Niewielka, śliczna kotka z masą krągłości. Pokryta błyszczącym, długim, niebieskim klasyczno pręgowany futrem. O ogromnych zielonych oczach i wywyniętych do tyłu uszach.
Kacze Piórko jest małą, pewną siebie nieuleczalną romantyczką. Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Często bywa zbyt beztroska i naiwna, wierząc w dobro świata. Jest bardzo wrażliwa i empatyczna. Niezbyt bystra. Urodzona optymistka, zawsze potrafi odnaleźć dobre strony świata. Daleko jej do nieśmiałej i cichej, lubi gadać, plotkować i ma przy tym ogromne zapasy pewności siebie. Troszczy się o swoją rodzinę i jest ona w jej życiu naprawdę ważna.
Kaczuszka jak zwykle obudziła się wcześnie rano jeszcze przed świtem. Lubiła wcześnie chodzić spać i wcześnie wstawać, więc dla niej to żaden problem. Sen jest dobry dla urody, więc czemu go sobie odmawiać. Poprawiła futerko, które potargało się podczas spania. Nie mogła wyglądać gorzej niż przepięknie. Chociaż ona zawsze wyglądała pięknie, chociaż czy przepięknie to nie sądziła. Nawet Orion nie mógł wyglądać jak książę podczas snu, a ten to miał dopiero urok. Gdyby tylko poznała jego sekret na to lśniące futerko. Kurczaczki.
Wzięła jeszcze parę kwiatków z swojej kolekcji i wplatała je w swoje futerko by dostosować się do urodowych standardów Śniącej Łapy. Ta to miała styl i szyk. Znała się na pięknie, dobrze że była jej terminatorką. Zabrała lawendę, bo ładnie wpasowywała się w niebieskie futerko, do tego parę niezapominajek i gotowe. No i dalej było bardzo wcześnie, więc o ile Śniąca Łapka nie była z porannych ptaszków, to Kaczuszka ją obudzi i zaczną trochę wcześniej.
Księżyce: 106
Płeć: transpłciowa kotka
Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda
Ojciec: co
Partner: ;)
Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Księżyce: 106
Płeć: transpłciowa kotka
Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda
Ojciec: co
Partner: ;)
Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Wysoka, szczupła, długowłosa, klasycznie pręgowana ruda kotka z białymi znaczeniami. Prawe oko jest niebieskie, zaś lewe jest pomarańczowe. Blizna po oderwanym płacie skóry na grzbiecie i ślad po lisich zębach na tylnej prawej łapie
fajny
zawilcowy gaj, gwiezdna łapa [KRz], omen [NŚ]
Kacze Piórko nie musiała czekać bardzo długo na Śniącą Łapę, która nie miała zbytniego problemu z obudzeniem się z rana. Córa Rzeżuchy obudziła się całkiem wcześnie, zanim jednak ruszyła na trening, wplotła kilka wiosennych kwitów w swoje gęste i długie futro. Dopiero gdy skończyła, wyszła z legowiska terminatorów na swój pierwszy dzień treningu z nową mistrzynią.
- Dzień dobry Kacze Piórko - przywitała się wojowniczką, jej pysk zdobił delikatny, ale ciepły uśmiech. I choć nie będzie to to samo, czym mógłby być trening z ciotką, tak Śnienie sądziła, że raczej wciąż będzie to całkiem przyjemny trening - Co takiego będziemy dzisiaj przerabiać?
Niewielka, śliczna kotka z masą krągłości. Pokryta błyszczącym, długim, niebieskim klasyczno pręgowany futrem. O ogromnych zielonych oczach i wywyniętych do tyłu uszach.
Kacze Piórko jest małą, pewną siebie nieuleczalną romantyczką. Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Często bywa zbyt beztroska i naiwna, wierząc w dobro świata. Jest bardzo wrażliwa i empatyczna. Niezbyt bystra. Urodzona optymistka, zawsze potrafi odnaleźć dobre strony świata. Daleko jej do nieśmiałej i cichej, lubi gadać, plotkować i ma przy tym ogromne zapasy pewności siebie. Troszczy się o swoją rodzinę i jest ona w jej życiu naprawdę ważna.
Czyli nie tylko ona lubiła wczesne pobudki. Odwzajemniła uśmiech, tylko że jej był szerszy i weselszy. Wypiela też dumnie pierś pokazując kwiatki w futerku, mając nadzieje że Śnienie to zauważy. Czy to nie przesłodkie że mają pasujące futerka? Dwie śliczne damy, bo obie są kotkami, nie pomyliło jej się?
- Hej Śniąca Łapo, śliczne kwiatki słoneczko! czy to szafiłek? - przywitała się, bardzo szybko zbaczając z tematu treningu, alę Śniątko szybko sprowadził ją na ziemie... Sprowadziła... Sporwadziło? Nie ważne, wracając. Nie myślała o tym za bardzo wcześniej, ale mogli zacząć od czegoś prostego? Tak żeby było łatwiej wrócić do treningu - A czego zdąszylaś się nauczyć od Nietopeszego Nieba? Co powiesz na eee kodeks. Tylko pałe płostych punktów?
Księżyce: 106
Płeć: transpłciowa kotka
Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda
Ojciec: co
Partner: ;)
Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Księżyce: 106
Płeć: transpłciowa kotka
Matka: Rzeżuchowy Kiełek & Deszczowa Pogoda
Ojciec: co
Partner: ;)
Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry na grzbiecie, blizna na tylnej prawej łapie po ugryzieniu przez młodego lisa
Wysoka, szczupła, długowłosa, klasycznie pręgowana ruda kotka z białymi znaczeniami. Prawe oko jest niebieskie, zaś lewe jest pomarańczowe. Blizna po oderwanym płacie skóry na grzbiecie i ślad po lisich zębach na tylnej prawej łapie
fajny
zawilcowy gaj, gwiezdna łapa [KRz], omen [NŚ]
Śnienie nie spodziewała się raczej miłego komplementu na początek dnia, więc nic dziwnego, że na jej pyszczek ponownie wkradł się uśmiech gdy go usłyszała - Oh, dziękuję bardzo! Tak szafirek, do tego rzeżucha, fiołek... Ale ty również wybrałaś śliczne kwiaty. Lawenda i niezapominajki, prawda? Bardzo ci pasują - odpowiedziała na komplement komplementem. Zupełnie jej nie przeszkadzał fakt, że na moment odbiegły od tematu samego treningu. Ba! Nawet jej się to podobało, bo trening z kimś zupełnie dla niej nowym wydawał się całkiem dobrą okazją, na poznanie tak przy okazji kota który ją uczy.
- Cóż, nie zdążyłyśmy przerobić wiele na naszym treningu... - głównie z jej winy, jeśli jej winą można było nazwać mocne przeżycie zaginięć jej obu matek... Co w sumie gdy ubierze się tak w słowa, to nie brzmiało aż tak bardzo, jak jej wina, a wina tego, jak po prostu potoczył się los... Ale wracając - Ale zaczęcie od kodeksu brzmi dobrze. Nie przerabiałyśmy go z ciocią z tego co pamiętam
Niewielka, śliczna kotka z masą krągłości. Pokryta błyszczącym, długim, niebieskim klasyczno pręgowany futrem. O ogromnych zielonych oczach i wywyniętych do tyłu uszach.
Kacze Piórko jest małą, pewną siebie nieuleczalną romantyczką. Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Często bywa zbyt beztroska i naiwna, wierząc w dobro świata. Jest bardzo wrażliwa i empatyczna. Niezbyt bystra. Urodzona optymistka, zawsze potrafi odnaleźć dobre strony świata. Daleko jej do nieśmiałej i cichej, lubi gadać, plotkować i ma przy tym ogromne zapasy pewności siebie. Troszczy się o swoją rodzinę i jest ona w jej życiu naprawdę ważna.
No i to jest dobry początek dnia. Wymiana uprzejmości i miła atmosfera. Jeżeli tak będą wyglądać wszystkie ich treningi, to, to będzie sama przyjemność. Mogłaby to robić nawet codziennie. W sumie to faktycznie może. Zanim się obejrzą i będą na tej samej randce, plotkować o najnowszych newsikach. Nie rozumiała tego marudzenia niektórych wojowników na posiadanie terminatorów. Jak do tej pory miała z tym same dobre doświadczenia. Dwie przekochane kotki, z którym chętnie się zaprzyjaźni i pomoże.
- Zgadza się. Niebieski i fioletowy najbałdziej do mnie pasuje - chociaż w sumie lubiła bardziej żywsze kolory jak róż czy żółć. No ale może niekoniecznie na futrze, bo tak to by odwracały uwagę, od jej ślicznego futerka. - [/b]Nic nie szkodzi słoneczko jeszcze wszystko jeszcze nadłobimy. Zanim się obejrzysz i zostaniesz wojownik...czką albo matką. Bo masz jusz jakieś plany na pszyszłość? Łoziskszona Noc pytała mnie o to samo na moim tłeningu.[/b] - i dała jej chwile na odpowiedź, zanim przypomniała sobie że miały chyba coś robić i czegoś się uczyć. - Włacając jednak do treningu. Będę ci podawać po dwa tszy, potem zpszełwa szybyś mogła zadawać pytania. O ile będziesz jakieś mieć oczywiście