Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Toperz może i powinna się spodziewać że dostanie drugiego terminatora. Lawendowej Gwiazdy już nie było, a to ona postanowiła pójść jej na łapę i pozwolić by miała tylko jednego terminatora na raz. To było lepsze dla jej głowy, w tedy, ale teraz jest inaczej. Teraz była innym kotem, bardziej ogarniętym, psychicznie w lepszym miejscu. Nie była już jakąś rozmemłaną myszą. Da sobie radę, musiała, była już za stara by marudzić że coś jest dla niej za ciężkie, a jednocześnie za młoda by narzekać że nie nadąża za nowym pokoleniem. Inni wojownicy dawali sobie radę z dwoma terminatorami albo nawet trzema czy czterema. Czemu ona miałaby być gorsza. Od razu nasuwało jej się przynajmniej kilka powodów, ale żaden nie był na tyle poważny, by pójść do Iskry, znaczy się Roziskrzonej Gwiazdy i poprosić o odebranie terminatora. Byłoby jej wstyd o coś takiego w ogóle zapytać.
Umówiła się z Lamparcią Łapą na pierwszy trening, o wschodzie słońca. Chciała dać mu trochę czasu by przyzwyczajenia się do nowej rangi. Przeniesienie się do nowego legowiska, pierwsza noc bez matki u boku, może poznanie kogoś nowego.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Wraz z wiekiem, sylwetka Lamparta zaczęła się zmieniać - kocur zaczął rosnąć, stał się wysoki, o długich, chudych łapach i zgrabnej budowie ciała. Powoli na jego ciele zaczęły zarysowywać się mięśnie, jednak wciąż jest on smukły, pokryty czarnobiałą sierścią, będąc praktycznie kopią Klekoczącego Bociana. Czarnobiała sierść, gdzie to biel przeważa na ciele Lamparciej Łapy, zajmując większą część jego krótkiego futra. Czerń jest na jego głowie: uszach oraz ich obrębie, schodzi aż do policzków. Nad nosem widnieje charakterystyczna plama przypominająca trójkąt. Ciemne plamy na tułowiu Lamparciej Łapy są rozmieszczone nierównomiernie - idą od karku, wzdłuż grzbietu, aż do bioder, w formie dużych oraz mniejszych łat. Reszta ciała w dół jest całkowicie biała. Zakończenie sylwetki kocura podkreślone jest całkowicie czarnym ogonem. Jedyne odstępstwo od idealnie białych kończyn Lamparta to czarne palce na przedniej prawej łapie. Kocur ma pysk smukły, przyozdobiony oczami z heterochromią - jego lewe oko jest oliwkowe, prawe zaś bursztynowe. Nos jest różowy, o pomniejszych, czarnych plamkach na nim.
Charakterem Lampart wdał się w obojga rodziców – kocurek jest charyzmatyczny, otwarty na świat, a i od ojca odziedziczył bycie duszą towarzystwa. Jest pewny siebie i swoich (rozwijających się!) zdolności, pełen ambicji oraz marzeń na przyszłość; w tym lekko przypomina Żbikopręgę, gdy zamyśla się na temat planowania swojej przyszłości oraz tego, jakim honorowym Wojownikiem pragnie w owej wymarzonej przyszłości zostać. Pod przyjacielską przykrywką, Lampart zachowuje się z lekka jak kameleon – jeśli pragnie coś osiągnąć, z łatwością przystosuje się do każdego charakteru kota, chcąc znaleźć się w jego łaskach, by dostać to, czego sobie zapragnął… któż by przecież podejrzewał syna dwójki pasywnych wojowników o takie zachowanie, prawda? Mimo swojej spokojnej z zewnątrz natury, nie jest on kotem, który da sobie wejść na głowę, potrafiąc być asertywnym oraz znając własną wartość, choć nie jest typem skłonnym do wybuchów gniewu; polega on raczej na dobrze dobranych słowach, które służą mu lepiej, niż podnoszenie głosu lub wyciąganie pazurów.
Łasica [kc] | Sosnowy Ogon [gk]
Ha, pierwsza noc bez matki u boku - kogo by to obchodziło? No, może tylko największych frajerów i ciamajd... chociaż swoją matkę niesamowicie szanował i darzył sympatią, jak i by nie pozwolił, by złe słowo zostało wypowiedziane w jej stronę. Jednakże wciąż było to uczucie nowej, świeżej autonomii nad własnym losem, bowiem był terminatorem, ha, na drodze ku zostaniu najlepszym wojownikiem w Klanie Wichru - a tak przynajmniej zamierzał! Nie jakiś tam Promyk, albo ktoś inny z rodzeństwa... chociaż oni to w większości smarkali w mech w Ziołowym Wzgórzu, przez co ominęli ceremonię... cóż, to nie jego wina, prawda?
Na pierwszy trening porządnie się przygotował - wylizał futro do czysta, upewnił się, że nie ma w nim kołtunów i wstał wcześnie, coby jeszcze rozprostować mięśnie przed wyjściem na spotkanie z mistrzynią. Ciekawił się, jakim typem kota jest...
Lamparcia Łapa żwawym krokiem ruszył z legowiska terminatorów i w niedługim czasie objawił się we własnej osobie przed postacią czarnej wojowniczki, schylając do niej głowę z szacunkiem w geście przywitania.
- Dzień dobry, Nietoperze Niebo. - wymruczał, nawet posyłając starszej kocicy łagodny, przyjazny uśmiech, który miał ukryć fakt, że niesamowicie się mistrzyni przyglądał. Nie wyglądała na najmłodszą, jednak nie miał zamiaru z tego powodu szydzić żartów - z pewnością wiele przeżyła, a jeśli została mu przydzielona... musiał być to znak od Gwiezdnego Klanu - Od czego zaczniemy? - zapytał, a jego głos był ułożony i melodyjny, a gdyby sam łaciaty kocur był ptakiem, z pewnością swoim głosem robiłby wszystko, by wyśpiewywać najpiękniejsze pieśni w lesie.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
No cóż miało to jakiś sens, nie mogła zaprzeczyć. Jej też jakoś po zostaniu terminatorem nie brakowało rozpychania się w legowisku z innymi kociętami i jeszcze matką. Chociaż była na spektrum bliżej bycia ciamajdą i frajerem niż hop do przodu co to nie ja. Tylko w tedy wszystko inne było przytłaczające i straszne. No cóż, ale to już dawne dzieje, teraz chociaż dalej przytłoczona i przerażona potrafiła zachowywać dobrą minę marudnej, zmęczonej staruchy. Chociaż jakby ktokolwiek odważył się wypomnieć jej wiek, to poczułaby się co najmniej urażona, o ile nie zagryzłaby na miejscu.
Mógł się do niej schylać nie tylko na przywitanie, ale też dlatego że był co najmniej głowę wyższy, chociaż dalej był z niego podlotek. Pod względem wzrostu zdecydowanie wdał się w Żbikopręgą, chociaż poza tym był z niego wykapany tatuś i w sumie od kiedy zrobiła się taka stara by porównywać kocięta do ich rodziców.
- Dobry Lllampracia Łapo - posłała mu delikatny uśmiech, który szybko powrócił do jej zwyczajnego bardziej neutralnego wyrazu pyszczka. - Wwwalka - zabrzmiało prawię jak pytanie, chociaż zdecydowanie nie planowała żeby nim było. Wstała trzepnęła nowego terminatora w ramie dając mu znać by wyszedł za nią z obozu.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day