Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Gdzieś tam z tyłu słyszał słowa mistrzyni, ale wpadły mu one jednym uchem, a wypadły drugim, tak zaabsorbowany był zadaniem.
Szczęście od razu mu dopisało, bo prędko ujrzał węża. Od razu przeszła mu przez głowę myśl, że co jeśli to gniewosz? Ale taki prawdziwy? To by było... było.. oh. OH. Gdy tak tylko o tym pomyślał, przestało go obchodzić, że wąż niekoniecznie był gniewoszem. W jego głowie tak. A teraz czekał ich ostateczny pojedynek na śmierć i życie jednego z nich. Miał paść gniewosz. Pytanie który.
Od razu przyjął pozycję łowiecką i w ekspresowym tempie pomyślał o warunkach, które przedstawiła mu Krzyk. Wąż. Gad. Od razu przeniósł ciężar swojego ciała na tylne łapy i tak jak stał, tak i ruszył przed siebie, a gdy znalazł się już wystarczająco blisko (chyba), skoczył na węża z zamiarem zabicia go.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Cóż, wąż wprawdzie nie był gniewoszem, a zwyczajnym zaskrońcem, niemniej jednak nie znaczyło to, że będzie gorszą zdobyczą. Terminator bezbłędnie odrobił swoją pracę domową, co zaowocowało pierwszą w jego życiu piszczką. Zakradł się, wskoczył i zagryzł szczęki na szarym ciałku. Wąż wydał z siebie jedynie ostatni syk zaskoczenia, po czym zawisł bezwładnie w Gniewoszowych szczękach. Gniewosz - 1, zaskroniec - 0.
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Zaskroniec czy nie, w głownie Gniewosza pozostał... gniewoszem. W dodatku tym, który przegrał pojedynek o imię. Kocur zanotował sobie w głowie by wspomnieć o tym później dla Krzyk. Teraz jednak miał co innego do roboty. Gdy tak spojrzał (nieelegancko robiąc zeza) na zdobycz w pysku, doszedł do wniosku, że nie mógł go tak przecież nosić ze sobą cały czas. Ugh... Rozejrzał się i po chwili zastanowienia postanowił wykopać dół pod jednym z drzew. Chwilę mu to zajęło, ale w końcu umieścił zaskrońca w dziurze i zakopał, a po korze przejechał pazurami, by mieć jakiś punkt zaczepienia przy szukaniu ofiary. Miał tylko nadzieje, że o tym nie zapomni!
Nie rozmyślał jednak dłużej o swojej pamięci i gdy już jego pierwsza zdobycz była zakopana, ruszył na poszukiwania kolejnej ofiary.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Zaskroniec zakopany, raczej z martwych nie wstanie. Można więc było ruszać dalej. Po pewnym czasie kocur mógł usłyszeć szelesty w pobliskiej trawie. Mała badylarka czyściła właśnie swój pyszczek.
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Szedł dalej, z zaskakującą (jak na niego) cierpliwością, kierowany myślą o wyższym celu, jakim było w tym wypadku uszczęśliwienie Krzyk i w końcu jego starania się opłaciły, bo usłyszał szelest w trawie niedaleko. Gdy spojrzał w tamtym kierunku, ujrzał co go wywołało - badylarka. Uznał, że co prawda nie jest to tak imponujące jak kolejny gniewosz, ale lepsze to niż nic.... Od razu przyjął pozycję łowiecką, tym razem jednak dodatkową uwagę zwrócił na przeniesienie ciężaru ciała na tylne łapy i w tej właśnie pozycji ruszył w kierunku małej badylarki. Gdy podszedł bliżej, nie czekał na lepszą okazję i skoczył w kierunku stworzonka, z zamiarem zabicia go.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Najwyraźniej Gniewosz Kot wziął sobie do serca pozyskane wcześniej nauki, co zaowocowało kolejną zdobyczą. Przyczaił się, podszedł, skoczył i złapał! Mały gryzoń nie zdążył nawet poruszyć noskiem, a już zwisał w szczękach terminatora. Gniewosz 2, Las 0!
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
No i w sumie... wykonał zadanie. Badylarka zwisała mu z pyska, a niedaleko leżał zakopany (nie)gniewosz. Mógł co prawda szukać dalej, ale doszedł do wniosku, że Krzyk powinna być zadowolona. Zwłaszcza, że złapał gniewosza! No, przynajmniej tak mu się wydawało. To przecież powinno wystarczyć, co nie?
Gdy już doszedł do tego wniosku, wrócił się po zaskrońca i chwycił go w zęby. Z zadowolenie wymalowanym na pysku (chociaż niewidocznym, ze względu na fakt, że zapchany był zdobyczą, skierował się w wyznaczone wcześniej przez mistrzynię miejsce. Miał tylko nadzieję, że nie robiła go sobie z niego żartów i czekała, zamiast na przykład drzemać gdzieś pod głazem!
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Ha! Wcale nie drzemała pod głazem. Kręciła się w pobliżu, w razie gdyby kocur wpadł w tarapaty, ale nie na tyle blisko, by przeszkadzać mu w polowaniu. Dla sukcesu potrzebował przestrzeni, a ona jak najbardziej o tym wiedziała. Ale, gdy ten wracał to już na niego czekała. - Ładny zaskroniec. Oczy też masz ładne, więc chyba ci po nich nie prysnął, co? Bo one lubią podobno. Nic by ci nie zrobił, ale przyjemne też by to nie było. -Chyba nieświadomie rozwiała kocurowi wyobrażenia co do złowionej zwierzyny. Rzecz jasna nie była to jej intencja, ona chciała go tylko pochwalić!- Badylarka też bardzo ładna, Bławatkowa Łąka powinna się ucieszyć, gdy tylko to zobaczy. Ale to tam, co będzie to będzie. Jak wrażenia? -Wykonał zadanie bardzo ładnie, więc chyba mogli się zaraz zbierać.