- A co... jeśli mnie faktycznie wciągnie do wody? Jak mam tam walczyć? Nie umiem pływać... i jak walczyć pływając? Przecież bym utonął...! - kontynuował ze swoimi obawami. Owszem, może i niesłusznymi, w końcu Skała powiedział wprost, że na najgorsze szanse były malutkie, tycie, minimalne, ale były. I gdyby się tak stało, co gdyby było jeszcze gorzej, jeśli jego życie byłoby na ostatnim włosku? Przecież nie chciał umierać. Bał się umierać. Paskudnie się bał. Teraz, nic się nie działo, i już miał pewne obawy, a co jeśli stanąłby pysk w pysk ze śmiercią? - J...ja przepraszam Skaliste Zbocze...
Dorzucił zaraz, głowę dając ciut niżej, żeby zmniejszyć swoją i tak drobną posturę. - Ja naprawdę nie chcę, żeby coś się złego stało...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Z jednej strony obawy Patyka były zrozumiałe – to wszystko mogło teoretycznie się wydarzyć, a wtedy byłyby to zdarzenia bardzo niebezpieczne. Jednak wojownik powinien być gotowy na robienie rzeczy, które również do niebezpiecznych należały, więc Skała wolałby, gdyby takie zachowanie ze strony terminatora się więcej nie powtarzało. Nawet jeśli ten jeden raz mógł zgodzić się na to, by trochę zmienić ułożony wcześniej plan zajęć. Przekazana wcześniej teoria łowienia ryb nie powinna się zmarnować, praktykę można było poćwiczyć później. - Nauką pływania też się zajmiemy. Możemy to zrobić najpierw, jeśli wolisz. – Skoro i tak już byli przy wodzie, równie dobrze można było zająć się tym. Byleby tylko coś ostatecznie zrobić, żeby nie okazało się, że przyszli tu zupełnie po nic.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Cisza... a potem machnął lekko głową. Nieme przyznanie, że najpierw wolałby się nauczyć pływać, bo gdzieś z tyłu głowy dawało mu to poczucie bezpieczeństwa. Może złudne i mylne, ale przynajmniej nie czuł się przez to tak, jakby miał być wystawiony na wiatr, gdyby coś poszło nie tak. - Możesz wyjaśnić co i jak... - dorzucił jeszcze, tak by Skała nie miał cienia wątpliwości, że Patyk chciałby wiedzieć więcej o pływaniu, nim przejdą do robienia czegokolwiek innego.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Skoro tak, należało wybrać odpowiednie miejsce do nauki. Takie, gdzie woda nie będzie płynąć zbyt szybko i nie będzie zbyt głęboka. W końcu i on nie chciał niepotrzebnie narażać swojego terminatora na niebezpieczeństwo. Do tego trzeba było przejść jeszcze kawałek, ale niedługo ich oczom ukazał się punkt, który wydał mu się odpowiedni. - Podczas pływania wykonuje się podobne ruchy łapami do chodzenia, tylko wolniejsze i bardziej zamaszyste. Poza tym lepiej rozsunąć palce. Głowę trzeba trzymać wysoko, żeby woda nie mogła wpaść ci do pyska. Ogon służy do sterowania, kiedy nie skręcasz, trzymaj go luźno na powierzchni wody. – To tyle z podstaw, teraz trzeba było przejść do praktyki. Dlatego sam również zaczął powoli wkraczać do wody, zdecydowanie mniej przyjemnej teraz niż w najcieplejsze dni, gdy słońce ogrzewało wszystko do granic możliwości. Ale skoro trzeba było to zrobić, mógł wkroczyć do niej i zaprezentować, jak powinno się pływać – I nie ważne, co by się nie działo, w wodzie musisz zachować spokój. Jeśli stracisz odpowiednie tempo i zaczniesz chaotycznie machać łapami nie utrzymasz się na powierzchni. – dodał, przechodząc po tym już do płynięcia. Blisko brzegu, nie za szybko, tak, by Patyk mógł do niego dołączyć.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Wiadomo - do przejścia kawałka nie miał specjalnego problemu. Ba, tym lepiej, wszystko mógł w ten sposób opóźniać i być może nawet nie będą dziś jeszcze łowić! Ale... no, niestety, w końcu dotarli na miejsce. Kurka wodna.
Patyk skierował wzrok na Skałę, unosząc uszy do góry. To było dość... proste. W teorii. Jeśli miałby tylko umieć opowiedzieć o tym wszystkim, to nie byłoby najmniejszego problemu. Gdyby miał przejść do praktyki... to się zobaczy. Patyk jeszcze nie wszedł. Nie było polecenia, więc naturalnie - lepiej nie robić nic na własną łapę. Lepiej być okrzyczanym, niż umrzeć. - Co jeśli wpadnę do wody, bo będzie gonił mnie lis? Wtedy mogę mieć problem z zachowaniem spokoju...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
- Wątpię, żeby lisowi chciało się gonić też w wodzie, więc możesz wtedy pomyśleć o tym, że jesteś już bardziej bezpieczny. – stwierdził. Pewnie drapieżniki w jakimś stopniu również potrafiły pływać, ale miał wrażenie, że zwykle nie zależało im na atakowaniu na tyle, by gonić kota nawet gdy zdecydował się uciekać przez wodę – Chodź. – dodał zaraz, uznając, że nie ma czasu na więcej teoretycznych dyskusji. W większości przypadków i tak nie było czasu na myślenie, trzeba było działać, więc czy zastanawianie się nad tym teraz miałoby tak naprawdę pomóc? Na pewno za to mogło pomóc ćwiczenie pływania w rzeczywistości, więc był już najwyższy czas, żeby i Patyk do niego dołączył. Zresztą teraz naprawdę nie było to zbyt przyjemne w aktualnej temperaturze, więc wolałby nie robić tego dłużej, niż konieczne. Jasne, może wytrzymać jeszcze długo, jeśli trzeba, ale po co?
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Oby lisy faktycznie tak myślały... na polecenie mistrza, zbliżył się do wody. Wpierw wsadził jedną łapkę, skrzywił się czując chłód, potem drugą, aż w końcu - cały był w wodzie. Tutaj, było tylko gorzej. Woda była dziwna. Nie nieprzyjemna, to na pewno, ale poczucie jak całe ciało ogarnia coś było... eh...! Głowa wysoko do góry, łapami ruszał jakby starał się biec. Ogon luźno, by był sterem. - I... i co teraz! - powiedział szybko, wzrok skupiając na Skale. Masakra to pływanie, oby to był pierwszy i ostatni raz!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Całkiem nieźle. Przynajmniej jeszcze utrzymywał się na powierzchni wody, więc tragedii nie było. Ale to jeszcze było za mało, tak jak i w większości przypadków. Niczego nie dało się idealnie nauczyć za pierwszym razem. - Podpłyń do mnie. – polecił, samemu odpływając jeszcze kawałek i skręcając nieco, żeby terminator miał okazję poćwiczyć także tą umiejętność – Podczas pływania należy uważać również na nurt rzeki. Czasem da się po prostu zauważyć, że płynie szybko, wtedy najlepiej unikać takich miejsc, jeśli przepłynięcie przez nie jest naprawdę konieczne. Jeśli z brzegu nie widać, jak szybko płynie woda, można wsadzić do niej łapę i wtedy poczuć nurt. – tłumaczył, dalej spokojnie płynąc przed siebie – Podobno istnieją również podwodę wiry, które mogą pojawiać się w rzece i ściągnąć w dół kogoś, kto w nie wpłynie… Ale nigdy nie słyszałem o nikim, kto naprawdę by na taki trafił. Może to tylko legenda. – W końcu różne rzeczy koty sobie opowiadały, niektóre brzmiące bardziej, a inne mniej prawdopodobnie. A jeśli rzeczywiście istniały, to najwyraźniej na tyle rzadko, by nie tworzyły realnego niebezpieczeństwa przez większość czasu.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Nie trzeba było czekać długo, by wykonał polecenie. Z drobnym trudem, ale moment i już - podpłynął bliżej, okazjonalnie chlapiąc wodą nieco bardziej, bo przypadkiem stracił na parę chwil równowagę. Poza tym, bez większych niesamowitości, bo tak szczerze - nic wielkiego teraz nie robił. Delikatny stres trzymał go cały czas, a kolejna informacja... nieco go pogłębiła. - Oby serio ich nie było... bo z takiego to chyba serio bym nie wyszedł cało. Pomijając panikę, przecież wciągnąłby mnie tak jak... jak... nie wiem, ale na pewno bardzo łatwo! Jestem chudy jak gałązka... - przez co, naturalnie, w głowie pojawiła mu się myśl, że nawet gdyby wir go nie wciągnął i nie zabił, to mógłby go bardzo prosto połamać. A z połamaną łapą... jak płynąć?... - Co teraz? Mamy jeszcze gdzieś pływać?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 74
Mistrz: Szafirkowy Pyłek
Płeć: kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
- Jeszcze kawałek, płyń za mną. – polecił, samemu dalej płynąć spokojnie przed siebie, chociaż i na kolejny skręt przyszedł czas. Tak, żeby ostatecznie zrobić mniej więc kółko i zakończyć w tym samym miejscu, w którym wszedł do wody. I tam właśnie wyszedł z powrotem na brzeg, więc o tym, że cokolwiek się zmieniło, świadczyło jedynie jego przemoczone futro. Postarał się otrzepać je z wody chociaż trochę, chociaż po części doprowadzając się do lepszego stanu. Zadziało średnio. - Dobrze. Łowienie ryb możemy dokończyć jutro. – Bo i tak nie ważne czego nie zrobią, nie wrócą od razu do stanu sprzed pływania, więc prawdopodobnie lepiej było naprawdę nie narażać terminatora na przeziębienia i przesunąć resztę zajęć na inny termin. Teraz i tak się czegoś nauczyli, więc tragedii raczej nie było.
Dalej należało zająć się wciąż sobą i stanem swojej mokrej sierści, teraz przechodząc do wylizywania siebie, co niby brzmiało jakby miało pomoczyć go jeszcze bardziej, ale w praktyce trochę pomagało. Jeśli było to potrzebne, pomógł z tym i Patykowej Łapie, żeby mieć pewność, że na pewno nadaje się od do pójścia dalej.
A kiedy obaj wyglądali już chociaż nieco lepiej, skierował się w stronę Obozu, by zaprowadzić tam swojego ucznia.
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Odsapnął, w myślach bo w wodzie by się zachłysnął, zaraz płynąc nieco dalej za Skalistym Zboczem. Męczarnie nietrwały już długo, bo zaraz wyszli na brzeg i... och. Było o niebo gorzej. Chłód uderzył w chucherko, a ten zadrżał z zimna. Zbawiennym było, że Mistrz chociaż zgodził się ponownie spotkać jutro... więc hej, przynajmniej może się ogrzeje w obozie! A jutro... cóż, oby tylko nie wpadł do wody...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time