnie się mu przyjrzał i wpierw wybadał łapą, czy jest stabilny, żeby wreszcie na niego wskoczyć. Przy kolejnych czuł się już pewniej, przeskakując tak długo, aż znalazł odpowiednio wygodny i solidny. Po raz ostatni spojrzał na mistrza. – Myślę, że możemy zaczynać – powiedział, nim utkwił wzrok w tafli. Zdecydowanym ruchem umieścił łapę w wodzie, czując, że można nią znacznie szybciej zareagować w przypadku zbliżającej się ryby – podobnych plusów za wykorzystaniem ogona nie znalazł. I znieruchomiał, wypatrując chociaż najmniejszego ruchu, który sugerowałby nadpływającą piszczkę.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Zanurzona w wodzie łapa nie zdążyła jeszcze odmarznąć terminatorowi nim w mętnej toni błysnęły rybie łuski. Średniej wielkości płotka zainteresowała się nietypowym kształtem w zasięgu wzroku i pływała nieopodal. Wyraźnie ciekawość ciągnęła ją w stronę łapy, ale była ostrożna i wcale się nie śpieszyła.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Kiedy zaproponował łowienie ryb jakoś nie pomyślał o tym, że był środek zimy. Co za paskudnie zimna woda!!! Może i dodawało to wartości temu całemu wyzwaniu, ale po kilku uderzeniach serca już zaczął żałować, że się go podjął. Mogli właśnie buszować między trawami, tropić jakąś mysz czy inną piszczkę... I kiedy tak się rozmarzył, kątem oka wreszcie wyłapał ruch. Ryba! Tylko nagietkowy ogon drgnął z podekscytowania – łapę uparcie trzymał pod taflą w bezruchu. Och, byle tylko się pospieszyła i zbliżyła, nim zaczną odpadać mu opuszki palców...
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ryba była już tak blisko, jeszcze z jedno czy dwa drobne okrążenia i skubnęłaby zanurzone paluszki, ale niestety w pewnym momencie znalazła się w cieniu, który kocur rzucał i pomknęła spłoszona w stronę dna.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nagietek był tak skupiony na tym, żeby nie poruszyć powoli zamarzającą łapą, że nawet nie zwrócił uwagi na to, kiedy zaczął rzucać cień. – Co za rozlazły ślimak – wymruczał gniewnie, nim gwałtownie wycofał łapę z lodowatej wody. Chociaż zauważył, że znacznie łatwiej wytrzymać nieprzyjemności, gdy trochę się poprzeklina, to jednak nie zamierzał badać granic swojej wytrzymałości przy użyciu drugiej łapy – pora skorzystać ze swojego długiego futra! Ostrożnie się odwrócił, planując powtórzyć połów w odrobinę zmienionej lokalizacji i zanurzył czubek ogona w wodzie. Ponownie zastygł w miejscu i tym razem, nie odczuwając przeszywającego całe ciało chłodu, zwrócił uwagę także i na to, by przypadkiem nie rzucić cienia, który spłoszyłby rybkę.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ogon całkiem prędko wzbudził zainteresowanie piskorza. Ryba o wydłużonym ciele zbliżała się do dryfujących kłaczków szybciej niż jej poprzedniczka, więc wcale nie trzeba było długo czekać nim skubnęła za sam koniuszek kity i, ku własnemu rozczarowaniu, odkryła, że nic jadalnego nie znalazła.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Początkowo sceptyczny Nagietek był coraz bardziej przekonany do wykorzystywania ogona za przynętę – tym bardziej, gdy znacznie szybciej przykuł nim uwagę jakiejś ryby! Uważnie obserwowany piskorz wreszcie chwycił za sam koniuszek kity, czym wywołał natychmiastową reakcję – kocur zaparł się tylnymi łapami w ramach asekuracji, a przednie szybko zanurzył w wodzie, na wysunięte pazury starając się nabić ofiarę. Po zetknięciu z łuskami, chciał równie szybko wytarmosić rybę na powierzchnię.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Piskorz nieco za późno zorientował się, że wpadł prosto w zasadzkę. Próbował jeszcze wyślizgnąć się z tej niefortunnej sytuacji, ale zaraz został z dwóch stron unieruchomiony pazurami i wynurzony z bezpiecznej rzeki. I na tym etapie zabicie go nie sprawiało już większych problemów.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Idąc za ciosem, Nagietek szybko pozbawił życia wyłowioną rybę. Przyglądając się wąsikom zdobiącym jej otwór gębowy, cicho podziękował Gwiezdnemu Klanu za jej życie, a potem podniósł głowę, wzrok wbijając w Szafirkowego Pyłka. Chociaż był pewien, że mistrz uważnie śledził jego wzloty i upadki, więc trudno, by umknęło mu coś takiego, jak wyłowienie piskorza z rzeki, to i tak wesoło wypalił: – Udało mi się!
Pochwycił rybkę w pysk i ostrożnie powędrował na brzeg, obawiając się, że jeszcze przypadkiem ześlizgnie się z korzenia i wpadnie z powrotem do wody; co prawda wyłowienie jej byłoby znacznie prostsze niż za pierwszym razem, ale po co dodawać sobie roboty i znowu moczyć łapy, jak można bezpiecznie odłożyć ją przy brzegu! Umieszczając ją przed sobą, znowu wrócił wzrokiem do mistrza. – I co teraz? Mam złowić jeszcze jedną? Czy już wracamy? – Był zdecydowanie otwarty na propozycje. Z jednej strony miał ochotę jeszcze trochę połowić, przy powodzeniu mógłby wtedy pochwalić się aż dwoma rybkami na swoim koncie! Ale też z drugiej bańki – było mu trochę nieprzyjemnie w łapę i ogon, a świat na łowieniu ryb się przecież nie kończył. To co, Szafirkowy Pyłku? Łowimy czy wracamy?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Trzeba przyznać, że tym razem Szafirek śledził poczynania swojego terminatora jedynie połowicznie. W przeciwieństwie do polowań na piszczki lądowe, podczas łowienia siedziało się w jednym miejscu i nie było szans, że Nagietek zniknie mu zaraz za krzaczyskiem, za którym będzie czaił się akurat wygłodniały kundel. Nie musiał więc obserwować każdego jego kroku, a że Pora Nagich Drzew raczej nie rozpieszczała, to skorzystał z okazji by i samemu spróbować coś złowić. Ciężko jednak było przegapić nagłą walkę jaką było wyciąganie śliskiej ryby ponad powierzchnię wody.
– Widziałem, gratulacje. – jak zwykle, po szafirkowemu, zbyt wylewny to nie był, ale nie znaczyło to przecież że nie cieszył go sukces terminatora. Chwycił swojego ciernika, który leżał koło niego na korzeniu i dołączył do reszty towarzystwa na brzegu. Położył swoją drobną rybkę przed łapami i przyjrzał się piskorzowi. – Ładny okaz. – pochwalił, nim przeniósł spojrzenie na Nagietka. – Jak wolisz. Możemy dalej łowić. Jak ci zimno to możemy skończyć na dziś. Pójść na ryby znowu jak będzie cieplej. Może już po twoim mianowaniu. – pozostawiał decyzję swojemu podopiecznemu. Przez podstawy wędkowania przebrnęli dzisiaj, ale nie było co ryzykować zdrowia nadmiernie. Równie dobrze mogli wybrać się znowu na ryby dopiero po mianowaniu kocurka, gdy pogoda będzie sprzyjać. Bo Szafirek był prawie pewny, że uda im się skończyć trening przed Porą Nowych Liści. Jeśli tylko nic niespodziewanego nie wydarzy się po drodze to dałby sobie łapę odgryźć, że tak właśnie będzie.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
– No pewnie, że ładny! – Nagietek uśmiechnął się jeszcze szerzej, wracając wzrokiem do leżącego przed nim piskorza. Skoro także według Szafirkowego Pyłka złowiona przez niego ryba była ładnym okazem, to już wiedział, co z nią zrobi – zaniesie do Królikarni! Na pewno Gwiazdnica doceni świeży, wywalczony w pocie czoła posiłek, a jak nie będzie głodna, to na pewno skorzystają jakieś zasmarkane koty przebywające akurat w lecznicy.
Decyzja była trudna do podjęcia, ale w końcu się zdecydował – głównie za sprawą obietnicy, że wrócą, jak się ociepli. Może już po jego mianowaniu! Nagietek był niesamowicie szczęśliwy, że Szafirkowy Pyłek zaledwie po dzisiejszym spotkaniu zakładał, że mogą skończyć jeszcze przed Porą Nowych Liści. – Biorę cię za słowo! – wymruczał, gotów wracać do obozu. W drodze powrotnej niesamowicie żałował, że musieli nieść te ryby, bo chętnie porozmawiałby o tym czy owym. Na przykład... jakie imię by mu pasowało? Jako pierwsze przyszło mu na myśl Nagietkowy Listek, ale wydawało się trochę nudnawe. Więc może Nagietkowy Pyłek? Albo Nagietkowa... Woda? Kiedy dotarli do obozu, wydawał się trochę bardziej spięty i przygaszony, ale pożegnał się tylko z mistrzem i ruszył w swoją stronę.
zt <3
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]