Los odrobinkę sobie z kotki zakpił i nie posłał w jej stronę ryby zbyt prędko, pozwalając łaciatej poprzebywać dłużej w towarzystwie niepewności. Jednak wytrwałość chyba wreszcie popłaciła — Rzeczniaczka w pewnym momencie mogła zobaczyć niewyraźną, ciemną plamę poruszającą się pod powierzchnią oraz, co ważniejsze, zbliżającą się ku zanurzonej w wodzie łapie. Rybie daleko było do przysłowiowej ćmy lecącej do ognia; dało się zauważyć wahanie, a kiedy już przeszła do próbnej degustacji swojego znaleziska, robiła to w bardzo konkretnym rytmie, skubiąc i szybciutko odpływając, lecz nie dalej niż na kocięcy krok. Ewidentnie futrzasta przekąska przypadła jej do gustu, więc Posiniaczona Łapa zyskała pole do działania.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Czy to było już naprawdę to? Czy może jedynie zaczynało się jej wydawać, że coś czuje? A może, nawet jeśli coś ja dotknęło, nie była to ryba? W końcu poza nimi coś innego również prawdopodobnie mogło się kryć pod powierzchnią rzeki. Bliższe przyjrzenie się było niemożliwe, bo wymagałoby po pierwsze ruszenia się, a po drugie rzucenie swojego cienia na taflę wody, czego zrobić nie mogła.
Dlatego pozostawało jej jedynie spróbować schwycić cokolwiek znalazło się przy jej łapie, a wtedy, jeśli się jej powiedzie, dowiedzieć się już z całkowitą pewnością co to było. Tylko jak by się do tego zabrać? Oczywiście, najprościej w tym celu było wykorzystać kończynę i tak znajdującą się tuż obok. Spróbować szybko wysunąć pazury, postarać się zagarnąć (prawdopodobnie) rybę i wyrzucić ją na brzeg, tak jak przed chwilą mówił Łabędzia Gwiazda. Jeśli to się udało, a zdobycz znalazła się na ziemi, kolejnym krokiem było przytrzaśnięcie jej łapami, żeby nie zdołała już nigdzie uciec. Lub przynajmniej to planowała zrobić, bo czy w rzeczywistości wszystko mogło pójść tak prosto?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Owszem, o dziwo mogło. I poszło — Posiniaczona Łapa najpierw bezbłędnie wczepiła się pazurami w rybę, później bez większych trudności (ledwie przez moment odnosząc wrażenie, że piszczka lada moment wyślizgnie jej się z łap, ale nic bardziej mylnego) wyrzuciła ją na brzeg, a tam w zasadzie czekała już ją gwarancja sukcesu, bowiem, jak teraz już mogła ocenić z całą stanowczością, niewielki karaś nie miał żadnych szans na ucieczkę.
— Bardzo dobrze! — pochwalił entuzjastycznie dotąd siedzący jak trusia Łabędź, który rzecz jasna z uwagą przyglądał się zmaganiom siostrzenicy. I był z niej niesamowicie dumny. Pierwsza próba i od razu sukces, to nie jest nic takiego. — Wykazałaś się świetnym refleksem! To co, może uda ci się złapać jeszcze ze dwie sztuki? Poćwiczysz trochę, a i będzie co dołożyć na stos.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Może to nie było aż takie trudne? Albo to akurat ta konkretna ryba nie była jakaś szczególnie dobra w unikaniu złowienia (chociaż czy wtedy ktoś nie zrobiłby tego przed nią?). Przez moment zastygła, wpatrując się w swoją zdobycz, jakby nie wierząc, że naprawdę dokonała tego całkiem sama, po czym uśmiechnęła się lekko do Łabędziej Gwiazdy. Skoro teraz jej wyszło to tak, nie było żadnych przeciwwskazań do spróbowania ponownie. Pokiwała więc głową na jego polecenie i wróciła do punktu wyjścia.
Znów musiała ustawić się przy wodzie w taki sposób, by nie rzucać na jej powierzchnię cienia. Następnie zanurzyć w niej ponownie swoją łapę, co było ostatnim ruchem przed zupełnym zatrzymaniem się w jednej pozycji, żeby niczym nie spłoszyć mogących pływać w pobliżu ryb. Jeśli to wszystko zostało już przygotowane, po raz kolejny nastąpił etap czekania. Z tą różnicą, że tym razem mogła być nieco bardziej pewna siebie, wiedząc, że skoro poprzednim razem zadziałało, to teraz również były na to szanse.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Złapanie pierwszej zdobyczy nie odbyło się bez zapłacenia ceny, jaką było spłoszenie kręcących się w pobliżu ryb, gdy głośny plusk autorstwa łowczyni i jej ofiary zakłócił wody tego spokojnego fragmentu rzeki. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że przez pewien czas kompletnie nic się nie działo, jak gdyby Posiniaczona Łapa wyłowiła ostatnią sztukę i nie mogła liczyć na nic więcej prócz okazjonalnie przepływających roślinnych śmieci.
Ale nie, aż tak źle nie było — kolejna ciemna plama wreszcie ukazała się jasnoniebieskim oczom. Większa od poprzedniej, pewniej od karasia podpłynęła do zastawionej zanęty i zabrała się do podskubywania.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Teraz podczas oczekiwania czuła się nieco spokojniej, chociaż i tak z mijającym czasem zaczynała wątpić, że coś jeszcze zdecyduje się do niej podpłynąć. Co jeśli przed chwilą wyciągnęła z rzeki już ostatnią żyjącą w niej rybę? Nie, to chyba nie było możliwe. Szczególnie, że moment pojawienia się potencjalnego celu w końcu nadszedł.
Za drugim razem chyba powinno być prościej. Przynajmniej teraz wiedziała mniej więcej czego się spodziewać… O ile to ta pierwsza ryba nie była jakimś wyjątkiem i zaraz okaże się, że wszystkie następne będą zachowywać się zupełnie inaczej. Gdy była już pewna, że coś zainteresowało się próbami zjedzenia jej, musiała działać szybko, by nie stracić okazji. Uderzyła w nią łapą, jednocześnie wysuwając już w niej pazury. Ruch miał być odpowiedni, by ryba wyleciała nad wodę w stronę brzegu, w co postarała się włożyć dużo siły, w końcu z takim większym okazem było to prawdopodobnie potrzebna. Jeśli to się udało i spadła na ziemię, również i tym razem postarała się ją przygnieść łapami i ostatecznie zatrzymać w jednym miejscu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Nie da się ukryć, Posiniaczona Łapa była Rzeczniaczką z dziada pradziada — bo jak inaczej wyjaśnić, że dopiero co na poważnie zanurzyła łapy w wodzie z myślą o połowie, a już z wprawą godną doświadczonego wojownika wyławiała ryby jedna z drugą? Wszak i za tą próbą nie zadziało się nic, co pokrzyżowałoby jej plany. Łapa się nie osunęła, kleń nie okazał się śliskim typem o silnej woli przetrwania, który zacząłby kręcić piruety w powietrzu; wszystko było w jak najlepszym porządku i po króciutkiej batalii kotka mogła pochwalić się rosnącym stosikiem dwóch rybek.
To co, wychodzi na to, że jeszcze jedna i do domu?
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Czy jednak mogła się mylić? Tak naprawdę był przeznaczony jej los najlepszej wojowniczki w klanie, która będzie w stanie złapać więcej ryb niż ktokolwiek inny? Tak długo, jak ktoś ją przy tym pilnował i nie pojawiało się w pobliżu nic niebezpiecznego, może mogło tak być. Gorzej, jeśli w planie trafiłby się jakieś nieprzewidziane zdarzenia, wtedy wszystko mogłoby się od razu posypać.
Na razie jednak nic takiego się nie działo, więc mogła upewnić się, że druga z upolowanych ryb nigdzie już nigdy się nie ruszy i przejść do poszukiwania trzeciej. Postarała się do tego powtórzyć to samo, co robiła i wcześniej - usiąść spokojnie przy brzegu, wsuwając do wody jedną z łap (którą przed tym spróbowała szybko oczyścić z rybiej krwi, która mogła się na niej znaleźć. Nie miała pojęcia, czy miało to jakikolwiek sens, ale co jeśli jej obecność zadziałałaby jako ostrzeżenie dla innych wodnych stworzeń?) i zastygając w bezruchu, po raz kolejny rozpoczynając oczekiwanie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Łowienie szło jej pięknie, aczkolwiek było to zajęcie dość czasochłonne. Zgadza się, czas, jak gdyby biorąc przykład z ryb, nieubłaganie płynął przed siebie, a pięknym świadectwem tego było przesuwające się po nieboskłonie słońce. I mimo że terminatorka nie zasiadła w miejscu skrajnie różnym od poprzedniego, tym razem jedyną ciemną plamą, jaką mogła zobaczyć na tafli rzeki, był jej własny cień.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Czy to słońce zdążyło już przesunąć się na tyle, by cienie padały inaczej niż wcześniej, czy jednak po prostu przyłożyła za małą uwagę do tego, jaką pozycję zajęła? Niezależnie od tego, uznała, że prawdopodobnie należało to zmienić, bo zdecydowanie zmniejszało to szanse na pojawienie się w pobliżu jakiejś ryby.
Dlatego przesunęła się powoli, nie chcąc nawet przy tym wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, by usiąść tak, żeby na taflę wody nie padał ani kawałek jej cienia. Poza tym nie zmieniała nic, jedna z łap wciąż pozostawała w wodzie, a całe ciało po przyjęciu odpowiedniej pozycji stało się praktycznie nieruchome, zastygnięte w oczekiwaniu na pojawienie się obok kolejnej ryby.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Zmiana pozycji pomogła i nawet, o dziwo, ryby chyba przestały przejmować się okazjonalnym chlupotaniem wody, sądząc po fakcie, że na trzecią Posiniaczona Łapa nie musiała czekać zatrważająco długo. Albo stały się nieczułe, albo trafił jej się średnio rozgarnięty osobnik, nie wiadomo. Jeśli to drugie, istniała szansa na bezproblemowe złapanie jegomościa, jednak nie uprzedzajmy faktów. Na chwilę obecną niezbyt pokaźna ryba o nieznanej tożsamości podpłynęła do zanurzonej w wodzie łapy i, dokładnie tak samo, jak jej poprzedniczki, zdecydowała się w niej zasmakować, zamiary sygnalizując nieśmiałym podskubywaniem.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Tym razem na pewno przyjęła już taką pozycję jak wcześniej, czemu nic się nie pojawiało? Czy miała już zrezygnować i powiedzieć Łabędziowi, że nawet jeśli udało jej się złowić dwie ryby, to nie osiągnie pełnego sukcesu? Zaczynała się nad tym coraz poważniej zastanawiać, gdy w końcu poczuła po raz kolejny, że jakaś ryba musiała się skusić na jej łapę. A może tylko jej się wydawało, bo na tyle mocno chciała, by się to wydarzyło?
Nawet jeśli, to i tak należało spróbować powtórzyć wszystkie poprzednie ruchy, żeby chociaż wykorzystać szansę na powodzenie, jeśli taka naprawdę istniała. Gdy upewniła się, że coś w rzeczywistości się przy niej znalazło, jak najszybszym ruchem łapy spróbowała wyciągnąć pazury i wyrzucić rybę nad powierzchnię, odpowiednio, by skończyła na brzegu. Jeśli to udało się tak, jak tego chciała, tam przeszła do etapu ostatecznego zatrzymania zdobyczy przed powrotem do wody.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Wszelkie wątpliwości okazały się zbyteczne, ponieważ trzecie podejście nie odbiegało w profesjonalizmie od dwóch poprzednich. Co prawda niewielki ciernik nadrabiał rozmiary zwinnością i o mały włos a wywinąłby się terminatorce z łap, ale koniec końców nie udało mu się ocalić życia... ani nawet znacząco go przedłużyć.
Tym samym Posiniaczona Łapa z wyróżnieniem zakończyła swoje dzisiejsze zadanie. Łabędź uniósł się z siadu i przyszedł do niej oraz stosiku trzech ryb. Mordka promieniała mu od szerokiego uśmiechu, w oczach był błysk — nie musiał udawać radości, szczerze i przeogromnie cieszył się z wyników siostrzenicy.
— Gratuluję, doskonale się spisałaś! — powiedział ciepło, a ogonem smyrnął ją po grzbiecie. — W takim tempie lada dzień będziesz gotowa zostać wojowniczką... Przysiągłbym, że ledwie co zaczęliśmy trening, a tu proszę. Jak ci się podobało łowienie, mam nadzieję, że nie oderwałem cię od niego zbyt prędko? Wydawałaś się być w swoim żywiole.
Aktualnie niewielka kuleczka, puchatego, a w przyszłości długiego futerka. I mimo, że na pewno jeszcze urośnie, nie zapowiada się na to, by Siniak miała kiedykolwiek należeć do zbyt dużych kotów, prawdopodobnie osiągnie rozmiary mniej więcej takie jak jej mama, Ciemna Mordka. Zdecydowanie przeważającym na niej kolorem jest biel, jednak w niektórych miejscach widoczne są też ciemniejsze fragmenty. Po pierwsze, na głowie, dość podobne do siebie dwie czarne łaty po przyśrodkowej stronie oczu i małe pasmo takich samych włosów między nimi. Trochę niżej, wokół pyszczka również znajduje się kilka niewielkich, nieregularnych plamek w takiej samej barwie, jedna z nich zachodzi również na nos, dzięki czemu i on jest w dużej części ciemny. Następne tego typu elementy umieszczone są przy lewym uchu, bardziej otaczając je, niż wchodząc na jego powierzchnię. Idąc dalej, można dostrzec jeden przypadkowy ciemniejszy fragment (chociaż ten nie jest już czarny, a co najwyżej brązowy). Kolejny przystanek na trasie zwiedzania wybarwionych części futra Siniak obejmuje praktycznie cały ogon. Na koniec zostają jeszcze łapy, gdzie na każdej z nich widać przynajmniej trochę czarnych włosów, w większości znajdujących się po wewnętrznych stronach nóg. Jeśli to wszystko zostało już omówione, należy wspomnieć jeszcze o ostatnim elemencie – oczach Siniak, dużych i okrągłych, które o wybarwieniu się przyjmą jasnoniebieski kolor.
Jak na razie większość czasu spędza wtulona w futra rodziców, bo to jedyne miejsce, gdzie czuje się w pełni bezpiecznie. Poza tym, reszta świata wydaje się Siniak być przerażająca, a całkiem bogata wyobraźnia podpowiada jej wizje kolejnych niebezpieczeństw, które mogą ją tam spotkać. Dlatego też przez większość czasu jest kociakiem przestraszonym i zmartwionym (zarówno o siebie, jak i o całą swoją rodzinę, którą bardzo kocha i o którą stara się troszczyć). Nie należy do kotów odważnych, śmiałych czy lekkomyślnych, ale podziwia je, uznając, że prawdopodobnie byłoby dla niej lepiej, gdyby była w stanie zachowywać się tak jak one. Nie ma ambicji na zostanie wielką wojowniczką czy objęcie ważnej funkcji w klanie, bo i tak nie wierzy, że mogłaby się do tego w jakimkolwiek stopniu nadawać. Jednak mimo dość negatywnego nastawienia, pozostaje dla wszystkich w swoim otoczeniu bardzo miła, stara się im pomóc, jak tylko jest w stanie (częściowo również dlatego, że ma problemy z odmawianiem innym).
Niby zaczynała sobie zdawać sprawę z tego, że mieli za sobą coraz więcej przerobionego materiału, jednak usłyszenie tego od samego mistrza, było czymś zupełnie innym. Czymś, co wywołało od razu chęć zaprzeczenia i stwierdzenia, że to na pewno jakaś pomyłka, nie była nawet blisko zostania wojowniczką. Jednak podważenie na głos kompetencji Łabędziej Gwiazdy, nie tylko doświadczonego wojownika, ale i ich przywódcy w tej kwestii było czymś, co równie szybko uznała za niedopuszczalne. - Dziękuję. Było na pewno lepiej niż się spodziewałam. - stwierdziła więc tylko, całkiem bezpiecznie, co najwyżej zastanawiając się jak mogłaby sformułować inne rzeczy, które miała do powiedzenia. - Chciałam tylko jeszcze o coś zapytać... - o które z pytań chodziło? W jej głowie pojawiały się przynajmniej trzy - Widziałeś gdzieś ostatnio Szczerbatą Łapę? - Na razie jednak padło jedno, to, które najmniej dotyczyło jej samej. Brata nigdzie ostatnio nie dało się znaleźć i z tego, co zdążyła się już dowiedzieć, nie był to wyłącznie jej problem. Ale jeśli ktoś miał wiedzieć, co się działo z kotami w klanie, to chyba był to przywódca? Nic nie mogłoby umknąć jego uwadze, może miał odpowiedź, inną niż ta, która z czasem wydawała się coraz bardziej oczywista.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Forest walls and starry ceilings
Barren curtains that you're weaving
Like the stories that you keep inside your head
She can't keep them all safe They will die and be afraid Mother, tell me so I say
Bywały takie chwile, w których Siniak przypominała mu nie tylko swoją matkę, Ciemną Mordkę, lecz także jego samego. Jednak przesiąknięte rozrzewnieniem myśli nie zagrzały miejsca w jego głowie na zbyt długo, a pysk Łabędzia przybrał smutniejszego wyrazu na wspomnienie Szczerbatka. Och, czyli siostrzenica nie wiedziała... i właśnie miała usłyszeć złe wiadomości od niego. Nie żeby nie był przyzwyczajony do przekazywania najgorszych wieści, ale to coś, co nigdy nie staje się przyjemne. Ani coś, do czego szczerze da się przyzwyczaić.
Westchnął.
— Przykro mi, robaczku, niestety nie — odpowiedział przepraszająco. — Opuścił Obóz po ceremonii — na której go zdegradowałem — kociąt Śnieżnego Płatka i ślad po nim zaginął. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek go później widział... Nikt mi nic nie zgłaszał. Obawiam się, że mógł opuścić Klan.
Albo wybiegł w zburzeniu i po ostudzeniu emocji wróciłby do domu, gdyby coś się nie wydarzyło. Łabędź pocieszał się myślą, że w takim przypadku raczej mieliby jakiś trop. Skoro nie mieli nic... Istniały spore szanse, że Szczerbatek był bezpieczny. Cóż, przynajmniej przez pewien czas.